.

          Zima   przyszła


Zima śniegiem i mrozem przysoliła.

Pisałem - zimy nie będzie.
Myliłem się grubo. Tak było zimy zeszłej.

A tu masz, chłopie, zima na 102!

Do srogiej zimy brakuje tylko wiatru i zamieci.
Wtedy, jak za dziecka będzie wyglądało, jak koniec świata.

Podlaskie lasy, ziemia zasypane śniegiem.

Rzeki, akweny skute lodem.

Ulice puste, zima ludzi wymiotła bardziej, niż koronawirus.

Ptaki skryte w lesie pod osłoną gałęzi, służą jak parasol.

Ciepły dom tylko miły...

  16.01.2021, 14:09, sobota,
  Podlasie w otulinie Puszczy Knyszyńskiej



     Aż  chce  się  żyć...


Przyszły minusowe temperatury -
i z tym pojawiło się słońce.
Niebo piękne - jasne - błękitne -
słońce w pełni świeci bez obłocznie.
Wiatr nieobecny.
Wreszcie od początku jesieni,
jak pięknie i miło spojrzeć na świat.
Aż chce się żyć...
Tylko ptaków znikąd nigdzie nie ma.
Są w lesie wśród gałęzi drzew,
gdzie nie sięga śnieg, tam ich dom
i tam wśród gałęzi i koron drzew pożywienie.

  17.01.2021, 10:15, niedziela



        Krótki, ale  zwięzły  życiorys


W dzieciństwie przeżycie dobrych i przykrych chwil.
W wieku młodzieńca przeżycie nieszczęśliwej miłości -
gdzie otrzymanie kosza miłosnego od panny.
Przeżycie odwzajemnionej miłości.
Przeżycie bólu i cierpienia z losu przykrego,
który po wypadku dozgonnie posadził mnie na wózek.
To wszystko spowodowało i zrobiło ze mnie poetę.

  10.01.2021, 23:31, niedziela


     *     *     *

Trosk nie szczędził mi los,
a nawet cierpień nadał tyle,
że ciężko było i jest temu podołać.



    "Animal  Farm"     
[ Folwark Zwierzęcy ]
Zwierzyniec  artystów

Wszystkie zwierzęta są równi,
ale świnie są równiejsi.


     *     *      *

Życie ma dwa oblicza
albo tragiczne albo komiczne.

  Jan Pietrzak - [ satyryk ]

*
Moje jest tragiczne.



           Amber  Gold


Sprawiedliwość jest na cmentarzu.
I choć nie wszyscy pomniki mają równie,
wszyscy równi leżą.

  14.01.2021, 9:47, czwartek


     *     *     *

„Sławić wszystko, co polskie, kochać swój naród,
czcić jego przeszłość i wierzyć w jego przyszłość…”

  Henryk Sienkiewicz

*
TAK!


                                  K[nie]O


Ci, którzy najwięcej krzyczą o praworządności sami nie stosują praworządności.



          Głóg


Gdy przyszedł siarczysty mróz,
To i z lasu pojawił się kwiczoł.
Dziobnął kilka owoców,
Skulony posiedział chwilę
i odleciał w głęboki las.
I tyle ja go się napatrzył.

  19.01.2021, 14:58, wtorek,
  w "trójkącie wierszowym" autora



Idę  drogą  przez  rodzinne  Podlasie...


Wychodzę z lasu pięknego, dorodnego
Przez Naturę Przyrodę zasianego.
Po nim tu wzgórek, tam pagórek,
A tak jeszcze dalej piękna dolina
Przez którą meandrem płynie rzeka;
Cicha, senna, czysta, piękna
I życiodajna dla tutejszego człowieka.
Majowa łąka kolorami wzbogacona
Aż pod las, który rzekę zasłonił.
Lecz wzrok mój nic nie traci,
Kiedy idę dalej przed siebie -
Widzę pola uprawne zielone:
Żytem, jęczmieniem, owsem i białą gryką.
Spotykam wioski drewniane -
I choć ludzi nie widać -
Jest jeszcze tutaj życie.
Bociany w gniazdach na słupach,
Ach jakże miałem to przegapić,
Nigdy, kiedy to ptaki mego dzieciństwa.

  19.01.2021, 15:30, wtorek



     Pojadę  tam


Pojadę tam,
gdzie ptaki śpiewają od świtu do zmierzchu.

Pojadę tam,
gdzie motyle nektar spijają.

Pojadę tam,
gdzie bociany na gniazdach klekocz.

Pojadę tam,
gdzie słońce wschodzi.

Pojadę tam,
gdzie słońce zachodzi.

Pojadę tam,
gdzie zboża rosną.

Pojadę tam,
gdzie zboża koszą.

Pojadę tam,
gdzie zboża zwożą.

Pojadę tam,
gdzie zboża młócą.

Pojadę tam,
gdzie las rośnie.

Pojadę tam,
gdzie pola orzą.

Pojadę tam,
gdzie pola obsiewają.

Pojadę tam,
gdzie chłopi się spotykają.

Pojadę tam,
gdzie kościół stoi.

Pojadę tam,
gdzie Bóg wskaże.

Wrócę tak skąd wyszedłem.

  19.01.2021, 19:05, wtorek


     *     *     *

Olbrychskiemu - ci co zrobili podziały,
zwalają na tych, którzy nie zrobili podziałów.

  22.01.2021, piątek



                          Chłodnym  okiem
                      "Mucha złapana na lep"


Poseł, który w trakcie kadencji zmienia partię - ugrupowanie polityczne -
powinien stracić poselstwo, ponieważ odchodząc zdradza swoich wyborców.



              Chichot  historii


Starzy komuniści, ich dzieci i wnuki pod nazwą
dzisiejszą "lewica" uczą nas demokracji.


     *     *     *

2 + 1 nie jest 3 tylko 2 i + 1



                  Brak  możliwości  realizacji   

     
Już od trzech tygodni jestem chory, jak w maju powtórzyło się to
co było wówczas. Nie dam rady pisać. Nic nie przychodzi do głowy.
Tylko na facebooku wrzucam wiersze, które już wcześniej napisałem.
To łatwo zrobić nawet w chorobie, bo usiąść na wózek i po mieszkaniu
się przemieszczać jeszcze poradzę. 28.01.2021, czwartek

*
A już w piątek po przerwie zimowej rozpoczynają się mecze Ekstraklasy.
W sobotę w 15 kolejce na Stadionie Energa Gdańsk Lechia podejmie
Jagiellonię Białystok. Oglądamy.



      DZIŚ RUSZA PO PRZERWIE ZIMOWEJ EKSTRAKLASA
      JUTRO GRA JAGIELLONIA Z LECHIĄ NA WYJEŹDZIE
      OSTATNIO U NAS BYŁO TAK:
       JAGIELLONIA  BIAŁYSTOK - LECHIA  GDAŃSK
                               [ 19 kolejka ]
                         [ literatura piłkarska ]

ODCZAROWAĆ  KLĄTWĘ  PORAŻEK  Z  LECHIĄ
ZMIENILI  TRENERA  I  OD  RAZU  JEST  TRZY  DO  ZERA

https://www.youtube.com/watch?v=W9kCj9GFsAE

https://www.youtube.com/watch?v=4S299Qvcch8

Dziś u Jagi było wszystko, jak sprzed cudownych laty - waleczność - ambicja - pressing,
złość, chęć gry, chęć wygranej, czego nie było u Mamrota przez klika meczy.
Jaga pokazała dobrą grę, ducha walki i co najważniejsze skuteczność na tyle dobrą,
że bez problemy wygrała mecz. Co jest solą piłki nożnej.
Kibice zobaczyli taką Jagę jaką chcieli, na jaką czekali, na jaką zasługują.
Jaga wróciła na swój dobry tor. Klawo jest jak cholera. Dziś Jaga była sobą.
Dziś Jaga grała jak z nut. Nastąpiła metamorfoza w Jadze. Tym razem sędzia Złotek,
był złoty dla Jagi. Żadnej kontrowersyjnej podjętej sytuacji. Sędziował ja się należy,
poza faulem na Bidzie w polu karnym puścił grę, nie odgwizdując faulu i nie dyktując
rzutu karnego dla Jagi. Po tym atak Lechii aż musiał powstrzymać faulem Kwiecień,
co zarobił żółtą kartkę. Od tego momentu sędzia wrócił do faulu w polu karnym na Bidzie,
biorąc WAR - po czym sprawcę faulu ukarał żółtą kartką i podyktował rzut karny dla Jadzi.
Egzekutorem stał się Jesus Imaz i dwa gole już było dla nas. Imaz'a ma się rozumieć.   
Pierwszy gol do przerwy z rzutu rożnego Guilherme zacentrował wprost na główkę Imaz'a,
a on posłał piłkę za kołnierz Alomerović'iowi bramkarzowi Lechii do siatki.
Co prawda podjęta decyzja z opóźnieniem, ale w końcu brawo sędziemu za to.
A gdy sędzia dobrze sędziuje, Jaga w meczu wynikiem bramkowym góruje.
Wtedy chłopakom gra się nie zniechęca. Jagiellonia wróciła na swój dobry tor.
Jagiellonia była THE BEST. Teraz już pójdzie z górki. Pokonać Lechię Jaga od kilku meczy
miała niesamowitą chęć, wolę i pomysł. Odwet za Puchar Polski. Gdzie na meczu byłem i ja.
Imaz'owi wrócił gaz - i od razu strzelił nie raz, a dwa gole. Prikryl z dystansy jak nie huknął
na bramkę tak aż bramkarzowi Lechii piłka wybiła rękę i Jaga trzeciego gila zdobyła.
Tym samym ostatecznie dobijając Lechię. To było to. Tak długo na to my kibice czekaliśmy.
Jaga była tak dobra na miarę oczekiwania. Jaga wreszcie sympatycznie mnie pocieszyła.
Jaga trzy piękne gole sobie i nam zdobyła. Było nam na co popatrzeć. Cudo. Miodzio.
Jaga spektakularnie meczusia wygrała i do ósemki trzy punkty dopisała.
I już przez okres przerwy zimowej w ósemce zostanie bez względu jaki wynik osiągnie
w Zabrzu z Górnikiem. "Kot Tosha" Jagi już nie musi powstydzić się.
A może patrzeć i po każdej bramce robić; miał, miał, miał. Dziś każdy Jagiellończyk na
boisku świetnie grał. Oczy, serce i duszę mogłem nacieszyć Jagi grą...
Dziś było w drużynie dużo odwagi. Dziś był rozumiejący kolektyw. I stąd na Arenie
Marzeń przy Słonecznej w Białymstoku na Podlasiu Lechia na kolanach.
Jaga zaaplikowała Lechii gdańskiej trzy Grzyby. Przy karnym Imaz zrobił "Lewego"
i poszło mu to, jak "Lewemu", strzelił karnego. Na Arenie Marzeń był piękny widok,
szczęśliwy i udany. Prikryl bombą na bramkę złamał rękę Alomerović'iowi i piłka wpadła
do bramki na gola życia. Jagiellonia z nowym trenerem, a z tymi samymi piłkarzami
powstała jak Zenit ze skał, jak Feniks z popiołu. I zespól tak grał aż chciało się to oglądać...
Jaga Lechii zadała nie trzy Zenki, a trzy Grzyby. Tak trzymać do końca 37 kolejki.
Grzyb ma pozostać. ...A będą rosnąć grzybki w postaci bramek.   
W Białymstoku Jaga Energe odcięła prąd. Klawo jak cholera.

https://www.facebook.com/photo?fbid=1380622635610340&set=a.1076792042660069

  Chuligan stadionowy Mietko
  15/12/2019, niedziela piłkarska na wieczór
  Foto: kibic JAGIELLONII Mietko

  29.01.2021, piątek



        LECHIA  GDAŃSK - JAGIELLONIA  BIAŁYSTOK
                            [ 15 kolejka ]
                       [ literatura piłkarska ]

https://www.youtube.com/watch?v=QB04r3j5d10

https://www.mecze24.pl/skroty-meczow/pilka-nozna-58/43389/lechia-gdansk-jagiellonia-bialystok

Trudna i daleka droga przebyta, ale stolica wybrzeża zdobyta.
Lechia rozbita przez Jagiellonię! Lechia na kolanach.
Zła passa z Lechią już za nami. Teraz górą Jaga!
Imaz i Puljić pognębili Lechię. Wraca Jaga z Gdańska na Podlasie
z tarczą. Za tydzień oby tak było w Krakowie z Wisłą.
Jestem pocieszony. Jaga mnie pocieszyła. Jadze naszej moje ukłony.
Jagiellończycy w drugiej połowie spuchli [ jak to lubił określać mój
kolega Zenek ], oddając inicjatywę gry gospodarzom. Ale to tylko
była zastosowana taktyka Jagi, by prowadząc jedną bramką grać
rozsądnie nie tracąc bramki na remis, a w dogodnej sytuacji do
sposobności przeprowadzić skuteczną kontrę i strzelić drugą bramkę
i tym samym dobić przeciwnika, który już nie będzie mógł w stanie
się podnieść. I tak jaki był plan tak go Jaga zrealizowała.
Coś kapitalnego. Coś niesamowitego. Coś pięknego. Coś cudownego.
Pierwsza bramka dla Jagi padła już w trzeciej minucie i to ustawiło
mecz. Świetna kontra - podanie Makuszewskiego do Imaz'a i padła
bramka. Od tej pory Lechia była pogrążona, zawstydzona, pogubiona
i nic jej nie wychodziło. A Jaga stwarzała sytuacje bramkowe raz po
raz i gdyby nie zawodziła skuteczność wynik byłby już ustawiony
w pierwszej połowie. Ale kiedy mecz ma być wygrany co się odwlecze
to nie uciecze. I tak w drugiej połowie poszła kontra Jagi - Imaz
pociągnął po skrzydle - zagrał w pole karne do nabiegającego Puljić'ia -
a on jak na snajpera pola karnego przystało jak nie hukną na bramkę
Kuciak'a, piłka zmierzająca do bramki przeszła między nogami obrońcy,
co definitywnie zmyliło bramkarza i praktycznie puścił bramkę jak
nowicjusz w bramce. Lechia mając dwie bramki w plecy już całkiem
zrozumiała, że dziś z Jagą nie wygra. A Jaga uwierzyła, że dziś z Gdańska
przywiezie do Białegostoku na Podlasie sobie i nam Podlasianom trzy
punkty i też podskoczy do góry w tabeli. Osobiście też na 1000%
uwierzyłem, że dziś zatriumfuje zwycięstwem i będzie klawo jak
cholera. Już jest klawo jak cholera, bo już nikt Jadze zwycięstwa
nie odbierze.

Zając zaczął wygrywać. I teraz prezes Jagiellonii będzie miał dylemat,
czy zostawić trenera Zająca? Czy podziękować mu i ściągnąć Probierza?
Który wczoraj po przegranym meczu wyjazdowym z Wartą Poznań
podał się do dymisji.

  2021/01/30, 19:30, sobota piłkarska

P.S. Jago za tydzień proszę uważać na Wisłę K.
30 minuta meczu i już Wisła K. z Piastem Gliwice prowadzi 3 do 0!

  31.01.2021, 15:30, niedziela

*
Dalibóg, 39 min. i już dla Wisły K. jest tylko 3 do 2.
A za tym, Jago, Wisła K. jest do ogrania.


     *     *     *   

Najmądrzejsze  powiedzenia  mają  prości  ludzie:

  "Życie jest śmiertelną chorobą -
Trzeba robić wszystko, żeby je przedłużyć".

  zasłyszane

*
A nie tam jacyś profesorzy.

To już ode mnie.



                    "Stan  wojenny"


Jak telewizje komercyjne w proteście niepłacenia podatku
za reklamy, na dobę wyłączyli programy nadawania.

Andrzej Halicki P[nie]O-K[nie]O europoseł na czarnym tle ekranu
zauważył stan wojenny i czołgi. Ale nie sprecyzował, czy to
czołgi były T34 radzieckie, czy Tygrys niemieckie z czasów
drugiej wojny światowej.   

  10.02.2021, środa



  OD  DZIŚ  LUZOWANIE  KOLEJNYCH  OBOSTRZEŃ


Ludzie od dziecka do starości są jak dzieci, stale się bawią,
tylko zabawki zmieniają. Z powodu poluzowania obostrzeń,
ma być napływ turystów na Zakopane, a w dodatku przez
weekend w Zakopanem konkurs skoków narciarskich.
Tak jak lotny ptak nie może żyć bez skrzydeł. Tak ludzie bez
turystyki nie mogą żyć normalnie. I nic ich nie powstrzyma,
aby nie wybrać się poza dom dla zwykłej rozrywki i ciekawości
z której mają radość. Tylko ludzie chorzy, które nie są w stanie
wyjść z domu są w stanie pogodzić się z tym, że nie mogą wyjść
z domu. A ludzie zdrowi są spragnieni turystyki i ich nie powstrzyma
nic, żeby w czasie weekendowym nie odwiedzić różnych miejsc,
jakie wcześniej wybrali przed wyjściem z domu.   

  12.02.2021, 13:44, piątek turystyczny



                 "TVN"


Dziś wyjątkowo z ciekawości obejrzałem Fakty:
na samym początku pochwalili szczepienia.
A po tym hura na rząd i PiS...

  12.02. 2021


     
                            "276"


"Jasna strona mocy Budki" = ciemna strona mocy Budki.



                    Kulisy  manipulacji


Kanały telewizyjne komercyjne same wyłączyły swoje kanały,
a TVN podał jakby to rząd PiS-u powyłączał im programy.
Ale jaja Bieńkowskiej.

Zainspirowało ze źródła TV Republika - "Kulisy manipulacji" -
prowadzący Piotr Lisiewicz

  13.02.2021, 11:04, sobota



                     Pomysły  P(nie)O


Zlikwidować wszystko, co nam przeszkadza, pokazując prawdę.

Były już taki co mówił: - Zlikwiduję wszystko.

Na sam początek zdelegalizować P(nie)O.



                       Brak  możliwości  realizacji   2 

     
Już od początku stycznia br. jestem chory, jak w maju powtórzyło się to co było
wówczas tylko teraz dłużej. Nie dam rady pisać. Nic nie przychodzi do głowy.
Na facebooku też już nie wrzucam wierszy drugi tydzień, które wcześniej
napisałem. Kto nie przeczytał wierszy w całości, może czytać w dowolnym miejscu sobie wybranym. 18.02.2021, czwartek



  O  wrześniowym  poranku *


Kiedy zza bloku wyjdzie słońce -
W złocie jesień się mieni.
Drzewa są piękne niczym płonące,
Jak nigdy, a tylko tej jesieni.

Czyżbym umierać już będę,
Że mi w tym "trójkącie wierszowym" raj taki się mieni?
Nad nim niebo do któregoś kiedyś wejdę,
Jakoś światłością tak się promieni.

Drzewa w barwie września
Są piękne, wiatr nawet je nie kołysze
Zapatrzony i wsłuchany, jak cicha piosnka.
Nawet ja jako poeta to słyszę.

W takim wierszowym tonie
Żaden problem zacząć dzień z barłogu niespełnień. 
Żono! Podejdź do mnie, podajmy sobie dłonie -
I już jest dzień fizycznie wszystkich wypełnień.

Jak mało do szczęścia trzeba poecie.


    *     *     *

Poranny śpiew ptaków
dobrą zachętą do życia.
A i w przyrodzie tyle ciekawych znaków,
co można cieszyć się nimi wyśmienicie...

  Pisałem we wrześniu  2012 roku.



      K o r z e n i e *


Domu mój rodzinny krzyków niemowlęcych,
kroków pierwszych dziecięcych.

Łono natury łąk ukwieconych -
pszczół, motyli kolorowych,
krzaków olchowych - w nich
mnóstwo ptaków śpiewających,
w rzece pełno ryb.


Pól zielonych i złotych,
lasów o zapachu sosen, świerków,
brzóz, osin, leszczyn przydrożnych,
mchów gąbczastych, jagód czerwonych i czarnych,
grzybów rozmaitych, kwiatów pospolitych.


Aniołów pierzastych, nieba błękitnego, 
słońca szlachetnego, poranków ziąbnych,   
wieczorów chłodnych, burz i grzmotów
w niepokoje dziecięce, zim śnieżnych
i siarczyście mroźnych, a w tym czasie
rodzinnego ciepła domowego.   


     *     *     *

Nie idę utartymi ścieżkami, a swoją ścieżką.


      *     *     *

Nie wstydzę się szczerości, a nagości.

Foto 1: dzień porankowo-jesienny w "trójkącie wierszowym" autora
Bo tutaj jest jak jest

Foto 2: dom rodzinny z dzieciństwa autora biografii
Bo tutaj jest jak jest

[ P. S. Jestem chory już dwa miesiące.
Myślałem, że już przeszedł na mnie gong?!
Ale żyję - i to mnie raduje. Stąd wróciłem do dzieciństwa... ]


     *     *     *

Wiedza w szkole zdobyta w życiu na nic się przydaje.
Z taką tylko różnicą, że według wykształcenia,
a nie wiedzy przyjmują na stanowiska pracy.



               "ŻOŁNIERZOM  WYKLĘTYM" *


Walczyliście z komunizmem o Wolną - Sprawiedliwą Polskę - Waszą i naszą Ojczyznę...
Komunizmu zła zaraza, która po wojnie zapanowała na naszej Polskiej - Ojczystej ziemi
- z którą walczyliście - nazwała Was: "Żołnierzami Wyklętymi".
Dziś, kiedy wróciła sprawiedliwość w naszym Polskim kraju - naszej ukochanej Ojczyźnie
- trzeba Was Żołnierze, nazwać, nie określeniem byłego komunistycznego zła:
"Żołnierzami Wyklętymi", lecz Żołnierzami Niezłomnymi, Żołnierzami Wolności
o słuszność swoją własną i naszą Polaków Polski.

Cześć Wam I Chwała W NARODOWY DZIEŃ PAMIĘCI "ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH" 

  2017-03-01, 9:51


WCIELAM  SIĘ  W  ŻOŁNIERZY  NIEZŁOMNYCH *


Ja, "Strzelec Mietko" - [ Wilczym Śladem ]
Wrażliwością obdarzył mnie Bóg.
I kiedy pokolenie przedwojenne zaśpiewa:
Nie rzucim ziemi skąd nasz ród!
Nie damy pogrześć mowy.
Polski my naród, polski lud,
Królewski szczep Piastowy.
Nie damy, by nas gnębił wróg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg! [...]
Śpiewać z Wami nie mogę,
Kiedy na płacz mi się zbiera -
Łzy w oczach się mnożą,
Ciarki po plecach przechodzą
I pierś uciska, jakoby kamień przywalił,
Choć nie leży kamień na piersiach.
A to dlatego, że nie jestem kamieniem w sercu,
Choć nazywam siebie kamieniem,
Ale żywym kamieniem.
A kto jest żywym kamieniem -
Ten nie ma serca z kamienia.   

   2017-03-01, 13:36



     Gdy  przyjdą  i... *


Gdy przyjdą i zabiją mnie,
Wiersze po mnie pozostaną...
Tym samym nic nie zatają, a wszystko odkryją, 
Choć nie chciałem być osobą zapamiętaną. 
Śmierć moja nikomu nic nie da,
Skoro poeci nigdy nie umierają,
A zawsze się rodzą, jak do pieśni Oda,
Którą na ustach pokolenia niosą i śpiewają...
Można zabić marnego człowieka,
Lecz pamięci się nie zabije,
Bo pamięć płynie, jak wierna rzeka -
Której bez przerwy puls życia bije...
Poranek świta ze wschodem słońce,
Ptaki budzą się do życia...
Jak pamięć ludzka, oddane są do końca -
Śpiewają, bo nie mają nic do ukrycia.
Poeci też są ptakami -
Niosą pieśń od Bugu do Odry!
A i płynie po świecie dalekimi Oceanami,
Jeśli nie napotka na wrogie jej hordy!


  217-03-01, 14:24



Gdy  przyjdą  i  zabiją  mnie *


...Gdy przyjdą i zabiją mnie,
Będę marzył o Wolnej Polsce
w wiecznym śnie...

"Żołnierzom Wyklętym" czyli Niezłomnym, Walecznym, Bohaterskim, Sprawiedliwym

  06-03-2017, 10:45



1  MARCA  NARODOWY  DZIEŃ  PAMIĘCI  "ŻOŁNIERZY  WYKLĘTYCH"


DANUCIE  SIEDZIKÓWNEJ  "INCE" * 
 

Walczyłaś o wolną i sprawiedliwą Polskę
I za to sprawcy odebrali Tobie nie tylko wolność,
Ale i życie tak mode, że tylko było żyć
W wolnym naszym ukochanym kraju Polsce.
Ale niestety, oprawcy zła i zniewolenia ustrój
Nie dali Ci żadnych na życie szans.
Nie chciałaś z Moskwy narzuconego komunizmu
I z nim walczyłaś na życie i śmierć.
A kiedy sprawcy odebrali Tobie życie,
Krzyknęłaś: NIECH ŻYJE WOLNA POLSKA!
Oddałaś młode życie, by w WOLNEJ POLSCE
Dzisiaj dobrze było żyć nam.

  "Strzelec Mietko" patriota
  czwartek. 1.3.2018, 9:30



Program  P[nie]O - czy o to chodzi


Zlikwidować ABW

Co to będzie oznaczać?
Będą szaleć mafie VAT-owskie

Zlikwidować IPN

Co to będzie oznaczać?
Naród bez pamięci narodowej nie istnieje

Czy o to Schetynie chodzi?



Program  Trzaskowskiego

Zlikwidować TVP INFO
WIADOMOŚCI
Programy publicystyczne

Co to oznacza?
Żeby nie było zadawanych trudnych pytań



             Nie  do  poznania


WPOLSCEPL - widziałem fragment wypowiedzi Jandy.
Nie do poznania - zmieniła kolor włosów.
To chyba po to, by jej nie rozpoznali ci,
których nie chce żeby rozpoznali.

Jakoś buzia jej się wykrzywiła.
To być może od zaszczepienia poza kolejnością.
Kamera ujmowała z boku, a nie wprost do twarzy.
Jakaś smutna w swojej wypowiedzi była, przygnębiona,
jakaś taka nie pewna siebie, jakby czegoś się bała.
Dosłownie nie ta Janda jaką znamy - pewną siebie, bojową,
nawet bym powiedział arogancką. 

  02,03, 2021, 11:00, wtorek

*

  Szczęście w życiu mają ci, którzy są zdrowi i bogaci,
bo oni nie myślą, że są ludzie chorzy i biedni, a nawet
i w dodatku kalecy.

*

Być czy mieć?
Oto jest pytanie.
To jest pytanie inteligencji.

Odpowiedź chłopa: żeby być trzeba mieć.


     *     *     *

...Daję Ojczyźnie to co we mnie jest najpiękniejsze czyli wiersze...


     *     *     *

Moja prostota jest piękna, bo twórcza...

*
Jak lubisz mnie, czytaj...


     *     *     *

...Znalazłem sens w swoim  c i e r p i e n i u - piszę wiersze...


* * *

Moje wiersze pochodzą z serca, a nie z głowy.


* * *

W poezji jak w życiu tylko szczerość ma wartość
i się liczy, a reszta jest obłudą i do d*py warte.


                  NIEPOKONANI       

http://www.youtube.com/watch?v=HZ8qBioPlHE


     *     *     *

Tak jak na początku tutaj mojej twórczości, tak i na koniec pragnę dodać:   
jeżeli swoją treścią w wierszach kiedykolwiek kogokolwiek świadomie
lub nieświadomie uraziłem, to najmocniej z całego serca i z ogromnym
zawstydzeniem z pokorą przepraszam.   
Staram się zawsze jak tylko potrafię pisać prawdę.   

P. S. Jago za tydzień proszę uważać na Wisłę K.
30 minuta meczy, już z Wisłą Płock prowadzą 3 do 0!

  31.01.2021, 15:30, niedziela

   

            Sam  nie  wiem  skąd  to  przyszło   


Nie umiem pisać wierszy, nie mam talentu, ale lubię to robić.

*
Piszę na tablecie, który może generować błędy.

.

SKOJARZENIE  ŚWIĄT  BOŻONARODZENIOWYCH


Śniegu patron, tonące konie w nawianych "kurhanach"*,   
wyprawa do lasu po choinkę - cisza głucha w lesie,
rozgrzane ręce, ciało, zimna siekiera -
przymarznięcie języka do siekiery, gdy się dotyka -
sprawdzanie bohaterstwa lub głupoty.

W domu podniecający nastrój, kalendarz na Nowy Rok,
świece na choince i zapach podczas palenia się świec,   
Wigilia - podlaska kutia, cukierki na choince, bombki,
wzorki kolorowe z papieru, schody posypane piaskiem,
kolęda. I ta bezwzględna zima.   

Objaśnienie: "kurhanach, kurhany"* -  w języku etnicznym
autora po prosty duże zaspy śniegu.



POWIATOWE  ZAWODY  JUNIORÓW  W  BIEGACH  NARCIARSKICH  W  SOKÓŁCE


Na tegoroczne zawody na przystanek PeKaeS w Starowlanach przy szkole na nartach
przybiegłem tyko sam. Brat Stasio i nasz kolega Rysio tym razem nie biorą udziału,
bo już nie chodzą do szkoły. A jak już nie chodzą do szkoły to i nauczyciel od wychowania
fizycznego pan Jan już ich nie powiadamiał o wzięciu udziału w biegach narciarskich.
Prócz mnie na przystanek przyszedł tylko kolega Stasio ze Statrowlan i jest nas dwóch
z naszej szkoły, bo tylko my obydwa zostaliśmy zakwalifikowani do udziału w zawodach.
A więc jedziemy autobusem na zawody w biegach narciarskich i to o randze aż powiatowej
tylko my dwóch. Tym razem jestem w lepszym komforcie, niż w poprzednich zawodach,
( kiedy to przyjechałem na zawody bez własnych nart, gdyż nie chciałem nart "Podhale",
a wolałem bardziej biegowe "Gorce", musiałem zdejmować obuwie chłopskie gumiaki,
których się wstydziłem, zamieniając się z bratem na buty wraz z nartami, żeby wziąć udział
w biegach ) mam po bracie wraz z butami swoje narty, więc i choćby z tej dogodnej i
sprzyjającej mi lepszej sytuacji, i w dobrym położeniu będę mógł bez jakichkolwiek
nieudogodnień przystąpić do zawodów. A i emocjonalnie jestem mniej pobudzony, niż w
ubiegłym roku, także i stres nie paraliżuje, przez co zachowam więcej spokoju, a co za tym
idzie i więcej pozostanie sił na bieg w samych zawodach. Trasa biegu też jest ta sama,
jak w ubiegłym roku, co także pozytywnie wpłynie na bieg, znając na pamięć już podbiegi,
zjazdy, jak i teren płaski, rozkładając siły na dwa okrążenia. Pan Jan od wychowania
fizycznego i zarazem wychowawca też jest z nami. A kiedy nie jechał z nami autobusem,
musiał wyjechać ze stancji w Starownanach, gdzie szkoła, na przykład dzień wcześniej.
A, że pochodzi z Wasilkowa, może już w sobotę odwiedził rodzinny dom i na jutro czyli dziś
wrócił do Sokółki, gdzie przed wyjściem do lasu Buchwałowo na zawody, zgromadziliśmy się
przy LOK*, podpisaliśmy listę wzięcia udziału w zawodach i stąd do lasu na trasę biegową.
Piesza droga do lasu nie sprawia nam żadnego problemu, po prostu bierzemy to jak za zwykłą
rozgrzewkę przed biegiem. Pogoda słoneczna sprzyja tym bardziej, choć na minusie -10 °C.
Od miasta drogi do lasu na trasę biegową ze dwa kilometry. Idziemy w szyku sportowym,
co tylko zmarznięty śnieg skrzypi pod stopami. W lesie na polanie leśnej jest o wiele cieplej,
niż na zewnątrz lasu, gdzie idąc był odczuwalny raz po raz powiew wiatru, a tutaj jest cicho
i bezwietrznie, jakby wiatr nie dochodził, bo i przecież ściana leśna już na obrzeżach wiatr
wyhamowuje. Ciepło i przyjemnie, że tylko rozebrać się z kurtek do swetrów i szykować się
do biegu. Świadomie użyłem słowa do swetrów, bo dresów sportowych do biegu nie mamy,
ani LZS Starowlany, ani szkoła nie posiada na wyposażeniu, żeby wydać nam do treningów
i zawodów, ubrani jesteśmy po swojemu, kto jak się ubrał tak jest ubrany.
Przecież nie jesteśmy sportowcami zawodowymi, tylko amatorzy, to i nie mamy dresów na
wyposażeniu. Cieszmy się w ogóle, że mamy narty. Przecież to nie Zakopane i nie PZN, gdzie
biegacze mają wszystko, co potrzebne do treningów i zawodów. Numery startowe każdemu
zgłoszonemu do biegu przydzielone. Sędzia przez megafon poinformował do przygotowania
się do startu według numerów startowych! Echem po polanie leśnej rozeszło się, aż z tego
faktu ciarki po plecach przeszły mi. Szukam wzrokiem chłopaków według numerów startowych,
żeby za nimi ustawić się do startu. Trzeba być przygotowanym, kiedy co minuta jeden po
drugim biegacz po wyczytaniu przez sędziego i danego znaku do startu ruszyć na trasę
biegową. Już czas przeszedł i na mnie - ustawiłem się na linii startu, kijki wbiłem w śnieg,
sylwetką lekko pochylony do przodu, sędzia spogląda na stoper - po czym odlicza - pięć, cztery,
trzydzieści, dwa, jeden, start! Ruszyłem z miejsca, jak lekkoatleta ze startera, biegnę kijkami
odpychając się, aż śnieg wyrywając i spod kijów rozrzucając za sobą. Siły mam dość, a nawet
powiedziałbym co niemiara, choć biegnę swoim wyuczonym rytmem... Trasa tak sama, jak z
ubiegłego roku, tylko z tym, że tym razem do przebiegnięcia dwa okrążenia w sumie pięć
kilometry. Trasa prowadzi pod lekkie zniesienie terenu, ale w biegu nie sprawia większego
użycia sił. Cały czas rytm biegu jest zachowany. Tylko bieg i biec przed siebie, nie oglądać się
za siebie. A wypatrywać zawodnika przed sobą. Teraz płaskim terenem trasa biegowa prowadzi,
rytm biegu jednostajny, biec i tylko biec, mijając po obu stronach stare olchy, świerki i
miejscami wśród starodrzewia młody różnogatunkowy las. Fajnie jest, czuję się sportowcem,
przepełniony po brzegi uczuć wzruszeniem... Ale to mnie nie paraliżuje, a dodajemy do tej
mocy powera. Będę biegł tak, żeby nikt mnie nie dogoniłby, a starał się tak, żeby gonić
zawodnika przed sobą. Leśne powietrze biegowi sprzyja, temperatura w sam raz, jak to w lesie,
co tylko biec i chwalić Boga. Nogi nie więdną, skurczu brzucha nie mam, jak rok temu.
Biec i tylko biec, biec i tylko biec aż do mety... Ale trzeba pamiętać, żeby rozumnie rozłożyć siły
tak, żeby nie opaść z sił, bo i z drugiej strony w tym roku są dwa okrążenia biegu z racji tej,
że o rok starszego rocznika, niż w zeszłym roku. A przecież nie jestem wyczynowym sportowcem
tylko zwykłym wiejskim amatorem, który biegnie nie według wyuczonych reguł i zasad wytycznych
przez trenera. Na szczęście wszyscy, którzy bierzemy udział w zawodach jesteśmy w tym samym
położeniu poza może wyjątkiem zawodników z Sokółki? Ale w większej ilości więcej jest nas
z okolicznych wiosek z powiatu sokólskiego. Tutaj nie tak liczy się technika biegu, której może
nikt z nas nie ma, a wytrzymałość fizyczna, której na szczęście mi nie brakuje. My chłopcy z wiosek
jesteśmy bardziej odporni i wytrzymali na wysiłek i zmęczenie fizyczne, niż chłopaki wychowane
w mieście Sokółka. A choćby i z tej racji, że od małego dziecka pracujemy fizycznie we własnych
gospodarstwach, a w przypadku moim nawet jeszcze dodatkowo i u różnych gospodarzy we wsi,
co dało nam zahartowanie i wytrzymałość fizyczną. A ci, którzy i choćby mieli technikę biegu,
a w razie szybko słabną odpornością fizyczną na zmęczenie, u takich bieg szybko siądzie?!
Mam nadzieję, że mnie to nie dotknie. Biegnę i nie czuję zmęczenia - zbliżam się już do mety
pierwszego okrążenia i cały czas czuję się nadzwyczaj świeżo. Jeszcze zostało tylko zjechać
z góry, gdzie można przykucnął i trochę odpocząć. A już na płaskim terenie, gdzie jest leśna
polana w ciszy bezwietrznej i zarazem tutaj start i metą i rozpoczęcie drugiego okrążenia.
Biegnę po prostej płaskiej z impetem odpychając się kijkami raz na jedną nogę raz na drugą...
Start zawodników był wypuszczony w dostępie co minuta, to choćby stąd nie widzę przed sobą
na polanie zawodnika. Ale to nie znaczy, że nie mam jakiegoś czasu przewagi, bo przebiec polanę
i wbiec w las zajmuje o wiele czasu mniej. W granicach przed metą na mecie i za metą wszyscy
zawodnicy i zawodniczki co brali już udział w zawodach lub będą jeszcze brać skupieni, kibicują
każdemu zawodnikowi, który pojawia się na otwartej polanie... Przebiegając tutaj stresu żadnego
nie czuję, już oswojony z zeszłorocznego startu. Zostało jeszcze zaliczyć drugie okrążenie i będzie
meta, nie mówię, że upragniona, bo wcale nie odczuwam zmęczenia. Pierwsze okrążenie przebiegłem
całkiem swobodnie i czuję, że i tak będzie do mety. Podczas drugiego okrążenia, również nie widzę
przed sobą żadnego zawodnika i sam nie wiem, czy czasu nadrabiam, czy też do biegnących tracę?
Ale do tyłu się nie oglądam, trochę ze strachu, czy kogoś do mnie się zbliża. Za polaną, podbieg pod
górkę pokonuję równym rytmem, jak po płaskim współpracując kijkami z nartami - a napędem biegu
są mięśnie rąk i nóg. Ze mną w biegu tylko odgłos wbijanych kijów w śnieg i szelest po śniegu nart...
Po obu stronach tylko stary ogromny wiekowy sosnowy I świerkowy las, a między sosnami i świerkami
mniejsze krzaki i krzaczki. W lesie ciepło jest, nie czuję żadnego chłodu, czuję się jak w wiosenny
bezwietrzny ciepły dzień. A z drugiej strony, kiedy biegnę w drugim okrążeniu już, a jedno okrążenie
to dwa i pół kilometra, spocony jestem - włosy mokre, lecz oddech zdrowy przy powietrzu  leśnym
i żadnej zadyszki, rozstroju żołądkowego również też. Nagle słyszę, jak dzięcioł w drzewo wali.
Pomyślałem - jak w wiosnę jest, choć po śniegu biegnę. Wzbudził we mnie najpierw zachwyt,
po czym dodał jeszcze większego wigoru, niż w sobie mam, żeby biec z zapałem aż do mety
po zwycięstwo, a jeśli to niemożliwe, to po dobre choć w szóstce miejsce. Jeszcze dwa
kilometry wysiłku i będzie meta i koniec biegu i zawodów. Ale póki co, jestem na trasie sam
i po obu stronach ze mną tylko las. O nie, co ja widzę, zająć jak wystraszony na 10 metrów
przede mną przeciął trasę. Dobrze, że to nie czarny kot. I jak szybko mi się pojawił tak szybko
znikną wśród mniejszych gęstych sosen i świerków.,Może szelest mego biegu spod kępy i
krzaczka obudził go. Może to będzie jakiś dobry znak na moją wygraną dziś? Oby tak było.
Niech tak będzie. Niech tak się stanie. O to jest pytanie samego do siebie. Odpowiedzi, choć
sam sobie nie mogę dać. Nic też się nie stanie, gdy obojętnie które miejsce zajmę.
Sam start jest już czymś wielkim dla mnie. Ważne, że w biegu nikt nie dogoniłby mnie,
że nikt nie wyprzedził mnie. Czuję, że będzie dobrze. Jeszcze kilometr, jeszcze pół kilometra
i okaże się które zajmę miejsce. Teraz biec i tylko biec aż do mety, nie po medal, bo w tych
powiatowych zawodach medali nie dają, ale dla samej swojej satysfakcji. Hop w śnieg lewym
kijkiem i we współpracy z prawą nogą i tak na przemian aż do mety, choć przed metą na
płaskim równomiernie, jak to robią biegacze w telewizji. W biegu już się zbliżam tu, ( gdzie rok
temu, z górki nie wyrobiłem zakrętu i wpadłem z toru w młode krzaczki )
Dziś bardziej doświadczony i pamiętając ten incydent przed sobą samym, bo nikt tego nie
widział prócz lasu, może ptaków i zwierząt oraz na pewno Bogiem, tego nie powtórzę, skupić
się muszę na całego do tego zakrętu. A po tym kawałek podbiegu, który zbytnio nie powinien
zmęczyć - po nimi długi i bezpieczny zjazd, podczas którego można nieźle odsapnąć, by na koniec
na polanie na samej prostej dać z siebie wszystko, co zostało jeszcze w organizmie w zapasie .
Już blisko coraz bliżej ostatniego zjazdu i upragniona meta nie ze zmęczenia, a z tego jakie się
zajmie miejsce? Na samej górce przed zjazdem jeszcze kilka razy kijkami się odepchnąłem i już
podczas zjazdu sylwetką przygarbiłem się, żeby jak najmniej był odczuwalny opór powietrza.
Podczas zjazdu odpoczywam - równomiernie oddycham - nabieram sił do finiszu.
Już z górki zjechałem nabrawszy do płuc sporo tlenu - i biegnę po ostatniej prostej przed metą
na pięknej i ciepłej polanie. W rytm rąk i nóg odpycham się kijkami raz to na przemian - raz to
równomiernie. Gwar i krzyk zebranych na polanie na mecie. Przy każdym odepchnięciu się kijkami
krzyk rozbiega się po polanie: "Hop hop. Hop hop. Hop hop. Serce rośnie, że się jest uczestnikiem
biegu. Przed metą ostatnie odepchnięcie kijkami: raz, dwa, trzy i metą. Koniec wysiłku i biegu.
Nawet zbytnio nie jestem zmęczony. Bieg nawet poszedł gładko. Zszedłem z toru na bok,
prócz szybszego oddychania i spocenia nic mi nie jest. Po ukończeniu biegu ostatniego zawodnika
nie podszedłem do sędziego, jak rok temu spytać jakie zająłem w biegu miejsce.

Na jutro w szkole już na pierwszej lekcji nauczyciel wychowawca pan Jan przychodzi do klasy
z teczką i dyplomem, kładzie na nauczycielskim stół, siada na krześle, po czym woła mnie.

- Miecik, podejdź tu do mnie!

Zanim podejdę do nauczyciela, już od razu domyśliłem się, że wczoraj wygrałem zawody
i że to dla mnie jest nagroda. Z lekką wstydliwością przed uczniami, definitywnie przez
długość całej klasy, bo siedzę w ostatniej ławce, podchodzę do nauczyciela.
Nauczyciel pan Jan podaje mi rękę i wręcza dyplom gratulując za zajęcie pierwszego miejsca
w zawodach biegów narciarskich i do tego jeszcze przekazuje teczkę jako nagrodę.
Nie żaden szkolny tornister, a zwykłą teczkę, jak noszą dorośli ludzie do pracy urzędnicy,
a nawet robotnicy. Będąc miło zaskoczony tym faktem, wzruszony, a nawet zdziwiony,
kiwnięciem głowy podziękuję pany Janowi i wracam z dyplomem i teczką do ławki.
Cała klasa w ciszy temu wszystkiemu się przygląda. A mnie duma rozpiera, choć w ciszy,
ale rozpiera... Dziś dla mnie już nie ma lekcji, oglądam i czytam dyplom, oglądam teczkę...
Widzę, że i nauczyciel pozwala mi na to, nie przywołując mnie do uwagi i koncentracji nad
przedmiotem, który na lekcji jest omawiamy. Tuż przed przerwą, pan Jan powiedział:

- Miecik, dyplom przynieś z powrotem. Zostanie w szkole.

Tak jak powiedział nauczyciel, tak wykonałem polecenie.
Teczka przyda mi się, będę nosił książki i zeszyty oraz przyrządy do pisania w teczce, jak
urzędnik, a nie z tektury w tornistrze na plecach jak chłopiec. Klawo jest jak cholera.

