Temat: Szkoła a WTZ

Ostatnio obiło mi się o uszy, że WTZ powinno tych uczestników którzy są na tyle intelektualni - posłać do szkoły i opłacać ich naukę. Czy to prawda????

2

Odp: Szkoła a WTZ

WTZ jest dla osób dorosłych, większość z nich skończyła juz swą edukację. Teoretycznie maja przygotowywać do pracy, a nie do szkoły.Wśród uczestników większość staowią osoby o znacznym stopniu niepełnosprawności.
Jednak podczas pracy w WTZ spotkałam się z tym, ze pare osób zachęcono, zmotywowano do podjęcia nauki. Nie było to obowiązkiem WTZ i nikt im nauki nie opłacał, chodzili do szkół dziennych. Moze coś się zmieniło, wokół spraw finansowych WTZ jest trochę zamieszania, lecz watpie zeby oplacaly komus nauke.

3

Odp: Szkoła a WTZ

A jak jest z przepisami, jeżeli chodzi o warsztaty - czy w razie podjęcia pracy nie można już być jego uczestnikiem? Przecież tu chodzi przede wszystkim o terapie (przebywanie z ludźmi, wyjście z domu, uczenie się nowych rzeczy) jak ja słyszałam od terapeutek które tam pracowały, że wtedy nie można już uczęszczać na WTZ. Czy ktoś wie czy to prawda?

4

Odp: Szkoła a WTZ

Podobno zgodnie z pierwszą ustawą, w 1991 roku, WTZ przeznaczono dla osób niepełnosprawnych całkowicie niezdolnych do pracy zarobkowej, dla których terapia zajęciowa jest formą rehabilitacji społecznej. W 1997 roku zostały zobowiązane do rehabilitacji zawodowej.
Teoretycznie,  jeśli po paru latach nie ma rokowań na znalezienie pracy, osoba powinna być przeniesiona gdzieś indziej, a na jej miejsce powinni być przyjęci nowi uczestnicy. W rzeczywistości większość uczestników nie rokuje takich nadziei, ale nie ma rotacji. Jeśli więc ktoś znajdzie pracę, to tym bardziej powinien zrezygnować z WTZ.
Ale praca powinna nieść ze sobą więcej korzyści niz terapia w WTZ. Pamiętam, ze jeśli któremuś z naszych uczestników udało się dostać pracę w sąsiednim Zakładzie Pracy Chronionej, albo gdzieś indziej, czuli się bardzo dumni.Cieszyli się. Odwiedzali nas czasem, ale nie udałoby im się pogodzić jednego z drugim.
Poniewaz przebywanie przez lata w tym samym, raczej zamkniętym środowisku nie jest zbyt dobre, to czasem obserwowałam rotację uczestników w ramach warsztatów nalezących do jednej fundacji. Wyrzucić kogoś dlatego, ze minęło ileś tam lat, kierowniczka nie miała serca. Ale jeśliby miał pracę, to juz inna sprawa

5

Odp: Szkoła a WTZ

Teraz już wszystko rozumiem. Tyle, że ja na wózku moge zacząć pracę ale to praca w domu przy komputerze więc mimo wszystko brak kontaktu z tymi uczestnikami będzie dla mnie czymś okrutny.

6

Odp: Szkoła a WTZ

Z tego co ja się orientuje, to rola warsztatów jest jasna: w ciągu maximum roku przygotować ON do podjęcia pracy. U nas przyjęło się jednak, że uczestnicy warsztatów korzystają z możliwości przedłużania okresu pobytu w WTZ bo (najprościej mówiąc) nie ma dla nich pracy, a dodatkowo nie ma placówek gdzie osoby te mogły by się przenieść po okresie przygotowania.
Jeśli uczestnik warsztatów podejmie pracę, to powinien (według przepisów) zrezygnować z udziału w WTZ... tym bardziej jeśli stanowisko pracy jest refundowane przez PFRON.
WTZ to kolejny przykład chybionego prawa w naszym pięknym kraju. Inne było ich przeznaczenie, a z braku dobrej polityki inną rolę spełniają.

7

Odp: Szkoła a WTZ

Duzo zalezy od prowadzących WTZ. Nasz był czasem przyjazny, az do przesady i pękał w szwach. Byli uczestnicy zawsze byli mile widziani, jako goście. Byli pracownicy tez  dobrze się tam czują wink Mogą liczyć na entuzjastyczne powitanie, herbatkę i próbować wynegocjować jakieś dzieła z pracowni.
Natomiast kiedy raz poszłam po coś do kolezanki pracującej w pobliskim WTZ, to musiałam zaczekać, az pan z recepcji po nią zadzwoni i ona przyjdzie do mnie. Nie mozna tak sobie łazić, bo to przeszkadza sad

