czwartek, 2019-11-14 Emila, Laury, Rogera

Bajeczna wyprawa do Pyrlandii


Dawno, dawno temu, za górami, za lasami nad rzeką Wartą istniała kraina pyrami i bejmami płynąca zwana Pyrlandią. Rządził w niej stanowczy, aczkolwiek sprawiedliwy, szczodry i kochający swój lud Król Dawid. Król miał szczególną słabość do najmłodszych swoich poddanych, których nazywał Faruskami. Pewnego dnia postanowił zaprosić do swojego Zamku Rycerskiego 5 najmłodszych i najdzielniejszych Farusków. Wraz ze swoimi Rycerzami Farowskiego Stołu przygotował dla nich 3 dni wspaniałej zabawy, atrakcji oraz niezapomnianych wrażeń. Chciał też sprawdzić jak Faruski sobie samodzielnie radzą i przeprowadzić dla nich treningi doskonalące ich wszelkie zalety, umiejętności i talenty. Jako że na królewskim rycerskim dworze nie brak miejsca i gościny wraz z Faruskami przybyły ich rodzicielki. 
 
Jako że, Król Dawid żyje w zgodzie z innymi królestwami, dlatego na powitalny spacer wzdłuż brzegu niesamowitego jeziora Malta zamówił u Królowej Pogodynki wspaniałe jesienne słońce, na niebie przystrojonym pojedynczymi chmurzastymi baranami. Wszyscy bardzo dzielnie i samodzielnie przeszli długą trasę podziwiając uroki pyrlandzkiego królestwa. Naładowani słoneczną energią Faruski, Matrony oraz Rycerze Farowskiego Stołu udali się do zajezdni Rzemieślnika Pucusia Wózusia i wspólnie nauczyli się rozkładać, rozkręcać, pucować i czyścić swoje umorusane wozy ze wszelakich farfocli. Po wieczornej uczcie czekała na nich ostatnia atrakcja czyli poznanie wielkiej farowskiej tajemnicy bezpiecznego przesadzania. Po tym wszyscy udali się do swoich komnat, żeby nabrać sił na wyzwania następnego dnia. Król Dawid w trosce o dobry sen swoich ukochanych Farusiów wysłał swoich Rycerzy do każdego z osobna, by pomogli ułożyć im się do snu.
 
Nazajutrz wszyscy dziarsko się stawili sali jadalnej, gdzie czekał na nich suto zastawiony stół. Gdy każdy posilił się na tyle, by stawić czoła kolejnym misją Matrony i Faruski musieli się podzielić i rozpocząć oddzielne zadania. Jako że Król Dawid postanowił wydać bal maskowy z okazji urodzin jednego ze swoich Rycerzy, to Faruski czym prędzej wzięły się do wykonania przepięknych i kolorowych masek gipsowych pod okiem wspaniałego mistrza maskowego Don Żułana Maskana. Następnie Rycerze postanowili potrenować wejście na wozy oraz łoża. Faruski miały okazje ćwiczyć samodzielne przesiadanie na ryczki, koce i podłogę. Po zakończonym treningu i ozdobieniu masek kolorami i świecidełkami z apetytem każdy ucztował przy obiadowym stole.
 
Starym zwyczajem po wielkiej uczcie zarówno Rycerze jak i Faruski z Mateczkami miały czas na leżenie do góry brzuchem. Kiedy nagle na antrejce pojawiła się nieznana postać wołając i krzycząc o pomoc! Wszyscy szybko się zbiegli, żeby zobaczyć co się stało. Okazało się, że to wielki podróżnik Pyrlandii:  Kapitan Erwin. Kapitan opowiedział, jak to poprzedniej nocy na jeziorze był ogromny sztorm i jego statek roztrzaskał się, a wiatr śwignął części statku po całej Malcie. Biedny Kapitan nie miał jak kontynuować swojej wielkiej podróży, dlatego zwrócił się o pomoc do Farusków, czy nie odnaleźliby części jego statku. Oczywiście Faruski ochoczo wzięły się do pomocy i wyruszyły na poszukiwania statku Kapitana Erwina. Mimo trudno dostępnych miejsc w których były ukryte części statku, udało się złożyć łajbę do kupy i Kapitan Erwin mógł płynąć dalej w swoją wielką podróż. Wszyscy życzyli mu pomyślnych wiatrów i pożegnali jego uśmiechniętą sznupę głośnym „Ahoooooooj!”.  W drodze powrotnej Faruski miały okazje pośmigać na ulicach ze znakami, sygnalizacja świetlną czy rondem, które imitowały ruch drogowy tych szarych ludzi w  blaszanych puszkach na kółkach.
 
A tymczasem do Zamku Rycerskiego przybył specjalny gość! Była to pyrlandzkiej sławy Kucharka Katarina Słodyczyna, która przybyła żeby razem z pomocą Farusków przygotować najwspanialszy tort urodzinowy dla Rycerza Farowskiego Stołu. Faruskom bardzo spodobał się ten pomysł i sprawnie oraz ochoczo przygotowali ogromny i przepyszny tort przystrojony kolorowymi lukrami i cukiereczkami. Trudno opisać ogromną radość i zaszczyt jaki spotkał Rycerza Jubilata, podczas gdy Faruski zapaliły na torcie świeczki spełniające życzenie oraz odśpiewały odświętną pieśń urodzinową! A wieczorem Rycerze i Farusie, dzięki Królowi Dawidowi, który udostępnił im film ze swojej tajnej i magicznej kolekcji, obejrzeli relacje z podróży domem (tak! Latającym domem! ) z wuchtą kolorowych balonów.
 
Tak upłynął dzień drugi. Bardzo pracowity i aktywny, ale też miły oraz zaskakujący. Tradycyjnie już Rycerze odprowadzili Farusków z Rodzicielkami do komnat i wszyscy za sprawą magicznego składnika w torcie śnili o swoich największych marzeniach.
 
Ostatni dzień pobytu w Rycerskim Zamku przywitał nas szarym i ponurym niebem. Toteż żeby nie popaść w smutny pożegnalny nastrój, Faruski z Matuszkami chwycili za farby, pisadła, kleje, wycinki, kolorowe papiery i stworzyli fenomenalne dzieła sztuki upamiętniające pobyt w Rycerskim Zamku nad Maltą. Przy okazji powstawania wspaniałych malunków i prac, można było podszliwować współprace Farusków z Matronami, pośmiać się i poklejdrać o tym, co najbardziej i najmilej wspominają z pobyty nad maltańskim jeziorem. 
 
Na pożegnanie swoich gości Król Pyralndii uroczyście wręczył każdemu order upamiętniający pobyt w Rycerskim Zamku oraz obdarował każdego tytką czy lumpem z podobizną Rudawego Opiekuna wszystkich małych podopiecznych - Liska Faruska. Jako, że przed Faruskami długa droga do domu wszyscy zostali zaproszeni na wielką ucztę pożegnalną, po której każdy z rozpromienioną kalafą udał się w podróż powrotną do rodzinnych stron. Tam do dnia dzisiejszego, każdy Farusek wspomina z radością pobyt w Rycerskim Zamku i wykorzystuję wszystkie nabyte sprawności i umiejętności!
 
Pozdrawiają z Pyrlandii,
 
Król Dawid i Rycerze Farowskiego Stołu 
:-) :-) :-)

Zobacz zdjęcia »