Objaśnienie: LOK* - Liga Obrony Kraju ( dla nierozeznanych młodszych czytelników )
popularne w czasach PRL-u )



WOJEWÓDZKIE  ZAWODY  JUNIORÓW  W  BIEGACH  NARCIARSKICH  W  SUPRAŚLU


Zima w samym środku jej obecności. Śniegu u nas pod dostatkiem i mrozy siarczyste,
jak to bywa na Podlasiu. Trener z Sokółki w czwartki nadal przyjeżdża nas trenować za
pośrednictwa Ludowego Związku Sportowego w Starowlanach, w który najbardziej
zaangażowany jest Edek i jednocześnie jako najgłówniejszy założyciel LZS w Starowlanach,
choć wcale nie biega na nartach. I nasza szkoła jako Szkolne Koło Sportowe z panem Janem
od wychowania fizycznego i zarazem mojej klasy wychowawcą. Super nauczyciel pod każdym
względem do nauki i sportu. Odbyły się już zawody w biegach narciarskich juniorów o
mistrzostwo powiatu sokólskiego. Jak wiadomo zająłem w tych zawodach pierwsze miejsce -
piastując z dumą mistrza powiatu sokólskiego. Zanim trener z Sokółki autobusem PKS-u
przyjedzie, jest godzina między 14, a 15, co już mamy po lekcjach. Autobus nie za każdym
razem przyjeżdża regularnie według rozkładu, bo i przecież nie ma co się dziwić i się
spodziewać punktualności skoro zima u nas siarczyście mroźna i w dodatku śnieżna, co często
są i zaspy, która zanim "det" lub "stalinowiec" odgarną, są kłopoty w dojazdach, przez co i
autobusy PKS-u z regularnymi kursami mają problemy. Gdy mamy już po lekcjach i w razie
jeszcze nie ma trenera, czekając, biegamy koło szkoły. A w razie, kiedy trener już jest, z
trenerem biegniemy do lasu, gdzie mamy trasy biegowe. Dużo nie ma nas, kilku chłopaków.
Na wsi chłopcy nie garną się do sportu, tak jak np. w Sokółce, a zwłaszcza zimą, kiedy każdy
woli żeby jak najszybciej być po szkole w domu. Mnie to wcale nie dotyczy skoro ja jak fanatyk
ze smykałką do sportu. Jak już wiadomo, mój brat Stasio już nie chodzi do szkoły, choć w
biegach liczył się. Rysio też już nie chodzi do szkoły, choć akurat w biegach słabiej ode mnie
i mego brata się liczył. Nie ma ich tutaj, brat w domu, Rysio wyprowadził się z rodzicami ze
wsi w tzw."górki" i stamtąd ze stacji PKP Czuprynowo pociągiem dojeżdża do zawodówki
w Sokółce. A te chłopaki, które są ze mną słabi są w biegach, jedynie Stasio ze Starowlan
trochę się liczy. Po dzisiejszych treningach trener wybierze i wskaże kto ma pojechać na
zawody do Supraśla? Trening się odbył - pobiegaliśmy po lesie, ale trener nie wspomniał nic
o żadnych zawodach. A prosto z Sokółki poinformował naszego pana Jana o zawodach
wojewódzkich w biegach narciarskich juniorów w Supraślu. W szkole podczas przerwy pan
Jan przyszedł do klasy i powiedział mi:     

- Miecik, jedziesz na zawody do Supraśla. Brat też. Powiedz bratu, że jutro ostatnim autobusem
jedziecie do Sokółki. W Sokółce trener będzie czekał na was na dworcu autobusowym, po
czym zaprowadzi was na stancję na nocleg, tam przenocujecie. W sobotę o 6-tej rano
pociągiem pojedziecie z Sokółki do Białegostoku bez trenera, sami. W Białymstoku na
przystanku autobusowym dołączycie do grupy i autobusem pojedziecie do Supraśla.

Kiwnąłem głową, że dobrze, że się zgadzam. Takim gestem co tylko odpowiedziałem, nic
nie pytając dalej o żadne szczegóły. Jedziemy na zawody do Supraśla i to aż na zawody
wojewódzkie. Zaszczyt i duma mnie rozpiera. Podniecony jestem tym faktem. Czuję się
sportowcem. Klawo jest jak cholera. Po powrocie ze szkoły do domu, powiedziałem bratu:

- Wiesz co, bracie, mam tobie dobrą nowinę! Na pewno ucieszysz się?! Nauczyciel od
gimnastyki pan Jan powiedział, że mamy jechać na zawody do Supraśla.

Brat Stasio przyjął tę wiadomość z dużą uciechą radości, zatarł ręce, jak to robią chłopi nie
z uciechy, a z zimna i wykrzyknął:

- Dobrze. To jedziemy.

( Jak wiadomo brat już nie chodzi do szkoły, to i nie biega na nartach, a jeżeli biega to o
wiele mniej, niż to było, kiedy chodził do szkoły. W dodatku nie chodząc już do szkoły, jak
jeszcze ja, już więcej pali papierosów, a i już nie raz nie dwa, gdzieś tam u kogoś, do kogo
chodzi do różnej roboty, i wypije. Na wsi, jak chłopcy robią z chłopami przy różnych robotach,
to czy mają po 14, 15, 16 lat bez różnicy, dają im napić się wódki. No chyba, że któryś
chłopiec odmówi, to dadzą mu spokój, raczej na siłę robić z niego mężczyznę nie zmuszają. ]

Myślę, że z tego powodu Stasia kondycja sportowca jest słaba. Jestem przekonanym, że lepiej
może być u mnie, kiedy chodzę jeszcze do szkoły, przez to niej palę papierosów tyle, co on.
Chodząc jeszcze do szkoły, jedynie mogę z innymi chłopakami pokurzyć, kiedy dziewczyny
mają gimnastykę, wtedy chłopcy mają godzinę wolną. Wtedy można pobiec do ubikacji
oddalonej o sto metrów od szkoły lub w lasek za boiskiem LZS. Ale teraz, kiedy środek zimy,
dziewczęta nie muszą się rozbierać do strojów gimnastycznych, wychowanie fizyczne mamy
razem. To i z paleniem trudniej, albo w ogóle niemożliwe. Kiedy nie jest możliwe pokurzyć
w czasie szkoły, da się wytrzymać do powrotu ze szkoły. A podczas powrotu po drodze można
tyle nasztachać się papierosem, schowanym w dziupli olchy lub pod korzeniem w woreczku
foliowym chroniąc przed wilgocią, w miejsce w olchowych krzakach nad rzeką aż otumani
papieros na krótki czas. Kiedy wrócę ze szkoły, poję ciepłej zupy z wkładką mięsa tzw. u nas
"bulonu". I jeśli sieczkarni ręcznie przy ojcu nie trzeba będzie kręcić, trenując z bratem zrobimy
na nartach ze dwa okrążenia wkoło wioski. A jeśli sieczkarnia nas nie ominie, też zanim ściemni
się, potrenujemy. Przecież pojutrze mamy rangi aż wojewódzkiej zawody. ...Noc będzie
niewyspana dumek i przeżyć - czekając na biegi narciarskie. A jutro po szkole szybko do domu,
przed wyjściem dobrze pojeść i biegiem narciarskim przez wieś na przystanek autobusowy
zabrać się ostatnim autobusem do Sokółki na nocleg, jeszcze nie znanym gdzie. Na przystanku
żadnej żywej duszy, tylko dwóch my, czekamy przez jakiś czas zanim przyjedzie autobus.
A, że ciemność w zimie szybko zapada, stoimy i z zimna tupiemy nogami w całkowitych
ciemnościach, tymczasem narty oparte o wewnętrzny przystanek, a w dodatku w gołym polu,
albowiem przystanek usytuowany jest między wsią naszą Cimanie i wsią sąsiednią Achrymowce.

( Pierwotnie przystanek autobusowy był usytuowany w samym środku wsi Achrymowce,
ale naszej wsi mieszkańcy nie chcieli chodzić na przystanek w wiosce, raz że pół kilometra
dalej, drugi raz nie chcieli, żeby m. in. na przykład nie przyglądali się ciekawscy wioski, kto
i kiedy przyszedł na przystanek z naszej wioski jechać do Sokółki lub kto i kiedy wracając
wysiadł na przystanku. To niejako możliwa fikcyjna anegdota przeze mnie wymyślona,
ale jak pamiętam jest w tym sporo prawdy, bo i wcześniej podobne opinie słyszalne były
w naszej wsi. A całym pomysłodawcą był sołtys naszej wsi, żeby przenieść przystanek
autobusowy z Achrymowiec bliżej pomiędzy obiema wioskami naszej i ich. Pamiętam jeszcze,
jak sołtys zbierał podpisy w naszej wsi, co każdy z chęcią dał podpis, kiedy to i leży w naszej
korzyści, po czym podanie złożył do powiatu Sokółka, po czym jak widzimy pozytywnie było
rozpatrzone. )

Pół biedy w tym, bo na szczęście budka przystanku chroni nas przed siarczystym mrozem
i w dodatku przed zimnym wiatrem. Mróz taki, że nawet przy minimalnym lekkim stawianiu
nóg, śnieg skrzypi pod stopami. Już, choć nie widać, ale słychać warkot nadjeżdżającego
autobusu w wiosce, a teraz kiedy wysunął z wioski swój łeb, widać i autobus. Bierzemy narty
i z przystanku przechodzimy na drogą stronę drogi, dopasowując się do drzwi wejściowych
autobusu. Kierowca, widząc nas, zatrzymał autobus na przystanku, brat wsiada pierwszy,
ja za nim. Kierowca od razu:
- A wy gdzie, chłopcy, z tymi nartami?

Brat Stasio odpowiada:
- Na zawody wojewódzkie do Supraśla.

Kierowca:
- To zawody nie w Sokółce, a aż w Supraślu?

Brat Stasio:
- Tak. Jutro i pojutrze zawody.

Kierowca:
- O, to super, chłopcy.
Ze wsi, a tacy sportowcy.

Brat Stasio:
- Proszę dwa bilety do Sokółki.

Autobus pusty, ani żadnego pasażera prócz nas. Kierowca wydał bilety, wziął pieniądze,
autobus w pracy, a zatem bieg wrzucił i ruszył w drogę. Przechodzimy z nartami w sam
koniec autobusu, autobus nagrzany, ciepło jak w domu przy piecu. Ciepło, miło i przyjemnie,
że nawet warkot autobusu nie przeszkadza, a nawet cieszy, kiedy rzadko jest się podróżującym
autobusem. Widzę, że prędkość autobusu nie jest zbytnio szybka, śnieg, choć ubity na drodze,
to i tak nie ułatwia szybszej prędkości, jak w okresie nie zimowym. Ale zapewne kierowcy nie
śpieszy się, w sumie jedzie według regulaminu bez opóźnienia, nam przecież tym bardziej
nie śpieszy się. Dla mnie w sumie, czym autobus jedzie dłużej, tym lepiej, skoro lubię jechać
autobusem z racji rzadkiego korzystania, a w dodatku już ciemno, co dodaje większego waloru
podróży. Światło z szyb miga po śniegu z obu stron drogi. Na pierwszym przystanku w
Starowlanach autobus nawet nie zatrzymuje się, bo i nikogo nie ma  czekającego, to i po co.
Jedziemy dalej... Następny przystanek w Popławcach, ale zanim autobus zawlecze się,
kilkanaście minut minie, choć to tylko w sumie cztery kilometry, ale po śniegu, choć ubitym,
niemniej jazda jest dość powolna. Na zakrętach nawet jest odczuwalne jak lekko zarzuca
autobusem. Ale strachu nie odczuwam. Stasio z pewnością tym bardziej. Wierzę w zdolności
i w wprawę kierowcy. Bez problemów autobus zajedzie do końcowego celu, którym jest dworzec
P.K.P. Sokółka. Choć ciemno, i prawie nic nie widzę, mój wzrok jest skierowany na zewnątrz
autobusu. Cieszą mnie migające po śniegu światełka na pobocze drogi. A moje myśli już są
skierowane w zastanawianiu się, jak tam będzie na zawodach w Supraślu? Autobus już dotarł
do Popławiec. I tutaj jak w Starowlanach nikogo nie ma na przystanku do Sokółki. A to już
ostatni przystanek. Stąd zostało tylko osiem kilometrów prostą drogą szosą nawet dobrze
odśnieżoną - widać asfalt, pod górkę - z górki kilka razy i tak aż do Sokółki. Siedzimy dwóch,
jak jacyś lordowie prawie w pustym autobusie, jadąc do celowego końcowego przystanku.
Wreszcie, choć bez trudów autobus zakulał się na miejsce. Wysiadamy z autobusu, narty
trzymając pionowo. Trener już na nas czeka nie w poczekalni na dworcu P.K.P., gdzie nie
musimy iść, choć to tylko ze sto metrów, a tutaj na przystanku autobusowym, podchodzi,
wita się z nami.
- Chłopaki, ja was zaprowadzę na kwaterę, tam przenocujecie.
A jutro rano na szóstą, pojedziecie na dworzec P.K.P. i pociągiem pojedziecie do Białegostoku.
Stamtąd autobusem do Supraśla. Będziecie widzieć młodzież z nartami, to do nich dołączycie.
Ale najpierw z dworca kolejowego musicie przejść na dworzec autobusowy na Jurowieckiej.
Stasio, krótko odpowiedział:
- Dobrze.
Tymczasem ja zdany na starszego brata, choć z ciekawością i uwagą słucham, ale w odezwie
milczę. Tymczasem już idziemy w kierunku centrum miasta. Choć już byłem w Sokółce,
wieczorem nie rozpoznaję, gdzie jesteśmy. Trener zaprowadził nas do prywatnego domu w
rodzaju willi. Stojąc na schodach, zadzwonił! W kilkanaście sekund otworzyła drzwi pani w
wieku naszych rodziców. Trener wyjaśnia, żeby nas przenocować!? Idzie mu gładko ze zgodą
właścicielki, że nas przenocuje. Może w tym domu mieszkają trenera rodzice. My tymczasem
pokornie jak grzeczne chłopcy milczymy. Ale i gospodyni tego domu o nic nas nie pyta.
Jest zdana na wiarę trenera. W końcu w kilka minut rozmowy, trener, co trzeba z noclegiem
nas, załatwił. Gospodyni wraz z trenerem nas wypuściła do domu do noclegowego pokoju.
Trener po tym opuścił nas. My sami zostali. Gospodyni też opuściła pokój. Godzina jest z
osiemnasta. Siedzimy cicho w pokoju. Żadnego radia, telewizora, tylko dwa noclegowe łóżka,
lampka nocna, stolik w pokoju. Aha, i jeszcze wyłącznik, żeby światło zgasić. Boże, jak tu tę
noc przeżyć. Cisza, absolutna cisza, czas się dłuży, gospodyni za niczym nie przychodzi,
tylko słychać od czasu do czasu za ścianą zamykanie drzwi pokojowych, a może i zewnętrznych.
Kiedy słyszę skrzypiące drzwi, przypominają mi się niedobre wspomnienia, a mianowicie, kiedy
siedziałem w szkole po lekcjach za coś czego nie nauczyłem się. A nauczyciel, który mnie
zostawił, za ścianą klasy mieszka - i gdy on lub jego żona odmykali lub zamykali skrzypiące
drzwi, potęgował się we mnie strach, że już idzie do mnie sprawdzić czy nauczyłem się lub
radość jeśli zapomniał, że zostawił w klasie po lekcjach, przypominając, bo kiedy było jesienią
lub zimą, co szybko cieniało. Powiedziałby bez pytania, uciekaj[cie] do domu. Ale dziś tego nie
ma i nie będzie. Dziś jestem więcej wart, niż to było każdego dnia w szkole, bo dziś nauczyciel
wie, że ja mniej jako uczeń, a więcej jako sportowiec. Leżymy w łóżkach w ubraniu, na razie
nie posłanych do snu. Czas się dłuży, cisza, nudy, a wieczór zimowy przecież taki długi jest.
A kiedy już położymy się spać, jestem przekonanym, że na nowym miejscu tak szybko nie
zaśniemy. Dzisiejszy wieczór i zwłaszcza noc będzie masakrą, mordownią i dumkami, nocy
dobrze nie przespanej. A jutro przecież w Supraślu narciarskie zawody. Niemniej duma mnie
rozpiera, że jestem jakby nie było sportowcem. Z domu nie wychodzimy na dwór, choć palimy
papierosy, ale teraz jakoś nie czuję głodu nikotynowego. Stasio, nie wiem czy też.
Nie pytam, a, on sam też nic nie mówi, że chce się zapalić. W nocy jak to na nowym miejscu,
co chwila budzę się, a to może odbić się na sobotnim dniu, kiedy już zajedziemy w Supraślu
w biegach narciarskich. Noc dłuży się czasem jakby to było czasu kilka nocy. Brat lub ja
zapalam światło żeby spojrzeć na zegar, żeby nie zaspać. Kiedy spoglądam na zegar wskazuje
godzinę pierwszą w nocy. Budzę się ponownie, patrzę na zegar godzina trzecia w nocy.
Budzi się brat, patrzy na zegar piąta rano, wstaje i budzi mnie. Ubieramy się na szybko i
wychodzimy z domu bez umycia się, bez śniadania, zamykając kwatery drzwi po cichu.
Jest godzina mniej więcej piąta trzydzieści, ciemno i zimno podczas drogi na dworzec, aż
skrzypi śnieg pod butami. Po prawdzie z tej ciemności nie wiem gdzie jestem na jakiej ulicy,
więc w takiej sytuacji jestem zdany na brata. Nie wiem co mi odbiło z samego rana, pół godziny
temu dopiero otworzyłem oczy, a już tak palić mi się chce. Przecież brak więcej pali i częściej,
a nie sięga po papierosa. Marudzę i męczę go, żeby zapalił papierosa i połowę dał mnie.
A on ani gadaj, nie będziemy palić. Ale w końcu zapalił i dał mnie posztachać się - po kilku
wciągnięciach dymu poczułem się otumaniony przez chwilę. Gdy z bocznej uliczki wyszliśmy
na ulicę główniejszą to i więcej oświetlenia raptem. Po drodze, gdy zobaczyłem kino "Sokół",
to i już połapałem się gdzie jesteśmy. A stąd drogą aż do dworca już jest dla mnie na pamięć znana.
Przechodząc najgłówniejszą ulicę Białostocką, prosto aż do dworca PKP około kilometra.
Akurat tutaj podążających ludzi w kierunku dworca sporo, z torbami lub walizkami, my z wyjątkiem
z nartami na ramieniu. Idąc mróz skrzyp pod stopami, a że przez ludzi śnieg na chodniku ubity,
tym bardziej skrzypi. Wchodzimy na dworzec poczekalni, brat pierwszy, jak za nim, on wprost do kasy
kupić bilety, ja trochę z boku stojąc, na siadanie nie ma czasu. Brat przy kasie:
- Proszę dwa bilety szkolne do Białegostoku. Ja tymczasem od kasy wkoło po całej poczekalni
się rozglądam. Ludzi praktycznie nie ma prócz nas. Ci, którzy podążali na dworzec, zapewne posiadają
bilety miesięczne, stąd udali się prosto na peron. W poczekalni ciepło, miło i przytulnie, a po przejściu
przez pół miasta w wcześnie porankowym mroźnym dniu, zostałoby się na dłużej, gdyby nie w drogę
na peron. Na peronie zimno, od strony prawej miasto, od strony lewej pusta przestrzeń na łąki,
skąd ziąb mroźny wiatr zmaga po twarzy. Przyjechał pociąg, gdy wejdziemy, ogrzejemy się, cały wagon
pusty, bez przedziałów, wybraliśmy miejsce, gdzie od grzejnika czujemy najwięcej ciepła.
Narty oparliśmy o siedzenie po drugiej stronie. Pociąg ruszył w drogę. Jedziemy do stolicy Podlasia.
Klawo jest jak cholera. Do tej pory mało razy jeździłem pociągiem, stąd cieszy mnie ta podróż, tym
bardziej świadomość, że jadę na zawody biegów narciarskich i to aż wojewódzkich. Pociąg się rozpędził
stukając kołami na złączach szyn, a za oknem zimny świszcze wiatr. cdn



WOJEWÓDZKIE  ZAWODY  JUNIORÓW  W  BIEGACH  NARCIARSKICH  W  GOŁDAPI   


[ Będzie co przeżywać...]  [...]



      Wawrzynek  Wilczełyko
  ( Wspomnienia z dzieciństwa )


Choć sucho, lecz jeszcze wszędzie szaro,
Krzewy, krzaczki, drzewa bez pączkowania.
Zimą nawiany jeszcze leży zwał śniegu,
Chodzę po śniegu, nie zapadają się stopy,
Jest twardy z nocnych przymrozków,
Zostawiam ślady, co roku to powtarzam
I zawsze jest tak samo lub podobnie.   
Trawa szara, brudna, sucha,
Tuż nad rzeką, obok zwału śniegu,   
Kwitnie wawrzynek wilczełyko -
Roznosi zapach na kilkadziesiąt metrów...
Zapach przyciąga - podchodzę - wącham...
Kiedy będę wracał do domu, ułamię dwie gałązki.
Idąc brzegiem koryta rzeki,
Śledzę miętusa, suma, szczupaka...   
Serce przyspieszonym rytmem zaczęło bić!
Może już lub za chwilę spotkam rybę?
Ościenie trzymając w ręku jak Aborygen.
Lubię takie życie chłopca myśliwego...
Słońce przeźroczyste, ani obłoczka na niebie -
Przygrzewa głowę, kark i plecy...
Woda w rzece mieni się w promieniach srebra.
Sprzyja wyjścia ryby z korzeni nadrzecznych
I z wodorostów na światło dzienne.   
Już dostrzegłem miętusa!
Śledząc nie spuszczając ze wzroku...
Z emocji serce wali jak dzwon -
Czuję pod żebrami jak łomocze...
Ryba zatrzymała się na samym dnie koryta,
I w dodatku wygodnie po mojej stronie.
Brzeg jeszcze nocnym przymrozkiem twardy -   
Idealnie służy podejść jak najbliżej -
W dodatku słonce idealnie sprzyja -
Mój cień pada wzdłuż brzegu koryta -
Powoli, delikatnie zanurzam ościenie -
Miętus stoi jak wryty bez ruchu,
Jedynie wykonuje ruchy oporom prądom wodnym.
Ościenie zanurzyłem tuż nad grzbietem suma -
I jak przyfanzolę, aż muł z dna wody uniósł się -
Unoszę ościenie do góry z sumem nabitym
Wykładając na brzeg koryta rzeki.
Jestem podniecony, szczęśliwy i spełniony.
Ułamując dwie gałązki wawrzynka wilczełyko
Wracam do domu z łupem po jaki przyszedłem.
Była to opowieść chłopca znad rzeki dzieciństwa, Sidra.



                Kuchnia  wiejska - chłopskie  jadło


Po rozgrzaniu pieca chlebowego, matka zazwyczaj, rzadziej ojciec,
wygarniała resztki wypalonego drewna żarowych węgielków
i wkładała do pieca chleb. Po wyjęciu upieczonego chleba, wkładała
babkę i w kąt brukiew lub czerwone buraki oraz ziemniaki z łupiną.
Brukiew smakowała, a czerwone buraki jeszcze bardziej były tak
słodkie i smaczne, zwiędłe, gdy ostudziły się do jedzenia, a ziemniaki
smakowały najbardziej.

Z miasta chleb biały z piekarni, kiełbasa cienka, gruba z rzeźni nieporównywalnie
odbiegało chlebowi razowemu z wiejskiego pieca, kiełbasie swojskiej roboty,
babce bogato zaskwarzonej, a nawet tym ziemniakom, brukwi i burakom.
Kocham cię, mój chłopski domu.



                            Brak  możliwości  realizacji   

     
Już od początku stycznia br. jestem chory, jak w maju powtórzyło się to co było
wówczas tylko teraz dłużej. Nie dam rady pisać. Nic nie przychodzi do głowy.
Kto nie przeczytał w całości, może czytać w dowolnym miejscu sobie wybranym.

  18.02.2021, czwartek

.

          Zima   przyszła


Zima śniegiem i mrozem przysoliła.

Pisałem - zimy nie będzie.
Myliłem się grubo. Tak było zimy zeszłej.

A tu masz, chłopie, zima na 102!

Do srogiej zimy brakuje tylko wiatru i zamieci.
Wtedy, jak za dziecka będzie wyglądało, jak koniec świata.

Podlaskie lasy, ziemia zasypane śniegiem.

Rzeki, akweny skute lodem.

Ulice puste, zima ludzi wymiotła bardziej, niż koronawirus.

Ptaki skryte w lesie pod osłoną gałęzi, służą jak parasol.

Ciepły dom tylko miły...

  16.01.2021, 14:09, sobota,
  Podlasie w otulinie Puszczy Knyszyńskiej



     Aż  chce  się  żyć...


Przyszły minusowe temperatury -
i z tym pojawiło się słońce.
Niebo piękne - jasne - błękitne -
słońce w pełni świeci bez obłocznie.
Wiatr nieobecny.
Wreszcie od początku jesieni,
jak pięknie i miło spojrzeć na świat.
Aż chce się żyć...
Tylko ptaków znikąd nigdzie nie ma.
Są w lesie wśród gałęzi drzew,
gdzie nie sięga śnieg, tam ich dom
i tam wśród gałęzi i koron drzew pożywienie.

  17.01.2021, 10:15, niedziela



        Krótki, ale  zwięzły  życiorys


W dzieciństwie przeżycie dobrych i przykrych chwil.
W wieku młodzieńca przeżycie nieszczęśliwej miłości -
gdzie otrzymanie kosza miłosnego od panny.
Przeżycie odwzajemnionej miłości.
Przeżycie bólu i cierpienia z losu przykrego,
który po wypadku dozgonnie posadził mnie na wózek.
To wszystko spowodowało i zrobiło ze mnie poetę.

  10.01.2021, 23:31, niedziela


     *     *     *

Trosk nie szczędził mi los,
a nawet cierpień nadał tyle,
że ciężko było i jest temu podołać.



    "Animal  Farm"     
[ Folwark Zwierzęcy ]
Zwierzyniec  artystów

Wszystkie zwierzęta są równi,
ale świnie są równiejsi.


     *     *      *

Życie ma dwa oblicza
albo tragiczne albo komiczne.

  Jan Pietrzak - [ satyryk ]

*
Moje jest tragiczne.



           Amber  Gold


Sprawiedliwość jest na cmentarzu.
I choć nie wszyscy pomniki mają równie,
wszyscy równi leżą.

  14.01.2021, 9:47, czwartek


     *     *     *

„Sławić wszystko, co polskie, kochać swój naród,
czcić jego przeszłość i wierzyć w jego przyszłość…”

  Henryk Sienkiewicz

*
TAK!


                                  K[nie]O


Ci, którzy najwięcej krzyczą o praworządności sami nie stosują praworządności.



          Głóg


Gdy przyszedł siarczysty mróz,
To i z lasu pojawił się kwiczoł.
Dziobnął kilka owoców,
Skulony posiedział chwilę
i odleciał w głęboki las.
I tyle ja go się napatrzył.

  19.01.2021, 14:58, wtorek,
  w "trójkącie wierszowym" autora 



Idę  drogą  przez  rodzinne  Podlasie...


Wychodzę z lasu pięknego, dorodnego
Przez Naturę Przyrodę zasianego.
Po nim tu wzgórek, tam pagórek,
A tak jeszcze dalej piękna dolina
Przez którą meandrem płynie rzeka;
Cicha, senna, czysta, piękna
I życiodajna dla tutejszego człowieka.
Majowa łąka kolorami wzbogacona
Aż pod las, który rzekę zasłonił.
Lecz wzrok mój nic nie traci,
Kiedy idę dalej przed siebie -
Widzę pola uprawne zielone:
Żytem, jęczmieniem, owsem i białą gryką.
Spotykam wioski drewniane -
I choć ludzi nie widać -
Jest jeszcze tutaj życie.
Bociany w gniazdach na słupach,
Ach jakże miałem to przegapić,
Nigdy, kiedy to ptaki mego dzieciństwa.

  19.01.2021, 15:30, wtorek 



     Pojadę  tam 


Pojadę tam,
gdzie ptaki śpiewają od świtu do zmierzchu. 

Pojadę tam,
gdzie motyle nektar spijają.

Pojadę tam,
gdzie bociany na gniazdach klekocz.

Pojadę tam,
gdzie słońce wschodzi. 

Pojadę tam,
gdzie słońce zachodzi.

Pojadę tam,
gdzie zboża rosną.

Pojadę tam,
gdzie zboża koszą.

Pojadę tam,
gdzie zboża zwożą.

Pojadę tam,
gdzie zboża młócą.

Pojadę tam,
gdzie las rośnie.

Pojadę tam,
gdzie pola orzą.

Pojadę tam,
gdzie pola obsiewają.

Pojadę tam,
gdzie chłopi się spotykają.

Pojadę tam,
gdzie kościół stoi.

Pojadę tam,
gdzie Bóg wskaże. 

Wrócę tak skąd wyszedłem. 

  19.01.2021, 19:05, wtorek


     *     *     *

Olbrychskiemu - ci co zrobili podziały,
zwalają na tych, którzy nie zrobili podziałów.

  22.01.2021, piątek



                          Chłodnym  okiem
                      "Mucha złapana na lep"


Poseł, który w trakcie kadencji zmienia partię - ugrupowanie polityczne -
powinien stracić poselstwo, ponieważ odchodząc zdradza swoich wyborców.



              Chichot  historii


Starzy komuniści, ich dzieci i wnuki pod nazwą
dzisiejszą "lewica" uczą nas demokracji.


     *     *     *

2 + 1 nie jest 3 tylko 2 i + 1



                  Brak  możliwości  realizacji   

     
Już od trzech tygodni jestem chory, jak w maju powtórzyło się to
co było wówczas. Nie dam rady pisać. Nic nie przychodzi do głowy.
Tylko na facebooku wrzucam wiersze, które już wcześniej napisałem.
To łatwo zrobić nawet w chorobie, bo usiąść na wózek i po mieszkaniu
się przemieszczać jeszcze poradzę. 28.01.2021, czwartek 

*
A już w piątek po przerwie zimowej rozpoczynają się mecze Ekstraklasy.
W sobotę w 15 kolejce na Stadionie Energa Gdańsk Lechia podejmie
Jagiellonię Białystok. Oglądamy. 



      DZIŚ RUSZA PO PRZERWIE ZIMOWEJ EKSTRAKLASA
      JUTRO GRA JAGIELLONIA Z LECHIĄ NA WYJEŹDZIE
      OSTATNIO U NAS BYŁO TAK:
       JAGIELLONIA  BIAŁYSTOK - LECHIA  GDAŃSK
                               [ 19 kolejka ]
                         [ literatura piłkarska ]

ODCZAROWAĆ  KLĄTWĘ  PORAŻEK  Z  LECHIĄ
ZMIENILI  TRENERA  I  OD  RAZU  JEST  TRZY  DO  ZERA

https://www.youtube.com/watch?v=W9kCj9GFsAE

https://www.youtube.com/watch?v=4S299Qvcch8

Dziś u Jagi było wszystko, jak sprzed cudownych laty - waleczność - ambicja - pressing,
złość, chęć gry, chęć wygranej, czego nie było u Mamrota przez klika meczy.
Jaga pokazała dobrą grę, ducha walki i co najważniejsze skuteczność na tyle dobrą,
że bez problemy wygrała mecz. Co jest solą piłki nożnej.
Kibice zobaczyli taką Jagę jaką chcieli, na jaką czekali, na jaką zasługują.
Jaga wróciła na swój dobry tor. Klawo jest jak cholera. Dziś Jaga była sobą.
Dziś Jaga grała jak z nut. Nastąpiła metamorfoza w Jadze. Tym razem sędzia Złotek,
był złoty dla Jagi. Żadnej kontrowersyjnej podjętej sytuacji. Sędziował ja się należy,
poza faulem na Bidzie w polu karnym puścił grę, nie odgwizdując faulu i nie dyktując
rzutu karnego dla Jagi. Po tym atak Lechii aż musiał powstrzymać faulem Kwiecień,
co zarobił żółtą kartkę. Od tego momentu sędzia wrócił do faulu w polu karnym na Bidzie,
biorąc WAR - po czym sprawcę faulu ukarał żółtą kartką i podyktował rzut karny dla Jadzi.
Egzekutorem stał się Jesus Imaz i dwa gole już było dla nas. Imaz'a ma się rozumieć.   
Pierwszy gol do przerwy z rzutu rożnego Guilherme zacentrował wprost na główkę Imaz'a,
a on posłał piłkę za kołnierz Alomerović'iowi bramkarzowi Lechii do siatki.
Co prawda podjęta decyzja z opóźnieniem, ale w końcu brawo sędziemu za to.
A gdy sędzia dobrze sędziuje, Jaga w meczu wynikiem bramkowym góruje.
Wtedy chłopakom gra się nie zniechęca. Jagiellonia wróciła na swój dobry tor.
Jagiellonia była THE BEST. Teraz już pójdzie z górki. Pokonać Lechię Jaga od kilku meczy
miała niesamowitą chęć, wolę i pomysł. Odwet za Puchar Polski. Gdzie na meczu byłem i ja.
Imaz'owi wrócił gaz - i od razu strzelił nie raz, a dwa gole. Prikryl z dystansy jak nie huknął
na bramkę tak aż bramkarzowi Lechii piłka wybiła rękę i Jaga trzeciego gila zdobyła.
Tym samym ostatecznie dobijając Lechię. To było to. Tak długo na to my kibice czekaliśmy.
Jaga była tak dobra na miarę oczekiwania. Jaga wreszcie sympatycznie mnie pocieszyła.
Jaga trzy piękne gole sobie i nam zdobyła. Było nam na co popatrzeć. Cudo. Miodzio.
Jaga spektakularnie meczusia wygrała i do ósemki trzy punkty dopisała.
I już przez okres przerwy zimowej w ósemce zostanie bez względu jaki wynik osiągnie
w Zabrzu z Górnikiem. "Kot Tosha" Jagi już nie musi powstydzić się.
A może patrzeć i po każdej bramce robić; miał, miał, miał. Dziś każdy Jagiellończyk na
boisku świetnie grał. Oczy, serce i duszę mogłem nacieszyć Jagi grą...
Dziś było w drużynie dużo odwagi. Dziś był rozumiejący kolektyw. I stąd na Arenie
Marzeń przy Słonecznej w Białymstoku na Podlasiu Lechia na kolanach.
Jaga zaaplikowała Lechii gdańskiej trzy Grzyby. Przy karnym Imaz zrobił "Lewego"
i poszło mu to, jak "Lewemu", strzelił karnego. Na Arenie Marzeń był piękny widok,
szczęśliwy i udany. Prikryl bombą na bramkę złamał rękę Alomerović'iowi i piłka wpadła
do bramki na gola życia. Jagiellonia z nowym trenerem, a z tymi samymi piłkarzami
powstała jak Zenit ze skał, jak Feniks z popiołu. I zespól tak grał aż chciało się to oglądać...
Jaga Lechii zadała nie trzy Zenki, a trzy Grzyby. Tak trzymać do końca 37 kolejki.
Grzyb ma pozostać. ...A będą rosnąć grzybki w postaci bramek.   
W Białymstoku Jaga Energe odcięła prąd. Klawo jak cholera.

https://www.facebook.com/photo?fbid=1380622635610340&set=a.1076792042660069

  Chuligan stadionowy Mietko
  15/12/2019, niedziela piłkarska na wieczór
  Foto: kibic JAGIELLONII Mietko

  29.01.2021, piątek



        LECHIA  GDAŃSK - JAGIELLONIA  BIAŁYSTOK
                            [ 15 kolejka ]
                       [ literatura piłkarska ]

https://www.youtube.com/watch?v=QB04r3j5d10

https://www.mecze24.pl/skroty-meczow/pilka-nozna-58/43389/lechia-gdansk-jagiellonia-bialystok

Trudna i daleka droga przebyta, ale stolica wybrzeża zdobyta.
Lechia rozbita przez Jagiellonię! Lechia na kolanach.
Zła passa z Lechią już za nami. Teraz górą Jaga!
Imaz i Puljić pognębili Lechię. Wraca Jaga z Gdańska na Podlasie
z tarczą. Za tydzień oby tak było w Krakowie z Wisłą.
Jestem pocieszony. Jaga mnie pocieszyła. Jadze naszej moje ukłony.
Jagiellończycy w drugiej połowie spuchli [ jak to lubił określać mój
kolega Zenek ], oddając inicjatywę gry gospodarzom. Ale to tylko
była zastosowana taktyka Jagi, by prowadząc jedną bramką grać
rozsądnie nie tracąc bramki na remis, a w dogodnej sytuacji do
sposobności przeprowadzić skuteczną kontrę i strzelić drugą bramkę
i tym samym dobić przeciwnika, który już nie będzie mógł w stanie
się podnieść. I tak jaki był plan tak go Jaga zrealizowała.
Coś kapitalnego. Coś niesamowitego. Coś pięknego. Coś cudownego.
Pierwsza bramka dla Jagi padła już w trzeciej minucie i to ustawiło
mecz. Świetna kontra - podanie Makuszewskiego do Imaz'a i padła
bramka. Od tej pory Lechia była pogrążona, zawstydzona, pogubiona
i nic jej nie wychodziło. A Jaga stwarzała sytuacje bramkowe raz po
raz i gdyby nie zawodziła skuteczność wynik byłby już ustawiony
w pierwszej połowie. Ale kiedy mecz ma być wygrany co się odwlecze
to nie uciecze. I tak w drugiej połowie poszła kontra Jagi - Imaz
pociągnął po skrzydle - zagrał w pole karne do nabiegającego Puljić'ia -
a on jak na snajpera pola karnego przystało jak nie hukną na bramkę
Kuciak'a, piłka zmierzająca do bramki przeszła między nogami obrońcy,
co definitywnie zmyliło bramkarza i praktycznie puścił bramkę jak
nowicjusz w bramce. Lechia mając dwie bramki w plecy już całkiem
zrozumiała, że dziś z Jagą nie wygra. A Jaga uwierzyła, że dziś z Gdańska
przywiezie do Białegostoku na Podlasie sobie i nam Podlasianom trzy
punkty i też podskoczy do góry w tabeli. Osobiście też na 1000%
uwierzyłem, że dziś zatriumfuje zwycięstwem i będzie klawo jak
cholera. Już jest klawo jak cholera, bo już nikt Jadze zwycięstwa
nie odbierze.

Zając zaczął wygrywać. I teraz prezes Jagiellonii będzie miał dylemat,
czy zostawić trenera Zająca? Czy podziękować mu i ściągnąć Probierza?
Który wczoraj po przegranym meczu wyjazdowym z Wartą Poznań
podał się do dymisji.

  2021/01/30, 19:30, sobota piłkarska

P.S. Jago za tydzień proszę uważać na Wisłę K.
30 minuta meczu i już Wisła K. z Piastem Gliwice prowadzi 3 do 0!

  31.01.2021, 15:30, niedziela

*
Dalibóg, 39 min. i już dla Wisły K. jest tylko 3 do 2.
A za tym, Jago, Wisła K. jest do ogrania.


     *     *     *   

Najmądrzejsze  powiedzenia  mają  prości  ludzie:

  "Życie jest śmiertelną chorobą -
Trzeba robić wszystko, żeby je przedłużyć".

  zasłyszane

*
A nie tam jacyś profesorzy.

To już ode mnie.



                    "Stan  wojenny"


Jak telewizje komercyjne w proteście niepłacenia podatku
za reklamy, na dobę wyłączyli programy nadawania.

Andrzej Halicki P[nie]O-K[nie]O europoseł na czarnym tle ekranu
zauważył stan wojenny i czołgi. Ale nie sprecyzował, czy to
czołgi były T34 radzieckie, czy Tygrys niemieckie z czasów
drugiej wojny światowej.   

  10.02.2021, środa



   OD  DZIŚ  LUZOWANIE  KOLEJNYCH  OBOSTRZEŃ


Ludzie od dziecka do starości są jak dzieci, stale się bawią,
tylko zabawki zmieniają. Z powodu poluzowania obostrzeń,
ma być napływ turystów na Zakopane, a w dodatku przez
weekend w Zakopanem konkurs skoków narciarskich.
Tak jak lotny ptak nie może żyć bez skrzydeł. Tak ludzie bez
turystyki nie mogą żyć normalnie. I nic ich nie powstrzyma,
aby nie wybrać się poza dom dla zwykłej rozrywki i ciekawości
z której mają radość. Tylko ludzie chorzy, które nie są w stanie
wyjść z domu są w stanie pogodzić się z tym, że nie mogą wyjść
z domu. A ludzie zdrowi są spragnieni turystyki i ich nie powstrzyma
nic, żeby w czasie weekendowym nie odwiedzić różnych miejsc,
jakie wcześniej wybrali przed wyjściem z domu.   

  12.02.2021, 13:44, piątek turystyczny



                 "TVN"


Dziś wyjątkowo z ciekawości obejrzałem Fakty:
na samym początku pochwalili szczepienia.
A po tym hura na rząd i PiS...

  12.02. 2021


     
                                 "276"


"Jasna strona mocy Budki" = ciemna strona mocy Budki.



                    Kulisy  manipulacji


Kanały telewizyjne komercyjne same wyłączyły swoje kanały,
a TVN podał jakby to rząd PiS-u powyłączał im programy.
Ale jaja Bieńkowskiej.

Zainspirowało ze źródła TV Republika - "Kulisy manipulacji" -
prowadzący Piotr Lisiewicz

  13.02.2021, 11:04, sobota



                         Pomysły  P(nie)O


Zlikwidować wszystko, co nam przeszkadza, pokazując prawdę.

Były już taki co mówił: - Zlikwiduję wszystko.

Na sam początek zdelegalizować P(nie)O.



     *     *     *

...Daję Ojczyźnie to co we mnie jest najpiękniejsze czyli wiersze...


     *     *     *

Moja prostota jest piękna, bo twórcza...

*
Jak lubisz mnie, czytaj...


     *     *     *

...Znalazłem sens w swoim  c i e r p i e n i u - piszę wiersze...


* * *

Moje wiersze pochodzą z serca, a nie z głowy.


* * *

W poezji jak w życiu tylko szczerość ma wartość
i się liczy, a reszta jest obłudą i do d*py warte.


                  NIEPOKONANI       

http://www.youtube.com/watch?v=HZ8qBioPlHE


     *     *     *

Tak jak na początku tutaj mojej twórczości, tak i na koniec pragnę dodać:   
jeżeli swoją treścią w wierszach kiedykolwiek kogokolwiek świadomie
lub nieświadomie uraziłem, to najmocniej z całego serca i z ogromnym
zawstydzeniem z pokorą przepraszam.   
Staram się zawsze jak tylko potrafię pisać prawdę.   

P. S. Jago za tydzień proszę uważać na Wisłę K.
30 minuta meczy, już z Wisłą Płock prowadzą 3 do 0!

  31.01.2021, 15:30, niedziela

   

            Sam  nie  wiem  skąd  to  przyszło   


Nie umiem pisać wierszy, nie mam talentu, ale lubię to robić.

*
Piszę na tablecie, który może generować błędy.

.

    Po  to  szukałem  Ciebie


Szukałem Ciebie na łące,
Bo chciałem żebyś była moją Stokrotką.

Szukałem Ciebie wśród zbożowych pól,
Bo chciałem żebyś była moim Skrzydlatym Aniołem.

Szukałem Ciebie w lesie,
Bo chciałem żebyś była moją Śpiewającą Ptaszynką. 

Szukałem Ciebie na drodze,
Bo chciałem żebyś prowadziła mnie Trafną Drogą.

Szukałem Ciebie chodząc do rzeki,
Bo chciałem żebyś była moją Złotą Rybką.

Szukałem Ciebie po wsiach i miastach,
Bo myślałem, że tam Ciebie znajdę.

A Ty byłaś blisko obok mnie.

  Ślubnej Basi

  17-12-2020, 14:40, czwartek, PODLASIE



     Gdzie  ta  złota  jesień?


Zachmurzenie całkowite, szaro, mglisto,
nawet zdjęcie jest niewidoczne,
a godzina czternasta.
Z nieba mży...
Wszędzie mokro, wszystko mokre.

A mi złotą jesień się marzy...

Ta sprzed kilku lat.
A najlepiej z dzieciństwa.
Była złota jesień
kolorowa jesień na drzewach
i na ziemi.
Babie lato wśród słońca
srebrzyło się po ścierniskach
i kartofliskach.
Przy wietrze bujało się na drzewach.

A mi złotą jesień się marzy...

A tu zachmurzenie całkowite, szaro, mglisto
i tak całą jesień nam zepsuło.

Zimy też nie będzie!?
Ocieplenie klimatu?
Czy kara boska za to,
że ludzie zeszli na psy?

Już mi złota jesień się nie marzy.

  Pisałem, dnia 17-12-2020, 15:13, PODLASIE



Okiem  poety  spozieranie  na  kobiety


Kobiety są tak piękne:
Jak ogród kwiatów w wiosnę,
Jak łąki kwitnące w maju,
Jak sądy ubrane w kolorowe kwiecie,
Jak zboża różnorakie latem,
Jak jesień w barwach kolorów,
Wszędzie ich pełno na ulicy,
Kiedy One są gospodyniami domu,
Ich mężowie zarobiłem na chleb,
W wieku seniorek robią zakupy,
Wspomagają swoje dzieci i wnuki,
I też nie zapominają o sobie,
Zawsze są piękne, kobiece i matczyne.