8

Odp: Szkoła a WTZ

Ostatnio na WTZ zdarzyl sie wypadek. Dziewczyna ktora jest w pracowni malarskiej (maluje na szkle) chlopak (niechcacy oczywiscie, bo jakby inaczej) wylal cala tubke farby witrazowej (pani terapeutka poprosila go o wycisniecie farby) na jej bluze markowa ktora ja sporo kosztowala. Bluza juz nie nadaje sie do uzytkowania. Niestety, nie miala na sobie zadnego fartuszka poniewaz WTZ takowych fartuszkow nie kupila. Dziewczyna jest wsciekla. Rozumie jesli sama by sie ubrudzila farba. Nie mialaby do nikogo pretensji. A co w takim przypadku? Kto za to odpowiada? Czy ktos jej zwroci kwote jaka wydala na bluze Adidas?

9

Odp: Szkoła a WTZ

Gdyby to samo zdarzyło się w szkole, czy w pracy, to kto by odpowiadal?

10 Ostatnio edytowany przez Alexander30 (2006-03-25 07:43:00)

Odp: Szkoła a WTZ

Witam Wszystkich


jako nowy na forum  powiem z własnego doswiadcznia iz odnosnie wtz to przechowalnia inwalidów , zamkniete srodowisko w ktorym w dodatku czesto moim zdaniem terapeucii niesprawiedliwie podchodzą do swoich podopiecznych a niejednokrotnie agresywnie. Moim zdaniem nie ma zbyt duzej kontroli nad nimi pozornie jest ale jak urzedowe a powinna byc tez kontrola relacji pomiedzy uczestnikami i terapeutami i to kontrola nie zalezna. Osobiscie jestem za likwidacją tych jednostek a pieniądze ktióre na to idą przeznaczyc na renty socjalne i inne dla niepelnosprawnych 

pozdrawiam
Alexandro

11

Odp: Szkoła a WTZ

Ola napisał/a:

Gdyby to samo zdarzyło się w szkole, czy w pracy, to kto by odpowiadal?

No właśnie nie wiemy kto powinien tak naprawde za to odpowiedziec. Chlopak ktory to zrobila jest uposledzony umyslowo wiec podejrzewam ze nie musial przewidziec tego co sie moze wydarzyc. Poza tym prosila go o to terapeutka a jak wiadomo to co kaza nam robic to robimy. Po trzecie - nie mamy zakupionych fartuchow a chocby nawet to fartuszek na ramiaczkach rowniez nie zabezpieczylby przez tymi plamami. Kolezanka miala wszystko brudne - rekawy, caly przod bluzy, wlosy, twarz i wozek. Kierowniczka sadzi, ze to "zwykly wypadek przy pracy i nic sie wielkiego nie stalo". Przeciez nawet wypadki drogowe nie sa zrobione celowo tylko przez przypadek a jdnak ktos za to odpowiada. Kolezanka sie po prostu zastanaiwa czy powinna walczyc o jakas rekompensate z tego wzgledu.

12

Odp: Szkoła a WTZ

Pewnie się skończy na tym, że rodzice chłopaka zapłacą

13

Odp: Szkoła a WTZ

Raczej w to wątpie.

14

Odp: Szkoła a WTZ

Coraz częściej dochodzę do wniosku, że WTZ to jedno wielkie bagno. Za bluzę koleżanka nie otrzymała nic, żadnej rekompensaty a ja chociaż dostałam pracę do domu za którą miałam mieć zapłacone marną część kieszonkowego (nie mogłam jeździć przez ten czas na zajęcia) to po wykonaniu zleconej roboty dostałam - "guzik"!