  18-12-2020, 12:53, piątek czekając przy Biedronce Cz. B.



                    Dudka


Krowa, która dużo ryczy daje mało mleka.



     Dzisiaj  w  porze   zimowej


Mgliście, mży, szaro, mokro na ziemi,
słońca nie uświadczysz tygodniami,
a nawet miesiącami.

  18 -12-2020, 12:35 piątek na dworze



   Pięć  dekad  wcześniej


Potężne mrozy, słońce w pełni
od wschodu do zachodu,
padający śnieg, zamiecie, zawieje 
i srogo siarczyście zimny wiatr.
A my byliśmy dziećmi.
Sanki i narty szły w ruch.
Klawo było jak cholera.



                             Moje  Święta 
                        ( podobnie już było )     


Co prawda uznaję i toleruję Święta Bożego Narodzenia, jak i inne
jako Święta katolickie. I na swój sposób obchodzę Święta, może nie
tak hucznie, jak zagorzały wiarą katolik fizycznie, bo i z przyczyn
znanych to jest bardzo utrudnione, ale duchowo i w sercu czuję Święta.
I często jest mi smutno i przykro, że trudniej obchodzić Święta fizycznie
biorąc udział w obrzędach kościelnych, a łatwiej duchowo i w ciszy
duchowej sercem i duszą.

  19-12-2020, 14:14, sobota ostatnia przed Świętami Bożego Narodzenia



       Przyszłość  trenera  Zająca  w  Jagiellonii


Ostatnio Jagiellonia nie ma szczęścia do trenerów,
żeby na dłuższy czas jakiś w Jagiellonii zagrzał miejsca.
Kiedy fala jest zwycięstw, żeby po niej doznać fali porażek,
po których zazwyczaj żegna się z Jagiellonią trener.   
Od trenera Probierza żaden nie zagrzał miejsca w Jagiellonii na dłużej.
Czy po meczu Jagiellonii z Górnikiem Zabrze zostanie trener Zając?
Czy będzie pakował walizkę? Wszystko zależy od wygranej.
Piłka jest okrągła, a bramki są dwie lecz żartów nie ma.

  19/12/2020, 20:13, sobota podczas meczu Lech - Wisła K.



                    URODZINY


Dzisiaj stuknęło mi 65 lat. Dobry wiek 65 lat poecie.
55 lat jeszcze lepszy wiek poecie.
Poniżej 55 lat nie, bo wiek jeszcze młodzieńczy i buntowniczy.
Powyżej 65 lat też nie, bo już może pojawić się demencja.
Złóż mi życzenia poeto, poetko poecie.

  20 grudnia 2020 rok



        JAGIELLONIA  BIAŁYSTOK - GÓRNIK  ZABRZE
                            [ 14 kolejka ]
                      [ literatura piłkarska ]

https://www.youtube.com/watch?v=FefH9aZQFoo&list=UUHzOog4_cn5YCayNxwkI1zw

https://www.meczyki.pl/mecze/jagiellonia-bialystok-gornik-zabrze/96972

Mecz Jagiellonii z Górnikiem w 14 kolejce nie tylko jest najważniejszy
dla nas kibiców Jagiellonii o przełamaniu porażek, ale i nie tylko,
bo i dla samych piłkarzy, żeby wygraną podbudować dobrą atmosferę
w klubie. Ale i przede wszystkim dla samego trenera Bogdana Zająca.
Co prawda Jagiellonii w ostatnich meczach nie wiodło się, przegrywała
mecz za meczem, ale Zającowi uchodziło to płazem, bo zarząd klubu
nie zdecydował się trenera zwolnić już przed meczem z Górnikiem.
Ten mecz z Górnikiem, według mnie jest decydujący, czy trener Zając
zostanie w Jadze, czy zostanie zwolniony. W razie przegranej, trener
zostaje zwolniony. W razie wygranej trener zostaje przy pracy z
Jagiellonią. Zarząd klubu, według mnie tutaj zachowuje niewiarygodną
cierpliwość co do trenera Zająca po tylu przegranych do meczu z
Górnikiem. Dzisiejszy mecz będzie meczem prawdy i posady Zająca.

Już nie wspominając o tym, że w dobie pandemii koronawirusie Covid-19
puste w kibiców stadiony. Ale to nie tylko w dzisiejszym meczu cierpieć
będzie Jagiellonia grając u siebie. Cierpią na wszystkie kluby i stadiony.
Nic nie możemy na to poradzić dopóki ta azjatycka skąd przyszła zaraza
nie zostanie zwalczona. Na szczęście w tym nieszczęściu dla ludzkości
dobrze, że choć jest dopuszczone grać mecze piłkarzom bez kibiców.
A my kibice przynajmniej będziemy mogli mecz zobaczyć mecz w telewizji.

Choć mecz na Arenie Marzeń przy Słonecznej w Białymstoku na Podlasiu
u siebie, w grze nie przeważa Jaga, tylko przeważają Górnicy z Zabrza.
Co prawda emocjonalni i psychicznie oglądając mecz czuję spokój
i nie jestem podenerwowany, że nasza Jaga przegra mecz.
W naszej polskiej Ekstraklasie częściej jest tak, że te drużyny, które
przeważają w grze, przegrywają mecz. Mam nadzieję, że zwłaszcza
w meczu Jagiellonii z Górnikiem i będzie tak dziś. A wygrana Jadze
tak potrzebna, jak do oddychania tlen. Tym bardziej trenerowi.
Gdy nasza Jaga wygra, będzie i lżej oddychać i nam kibicom Jagi.
cdn

  20/12/2020



        DO  POEZJI ! 


Poezjo, nie drocz się ze mną!
I już nie bełtaj mi w głowie! 
Na tę porę życia mego nieprzyjemną
Już w wiele wiele większej połowie.   


Ja pragnę psychicznego spokoju,
Żyć bez emocji i żadnego stresu.
To nie moja droga literackiego podboju,
Bardziej nie mam jakiegokolwiek interesu.


Poezjo, już nie dręcz mnie, zrozum!
Poezjo, już nie krzywdź mnie, proszę! 
Ta robota nie dla mnie na mój rozum.
Wystarczy, że połamańca siebie noszę.

  21-12-2020, 21:47, w domu w łóżku



                    To  już  było 
  ( tylko teraz rozszerzone o to co w nawiasie )


Kto dzięki wrodzonemu talentowi, mam tutaj na myśli
piosenkarzy, aktorów, sportowców dorobili się grubych
pieniędzy, powinni połowę, połowę, to może za gruba
przesada, ale dziesięć procent, to żadna ujma,
a sprawiedliwość boska, podarować na cele dobroczynne
ludziom potrzebującym pomagając bezpośrednio do osób,
którym pomoc jest potrzebna, bez żadnych fundacji, bo
mnożyłyby się jak grzyby po deszczu. [ I niech nie mówią,
że dorobili się swoją ciężką pracą, albowiem gdyby nie mieli
wrodzonego talentu, na nic zdałaby się ciężka praca. ]

  22-12-2020, 22:46, wtorek


     *     *     *

"Nie to co mam, ale to co tworzę, jest moim posiadaniem"
- Thomas Carlyle

*
Podpisuję się pod tym: Mieczysław Borys



                  Reklama


"Prawdziwi mężczyźni nie boją się, że są wrażliwi"

Mietko - wrażliwość mężczyzny to piękno z jakiego
kobieta może być szczęśliwa.


     *     *     *

Mam taki problem z alkoholem, że nie piję alkoholu.



         Opozycji


Wasz program: "Jeb*ć PiS".
A sami daliście się wyjeb*ć,
bo to nie rządzicie wy, a rządzi PiS.



    Pada  deszcz...


Gdzie ta zima sprzed lat?
Nie ma jej nigdzie.
Pada obfity jesienny deszcz...
Dudni w dach samochodu wręcz.


Gdzie ta zima sprzed lat?
Nie ma jej nigdzie.
Tak jest już od wielu lat.
Znają i pamiętają zimę
  tylko starzy ludzie.


Gdzie ta zima sprzed lat?
Nie ma jej nigdzie.
Może przyjdzie po nowym roku?
Ale w to nie wierzą już nawet i dzieci.

Wystarczy.

Przestał padać deszcz.
Ale zimy nie ma i nie będzie?
Choć na zimę nastał już kalendarzowy czas.
Zimy nie ma i nie będzie.


Ale dla mnie to i na rękę,
Bo ja teraz zimy nie lubię.
A kleszcze i inne paskudztwa
I tak mrozem nie wygodną.


Koronawirus też, choć on miał wyginąć
Podczas wysokiej temperatury w lecie.
A wyszło tak, że jesienią wystąpiła druga fala.
A teraz pojawił się nawet i zmutowany wirus!
Gdyby nie szczepionka wyginęlibyśmy jak Neandertalczycy?!


Zimy nie ma i nie będzie,
Choć przestał padać deszcz.
Lecz na słońce nie ma żadnych szans.
Króluje jesień bura, szara, chmurna i deszczowa...


Wiesz jak dobrze wózkowiczom, gdy nie ma zimy.
Nie tęsknij za śniegiem. Bądź wyrozumiały im.   
Na stoku nasypią Ci śniegu ile chcesz.
Tylko poczekaj aż uporają się z koronawirusem
Jak nie na ten rok to w przyszłym.

  28-12-2020, 12:15, poniedziałek, przy Biedronce Cz. B.



     SYLWESTER  2020 


Temperatura na małym plusie,
W powietrzu szaro, buro,
  całkowite zachmurzenie
I jakiejkolwiek nadziei na słońce.

Biedronka oblegana przez klientów,
Jakby dawali niektóre produkty za darmo.

Parking co do jednego miejsca zajęty
  przez samochody.

Ruch ludzi niesamowity pieszo i samochodami.

Kiedy ślubna zrobi zakupy,
  pojedziemy do Tesco.
Tam co dnia pięć razy mniej klientów.
Ceny, ceny na korzyść Biedronki niższe.

Ludzie wchodzą, wychodzą z Biedronki.
Na parking auta wjeżdżają, wyjeżdżają,
Ruch jak na odpuście lub jarmarku.
Swąd spalin silnikowych nie czuć,
Zdrowe, zimne, wilgotne powietrze,
Choć temperatura na lekkim plusie.

Ślubna szybko uwinęła się za ten czas,
Co napisałem to co napisałem.

Jedziemy do Tesco.

Zanim wróciła ślubna,
Przyszedł do mnie starszy syn.
Jak dobrze mieć syna i porozmawiać,
W dodatku z życzeniami w Sylwestra,
Kiedy koronawirus nakazuje nam
  osobno siedzieć w domu.

[ Nie ma tutaj poezji, ale jest banalna prawda ] 
   

  31-12-2020, 13:01, przy Biedronce Cz. B.



ŻYCZENIA  NOWOROCZNE  NA  2021  ROK *

https://www.youtube.com/watch?v=Pqaxe5o2Apo

W cichym domowym zakątku
Nie mając życiowego wątku
I żadnych do nikogo zastrzeżeń.
A zatem z całego serca zwierzeń:

Wszystkim ślę ciepło i dobroć -
Życząc wszystkiego dobrego po stokroć.
W wir wchodząc wierszowego romantyzmu,
Składając wszystkim dobrego optymizmu...

Bądźcie duchowo lotni, jak ptak mnie objawiony,
Po wsze czasy, jak na wieczność złote ikony.
Trwajcie i żyjcie na tej pięknej Boskiej Ziemi,
Co millennium ukształtowało, nie będąc do siebie niemi.

Serca otwierajcie jedni drugim,
Przeto siebie i świata nie zagubim.
Żyjmy na Ziemi, jak Aniołowie w Niebie,
Jedni drugim bądźmy w potrzebie...

Wtedy trosk i problemów mniej będzie
Lub w ogóle przestaną istnieć w tym względzie,
Że i na Ziemi Aniołami się staniem,
Kiedy uporamy się z tym zadaniem,
Nie znając cierpienia i bólu.
Spraw, żeby tak się stało, Miłościwy Królu!
https://www.youtube.com/watch?v=5dkpk1gmaDc

  31-12-2020, 17:00, Mieczysław "Strzelec Mietko" Borys



                         Na  bieżąco


Niemcy trzęsą portkami, że Polacy leją ich na głowę! Brawo chłopaki.
Jesteście naszymi skoczkami Polskimi. Dumę mamy z Was!
[ Nie na darmo szkopy, szwaby, krzyżacy, jak ich nazwał Jacek Sobala,
za próbę wyeliminowania Polaków z konkursu pod rzekomym pretekstem
koronawirusa u Murańki. Teraz nasi skoczkowie dają Niemcom pokaz skakania.
Złoty Orzeł będzie nasz! Płacz u Niemców. Po wygranej Kubackiego, już było
widać jakie mają miny Niemcy. Niemcy z honorem nigdy nie potrafią przegrać.
A zatem lać ich na skoczni jak nie wiem co.]
Wygrana Dawida w Ga-Pa prezentem dla córeczki Zuzanny. Gratulujemy.
Bóg nosi naszych skoczków.

  02.01.2021, 12:55, sobota



    Sylwester  w  telewizji


Jak ktoś jest zdrowy i szczęśliwy,
to wszystko się podoba.
Nawet jak i krowa zaryczy. 


     *     *     *

...Każdy dzień przeżyły,
to Dar Boży.
Każdy dzień następny przeżyty
coś nowego stworzy...



    Bez  postanowień  na  nowy  rok


Postanowień z nowym rokiem nie robię,
bo one się nie spełniają.
O, na przykład chcę mieć KIA CEED Kombi
w automacie, w benzynie, a nawet i w Dieselu.
I to mi się od 10 lat nie spełnia.
Prostemu człowiekowi marzenia się nie spełniają.
Żeby marzenia się spełniały trzeba być np:
adwokatem, prokuratorem, sędzią, posłem,
ministrem, radnym itp. Wiecie co mam na myśli.

  02.01.2021, 9:59, sobota



   69.  Turniej  Czterech  Skoczni  3  konkurs  w  Innsbrucku

https://www.youtube.com/results?search_query=Insbruck+Stoch

69. Turniej Czterech Skoczni. Nokaut! Kamil Stoch i Dawid Kubacki
czapki z głów! Co wy zrobiliście! Biało-Czerwoni przeszli w Innsbrucku
samych siebie. Poza zasięgiem rywali był Kamil Stoch!
Polak w wielkim stylu wygrał konkurs i został liderem 69.
Turnieju Czterech Skoczni. Trzeci był Dawid Kubacki, który jest wiceliderem zawodów! Show trwa!
Szymon Łożyński
Szymon Łożyński
03 Stycznia 2021, 15:23

Co za głupek napisał: "KAMIL, COŚ TY NAROBIŁ?!"
I: "Co wy zrobiliście!" [ Źródło Wirtualna Polska ]

Mietko: Dobrze zrobili!

Rozumiem dobre intencje autora.
Ale pytanie jakby z pretensjami, stojąc za Niemcami?!

Anze Lanisek [ Słowenia ] rozdzielił Polaków.
Lepsze to, niż podzieliby Niemiec.
Niemcy w żałobie. Wszędzie widzą Polaków!
"Złoty Orzeł" nie będzie nasz polski, tylko już jest!
Polacy biją wszystkich na łeb!
Jest dobrze. A będzie jeszcze lepiej.
Płakać się chce, ale z radości, a to w życiu jest rzadkością. 

[ Mniej piszę - mniej rozwijam pisanie, bo jestem jakby
nie było chory. Dolegliwości przewodu dróg moczowych,
co z moim schorzeniem nieuniknione.
Wszystkich z urazem rdzenia podobne schorzenia nękają.
Jestem jakby nie było tą chorobą przygnębiony.
I być może na tą chorobę kiedyś umrę.
Nie ma na to mocnych i siły. ]

  03.01.2021, 15:28, niedziela pod znakiem skoków


     *     *     *

Jeśli ktoś ma kasę lub i jeszcze w dodatku stanowisko,
to ustrój mu nie ma znaczenia w jakim żyje.



Kalandarowa  zima, a  jesiań  pozna 


Piaty stycznia, a padaja deszcz...
Zime znikul ani śladu.
Duja u dach samochodu deszcz...   
Jak wiasnoju, letam, jesianiaj,
A precia heta zima.
Zima, nu, zima toklo w kalandaru.
I tak budzia dalej.

Rano a wośmuj husty padał śnieh. 

  05.01,2021, 12:07, pry Biadroncy Cz. B.
  zainspirawało słuchajuc Białaruska Radio Racja   



               Grupa  społeczna 


Tak jak Janda w chłopkę nie zmieni się.

Tak ja z chłopa w inteligenta nie zmienię się. 



               Równi  i  równiejsi


Bez względu na demokrację jaka wysoka będzie,
równi i równiejsi zawsze byli i zawsze będą,
choćby z tej racji, że są zarządzani i zarządzający.
I wśród tych, którzy zarządzają zawsze się znajdą tacy,
co kombinować będą łamiąc demokratyczne prawo
na swoją i swoich znajomych korzyść.

  Zainspirowała sytuacja oszustwa ze szczepieniami poza
  kolejnością na koronawirusa Covid-19 w WUM   



    Białaruska  Radio  Racja - ( Białystok )


Haworać maim językom wywuczanym za małoho...
Śpiawajuć mail jazykom wywuczanym za małoho... 
Czuju sa jakby był u sibie u swajoj chaci...
Czuju sa jakby pidzisiat lat wiarnuło sa...
A czy dobro mnie z hetaho? 
Ani tak ani tak.
Ni dumał a hetum.

  08.01.2021, 1159, pry Biadroncy Cz. B.
  Zainspirawało czakajuc słuchajuc Radia Racja


     *     *     *

Choć napawa strachem,
Nie uciekam przed niczym.
Bo i tak nie miałbym jak uciec.
A więc tkwię tu, gdzie tkwię
Bez względu na wszystko
I bez względu na nic.

  08.01.2021, 12:08, przy Biedronce Cz. B.



               "Artyści"


Domena człowieka góruje nad czynem. 



    Tym  razem 


Dziś nie pada deszcz
jak w tamte dni,
a leniwie prószy śnieg... 

  08.01.2021, 12:15, przy Biedronce


     *     *     *

Wiatru znikąd - cisza absolutna,
jak w Przyrodzie, tak i u ptasząt i u Ludzi.
Śnieg proszę coraz obfitszy
bezwładnie spadając na ziemię...

Ludzie chodzą za czymś
lub wracają skądś.
Każda osoba ma swój cel -
nikt nie żyje bez celu, prócz mnie.
Ja to nieudany i nietypowy odludek -
żyję bez celu - myślę bez celu,
tylko nie chodzę z celem...

  08.01.2021, 13:30, pod blokiem zamieszkania czekając

*

Pieniądze tylko wtedy dają władzę,
jeżeli ktoś przekupuje władzę.

P(nie)O to wrzód na zdrowej tkance polskiego narodu.   



                              VICTORIE


W Pucharze Świata Skoków Narciarskich w Titisee-Neustadt ( Niemcy )
Stoch bezkonkurencyjnie wygrywa konkurs 39 Victorii wyrównując
tym samym Victorie Małysza. Reszta naszych chłopaków też dobrze
spisali się. Polacy górują nad wszystkimi drużynami.
Polacy mistrzowie nad mistrzami. Coś niesamowitego.
Coś wyjątkowego. Coś niebywałego, a jednak prawdziwego.
Polska jest wielka. Polacy Dumni.

  09.01.2021, 18:51, sobota pod znakiem skoków



            TURNIEJ  CZTERECH  SKOCZNI


Też nie można zapomnieć, że Kamil Stoch perfekcyjnie
Jak na mistrza przystało wygrał też prestiżowy konkurs.
Niemcy i Norwegowie byli w szoku. Lepiej już znieśli Austriacy.

  09.01.2021, 18:58



        Stoch


Lata jak Polski ptak
Wygrywa jak Victoria
Zadziwia świat jak Polska
Rozsławia kraj jak sukces
Victorie dokłada jak Małysz
Fenomen nie z tej ziemi
Kamil Stoch   

  09.01.2021, 19:04, po sobotnich skokach



              Drugi  dzień  Titisee-Neustadt


Tym razem królowali Norwegowie. Polacy poza podium.
Chyba wzięli wolne i po wcześniejszych sukcesach poszli na piwo.

Odbiją za tydzień u siebie na Dużej Krokwi w Zakopanem.

Na 40 Victorię Stocha musimy jeszcze poczekać. 

A może Polacy w drugim konkursie w Titisee-Neustadt dlatego
słabiej wypadli, bo kiedy wczoraj dwóch Polaków stanęło na podium,
a Niemcy jako gospodarze konkursu Polakom nie odegrali hymnu,
choć obiecali, że jeśli dziś wygrają, odegrają hymn.
Nasi skoczkowie chyba nie wzięli to za prawdę, odpuścili sobie dziś[?]

Wracają do domu z triumfami.

  10.01.2021, 1819, niedziela pod znakiem skoków


     *     *     *

Za błędy w młodych latach często całe życie się płaci.


   
     Praca  dla  artystów  za  zaszczepienie  się  poza  kolejką

https://www.facebook.com/photo/?fbid=1340182406314628&set=a.205253716474175&__cft__[0]=AZViBVins2gmTglWB-Q8tB5Rwsz73XN81KQxGt4RAmG2SAyobcPrzK6XoXfzEHMXTRsrrr0I2V38aGaIhiw_E3qNNDxGIj7-l4tB2SQkLIdbl7T1HrBemNbBWVBtBI__8zEiAyyuA_Yh_99TB-3A1Ysy_XguYlXJrOJxKTzHH6Jcgw_p0ZeqTaYvL5dSZZGOSvTUaQKYPHQ_yZF6121WeXRm&__tn__=EH-y-R

Polacy, Janda i jej ta reszta artystów nie jako wolontariusze swoje
grzechy odpracować w WUM. To byłaby im żadna kara w cieple pod
dachem. Proponuję żeby odpracowali na dworze oczyszczając chodniki
ze śniegu - po czym posypując piaskiem chodniki na oczach mieszkańców
Warszawy i przez telewizję wszystkich Polaków. A ludzie przechodzący
patrzyliby na nich i wskazywaliby ich palcem. To byłaby kara, która
dotarłaby do nich i poznaliby prawdziwe uczciwe życie. Oni nie mając
litości. Dlaczego mu zwykli Polacy mamy nad nimi litować się.
A Gaciong powinien jako pierwszy do odśnieżania ich prowadzić.

  13.01.2021, 11:24, środa

.

        Ja  i  ptak


Tak jak ptak instynktem wiedziony,
wraca do swego gniazda,
żeby nakarmić pisklęta.

Tak ja umysłem swoim kierowany,
wracam w to urocze
dla mojej duszy miejsce,
żeby napisać następny wiersz.

Ptaka skrzydła, to wolność przestrzenna.

Moja wolność, to mój umysł.

Ptak ma cel wychować pisklęta.

Ja mam cel pomnażać wiersze...

I choć mamy odmienne drogi,
Bo ptaka droga w powietrzu,
Zaś moja droga po ubitej ziemi,
Ale we wspólne miejsce do lasu,
Ptak w lesie ma gniazdo,
Ja w lesie mam oczko wodne.

  2020.11.02, 12:31, Czarna Białostocka   



               Bat  na  lewacką  wulgarną  młodzież


Gdy powtórzą się protesty z wulgarną "lewacką małoletnią młodzieżą" -
wypisującą wulgarne słowa na murach, Kościołach, Krzyżach.
Tymczasem służby porządkowe powinny natychmiast takie dzieciaki
wyłapywać i pod siłą przymusu, aby własnym ubraniem na żywo na
oczach służb porządkowych wycierali to. Znam osobę, która naocznie
złapała chłopca, który idąc klatką schodową, opluł drzwi, nie w obecnym
proteście, bo to już było kilka lat temu, a z własnej głupoty, bo nawet
nie był chuliganem. Kazała mu zdjąć własną koszulkę i skrupulatnie
wycierać to co zrobił. Chłopiec płakał, a musiał to robić.
Zapewniam, że po takiej karze te rozpuszczone dzieciaki już nigdy nie
wyjdą na ulicę z takim wandalizmu zamiarem. Jest wina - musi być kara.
Jeśli rodzice nie mogą ukarać zakazem wyjścia z domu.
Musi to zrobił prawo. I jeszcze w telewizji pokazać.

  2020.11.03, 18:25



     Jesień  już  taka


Jesień już taka się poczyna,
Gdy na gałąź ptak usiądzie -
Za kołysząc nią - jeden po drugim
Liść się odrywa i bezwładnie
Spada na ziemię - ubarwiając kolorem...


Jesień już taka się poczyna,
Że nie usłyszę śpiewającego ptaka.
Zatem wiersz napisać dla mnie przyczyna,
Kiedy sam siebie mam za głuptaka.


Oczy moje na złotą jesień spozierają...
A dusza i serce jesieni słucha...
W słowach nuty wierszowe grają...
I już za jesienią nie wzdycham.

Mam wszystko co mam.

  Jesień 2020, PODLASIE



             Do  jesieni


Jesień, nie bądź niepogodą nadęta i zła,
Daj choć odrobinę z siebie słońca.
Zobacz! Tu smutna jesienna Panna szła,
A tam dalej cały krajobraz pokrywa mgła.


Ludzie chcą słońca i złotej jesieni,
Dość już mają szarości, smutku
I przez niepogodę zła od ciebie!
Po co to tak tej jesieni twoja gra?
Czyżby tobie to na rękę dokuczać nam?
Czy to tak trudno tobie jest
Dać nam słońce i złotą jesień?

I jeszcze ten koronawirus dobija nas!   

  2020.11.07, 12:15, PODLASIE
  w otulinie Puszczy Knyszyńskiej



               Zadyszka  czy  gapiostwo  Jagi?
          Cracovia  Kraków - Jagiellonia  Białystok
                             [ 9 kolejka ]
                       [ literatura piłkarska ]

https://cracovia.pl/aktualnosci/cracovia/pko-bp-ekstraklasa-cracovia-jagiellonia-bialystok-skrot-1-314872/

Super gol Jesusa Imaza nie wystarczył na Cracovię.
Jesus ograł Szymonowicza i strzelił super miodzio brameczkę.
Palce lizać. Ale cóż z tego, kiedy końcówka meczu była Jadze zabójcza.
Jak w tytule, albo w końcówce meczu gapiostwo, albo zadyszka.
Dalekie wyjazdy rozegrać mecz robią swoje. A trzy wyjazdy z kolei
to już dla Jagi były zabójcze. Ze Śląskiem zawalił Bida i Jagiellończycy
wrócili na Podlasie nawet bez remisu. Daleki wyjazd do Szczecina na
tyle zrobił swoje, że z Pogonią Jaga nawet nie podjęła walki.
Oddała mecz jak walkowerem. Nic chłopaki nie grali. Nic nie wychodziło.
Z Cracovią wydawało się, że dowiozą remis i wrócą choć z jednym
punktem. A tu nic. Kicha. Polegli w końcówce meczu ograni przez
Krakusów jak dzieci. Nie upilnowali ataków Cracovii i w krótkim czasie
z 1 do 1 stało się 3 do 1. Trener zając czy już pakuje walizkę?
Czy jeszcze dadzą mu szansę do meczu z Wisłą Płock?
Obojętnie z jakim trenerem, chłopaki podniosą się z kolan za dwa
tygodnie u siebie.

  2020/11/07, 20:00, piłkarska sobota



            Marsz  Niepodległości


Biało-Czerwona kawalkada idzie ulicami stolicy
W rękach trzymając flagi własnego Narodu.
Z płonących rac wydobywający biało-czerwony dym
Dodaje moc wzruszeń, emocji i rangi po co się idzie
I w jakiej bierze się udział być Polakiem i krzewić tradycję...
Święto radości, święto wspólnoty, wyraz niesienia wartości,
Służenia Ojczyźnie, kochania Ojczyzny dla dumy w wiary,
Że się jest Polakiem i patriotą i z dumy, że Ojczyzna jest Wolna.
Sznurem jadą samochody, motocykle dla tej samej sprawy,
Flagi na wolnym wietrze po polsku dumnie łopocą...
Klaksony echem nad Wisłą się rozbiegają
I z nurtem rzeki popłyną do Bałtyku i do Oceanu...
Z oddali wrażenie jakby płonęła Warszawa.
Ale to tylko święto naszej Polaków Niepodległości,   
Które wywalczyli nam nasi przodkowie Ojcowie.

[ Być nie mogłem. Ale napisać mogę. ]

  2020.11.11, 15:44, wtorek, Mietko patriota z Podlasia



   Różnica  między  biednymi, a  bogatymi


Między biednymi, a bogatymi różnica jest taka,
że biedni zawsze dają za darmo, bogaci nigdy.



        W  koronawirusie - Covid-19


Nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie było lepiej.
Ale idę w zakład lub nawet daję głowę, że gdyby
rządziła K(nie)O w naszym kochanym kraju,
byłoby jeszcze gorzej.

  2020.11.10, 10:15, wtorek



  Przesłanie  poety


Każdy ma swoją drogę:
prostą, krętą, wyboistą,
cierniową, jak w życiu.
Ale najważniejsze, żeby
ta droga zaprowadziła nas
z osobna na miejsce
do którego podążamy.
Gdzie będziemy ludźmi
i żyli z wiarą i Bogiem
po ludzku i Bożemu.   



     Ziemia  i  Niebo  dla  poety


Dla dziecka, które ma wyrosnąć na poetę,
nie miasto jest dobrym rewirem,
gdzie tłumy ludzi, tysiące samochodów,
wyjących tramwaj od świtu do późnej nocy,
stykających kół o złącza szyn pociągów...

A wieś, którą ma otwarte przestrzenie łąk
ukwieconych, pół zbóż rozmaitych, lasów,
otwartych bystrych strumyków, cicho
snujących meandrem bliskich rzek
I gdzie mieszkają ludzie swojaki.

  2020.11.05, 16:51, zainspirowało, co nagle na myśl przyszło.
  Z takiego środowiska wyrośnięty poeta ma duszę.



       Przekaz


Pokochałam Ciebie
i to zrobiło ze mnie poetę.



      Pytanie


Rozbudził mnie sen -
Już nie potrafię spać.
Czuję, że przyjdzie zły dzień?
Pytanie - co może mi dać?



Za  sprawą  komunistycznych  i  liberalnych  lewaków

Źle się dzieje nie w duńskim państwie,
a w polskim państwie teraz. 2020 r.



    Najlepiej  było  za  komuny


Dziś jak powiesz, że jesteś pisiorem,
lewactwo liberalne będą ciebie niszczyć.
Gdy powiesz, że jesteś lewakiem liberalnym,
pisiory będą ciebie niszczyć.
I tak źle i tak niedobrze.


     *     *     *

Porywem serca wiedziony...
Natchnieniem emocje szarpane...
Ziemi, Niebu moje ukłony,
Że są Ludziom wiersze pisane...



                              Hipokryci


Opozycja z K(nie)O lamentuje, że rząd koalicji Prawa i Sprawiedliwości
za mało udziela pomocy w dobie koronawirusa.

Bóg mi świadkiem, gdyby oni rządzili przeznaczaliby pomocy co najmniej
o połowę mniej. A prawdopodobnie niektórym zakładom pracy, firmom
świadomie stosowaliby opieszałość, żeby upadały zwłaszcza te, które
im śmierdziałyby pisiorami!?

  2020.11.18, 15:37, zainspirowało słuchając z mównicy sejmowej hipokryty
  posła P(nie)O Roberta Kropiwnickiego. Źródło TV Republika



     *     *     *

Tam gdzie myśli niosą -
Tam idę wierszem...
Tam gdzie oczy niosą -
Tam idę drogą...

Jeden drugiego brzemiona noście
Już od dawna nieaktualne.



        Zatarte  ślady


Krajobraz już uległ przeobrażeniu,
Wszystko tutaj inne, niż za dzieciństwa,
Co tylko w pamięci ostało.
A jeszcze listopadowa pora roku
Stanem przyrody uśpiona wywołuje smutek.
Cicho i pusto, choć drzewiasto,
Bo kiedy ptak do ptaka się nie nadyma 
W zalotach, ani w gody uderzając,
Ani w śpiewy za nic nie idzie.


Ludzie już nie chodzą tymi drogami,
A tylko od czasu do czasu
Zmotoryzowany chłop drogą przemknie,
Co tylko powąchać smrodu spalin zostaje.
Smutny obraz wyłania się moim oczom,
A w głowie pamięć, ile czas nawyczyniał
Tutaj tyle nie zniszczeń, a odmian.
Gdy opuszczę to miejsce, czy i w pamięci zatracę,
Czy będzie pamięć wracać jak niedobry sen. 



    Bunt  "wściekłych  macic"   


Znają tylko jedno słowo: "wypie*dalać"!
Używają tego słowa - krzycząc do wszystkich,
Kto z nami się nie zgadza i kto ich nie popiera...
Protesty organizują żądając aborcji!   
O dziwo, a same organizatorki to lesbijki,
Które nigdy nie zajdą w ciążę
I nigdy nie urodzą dzieci.
Buntują młode dziewczyny, kobiety,
Które jak pęd owczy biegną -
Za tym, żeby być przeciw zakazom aborcji.   
Nie myśląc, nie wiedząc, nie pytając,
O co organizatorkom tak naprawdę chodzi,
A wierząc w ślepo jakby w jakimś amoku.   
A im chodzi tylko i tylko o władzę.
A kiedy, nie daj Boże, zdobędą już upragnioną władzę,
Na protestujące kobiety najpierw wypną się,
A po tym całkiem o nich zapomną.
Pamiętajcie o tym! Jesteście tylko potrzebne
Organizatorkom jako cel armatni w protestach,
A potem będziecie odstawione na boczny tor.
Nikt o was nie będzie pamiętał.

  19.11.2020, 14:42, rozpocząłem pisać pod Biedronkę Cz. B.,
  skończyłem przy Auchan Białystok.


     *     *     *

..."Żyjemy w czasach, kiedy kure*two wzbudza zachwyt, a cnota śmieszność."...

  Bogusław Linda



               Jagiellonia  Białystok - Wisłą  Płock
                              ( 10 kolejka )
                         ( literatura piłkarska)
                         Jaga  wróciła  do  gry

https://www.youtube.com/watch?v=93x0TOMIBT8

http://www.jagiellonia.pl/aktualnosci/czytaj,28356,skrot-meczu-z-wisla-plock-video.html

Wśród podstawowych piłkarzy Jagiellonii na mecz z Wisłą Płock zabrakło
w składzie m. in. Romanczuka, Runje, Makuszewskiego, Olszewskiego,
Šteinborsa nie liczę, bo od kilku meczy jest kontuzjowany.
Ale Węglarz godnie go zastępuje. Najważniejsze, że wrócił do składu
Prikryl mózg gry. Po trzech z kolei porażkach, pisałem na Facebooku
i na Forum FAR, że Jaga z Wisłą Płock wygra i po tym już pójdzie z górki.
I choć skład nie jest podstawowy drużyny, ale wierzę, że nasze chłopaki
wreszcie wzniosą się na wyżyny swoich umiejętności i możliwości
i zagrają dobry mecz na jaki naszą Jagę stać w spektakularnym dobrym
widowisku wysoko wygrają za te wszystkie czasy ostatnich trzech meczy
przegranych. Chłopaki z Jagi są głodni zwycięstwa i żądni rewanżu nie na
Wiśle Płock, a sobie samym udowodnić, że te wpadki ze Śląskiem, Pogonią
i Cracovią to był okres nazwijmy po imieniu jakiejś słabości w naszej drużynie,
co już na dziś jest historią, która poszła w zapomnienie, a liczy się tylko teraz
i dzisiejszy mecz wygrany i zainkasowanie kompletu trzech punktów do
jedenastu, jakie w dziewięciu meczach dotychczas drużyna zgromadziła.
Zaczynamy - 12 min. tuż przed polem karnym Szwoch sfaulował naszego
Mystkowskiego. Sędzia Sylwestrzak podyktował rzut wolny, wykonujący
Pospíšil, obok niego dla zmyłki Borysiuk i Wdowiak. Nafciarze ustawili mur,
jeden obrońca nawet się położył za murem, że gdy Pospíšil strzeli dołem,
a obrońcy z muru podskoczą, to zakładając, że po strzale  Pospíšil'a piłka trafi
w leżącego obrońcę. A tutaj nasi Jagiellończycy cwanym sposobem piłkarskim
przechytrzyli piłkarzy z Płocka, mianowicie Pospíšil miarkując strzał
bezpośrednio na bramkę, zagrał na lewo do Puljić'ia, a on przyjął piłkę
na lewą nogą i ponownie lewą nogą technicznie piłkę skierował na drugi
słupek wprost do bramki nafciarzy. I jest dla naszej Jagi 1 do 0.
Piłkarze wpadli w objęciach radują się z bramki. My kibice naszej ukochanej
i umiłowanej Jagiellonii cieszymy się w domu przed telewizorami.
Jest już dobrze, gdy tak szybko w meczu nasza Jaga prowadzi.
Ale chcemy i to jest zrozumiałe więcej bramek. Myślę, że nie inaczej
i tak jest z naszymi piłkarzami. Powtarzam, przed meczem z Wisłą P.
w ostatnich trzech meczach nie prognozowałem przez Jagę wygranych
meczy. Ale dzisiaj z Wisłą P. jak najbardziej widzę i czuję wygraną.
Innej opcji, jak mawiał braciszek Zenek nie ma i nie może być.
Tylko wygrana, żeby w tabeli nie pójść już całkiem w dół.
Brameczka już jest. Ale jedziemy dalej - jedna i druga drużyna ambitnie
walczy o piłkę przy linii autowej po stronie boiska gospodarzy, po czym
źle przyjmuje piłkę zawodnik gości i piłka ucieka mu na aut.
Z autu tak nie fortunnie wyrzuca piłkę nasz zawodnik, co trafia wprost
pod nogi przeciwnika, gdyż wyrzucając piłkę z autu wahał się komu
podać, przy wyrzucie piłka jakby wyślizgnęła mu się z rąk, co spadła
nie  do swojego, a wprost do przeciwnika. Ale dziś nasi chłopaki tak są
nabuzowani do ambitnej gdy, że Prikryl doskoczył do Prydoła i w dziecinny
sposób bez faulu odbierał piłkę - po czym po wskosie pociągnął akcję
w pole karne i zagrał do Imaz'a, jak przy pierwszym golu Pospíšil do
Puljćia, a Jesus Imaz ze stoickim spokojem i z wyuczoną perfekcją bez
przyjęcia lewą nogą bezpośrednio skierował piłkę na długi słupek i już
jest 2 do 0 dla nasze Jagi i dla nas kibiców Podlasian. Kakao jak cholera.
Dlaczego tak się stało - otóż piłkarze Wisły P. podenerwowani utratą
bramki - ruszyli do walki wprost jeden na jednego stosując pressing
na naszych zawodnikach, w walce o piłkę absolutnie pogubili się, mając
całkowitą bezradność i rozbici psychicznie za sprawą, że naszym piłkarzom
wszystko wychodzi jak po sznurku.
cdn
Jaga wbiła Wiśle piątkę. Prikryl cudo, miodzio, cztery asysty na pięć goli.
Jaga rozklepała nafciarzy i odcięła źródło czerpania energii.
Dziś ciężko o tym nawet pomyśleć,
A tym bardziej żyć z tym bóle piętnem.


     
                         Upadek  życia


Kiedy byłem młody w postępowaniu dryfowałem jak na krze -
I teraz mam za swoje liżąc rany, które nigdy już się nie zagoją.
Bo kiedy kra na której dryfowałem roztopiła się -
Poszedłem na dno i jak kamień leżąc na dnie w wiecznej głuchocie...
Dziś ciężko o tym nawet pomyśleć, tym bardziej żyć z tym piętnem.

  Listopad 2020 



            W  puszczy


W puszczy już zimowy stan uśpienia -
I tylko wiatr przemyka między gałęziami.
Nikogo tutaj prócz mnie nie ma,
Tylko dusza moja po puszczy chodzi... 
Ptaki już dawno stąd odleciały,
A te które na zimę zostały, nie słychać,
Choć gdzieś wśród gałęzi z pewnością bytują.
Może i nawet któryś mojej duszy się przygląda,
Jak błądzi po tej ogromnej puszczy?
A może i nawet zechce mi zaśpiewać -
Niosąc pieśń przez moją duszę
Do mego ciała tu gdzie się znajduję? 
Oby tak.
Tylko niech ten śpiew przypłynie radosny,
Skoro smutku w mojej duszy jest nadmiar. 

  27.11.2020, 12:30 



               Stal  Mielec - Jagiellonia  Białystok
                              ( 11 kolejka )
                         ( literatura piłkarska)

https://www.youtube.com/watch?v=8GsVK2MDB2w

Imaz, chciałem ciebie widzieć w grze. A ty w tym meczu zgasł.
Stal przygniotła "pszczołę" 3 do 1. Jednak pomyliłem się grubo,
że po trzech klęskach ze Śląskiem, Pogonią i Cracovią, efektowną
wygraną u siebie 5 do 2 z Wisłą Płock, mówiłem i pisałem, że teraz
już pójdzie z górki wygraną ze Stalą Mielec itd... A tutaj kicha.
I co? I ch*j. Jeszcze w pierwszej połowie, kiedy po "szmacie"
Węglarza, co puścił między nogami bramkę, szybko efektownym
strzałem Mystkowski wyrównał. A po tym coś w grze Jagi stanęło -
nic nie szło, żeby strzelać bramki. Puljić trzy razy spudłował, raz Imaz,
raz Pospisil, raz Prikryl. I gdyby nie to, mecz Jaga mogłaby wygrać
już w pierwszej połowie. Ale, kiedy wraca do Jagi nieskuteczność,
niedokładność, pudłowanie dogodnych na gole okazji, Jaga wtedy mecz
z kretesem przegrywa. W drugiej połowie, to już Jaga niesamowicie
daremna była, dużo grania piłką, a bramek nic. Granie do tyłu, tak
jakby na czas, tak jakby to Jaga w meczu prowadziła, a nie Stal.
Co prawda, to Jaga prowadziła, ale nie w wyniku, a w graniu piłką -
w posiadaniu piłki. Nie grali z kontry, jak w pierwszej połowie, a za
długo rozgrywali piłką, co Stał bez problemu mógł i miał czas wracać
na swoją połowę do obrony, co powodowało zagęszczenie pola gry,
z czego Jaga nie mogła się przebić w pole karne lub nawet pod pole
karne, żeby oddawać strzały na bramkę Stali.  Stal z Jagą, choć u
siebie zagrał, prowadził grę obronną, co powinna tak grać Jaga.
A po odebraniu piłki mielczanie groźne przeprowadzali kontry pod naszą
bramkę, czego nie mogli ustrzec się środków i zwłaszcza obrońcy nie
upilnowali napadu Stali, co się skończyło zaaplikowaniem naszym trzech
bramek. Jaga ta sama drużyna, a niebo, a ziemia jaką różnica z Wisłą
Płock, a że Stalą Mielec. Wszyscy z Jagi na minus. Jestem niepocieszony.
A jestem wkur*iony. Jaga łamana że Stalą. Aha, przypomniało mi się
na koniec, że przecież Jaga od kilku lat z beniaminkami ani u siebie,
ani na wyjeździe nie radzi. Tak i ze Stalą się sprawdziło. A historia lubi
się powtarzać. Teraz na to wychodzi, że gdy beniaminek Warta Poznań
przyjedzie do nas, też wygra mecz? Przecież Warta wyżej w tabeli,
niż Podbeskidzie z którym u siebie zrealizowaliśmy. A potem Raków
i Lechia na wyjeździe z czego wydaje się, że powrócą bez zdobyczy
punktowej i człapiąc poszybują w tabeli poza 10 miejsce!?
W tym sezonie Jaga jak ta panienka zmienna, kautuniasta.
Od wygranej z Legią i Piastem, Jaga ba wyjazdach dostaję łupnia.
Wygraną u siebie z Wisłą Płock, Zajęcia i uratowało tyłek do meczu
ze Stalą. A po klęsce Zająć chyba do podstawki? Trzeba szukać nowego
trenera. Nawałka jest wolny. Ale gdy on zażyczy 150 tyś., jak z Lechem.
Czy nawet 100 tyś? Czy nawet 50 tyś., to i tak na budżet Jagi za drogi.
A wyjść może tak z nim, jak wyszło z Lechem?! A zatem trener nowy
nie jest jeszcze nam znany.   

  2020/11/28, 19:05, sobota piłkarska



            Zima!


Śnieg prószy na całym obszarze -
Ubrał drzewa i ziemię w biel.
Zimowy wyłania się obraz moim oczom.
Brrr. Nie ma czym się cieszyć,
Bo nawet wnuczka już z tego wyrosła.


Sikorki przybyłe z głębi puszczy
Obskakują każdą gałąź głogu -
Tym samym strącają puszysty śnieg -
I tym samym odsłaniają jesiennych mszyc.

Popatrzę przez chwilę, sfotografuję.

W samo południe wyjdę na dwór -
Pojadę w miejsce puszczy tam,
Gdzie od ponad dwudziestu lat
Jeżdżę może nie co dzień, ale często.

  30.11.2020, 09:10, w "trójkącie wierszowym autora"
  i w otulinie Puszczy Knyszyńskiej, 13:02,
  Czarna Białostocka - PODLASIE


     *     *     *

...Daję Ojczyźnie to co we mnie jest najpiękniejsze czyli wiersze...



   Za  nią  czy  przed  nią


Kobieta mężowi wypięła dupę.
Mąż - odsłoń dupę, bo świata
za tobą nie widzę. 



            Z  niżu  w  wyż


Cały październik i listopad pochmurny,
deszczowy - mokry i bez słońca.
Aż wreszcie, kiedy z dniem 1-go grudnia 
przyszedł przymrozek, dzień poczynił się piękny,
słoneczny i z jasnym niebem poranka dnia dzisiejszego.

  01-12-2020, 9:02, Podlasie w otulinie Puszczy Knyszyńskiej



        W  symbiozie 


Razem z tobą idę, Przyrodo...
Ty mi w zamian ptaszyną śpiewasz...
Leśnej żywicy z wiatrem zapach niesiesz...
Drzewa, choć stoją, tańczą, dla mnie...
Ja, szczęśliwy, temu się przyglądam...
Idziemy razem wspólną drogą,
Choć ty, stoisz, ja, wirtualnie kroki stawiam...
Ty, niczego, nawet nocy się nie boisz.
Ja, wszystkiego się lekami, kiedy nigdy
Nie wiem co na drodze mnie spotka?
Ty, przyjmujesz mnie w swoim domu...
Ja, tobie piszę wiersze...

  05-12-2020, 11:35, w otulinie Puszczy Knyszyńskiej -
  Czarna Białostocka - PODLASIE


                   
        W  ustronnym  miejscu  niezależnie  od  pory  roku


Dzień pogodnieje - coraz więcej chmury odsłaniają słonecznego nieba...
Ziemia ładnieje w blasku kolorów, jak za dotykiem czarodziejskiej różdżki!
Kaczki na wodzie, choć nie pora na gody, pałają do siebie miłością. 
I w splotach jedności tańczą, jak puszczone przez chłopców na wodę
małe sterowane statki. Patrzyć miło, jak sen nigdy nie przebyty... 
A, że to się nie śniło, a na jawie, ku temu napisałem wiersz.

  05.12.2020, 11:55, w otulinie Puszczy Knyszyńskiej   



          JAGIELLONIA  BIAŁYSTOK - WARTA  POZNAŃ
                               ( 12 kolejka )
                         ( literatura piłkarska )

https://www.youtube.com/watch?v=otTfJ0fw0xQ

https://wartapoznan.pl/index.php/2020/12/06/skrot-meczu-jagiellonia-bialystok-warta-poznan-wideo/

Warta była głęboka i szeroka, ale choć z trudem daliśmy sobie radę ją
przejść. Grad goli: Warta 15 min. 0 do 1, Jaga 19 min. 1 do 1, Jaga 28
min. 2 do 1, Warta 37 min. 2 do 2, Warta 43 min. 2 do 3, Jaga 59 min.
3 do 3, Jaga 90+3 min. 4 do 3.
Mamy patent na Poznań jak z Lechem tak i z Wartą. Przeszliśmy Wisłę,
przeszliśmy Wartę - jesteśmy Jagiellończykami. Jaga! Jaga! Jaga!
Beniaminki Jadze nie leżą, ale daliśmy radę. Mecz nerwów za sprawą Jagi!
Zanim Jaga wygrała mecz, dwa razy przegrywała, żeby dwa razy
prowadzić i w końcu wygrać mecz. Puljić hat-trick! Jaga wygrała mecz.
Piłkarze Jagi wygraną tak potrzebną unieśli kibiców do niebios.
W meczu było źle i było dobrze, na dole i na górze, ale zakończyło się
zwycięsko. Jadze wygrana potrzebna była jak do oddychania tlen,
żeby żyć w radości, a nie w smutnych dumkach i w stresie.
Wygraną no i uratowali tyłek trenerowi Zającowi piłkarze Jagi.
Jadze szło jak po grudzie, pięć porażek na sześć meczy i aż wreszcie
słodka druga wygrana na siedem meczy. Atak mamy - Puljić super
snajper. Ale obrona dziurawa, jak ser szwajcarski. Odważę się napisać
obrona do dupy. Nie ma obrony? Przede wszystkim trzeba duży nacisk
położyć na wzmocnienie obrony, Panie prezesie Kulesza!
Albowiem w przeciwnym razie bramki będziemy tracić, jak jabłka z
dziurawego kosza! Przy wyniku 3 : 2 dla Warty, mówiłem do swego "źróbka".
- Gdy Warta strzeli czwartego gola, już będzie po Jarze, już meczu nie
wygra. A gdy Jaga wyrówna na 3 do 3, wygra 4 : 3 lub nawet 5 : 3,
co przyjmujemy z radością. Przede wszystkim liczą się tylko trzy punkty
bez różnicy z jaką różnicą wygrywa się mecz. Wygraną 1 do 0, czy 4 do
3, 10 do 9 nie ma znaczenia. Znaczenie ma sama wygrana. 
Bałem się Warty jako beniaminka na które Jadze czyha jakieś fatum
wygrywać z nimi. Ale dziś Bóg i szczęście było z nami. Suchą nogą
przeszliśmy Wisłę P., przeszliśmy Wartę. Teraz po drodze zdobyć Częstochowę.
A później powstrzymać fedrowanie górników z Zabrza u siebie.

Przerwę zimową dobrze wykorzystać na odpoczynek, regenerację duszy
i ciała, czas wolny na ligę dobrze spożyć na treningi i dopracować
wszystkie braki zwłaszcza w obronie. Po przerwie zimowej pojechać
na Kaszuby i zatopić w Bałtyku Lechię Gdańsk czyli wygrać mecz.
A kiedy już rozpocznie się sezon wiosenny u nas, może już koronawirus
zostanie pokonany i premier Mazowiecki ogłosi otwarcie dla kibiców
piłkarskich stadiony. Pojedziemy na Arenę Marzeń na mecz i zaśpiewajmy
hymn naszej Jagiellonii:

https://www.youtube.com/watch?v=I60NG_R0LVo

Klawo jest jak cholera.

Klawo będzie jak cholera.

Jestem pocieszony. 

Jaga mnie pocieszyła. 

Po tym jechać mecz za meczem z wygraną.

  2020/12/05, 16:57, piłkarska sobota
  Chuligan stadionowy Mietko 



               TO  JUŻ  BYŁO  TYLKO  TROCHĘ  INACZEJ


Pamiętaj Polaku, Niemiec i Ruski nigdy nie będzie twoim przyjacielem.
Ale Ruski przynajmniej z tobą napije się wódki. Niemiec nawet i tego nie zrobi.
A ty który biegniesz do Niemca na skargę?! Pamiętaj, gdy przyjdzie do twego
kraju tak samo ciebie potraktuje, jak tego który nie biegał na skargę!



          JEDEN  DZIEŃ  Z  ŻYCIA  GÓRNIKA *
          MARTWA  CISZA  PRZED  BURZĄ  [ 12-13.XII.1981 ]
[ 13.XII.2020  W  39  ROCZNICĘ  WPROWADZENIA  STANU  WOJENNEGO ]

 
Jeden dzień z życia górnika.
Zima mroźna jak na Podlasiu, choć to jest Górny Śląsk.
Nic nie wisi w powietrzu prócz siarczystego mrozu.
Poza tym spokój i cisza, znikąd wokoło ani żywej ludzkiej duszy,
jedynie tylko ja idę na "szychtę"*, śnieg skrzypi pod stopami,
taki tylko słyszę wkoło siebie odgłos. Jest późny sobotni wieczór,
pośpiesznie jednym rytmem idę na nocną "szychtę".
W domach osiedlowych migocą w oknach telewizory jakby nigdy nic.
Szklana pogoda. Z kominów ścielą się przy ziemi dywany dymu, czuć swąd.
To mnie wcale nie zraża, przeciwnie nawet lubię zapach ten.
Na przystanku autobusowym żadnej żywej duszy, jedynie po drugiej
stronie ulicy dwóch pijaczków za węgłem restauracji "Pod Kasztanami",
spierają się o coś, ledwie utrzymują się na nogach.
Im "szychtą" będzie łóżkiem? Mnie za godzinę nocka spędzona na poziomie:
-300 = 650 metrów pod ziemią. Przyjechał przewóz na przystanek, wsiadłem,
w nim kilku kamratów jedynie, bo to nie jest przewóz z KWK "Ziemowit",
a mego pracodawcy PRG Mysłowice. W autobusie ciepło i przytulnie,
z Jaworzna przez Niwkę Sosnowiec i Mysłowice zdążył już się rozgrzać.
Taka temperatura zamula i szybko można usnąć, bo przecież jest już późny
wieczór, a podczas dnia śpię jak zając, a przecież organizmu nie da się oszukać.
Autobus, choć stary gruchot, ale z powodzeniem zawlókł się na "grubę"*.
Na "grubie", gdy wchodzi się do szatni, kto pierwszy raz może nieźle przestraszyć się
lub odnieść stresujące psychice odczucie, bo to tak wygląda jakby jacyś wisielce wisieli.
A to wszystko tylko po to, żeby ubranie wraz z gumiakami na łańcuchu kołowrotkiem
zaciągnięte do góry po "szychcie" wyschły. I jeszcze w dodatku każdego górnika
z wyjątkiem ma zamknięty hak na kłódkę przed ewentualną kradzieżą.
Też i jest każdy hak ponumerowany, żeby zwłaszcza na początku górnik z lepszą
łatwością mógł odnaleźć numer swojego haku. Bez wstydu przyznaję się, że kiedy
byłem nowo przyjętym górnikiem kilka razy też mi się zdarzyło szukać swego
numeru haka lub co najmniej przeoczyć i trafić nie do swojego.
Ale to żaden problem, kiedy z czasem oponuje się i do własnego haku trafia się tak,
jak ptak do swojego gniazda.
Przed zjazdem na dół przed lampownią tylko sami górnicy z PRG Mysłowice.
Zanim pobierzemy znaczek z identyfikującym numerem górnika, wypalamy po
jednym, a jeśli jest na to czas przed zjazdem, to nawet i po dwa papierosy,
bo jak może nie wiecie, że na dole nie można palić ze względów na obecność metanu.
A co oznacza wybuch metanu, to każdy z nas zdaje sobie sprawę do czego to może
doprowadzić?! Co prawda kopalnia na której pracuję nie jest kopalnią, gdzie występuje
metan, ale przepis jest jeden zabraniający palenia papierosów na każdej kopalni.
Pobraliśmy znaczki, lampy i przez lampownię po stromych schodach pod główny szyb.
Z dołu winda przyjechała, sygnalista otworzył bramę, powchodziliśmy do windy,
jak jakieś zwierzaki do klatki w szarych ubraniach i w brązowych kaskach na głowie,
sygnalista zamknął bramę windy i posłał do maszynisty windy sygnał gong gong
i winda ruszyła nabierając coraz to większej prędkości, aż nabierze prędkości
8 metrów na sekundę. Jakiś strach zawsze gości w świadomości zwłaszcza mojej,
żeby lina windy nie zerwała się i nie spadła wraz z nami na sam dół?!
Choć wiem, że są prowadniki, które nie tylko utrzymują stabilność pędzącej windy,
ale i w razie zerwania się liny, prowadnik zaciska się i wyhamowuje windę.
Podczas zjazdu ludzi na dół, nie słyszałem, żeby urwała się lina windy, ale słyszałem, ]
że lina urwała się podczas wywozu węgla lub kamienia z dołu na powierzchnię,
stąd strach zawsze pozostaje w człowieku. Ale kogo to obchodzi, masz chłopie to co
wybrałeś. Nikt tutaj pod przymusem ciebie nie przysłał. I prawda nie zaprzeczam,
sam zdecydowałem, żeby przyjść na dół po to, żeby coś mieć, osiągnąć w życiu.
Tutaj nie mam na myśli statusu rangi społecznej, a dla prostego poprawienia lepszego
funkcjonowania materialnego jako obecnie tak i na przyszłość, kiedy założę rodzinę,
zdobędę mieszkanie do życia rodzinnego. Na dół "szola"* pędzi - opór powietrza
smaga po roboczym ubraniu i raz po raz strugami słonej wody chłosta nas po twarzy
i to wcale nie czystą, a rdzawą, jak za jakąś karę obryzgując, jeszcze gorzej, jak za
jakiś wyrok lub jak za poniżenie gardząc ziemskim człowiekiem, że sięga poza Naturę
i ponad nią w głąb ziemi. Tego z czasem ziemia nie wybacza!
Wychodząc z windy już na dole:
https://photos.google.com/.../AF1QipMjLqkpFI0YnneCp7mQ19Y...
zmierzając chodnikiem wentylacyjnym do przodka*, gdzie nasza robota, powietrze
na wylot przewiewa ubranie aż do skóry, a nawet i duszę. Na powierzchni noc tym,
którzy mogą spokojnie spać. Na dole czas tym, którzy muszą harować.
Tam i tu ciemno, a różnica nie do porównania, lecz rozumie tylko ten kto przeświadczył
się na własne oczy i na własnej skórze, tym gorzej kto na własnym grzbiecie.
W miejscu, gdzie strop zacisnął chodnik tak, że trzeba przechodzić na czworaka,
tu najbardziej boję się o życie. Przeciskając się przez ten nazwijmy wąski przesmyk,
zawsze mam strach, że w tym czasie chodnik może całkiem zacisnąć się i będzie
po mnie na zawsze?! Zwłaszcza wtedy większy strach mnie ogarnia, gdy w tym
czasie zdarzają się na innych oddziałach górnicze odstrzały?! A po wielu milleniach
w kamieniu zostanie po mnie tylko odbicie szkieletu człowieka, jak ten listek paproci,
czy skamieniałość jakiegoś zwierzęcia?! Ale przecież oprócz mnie kogo to obchodzi,
gdy w tym miejscu nie ma już Boga. O nie, nie ma Boga:
https://www.youtube.com/watch?v=KkhHF0qUsKE
To któż ciebie chłopie obroni, jeśli sam się nie obronisz?! Najgorsze w tym czasie
pomyśleć jest to, że w tym miejscu, w chwili tej przeciskając się na czworaka przez
ten wąski przesmyk zaciśnięty powykrzywianą obudowę pierścieni strop może nagle
zacisnąć się bardziej lub zawalić się i zasypać nas na dobry amen?!
Tak myśląc, to nawet z samej wyobraźni oszaleć można lub co najmniej dostać
takiego cykora, że już po pierwszym dniu po wyjeździe na powierzchnię świtą,
zrezygnuje się z roboty i ze zjazdu na dół na zawsze. Otóż są i tacy, którym obraz
tego nieludzkiego miejsca jest tak bardzo zastraszającym i nadludzką wytrzymałość
psychiczną straszniejszym od wyobraźni, choć to nic nie ma wspólnego ze śmiercią,
a tylko na dole z robotą. Albowiem, jak to się przyjęło mówić: wypadki chodzą po
ludziach i przytrafiają się wszędzie. Mimo to tacy już nie wracają na dół drugiego dnia,
choć to nic nie ma wspólnego z tym, że: drugi raz nie wchodzi się do te samej rzeki.
Tutaj jest chleb dla klasy chłoporobotniczej. A jak pachnie i smakuje, wiedzą tylko oni.
W miejscu roboty ciemno, straszno, hałas maszyn górniczych, gorąco i brak dobrego
tlenu lub na przewiewnym chodniku zimno i ciężko tak bardzo jest, jak po kacu
alkoholowym i przy tym papierosowym lub jak z niewyspania się słabym i otumanionym
się jest. Tutaj na dole robota jest dla twardzieli, ale nie dla "świrów", tym twardzielem
o dziwo może być nawet z charakteru i mięczak, ale nigdy "świr", wręcz przeciwnie
tutaj tylko może być tym twardzielem mięczak, bo "świr" tutaj nigdy nie przyjdzie.
Kto kim jest prawda pokazuje tutaj, gdzie "ki diabeł" nawet chowa się po wnękach,
gdzie ciężar ziemi czuje się na karku i tutaj, gdzie nawet sam Pan Bóg nie pomoże,
bo Go tutaj wcale już nie ma. A więc jak swego czasu mawiał stary "baca":
"Wierz w Boga, ale Bogu nie wierz!" - doradzając turyście, który szedł w góry.
Tutaj jest jeszcze gorzej, skoro nie ma dokąd uciec; nie ma gór, nieba, nie ma chmur,
tylko ciężar Ojczyzny ziemi nad głową i nad górniczym karkiem i grzbietem.
Nie ma okien, tylko ociosy*, strop i jedynie droga odwrotna, która też może w każdym
miejscu zawalić się?! Zmierzając do miejsca roboty, zawsze napotyka się czoło chodnika,
które przez Naturę 3,5 miliarda lat temu ukształtowało się w skałę i dzisiaj stawia
ludziom twardy opór. Chcesz ziemski mały człowieku mnie uszczypnąć, ugryźć, zdobyć,
to kuj mnie, wierć, wysadzaj przez Alfreda Nobla wynalezionym dynamitem, aż mnie
urwiesz - trochę skały zdobędziesz. Wtedy może staniesz się mniej ludzkim, a więcej
potężniejszym człowiekiem. Dynamit rwie skałę zamieniając na urobek* - w nim miał
i kamieni zwał. Jest co fedrować. To jest siła rozumnego człowieka, którego nie świetlana
przyszłość czeka, a jedynie metr do przodu w skale. W płucach dym, w nosie smród,
w ustach duszność i słodkość po odstrzale dynamitem w "przodku".
Na starość ser na płucach, garb na plecach, jeżeli dożyje się starości?!
A zatem na świecie musi być porządek, tylko nigdy nie mogą być wszyscy równi,
bo wtedy nie będzie komu pracować i walczyć o przetrwanie, kiedy jeden będzie
zwalał na drugiego, że ty to rób, bo ja jestem równy tobie!
A równy jemu będzie mówił, że jest równy jemu i nie będzie wtedy robić komu!
Nie oszukujmy się wcale, bo prawda i sprawiedliwość jest tylko jedna, że wszyscy
umrzeć musimy z taką tylko różnicą, że nie w jednym czasie.
Ale w razie zbrojnego konfliktu - wojny w obronie Ojczyzny pierwsi iść na śmierć
zawsze muszą chłopi i robotnicy w ludzkiej masie. W czasie cyklu roboczego,
pot ze skroni ścieka strumieniami, ciepło i parno jak w saunie, duszno i czuć brak
do woli tlenu, jak w jakimś małym pomieszczeniu z wieloma ludźmi, do tego z
wysiłku fizycznego z potu koszula na plecach mokra na wylot do skóry, jakby zza
węgła kubłem wody niespodziewanie oblał mnie jakiś szatan podstępny.
A kiedy ze stropu w dodatku sypie się piasek na kark i plecy, staje się tak bardzo
nieprzyjemna mieszanka na mokrej koszuli i na spoconej skórze, że tylko zdjąć
koszulę i spłukać się wodą. Ale kogo to obchodzi, kiedy na powierzchni cisza przed
burzą, tylko z tym, że nikt jeszcze o tym nie wie prócz wtajemniczonych wojskowych?!
Tymczasem robota wre, jak niby nic, te sam bóle - te same cierpienie - ten sam
codzienny pot - ta sama męka - ten sam uśmiech i ta sama radość, myśli, czy
pragnienia z taką różnicą, że 650 metrów pod ziemią. Ale złośliwy powie: każdy ma
taki los, na jaki zasługuje. Powiedziałbym, że jest w tym prawda i nieprawda:
wszystko zależy od myślenia i od sytuacji w jakiej dana osoba się znajduje.
Będąc w chodniku -300 = 650 metrów pod ziemią wydrążonym przez człowieka,
który jest panem Przyrody Natury, bynajmniej tak mu się wydaje, może w każdej
chwili zginąć, jak marna glizda przywalona ciężarem Natury, kiedy mały człowiek ją
uparcie drąży!... Jaki to wielki strach tak pomyśleć. A jednak my kamraci tutaj jesteśmy
i jak rozumne krety gwałcimy uśpioną od 3,5 miliarda lat Bożą Ziemię...
A nawet i od 5 miliardów lat, tak słyszałem w swoim czasie zmienioną wersję naukowców
w telewizji. Z biegiem końca "szychty" cyklem wyrwano Ziemi Naturze metr chodnika
drążąc do przodu i zabudowując żelaznymi pierścieniami i obkładając cementowymi
betonikami przed spadaniem na głowę górotworów. Tym samym mając świadomość
wykonania swojej roboty za wzorową i wypełnienia wytycznych z założenia przełożonych.
Z tą dumą, a jeśli nie dumą, to z pewnością świadomości wykonania swego zadania,
wracamy pod szyb na szczęśliwy wyjazd na powierzchnię ku życiu, ku ludziom, ku
Bogu i ku niebu, aby wrócić do domu i pójść do łóżka spać do odpoczynku po ciężkiej
dołowej "szychcie". Wyjeżdżamy windą niepewności, choć zawsze jest więcej pewności
przy wyjeździe, niż przy zjeździe, że dzięki Bogu następny dzień, noc przeżyło się
szczęśliwie i z pełną uciechą w duszy i w sercu, ślubów i śmierci, po prostu tam, gdzie
radością wszystko stworzył Bóg, a nie jak na dole i nawet w windzie człowiek.
Na dole jest ciemno, głucho, głośno, strasznie, śmiertelnie niebezpiecznie i martwo!
Na powierzchni zima - mróz -15 stopni Celsjusza. Na dole +30 stopni Celsjusza, a więc
z różnicą taką aż +45 stopni Celsjusza w porównaniu co do temperatury na dole w
"przodku", to nie byle co. A kiedy z łaźni się wyjdzie na dwór - natychmiast włosy
zamarzają na głowie! Trzeba być niesamowicie zahartowanym, żeby się nie przeziębić.
Masz człowieku tak jak sobie wybrałeś, albo tak, jaki twój los tobą pokierował.
Ale kogo przecież to obchodzi, że tak jest, że tak masz. Każdy pilnuje swego tyłka
i tylko na siebie patrzy.
W powrocie do domu jestem na pół śpiący po nocnej "szychcie", w przewozie starym,
rozklekotanym już gruchocie przeciąg, jak w chodniku z wentylacją obiegową na dole.
Przecież w sumie jest mroźna zima i w dodatku świta porankiem niedzielnym na dzień
dobry 13.XII.1981 roku. Szukam w przewozie miejsca, gdzie przynajmniej czuć trochę
ogrzewania. Tymczasem oczy zamykają się same i nawet rozklekotany przewóz nie
rozprasza do drzemki. Można zasnąć nawet na stojąco, aby tylko odwrócić uwagę skupienia.
Robota w kopalni pod ziemią robi swoje, w dodatku była nocna "szychta".
Nie ma twardzieli, kiedy jest się żywą istotą. Twardziele są tylko w barze pod wpływem
alkoholu i na stadionie piłkarskim. Po "szychcie" w człowieku jest zmęczenie i sen na czas ten.
Wysiadając w miejscu zamieszkania na przystanku autobusowym przy restauracji:
"Pod Kasztanami" jest pusto, cisza, a tylko słychać jak oddycha zima...
I choć widnieje porankiem, osiedle tętni tym samym żywiołem, co przed "szychtą"
z tym tylko, że o poranku mróz jeszcze silniejszy. Jest bezwietrznie - dowodem tego
dym kłębiący z kominów przy lampach ulicznych i przy zmarzniętym śniegu i ziemi.
Prócz tego jak nigdy niesamowita cisza, tylko coś wisi w powietrzu?!
Po wejściu na stancję stało się z zimna na dworze tak ciepło i przytulnie, aż mnie
strzęsło z tej tak miłej na dobre dla organizmu sytuacji. Przed snem co może zjeść
kawaler sam siebie żywiący? A mianowicie kilka pajd chleba, do tego pręt kiełbasy,
która suszyła się między żeberkami centralnego ogrzewania i herbatą popijając zagrzaną
na grzałce elektrycznej w kubku. A teraz z pełnym żołądkiem i z bagażem zmęczenia
po nocnej "szychcie" na barkach i grzbiecie, miłe jest tylko łóżko, jak sen, który zamyka
oczy. A jeszcze do tego gra szpulowy magnetofon z którego tylko do moich uszu dochodzi
muzyka: "AC/DC"
https://www.youtube.com/watch?v=4hhlQU0zDpA
Tłumaczenie po polsku:
" Łatwe życie,
Wolna miłość,
Sezonowy bilet na przejażdżkę w jedną stronę
Nie chce niczego,
Pozwólcie mi być,
Biorąc wszystko bez wysiłku,
Nie potrzebuję powodu,
Nie potrzebuję rymu,
Na nic bym tego nie zamienił,
Idąc na dno,
Czas zabawy,
Moi przyjaciele też tam będą,
Jestem na autostradzie do piekła
Na autostradzie do piekła
Autostradzie do piekła
Jestem na autostradzie do piekła
Żadnych znaków "stop",
Ani limitów prędkości,
Nikt mnie nie zatrzyma
Jak koło,
Rozkręcę to
Nikt mnie nie zdenerwuje,
Hej Szatanie,
Spłaciłem swoje długi
Grając w zespole rockowym
Hej Mamuśka,
Popatrz na mnie
Jestem na mojej drodze do Ziemi Obiecanej.
Jestem na autostradzie do piekła
Autostradzie do piekła
Nie zatrzymuj mnie
(SOLO GITARA)
Jestem na autostradzie do piekła
Na autostradzie do piekła
Autostradzie do piekła
Na autostradzie do piekła
Autostradzie do piekła
I spadam w dół, całą drogę w dół
Jestem na mojej autostradzie do piekła "
[ Pasuje do mojej roboty na dole, jak ulał. ]
- choć tak mocno twarda i dynamiczna, zarazem usypiająca jak narkotyk po nocnej
"szychcie". I tak słuchając muzyki usnąłem - smacznie śpiąc od 7. rano - do samego
południa niedzielnego w dniu 13.XII.1981 roku. Obudziłem się w samo południe -
załączyłem telewizor, który kupiłem za zarobione pieniądze w kopalni. Co się dzieje?
Same szumy na ekranie, żadnego obrazu?! Po jakimś krótkim czasie przychodzi
gospodyni stancji, pyta:
- Czy u pana odbiera telewizor?
- Nie! Byłem załączyłem, ale nie ma obrazu, tylko sam szum i śnieg na ekranie!   
- U mnie to samo! Nie wiem co jest?
- Ja też nie wiem co jest?   
Z tym przeświadczeniem, po tej rozmowie, gospodyni zeszła na dół do swoich
niedzielnych południowych zajęć.   
Po tym w jakiś czas, po nasłuchaniu się piosenek wcześniej nagranych na szpulowym
magnetofonie, załączyłem telewizor i oto co widzę i słyszę na ekranie - ciągle gra
hymn mojej Ojczyzny!... Po pewnym czasie ukazuje się generał Wojciech Jaruzelski -
wygłasza do rodaków przemowę, a raczej nakazy dyktatorskie o stanie wojennym
w naszym kraju! I z tym jakie są tego założenia, regulaminy, konsekwencje i w końcu
zmiany:
http://www.youtube.com/watch?v=IG4SbX26G60
Tak było! Jak dobrze tym, którzy nie pamiętają tego dnia.
Na dzień dzisiejszy niektórym jest jeszcze gorzej, mimo mamy wolność.

  Objaśnienia: "szychtę - szychta"* - z języka górniczego i śląskiego na poprawny
  polski robocza dniówka.
  "grubę - gruba"* - z języka górniczego i śląskiego na poprawny polski kopalnia.   
  "przodka - przodek"* - z języka górniczego i śląskiego na poprawny polski wyrobisko
  czyli chodnik kopalniany.   
  "ociosy - ocios"* - z języka górniczego i śląskiego na poprawny polski ściany, ściana.
  urobek* - zwał piaskowca lub węgla po odstrzale górniczym - potocznie kupa ziemi.
  w "przodku, przodek"* - chodnik, wyrobisko na dole w kopalni.

  Pisałem w grudniu 2009 roku. Podlasie

  12.12.2020, 13:25, sobota polityczna - pamiętamy...



        Raków  Często chowa - Jagiellonia  Biały stok
                            [ 13 kolejka ]
                       [ literatura piłkarska ]

https://www.youtube.com/watch?v=H653ekIVO4c

https://www.youtube.com/watch?v=a-h3sfWJLv8

Z pierwszej ręki na gorąco:
Dlaczego Jaga zaczęła grać jak Jaga, jak na to Jagę stać dopiero od 60
min. Drugi karny nie powinien być podyktowany, ale jak "leśne dziadki"
wystawili Złotka do sędziowania, to nic innego nie można było się
spodziewać. Ten chłop nie lubi Jagi. Zając już chyba pakuje walizkę.
Zmiennicy, którzy powinni grać od początku, wprowadza ich w połowie
drugiej połowy, kiedy już po meczu. Panie prezesie Kulesza, podobno
Nawałka jest wolny na trenera. Z Górnikiem Z. u siebie Jagiellończycy
musicie wygrać, żeby nam kibicom dać prezent na Święta i zarazem
sobie. Jago go gry - do boju z Górnikiem. A po tym Wesołych Świąt i
Szczęśliwego Nowego Roku - po nim wygranych meczy.

Częstochowy nie zdobyliśmy. Jaga obudziła się dopiero od 60 min.
A do tego czasu w ogólne nie grała. Żal było patrzeć na grę Jagi.
Przy 2 do 1 dla Rakowa pachniało remisem, ale nie słuszny karny?
dla gospodarzy pozbawił wszystkich złudzeń, że dziś Jaga pokona,
A nawet nie remisuje z Rakowem. Nawet bramka Ima za 3 do 2
nie zdołała uchronić Jagę od następnej porażki. Jedynie w pewnym
sensie uratowała honor. Ale wracanie na Podlasie i tak będzie bez
przywozu jakichkolwiek punktów. Niemniej też sędzia Złotek dopomógł?
drugim nie słuszny karnym dla gospodarzy spokojnie bez nerwów
wygrać mecz. Gdyby Jaga od początku grała tak jak od 60 min. wynik
z pewnością mógłby być odmienny. Atak ponowna kicha ciągu dalszego.
Nie ma w Jarze obrony i niema wygranej na wyjeździe.
Trener Zając przygodę trenerską z Jagą ma chyba już za sobą?
Ci piłkarze, którzy powinni grać w pierwszym składzie - wprowadza
do gry w drugiej połowie meczu, gdy już jest po meczu.
To wielki błąd!

  2020/12/13, 19:48, niedzielny wieczór piłkarski.
  Chuligani stadionowy Mietko 



       Owczy  pęd


Despota rządzi stadem owiec,
podporządkowując je jak chce
bez skrupuł żadnych.
W ślepo idą jak owczy pęd.
Korzyść osiągnie tylko despota.
Owczy pęd jest wliczony na stratę.
Gdy przyjdzie ocknienie i rozsądek
będzie już za późno.
Zostanie wstyd.

  2020



   Korzenie - Karanie
( etniczna pa swojemu )


Kali słuchaj "Radia Racja" -
prypaminaju hetja sława,
katorych uże zabyłsa,
choć jak czuju - panimaju.   

  14-12-2020, 13:50, przy "Biedronce" Cz. B.



    Nie  wszystkich  to  dotyczy


Ludzie wierzący gorszymi są grzesznikami,
niż niewierzący, choćby ze wstydu,
że gdy coś się wstydliwego wydarzy,
ukrywają przed sąsiadami,
by nie wyszło na światło dzienne,
czego mniej się boją i wstydzą niewierzący.



          Zauważyłem


Ludzie nie wymawiający poprawnie "r",
zazwyczaj są inteligentnymi.


     *     *     *

Poeta powinien być spontaniczny.



                              Budka


Najwięcej mówią ci, którzy mają najmniej do powiedzenia.



        Wyręb


Echem niesie się po lesie...
Piła wyje na cały las -
Drzewo upada na ziemię -
Ruch drogowy wstrzymany podczas.
Pusta przestrzeń powiększa się,
Zanim posadzony wyrośnie młody las,
Przysłoni liściasty, co będzie niewidoczny.

  Grudzień 2020


     *     *     *

Nie żałuję mi, Pani, szczęścia.
Tak mało życia, a tak dużo nieszczęścia.

.

Humorystycznie  o  polskiej  Ekstraklasie  piłki  nożnej


Pogoń Szczecin, to polska Barcelona,
ale tylko w podobieństwie koszulek.
Z całym szacunkiem walecznej drużynie.
To tylko literacka satyra z obrazu koszulek drużyny wzięta.



          JAGA  NA  GÓRNYM  ŚLĄSKU  W  GLIWICACH
           PIAST  GLIWICE - JAGIELLONIA  BIAŁYSTOK
            ( 4 kolejka Ekstraklasy sezonu 2020/2021 )
                           ( literatura piłkarska)


Kto wygra mecz? Oni? Czy my? Kto lepiej zagra? Kto kogo bardziej
przechytrzy? Piast rozegrał w tygodniu eliminacyjnych meczu do Ligi
Europy wygrywając 3 do 2 i awansował do III Rundy Eliminacyjnej
Ligi Europy. A zatem Piast grał. A Jagiellonia odpoczywała.
Z tej przyczyny i racji, czy powtórzy się Jadze Legia?
Czy wtopi mecz jak ostatnio na Piaście? 

Jutro mecz. A dziś 20.09.2920, 22:31, niedziela

             

               JAGA  NIE  DAŁA  RADY  ZAGŁĘBIU
                             ( 5 kolejka )
                        ( literatura piłkarska)

https://www.youtube.com/watch?v=qaNVFuTWlEc

Jadze nic nie wyszło w grze. Mystkowski słabiutki, choć komentator
na początku drugiej połowy meczu wychowała, że dużo wniósł w grę.
Ja tego nie widziałem. Nie wiem co trener w nim widzi?
Makuszewski tak samo słabiutki, piłka nie trzymała się nogi.
Nie wytrzymuje meczu kondycyjnie. Zmiany też nic nie wyniosły do
poprawy gry, żeby wygrać mecz lub jak się nie da wygrać mecz to
przynajmniej zremisować. A tu ani jedno, ani drugie.

Druga połowa w odmienności do pierwszej już dobra, ale tylko na tyle,
że Jaga grała piłką - przeważała 65% w posiadaniu piłki, ale tylko ataki
Jagi do pola karnego Zagłębia, gdzie skutecznie Jagę wybijał Zagłębie.
Z Zagłębiem nie było dokładności - skuteczności gry, jak z Wisłą Kraków
i Podbeskidziem, bo nie mieli prawie przez cały mecz okazji na bramkę.
Słaby mecz Jagi, słaby opis. Zagłębie nie dla Jagi. Ostatnio z kolei w
kilku meczach Jaga przegrywa mecz za meczem.

  26/09/2020, 22:22, sobota piłkarska


   
  Już  zaczęli  grzać


U nas dziś zaczęli grzać.
U Ciebie też?
Ciepło, miło i przyjemnie...
Wieczory długie,
a na podwórku
przebywania mniej,
skoro już chłodnia jesień!
A w domu jak u Pana Boga za piecem.

  28.09.2020, poniedziałek, Cz. B. Podlasie



                              Różnica


Ludzie często wracają pamięcią do młodych lat czyli już w dorosłości.
Ja jako poeta wracam pamięcią przede wszystkim do dzieciństwa.



      Ze  staruszka  choć  o  kilka  lat  na  młodszy


Moje marzenia to KIA CEE'D automat kombi oczywiście.
A czy w Dieselu, czy w benzynie to już mniej znaczne.
Wolałbym w benzynie ze względu na mały użytek, ponieważ
z tego powodu mógłbym mieć problem z uruchomieniem silnika
w okresie zimowym?! Choć 10-letni wystarczyłby, aby tylko
nie było autko za bardzo wyeksponowane w takim dobrym stanie
technicznym, aby nie rozkraczyło się podczas użytkowania na drodze.
Tak jak nigdy mi to się nie przydarzyło z obecnym posiadanym
moim Hyundai-em. Choć już 18-letni staruszek, ale jary i niezawodny.

  28.09.2020, 14:47, poniedziałek, zainspirowało oglądając
"Zakup kontrolowany". A w obecnej chwili "Zawodowi handlarze"



   Tutaj, gdzie  mieszkam


Żyć mi trzeba i pisać wiersze...
Nie śpieszno mi do Nieba
I to wcale nie jest śmieszne. 
A chcę być literacko twórczym...
Zapuszczać się na łono przyrody -
Patrzyć i opisywać krajobraz uroczy...
Dla siebie i dla Ludzi, kiedy tutaj
  tyle naturalnej urody.

  05-10-2020, 15:46, poniedziałek



          Życie, życie...


Przeszło się niejedno w życiu,
A wiele wiele różnych zdarzeń.
Choć czasami żyło się w ukryciu -
Mając pełno myśli i usta marzeń...


Tęskniło się za tym co utracono...
Spełniało się tylko w snach,
A nigdy na jawie, jak zespolono,
Nigdy, nigdy nie przyszły takie dni, ach.


Zmysły tańczą, choć muzyki nie słyszą,
Nogi idą, choć trzy dekady ponad nie chodzą.
Mało tego, to jeszcze każde dni mi się puszą -
Wiedząc, że nic nie mogę - za nos mnie wodzą...


Na to nic nie mogę poradzić, mimo pragnę...
Na nic moja wola i wiara na nic.
Od zmysłów nie raz aż zblednę,
A i tak los moje błagania ma za nic.

  Pisałem dnia 29.09, dokończyłem 06-10-2020
  w samochodzie w jednym i drugim dniu przy
  Biedronce, Tesco i przy "Promyku" Cz. B.
  Podlasie w otulinie Puszczy Knyszyńskiej.
  Spójrz na mapie, zobaczysz jak moje miasto
  pięknie otula wieczny las w postaci Puszczy.



                 Popłoch...


Ogromnie potężne nieczyste siły się sprzęgły,
By stanąć w poprzek na mojej drodze życia -
I brutalnie gnębią mnie męcząc od czasu,
Kiedy to uderzony padłem na kopalniany urobek
Piaskowca przed wschodzącym słońcem o świcie!
Na ziemi.



        Katarina  Barley - zagłodzić  Węgry  i  Polskę!


Pamiętaj Polaku, Niemiec nigdy nie będzie Twoim przyjacielem!
A historia się powtarza!
Katarina Barley - skutek - za Katarinę Berley winna jest P(nie)O
poczynając od UW, bo tak nam wmawiali odczuwać kompleks
wstydu i niższość do Europy Zachodniej. A sami panoszyli się
w Europie Zachodniej.

  Katarina Barley wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego
  06-10-2020, 17:53, wtorek



               POLSKI  BRYLANT


Wychodziła na kort - pokonywała wszystkie zawodniczki,
Które w turnieju stanęły jej na tenisowej drodze.
Gem, set zdobywała jak żadna zawodniczka dotąd.
Od początku do końca turnieju żadna zawodniczka
Nie sprostała naszej IDZE ŚWIĄTEK.
Pokonała Amerykankę Sofię Kenin 6 do 4 i 6 do 1.
Przeszła turniej jak burza bez straty własnego seta.
Finał jest nasz Polski!
Cud dziewczyna Polka jedyna.
Iga Świątek mistrzynią Rolanda Garrosa!
W turnieju gromiła wszystkie zawodniczki jak nie wiem co.
Cud nie nad Wisłą, a nad Sekwaną.
Na cud trzeba zapracować.
Cud sam nie przychodzi.
Iga Świątek na ten cud sama zapracowała
Swoimi treningami - po tym przyszedł talent i cud.

Zacząłem oglądać od drugiego seta, a pisać przy stanie 4 do 1 w gemach
dla Polki, przekonanym będąc, że Polka wygra finał Rolanda Garrosa.

  10-10-2020, 16:37, sobota pod znakiem polskiego ziemnego tenisa.


     
                    Oni  i  my


Inteligencja z miast, żeby zobaczyć Naturę Przyrodę,
muszą wyjechać na weekend poza miasto. 

Chłopi mają to na miejscu. 



Ciężko  będzie  umierać


Gdy już się przyjdzie,
Gdy już nadejdzie czas,
Ciężko będzie umierać.

Ziemia jest taka piękna -
Prześliczna ubrana w Przyrodę.

Ludzie są tacy cudowni,
O dobrych duszach i sercach.

Ciekaw jestem co czuł Słowacki,
Kiedy odchodził z tego ludzkiego padołu ziemi
I kiedy umierając w Paryżu na obczyźnie,
Wiedząc, że już nie zobaczy swego Żytomierza i Wilna?

Ciekaw jestem co czuł Mickiewicz,
Kiedy musiał pożegnać się ze swoją Litwą,
Umierając w Stambule na obczyźnie?

Ciekaw jestem co czuł Norwid,
Kiedy umierał w paryskim przytułku
I musiał zostawić swoje Mazowsze?   

Ciekaw jestem co czuł Gałczyński,
Kiedy żegnał się z Pranie,
Gdzie robił wypady od zgiełku miasta Warszawa?
I czy tęsknił za Wilnem? 

Ciekaw jestem co czuł Tuwim,
Kiedy w Zakopanem umierał,
Wiedząc, że już nie wróci do swojej Łodzi?

Zapytałbym jeszcze wielu poetów,
Ale brak już sił. 

11-10-2020,20:55, niedziela, Podlasie


     *     *     *

Choć piszę wiersze,
nie jestem lepszym od innych,
a od siebie samego.

W życiu nic nie ma za darmo.
Na wszystko trzeba zasłużyć
lub samemu sobie zapracować.



        UCZTA  POETY


SŁONECZNY BLASK ZIEMI,
PTASI WRZASK TEJ ZIEMI,
TO ŁONO NATURY PODLASIA.
ZAKOTWICZYŁEM TUTAJ NA ZAWSZE.
PRZEBYWAM W PLENERZE PRZYRODY,
JUŻ NIE OCZEKUJĄC NA SPEŁNIENIE,
KTÓRE JUŻ DAWNO TEMU SIĘ SPEŁNIŁO.
MIAŁEM UMIEJĘTNOŚĆ OCZEKIWANIA -
MIAŁEM OGROMNĄ CIERPLIWOŚĆ OCZEKIWANIA -
CO Z TEORII STAŁO SIĘ PRAKTYKĄ.
TERAZ W PEŁNI SŁOŃCA
I W PEŁNI BŁĘKITNEGO NIEBA
SIEDZĘ NA PIEDESTALE - SPOGLĄDAJĄC,
JAK Z GROBLI SPADAJĄC HUCZY WODA.
LECZ NIE MYŚLĘ, GDZIE CICHO PŁYNIE
I JUŻ NIE MYŚLĘ, ŻEBY NIOSŁA MOJĄ
WIEŚĆ RZEKAMI MOJEJ OJCZYZNY,
AŻ DO WIELKIEGO BAŁTYKU. 
WYSTARCZY MOJA SKROMNOŚĆ,
ŻE TU JESTEM I TU ŻYJĘ...
BOGU WIELKIE DZIĘKI SKŁADAJĄC.
LUDZI ZAMIESZKAŁYCH TUTAJ O PRZEBACZENIE PROSZĘ,
ŻE KIEDYŚ KIEDY BYŁEM MŁODYM OPUŚCIŁEM TĘ ZIEMIĘ.
ZA CO I PRZEZ CO DZIŚ WIERSZAMI
BOGU, LUDZIOM I ZIEMI SIĘ ODPŁACAM...
TAK MI DOPOMÓŻ BÓG.

  P. S. 46 lat temu 13 października 1974 roku właśnie
  wyjechałem na Górny Śląsk opuszczając rodzinną ziemię.
  A wyszło tak, że przypłaciłem to kalectwem
  i po 24 latach powróciłem na wózku inwalidzkim.

  13-10-2020, 13:58, przy Biedronce, Cz. B. Podlasie



        RENATA  BEGER  W  AKCJI

https://www.facebook.com/WspieramyJK/videos/1093508984385754

Nie jestem Marcinem Wolskim, ale zawsze coś tam mi wyszło:

- CO TO BĘDZIE? CO TO BĘDZIE?
RENATA BEGER ZWOŁUJE PSEUDO ROLNIKÓW WSZĘDZIE!...