15

Odp: Szkoła a WTZ

Masz rację, koniecznie rzuć to wszystko. Po co masz się denerwowac

16

Odp: Szkoła a WTZ

To chyba njalepsza rada. smile

17 Ostatnio edytowany przez Poland (2013-02-26 22:15:47)

Odp: Szkoła a WTZ

Przepraszam że po 6 latach odkopuje ten temat ale ja też sądzę że całe te Warsztaty Terapii Zajęciowej powinny być zlikwidowane lub przynajmniej dostać mocno za skórę a na ten temat dużo wiem bo jestem uczestnikiem tego czegoś i mogę wymienić parę przykładów występków WTZ-u a są nimi na przykład:
- niskie kieszonkowe: 20 procent najniższego wynagrodzenia
- dziwne kryteria z nieobecnościami dające w konsekwencji wymuszanie chodzenia na warsztaty a tym samym powodujące wejście z butami tego niby-środowiska w życie uczestników. Wygląda to tak że za 2 dni nieobecności w miesiącu (nieusprawiedliwione) są kasowane uczestnikowi pieniądze a za 1 dzień nieusprawiedliwiony połowa kwoty. Ja mam tak cudem wywalczone że po przekroczeniu 5 dni nieusprawiedliwionych na wypłatę połowy kieszonkowego muszę czekać do kolejnego miesiąca
- regularnie wciskanie kitu pod tytułem: jakie to warsztaty są fajne - to nic innego jak pranie mózgów uczestnikom, rodzicom i gościom
- dyżury gospodarcze sprowadzające się do sprzątania podłogi po najedzonych śniadaniem instrukturach
- dyżury po drzwiach: odmowa to kasacja połowy kieszonkowego
- brak pomocy przy sprzedaży prac - na aukcje idą wybrane a inne stoją na wystawie. Nie lepiej jest potem bo WTZ prac nie sprzedaje
- dziwaczny  i pełen udziwnień regulamin na pisany na datę powiedzmy objęcia urzędu przez nowego kierownika podczas kiedy w kalendarzu jest inna data.
- oceny roczne i 3 letnie brzmiące czasem jako wyrok dobijający postanowienie PCPRu
- doprowadzenie do cofania rozwoju indywidualnego na treningach ekonomicznych - uczestnik nie dostaje pieniędzy a na zakupy musi iść z instruktorem
- twierdzenie przez instruktorów i kierowników że WTZ to jedyne najlepsze rozwiązanie  a wcale tak nie jest bo ja na przykład wole dom
- słaby kontakt z rodzicami - prawda jest taka że dla WTZu ważniejsi są sponsorzy i urzędy a nie rodzice
Przewinień na pewno znajdzie się jeszcze więcej wliczając do tego patologie z wyborem kierownika (często bez konkursu) i prowadzonych przez nich działań jak na przykład tych: http:/polskalokalna.pl/wiadomosci/swietokrzyskie/news/kierownik-wtz-zostanie-zwolniony,1603271,230
Dlatego sam nienawidzę Warsztatów Terapii Zajęciowych i chce dla nich jak najgorzej smile

18

Odp: Szkoła a WTZ

Witajcie,
jestem doradcą zawodowym w WTZ.
Co prawda, nasz ośrodek "specjalizuje się" w osobach z upośledzeniem umysłowym, więc specyfika jest trochę inna, ale nie zmienia to faktu, że poszanowanie godności uczestnika powinno być niezależne od rodzaju niepełnosprawności.
Nie mamy u siebie osób w normie umysłowej, więc ciężko mi wypowiadać się na ten temat. Uważam jednak, że podejście instruktorów powinno się zmienić na bardziej partnerskie, tym bardziej w stosunku do osób sprawnych umysłowo.

Poland, dziękuję Ci za cenne spostrzeżenia. Dałeś mi do myślenia, bo widzisz to ze strony uczestnika. Spróbuję się jakoś do tego odnieść.

Kieszonkowe, de facto "trening ekonomiczny", rzeczywiście jest niskie. Z tym, że celem jego, jak sama nazwa wskazuje, jest nauka gospodarowania pieniędzmi, a nie zarobkowanie. Uczestnictwo w WTZ nie jest pracą zarobkową, nie oczekuj więc wynagrodzenia za pracę tam wykonywaną. My tak restrykcyjnie nie odbieramy pieniędzy za nieobecności. Piszesz o "wymuszaniu" chodzenia do WTZ. Jeżeli zadeklarowałeś uczestnictwo - Twoim obowiązkiem jest przychodzenie. Jest to w tej kwestii traktowane jak praca - a do pracy się przychodzi (też mnie wkurza, że niby WTZ to praca, ale bez wynagrodzenia, rozumiem nastroje uczestników WTZ w tej kwestii). Chodzi też o konieczność usprawiedliwienia - np. byłeś u lekarza, miałeś rehabilitację, wyjechałeś na turnus rehabilitacyjny - przecież za to Ci nikt pieniędzy nie powinien odbierać. A usprawiedliwieniem nie jest na przykład, że miałeś ważniejsze sprawy w domu, np. oglądałeś telewizję.

Dyżury gospodarcze i przy drzwiach są elementem organizacji pracy w WTZ - po pierwsze placówek tych w większości nie stać na zatrudnienie sprzątaczki czy portiera, po drugie chodzi o to, by uczestnicy uczyli się odpowiedzialności i samodzielności.

De facto, oceny roczne i okresowe są formalnością i w praktyce służą celom dokumentacji i sprawozdania rocznego z działalności WTZ (wpisuje się formułkę, żeby uzasadnić dalsze uczestnictwo osoby w WTZ albo jej wykreślenie).

Co do sprzedaży prac i kontaktu z rodzicami - mam odmienne doświadczenia. Wiele zależy od kadry tworzącej WTZ i od społeczności lokalnej, niekiedy pewne bariery są nie do przeskoczenia, mimo starań. Uwierz mi, bo widzę to z drugiej strony.