- CHŁOPY! CHODŹMY POD DOM KACZYŃSKIEGO!
A POTEM I DO DOMU! KOTA MU ODBIERZEMY!
NIE BĘDZIE MIAŁ SWEGO UKOCHANEGO PUPILKA! 
OBSTAWIMY DOM TAK ŻEBY NIE MÓGŁ WYJŚĆ!
I NAS NAWET POLICJA NIE POWSTRZYMA!
ZEDRZEMY Z KOTA FUTERKO - PRZEROBIMY NA FUTRO! 
KIEDY NIE ZEZWALA NAM HODOWAĆ FUTERKOWYCH ZWIERZĄT!
A KIEDY KACZYŃSKI ZDA Z TEGO SPRAWĘ,
ŻE STRACIŁ SEGO PUPILKA KOTA,
NA WSZYSTKO NAM SIĘ ZGODZI!
CHŁOPY, MÓWIĘ JA TO WAM!
IDZIEMY PO KOTA KACZYŃSKIEGO!!!

- MIAUUU! MIAUUU! PREZESIE, RATUJ MNIE!
CHCĄ ZE MNIE ŻYWCEM ZEDRZEĆ SKÓRĘ!
I PRZEROBIĆ NA FUTRO!
A PÓŹNIEJ I DO CIEBIE SIĘ DOBRAĆ!
NA TECZCE WYWIEŹĆ!
BIEDA, BIEDA NA NAS PRZYSZŁA!
I ZA CO TAK NAS NIE LUBIĄ?!
ZA CO TAK NAS NIE CHCĄ?!

- SPOKO, MÓJ MRUCZKU!
TY SKOCZYSZ NA NICH I PODRAPIESZ!
A JA DAM IM KOPNIAKA W DUDĘ!
PÓJDĄ SOBIE I JUŻ NIGDY NIE WRÓCĄ!

- PREZESIE, A CO Z "PIĄTKĄ DLA ZWIERZĄT?"
"PIĄTKA" JEST I BĘDZIE!
I BASTA!

  14-10-2020, 13:14, środa



Na  fakcie  autentycznym - jak  życie


Gdzie nie spojrzę zewsząd lecą liście - 
Jesień już nastała nam rzeczywiście... 
Chłodne wieczory - mgliste - zimne poranki.
Siedzieć w domy i popijać ciepłą herbatkę ze szklanki.
Ciągle pada - deszczowe dni nie ustają...
Melancholia, chandra i smutki w duszy grają...
A tu jeszcze pandemia koronawirus nas paraliżuje!
...W dodatku w drodze zima nam już się szykuje.
Oj bieda, bieda w naszych czasach nastała,
Skoro strach patrzy nam w oczy, a nie wesoła zabawa!

  2020-10-17, 13:59, sobota, Podlasie



Ja, Mietko  kaleki  poeta


Nie do tańca i nie do balu,
A do różańca i do żalu.

Nie do śpiewu i nie na salony,
A do wierszy wysiewu
Ludziom i Bogu składając plony...

  2020-10-17, 15:50, sobota, Podlasie   



    Na  sportowo


A tam dziś wieczorem
Jaga z Lechem gra.
Pod epidemii naporem
W domu oglądać tylko się da.


Trzymamy kciuki za Jagę!
Liczymy na gole i wygrany mecz.
My kibice Jagi taką mamy wolę
Z Kolejorzem wygrać też.


Jadze Legia nie była straszna,
Z Piastem też łatwo poradziła.
Po meczu sytuacja będzie jasna,
Że nam kibicom radość będzie miła. 

  2020-10-17, sobota wieczorem, Podlasie 



         JAGIELLONIA  BIAŁYSTOK - LECH  POZNAŃ
                            [ 7 kolejka ] 
                     [ literatura piłkarska ]
https://www.youtube.com/watch?v=iVTAOJ-v7vA

Mecz na szczycie, kiedy spotykają się dwie czołowe dużymi w naszej
polskiej Ekstraklasie. Tylko szkoda, że przy pustych trybunach.
Koronawirus zaatakował z nasilonymi zachorowaniami, z czego trzeba
siedzieć w domu i oglądać mecz w telewizji. Komentator powiedział -
żadna drużyna w Ekstraklasie tyle razy z Lechem nie wygrała co
Jagiellonia. 17 zwycięstw Jagiellonii nad Lechem. Wygląda i wychodzi
na to, że Lech, choć dobry, leży Jadze. W razie i dziś Jaga wygra zapisze
sobie 18 wygraną. Przed meczem mam obawy, kiedy Lech dobrze się
spisywał w eliminacjach do Ligi Europejskiej i awansował do grupy.
Ale z drugiej strony może to też być Lechowi, jak kiedyś nazwał nasz
słynny były trener Jagiellonii Probierz - pocałunek śmierci.
Granie Lecha w pucharach może być dla Jagi atutem, w razie Lech
odczuwa mecze w nogach? cdn

Makuszewski wrócił do macierzystego klubu i upokorzył golem były klub Lecha:

https://www.facebook.com/JagielloniaBialystok1920/videos/672427970054820

Po mecz z Lechem w szatni:

https://www.facebook.com/JagielloniaBialystok1920/videos/1595433327325913

  2020/10/17, sobota udany piłkarski wieczór



                   Być  może  tak  byłoby 


Politycy K(nie)O wręcz w lamentowaniu zarzucają rządowi,
że nie radzi sobie z pandemią koronawirusa COVID-19!   
Myślę, a nawet jestem pewny, że gdyby rządzili z K(nie)O,
zachorowań na koronawirusa byłoby może nie dziesięciokrotnie
więcej, niż teraz, a z pewnością dwukrotnie więcej zwłaszcza,
gdyby był ministrem zdrowia B. Arłukowicz lub E. Kopacz,
a premierem D. Tusk?! A i pomocy zakładom pracy z powodu
koronawirusa byłoby o wiele wiele mniej, niż za rządu Prawa
i Sprawiedliwości?! Możliwe, że K(nie)O mówiłaby - cytuję klasyka
- jak jest kryzys - zmienić pracę - wziąć kredyt - albo wyjechać za granicę?!
A UE zacierałaby ręce, jaki to głupi mamy rząd w Polsce?!



               Upadek  konia


Koń, kiedy ciągnął furę był silny.
A kiedy przestał ciągnąć furę o dziwo raptem zasłabł.
Wygląda na to, że odcięto mu owsiany obrok. 



       Historia  górnika


Pewnego dnia upadł na urobek -
Siwą skałą piaskowca uderzony -
Runął mu świat życia dotychczasowy -
I jego rodziny w postaci żony,
Dwóch synów i najbliższej rodziny
Z której jego korzenie pochodzą.
Wieść poszła w świat obszaru znajomych,
Mówili w koło - szkoda chłopa. 
Cierpienie zostało przy nim -
Jego rodziny i bliskich.
Łękał się strachem nie bez powodu -
Strach i ból potęgował ogromny,
Ale myśleć musiał rozumem żeby przetrwać.
Przegrał życie w jednej chwili,
A żyć musiał rodzinie i sobie.
Wrócił do domu na czterech kółkach -
Smutek łagodził pozytywnym bodźcem,
Że przy nim i z nim ślubna i chłopcy.
I choć targał jego sercem niepokój -
Czuł w duszy ciepło rodzinnego domu. 
I choć z jego głębi serca żal nie odchodził -
Patrząc na rodzinę trzymało go przy życiu...



   Moja  fotografia


moja rzeczywistość
tym bardziej wygląd
budzi w ludziach strach
choć żaden ze mnie alkoholik
żaden ze mnie brzydol 
a wózek którym się pcham
do przodu do przodu...

  2020-10-22, 12:22



          Z  ziemi  w  niebo...


Moje sokole oko wypatrzyło ptaka
wysoko wysoko nade mną, nad lasem.
Patrzyłem tak długo aż zgubiłem z horyzontu,
odleciał, myślałem, że spadnie na ziemię,
jak strzelisty cichy szybki piorun, upolować
gryzonia, co szamocze się pod liśćmi jesieni.
Pozostały mi jeszcze pierzaste anioły,
przy wypogodniałym niebie wędrujące przed siebie.
Patrzę... - i rozmyślam o skutkach, o radościach,
które przeżyłem...
Co było...
Co będzie?
Jesień wszędzie!

  tego samego dnia



   Motto  Owsiaka


"PiSiory", mówta co chceta".
"Róbta co chceta".
A ja i tak łóżek nie dam!
Jechaliście po mnie,
Donosiliście na mnie.
Żądaliście rezygnacji z dyrektora WOPŚ.
Łóżka mam, ale nie dam!
"PiSiory" nie lubię was!
Nie znoszę was!
Łóżka mam, ale nie dam!
I basta!
"Lemingi" stoją za mną murem.
Jestem nietykalny!

[ satyra autora ]

  2020-10-23, 22:33



Pora  jesienna ( w plenerze )


Drzewa gubią liście...
Ludziom lat przybywa...
Zmógł się wiatr,
Choć w pełni niebo w słońcu.
I z(a)miata zewsząd, gdzie są -
I pędzi jak oszalały przed siebie,
Bez porządku, niechlujnie, byle jak,
Na opak o tak na znak,
Że nastała jesień i zmógł się wiatr. 

Ja to mam szczęście w nieszczęściu
Człowieka, że mogę temu się przyglądać.

Tobie to chyba nawet do głowy nie przyjdzie.

  2020-10-22, 13:12, przy Tesco Cz. B.



            Lubię  jesień


Od dzieciństwa, ale nie, że do szkoły trzeba było chodzić,
A że liście i kasztany można było zbierać. 

Dziś lubię jesień za to, że jestem poetą.
Poza tym jesień jest taka krucha i miła,
Jak w piosence Czesława Niemena:
"Mimozami jesień się zaczyna,
Kruchawa, złota i miła.
To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
Która do mnie na ulicę przychodziła"...


Jesień to taka piękna pora,
Sędziwa przyroda odziana w kolory,
Leśna cisza wśród ptaków i zwierząt,
Dni krótkie, noce długie, poranki mgliste,
Zimne częste z deszczem za dnia i nocy.


A kiedy wraca słoneczna złota jesień,
To tylko wyjść na łono natury   
I czerpać leśne powietrze do woli
Aż się odmłodzi jeśli nie wiekiem,
To natchnieniem żyjąc wśród Przyrody...

  2029-10-22, 13:33, przy Tesco Cz. B.



          Śląsk Wrocław  1 -  0  Jagiellonia  Białystok
                              ( 8 kolejka )
                       ( literatura piłkarska )

https://www.youtube.com/watch?v=NVnWMCzfZgE

Jeden błąd Bidy i Jaga wraca biedna. Mecz był słaby jak ze strony
Śląska tak i ze strony Jagiellonii. Punktów nie ma.
Trzeba wracać z dalekiej drogi w smutku.

Teraz na ósmą kolejkę odległą wyjazd do Szczecina. Po Szczecinie
w 9 kolejce następny wyjazd do Krakowa rozegrać mecz z Cracovią.
Oj, będzie gorąco dla Jagi jak w Szczecinie tak i w Krakowie.
Po meczu z Pogonią może być drugi smutek. A po meczu z Cracovią 
może być i trzeci smutek. Trzy smutki z kolei to już byłoby żałoba dla
nas kibiców. Ciężkie dni czekają naszych piłkarzy. 

Ataku u Jagi nie było - wszyscy na minus. A zmiany nie poprawiły gry.
700 km odległość drogi zrobiła w drużynie swoje. W sumie kondycyjnie
wytrzymali, niemniej słaby mecz zagrali. Taki mecz od niechcenia,
aby tylko zaliczyć. Jagiellończycy tyle sił w mecz włożyli z Lechem,
że ze Śląskiem mieli jeszcze w nogach. Wygląda na to, że po ciężkim
wybieganym meczu, jaki dali z siebie z Lechem, tydzień wolnego do
meczu że Śląskiem, Jadze to było za mało. Może piłkarze potrzebują
trzy tygodnie wolnego, jak przed meczem z Lechem żeby wygrać mecz?
Z Lechem wtedy grali jak z nut.

  2020/10/24, 19:20, sobota smutny wieczór



                    Bez  spiny


K(nie)O wolałabym nawet klęskę gospodarczą Polski,
żeby tylko przejąć władzę.

OJCZYZNĘ trzeba kochać nad życie!
Tylko śmierć zwalnia z kochania OJCZYZNĘ!

  24-10-2020



        Aborcja     


Wyszli na miasto kibice
( i nie trzeba było policji )
swoich klubów, bronić kościołów.
I już 15-16 letnie dziewczynki
spi*rdalały gdzie pieprz rośnie,
które jeszcze nie poznały
co to takiego seks, a już im
zachciało się bronić aborcji.

  27-10-2020


   
  Mimo  wszystko  katolik     


Ze względu na moje kalectwo,
trudniej pójść mi do kościoła,
a zwłaszcza, kiedy drogę mam
pod stromą górkę.
Ale bardzo łatwo żyć z WIARĄ...

  27-10-2020



          Podobnie, jak  za  "piątej  kolumny"!     


Na wstępie, żeby było jasne - jestem zwolennikiem PiS-u.
Ale zauważyłem, że rozpad komunizmu może się przyczynić
przez takie ugrupowania jak "KOD, LGBT, lewaków, K(nie)O",
teraz protesty aborcyjne, mogą doprowadzić do upadku państwa
zwłaszcza niektórych regionów, gdzie Niemcy tylko na to czekają!

  27-10-2020



Do  Wszystkich  Świętych 


Groby odwiedzone -
Kwiaty położone -
Świece zapalone -
Ojcze Nasz odmówiony.
Odpoczywajcie w spokoju...


Bo dziś - teraz na ziemi
Źle się dzieje - marsze protestacyjne -
Ataki na Kościoły -
Wyzwiska bluźniercze -
Napisy wulgarne na Świątyniach -
Pobicia Księży - i to w imię
Żądania całkowitej aborcji -
Winiąc Kościół i rządzących.
A co najgorsze w protestach tych,
To nastolatki 15-16 letnie,
Które jeszcze tak niedawno
Przystępowały do Pierwszej Komunii Świętej -
Po niej do Bierzmowania.


Dziś zmanipulowane przez "lewackie lempartki" -
W czarnych maskach z czerwonym piorunem na gębie, 
Żeby wychodziły na ulicę -
Rzucać kamieniami w Kościoły -
I walczyły żądając legalności aborcji!...


Boże, dopiero co Boga przyjęły -
A już wyrzekając się utraciły!
Boże, przywróć im i Wiarę i rozum -
Bo za 10 lat, kiedy powychodzą za mąż -
I dzięki Bożej łasce, 
Kiedy porodzą piękne i zdrowe dzieci -
Będą przeogromnie żałowały -
I nigdy sobie nie wybaczą -
A będą ze wstydu płonąć -
Jak w duszy i sumieniem -
Że kiedy były głupie i młode -
Tak idiotycznie dawały się "lewackim lempartkom" -
Manipulować - przynosząc hańbę i wstyd sobie i rodzinie. 

  2020-10-29, czwartek

  Foto: Cmentarz w Sokółce
  https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1310547919284479&set=pb.100009878502765.-2207520000..&type=3



                    Pogoń - Jagiellonia
                   [ zaległa 6 kolejka ]
https://www.mecze24.pl/skroty-meczow/pilka-nozna-58/40119/pogon-szczecin-jagiellonia-bialystok
                    [ literatura piłkarska ]

Prawdopodobnie piłkarzom Jagiellonii zaszkodził "paprykarz szczeciński"
i dostali trzy do zera. Jaga była w rozkroku i w meczu nic nie wychodziło,
tak jakby nie chciało się piłkarzom grać.
Że Śląskiem, choć jedną bramką przegrali, to jeszcze przynajmniej
byli równorzędnym przeciwnikiem i tylko nieskuteczność strzałów na
bramkę spowodowała, że nie doprowadzili przynajmniej do remisu.
Ale w meczu z Pogonią, to już kompletna kicha. Zwykłe umieranie na
boisku w bezradności i nawet widocznej chęci, a raczej wiary, że mogą
z Pogonią wygrać mecz. Układa się tak jak przypuszczałem, że pod rząd
trzy wyjazdowe mecze przegrają. Dwa mecze już się odbyły i się
sprawdziło. Pozostał jeszcze ostatni z kolei mecz wyjazdowy 7 listopada
na wyjeździe w Krakowie z Cracovią, który też przegrają i poszybują
w tabeli w kompletny dół. A później u siebie już w 10 kolejce z Wisłą P.
wygrają i nastąpi zwyżka formy.

  2020/10/30, 19:58, piątek piłkarski [ smutny dla nas kibiców Jagiellonii ]
P. S. Nic nie ma za darmo jak w życiu trzeba zapi*rdalać żeby coś osiągnąć.
To tylko resortowe dzieci mają wszystko za darmo.



        ŚWIĘTO  ZMARŁYCH *


Dzień z nieba zapłakany deszczem -
Często w dzień Wszystkich Świętych tak bywa. 
Groby wszędzie płaczą wieszczem -
Z płomyków "gromnic" ludzka pamięć się wydobywa...


Dzisiaj płomyk - ogień - życie
Obowiązkiem żywych jest wszystkim wskrzesić!
Ten płomyk to znak, że czcimy ich w naszym świecie,
Aby ich dusze w naszych sercach mogły gościć.


Dzień refleksji, dzień zadumy
I pamięci o zmarłych duszach...
Dzień szczególny nas zbliża tego dnia i tej Sumy,
I ci są dzisiaj święci, którzy spoczywają przy polnych gruszach...


W uszach szemrze życie zmarłych -
Tych, których krewni bogaci w nagrobkach się prześcigają.
I tych, których na starym cmentarzu na "kurhanach" mogiłą pozostałych,
Bo w miejscu niejednym żywi już ich nie pamiętają!

Znicza nie ma, poeta nazywa "gromnicy",
Niejedna bezimienna mogiła, tylko zżółkłymi jesiennymi liśćmi pokryta.
A przecież nie umarli samobójczo na "szubienicy",
Lecz i za Ojczyznę, a brak ich imion w kamieniu wyryte.


Za to zachwyt w nagrobkach tymi,
Którzy dzisiaj od nas odchodzą
Nie lepsi, nie gorsi i nie jedynymi,
A w granicie i marmurze Święto Zmarłych obchodzą.


Pytanie: czy to budujemy groby zmarłym?
Czy budujemy je sobie?
Gdyż nie ten jest marny, co w grobie marnym
I nie ten jest bogaty, co w grobie bogatym leży sobie.


Ten jest bogaty, co był poetą,
Ten jest bogaty, co duszę miał czystą,
Ten jest bogaty, co umierał na ustach z sonetem,
Ten jest bogaty, co powtarzał: "Panie Chryste..."


Rozwarte ręce skłania do myślenia i zadumy:
Iskra, ten płomyk, Ogień Świąteczny.
Od nas pamięci kwiaty położyć dla dumy
I ich godność i honor podziwiać, jak czas wsteczny.


Setki grobów, tysiące zniczy,
Tysiące kwiatów refleksją nas ogarnia.
Wszyscy święci: patrioci, patroni, męczennicy,
Alkoholicy, ułomni, kalecy, bogaci i tych, co była życia dola marna.

  1 Listopada 2008 rok.
 
*

TRAGICZNE  POLSKIE  DROGI! *


Jest taki religijny kraj,
Gdzie przy drodze krzyże...
To jest Polska, nie raj,
Której ukłonem, jak poeta się zniżę...
Symbol: kwiaty, znicze...
Takie polskiej drogi jest oblicze!
Smutnego przybytku krzyży nie policzę,
Lepiej uczestnikom szerokiej drogi pożyczę...

*

  W  WIECZNYM  MIEJSCU *


Wszyscy w tym miejscu są równi:
Ci którzy byli statusem społecznym wyżsi   
I ci którzy byli niżsi     
I ci którzy Bogu służyli
I ci którzy Ojczyźnie służyli
I ci którzy sprawie służyli
I ci którzy niczemu nie służyli lecz żyli   
I ci którzy nawet zdradzili:
Boga Honor Ojczyznę sprawę i siebie
Lecz tutaj wszyscy są równi
Iż nie są przed sobą
Lecz przed Bogiem

*

     ŹRÓDŁO  ROMANA *


Drogi Romanie, znicza zapalając płomyk -
Przybliżamy dowód pamięci,
Nasz odkrywco źródła wodnego,
Które wytryska wprost z ziemi,
Mieszkańcom naszego miasteczka
Jest symbolem i wodą źródlaną,
Którą czerpiemy dla orzeźwienia w lecie,
W pozostałych porach roku,
Jak i dla potrzeb kulinarnych.
To źródło i zalew jest dla mnie
Bogatym natchnieniem poetyckim...
Setki razy tu bywałem i setki wierszy
O tym uroczym miejscu napisałem.
Tutaj moje miejsce wzruszeń,
Ale i naładowania akumulatorów
Do następnych wierszy.
To miejsce jest dla mnie odskocznią
I odprężeniem od ludzkich spraw
I od codziennego zgiełku miasta.
Tutejsza cisza leśna uspokaja mnie,
Ptaki śpiewające dodają otuchy,
Odbicia moje w topielach wodnych
Narodzin i ciągłego życia...
Wiatr przynoszący zapach leśnej żywicy -
Daje zdrowe oddychanie...
Tutaj rozmawiam z sobą, Przyrodą, Bogiem
I pamiętamy o Tobie Romanie,
Nasz druhu z naszego miasteczka.

  01-11-2016, Czarna Białostocka

*

ROMANOWI  ŚW.  PAMIĘCI, KTÓRY  ODKRYŁ  ŻYCIODAJNE
    ŹRÓDŁO  WODNE  ZWANE: "ŹRÓDŁO  ROMANA"


Miasto Czarna Białostocka zbudowało zalew i nad nim pomost.
Ty Romanie, który pochodzisz z Wielkopolski,
Odkryłeś źródło, które wytryska z ziemi wprost!
Nad źródłem most i grobla z której woda spada.
Dzisiaj w dzień: PIERWSZEGO LISTOPADA,
W którym zniczy pełno wylewu:
Po cmentarzach, grobach i mogiłach
I pełno przy przydrożnych krzyżach...
Niechaj będzie dzisiaj Twoje życie zapamiętane.
Świat, który płynie w naszych żyłach,
Jest dla Ciebie piątym zniczem
W Twój dzień BOSKIM OBLICZEM.

*

       Świat  ciszy  i  hałasu 

   
Groby obdarowane pamięcią - to od bliskich.

Słońcem życiem - to od Boga.

Jest tutaj taka cisza i wieczny pokój drugiego życia.
Nic nikomu nie boli i o nic nie prosi. 
Wszyscy są szczęśliwy i równi wobec siebie. 
Wszyscy razem i w zgodnej jedności...   

A z drugiej strony nieopodal przez ulicę
żelazny koń biegnie przed siebie
z ogromnym stukotem kół, 
wiedzący tylko on, czy ma drogi początek,   
końca, a może zostało jeszcze z pół?   

Ciszy potrzebują i żywi,
a żelazny koń zakłóca ją.     
Z pozoru niby panuje porządek,   
ale to tylko każdy ma swoją drogę... 

  Czarna Białostocka - Podlasie, Listopad 2016

  Foto 1 do wiersza pierwszego:
  https://www.facebook.com/photo?fbid=1311486662523938&set=pcb.1311478982524706

  Foto 2 i 3 do wiersza czwartego i piątego:
  https://www.facebook.com/photo?fbid=1311611189178152&set=pcb.1311478982524706
  https://www.facebook.com/photo?fbid=1311646665841271&set=pcb.1311478982524706

.

Z  boku  spozierając...


Kobiety chodzą piękne tak,
aż świnka cieknie,
nie do erotyki,
nie do amorów,
a dla zwykłej
satysfakcji
po spozierania...

Przecież w końcu
jestem heteroseksualny.

  21.07.2020, 11:54, wtorek, przy "Promyku" Cz. B.



    W  samo  południe


W pełni blasku słońca,
Idzie młode piękne dziewczę.
Akurat z wieży kościelnej
Odgrywa się Królowa Polski.
Spozieram tu, słucham stamtąd.
Jedno nie przeczy drugiemu,
Bo te dziewczę dzieło Boga
I melodia Królowa Polski dzieło Boga.

  21.07.2020, 12:13, wtorek, przy Tesco Cz. B.



       Moje  wiersze


Moje wiersze - to dopełnienie
teoretycznego spełnienia...
Przeobecne słowa wybuchają
z mego serca i duszy...


W praktyce doświadczyłem tragedii,
która zabrała mi to, co KOCHAŁEM.
W teorii odzyskuję utratę tę,
która przez samą myśl i słowa,
jakby staje się faktycznym spełnieniem...

  21.07.2020, 12:21, wtorek, przy Tesco Cz. B.



     Patriota


Mam POLSKĘ w sercu,
A nie na języku.
Kocham POLSKĘ,
Bo jest kraj mój.
Przyszedłem tu na świat -
Tu żyję - i tu umrę
W POLSCE kraju moim.

  28.07.2020, 21:17, wtorek



          Na  wieczór


( W samo południe był upalny skwar,
Na słońcu minuty nie mogłem zdzierżyć)

Końcem lipca ucichł już ptasi gwar,
Tylko cukrówki na dachu mogę usłyszeć - 
Dają o sobie znać na głosy dwa,
Jak sowa i po swojemu.


Porywisty wiatr targa bliźniaczymi siostrami* -
Żywym ukłonem pochylają się aż na blok... 
Gałęziom zaplata warkocze chłostając ścianę,
Prawie sędziwe - rosną już blisko dwudziesty rok.


Kiedy nadejdzie wiatr, koszulę ziębi,
Niczym z górniczego losu, jak życie gnębi...
Nie posiedzę tu, nie posiedzę za długo,
Ciepły i troskliwy dom schronienie mi da.

  Objaśnienie: bliźniaczymi siostrami* - dwie brzozy stojące
  obok siebie, posadzone w jednym czasie przez człowieka.

  Pisałem, dnia 30.07.2020, 19:27, w "trójkącie wierszowym" autora



               Po  tym 


Kiedy wróciłem do domu, nagle ucichł wiatr.
Pamiętam z dzieciństwa, że tak było i tak dziś jest.
W przyrodzie nic się nie zmienia od kiedy ludzie tu są.
A tylko oni ciągle się zmieniają zanim odejdą.
Tak było na tym świecie - tak jest - i tak będzie. 


Słońce schylając się ku zachodowi, 
Zanim pochłonie w paszczę ogromny las,
Piękne uroczo, jak bywa to na Podlasiu.
Muskając promieniami przed zachodem
Ostatkiem sił - wyzłaca górną kondygnacji bloku.
A kiedy powie dobranoc, zrobi się najpierw
Miedziowo, a następnie szaro i ciemno.
W nocy będę śnił to co wyśni sen.   
 
  19:56



Kto  pola  nie  zasieje  ten  planu  nie  zbierze


Chłopi pole zastali - następnie pielęgnowali
w postaci środków mineralnych i w opryskach.
Następnie patrząc jak zboże rośnie, byli zdani
ile natura ześle opadów, żeby rosły zboża. 
Kiedy zboża dojrzały, poszli w pole zebrać plon.

Poeta: codziennie w postaci pisanych słów
z których mnożą się wiersze, a planu znikąd nie ma.
Satysfakcja tylko taka, albo nie satysfakcja,
że to syzyfowa robota, która tylko daje zajęcie
mając wolnego czasu tyle ile życia.

  31.07.2020, 15:07, piątek


     *     *     *

Fantazja we mnie nie kruszeje 
zanim pomrzeć przyjdzie.
Kiedy dusza ze mnie wyjdzie, 
wtedy będę tylko na papierze.



PAMIĘTAMY!!!

W 76. ROCZNICĘ WYBUCHU POWSTANIA WARSZAWSKIEGO

Najgorsze co ludzkość może uczynić drugiej ludzkości,
to wojna - zabijanie jedni drugich.
To uczynili nam Polakom niemieccy naziści.
My Polacy tylko broniliśmy własnej Ojczyzny i siebie.
Oby już nigdy to się nie powtórzyło.

  1.08.1944, 17:00 GODZINA "W"


  2.


P A M I Ę T A M Y ! ! !

    W A R S Z A W O   W A L C Z ! ! ! *

http://www.youtube.com/watch?v=ovlvjOoTi7s

   BÓG,  HONOR,  OJCZYZNA  I  WOLNOŚĆ

Gdy z oddali słychać było już salwy sowieckich dział!   
W ukochanej stolicy w chwili emocjonalnej żyło się,
Aby wznieść się nad siły wroga dla naszej Wolności i Chwał.
Wybiła godzina "W" zaatakować wroga,
Który panosząc zagnieździł się w naszej stolicy.
Wiara i siła przyszła nam od Boga,
Nie modląc się przy każdej kaplicy,
Choć wierzący my naród, ale czasu nie było.   
A walczyć z niemieckim nazistowskim wrogiem,
Żeby nie wpuścić "bezbożnego wroga",
Który "na bagnetach i czołgach niesie wolności",
Która stanie się dla nas wielce sroga,
Co upodli od wieków dumę polską i godność!
Walczymy z niemieckim nazizmem, jak lwy duże i małe,
Choć siła wroga w przewadze do stu śmiertelnie rozgrzmiała!   
Chłopcy, od których hełm prawie jest większy, do walki są śmiałe,
Znosząc cierpienie, sił dodało, aby już pięść niemieckiego nazizmu nas nie upokarzała.   
Zło z którym walczymy, jeśli pokonamy, odejdzie, pogonimy
I utworzymy nowe państwo - nową Polskę?!     
Jeśli nie, po stronie drugiej Wisły stoi drugie zło,
Które nie pomoże nam, czekając aż wróg do zimy wykończy nas.
Później wejdzie do stolicy jako wyzwoliciel,
Który nie przyniesie wolność nam!
Walcząc z niemieckimi nazistami nie ocalał nawet kamień na kamieniu,
Bo wściekłością Niemców za opór w powstaniu
Obrócili miasto w ruinę i do zgliszcz w popiół
W każdym miasta Warszawy promieniu
I zostało tylko widmo zniszczenia i obecna śmierć.
Tutaj tylko Bóg i Wiara jest z nami,
A sens tego to Honor nad życie.
Aż staniemy się symbolem Wolności
Ceniąc ją przez wieki nad życie...
Miasto dumy i nieujarzmienia,
Niemieckim nazistom zgotowaliśmy trumnę
Za pięć lat pogardy i niewoli.
Za nasz kraj - Ojczyznę dumną.
Przyjdą sowieci i z nimi komunizm -
Wtedy z przegranej płakać będziemy ja dzieci,
Ale nie żałować, że walczyliśmy o Wolność i realizm,
Co pokolenia po nas zapamiętają na wiele stuleci...

  W 76. ROCZNICĘ POWSTANIA WARSZAWSKIEGO
  POWSTANIE WARSZAWSKIE 1944


  3. 
           
        PO  POWSTANIU *


Miasto śmierci, miasto ruin, pustynia zgliszcz!
Odwet barbarzyński Niemców za powstanie.   
Wściekłość Hitlera, rozkaz padł: "Żołnierzu niemiecki,
Warszawę z ziemią zrównaj, w popiół obróć, zniszcz!"
Ruskich po stronie wschodniej Wisły jest czekanie,
Aż Niemcy wymordują powstańców,
Z ziemią zrównają miasto!
Wtedy ruskie wejdą jak bohaterowie,
Choć już nie ma co wyzwalać.
Nie ujdzie Polsce to na zdrowie,
A tylko nad taką wolnością się użalać...
Zawiedli nas po raz drugi sojusznicy
Tak jak na początku wojny, tak i na koniec.
Nie ma Warszawy, nawet jednej dzielnicy,
A tylko gruzy na których zdrajcy składają wieniec.

  Pisałem, dnia 1.08.2010 roku. Podlasie


  4.


                       Mały  chłopiec *


W 76. Rocznicę Wybuchu Powstania Warszawskiego
Gdyby przyszło mi się żyć w tamtych wojennych czasach - powiedziałbym:
- Dajcie mi karabin, a pójdę na barykady walczyć z hitlerowskim okupantem!
Za Wolność. Za Ojczyznę. Za to, że żyję. I za to przede wszystkim, że jestem Polakiem.

  2020-08-01


     *     *     *

Ja swoje napisałem i piszę...
A jak ktoś na to patrzył i patrzy,
to nie moja sprawa.



            Turysto


Jedziesz na Mazury po raz który.
Przyjedź na Podlasie.
Podlasie na czasie - zobaczysz piękne
krajobrazy w postaci Puszcz, a w nich żubry.
Zobaczysz pola obszerne złotych zbóż,
już koszą kombajny.
Zobaczysz wsie piękne naturalne drewniane,
miasteczka nieduże otulone Puszczą.
Zobaczysz Supraśl książęcy.
Zobaczysz Tykocin królewski książęcy. 
obaczysz Białystok stolicę Podlasia -
miasto czyste, piękne zdrowe,
jak poranek wiosenny i lata. 

  04.08.2020, Podlasie



PRAWIE   ŚMIERTELNA   BALLADA   O   PEWNYM   GÓRNIKU

  1.

DŹWIĘCZNE  PTASZĘTA  NIE  ŚPIEWAŁY  MU  DO  UCHA *

Chełpi się jego serce, że żyje wśród ptasząt.
A kiedy był w podziemnej poniewierce
I śmierć czyhała na każdym kroku zewsząd!

Dźwięczne ptaszęta nie śpiewały mu do ucha.

Kto tego nie posmakował, nie wie
Ile jest warta dołowa kromka chleba?
Na dole nic nie rośnie na drzewie,
Kiedy nie świeci słońce z nieba.

Dźwięczne ptaszęta nie śpiewały mu do ucha.

Świat jest sprawiedliwy tylko tym,
Którzy życia nie znają.
I co nie znają kroku trudom swym,
A wszystko do wypicia mają.

Dźwięczne ptaszęta nie śpiewały mu do ucha.

Miłuje życie tylko ten, kto zdrowie stracił,
Bo jeszcze wczoraj zdrowia i życia nie szanował.
Przekonał się wtedy, gdy krwią zapłacił,
Jak w życiu przywalony ziemią był, iż pod nią się znajdował!
Dźwięczne ptaszęta nie śpiewały mu do ucha.

  2.

    ŚMIERTELNE  WSPOMNIENIA *

Kiedy wspomni o "grubie" - kopalni,
Jak upadł skałą uderzony na urobek*,
Strach przeraża go, jak fakt widzialny,
Gdy w mgnieniu powiek, stać się mógł narodzony grobek!
W strasznym podziemiu na szarym urobku,
Którego dynamit wyrwał z calizny piaskowca,
Życie jego konało w podziemnym dorobku,
W zamglonych oczach, jak podcięte gardło u konającej owcy.
Ociosy* chwiejnie tańczyły z pierścieniami*,
Spąg* płynął, jak po morzu fala,
Oczy ślepotą z otumanienia wzrok traciły chwilami,
A śmierć krążyła bliżej, niż z dala!     
Kamraci, którzy przy nim stali,
Przerażenie bezruchem zawładnęło nimi.     
Bardziej oni, niż on, śmierci jego się bali,
Choć przy nim nie byli jedynymi.
Byli przy nim i Aniołowie,
Co nad spąg go uniosły -
I w jego śmierci połowie,
Na spągu go położyły.   
Śmierci wcale się nie bał,
Skoro ona już i tak przy nim była.
Chwilami z życia ironii się śmiał,
Kiedy śmierć wraz z Aniołami od niego odchodziła.
A to oznaczyło, że żyć jeszcze będzie;
Podnosił głowę raz po raz, o dziwo,
Widząc jak obudowa chodnika
  stała zniekształconym rzędem,
Ale już ku niemu nic się nie chyliło.
A więc żyć będzie!

  Objaśnienie: urobek* - zwał piaskowca lub węgla
  po odstrzale górniczym w czole kopalnianego chodnika.
  ociosy* - prawa i lewa strona kopalnianego chodnika.
  pierścieniami, pierścienie* - metalowa obudowa, która służy
  do zabezpieczania wydrążonego chodnika.
  spąg* - poziom chodnika kopalnianego - po prostu grunt pod stopami.

  3.

POETÓW  NAWET  W  KOPALNI  CHRONI  BÓG *

Jakiż to Boży cud go uchronił?
Jakaż to siła żyć mu pozwoliła?
Kiedy on od śmierci nie stronił,
Jak robota pod ziemią go spowiła.
Ach, Boże! Wielkie Ci dzięki,
Że on był pod Tobą,
A Ty nad nim Wielki,
Nie dałeś mu odejść z ostatnią dobą.
Był w tym jakiś cel i sens,
Że mu powiek nie pozwoliłeś zamknąć.
W jego przypadku to wielki precedens,
Że w tym dniu nie musiał skonać.
I że dusza jego skonać nie musiała,
Dzisiaj z takim przeświadczeniem żyje.
Za to, Tobie Boże! Niech będzie chwała,
Tego nawet przed ludźmi nie kryje.
Jest w nim tylko jedna obawa,
Jeśli rękę przyłożyłeś, aby nie pomarł.
To czy w Niebie spodoba się Tobie jego wierszowa zabawa?
Co on za lata drugiego życia na sobie wywarł?

  4.

    Z Ł U D Z E N I A *

Kiedy chodzi po ziemi oczyma,
Kiedy ścieżki nimi wydeptuje,
To nawet płacze zima,
Że sam Bóg go poratuje.
W takim układzie, zdawałoby się,
Że już nie ma znaczenia pora roku.
Po co mu takie rozmyślanie,
Kiedy natchnieniem dotyka obłoku.   
Na nim dobrze się czuje,
Tak jakobym nie szedł, a płyną.
Biały Anioł zelówek już mu kuje,
Bo na ziemi już czas chodzenia mu minął!
Czy z tym dobrze mu jest,
Sam do dziś nie wiem?
Chociaż już raz przeżył śmierci chrzest,
A ciągle myśli, że śnił.

  III

    STAMTĄD  TUTAJ *

Dzisiaj już nie pamięta,
Że wczoraj wadził się z Bogiem -
Na tę chwilę przeklętą,
Co przyszło mu się położyć odłogiem!
A winowajcą był z ciemności kamień,
Który wyrządził dozgonną mu niewolę -
Gasnący życia młodego strumień,
Co trzeba było taką znosić dolę! 
Palił się w sercu jego ogień,
Z wybuchu tragedii płomienny,
Nad życia i śmierci jego progiem -
W nocy i na czas dzienny!
Często klnie sam na siebie,
Że był niepoprawnym głupcem.
A nawet, Boże! Pretensje miał do Ciebie,
Że już nie jest Bożym chłopcem?!
Dzisiaj nie żal już mu niczego,
Nawet tych lat, które upłynęły,
Skoro wrócił do krajobrazu leczniczego,
Po tym tutaj wszystkie zmartwienia na wieczność odpłynęły.


          COŚ  ZA  COŚ *

Przybył oto tutaj w to miejsce
Dla oczu i duszy jak antidotum,
Kiedy spoczynku i ciszy mu trzeba, jak czyśćca,
To miejsce służy muu jak zaufania wotum.
Tutaj będzie przebywał póki sił w jego żywocie,
Tutaj krajobraz wierszem będzie zdobić:   
W zieleń, żółć, czerwień i w złocie,
Aby wraz z krajobrazem z cienia się wydobyć.
...Ptaszęta będą mu śpiewać,
Sosny i świerki szumnie z nim rozmawiać,
Nadmiar wody z grobli z dudnieniem spadać,
Kaczki tłocząc się w ruchome kolory przemieniać... 
Będzie mu tutaj, jak nigdzie nie było tak swojsko,
Będzie mu tutaj, jak nigdzie nie było jak niebo.
Co prawda, widział już niejedno, Polsko,
Ale tutaj najbardziej pachnie mu swojską glebą.
Z jarzma powróciwszy, jakie los mu spłatał,   
Soki chce spijać natchnieniem i wierszem tej Ziemi,
Aby po niebie już nigdy bezsensu nie latał,
Przez to, że nie było on tutaj dekadami trzema.


   JEST  TAKIE  MIEJSCE *

On, poeta w słowie ubogi -
Słów mu brakuje żeby to opisać.
Boże, Ty jego najmilszy drogi!
Jakie ma słowa on wyczesać? 

Żeby to ująć jak się należy.

Jakiż to poetycki duch go opętał,
Że on w poezję się na dobre uwikłał?!               
Czyżby po temu, że los nogi mu spętał?
Czy ku temu, że on przy natchnieniu trwał?

Żeby to ująć jak się należy.

Bo jest takie urocze miejsce
Na tej pięknej podlaskiej ziemi,
Gdzie on osadził swoje życie w trosce,
Wracając do macierzy po tragedii śląskiej.

Żeby to ująć jak się należy.

Obojętnie gdzie na ziemi rodzinnej jest,
Urok jej jest mu największym zachwytem;
Zachwyca go ta ziemia swoim gestem, 
Wschodzącym słońcem, ptaków śpiewających ze świtem.

Żeby to ująć jak się należy.

Te wzgórki, pagórki, lasy, pola i łąki
Wzruszają go po horyzont daleki.
Sine chmury, błękitne obłoki, wiosennych kwiatów pąki.
I ten leniwie snujących meandrem nurty rzeki.   

Żeby to ująć jak się należy.

Wioski w azbeście od słońca w dachach błyszczące,
Z pagórków stojących w srebrze się ukazują:
Wiosną, latem, jesienią czy nawet w zimie należycie upiększające,
Co na co dzień tutaj na rodzinnym Podlasiu oczy jego znajdują.

Żeby to ująć jak się należy.

  Jego rodzinnemu Podlasiu


     *     *     *

Za Prawa i Sprawiedliwości Polska jest piękna
Biało-Czerwona i sprawiedliwa. 

  15.08.2020, 12:18, Mietko patriota



            B I T W A  WARSZAWSKA
    [ CUD  NAD  WISŁĄ - 14-15.08.1920 ]

Ojczyzno moja - Ostoja Wolności,
Dopiero co zasmakowałaś dwóch wiosen Niepodległości,
A już szła zaraza bolszewickiej nawały,
Nie jak sen, a jak potężnej nawałnicy siła!
I to nie była senna zjawa, a prawdziwa, najprawdziwsza jawa!
Z kilkakrotną siłą i przewagą pędziła przez Polskę na Zachód
Machina bolszewickiej potęgi w zarazie do zniewolenia!
Polska nowo narodzona miała to na względzie pod wielką
O Naród i Państwo uwagą stawiać tej machinie zarazy zbrojny opór,
Aby przetrwał nasz polski naród, musiała na polu bitwy zatrzymać
Bolszewicki pęd, bo to nie była siła dobrobytu, a jak zło najgorsze,
Które chciało wymazać naszą Polskę z mapy Europy!
Więc chwytali za broń szlachta, mieszczanie, robotnicy, chłopi!
I Wy Zachodni sąsiedzi wspomóc Polskę skorsi być musieli!
Bo kiedy ten brud, smród przeszedłby naszą Polską Ojczystą Ziemię,
A i wtedy już i Wam nie starczyłoby sił, mimo nie brakowałoby Wam ochoty,
Żeby zatrzymać tę bolszewicką nawałnicę, aby nie stracić Waszej i naszej
Narodowo krajowej w obyczajach i tradycjach szlachetnej cnoty!
Wy sąsiedzi z Zachodu mieliście broń, a my Polacy marszałka Piłsudskiego.
Wy musieliście dostarczyć ją nam, którą chwyciliśmy w dłoń,
Aby powstrzymać bolszewicką nawałę wojsk Nad Wisłą -
Żeby i niedoszła do Waszego kraju, choć jeszcze dalekiego.
Zrobiliśmy osiemset tysięcznej nawałnicy odwrót i ją pogoniliśmy aż do Kijowa,
Tym samym obszary wschodnie Ojczyzny uratowaliśmy, aby żyć w wolnym kraju.
A Marszałek Piłsudski jest na naszych i Waszych ustach takim wodzem,
Co przy pomocy wstawiennictwa Najświętszej Maryi Panny do Boga,
Polska Katolicka pozostała Niepokonana-Wolna
Z Najświętszą Maryją Panną i z Bogiem.
Dzięki nam walecznym i bitnym Polakom
Nie dotarła do Was zaraza bolszewickiej rewolucji komunizmu!
Musicie drodzy przyjaciele z Zachodu o tym pamiętać!
Zwrot w wojnie bolszewickiej po dzisiaj na Zachodzie dał Wam Wolność!
A nam oprócz Wolności sławę na wieki,
Że my Polacy jesteśmy bitnym narodem,
Kiedy trzeba przelewać krew za Wolność Waszą i naszą!
Tak nam dopomóż Bóg.
  Wiersz poświęcam w 100. ROCZNICĘ BITWY WARSZAWSKIEJ -
  CUDU NAD WISŁĄ, tym samym i w dniu WNIEBOWZIĘCIE
  NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY - ŚWIĘTO MATKI BOŻEJ ZIELNEJ
  ORAZ ŚWIĘTO WOJSKA POLSKIEGO
  Pisałem, dnia 15.08.2010 rok. Podlasie
MAŁEJ  I  DUŻEJ  OJCZYŹNIE 
KOŚCIUSZKO I PIŁSUDSKI NA KONIU, PANORAMA AKWENU WODNEGO, HERB CZARNEJ  BIAŁOSTOCKIEJ, BIAŁEGOSTOKU I SOKÓŁKI ZIEMI PODLASKIEJ

     *     *     *   
Na wieczór przyrodnicza cisza nastała,
Na drzewcu spokojnie Biało-Czerwona spoczywa...
Nie targana nawet wiatrem. A kiedyś przez oprawców
I okupantów na strzępy była rozszarpywana.   
Znakiem i symbolem jest naszym Polaków od wieków.
  30 kwietnia 2018 roku.
Pamiętaj, szanuj i doceniaj waleczność i przywiązanie
Do naszych polskich barw Biało-Czerwonych,
O które nasi dziadowie i ojcowie musieli krew przelewać,
Żeby my dziś synowie i wnukowie mogli być dumni,
Wolni i szczęśliwi pod barwami Biało-Czerwonymi
W naszej ukochanej i umiłowanie polskiej Ojczyźnie.
  Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej
  2 maja 2018 roku.   
  Mieczysław "Strzelec Mietko" Borys - [ poeta kamień - żywy kamień ]


Z  Ziemi  Podlaskiej 

Ziemio, moja Podlaska 
Piękna w Przyrodzie
I w Ludzi w uczynkach dobroci.
Dumny z Ciebie poeta,
Tym bardziej Polska,
Gdy w Tobie tyle urody,
Która w słońcu się złoci.

II

      HOŁD  OJCZYŹNIE  MOJEJ,
     KTÓRA  ZWIE  SIĘ:  POLSKA

Składam hołd Tobie, Ojczyzno moja wyróżniona!
Ojczyzno w ozdobie, Tobie moja mowa wyśniona...
Cóż mi pozostało poświęcić Tobie, j
Jak nie ten wiersz, w moje przed grobie.
Zdzierż mnie w sobie, zdzierż, jak ten mój wiersz:
Poeta biedny zazwyczaj bywa.
Ja w dodatku jestem kaleki
I przeto we mnie pozostała tylko ta siła,
Która w hołdzie, jako Ojczyźnie Tobie przeznaczam na wieki!
Tyżeś Ojczyzno jesteś mi, jak ta Panna miła,
Której głowę składałem na Jej warkocz i serce...
Tyżeś jesteś nie, jak ta Matka tkliwa,
Lecz jak ta Siostra, co podobną krwawicę przeżyliśmy.
I w tej naszej do historii rozterce, jak ta Panna i Siostra,
Co podobną drogą przemierzaliśmy...
  W dedykacji Ojczyźnie na WNIEBOWZIĘCIE NAJŚWIĘTSZEJ MARII PANNY
  I ŚWIĘTA WOJSKA POLSKIEGO 15 Sierpnia 2008 rok. Twój syn: Mieczy'sław

   
  INTENCJA  DO  POLSKI

[ W 22 Rocznice Upadłej Roboty ]
Zagraj mi, Polsko, Mazurka,
Zagraj na pogrzebie mym.
Wytłocz mi, Polsko, figurkę*
Na której poetą byłem Twym.
Zanieś mi, Polsko, zanieś
Pod dachy azbestowe mój,
Choć jeden, jedyny wiersz, zanieś
Tam, gdzie urodziłem się jako poeta chłopski i Twój. 
Odznaczyłaś mnie, Polsko,
"Krzyżem Kawalerskim" za trud mój, Tobie.
Odznacz mnie, Polsko,
Hymnem i figurką, abym był
Twoim poetą w ozdobie?
Chyba nie żądam za wiele?
  Objaśnienie: figurkę* - autor wiersza miał na myśli tabliczkę z napisem, że był poetą.
  Jednakże nie miał na myśli pychy, tylko podtekst emocjonalny, gdyby ktoś brał autora
  wiersza o posądzanie w tej kwestii.

Pisałem w 2008 roku. Podlasie


    JEDNA  JASKÓŁKA  WIOSNY  NIE  CZYNI  W  POEZJI

  Jest taka jaskółka, która w poezji już się pojawi!
  Ta jaskółka będzie wieszczem, co jeszcze Wam się objawi!
  Ta jaskółka, może już Was ciekawi?
  Ta jaskółka stanie się Polski synem,
  Kiedy Polska przemówi jej ustami?!
  [ Autor używając słów: "Polski synem", miał na myśli, że jak w przyszłości
  wiersz jego, czy wiersze będą przeczytane gdziekolwiek lub np. wyda tomik wierszy
  i będą wiersze znane, to będzie Polski synem jako poeta.   
  Poza tym nie mając na myśli wierszy, już jest synem własnych rodziców i też Polski.
  A będąc synem jako poeta, dla niego niejako samego jest uczuciem duchowym,
  dodając wiary w to, co tworzy. To proste, bo przecież każdy kto pisze podobnie myśli,
  tylko nie każdy ma odwagę przyznać się do tego. Przecież wiersze nieznane, 
  tym bardziej nieczytane przez nikogo, nie mają żadnej wartości, choćby były wierszami,
  jak nie z tej ziemi. W dzisiejszych czasach, sam największy wieszcz Polski na przykład
  Adam Mickiewicz, nie sądzę, żeby nie chciał, aby jego wiersze nie były znane większemu
gronu ludzi, niż w swoim czasie. ]
  P.S. - autor wyraźnie objaśnił sens tego wiersza, żeby w przyszłości nie przydarzyło się
  Czytelnikowi posądzić autora wiersza o "pychę". To nie pycha, a natchnienie, kiedy autor
  z wierszy nie ma żadnych korzyści materialnych, a tylko radość indywidualnie i emocjonalną...

Pisałem w sierpniu 2008 roku. Podlasie


   UDERZAĆ  SIĘ  W  PIERŚ...
        [ Chwila refleksji ]

W obliczu życia, Boga i śmierci,
Nikt ze śmiertelnych nie zaprzeczy,
Że nie ma na Ziemi takiej rzeczy,
Która by nie zdążała do śmierci?! 
Bijemy się między sobą o honor,
Walczymy ze sobą o byt,
Nawet stosując podstępny lub podły chwyt,
Jak ze sobą zwierzęta po wyjściu z nor.
Ten kto ma ćwierć, chce mieć połowę.
Ten kto ma połowę, chce całość.
A ten kto nie ma nic, ogarnia go złość,
Ten ma zawsze tym zaprzątaną głowę.

  Pisałem w sierpniu 2008 roku. Podlasie


             KIEDY - WTEDY   
 
Kiedy pomrze moje ciało, a dusza ujdzie do Nieba.
Kiedy wiersze moje, których setki na ziemi zostało,
Ojczyźnie będą w potrzebie, jak kromka chleba?
Wtedy upojnie żyć będę w Niebie,
Wtedy natchnieniem będę wypełniony...
Prochami spoczywać lekko mi będzie w Ojczystej ziemi - 
I spojrzeć w natchnieniu wzruszająco z góry przecudnie
Tak mi będzie, Polsko ukochana na Ciebie...
Dzielić się swoimi wzruszeniami chcę z Tobą, jak z matką.
Będziesz w Niebie pięknymi moimi wspomnieniami...
I będę Cię brał za Polskę taką, jakiej piękniejszej nawet
W Niebie ujrzeć chyba nie doznam.

  Wiersz dedykowany Ojczyźnie Ukochanej Polsce
  Twój syn: Mietko. 19.08.2008 roku. Podlasie


       DWÓCH  W  JEDNYM  OJCZYŹNIE

     ...Tyle będę Tobie wart, Ojczyzno,
        Ile dobrych słów o Tobie znajdę pod swoją siwizną.
        Poszczycić się za Ciebie blizną, żadna sztuka,
        Byle prostak może to uczynić.
        Zatem piórem pochwalić Ciebie,
        O, to już nie pochwali byle prostak.
        Znalazłaś we mnie jedno i drugie, Ojczyzno.


OJCZYŹNIE, KTÓRA  ZWIE  SIĘ  POLSKA   

Dwóch w jednym:
...Tyle będę Tobie wart, Ojczyzno,
Ile dobrych słów o Tobie
Znajdę pod swoją siwizną.
Poszczycić się za Ciebie blizną, żadna sztuka,
Byle prostak może to uczynić.
Zatem piórem pochwalić Ciebie,
O, to już nie pochwali byle prostak.
Znalazłaś we mnie jedno i drugie, Ojczyzno!
...Cel wyłania się powoli,
Tak jak wiersz po wierszu...
Nic nie robić serce boli
I pustym umrzeć tak z życia marszu;
To nie dla mnie z sercem moim -
Ja bym chciał objąć duszą niebo,
Natchnieniem ziemię udźwignąć swoim
I spocząć wreszcie w Tobie Ziemio.

* * *
Kiedy nie mogę orać ziemi,
Kiedy nie mogę wydobywać węgla,
Tobie Ojczyzno wiersz wydobędę.
A że z chłopską duszą siebie mam za oracza           
I hart niezłomny, jak u "białego murzyna".
Nawet chwila w życiu, która choć jest mi sobacza,
Nie powstrzyma mnie nawet "Mieczem Wawrzyna".   
Kiedy nie czas mi umierać
Lub spocząć na laurach.
Wolę nawet z duszą się poniewierać,
Żeby tylko Tobie przysłużyć się o różnych porach.   
Słowa Tobie będę układał, choć chłopskie i proste,
Jednakże z sercem będę do tego się przykładał,
Tak jak moja wiedza, wiara i sumienie są Tobie czyste.
Kocham Cię, Polsko,
Nie tak jak w wierszu sonet.
I nie tak jak wojsko,
A tak jak kocha kaleki poeta.
Porwę się na śmierć za Tobą!
Umrę nawet dla Ciebie!
Gdyby nie było tak, nie byłbym sobą
I nie byłbym godzien mieć za patriotę siebie.
Nawet duszę wyrwę z siebie,
Jeśli tylko zajdzie takowa potrzeba!
Zostawię tylko Boga, Honor i Ciebie,
Abym nie umierał na marne, Tobie w potrzebie.
Polsko! Polsko! Polsko!

  Autor: Mieczy' sław, pisałem w maju 2009 roku. Podlasie
  15-01-2020, 20:07, środa


     MIŁOŚĆ, CIERPIENIE, PRZYRODA  I  OJCZYZNA

     ...Jestem poetą dramatycznym,
        Mam w głowie i na głowie:
        Miłość, cierpienie, przyrodę i Ojczyznę...
        Polityka w poezji mnie nie bawi,
        Muzyka i sport raz tylko się pojawi.
        Przy tym odpoczywam tak jak z TV się zżyłem...

  Pisałem w sierpniu 2008 roku. Podlasie


              OJCZYŹNIE

    Jesteś mi miła!
    Tylko żona jest od Ciebie milsza.
    Najpierw trzeba kochać żonę, rodzinę,
    Po tym Ciebie Ojczyznę,
    Gdyż bez rodziny nie ma Ojczyzny!


          TEN  TYLKO  WIE?

...Kto nie umie kochać żony, rodziny.
    Ten nie potrafi kochać Ojczyzny...


BEZINTERESOWNA  SZCZEROŚĆ  OJCZYŹNIE

Żal ludzi okala, a naród pomalał!   
Lecz Ojczyzno, nie wyrywam się piersią,
Nie nadstawiam serca Tobie,
Albowiem i sposobności nie ku temu.
Nie wyrywam się za Tobą dla posady, dla poselstwa
I dla innych korzystnych wartości.
Tylko z czystej racji natchnionej tak za nic, za darmo,
Tak za to, że jestem poetą i za to, że jestem Polakiem,
I za to, że jesteś moją Ojczyzną.
Ot tak za to, że mam serce poety i Polaka, i wola moja jest taka.
I tak po prostu za nic, lecz za to, że żyję.

Pisałem w październiku 2008 roku. Podlasie


       NATCHNIENIE

Nie wstydzę się swoich wierszy.
Nie ja ostatni i nie pierwszy,
Który chce pisać, a nie umie.
Chodzi o to w sumie nie zaistnieć,
Ażeby nie przeżyć życia na próżno. 
Wiersze, to mój taniec - taniec życia lepiej późno,
Niż przeleżeć życie w łóżku.   
Cześć i chwała:
Kościuszko - zryw za Niepodległość.
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/c … iuszko.jpg
Moniuszko - komponować muzykę.
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/c … iuszko.PNG
POPIEŁUSZKO - UMRZEĆ ZA WOLNOŚĆ.
http://4.bp.blogspot.com/_XN5xmTyTfWI/S … szko-1.jpg 

  Pisałem w grudniu 2008 roku. Podlasie


    ZNAK  ŻYCIA

Wychowany w kulcie wiejskim -
Znam co to bieda,
Co to trud i pot.
Nie roznosi mnie pycha,
Nie unosi mnie wiedza,
A przytłacza przeszłość życia
I codzienność.
Brnę w tym niebyciu.

Wiersz pisałem w 2008 roku.


    I  BÓG  STWORZYŁ  POETĘ

   Bóg stworzył poetę,
   Los dał treść -
   Co dzień z życia przychodzi wieść
   Ująć potomnym wizerunku podnietę.
   Bóg dał rozum,
   Żeby człowiek życie ułożył
   I żeby po bożemu żył.
   Lecz los nie zrozumiał tego.
   Stanął w kolejce po rozum.
   Wiara, to Bóg.
   Los, to rozum.
   Z wiarą można żyć i bez nóg.
   Z losem nie wygrała wiara
   I nie pomógł Bóg,
   Iż wiara i Bóg nie idą
   W parze z losem po rozum.
   A zatem, los kontroluje rozum.
   Bóg zjednoczył się z wiarą
   I kotłują się z całą parą,
   Kto pierwszy mnie natchnie mimozą?
   Bóg mnie stworzył poetą,
   Zatem rozpoczynam krucjatę:                   
   Wyprawę Krzyżową z moim losem
   I z głupotą,
   Jaką stworzył los wchodząc
   W moją życia chatę!
- Nic nie może wiecznie trwać,
   Życie przemija, jak sen po nocy
   I zanim Bóg do siebie ze chce nas wezwać,
   Kochajmy się w dzień i o północy!
   Życie jest kruche i bolesne,
   Lecz czasami miłe.
   Zbliża się jesień życia i kwitnie,
   Jak mimozami jesiennymi kwiatami,
   Tak delikatne, ciche i słodkie
   W rodzinnym domu poszycia.
- Mimozami jesień życia się zaczyna -
   Piękne, pachnące i spokojne.
   I każda dobra jest przyczyna,
   Aby w życiu być człowiekiem i żyć hojnie.
- Pod stopami ziemia jest wiatrem,
   Próżnią i cnotliwa,
   [ Bez dotyku, jak białe anioły
   na tle niebieskiego wszechbytu ]
   Zapachem, wilgocią i parą mgłową.
   A jerzyki i białe anioły
   przesuwają się nad głową...
   Koło mnie moja towarzysząca Basieńka troskliwa.
- Ach, jak miła życia chwila.
   Ach, jak żyć się chce, byle,
   Byle jeszcze we mnie poezji tylej.
- Że za dzień, za rok, za dekadę
   Spłodzę wierszy tyle,
   Że aż ludzi do siebie sporo przymilę.
   I za to Tobie Boże do Nieba
   będzie mnie brać milej.
   Tylko nie śpiesz się.
   Masz tam w Niebie:
   Mickiewicza, Tuwima, Gałczyńskiego
   I poetów całe Polesie.
   Po co ja marny poeta Tobie
   W Niebieskiej potrzebie?

    Wiersz pisałem w 2008 roku.


        POWODY  DO  PASJI

Moja pasja, to natchnienie do wzruszeń...
Moja pasja, to wspomnienie do natchnienia...
Moja pasja, to spojrzenie na wspomnienie...
Moja pasja, to wzruszenie do natchnienia...
Moja pasja jest, jak mgła ulotna...
Moja pasja jest, jak tlen niewidoczny, a ulotny...
Moja pasja jest inspiracją, jak źródło w którym topię swoje historie...
Moja pasja jest samym mną, bo ja jestem nią...
Moja pasja jest pasją w poezji - w niej ja sam, jak poezja pochłonięty pasją...
Moja pasja jest pasją w poezji, a poezja poezją w pasji...

  Pisałem w sierpniu 2008 roku. Podlasie


OJCZYZNA,  JAK  MATKA
    JEST  JEDNA

Kiedy na kolanach
Wiersz wyrasta mój -
Wtedy bardziej coraz
Życie dorasta moje
- dalej...: 
Kiedy Ojczyzna daje mi chleb,
To nie godzi się kochać:
"Solidarność, PO, PiS, SLD, PSL",
A Ojczyznę, którą ma się tylko jedną,
Jak matkę, która piersią wykarmiła.


    PRZETRWANIE

Wypijmy za kompromis.
Wypijmy za epokę kamienia łupanego.
Wypijmy za epokę brązu.
Wypijmy za Egipcjan. 
Wypijmy za Rzymian.
Pomódlmy się za JEZUSA.
Wypijmy za Rzeczpospolitą. 
Wypijmy za bitwę pod Grunwaldem.
Wypijmy za Jana III Sobieskiego.
Wypijmy za Piłsudskiego.
Pomódlmy się za Jana Pawła II
Wypijmy za Solidarność.
I pomódlmy się za Jerzego Popiełuszkę.
Wypijmy za Wolność III Rzeczypospolitej.   
I wypijmy za życie, a podziękujmy BOGU za życie.

  Pisałem w lutym 2009 roku. Podlasie


      Ja, Polak, kocham  mój  kraj

Polska jest piękna - Biało-Czerwona.
Polska jest najpiękniejszym krajem na kuli ziemskiej
i co najważniejsze kochanym moim krajem.
A kto nie lubi i się wstydzi Polski, niech wyjedzie z kraju.

  Zainspirowało po obejrzeniu meczu siatkarskiego Polska -
  Francja wygranego 3:0 w turnieju: Liga Narodów FIVB -
  faza interkontynentalna mężczyzn.

  02-06-2018, 9:02



   Jak  mało  kto 


Nie cierpię upałów!
Gdy są upały, dostaję kota!
Jestem podenerwowany, 
Niecierpliwy, pocę się.
Nie znoszę takich dni!
Pogodo, popsuje się!
Dość już "flamingom" słońca. 
Zachmurz się dla mnie, wreszcie!
A gdy wyjdę na podwórko,   
Pojadę tam, gdzie moje marzenia.
Gdy wrócę, napiszę wiersz.
Pogodo, co lepsze tobie,
Dać "flamingom" słońce, 
Czy lepszy mój wiersz?

  17.08.2020, 11:29, poniedziałek



          DZISIAJ


Bóg wysłuchał moją prośbę 
I zesłał na Ziemię Podlaską deszcz...
Ludzie, a zwłaszcza ja, odludek na upały,
Miałem już pokuty dość - tygodniowych upałów. 
Pada deszcz..., ludzie spragnieni go,
Jak ziemia po długiej suszy. 
Pada deszcz..., grzybowy, ludziom i ziemi,
Bez burzy, ale ciągły pada deszcz...
Bóg się zmiłował i Natura ziemi, ludziom,
Gdzie mieszkam, zesłał nam deszcz...
Wyszło słońce... Szczęśliwe Podlasie.

  18.08.2020, 8:00, wtorek



Pogląd  na  zarobki  polityków 


Prezydent RP: 30 000 zł

Prezydentowa Pierwsza Dama: 20 000 zł

Premier: 20 000 zł 

Ministrowie: 15 000 zł

Wiceministrowie: 10 000 zł 

Posłowie: 5000 zł plus dieta

Urzędnicy w gminie - prezydent i naczelnik: 10 000
zwykli urzędnicy : 5000 zł   

P.S. Dziennikarz w telewizji powiedział: 
posłowie to nieroby, dlatego idą do polityki.   



                    SZCZĘŚLIWE  PODLASIE


W nocy popadał deszcz - bez burzy i ulewy, jak to od lat tak tutaj jest.
Noc minęła w zdrowym rześkim powietrzu przy uchylonym oknie.
Rano, kiedy ślubna w pokoju na oścież otworzyła drzwi - weszło
do pokoju zdrowe rześkie powietrze o zapachu żywicy sosnowo-świerkowej.
I ta wilgoć o chłodzie porannym, którą od zawsze lubię.
Bóg dał dożyć następnego dnia.
A więc w podzięce Bogu, trzeba wstać i napisać prozę dnia.
Dzień zdrowy rześki całkowite zachmurzenie nieba.
Nareszcie po kilku tygodniach upałów. 
Mój dzień. Lubię takie dni pochmurne bez słońca zdrowe i rześkie...
Aż żyć się chce...

   23.08.2020, 8:00, niedziela   


     *     *     *

A jutro na Arenie Marzeń zagra nasza Jaga.
Mecz obejrzę w telewizji.
Nie jedziemy na mecz.
Bilety tylko dostępne przez internet.
A my nie mamy konta.



   Spozieraniem  i  rozmyślaniem...


Wzrok mój rozbiegany tu, gdzie woda -
Tam dalej, gdzie las - przed siebie - tam,
Gdzie daleko za lasem matczyny dom.


Myśli mam sto - a jedno marzenie,
By iść za tę wodę - za ten las -
By dojść tam, gdzie matuli dom.
https://photos.google.com/photo/AF1QipO9iIV_o625TWWhIL2d40SmZU6-pqc9IKjZhhL4

  Sierpień 2020



  Szczęśliwe  Podlasie  tu  gdzie  mieszkam


Wczoraj wracając z Białegostoku po drodze
między Wasilkowem, a Czarną spotkał nas deszcz.
Jak zawsze tu czy prawie zawsze bez burzy, wiatru,
ale tym razem gęsty i obfity padał deszczu.
Dłużej nie trwało jak kilkanaście minut.
Po czym pczęła się pogoda jak przedtem.

*
Dziś od rana siąpi grzybowy deszcz...
Drzewa stoją w bez ruchu.

U Ciebie tak samo jest?

  27.08.2020, 09:09, czwartek

Godzina 10:00, przejaśnia się - wyszło słońce! 
Dzień się robi jak ta lala.
Szczęśliwe Podlasie tu gdzie mieszkam.



          Miasto


Wiatr, kurz omiata z ziemi,
Na dachu budynku krocze kruk,
W powietrzu stadko szpaków,
Siada na słup, elektryczną linię,
Niebo pełne chmur - będzie deszcz!?


Wiersz mój nie dla bzdur,
A piękno pragnę stworzyć życiu...
Z życia kamieni na grzbiecie
Niosę pełen wór - zrzucę
Z grzbietu jeszcze w tym stuleciu.
A może i w dekadzie.


Ludzie chodzą w tą i z powrotem
Tu i tam, wiedzą tylko oni po co.
Nigdy już nie pójdę teraz, ani potem.
Niemniej w życiu walczyć jest po co
Ślubnej, synom, wnuczce, bliskim,
Znajomym, sobie, wierszem - by
Mieć satysfakcję za życia i w grobie.

  28.08.2020, 12:59, piątek, przy Auchan Białystok 



          Syzyfowy  literat


Cień bez ruchu i drgań tak jakby zaniemówił.
Na drzewie ptaszek gniazdko piękne uwił -
Siedzi skryty i tylko głową w obie strony kręci.


A mnie opisać to i tamto chęcią nęci...
Bo ja chory na pisanie już od wielu lat -
Po kamieniu, co na mój grzbiet spadł.
I jeszcze wcześniej sporo temu lat.



                              Minęła  20-ta


Prowadząca redaktor Pani Magdalena Ogórek piękna jak z obrazka.
I pomyśleć, że pewnego razu właściciel wyprosił Panią Magdalenę Ogórek
ze swego sklepu. Gejem był czy co? Nie. "lemingiem" był?

  30.08.2020, 20:21, niedziela



SEZON  PIŁKARSKI  EKSTRAKLASY  2020-2021  ROZPOCZĘTY

          JAGIELLONIA  BIAŁYSTOK - WISŁA  KRAKÓW
                               ( kolejka 1 )
                        ( literatura piłkarska )

https://www.youtube.com/watch?reload=9&v=XdnJs8ngxbA

W pierwszej kolejce przypadła nam Wisła Kraków.
Mamy nowego trenera Zająca, który pracował w Wiśle K.,
ale to nie oznacza, że łatwiej będzie Jadze Wisłę rozpracować
i gładko wygrać mecz. W Wiśle też nowy trener, który ma swoją
koncepcję gry, co oznacza, że tanio nie sprzedadzą skóry,
a postawią się Jadze, jak przystało na przyjezdną drużynę.

( W minionym sezonie Wisła przegrywała mecz za meczem,
aż żal było patrzeć. Ale pod koniec rozgrywek Wiśle zaczęło lepiej
iść w grze wygrywając mecz za meczem i ta zwyżkowa forma
dała w ostateczności utrzymanie się w Ekstraklasie.   
W pierwszym meczu po przerwie zimowej Wisła miała u siebie
Jagiellonię, co też bez problemu wygrała 2 do 0 mecz.
W tym meczu Jaga była bezradna ) 

Mnie przyszło się obejrzeć mecz w domu z przyczyny nabycia biletu
na mecz tylko przez internet, czego nie mogę dokonać, kiedy nie
mam założonego konta. A zatem tylko zmusza siedzieć przed
telewizorem i kibicować swojej Jadze na odległość.

A zatem zaczęło się - pierwszy mecz nowego sezonu i to na pierwszy
ogień Jagiellonia z Wisłą Kraków. Jaga góruje w każdym aspekcie gry.
Wisła jest bezradna na boisku Areny Marzeń - i wydaje się, że jest
tylko kwestią czasy, kiedy Jaga nastrzela goli Wiśle!?
Jaga stosuje na Wiśle taki pressing, że prawie wszystkie piłki zagrane
przejmuje i idzie do ataku na bramkę wiślaków. Ale co z tego, kiedy
przed lub w polu karnym piłki traci nie oddając strzałów na bramkę
Wisły. A kiedy oddaje, trafia w obronę lub obrona wybija piłki ze swego
przed lub pola karnego. I tak wychodzi, że nici z przewagi Jagi w grze,
skoro nieskuteczność i niedokładność niweczy wszystkie powtarzalne
Jagi akcje. Aż wreszcie sam Makuszewski poszedł na przebój do ataku
i jak nie huknął z dystansu jeszcze sporo przed polem karnym wprost
pod poprzeczkę w sam środek bramki. Bramkarz nie zdążył z
interwencją po prostu spóźnił się wypiąstkować piłkę.   
I stało się to na co czekaliśmy my kibice Jagi na stadionie i przed
telewizorami. W 26 min. jest Jadze 1 do 0. Teraz wydaje się, że bułka
z masłem, gra pójdzie gładko i Jaga białej gwieździe nastrzela goli. 
Ale tak się nie stało. A Błaszczykowski poszedł na przebój z piłką pod
pole karne oddając strzał na bramkę i choć piłka zmierzała grubo obok 
bramki, ale po drodze odbiła się od naszego obrońcy Augustyn, 
tym samym zmyliła naszego bramkarza Steinborsa i wpada wprost
do naszej bramki. No i mamy 1 do 1. Po tym dalej Jaga miażdży
przewagą w grze Wisłę, ale do przerwy nie zdołała strzelić następnego
gola, teraz mówią komentatorzy bramkę. 

Druga połowa: gra się wyrównuje i przez to Jadze nic nie wychodzi,
żeby podwyższyć wynik. A wręcz przeciwnie, że i wiślacy dochodzą
do głosu dwa razy zagrażając naszej bramce i wynikowi.
I gdyby nie super interwencje Steinborsa, to wiślacy mogliby w meczu
prowadzić. Jaga dwoi i troi się w meczu, ale z braku skuteczności
i z braku dobrego zgrania piłki wyniku nie podwyższa, a mecz kończy
się wynikiem remisowym 1 do 1. Dwa punkty stracone u siebie. 
Zawsze uważam, że remis u siebie to jak przegrana tylko z dodanym
jednym punktem. Jeśli straciło się u siebie dwa punkty, to teraz trzeba
wygrać na wyjeździe przy Łazienkowskiej z stołeczną Legią. 
A jest to możliwe, gdy Jaga zagra tak dobrze jak sprzed laty.
Albowiem Legia będzie przemęczona i sfrustrowana przegraną z IFK
Göteborg - Malmö FF w eliminacjach do Ligi Mistrzów.
Legia dokąd gra w pucharach europejskich, na naszym krajowym
boisku jest słabsza. A kiedy odpadnie z rozgrywek, bierze się do
lepszej gry. A zatem mamy szansę wygrać z Legia na jej boisku.
A zatem, Jago do boju! Gdy pokonasz Legię, będziesz Wielka i Mocarna!

Kiedy słyszę Zenka - "Przez te bramki brameczki oszalałem"
dostaję dreszczy z wrażenia i emocji.

  Pisałem, dnia 30.08.2020, 21:48, niedziela
  Mecz się odbył 24.08.2020, Arena Marzeń przy Słonecznej
  w Białymstoku na Podlasiu

  Chuligan stadionowy Mietko



                        CUD  NAD  WISŁĄ
      Legia  Warszawa - Jagiellonia  Białystok
               ( kolejka 2 sezonu 2020-2021 )
                      ( literatura piłkarska )

https://www.youtube.com/watch?v=V4jPNLHB1d8

https://legia.com/pilka-nozna/skrot-meczu-legia-jagiellonia-12-[wideo]/10456

Pierwsza połowa: Legia częściej była przy piłce - grała piłką, ale to
Jagiellonia Legii zadała pierwsze dwa ćwieki. Jagiellonia z Wisłą K.
u siebie, a z Legią przy Łazienkowskiej, to nie ta Jagiellonia pod
niesamowicie pozytywnym względzie. Mówiłem, że po eliminacyjnych
meczu do Ligi Mistrzów, co w środę rozegrała Legia będzie wyłączona, 
z czego Jaga może mieć szansę pokonać Legię. W pierwszej połowie
i tak się stało jest 0 do 2 dla Jagi. Choć w składzie Legii sześciu piłkarzy
nowych, co nie grali z IFK Goteborg - Malmö FF.

Z pierwszej połowy jestem pocieszenie. Jaga niesamowicie niespodziewanie
pozytywnie mnie pocieszyła. Oby do końca meczu Jaga utrzymała
pozytywny wynik. Z Wisłą nie było u Jagi skuteczności, co często jest
Jagi ogromną bolączką. A tutaj o dziwo skuteczność zaj*bista.
Dziś to nie ta na co dzień Jagiellonia, co w pierwszej połowie pokazała
na Legii. Kosmiczna Jaga! Dalibóg! Dwie kontry Jagi i po Legii,
podkreślam w pierwszej połowie. Imaz odblokował się po 9-ciu
miesiącach wreszcie strzelił gola. ( 9 miesięcy był w ciąży piłkarskiej )
na brak bramek. Taką Jagę chcemy zawsze - wszystko gra - funkcjonuje
na 102. Jeśli Jaga wygra z Legią, jadę na mecz trzeciej kolejki u siebie
z Podbeskidziem Bielsko-Biała. "Janosiki" przyjadą do nas.

Druga połowa: to był bój nad wszystkie boje. Druga połowa to obrona
Białegostoku, jak obrona Częstochowy przed Szwedami. Legia Jagę
miażdżyła od 46 do 98 min., ale zdołała strzelić tylko jedną bramkę,
co Jagi przy dwóch bramkach z pierwszej połowy wygrała mecz.
Legia Jadze obiła poprzeczkę, słupek i tak zwycięstwo wyszło Jadze.
Jagę bronił nie tylko Steinbors, ale poprzeczka i słupek. 
Kontry Jagi upokorzyły Legię. Steinborsa, to nie Węglarz.
Bez Steinborsa Jaga meczu nie wygrałaby! Jaga zagrała jak sprzed laty.
To było to. To było to na co długo czasu Podlasianie czekali.
Teraz u siebie patent na Podbeskidzie. Strzelić jak Legii szybko dwie
bramki i bronić skutecznie wyniku. Sen o Warszawie smutny.
Jaga jest wielka - pokonała odwiecznego rywala piłkarskiego i to na jej polu.

  29.08.2020, 22:03, sobota piłkarska 


     *     *     *

Jagiellonia, uwaga na Podbeskidzie!
Grają lepiej, niż Ekstraklasa! 


   
       Życie  to  sens  życia


Życie to sens życia,
a nie rachuba materialna.
Kto żyje według prawidła pierwszego -
żyje zgonie z kanonami sprawiedliwości
i uczciwości postępowania.
A kto żyje według prawidła drugiego -
żyje niezgodnie z kanonami sprawiedliwości i uczciwości -
żyje z wyzyskiem materialnym drugich osób.


     *     *     *

Skaleczone moje życie, a żyć trzeba.


     *     *     *

Kiedy jedno z drugim się rozstaje,
to dobrego nie ma pożegnania.
 


Twórczość
Sierpniowe marzenia Mieczysława Borysa
Redakcja Białystok,
https://podlaskisenior.pl/sierpniowe-marzenia-mieczyslawa-borysa/


Gdy przyjdzie wiosna *

Gdy przyjdzie wiosna, pojadę tam,
Gdzie pierwsze kroki stawiałem.
Matkę ucałuję i sercem przytulę.
Wspomnę kopę lat przeżytych –
Tu – na Śląsku – i gdzie mieszkam.
Bocianów spytam, czy te same?
Śpiewu ptaków posłucham…
Wzrokiem wieś przemierzę,
Wśród łąk, pól, pagórków i lasów,
Co serce wzruszy, sfotografuję.
Kogo spotkam, dzień dobry powiem…
Porozmawiamy o tym ile lat upłynęło
I co tutaj się zmieniło, co ubyło.
Kto po latach mnie nie rozpozna,
Powiem kim jestem i skąd przybyłem.
Gdy wrócę wiersz napiszę.

* * *
… A kiedy znów wiosna przyjdzie,
Pojadę w puszczy las głęboki.
Ptakom będę wiersze czytał…
Jakie przez zimę napisałem.
Ptaki będą z uwagą słuchały…
A gdy zaczną swoje wiersze mi śpiewać…
Bardziej, niż one mnie, słuchać ich będę…

O ludziach też nie zapomnę
Z patyków tratwę zbuduję
Wiersze na niej położę
Z lądu na wodę spuszczę
Prądy wodne poniosą
Spadając z grobli mocy nabiorą
By popłynąć Czapielówką
I dalszymi po drodze rzekami,
Żeby i dotarły do waszych domów.
Ja ptakom – ptaki mnie, to za mało.
Bez was wiersze żyć nie będą.


Na wieczór *

W samo południe był upalny skwar,
Na słońcu minuty nie mogłem zdzierżyć

Z końcem lipca ucichł już ptasi gwar,
Tylko cukrówki na dachu mogę usłyszeć –
Dają o sobie znać na głosy dwa,
Jak sowa i po swojemu.

Porywisty wiatr targa bliźniaczymi siostrami
Żwawym ukłonem pochylając je aż na blok…
Gałęziom zaplata warkocze chłostając ścianę,
Prawie sędziwe… rosną już blisko dwudziesty rok.

Kiedy nadchodzi wiatr, koszulę ziębi,
Niczym z górniczego losu, tak życie gnębi…
Nie posiedzę tu, nie posiedzę za długo,
Ciepły i troskliwy dom schronienie mi da.


Po tym *

Kiedy wróciłem do domu, nagle ucichł wiatr.
Pamiętam z dzieciństwa, że tak było i tak dziś jest.
W przyrodzie nic się nie zmienia, od kiedy ludzie tu są.
A tylko oni ciągle się zmieniają zanim odejdą.
Tak było na tym świecie – tak jest – i tak będzie.

Słońce schylając się ku zachodowi,
Zanim pochłonie paszczą ogromny las,
Piękne uroczo, jak bywa to na Podlasiu.
Muskając promieniami przed zachodem
Ostatkiem sił – wyzłaca górną kondygnację bloku.
A kiedy powie dobranoc, zrobi się najpierw
Miedziowo, a następnie szaro i ciemno.
W nocy będę śnił to, co wyśni sen.


Spozieraniem i rozmyślaniem… *

Wzrok mój rozbiegany tu, gdzie woda –
Tam dalej, gdzie las – przed siebie – tam,
Gdzie daleko za lasem matczyny dom.

Myśli mam sto – a jedno marzenie,
By iść za tę wodę – za ten las…
By dojść tam, gdzie matuli dom.

Sierpień 2020

Mieczysław Borys



               Podzielona


W Polsce są dwie Polski Platformy i PiS-u.
A pozostałe partie to małe ryby nawet płotki,
które tylko mogą wspierać tych albo tych.

  10.09.2020, 19:54, czwartek



  Płynie  Wisła  płynie  po  Trzaska  krainie


Płynie Wisła płynie po Trzaska krainie -
Od "Syrenki" do Bałtyku - mija po drodze Grody.
W prezencie Trzaska mieszkańcy Grodów
Mają w powietrzu smrody - śmierdzący fetor...! 
Tym, co Trzaska uwielbiają - mówią - nic się nie stało. 
A ci, co Trzaska nie lubią - mówią - śmierdzi jak cholera!
Brunatna breja!  Ryby zdychają na potęgę!
Brzeg Wisły usłany fetorem rozkładu ryb!
W matce polskich rzek nie ma już nic prócz Trzaska gówna!

  11.09.2020, 14:20, piątek



                              Koronawirus


Gdyby rządy było KO zachorowań i zgonów byłoby dziesięć razy więcej!?

  11.09.2020, 14:30



                      Piłkarski  piątek


Jagiellonia Białystok - Podbeskidzie Bielsko-Biała
                         ( kolejka 3 )


Kto wygra mecz?
Jaga!
Kto?
Jaga!
Kto?
Jaga! Jaga! Jaga!

  11.09.2020, 14:35



              Obłudnicy, a  nie  ekolodzy


"Organizacja Czysty Klimat" siada na tyłku
na asfalcie na środku ulicznego skrzyżowania w Warszawie
zamiast iść i ratować zanieczyszczoną "Czajką" Wisłę.

Po drodze brunatnej brej płynącej od "Syrenki" do Bałtyku,
Łomianki mają w prezencie od Trzaska na brzegu Wisły ryby, nie trzeba łowić. 



                    Zaczarowani  beniaminkiem
     Jagiellonia  Białystok - Podbeskidzie  Bielsko-Biała
                              ( 3 kolejka )
                       ( literatura piłkarska )

https://www.youtube.com/watch?reload=9&v=MzL0O2avqF4

https://www.youtube.com/watch?v=Bk2490lnr98

Pospíšil poprzeczka bezpośrednio z rzutu wolnego spoza pola karnego.
Augustyn nie trafia do pustej bramki, przestrzelił nad bramką.
Puljić nie trafia do pustej bramki przestrzelił nad bramką.
Pospíšil wrzutka z rzutu rożnego w pole karne poprzeczka.
A Podbeskidzie przeprowadza kontrę i bramka.
Runje nie dogonił napastnika. Przekonując się o tym jeszcze próbował
faulować, ale napastnik choć mógł się w polu karnym wywrócić,
nie poszedł na to licząc na karnego, a zdał sprawę, że i tak strzeli
bramkę. I tak się stało. Runje, choć nie zawinił, kiedy stracili piłkę
wcześniej pomocnicy, już nie ten Runje. Rzut różny Podbeskidzia
wprost na główkę i druga bramka. Jaga w szoku! Górale spod
Klimczoka bez wysiłku aplikują Jadze drugą bramkę. A Jaga?
Jak to już w zwyczaju niedokładność, nieskuteczność.
Z tymi mankamentami nie idzie wygrać meczu.

Druga połowa - w drugiej połowie żeby wygrać mecz Jaga musi być
w stu procentach skuteczna. A z Podbeskidzia nie mogą mieć okazji
na podwyższenie wyniku. A komentator Żyżyński wykrakał na rzucie
różnym - powiedział - może być dla Podbeskidzka dwa do zera?!
I tak się stało. Fatum Jagi z beniaminkami począwszy od Podbeskidzia
przez Termalicę Nieciecza, Sandecję Nowy Sącz, Miedź Legnica,
Raków Częstochowa i kończąc dziś ponownie na Podbeskidziu Bielsko-
Białej. Coś w tym jest, że z beniaminkami dopada fatami Jagi?!
Jeśli Podbeskidziu w drugiej połowie sił nie zbraknie, Jaga już tego
meczu nie wygra?! Łamagi z Jagi. Poobijali poprzeczki, słupki i meczu
nie wygrali. To piszę w przerwie. Nierówna Jaga - w jednym meczu
gra jak z nut, by w drugim meczu przegrać jak łamaga.
A jeszcze Imaz strzelił prosto w bramkarza. W pierwszej połowie
meczu Goliat rzucił się na Dawida, a Dawid go pokonał, czyli Jagę
Podbeskidzie. 

Druga połowa - Jaga wkurzona z pierwszej połowy, że wynik jest
niekorzystny z racji niedokładności i nieskuteczności.
W 49 min. po szybkiej kontrze dośrodkowanie na główkę Puljića
i jest bramka Jadze. W połowie odrobina strata z pierwszej połowy.
Nie ta Jaga z pierwszej połowy. Aby tak dalej jeszcze dwie bramki
żeby wygrać mecz. Jeżeli będą skuteczni tak jak zaczęli drugą
połowę wygrają mecz. W 51 min., kiedy po utracie bramki
Podbeskidzie jeszcze nie zdążyło się otrząsnąć, a tutaj Imaz strzelił
drugą bramkę wyrównującą na remis bramkę. Akurat gdy to pisałem.
O ku*wa, co za skuteczność, druga bramka padła w dwie minuty.
Już jest remis. Zadany ćwiek Podbeskidziu. Teraz tylko iść za ciosem,
a polegnie górale. Tylko tak dalej. Teraz to Jaga jaką jest naprawdę.
Szalony Jagi mecz. Dalibóg. Pierwsza bramka - Makuszewski pociągnął
po skrzydle jak na niego przystało, bo to jego rewizji i żywioł -
zacentrował w pole bramkowe - Puljić jako napastnik nabiera
i wpakował piłkę do bramki. Jest już nie 0 do 2, a 1 do 2.
Drugi gol podobny jak pierwszy - Olszewski zagrał do Imaza i jest
już 2 do 2 remis. Teraz Jago, musisz pójść za ciosem i dobić
Podbeskidzie! Imaz odblokował się z nowym sezonem - trzy mecze
i dwie bramki na koncie. A jeszcze nie koniec meczu, a z 0:2 do 2
do 2, to już dobrze. Jaga wraca do gry. 56 min. Makuszewski o
centymetry obok słupka. Ni ch*ja - 94 min. w dołożonym czasie,
Puljić sam na sam z bramkarzem przestrzelił nad  poprzeczką.
Mecz byłby wygrany. Nie wieczorem czemu piłkarz jak dopadnie
do piłki, zamiast strzelić technicznie obok słupka, pierze piłkę na
siłę nad poprzeczką, jak to teraz zrobił Puljić. Miał setkę na trzy
punkty. Piechowice. Co do drugiej połowy meczu, to po
fatalnej Jagi pierwszej połowy, pudłując wszystkie setki okazje na
bramki i byłaby sprawa wygranego meczu już załatwiona w pierwszej
połowie. W drugiej połowie meczu Jagiellończycy wzięli się do roboty
już na samym początku i szybko z 0 do 2 stało się 2 do 2.
Zrobili na 2 do 2. A po tym zamiast Jaga pójść za ciosem, fizycznie
wytrzymałością spuchła, i mecz się wyrównał i Podbeskidzie miał
dwie okazje na podwyższenie wyniku. A Jaga poza spieprzonego
strzału Puljićia na wygrany mecz, spie*dolił i zakończyło się remisem.
U siebie jak zawsze piszę, remis to jak przegraną, bo dwa punkty
stracone. Ale jak ostrzegałem przed meczem - że uważajcie na
Podbeskidzie, bo grają lepiej, niż Ekstraklasa! I tak było w meczu
Jaga - Podbeskidzie. Jaga przegraną pierwszą połowę.
Gdyby nie strzałów ba bramkę pudłowali w pierwszej połowie,
mecz byłby paroma bramkami wygrany. A tak z trzech punktów
do zdobycia, osiągnięto tylko jeden punkt. Kto wie, może i szczęśliwy,
bo w sumie i gruncie wynik odrobiony na remis.
Jestem nie pocieszony. Dobrze, że nie byłem na meczu.
Gdyby Puljić trafiał do bramki jak Lewy, graczy na Zachodzie, a nie
w Jadze. Proste jak drut. Zauważyłem, zmiennych Jagi nic nie
wnosząc na boisko do poprawy gry, a balet pogarszają płynność gry!
No chyba, że wnoszą jaja, jak mój "źróbek" kiedyś do Zenka
powiedział. A to wróży na przyszłość bardzo niedobrze!
Po meczu jestem zadowolony, że nie byłem na meczu.
Gdyby Puljić był skuteczny, to z pewnością Jaga wygrałaby mecz
z Wisłą K. i z Podbeskidziem. W jednym i drugim meczu Puljić miał
setkę na zwycięską bramkę. Zamiast użyć głowy i strzelić technicznie
przy lewym lub prawym słupku, prał na siłę nad poprzeczką wysoko
wysoko. Do Jagi wrócił Czernych, to w takim założeniu Puljić do
odstawki na rezerwę lub w ogóle do pozbycia się?!
Czernych takich setek nie marnował.