Jeśli wolisz siedzieć w domu - nikt Cię nie zmusza do uczestnictwa w WTZ. Jesteś osobą sprawną umysłowo. Masz większe perspektywy, np. szkoleń, pracy. Natomiast dla moich uczestników upośledzonych umysłowo WTZ jest jedyną alternatywą, bo siedząc w domu po prostu wegetują.

Rozumiem Twoje rozgoryczenie. Wiem, że WTZ nie realizują swoich celów, jakie postawiła przed nimi Ustawa z 1997 roku o rehabilitacji społecznej i zawodowej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych. Wiem, że WTZ to instytucja niedoskonała, ale w moim powiecie piaseczyńskim jest to jedyny ośrodek dla dorosłych osób niepełnosprawnych. I co teraz zrobić? Zlikwidować?

Będę wdzięczna za odpowiedź i możliwość dyskusji z Tobą, będzie to dla mnie cenne doświadczenie.

19 Ostatnio edytowany przez Poland (2013-02-28 21:40:13)

Odp: Szkoła a WTZ

Na pani życzenie odpowiadam - moim zdaniem WTZ powinien mieć ustalone jakieś normy na przykład przy w nawet takiej sprawie jak kieszonkowe które dla instruktorów traktowany jest jak trening ekonomiczny ale dla uczestników to jest jedyny zarobek jaki mogą otrzymać za wykonaną prace robioną powiedzmy na potrzeby aukcji.
Co do nieobecności to jest to chyba największe uchybienie może nie we wszystkich ale przynajmniej części placówek zwanych WTZ-ami. Jeżeli chodzi o traktowanie WTZ-u jako pracy to chyba najgorzej jest gdy uczestnik coś przeskrobie i zostanie mu odebrane kieszonkowe - nie chce wymieniać tu nazwy placówki z miejscowości (gdyż tak jak i powód kary chciałbym zostawić dla siebie) ale tak jest w moim przypadku. Przypadek ten polega na zabraniu kieszonkowego na okres 6 miesięcy (za duże przewinienie wobec instruktorów) co może powodować że przychodzenie na warsztaty w okresie trwania tej kary może być nawet bezsensowne. Myślę że też usprawiedliweniem może być zwykły dzień wolny - czasem od warsztatowgo hałasu trzeba odpocząć smile
Co do dyżuru gospodarczego to jeszcze jestem w stanie go zrozumieć gdyż uczy niepełnosprawnych sprzątać ale mieszane odczucia mam gdy trzeba sprzątać...po instruktorach spożywających śniadanie. Wtedy mam wątpliwości czy powinienem to zrobić ale ostatecznie sprzątam dla świętego spokoju.
Z kolei dyżur drzwiowy to najgorsza forma obowiązkowości gdyż zwyczajnie jest nudna gdyż zwyczajnie trzeba siedzieć w jednym miejscu (wyjątki wyjście do ubikacji i na obiad) a to z kolei kłóci się z wykonaniem pracy którą chciałoby się wykonać dla zabicia czasu ale jednak nie można tego zrobić ze względu na pilnowanie drzwi.
Co do siedzenia w domu to nie jest tak że nikt nie zmusza do uczestnictwa - często takie przymusy wydaje PCPR (razem z poradniami psychologicznymi) który to z tego względu ma obniżoną u mnie wiarygoność z powodu częstego powiązywania WTZ-u z rentą. Moim zdaniem te decyzje nie powinny być ze sobą związane a być odrębnymi i niezależnymi decyzjami.
Owszem szanuje to że osoby mniej sprawne ode mnie w domu po prostu wegetują  ale to co pasuje pod takie osoby na przykład pod te bardziej sprawne już nie musi pasować - stąd też WTZ-y powinny wyhamować z swoim obowiązkiem i nienaciskać na częste przychodzenie do siebie takiego uczestnika gdyż może on traktować WTZ jako stworzoną przez pełnosprawnych hermetyczną "puszkę" skupiającą inne osoby niepełnosprawne - według mnie jest lepiej zostać w domu i tam uczyć się odpowiednich czynności a o "chorobie" poprostu zapomnieć lub ją zignorować zamiast mieć ją ciągle w głowie i o niej myśląc pozwalając na jej rozwój.
Kończąc napiszę że WTZ-y powinny zostać ale mogłyby przyjąć formułę świetlic a nie czegoś pomiędzy pracą a szkołą. Co do kryteriów przyjmowania uczestników do WTZ-u to w pierwszej kolejności powinni iść tam osoby z schorzeniami takie jak te z pani placówki zaś osoby sprawne umysłowo będące w drugiej kolejności powinny mieć wybór (wszelkie próby nacisku ze strony psychologów, pracowników WTZ i PCPR a nawet rodziców powinny być zakazane)  bo w domu też można się czegoś nauczyć i to co dla WTZ-u jest złe może w praktyce okazać się dobre bo lepiej jest komunikować się we własnej a nie "narzuconej" społeczności smile