  11/09/2020, 20:13, piłkarski piątek
  Kibic Mietko



            Ekolodzy, czy farsa?


Jeżeli ekolodzy nie widzą problemu "Czajki" -
Jak ścieki komunalne spływają nieoczyszczony do Wisły.
To jeśli przyjdą na przekop Mierzei Wiślanej blokować budowę
pod rzekomym pretekstem ochrony środowiska.
To od razu ich za karki i do aresztu.

  11.09.2020, 23:17, piątek



              Czarni  Czarna  Białostocka - Narew  Choroszcz
                           ( liga okręgowa podlaska )
( literatura piłkarska niższego szczebla, ale emocje podobne jak na Jadze )


Czarni przeprowadzają szybki atak - strzał i gol na samym początku meczu.
Narew po faulu Czarnych rzut wolny - wrzutka w pole karne wprost na
główkę napastnikowi i jest już 1 do 1. Ale z gry widać, że utratą bramki
tylko Czarnych rozsierdziło - atakują na bramkę gości, ale bramka jak
zaczarowana za nic nie może wpaść, bo to przestrzelą nad bramką,
bo to strzelą obok bramki, bo to strzelą wprost w środek bramki, co bez
trudu wyłapuje bramkarz przyjezdnych. I tak nasi piłkarze męczą się
całą pierwszą połowę meczu. Na nic kolosalna przewaga w posiadaniu
piłki, na nic strzelanie na bramkę, a wynik na korzyść Czarnych nie
zmienia się. Aż tuż przed przerwą kontra powiodła się na bramkę Narew
i pada dla naszych Czarnych druga brameczka na 2 do 1. Klawo jest.
No, wreszcie piłkarze nasi i gromadka kibiców ucieszyli się i po tym
głęboko westchnęli z ulgą na drugą połowę, spadło ciężaru świadomość
dotychczasowego remisu.

Druga połowa - jak nasi piłkarze, tak i kibice, którzy przyszli na mecz,
z pewnością są przekonani i nawet nie dopuszczają do swojej
świadomości, że w drugiej połowie meczu będzie podobnie, jak i w
pierwszej połowie z męczarnią na strzelanie bramek.
Długo nie trzeba było czekać na bramkę ani naszym piłkarzom,
ani nam kibicom. Szybkie granie naszych Czarnych i padła bramka
na 3 do 1, której z żalem sportowym muszę przyznać, że nie widziałem.
Akurat schylony miałem wzrok nad zeszytem - zapisując co wydarzyło
się dotychczas. Ale po widocznej grze z ogromną przewagą na boisku
naszych Czarnych, nie tylko mam nadzieję i nie tylko myślę, a wręcz
jestem przekonanym, że mecz na tym wyniku się nie poprzestanie.
Jeszcze będą bramki na które muszę się skupić. Ale weź, Mietku,
się skup, kiedy chcesz na szybko - na żywo zapisywać przebieg
meczu i zarazem oglądać. Tak się nie da na dwoi oczu, jedno lub drugie.
To drugie czyli opis mógłbym zrobić i po meczu - zawsze coś w głowie
zostaje. Ale u mnie tak się nie da, emocje, gdy padnie bramka, zapisuję,
a tym czasem może paść następna bramka, której mogę nie zobaczyć.
Nie upłynęło kilka minut, po pięknej grze i absolutnej przewadze w
posiadaniu piłki Czarnych, grają tak jakby bawili się z Narew Choroszcz,
napastnik Czarnych poszedł w przebój ataku na bramkę przyjezdnych
i sam na sam z bramkarzem przestrzelił. Gdyby trafił do bramki byłoby
już 4 do 1. Ale spoko, co się odwiedzę nie ucieczkę. Mecz trwa...
Akurat gdy robiłem zdjęcie, z rzutu różnego Czarni strzelili czwartą
bramkę i jest już 4 do 1. Dalibóg, co za mecz ze strony naszych piłkarzy.
Szykuje się pogrom Narew Choroszcz. Albo goście są tacy słabi.
Albo piłkarze Czarnych są tak mocni. W sumie są na miejscu trzecim
w tabeli, to i gra musi być dobra. Mecz pod dyktandem Czarnych.
Z przewagi w grze następny rzut rożny dla Czarnych.
Miłouczynka mówi - nie pisz, patrz, będzie pięć. Dalibóg, i tak się stało.
Dla naszych piłkarzy i nam kibicom za sprawą naszej drużyny sypią
się bramki, jak spadanie kasztanów w słoneczny i ciepły wrzesień
z kasztanowca. Widziałem gola. Przy 5 do 1 Czarnych gra toczy się
w środku boiska. Nasi ciekawiej grają wręcz koncertowo.
Pierwszy raz jestem na takim meczu. Oglądam... Jak na Jadze nie
byłem z Podbeskidziem, ciekawie popatrzeć okręgówki, a tym bardziej,
że to nasza miejscowa rodzinna drużyna z Czarnej Białostockiej.
Czarni przeprowadzają solidny dobry skuteczny atak - poszła kontra -
rajd jednego naszego napastnika - ograł dwóch obrońców Narew,
z rozpędu strzelił na bramkę, bramkarz w tym przypadku bezradny,
puścił gola jak nic. I już mamy aż 6 do 1. Bramka jak na zawołanie.
Ale trafiłem na mecz u siebie, tu gdzie mieszkam. Teraz myślę, spokój
zapanuje w drużynie Czarnych i w nas kibicach, oczekując na następne
bramki, które z przebiegu przewagi naszych piłkarzy jeszcze mogą paść.
Myślę i z pewnością jestem przekonanym, że na pewno jeszcze bramki
padną. Przy tym wyniku sześciu bramek przewagi to już pewne,
że Czarnych mecz wygrany. Ale jeśli jest możliwość i okazja ograć
przeciwną drużynę, to trzeba grać do końca i na strzelać tyle bramek
na ile pozwoli przeciwna drużyna. A z dalszym upływem czasu,
Narew Choroszcz coraz bardziej nic nie może, siadała z kondycją,
a ogrywają jak chcą nasi piłkarze ich. Po prostu w drugiej połowie nasi
piłkarze rozpracowali gości i na tych bramkach nie zakończy się mecz.
No chyba, że Czarni odpuszczą. Ale nie sądzę. Odpuszczenie, czyli
pofolgowanie w grze, spuszczenie z tonu gry, kończy się odrobieniem
strat przegrywających, a do tego nie tylko nie można dopuścić, a nawet
i pomyśleć. Teraz napastnik Czarnych szedł san na sam z bramkarzem
i strzelił prosto w bramkarza. Ale przecież nigdzie wszystko nie wchodzi.
6 do 1 to i tak wysoki jak hokejowe wynik. Brawo Czarni nasz klub
rodzinny domowy. Znów kontra napastnika Czarnych i jest już 7 do 1.
Co za wynik wynik marzenie. Dobrze, że tu jestem. Trafiłem na mecz
jak w samą dziesiątkę. Druga połowa Czarnych koncertowa gra na
bramki, bo ich jest już aż pięć. Teraz znów strzał obok słupka.
Co za dobra gra Czarnych. Świetna. Wspaniała. Cudowna. Przepiękna.
Teraz teraz, bo czasu nie liczę, a tu strzał naszych na bramkę
przyjezdnych i jest już 8 do 1. Czarni miażdżą Narew. W pierwszej
połowie, choć było 2 do 1, Czarni z Narew męczyło się.
A po przerwie co za mecz na bramki. W dodatku słońce przyświeca -
złotem na obok boiska las. A teraz Czarnych poprzeczka na 9 do 1
  czego nie ma. Teraz napastnik Czarnych idzie sam na sam nie strzelił,
a chciał obniżać bramkarza, bramkarz wyłuskał piłkę.
Teraz z Czarnych z dystansu nie trafił do pustej bramki, inaczej byłby
wynik dwucyfrowy. Koniec meczu.

  Czarna Białostocka, 13/09/2020, 18:29, niedziela piłkarska na miejscu


     *     *     *

Nie wstydzę się swego fachu,
bo to jest prosto z natchnienia serca...


     
Śmierć   jest  na  porządku  dziennym


Serce bije - w uszach jak kościelny dzwon.
Życie co dnia mija, aż kiedyś powie:
Z tego świata won.



Moje  życie  z  prawdy  pochodzi


Świadomość życia to chęć do życia...
Ale jeden jegomość olewa życie.
A drugi płacze nad życiem.
Albowiem w końcu każdy żyje,
tylko nie każdy żyje tak,
by nazwać to życiem.
Jeden ma dobrze.
Drugi źle.
Jeden chce żyć.
Drugi nie.
Jeden abstynent.
Drugi alkoholik.
Jeden inteligent.
Drugi prostak.
Jeden wykształcony.
Drugi nie.
Jeden bogaty.
Drugi biedny.
Jeden zdrowy.
Drugi chory.
Jeden jeździ bryką.
Drugi chodzi pieszo.
Jeden zwiedza góry.
Drugi na padole.
Jeden ma dom.
Drugi bezdomny.
Świat ludzki nierówny jest.
Jeden rozkazuje.
Drugi rozkazy wykonuje.
Czy to bobrze?
Czy źle?
I tak.
I nie.
Ale żeby był porządek
musi być pan i podwładny.
Tylko żeby była uczciwość bez wyzysku.

  15.09.2020, 13:30, wtorek, przy "Biedronce" Cz. B.



               Wśród  nocy


Burze, które gdzieś po kraju błąkały, dotarły tutaj!
A moje myśli tymczasem dzieciństwa szukały...
Kilka razy zagrzmiało! Dobrze, że środek nocy był.
Zatem dzieciaki dobrze spały.
Ja natomiast nie mogąc spać, słuchałem...
Dzieciństwo wspominałem - przypominając:
Chłopiec z urodzenia jąkały, burzy się bał, jak końca świata. 
Ja, choć podczas nadchodzącej burzy, zostawiając na łące krowy,
Uciekałem ze strachu do domu, a przecież w ogóle jąkały nie byłem.
Zwykły przerażający chłopięcy strach mną ogarnął.

  Z 16 na 17.09.2020



          Spozierając...


Kobiety są takie piękne,
Chodzą z gracją seksapilu.
A mnie pozostało tylko po spozierać, niestety.
Żalnica w mym sercu się bierze i gromadzi...
I choć jestem w ciągłej wierze,
Że czas dobry i dla mnie powróci.
Póki co ciągle z nim się mierze...

  18.09.2020, 11:42, piątek, przy "Promyku" Cz.B.



       Złotą  jesienią  podlaską


Jesienna puszcza urzeka kolorami liści drzew.
Liście się kolebią zmuszone przez wiatr,
  jakoby były żywe.
Inne bezbronnie odrywając się od gałęzi -
I bezwładnie spadają lub lecą tam,
  gdzie niesie wiatr.
Drzewa w barwach kolorów.
Ziemia w barwach kolorów.
Moja dusza i serce na to patrzy -
Liczy ile przeżyłem złych i dobrych lat.

  18.09.2020, 12:13, w Puszczy Knyszyńskiej
  Czarna Białostocka

.

Miłosne  wołanie  w  ciszy... *   
         
Miłosne wołanie w ciszy
Nikt nie usłyszy,
Ale każdy przeczyta,
Choć o nic mnie nie pyta.
Tym samym się dowie,
Że ktoś życiorys swój opowie
Taki sam lub podobny jak Twój,
Że życie to wielki bój
O przetrwanie.

2.

STOI  W  SADZIE  DOM - MIŁOSNY  DOM *


Skry lecą – dym z komina – w piecu rozpaliła.
A ja z tęsknoty zza gałęzi sosny, na dom patrzę…

Chciałbym gospodarzem być w tym domu,
Bo tu mieszka dziewczyna, którą kocham…

Ach, gdyby Ona wiedziała, gdyby wiedziała,
Że ja tu nieborak nieszczęśliwy stoję…

Gdyby mnie do domu swego zawołała
Byłbym dla niej przytulną przystanią,

Sadem w maju, lasem z leśnym runem,
Który za podwórkiem obficie rośnie,

Zbożem zimowym i jarym w wiosnę i w lato,
Słońcem z nieba tyle ile w potrzebie,

Ziemią urodzajną jaką dobry gospodarz stworzyć może,
Zbiorem z plonem jakiego oboje byśmy oczekiwali,

Napaleniem w piecu – ciepłem w mroźne zimy,
Sercem kochającym w każde dni i wieczory…

Gdyby Ona mnie wybrała.
Gdyby Ona mnie poznała,

Musiałaby zaprosić do swojego domu
W którym nie ma mężczyzny.

Gospodynią to Ona już jest,
Tylko do pary w tym domu brakuje mnie.

O tak, w tym domu brakuje mnie.
Gdyby Ona to wiedziała, że ja tu stoję…

Może by mnie zawołała, zawołała,
Żeby wejść do tego domu na zawsze.

https://www.youtube.com/watch?v=SgF-tlFFMhw
     *     *     *
Poeci nie mają pychy.
Poeci są Aniołami na Ziemi.   
https://www.youtube.com/watch?v=IJmg5_ROsJE
Czesław Niemen - Jednego serca...
     *     *     *
Jestem poetą, a Ty jesteś obecna w moich wierszach,
więc będziesz uwieczniona i nieśmiertelna.
https://www.youtube.com/watch?v=yo_Ph9GQjWw
'Umberto Tozzi ft Mónica Bellucci - Ti Amo' + lyrics

3.

CHOĆBYM  NIE  WIEM  COBYM  ZROBIŁ  DLA  CIEBIE *   

Choćbym nie wiem co zrobił dla Ciebie,
To i tak nie kochasz mnie.
Choćbym padł przed Tobą na kolana,
To i tak nie kochasz mnie.
Choćbym kwiaty co dzień przynosił dla Ciebie,
To i tak nie kochasz mnie.
Choćbym napisał sto wierszy dla Ciebie,
To i tak nie kochasz mnie.
Choćbym pole całe obrobił dla Ciebie,
To i tak nie kochasz mnie.
Choćbym niebo pogodne utworzył dla Ciebie,
To i tak nie kochasz mnie.
Choćbym dobrocią obdarzył Ciebie,
To i tak nie kochasz mnie.
Choćbym sto lat na rękach nosił Ciebie,
To i tak nie kochasz mnie.
Choćbym dom pobudował dla Ciebie,
To i tak nie kochasz mnie.
Choćbym zabrał do obierzy świata Ciebie,
To i tak nie kochasz mnie.
Choćbym Ziemię wstrzymał, a Słońce poruszył dla Ciebie,
To i tak nie kochasz mnie.
Choćbym sto lat żył dla Ciebie,
To i tak nie kochasz mnie.
Choćbym tysiąc lat śnił o Tobie,
To i tak nie kochasz mnie.
Choćbym rzeki nurt zmienił dla Ciebie,
To i tak nie kochasz mnie.
Choćbym nie wiem co uczynił dla Ciebie,
To i tak dla Ciebie jestem tylko Mietek.

  1977

4.

TYLE  BIAŁYCH  GŁÓW  CHODZI  PO  TYM  ŚWIECIE *

Tyle białogłów chodzi po tym świecie.
A ja, nieborak, i tak umiłowałem Ciebie…
Jesienią, zimą, wiosną, w lecie –
Stale rozmyślam i śnię o Tobie…

Czy Ty o tym wiesz, moja Pani?
Dniem i nocą – miesiącami i każdego roku…
Tak pragnę, żebyśmy byli sobie oddani
Czekając z żalem i z łezką w oku…

A ten czas wcale nie nadchodzi
I wiarę tracę, czy jeszcze nadejdzie?
Bez Ciebie w życiu źle mi się powodzi
I już nie wiem, czy kiedykolwiek lepiej będzie?

A czas przemija, jak wschód i zachód…
Dzień smutkiem – noc samotnością…
Taki już losu mego samotny chód –
I bez Ciebie życie moje jest bezradnością…

1977

5.

       Tylko  z  TOBĄ *

Tyle białych głów chodzi po tym świecie,
A ja na zawsze Ciebie tylko wolę!
Jesienią - zimą - wiosną - w lecie -
Całą porą roku noszę Tobie swoją wolę...
A kiedy obowiązek lub los wyśle w drogę,
Choćbym zza siódmej góry i rzeki
Wrócę do Ciebie umiłowanej mojej drogiej,
By dać swój wyraz miłosnej Tobie opieki.
Co ranka wyspaną do lepszego dnia budzić będę,
By dać Ci słońce życia na cały dobry dzień...
Ale nigdy Ci nie będę smutną i ponurą zrzędą,
Bo ja, to poranny ptaszek, a nie kocurowy leń.       
Gdy w kuchni z troską krzątać się będziesz.
Pobiegnę do lasu Tobie po runo leśne -
Przyniosę poziomki - i gdy jeść je zaczniesz,
Patrzyć na Ciebie z wieczną miłością będę
I słuchał Twoje dla mnie śpiewane miłosne pieśni...
Potem wezmę Cię w swoje męskie ramiona -
I przytulę do siebie ze wzruszeniem jak miłość życia.
Zaśpiewam Tobie - tylko Ty kochana jedyna jak żona,
Co objawiam Tobie swoją miłością bez wstydu i skrycia...

  Romantyczny Mietko

6.

kiedy  zawołasz *

kiedy zawołasz
od razu przybiegnę
gdy będę w domu
biec będę przez łąki
gdy na roli
przez pole gryczane,
gdy w drodze zawrócę
gdy w świecie napiszę
i kiedy wrócę przytulę
po czym położę głowę
na sercu Twoim

1. Foto: Mieczysław Borys - poeta [ lat 20, 1976 rok ]
https://photos.google.com/photo/AF1QipNll_9b_rCxeNApK9HiP4KDa-dMhfc28hE-37DV?hl=pl

Łan gryki na Podlasiu
https://photos.google.com/photo/AF1QipPTijB-K7WmjQabvnLDzlnMk3BUHQNTwazS8czl?hl=pl



                    TUTAJ  GDZIE  MIESZKAM


Na południu Polski ulewy - wezbrane potoki, rzeki, podtopienia posesji,
burze, trąby powietrzne, zniszczenia budynków - pozrywane dachy.

A na Podlasiu w samej otulinie Puszczy Knyszyńskiej, gdzie mieszkam,
dziś między godz. 9, a 10 trochę popadał deszcz tzw. grzybowy, jesienny,
czy jak wiosenny bez żadnych grzmotów, gwałtownej ulewy, podtopień, zniszczeń.
Wszędzie zieleń bujnie soczysta, ziemia po deszczu nasycona wilgocią,
po prostu aż kipi życiem... A do tego ptaki w lesie śpiewają tak, jakby i one
miały z tego radość, nie tylko Podlasianie. W dodatku wczoraj nasza Jagusia
w Krakowie z Cracovią wygrała meczusia. Szczęśliwe Podlasie, bo Je Kocha Dobry Bóg.
Skrót meczu Cracovia Kraków - Jagiellonia Białystok
https://meczlive.pl/skroty/pilka-nozna/cracovia-krakow-jagiellonia-bialystok/51741

I Cracovia - Jagiellonia Radio Białystok
https://www.radio.bialystok.pl/wiadomosci/index/id/185651

  22-06-2020, 10:36, Czarna Białostocka w otulinie Puszczy Knyszyńskiej na Podlasiu



                    TUTAJ  GDZIE  MIESZKAM  2


Raz jeszcze między godz. 14, a 15 bez burzy popadał deszcz.
Trochę po grzmiało, ale tak, że nawet dzieci nie wystraszyło.
Jedynie na koniec, kiedy przestał już padać deszcz, dwa razy
zagrzmiało mocno tak, że dwóch chłopców, którzy założyli
zjazd rowerem z mego podjazdu, wystraszyło się tak, aż rozległ
się ich wrzask. Po czym robili dalej swoje, aż ślubna podchodząc
do drzwi, wystarczyło, że zauważyli ją, zjechali na dół i zabawę
urządzali dalej tam. A tymczasem w oddali grzmiało dalej,
bez żadnego strachu nawet dzieciom. Ciszy przed budzą nie było,
bo i burzy nie było. Ale to nie oznacza, że nie może burza przyjść?!
Szczęśliwe Podlasie tutaj, gdzie mieszkam, na razie...

  22-06-2020, 15:36



                    TUTAJ  GDZIE  MIESZKAM  3


Między godz. 16, a 17 przez 15 min. znowu popadał deszcz dość obfity,
ale bez jakiegokolwiek wiatru, tym bardziej burzy, pionowo prosto z nieba,
i aż na koniec, kiedy już padać ustawał, leniwie zagrzmiało.
Po deszczu cisza, absolutna cisza, drzew nawet listki ani drgną.
My Podlasianie z Puszczy Knyszyńskiej to dopiero mamy szczęście.

  22-06-2020, 16:48, poniedziałek



Wczoraj  nasza  Jagusia  w  Krakowie  z  Cracovią  wygrała  meczusia

Skrót meczu Cracovia Kraków - Jagiellonia Białystok

https://meczlive.pl/skroty/pilka-nozna/cracovia-krakow-jagiellonia-bialystok/51741

I Cracovia - Jagiellonia Radio Białystok

https://www.radio.bialystok.pl/wiadomosci/index/id/185651

  22-06-2020, 10:36



  JAGIELLONIA - LEGIA 32 KOLEJKA 0 : 0 [ 24.06.2020 ]

Na Arenie Marzeń podzielono się punktami.

https://www.youtube.com/watch?reload=9&v=E9sq_Ta4VeU
https://www.meczyki.pl/mecze/jagiellonia-bialystok-legia-warszawa/94487

  Chuligan stadionowy Mietko, 24.06.2020



            TUTAJ  GDZIE  MIESZKAM  4


Godz. 22:22, bez niczego jesienny pada deszcz...
Przy uchylonym oknie słuchać tylko sam szelest deszczu...
Ani wiatru, ani gwałtownej burzy i w ogóle, ani błyskawic, ani piorunów, ani grzmotów.   
Nie mogę nadziwić się, jakie w moim miejscu zamieszkania szczęśliwe Podlasie dał Bóg.
Pada gęsty deszcz... Szum się zmógł! Ale spoko, nic poza tym. Fest pada!

5.

Na jutro: mży - siąpi cały dzień...
Ale cisza absolutna cisza w atmosferze.
Symptom - objaw - przejaw widać poprawy pogody
powoli - leniwie przejaśnia się! Będzie dobrze na Podlasiu.

6.

Pojutrze: słońce, pierzaste anioły płyną po niebie...
I taka zapowiedź na weekend. 



  Tyle  wrażeń  ile  natchnienia...


Byłem na dworze - patrzyłem w niebo...
Jerzyków furgało z pół kopy.
Wzrok unosiłem wyżej - widziałem -
Białe anioły biegły przed siebie...
Słońce świeciło - promienie padały
Na mój kopalnianą robotą złamany grzbiet...
Ciepło mi było, dreszczy nie miałem -
Po przeziębieniu wyzdrowiałem na dobre już.
Spozierałem na kobiety - wzrokiem
Od góry do dołu uwielbiałem je...
Wspomnień doznawałem tyle ile mam lat...
Ze ślubną zalew odwiedziliśmy, roboty wrą... -
Pomost nowy, chodniki, ścieżki wkrótce będą.
Leśnym powietrzem dwa kwadranse oddychaliśmy...
Główniejszymi ulicami miasto zwiedzaliśmy,
Supermarkety ślubna pozaliczała, sklepy mniejsze też.
Zakupy zrobiła - wszystko co najpotrzebniejsze kupiła.
Syna odwiedzając, po drodze wnusię spotkaliśmy.
Po powrocie do domu, Śląsk - Cracovia oglądam...
Ślubna do łóżka pić i jeść przynosi.
Ja to mam szczęście w nieszczęściu człowieka,
Niewiasta moja życzliwa i usłużna jak Matka Teresa.   
 
  Pisałem, dnia 25-06-2020, 18:58, czwartek 



     JAGIELLONIA - Lechia 33 KOLEJKA 1 : 2 [ 28.06.2020 ]

https://www.youtube.com/watch?v=-j5uKMQhHAE

https://www.ekstraklasa.tv/ekstraklasa/video/e836dc67-a2ed-4792-b110-6c12b136aa2c

Jaga w pierwszej połowie atakami miażdżyła Lechię, ale bramkę udało się uzyskać dopiero w dołożonym czasie pierwszej połowy po pięknej akcji. Do tej bramki sytuacji było co niemiara, ale piłkarze Jagi nagminnie pudłowali strzelając w mur lub dwojąc się i trojąc Kuciak bronił bramkowe sytuacje. I jak to było sprzed laty, gdzie Jadze wracająca wkradła się nieskuteczność, to już pięta archillesowa i mankament Jagi. Gdyby nie ta dolegliwość, Jaga mogłaby do przerwy prowadzić z trzy do zera i już byłoby po meczu. W takim dobrym komforcie w drugiej połowie kontrolowałaby mecz utrzymując rewelacyjny wynik i w razie nadarzającej dobrej okazji dołożyć następną bramkę. Ale wcale tak się nie stało - zaraz po przerwie Lechia po szybkiej kontrze, gubiąc Jagi obronę, Zwoliński wyrównał na 1 do 1. Po rym Jaga podrażniona ruszyła do ataku - ale, żeby się nie powtarzać wszystko w ciągu dalszym wiązało ręce i nogi Jadze z pierwszej polowy. I o dziwo, czego u Jagi nie można było zobaczyć od kilku sezonów, siadła kondycja tak, że Lechia wchodziła w Jagę jak w przysłowiowe masło, co przyczyniło się Lechii strzelić drugą bramkę i to przez tego samego zawodnika Zwolińskiego. Po tym Jaga już wcale się nie podniosła, piłkarze pękli na całej linii. Aż żal było w telewizji patrzeć, nie mówiąc już o wstydzie. I już nic nie potrafili poradzić, zmienić. Czekali, aby jak najszybciej zakończył się mecz. Dobrze, że ja z moim "źróbkiem" nie mając konta Jagi nie mogliśmy kupić biletów i przez to nie mogliśmy być na meczu. Co do naszych piłkarzy, to: Arsenićia na odstawkę, niech wraca do Wisły. Tak samo Imaz'a na odstawkę do Wisły. Tych piłkarzy nie chcę widzieć w Jadze, oni tylko szpecą grę we Jadze, nic nie wnosząc na boisku do gry. No chyba, ze swoje jaja. Bramkarz Węglarz też do odstawki. Trener na obronie powinien grać rezerwowymi. Ci, którzy grają, jie spełniają wymaganych oczekiwań! Po przegranej z Lechią już po pucharach! A teraz przed Jagą z czterech meczy trzy wyjazdowe z Pogonią, Piastem i Lechem. Źle to widzę, albowiem może tak się potoczyć, że mogą przegrać wszystkie mecze na wyjeździe i ten z Piastem u siebie. Będzie masakra. No chyba, że na wyjazdach zagrają lepiej, niż u siebie. Ale to tak było dokąd nie było kibiców na stadionach. A teraz, kiedy dopuszcza się w jednej czwartej pojemności stadiony kibiców, Jadze z pewnością pójdzie na wyjazdach gorzej?! I będzie siódme lub ósme miejsce i na całe szczęście, że w pierwszej ósemce. Probierz wróć?!

  Chuligan stadionowy Mietko, 28.06.2020



                    II  TURA  WYBORÓW  PREZYDENCKICH


POLACY, CHCECIE, ŻEBY BYŁ W POLSCE ROZPIŹDZIEL, GŁOSUJCIE NA TRZASKOWSKIEGO

CHCECIE, ŻEBY BYŁ W POLSCE PORZĄDEK, ROZWÓJ KRAJU I POPRAWA
DOBROBYTU, ZWŁASZCZA TYM, KTÓRZY SĄ NAJUBOŹSI, GŁOSUJCIE
NA DUDĘ. WYBÓR NALEŻY DO WAS 



               GRUPA  WIEKOWA  GŁOSUJĄCYCH  18-30     


Zawiodła mnie młodzież od 18 do 30 roku życia, w którym wieku wygrał Trzaskowski.
Od dziś niech nikt mi nie mówi, że młodzież jest patriotyczna i katolicka.
Tylko mamony, mamony w głowie i zgnity Zachód. Polskie państwo ich
wykształci, a oni w zapłatę smru na Zachód i żegnaj głupia Polsko!
Duże miasta i zachód Polski Trzaskowskiego. 

W razie Duda nie wygra, Polska ZGINIE ! ! !

Jestem dumnym Polakiem, że głos oddałem na Dudę! 
I w II turze głos oddam na Dudę! Który głos będzie bardziej ważny,
niż w I turze!  Choć liczyłem, a nawet byłem przekonanym, że Duda
wygra w I turze. Ale gdy tak się nie stało, musi stać się w II turze!
Inaczej już po Polsce! Trzaskowski i P(nie)O to nieszczęście dla Polski!
Czarne chmury dla Polski! A Ty Polaku masz swój rozum i zagłosuj
według swego sumienia. Tylko po tym nie narzekają, jeśli okaże się,
że podjąłeś zły wybór! Bądź mądrym Polakiem przed dokonanym
faktem, a nie po fakcie! Jak to przysłowie mówi! 

Pamiętaj zwłaszcza biedny Polaku, ( bo bogaty ma Ciebie w dupie! )
To co będzie obiecał Tobie Trzaskowski, da tylko Ci to Duda!

Gdy Duda ma wygrać w II turze, a na pewno wygra, to może i lepiej,
że nie wygrał w I turze, bo byłoby już po walce. A tak przynajmniej
mamy na następne dwa tygodnie rywalizację z Trzaskowskim.
Lepiej już oglądać na okrągło politykę - kampanię wyborczą, niż filmy
powtórki z powtórek.

Kocham Cię, Polsko,
Nie tak jak w wierszu sonet.
I nie tak jak wojsko,
A tak jak kocha kaleki poeta.
 
  29-06-2020, 8:42, poniedziałek powyborczy z I tury     



          Droga...


Tu człowiek jedzie autem.

W innym miejscu kona z życiem.

Gdzieś dalej przychodzi na świat.

Za rogiem krząta się w ogródku.

Za widnokręgiem na traktorze uprawia rolę.

W lesie dokonuje wycinki.

Nad głową prowadzi samolot.

Za miastem na drodze krajowej 19 kieruje TIR-em.

Nad zalewem wędruje.

W supermarkecie robi zakupy.

Na melinie chla księżycówkę. 

W patologicznym domu bije żonę i straszy dzieci.

Przy internecie obsługuje SokzBuraka.

Gdzieś nabiera seniorów na wnuczka.

W jakimś miejscu okrada ludzi.

W domu ogląda telewizję...

Czy wy tym czasie uprawia seks, jego sprawa.

Gdzieś idzie, jedzie do pracy. 

Gdzieś wraca z pracy.

Gdzieś zmęczony po uczciwej pracy śpi.

Gdzieś jednemu rośnie, a drugiemu ubywa. 

  30-06-2020, wtorek



          SZCZĘŚLIWE  PODLASIE


5:30, pogrzmiało, nieduży popadał deszcz.
7:50, zza bloku lipcowe wyszło słońce z zapowiedzią
pięknego słonecznego ciepłego całego dnia.
Niebo wolne nawet od pierzastymi aniołów.
Furgające jerzyki upiększają piękne błękitne niebo.
Głóg w kroplach deszczu, które jeszcze nie spadły -
srebrzą się w słońcu migocąc z ruchem liści.
Ach, jak miło żyć tu, gdzie Wrona Podlasia,
i wstać do następnego dnia życia.
A w dodatku być poetą w tym miejscu,
to dar od Boga, dar od Boga.
Podlasie kocha Bóg, tutaj, gdzie mieszkam.

  02:07.2020, 7:55, w samym środku otuliny Puszczy Knyszyńskiej,
  Czarna Białostocka



    KOBIETY  SĄ  TAKIE  PIĘKNE


Kobiety są takie piękne, jak wschód słońca o poranku bez chmurnym.

Kobiety są takie piękne, jak ptaki w locie. 

Kobiety są takie piękne, jak łąki w maju.

Kobiety są takie piękne, jak sady w czasie kwitnienia.

Kobiety są takie piękne, jak czeremchy w czasie rozkwitu.

Kobiety są takie piękne, jak bzy i jaśminy w czerwcu.

Kobiety są takie piękne, jak pola w złotym zbożu.

Kobiety są takie piękne, jak jabłonie z owocem dojrzałym. 

Kobiety są takie piękne, jak jesień złota. 

Kobiety są takie piękne, jak noc bezchmurna w pełni księżyca.

  Pisałem, dnia 03.07.2020, 14:41, piątek



               Szczęśliwe  Podlasie


Z jednej chmury pada deszcz - równiutko - prościutko,
a po wszystkich stronach tej chmury niebo pogodne
i słońce świeci...
A tu w moim "trójkącie wierszowym" pada deszcz
równiutko - prościutko, obijając liście głogu...
Piękne i szczęśliwe te moje Podlasie.
Może być i Wasze, kiedy tu zamieszkacie.

  P. S. Prawdziwy poeta powinien nie pięknym słowem
wymądrzać się w wierszach, a powinien pisać prawdę w wierszach.

  03.07.2020, 17:05-17:12, piątek



Bońkowi

Jestem  ze  wsi


Jestem ze wsi
i to drewnianej
z Podlasia -
pięknej - cudownej,
gdzie ludzie są życzliwi,
uczynni, dobroduszni,
co mówią: Gość w dom,
Bóg w dom.
Wierzą w jednego Boga
JEZUSA CHRYSTUSA,
wierni są Ojczyźnie,
nie donoszą na swój Kraj,
ziemi skąd pochodzą
są wierni i wdzięczni za polny,
które ciężką pracą pozyskują.

  03.07.2020, 18:38, piątek



             POGOŃ  SZCZECIN - JAGIELLONIA  BIAŁYSTOK

K*rwa  mać, Jaga  nie  chce  grać, tylko  pieniądze  brać ( za ch*jową grę )
                                   ( 34 kolejka )
                             ( literatura piłkarska)

https://www.youtube.com/watch?v=cr7gZLAc7pU
[ Tylko radio. Skrótu meczu w obrazie nie zamieszczam,
skoro aż żal było patrzeć na grę Jagi. ]

Pierwsza połowa: żal było patrzeć na bezradność piłkarzy Jagi.
Jaga łamaga. Od 17 min. pierwszej połowy Jaga grała w przewadze
jednego piłkarza po drugiej żółtej kartce piłkarza Pogoni Matyni,
a straciła bramkę po faulu bramkarza Węglarza w polu karnym.
A pierwszy gol padł dla Pogoni już w 7 min meczu. A karnym dobił Jagę.
Co prawda karny był kontrowersyjny, ale uznany i gol jako drugi Pogoni zapisany.
I ta od lat Jagi - Jaga łamaga nieskuteczność - strzałów sporo, a bramek zero.
A Pogoń dwa strzały celne z karnym i dwie bramki.
Nie ma drużyny. Aż żal było patrzeć na bezradność tych partaczy z Jagi.
Strzały z dystansu lub z bliska w obronę, bramkarza lub obok bramki.
Lub ze skrzydeł wrzucał Prykril na opak na pałę w pole karne,
co świadczyło o niczym grą na pałę. Dziadostwo. Węglarz węgiel przewalać 
na Śląsku, a nie stać w bramce Jagi.

Druga połowa: pożal się, Boże, bo kibice Jagi nie może. Makabra. Masakra,
to co Jaga w Szczecinie zaprezentowała. To dzisiaj piłkarze Jagi nie grali,
tylko na boisku umierali. Zmiana trenera nieunikniona i wszystkich piłkarzy.
Z rozpaczy w 82 min. Prykril strzelił gola na 2 : 1. Może dziadom uda się zremisować.
O k*rwa, w 92 min. faulowany w polu karnym Wójcicki, Pulić wykonuje karnego
i na otarcie łez jest 2 do 2. Remis jest. I choć punkt uratowany jest. Wstydu mniej.
A taką grę Jagi, remis można wziąć. W 95 mim. dołożonego czasu, Pulić spudłował setkę.
Byłoby 2 : 3. A tak nici, remis. Łamagi z Jagi za późno bramki strzelili, żeby wygrać
mecz w przewadze. 25 strzałów Jagi na bramkę Pogoni, a tylko dwie bramki i to w przewadze
jednego zawodnika. Bramki Jadze udało się strzelić, kiedy to już Pogoń siadł z kondycją.
Ale, ale z 2 do 0 na 2 do 2 , to i tak dobrze, na otarcie łez ten remis.

Chuligan stadionowy Mietko
05.07.2020,17:00, niedziela
( Za dążenie przynajmniej do remisu brawo. Ale za skuteczność powinni piłkarze Jagi
zwrócić za podróż do Szczecina. Jaga chciała grać o puchary, a będzie mieć nie umyte gary.
Partacze, a nie gracze. Trzeba grać, a nie na boisku umierać. )



  Gejowskie  molestowanie  Kalety  przez  Nitrasa


Panie pośle Kaleta, gdzie pan tutaj po schodach idzie?!
Nigdzie pana nie puszczę! Obejmę pana w pas,
żeby pan nie spadł ze schodów i mocno trzymam...

  Pisałem, dnia 07.07.2020, 8:54, wtorek



                500+


Dzieci ubrane na kolorowo, każde na rowerze.
Co tam na rowerze nawet na hulajnodze,   
choć tańsza od roweru, ale moda.
I co najważniejsze, że stać na to rodziców.
U dzieci buzie zarumienione, zdrowe,
żywe, uśmiechnięte, szczęśliwe...
Mają gdzie się bawić - płace zabaw na każdym osiedlu. 

Panie prezesie Jarosławie, jest Pan ojcem Polski!

  Z codziennych obserwacji, 08.07.2020, 12:58, środa, 
  Czarna Białostocka na Podlasiu w otulinie Puszczy Knyszyńskiej
  P. S. Podlasie, choć regionem rolniczym, biedy nigdzie nie widać
  za sprawą dobrych rządów prawicy Prawa i Sprawiedliwości.
  Tak trzymać...



          PIAST  GLIWICE - JAGIELLONIA  BIAŁYSTOK     
                              ( 35 kolejka )
                      ( literatura piłkarska )

https://www.radio.bialystok.pl/wiadomosci/index/id/186559

Miało być mistrzostwo, a wyszło dziadostwo. Bez komentarza.
Wyszło tak jak z Pogonią, tylko bez bramek, czyli słabą gra.
84 min., wierzyłem w was ostatni raz. Imaz rozlazł się.
Piast gdyby i w osłabieniu grał dwóch piłkarzy, też z Jagę nie przegrałby.
Jaga Boga błagała, żeby strzelił gola, bo sama nie potrafiła.
Smutno mi, Boże, i wstyd! Gdzie się podziała ta "taki Jaga"? Zdechła! 
Trenera wzięli gorszego od Mamrota. Jeszcze będziemy przepraszać
Mamrota. I to ja pierwszy.     

  12.07.2020, na wieczór powyborczy 



      "SokzBuraka"


Przed wyborami prezydenckimi:
"JESZCZE BĘDZIE CUDOWNIE
JESZCZE BĘDZIE PRZEPIĘKNIE"

Po wyborach prezydenckich:
"PRÓCZ BŁĘKITNEGO NIEBA
TRZASKOWSKIEGO NAM TRZEBA"

  13.07.2020, 8:06, poniedziałek powyborczy



          Po  wyborach  prezydenckich


Ci, którzy głosowali na Trzaskowskiego, a pobierają 500+,
od sierpnia powinni zrezygnować z pobierania 500+.
Ci, którzy chcą rządów liberałów, którzy mówili:
"500+, to rozdawnictwo" itp, itd... Tracą prawo moralne
do tego zasiłku. No i są społeczne-politycznymi hipokrytami. 

  13.07.2020, 21:16, poniedziałek powyborczy



II  TURA  DECYDUJĄC  WYBORÓW  PREZYDENCKICH  2020


Wracam do młodzieży głosującej w wieku od 18 do 30 lat,
która w większości oddała głos na Trzaskowskiego.
Niech nikt mi nie mówi, że ta młodzież jest patriotyczna i katolicka.
Raczej Matrix'owa wabiona TVN-nem, w złudzeniu, że Zachód jest
tym, co da im szczęście.

  14.07.2020, 7:51, wtorek powyborczy

     *     *     *

A jutro i siebie na Arenie Marzeń że Śląskiem zagra nasza Jaga.
Czy dobrym meczem zmaże słabą grę z Lechią, Pogonią i Piastem?
Jedziemy ze "źróbkiem" na mecz.
Jako kibic Jagi, mam dużą nadzieję, że zobaczymy dobą grę Jagę
i po wygranym meczu z radością pożegnamy u siebie sezon.

  7:55



     JAGIELLONIA  BIAŁYSTOK - ŚLĄSK  WROCŁAW
                            ( 36 kolejka )
                       ( literatura piłkarska )

https://www.youtube.com/watch?v=DrrOke9jEiA

Proszę sobie wyobrazić, że przez pandemię koronawirusa, nie byliśmy
na meczu, właśnie od Śląska, a był to dzień 7 marca, 26 kolejka,
i aż do dziś właśnie do meczu ze Śląskiem, 15 lipca, przedostatniej
kolejki sezonu 2019 - 2020. Jak wiadome, w 27 kolejce mieliśmy
rozegrać mecz w Krakowie z Cracovią, do którego już nie doszło
z powodu wstrzymania rozgrywek piłkarskich przez rozwijającego
koronawirusa, który w tym czasie najbardziej rozmnażał się w ilości
wielokrotnej zakażeń, co jeszcze do sprzed kilku dni.
Dobrze to pamiętam, albowiem - przed wyjazdem do Białegostoku,
biorąc na stacji paliwo, wdałem się w rozmowę z klientem, który
tankował do auta gaz, mówiąc o koroniewirusie - jeszcze kilka dni temu,
przypadło sto zakażeń koronawirusem na tydzień, a teraz sto zakażeń
na jeden dzień. Maseczki jeszcze nie były wprowadzono obowiązkiem
obostrzenia przed rozmnażaniem się zakażeń koronawirusem.
Ale jeśli nie strach i nie panika, bo Polacy nie pękają, kiedy w przeszłości
swojej historii przeżywali gorsze zagrożenia, ale dla przestrzegania
zaleceń do czego Polacy spisywali się lepiej, niż z innych państw.
Te mecze do meczu ze Śląskiem, które odbyły się u nas nie mogliśmy
być, albowiem nie mieliśmy konta, żeby zakupić bilety na mecz, kiedy
tylko tą drogą była możliwość. Całe szczęście w tym, że na mecze
wiosenne tego roku nie wykupiliśmy karnetów, albowiem stracilibyśmy
na tym. A raczej nie tak, my jako kibice Jagiellonii, tę stratę
poświęcilibyśmy naszemu ukochanemu klubowi Jagiellonii.
Niemniej, kiedy już udostępniono dowolny zakup biletów na mecz,
i jedną czwartą udostępniono pojemności stadionu, co przypada m. w.
od 4 do 5 tyś. biletów na mecz ze Śląskiem, bez wahania od razu
zakupiliśmy bilety. Patriotyzm wymaga, a jeśli nie wymaga, to wolny
bez przymusowy obowiązek kupić bilet na mecz i brać jako kibic w nim
udział. I tak zrobiliśmy z moim"źróbkiem". Po ponad trzy miesięcznej
przerwie na meczu na stadionie, ciągotka była niesamowita.
A zatem okuci w barwy, jak my i nasze auto swego klubu - swojej
drużyny, pojechaliśmy na mecz. Choć już byliśmy na meczu naszej
drużyny ponad sto razy, ale przez koronawirus po takiej długiej
przerwie, podczas wyprawy - i podczas drogi na mecz, wyzwoliła się
w nas żywa, jak nie euforia, to z pewnością adrenalina, co będzie się
działo za dwie godziny na boisku między dwiema drużynami, i nami
Jagiellonii kibicami?! W drodze, mój Mustang szedł jak burza, złotówki
połykał, ale wiernie wiózł nas do wybranego celu. Przejechać nasze
miasto Białystok aż na stadion, daje dużą satysfakcję i atrakcję m. in.,
że nie tylko dlatego, że to nasze miasto rodzinne, wojewódzkie,
ale i dlatego, że jest piękne, czyste, dumne, ale i przyjazne obcym.
Kocham swoje Podlasie, i nie chcę nigdzie stąd się ruszać.
Chcę i pragnę żyć tu na Podlasiu, i pisać wiersze o Nim Jemu...
Stąd ja pochodzę - tutaj wychowany - i tutaj na tej Ziemi w tej ziemi
spocznę na wieki, pod lasem. Jeszcze miejsca nie wybrałem, ale wiem,
że na pewno pod lasem. A to, że za młodu na 24 lat z głupoty tę Ziemię
opuściłem, głupcem byłem, to Bóg mi to wybaczył, rodzina mi to
wybaczyła, krajanie mi to wybaczyli, i ja sam sobie wybaczyłem.
Musiałem wybaczyć, żeby dalej żyć... Nawet kalectwo sobie wybaczyłem,
musiałem, żeby dalej żyć... Opuściłem tę Ziemię zdrowy i silny jak tur -
a wróciłem kaleki już nie chodząc po tej Ziemi. Zapamiętaj, najgorsza
utrata ta, która już nie wraca. A wszystko, co wraca, nie jest utratą,
a jeśli jest utratą, to do odzyskania. Ja co utraciłem już dozgonnie nie
odzyskam. I to najbardziej boli. Ale żale i smutki życiowe, zwłaszcza dziś
odsyłam na boczny tor, wrócę do nich kiedy indziej. Dziś mamy dzień
piłki nożnej po tak długiej przerwy nieobecności na Arenie Marzeń.
Dziś marzenia się spełniają, zamieniają się na rzeczywisty fakt.
Mecz rozpocznie się o godzinie 20:30, a my już jesteśmy na parkingu
przy stadionie o godzinie 18:30, więc całe dwie godziny mamy czasu
do rozpoczęcia meczu. Stąd ze wszystkim powoli i z rozsądną rozwagą,
a nie z rozbudzoną emocjami fanatycznego kibica swojej drużyny,
a i wiek nie przystoi wygłupiać się już na parkingu okazywaniem
emocjonalnego nad pobudzenia faktem meczu. No chyba mojemu
"źróbkowi" ujdzie się, ale i on nigdy nie jest skłonny okazywać
nadwrażliwością skandowania okrzyków przed meczem.
Na wszystko jest dobry czas, a i my przed każdym meczem pojawiały
się tak wcześnie, że na wszystko mamy czas. Na parkingu, choć sporo
już jest zaparkowanych aut, zapewne pracowników obsługi stadionu,
ale kibiców z goła odmiennie nie widać nadciągających, jak szarża
husaria, jeszcze za wcześnie. Ale my jak już w zwyczaju dość wcześnie
jesteśmy tu, siadam na wózek, maseczkę na nos i usta zakładam,
i ruszamy ze swoim "źróbkiem" w kierunku stadionu, powoli bez
pośpiechu, ze stoickim spokojem pod górkę, jeszcze ze zwyczaju 
spojrzeć na swego Mustanga, a może świateł nie wyłączyłem i z dla
samego wizerunku auta, że choć 18-sto letni mój staruszek auto-świat,
ale na takiego biedaka jak ja, to i tym trzeba się cieszyć. 
Co prawda w cenie jest mało wart, bo może tylko z trzy koła, ale jak
że wartość posiada w celu służenia mi przemieszczaniem się, kiedy jest
moimi nogami na podróż. No cóż docenia się to co się ma.
Docenia się to na co stać. Bez problemu biedak to zrozumie, a tym
bardziej taki człowiek jak ja. Już znaleźliśmy się na samej górze
podjazdu, tutaj dwie osoby stoją ze środkiem dezynfekcji rąk przez
w razie ewentualnego zabezpieczenia nie roznoszenie koronawirusa! 
A ja do pchania się wózkiem mam założone rękawice bez palców,
ale wcześniej przecież jak zawsze w zwyczaju u mnie to bywa i przystoi,
choć młodzi chłopak i dziewczyna, czapkę unoszę nad głowę, dzień dobry
mówię. Pokazuję to trochę w formie dowcipnych żartów, że mam
rękawice i czy muszę je zdjąć, by otrzymać środek na dłonie dezynfekcji
rąk? Młoda, jak wiosna dziewczyna, piękna, jak róża, uśmiechnięta,
jak szczęście, spytała mnie, czy jestem w stanie zdjąć rękawice?
Odpowiedziałem, jak najbardziej i dostałem płyn na ręce, jak przepis 
w koronawirusie to mówi. Po czym podążyliśmy w stronę bramy,
gdzie kontrola biletów, po tym za bramą już powierzchowna kontrola
ubrania. Przed koronawirusem torbę za każdym razem miałem na
kolanach, w sumie butelki z piciem nie brałem, bo po skontrolowaniu
i tak nakażą pozbyć się butelki, ale ze względu na dokumenty, aparat
cyfrowy i inne podręczne rzeczy. W koronawirusie przed obawą, że nie
można na stadion wnosić torb, torbę uwiązałem z tyłu wózka, a i tak
kontroler dostrzegł, i choć z widzenia już rozpoznają mnie, co często
podkreślali, nakazał otworzyć do skontrolowania. Nic nigdy nie mając
do ukrycia, z uprzejmą chęcią wykonałem polecenie. W sumie nie
musiałem uwiązywać torby z tyłu wózka, skoro okazało się, że już nie
ma takiego zakazu. Po etapie przejścia bramy kontroli, droga już
otwarta na stadion. A że czasu mamy ponad półtory godziny do meczu,
nie idziemy na swój sektor, a dla atrakcji na róg stadionu, takie moje
życzenie zwiedzające stadion, mówiąc do mego "źróbka".
A że tutaj spotkaliśmy m. in. chłopaka w jakimś tam stopniu
upośledzającym umysłowo, nazwanymi przeze mnie "Dziećmi Bożymi ",
którym mam zrozumienie i szacunek, bo i skoro sam również jestem
w jakimś tam stopniu upośledzonym, tylko że fizycznie. bo nie są
zakłamanymi, a szczere jak dzieci, bez żadnych z mojej strony
podtekstów, szczerze rozwijam może nie dyskusję, ale z pewnością
rozmowę. Następnie cykam panoramę stadionu w świetle słońca,
i piłkarzy jednej i drugiej drużyny, co już wyszli na boisko przed meczem
sprawdzić murawę. Klawo jest jak cholera, dalibóg, a jeszcze przecież
nie zaczął się mecz. Jedziemy dalej - w kierunku według zakupionych
biletów na nasz sektor - po drodze wszystkim z obsługi kogo napotykamy,
ze stoickim dla mnie ukłonem mówię:
- Dzień dobry!
Odwzajemniają tym samym z lekkim uśmiechem na twarzy.
W holu, nie od razu bijemy na sektor, a zachęcam "źróbka", do rzucającego
w oczy Bigboard-u z piłkarzami Jagi zrobić mi kilka zdjęć na pamiątkę. 
Podczas zdjęć w maseczce i bez, ale z dumą i patriotyzmem oraz z
wrażliwością i emocjami duchowymi okazuję gesty poparcia i zwycięstwa
naszej Jagiellonii, by mieć sobie i nie tylko dla satysfakcji, ale i dla pamięci
w swoim albumie zdjęć. Po wykonaniu zdjęć, obejrzałem, po czym
kierujemy się na stadion w miejsce swego sektora według zakupionych
biletów. W środkowym przejściu na prawo i lewo z obsługi prześlicznie
piękne młode dwie Panny Podlasianki, którym jak zwykle i wszędzie
z gestem dżentelmena na prawo i lewo wykonuję gest szacunku w postaci
ukłonu, po czym mówię:
- Dzień dobry!
Z piękną gracją i z romantycznym uśmiechem od jednej i drugiej Panny
otrzymuję odwzajemnienie. Kierując się na swoje miejsce, już podczas
drogi na dystans, gdzie stoi Pan z obsługi, z lekkim ukłonem głowy, mówię:
- Dzień dobry!
Dostałem odwzajemnienie te same. Na dystans dwóch metrów, choć Pan
z ochrony w maseczce i to w jakiej obszernej i grubej robi wrażenie.
I ja w maseczce, wdałem się w rozmowę - opowiadam o naszej Jagiellonii
o ostatnich meczach na wyjeździe i u siebie... Widząc, że Pan z ochrony
nie zdejmuje maseczki, to też ja podczas rozmowy, a raczej opowiadania
w jakimś tam jak zwykle lekkim lub większym wrażeniu i emocjach,
maseczkę raz po raz to suwam na brodę, by po chwili znowu naciągnąć
na usta i nos. A kiedy przyszedłem po rozum - wrażenia i emocje w
pewnym stopniu opadły, a i zacząłem odczuwać, że w maseczce
niewygodnie się oddycha, ściągnąłem z nosa i ust i już nie naciągałem
na nos i brodę. W trakcie rozmowy, opowiadam Panu, że w poprzednich
meczach przed koronawirusem, na Pana miejscu zawsze tu była Pani
Małgorzata. Nie raz pytała o tego, czy innego piłkarza.
Znając całą drużynę piłkarzy na każdej pozycji, mogłem udzielać wiedzy
- odpowiadając i opowiadać nawet z zamkniętymi oczami, gdzie który
piłkarz na jakiej pozycji biega po murawie. Z murawy na sektor dochodzi
zapach ziemi i trawy... Dzień piękny, Boży, niebo w pewnym błękicie,
nawet ani jednego pierzastego anioła dla urozmaicenia nieba.
Promienie słoneczne padają na trybuny stadionu Areny Marzeń, to przeze
mnie tak nazwany, w rzeczywistości jest Stadionem Miejskim w Białymstoku
przy Słonecznej na Podlasiu, i wyzłacając w barwach żółto-czerwonych
naszego klubu, a z trybun padają promienie tych samych barw na zieloną
murawę. Serce się raduje, ale i mocniej bije z faktu, że ja tutaj obecny.
A kiedy piłkarze obu drużyn wybiegną na murawę na trening rozgrzewający,
zwłaszcza naszej drużyny ukochanej Jagiellonii, serce z wrażenia i radości
aż załomocze. cdn

  15.07.2020, środa piłkarska
  Stadion piłkarski Arena Marzeń przy Słonecznej w Białymstoku na Podlasiu



PROGRAM  OPOZYCJI  K(nie)O  OSIEM  GWIAZDEK

*  *  *  *  * = J*BAĆ
*  *  * = PiS

A wyszło:

*  *  *  *  * = WYGRAŁ
*  *  * = PiS 

 

    Celebryci  i  artyści  wyjadą  z  Polski  po  nie  wygranych 
    wyborach  prezydenckich  ich  kandydata 


Mówię Wam Polacy ! To ściema, żeby podjudzać tych, którzy ich lubią.
Oni wyjadą na weekend w piątek po południu - a w niedzielę na wieczór powrócą.
Taki ich będzie wyjazd ! 

  16.07.2020, 10:19, czwartek

*
A ja jestem szczęśliwym, że Duda wygrał wybory na drugą kadencję.
I że wczoraj Jagiellonia wygrała ze Śląskiem 2 do 1.
Ze swoim "źróbkiem" byłem na meczu. Mecz ze strony Jagi był zaje*isty. 



BARWY  BIAŁO-CZERWONE  WYGRAŁY  z  barwą  niejaką


Sztab Pana Andrzeja Dudy - setki Biało-Czerwonych żywych flag.

W sztabie na kandydata na prezydenta RP Rafała Trzaskowskiego
żadnej flagi polskiej.

Hmm. I oni dziwią się, że przegrali wybory.

  16.07.2020, 10:44

KOCHAM CIĘ, POLSKO ! !
Nie tak, jak w wierszu sonet
I nie tak jak wojsko.
A tak jak KOCHA kaleki poeta.



   Na  wieczność


Kiedy patrzę na kobietę,
która mi się podoba,
mówię sam do siebie:
- Los mi odebrał,
to co najpiękniejsze
w życiu mężczyzny.

Kobieta, która mi się podoba,
nie widzę kobiety,
a Anioła na ziemi. 
Spozierając wzrok mogę
na jej urodzie zawiesić -
poić serce i duszę -
wzruszać się natchnieniem,
póki przypadkowym jej spojrzeniem,
ze wstydu wzrok swój
odwrócić zmuszony muszę. 
Erotyka.
Romantyka.

  Tutaj nie postawię daty, skoro to jest zawsze aktualne.



               Michnik  u  Lisa


Michnik: - Polski tym palantom nie wolno oddać!

Michniku: - A wyszło tak, że palantom odebraliśmy
Polskę, żeby była dobrze zarządzana!

Mietko
Po wyborach prezydenckich 2020



        Program  P[nie]O  i  PiS


P[nie]O daje uśmiech, który nic nie znaczy.

PiS daje zasiłki, które wyeliminowują biedę.
Albowiem P[nie]O, to dzieci resortowe nieznające, co to trud.
PiS, to lud, który żywi i broni.

  19.07.2020, 10:38, niedziela



                    Po wyborach  prezydenckich


P(nie)O tak postępuje z przegraną w wyborach prezydenckich 2020,
swego kandydata, jak sprzed laty powiedział były piłkarz Świerczewski
- przegraliśmy, ale byliśmy lepsi. Ha, ha, ha.

  20.07.2020, 7:42, poniedziałek, zainspirowało oglądając TVP INFO
  "JEDZIEMY" M. Rachonia. 



  Przed  wyjściem  słońca  zza  bloku
  ( za pięć minut )

Rozliczne ptaki siadają na drzewa i ziemię.
Jedynie na dachu budynku chwilowe braki.
Ale i tu się pojawią, przylecą gołębie,
Po czym pionowo spadną do ogródka,
Gdzie z balkonu rzucają okruchy.

Zanim pojawi się słońce -
Bijąc światłem po oknach,
Przyglądam się nowemu dniu...
Nowy dzień, to ciąg dalszy życia...

.
                    Gdyby  w  razie


Pojawiłby się koronawirus w drugiej połowie lat 60-tych XX wieku,
( ale wyjaśniam, nie oznacza to, że chciałbym obecności tej zarazy,
która i tak przecież nikomu nie była znana, choćby i mnie nie musiała dopaść,
ale stanowczo byłaby niepożądana i ze względów na zdrowie i na życie ludzkie )
kiedy to miałem kilkanaście lat, chodząc do podstawowej szkoły, a szkoła
z koronawirusa byłaby zamknięta. Poświęcałbym wolny czas na doglądanie
królików i gołębi. Chodziłbym do rzeki dzieciństwa Sidra, łowić ryby, raki.
Nie pomijając pomocy już jak dorosły w robocie na gospodarstwie.
Telewizji nie było u nikogo we wsi do 70-tego roku.
A o komórkach czy internecie nawet się nie śniło.
Nie siedziałbym w domu. Łono Natury byłoby moje.
Szedłbym brzegiem koryta rzeki, jak chłopiec "Aborygenów"
z ościeniem w lewej ręce, zrobionym przeze mnie,
z przyspieszonym rytmem serca, z ciarkami na plecach,
ze skurczami mięśni z emocji, że w każdej chwili napotkam rybę?!
A kiedy już napotkałbym miętusa, suma, czy szczupaka -
ścigałbym rybę aż do upolowania. A gdyby ryba zwodząc mnie uszłaby
i ją straciłbym z oczu, do skutku chodziłbym, aż upolowałbym to
po co przyszedłbym. Skupisko miejskie było dla mnie nieznane i czymś
innym, niż wiejskie. Dotąd tylko raz byłem w Sokółce ( pamiętacie "JARMARK
SOKÓLSKI" ) i raz w Białymstoku ( pamiętacie "SZKOLNA WYCIECZKA
DO TEATRU IM. WĘGIERKI W BIAŁYMSTOKU".

  19-05-2020, 14:06, wtorek

A byłoby mniej więcej to tak - nawet pora roku ta sama:

  Wawrzynek  Wilczełyko
  ( Wspomnienia z dzieciństwa ) *

Choć sucho, lecz jeszcze wszędzie szaro,
Krzewy, krzaczki, drzewa bez pączkowania.
Zimą nawiany jeszcze leży zwał śniegu,
Chodzę po śniegu, nie zapadają się stopy,
Jest twardy z nocnych przymrozków,
Zostawiam ślady, co roku to powtarzam
I zawsze jest tak samo lub podobnie.   
Trawa szara, brudna, sucha,
Tuż nad rzeką, obok zwału śniegu,   
Kwitnie wawrzynek wilczełyko -
Roznosi zapach na kilkadziesiąt metrów...
Zapach przyciąga - podchodzę - wącham...
Kiedy będę wracał do domu, ułamię dwie gałązki.
Idąc brzegiem koryta rzeki,
Śledzę miętusa, suma, szczupaka...   
Serce przyspieszonym rytmem zaczęło bić!
Może już lub za chwilę spotkam rybę?
Ościenie trzymając w ręku jak Aborygen.
Lubię takie życie chłopca myśliwego...
Słońce przeźroczyste, ani obłoczka na niebie -
Przygrzewa głowę, kark i plecy...
Woda w rzece mieni się w promieniach srebra.
Sprzyja wyjścia ryby z korzeni nadrzecznych
I z wodorostów na światło dzienne.   
Już dostrzegłem miętusa!
Śledząc nie spuszczając ze wzroku...
Z emocji serce wali jak dzwon -
Czuję pod żebrami jak łomocze...
Ryba zatrzymała się na samym dnie koryta,
I w dodatku wygodnie po mojej stronie.
Brzeg jeszcze nocnym przymrozkiem twardy -   
Idealnie służy podejść jak najbliżej -
W dodatku słonce idealnie sprzyja -
Mój cień pada wzdłuż brzegu koryta -
Powoli, delikatnie zanurzam ościenie -
Miętus stoi jak wryty bez ruchu,
Jedynie wykonuje ruchy oporom prądom wodnym.
Ościenie zanurzyłem tuż nad grzbietem suma -
I jak przyfanzolę, aż muł z dna wody uniósł się -
Unoszę ościenie do góry z sumem nabitym
Wykładając na brzeg koryta rzeki.
Jestem podniecony, szczęśliwy i spełniony.
Ułamując dwie gałązki wawrzynka wilczełyko
Wracam do domu z łupem po jaki przyszedłem.
Była to opowieść chłopca znad rzeki dzieciństwa, Sidra.



   Wierna  rzeka *                       


Rzeko mego dzieciństwa,
Wierny byłem tobie ja.
Wierna byłaś mi ty.
Przybiegałem jako mały chłopiec.
Przychodziłem jako duży chłopiec.
Żaden chłopiec tak często tego nie robił.
Żaden chłopiec tak często ryb nie łowił.
Jednego razu szedłem z prądem.
Drugiego razu szedłem pod prąd.
Zakola zatrzymywały na dłużej.
A gdy dostrzegłem miętusa lub suma,
Serce waliło jak dzwon.
Ścigałem jak "Aborygen" dopóki nie upolowałem.
Wracałem do domu jak myśliwy ze zdobyczą.
Wierny byłem tobie ja.
Wierna byłaś mi ty.

  02-01-2018, 19:45


     *     *     *

Nigdy tak nie ma, żeby nie chciał wstać z łóżka.
Wstaję z ochotą, bo chcę żyć i pisać wiersze.


     *     *     *

Noszę wspomnienia z dzieciństwa
pod powiekami pamięci
czyli to co widziałem pamiętam.   
 


Krótko, ale  zwięźle


Na pochyłe drzewo
wszystkie kozy skaczą.
Mnie to ominęło,
gdy nogi nie kroczą.     



Czy  Ty  wiesz?


Czy Ty wiesz,
że kocham Ciebie?

Czy Ty wiesz,
że tęsknię za Tobą?

Czy Ty wiesz,
że pragnę Ciebie?

Czy Ty wiesz,
że chcę przyjść do Ciebie?

Czy Ty wiesz,
że kiedy przyjdę, ucałuję Ciebie?!



   Zgadnij  kto?


Jest taka drużyna,
że wszystko przegrywa.
Do boju tylko się zrywa,
gdy gra z San Marino.


     *     *     *

Piękno się rodzi z tragedii.


     *     *     *

Los stymuluje do wierszy -
a charakter to napędza.



        Podlasie


Boli moje serce, okropnie,
że nie chodzę po tej Ziemi.



                              Jak  zauważyliście(?)


Jak zauważyliście, od dziesiątego maja nie napisałem ani słowa o jerzykach.
Nie jest to podyktowane lenistwem, a tym, że budynki są po ocieplane, kratki 
wywietrzniki po wymieniane, bez żadnych ubytków, jak przed budynków ocieplaniem.
A domki do gniazdowania, jakie administrator budynków zamieścił. Zanim jerzyki do nas
przylecą, wcześniejsze obecnością ptaki już zajmą. Biedny jerzyk utracił gniazdowanie
i stąd wyniósł się w inne miejsce. Stąd tak ich jest mało, kiedy wyjdę na "tron", po obserwować.
A kiedy nad blokami, nad lasem jerzyki nie furgają, lub mogę tylko zobaczyć pojedyncze,
najwyżej w małych grupach kilku sztuk, już nie robi na mnie takiego wrażenia, jak sprzed laty,
kiedy to furgali nad blokami, nad ogromnym lasem - puszczą, ale pod chmurnym lub błękitnym
niebem. Dziś tego zjawiska nie uświadczę. A jeszcze w dodatku zimny maj, jak nigdy z pamiętania.
Na dowód wieczorny ziąb przeszły na wskroś mnie, choć ubrany jesiennie. A w dodatku dziś jest
po deszczu, zaledwie niebo się wypogodziło, ale ziąb pozostał. ( Nie pamiętam od dzieciństwa
takiej brzydkiej wiosny, jaka na ten rok nam przypadła, kiedy byliśmy dziećmi, w ciepłym maju
na wieczór siedzieliśmy na pachnącej kwieciem czeremchy. Stąd i niejako moje zapomnienie.
Jedynie rad jestem w tym, że leśne ptaki, w majowym śpiewie, zwłaszcza kos, mogą, może
pocieszyć mnie... Dlibóg, wróciłem do domu, by zmienić kurtkę z jesiennej na zimową, po czym 
wyszedłem na "tron",  a tu już nadciągają chmury i kropi grzybowy deszcz... A kiedy wyszło słońce,
świeci z drugiej strony bloku. Koniec zabawy z wiosną, sprośną wiosną. Co tu się dziwić wiośnie,
kiedy i politycy zeszli na psy. Proszę tylko pooglądać telewizji, a po stokroć złe obrazy zniesmaczą
bardziej Was, niż mój wiersz. Jutro będzie lepiej. Jeżeli nie jutro, to pojutrze itd, itp... Jak mówił
stary baca - "jeśli idziesz w góry, wierz w Boga, ale Bogu nie wierz".
Rąbnąwszy Ducha Puszczy, ponownie wyszedłem na "tron", słońce, choć z drugiej strony bloku,
niebo w błękicie wypogodniało, siedzę - słucham rozmów leśnych ptasząt...
Ja to nam szczęście, w nieszczęściu. Ty tak samo nasz? Napisz do mnie list.

  24-05-2020, 18:43, niedziela



             Zgadnij  kto  to?


Pchlarz, popatrzył na mnie, i poszedł do lasu na woły. 
O, teraz biegiem dołącza do niego drugi.

W lesie może powstać heca niezgody, kto rządzi. 
Chyba, że ten, który bardziej bojaźliwy, spieprzy.

A jerzyk tylko jeden na niebie.
I ten w parę sekund zniknął.

Pociesza mnie głóg, swoją miętą zapachu...
Sikorka szukająca owadów, pszczoła zapylająca kwiatostan.

I gromadka jerzyków, która nagle zerwała się do ściganej zabawy.

Jak pięknie żyć w lesie...
A jeszcze piękniejsze być poetą... 

  20:08



        Moje  miasto  Białystok


Tu i ówdzie mlecz już kończy kwiatostan
I w rezultacie wiatr porywa dmuchawce.
Piękny mego miasta jest wiosenny stan,
Upiększają z herbem podniebne latawce.   


Trawniki, drzewa pachną majowym kwieciem,
Powietrze czyste jak w botanicznym parku.
Gdy dbać nie przestaniemy - będzie tak i stuleciem.
I nawet prawnuki będą wspominać na jarmarku.   


Murale na ścianach budynków wzbudzają ciekawość,
Między budynkami sosny, świerki, klony, lipy, akcje
Zielenią i tlenem wzbogacają mieszkańców odporność.
Chcesz się przekonać wybierz Białystok na wakacje!


Drozdy podskokami za pożywieniem przemierzają trawniki,
Silniejszy sprytem przegania ze swego rewiru słabszego.
Przez pandemię koronawirusa, puste w ludzi chodniki,
A i auta ulicami nie przemykają, jak dnia powszedniego.   

Przy Radzymińskiej, 26-05-2020, 9:25
( Przyszła Basia, jedziemy do domu )



     26.  MAJA  DZIEŃ  MATKI

     List  do  Matki *

https://www.facebook.com/photo?fbid=1178814442457828&set=a.1076792042660069
https://www.youtube.com/watch?v=10rQa3tJ_Ck

Matko! Ty tam.
Ja tu.
Dom w pisklęta pusty -   
Wyszliśmy wszyscy z gniazda już dawno temu
Tak dawno aż straciłaś orientację kiedy.
A zdawałoby się, że było to wczoraj.
Lecz czasu nie oszukamy.
Ty z wiekiem leciwym.
Ja już senior.
Tobie kłaniają się już prawnukowie.
Mnie kłania się już wnuczka.
Ale serce w nas wciąż bije póki żyjemy...
Ty się podpierasz na kiju.
Ja pcham wózek już ponad trzy dekady.
Na ścieżkach polnych dróg
Zatarły się już nasze ślady.
Lecz w pamięci ciągle tkwią,
Choć nie chodzimy już żadną z dróg. 
Czas nic i nikogo nie oszczędza.
Z samotnością i cieniami rozmawiasz Ty...
Z wierszami rozmawiam ja...
Chłopska dola jest ciężka.
A kto z chłopa wyrośnie na poetę
Dola podwójnie ciężka, 
Bo ciężar na grzbiecie i na sercu.
Już jadę do Ciebie! Mamo.



  Szlachetne  pochodzenie


Nie jestem dzisiaj rolnikiem,
a poetą, ale jakiś tam pierwiastek
chłopski we mnie pozostał,
co mi nie przynosi wstydu,
a zachwyt, że jestem z krwi
chłopskiej robotniczej,
która żywi Ojczyznę.

Nie "kasta sędziowska" jest solą tej Ziemi,
a chłopi i robotnicy są solą tej Ziemi.
Jeśli chłop i robotnik nie naprodukuje,
to pieniędzmi nie najesz się.


     *     *     *

"Jeśli widzisz u kogoś feler,
to spójrz czy u siebie nie masz większego"



        Znam  powód  dlaczego  gwiazdorom  odbija


Duże zarobki!
Gdyby mieli 5000 zł na cały miesiąc i na utrzymaniu nie tylko siebie,
ale i całą rodzinę, nie odbijałoby im, tak jak nie odbija ludziom
uczciwej roboty, za którą dostają tyle, by nie zdechnąć z głodu. 



  Znoszę  owe  cierpienie...


Wiersze są odskocznią od stresu,
zabiciem wolnego czasu.
Gdyby moje żyć było filmem,
chciałbym obejrzeć.



      Wśród  wiosny


Las wiekowy nieopodal stąd.
Wiatr hula między drzewami,
Kwiecie z głogu porywa w kąt...
Wiosna biało-zielona uprzężami...



        Na  "tronie"


Śpiewaj mi kosie melodię swą...
Rozwesel mnie do uśmiechu...
Bawmy się, zanim nie spadnie deszcz
  na chwilę tą?!
Ty śpiewaj. Ja słucham w pośpiechu.
Zanim wiatr i deszcz przegoni nas,
Zanim to wszystko pójdzie w las.

  28-05-2020, 17:52



      Meteopata


Mięśnie i kości bolą...
Parę dni temu przewiało.
A i niepogoda skutkowi dopełnia.
Ślubna do ciepłej herbaty Gripex wsypała -
Wypiłem - i zanim wierszyk napisałem -
Już prawie zdrowy jak przedtem.

  28-05-2020, 17:59



Zmiana  na  lepsze


Nagle ucichł wiatr.
I na deszcz nie zanosi.
Ale i ptaków nie słychać,
Tyle co pies z balkonu szczeka.
Niebo strasznie wygląda -
Wszędzie chmury ołowiane.
Tylko jerzyki nigdy niestrudzeni
  karkołomną robotą,
Furgają między lasem,
  a chmurami.
Cisza na ziemi i niebie.



                                 Według  Mietka


Jeżeli państwo studenta wykształci na lekarza, to on po jakimś tam czasie nie
powinien rzucać pracy lekarza i przechodzić do polityki, bo wtedy są zmarnowane
pieniądze na jego wykształcenie lekarskie. Nie dotyczy to, gdy lekarza desygnuje się
na ministra zdrowia. Ale kiedy przestaje być ministrem zdrowia, automatycznie
powinien wrócić do pracy jako lekarz. 



                                   Według  Mietka


Państwo, które wykształci licealistów lub studentów, powinni podpisywać umowę,
że licealiści przez pięć lat, a studenci przez dziesięć lat nie opuszczą kraju, który ich
wykształci. W razie wyjadą z kraju za pracą przed tym terminem, powinni być
zobowiązani do zwrotu kosztów ich wykształcenia procentowo w jakim czasie wyjadą
z kraju po ich wykształceniu. ( Ale to już było )



                                             Witajcie


Od minionego czwartku mnie tu nie było ani z wierszem, ani z żadnym czegokolwiek opisem.
Od piątku jestem chory - łamanie kości w żebrach - w plecach - wzdłuż kręgosłupa - w lędźwi - 
ból mięśni - drętwienie i pieczenie ciała od szyj do stóp - odczuwanie dolegliwości wątroby -
suchy duszący kaszel bez flegmy pochodzący spod żeber pod gardło - co bez moje woli muszę
kilka razy odkasłać - i jak dwa razy z lekkim odkasłaniem to pół biedy - ale gdy podejdzie
duszność spod żeber i kaszel bardzo silny - to aż dech zatyka - aż wnętrzności może wyrwać -
pocenie się coś w rodzaju grypy zwłaszcza po wziętym Gripexie lub tabletce od bólu kości
i mięśni - co najgorsze zapalenie pęcherza z wydalaniem pomarańczowego, a nawet
czerwonego moczu w ciągu doby tyle, co wydala kot. Apetytu brał - od soboty jem jedynie
kromkę posmarowaną topionym serem - jedynie piję wodę, herbatę tak jak przed chorobą -
najlepiej służy woda mineralna Krynka gazowana, co sprawia, że służy wątrobie po odbijaniu
się gazówki. Przypuszczam, jak przez maj opisywałem, jak to było zimno i wietrznie na
Podlasiu w otulinie Puszczy Knyszyńskiej. A ja wychodziłem na podjazd różnie ubrany
nieadekwatnie do pogody - i prawdopodobnie wzięło się to z przeziębienia. Nie sądzę, że
złapałem koronawirusa, kiedy podczas epidemii tyle co przemieszczałem się z domu na
parking do samochodu i na podwórku obojętnie gdzie byłem nie wychodziłem z samochodu.
Nie sądzę też, że złapałem koronawirusa od ślubnej, syna, czy innych ludzi, którzy chodzili
do Biedronki i Tesco w maseczkach i nie było widać po nich objaw choroby. Albo przeziębienie
o którym opisałem, możliwe, że złapałem od syna, który w pracy przeziębił się i kasłał w domu,
gdzie męczyło go nawet odkasłaniem flegmy przez trzy tygodnie, co być może i to na mnie
przeszło, ale prócz kasłania nie było widać, by był chory na grypę. Prawdziwiej skłaniam się 
mojemu przeziębieniu na podjeździe. U lekarza nie byłem, pogotowia też nie wzywałem,
boję się, gdyby to była choroba koronawirusa. Co prawda gorączki nie mam. W razie
umarłbym, syn skasuje na Forum FAR moje wiersze, a przekażę wiersze do gminy oczywiście
z jego prawem autorskim dziedziczenia. W chorobie nawet nie dałem rady opisać w 27 kolejce
meczu między Cracovią, a Jagiellonią. Ale mecz ze "źróbkiem" obejrzeliśmy. Jaga w rocznicę
100- lecia klubu wygrywając mecz dała satysfakcję siebie i naszym kibicom. 



          KOCHAMY  NASZĄ  JAGIELLONIĘ...


https://www.youtube.com/watch?v=BPUDqTGZoF4

Cracovia - Jagiellonia Białystok 0:1, 31.05.2020 [ skróty Radio Białystok ]
KOCHAMY NASZĄ JAGIELLONIĘ...

  02.06.2020 13:19, wtorek

*
Jak mnie męczyło tak i dalej męczy. Ale nie ma gorączki temperatura ciała 36,3. 

  03-06.2020, 13:02, środa


Mecz Jagiellonia - Wisła Płock obejrzałem ze swoim "źróbkiem".
Skrót meczu Jagiellonia Białystok - Wisła Płock 2:2, 6.06.2020
https://www.youtube.com/watch?v=fU502-mMXbQ
07-06-2020, 13:05, niedziela

*
Od piątku jest poprawa - pomału wychodzę z choroby. Już jem więcej, piję normalnie
i co najważniejsze w piątek po wypiciu CocaColi - wątroba zaczęła ruszyła do pracy,
a przez to i nerki, gdzie zacząłem wydalać normalną stałą porcję meczu i już nie
pomarańczowo-czerwony, a w miarę żółty i już bez silnego zapachu tłuszczu i sam
nie wiem czego jeszcze z zapachów przez stany zapalnym. Kości mniej bolą też, w łóżku
przewrócić się na bok, czy na plecy już nie sprawia tyle ciężaru i problem, jak do piątku,
z łóżka wleźć na wózek też już łatwiej, z tym tylko, że w ciągu dalszym osłabiony i pot
występuje przy najmniejszym wysiłku. Refluks spod żeber już ustąpił na 70-80% - i już
duszność podchodząca do gardła tak nie męczy - z czego nie jest konieczne odkasłać.
Mam nadzieję, że będę żył dalej i pisał wiersze.

Podziękować pragnę braciszkowi Zenkowi, że przy dolegliwościach wątroby, doradził
pić CocaColę, która ruszyła pracę wątroby. Ale pisać jak na razie nie mam motywacji.

Mecz Jagiellonia - Wisła Płock obejrzałem ze swoim "źróbkiem".

Skrót meczu Jagiellonia Białystok - Wisła Płock 2:2, 6.06.2020
https://www.youtube.com/watch?v=fU502-mMXbQ

  07-06-2020, 13:05, niedziela 



Ptak  bez  gniazda, to  jak  człowiek  bez  domu


To już nie to co było przed ociepleniem budynków.
Jerzyków furgało po błękitnym niebie sto, dwieście,
trzysta całą masa ich było. A dziś jeden, dwa, trzy
zasilają niebo i to wszystko. Smutno mi z tego faktu,
spozierając w niebo z okna... A że w pełni jeszcze nie
wyzdrowiałem - siedząc w domu, jutro będzie dwa
tygodnie. Smutno mi z tego faktu... Bzy już przekwitły,
rzepak zapewne też. A ja siedzę w domu...
Smutno mi, mój Boże... 

  Pisałem, dnia 07-06-2020, 21:56, niedziela 



      Szczęśliwe  Podlasie


Przez okno spozierałem na świat...
Niebo było prawie bez chmur.
A te, które były nie były deszczowe.
A tu ni stąd ni zowąd zagrzmiało raz, dwa, trzy!
Był zaczął nieduży padać deszcz...
Pytałem siebie - skąd ten deszcz,
Skoro niebo bez grzechu chmur czyste jak łza?!
Odpowiedziałem - chyba chmura deszczowa
Nad budynkiem, czego nie widzę.
I tak w istocie było. No bo skąd byłby ten deszcz.
Po czym chmury scaliły się - i kilku minutowy
Bez wiatru obficie popadał deszcz...
Po tym w pobliskiej o kilkadziesiąt metrów stąd
Leśnej gęstwinie były zaczęły wydawać śpiewy ptaszęta... 
Powietrze o zapachu wilgotnej ziemi przy otwartych
Drzwiach wchodziło do domu. A ja oddychałem,
jak wolny ptak... Cisza w Przyrodzie prócz ptaków.
Szczęśliwe, szczęśliwe, szczęśliwe moje Podlasie.
Może być i Twoje, kiedy przyjedziesz tu i zamieszkasz.
Mnie dało to szczęście tu się urodzić. 

  Pisałem, dnia 08-06-2020, 16:10, poniedziałek



   Nie  ma  jak  się  ma...


Jak miło wrócić do zdrowia.
Jak miło wrócić do swoich wierszyków.
Jak miło wrócić do marzeń.
Jak miło nie myśleć do śmierci.
A jak przemiło myśleć o życiu...

  08-06-2020, 16:39



                    Po  dwóch  tygodniach     


Temperatura +24 °C - odczuwalna +30 °C, skoro parno jak w garncu.
Jedynie, co od czasu do czasu odczuwalny rześkością wiaterek powieje...

Wyzdrowiałem już prawie na dobre, jedynie co pot mnie oblewa,
a to z racji tej jeszcze do końca wychodzenia z organizmu przebytej choroby.

Podwórko smakuje, jakby wyszedłszy z aresztu, czy więzienia.
Choć tęsknoty nie czuję ogromnej tak jak innymi razy bez tygodniowego,
czy dwutygodniowego wychodzenia z domu.
Jakoś ludzie obojętni, chodzą czy nie, są czy nie ma ich.
Jedynie kobiety przyciągają mój wzrok.
Nic dziwnego, skoro ze mnie erotoman.

A gdy ślubna zrobi zakupy, pojedziemy do lasu, choć mieszkamy w lesie.
Tam będę siedział - patrzył na Naturę Przyrodę i rozmyślał o wszystkim...

  Piałem przy Biedronce Cz. B. 10-06-2020, 12:02   



               ŁKS  Łódź - Jagiellonia  Białystok

Skrót meczu ŁKS Łódź - Jagiellonia Białystok 0:3, 10.06.2020

https://www.youtube.com/watch?reload=9&v=1DW_q0Jq3rY


     *     *     *

"Jeśli chcesz Polaka ośmieszyć,
daj mu demokracją się nacieszyć". 


     *     *      *

Tam gdzie czuję się pewnie,
to jest moja wyobraźnia.


     *     *     *

Gdybym Cię nie znał, przysiągłbym, że nie jesteś dla mnie.
Ale kiedy Cię znam, wiem, że jesteś przeznaczona dla mnie.

  Basi


     
Z  otwarciem  oczu  na  świat


Powoli rozwija się dzień -
Słońce wynurza się na świat.
Mgły chowają się w las,
Ptaki dają pocieszenie.



               Śpiewny...


Śpiew tego ptaszka brzmi mi znajomo,
tylko nie wiem czy z dzieciństwa,
czy już tutaj?


     
      Tu  gdzie  korzenie


Serce się raduje nad widokiem,
Że tutaj tak naturalne i swojsko.
Tu jest mój rodzinny dom.
Tu jest moje miejsce na ziemi.
Przecieram oczy ze zdumienia,
Jakie piękno ujrzałem krajobrazu...



               Bez  porównania     


Zmierzyć się z kalectwem, to gorzej, niż pójść do więzienia,
Bo z więzienia wychodzi się, z kalectwa nie.



Skrót  meczu  Jagiellonia  Białystok - Piast  Gliwice  0:2, 14.06.2020, 30 kolejka sezonu 2019-2020

https://www.youtube.com/watch?v=y0C0yEp4wWI

Piast z gry meczu nie wygrał. Z frajerskiej gry Arsenicia i Tiru Piast uzyskał dwa karne. Arsenićia i Imaza na odstawkę! Aresnićia gra ośmiesza Jagę!



      Bladym  świtem     


Kiedy obudził mnie sen,
Za oknem świtał dzień.
Z lasu dochodził ptasi brzask. 
Jak zawsze słuchałem z uwagą...
Póki nie weszłam w ponowny sen.


Śnił się z dzieciństwa rodzinny dom,
Kupa nas dzieci w domu bawiła się.
Wszystkie byliśmy zdrowe,
Jak są chłopskie dzieci.

Rodzice i stryj byli młodzi
I pełni zapału do pracy.

A że był to okres żniw, 
Szliśmy na pole w tzw. "doły" -
Rosło tam złote zboże nasze.
Ojciec na przemian ze stryjem
Kosą na pokos zwalali...
Matka i my dzieci podbieraliśmy
I przęsłami wiązali stopki -
Po czym stawiali w tzw. "dziesiątki"...
W samo południe spadł deszcz!
Zmusił nas przerwać pracę
I ukryć się pod gęstym krzakiem.
Kiedy ustał padać deszcz,
Spożywaliśmy chłopski posiłek -
Babkę z kiszką i z mlekiem.
Gdy wiatr ze słońcem przesuszył zboże,
Wróciliśmy do pracy - po której
Ubywało zboża w kłosie -
A przybywało na rżysku w "dziesiątkach". 
Chłopska dola nie jest taka zła
Zwłaszcza, kiedy to jest tylko sen.

  Pisałem, dnia 15-06-2020, 12:22,
  przy Biedronce Cz. B.



      Dziś


Jest piękny dzień -
cały krajobraz
aż po horyzont
skąpany w słońcu.   


Smyki śmigają
na placu zabaw -
ciesząc się wolnością,
tak jakby była dziś
zwrócona i tak jakby dziś
był zrobiony plac zabaw.

Jerzyki furgają po niebie,
tego nie miałem na Śląsku.

Zieleń bujna czerwcowa,
ptaki na każdej gałęzi,
pożywienia mają pod dostatkiem.


Wiatru zewsząd zero,
drzewa bez żadnego ruchu
stoją jakby spały. 


Dom mój troskliwy,
w nim "Matka Teresa", 
która nie brzydzi się
fizycznej mojej ułomności. 
Czy wiesz jakie to szczęście
kalekiemu w nieszczęściu.   
Głupi zawsze ma szczęście,
a głupcy i w dodatku poeci 
aż nadto mają szczęście.   

  16-06 2020, w "trójkącie wierszowym" autora

.

Dziś Święto Chrztu Polski. 1054 lata temu Polska stała się państwem chrześcijańskim

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/swieto-chrztu-polski-1054-lata-temu-polska-stala-sie-panstwem-chrzescijanskim/qeqlllz

A WIĘC Z TEGO WZGLĘDU DLA MOJEJ UKOCHANEJ I UMIŁOWANEJ OJCZYZNY POLSKI WIERSZE:


OJCZYŹNIE, KTÓRA  ZWIE  SIĘ  POLSKA *   


Dwóch w jednym:
...Tyle będę Tobie wart, Ojczyzno,
Ile dobrych słów o Tobie
Znajdę pod swoją siwizną.


Poszczycić się za Ciebie blizną, żadna sztuka,
Byle prostak może to uczynić.
Zatem piórem pochwalić Ciebie,
O, to już nie pochwali byle prostak.

Znalazłaś we mnie jedno i drugie, Ojczyzno!

...Cel wyłania się powoli,
Tak jak wiersz po wierszu...
Nic nie robić serce boli
I pustym umrzeć tak z życia marszu;
To nie dla mnie z sercem moim -
Ja bym chciał objąć duszą niebo,
Natchnieniem ziemię udźwignąć swoim
I spocząć wreszcie w Tobie Ziemio.

* * *
Kiedy nie mogę uprawiać roli, 
Kiedy nie mogę wydobywać węgla,
Tobie Ojczyzno wiersz wydobędę.


A że z chłopską duszą siebie mam za oracza           
I hart niezłomny, jak u "białego murzyna".
Nawet chwila w życiu, która choć jest mi sobacza,
Nie powstrzyma mnie nawet "Mieczem Wawrzyna".   


Kiedy nie czas mi umierać
Lub spocząć na laurach.
Wolę nawet z duszą się poniewierać,
By tylko Tobie przysłużyć się o różnych porach.   


Słowa Tobie będę układał, choć chłopskie i proste,
Jednakże z sercem będę do tego się przykładał,
Tak jak moja wiedza, wiara i sumienie są Tobie czyste.


Kocham Cię, Polsko,
Nie tak jak w wierszu sonet.
I nie tak jak wojsko,
A tak jak kocha kaleki poeta.


Porwę się na śmierć za Tobą!
Umrę nawet dla Ciebie!
Gdyby nie było tak, nie byłbym sobą
I nie byłbym godzien mieć za patriotę siebie.


Nawet duszę wyrwę z siebie,
Jeżeli tylko zajdzie takowa potrzeba!
Zostawię tylko Boga, Honor i Ciebie,
Abym nie umierał na marne, Tobie w potrzebie.

Polsko! Polsko! Polsko!

  Autor: Mieczy' sław, pisałem w maju 2009 roku. Podlasie

  15-01-2020, 20:07, środa



       Patriota *


Z pochodzenia jestem chłopem,
sercem i natchnieniem poetą.
Nie wyemigruję z kraju rodzinnego,
perfidnie mówiąc mu do widzenia.
Bo kiedyś, gdy byłem małym chłopcem,
Ojczyźnie mojej przysięgę złożyłem wierności,   
jak w związku małżeńskim z kobietą,
już w rozważnej i świadomej
w dorosłej do tego odpowiedzialności,
że nigdy jedno i drugie nie zdradzę
i nigdy nie opuszczę.
Tak mi dopomóż Bóg.


Kocham mój kraj, chociaż po jego ziemi
nie stąpam nogami już ponad trzema dekadami.
Ale tutaj jest mój dom, moje dzieciństwo
i moje cierpienie, i moja radość,
i moja Miłość do rodziny i do Przyrody,
i do Ludzi z którymi żyję...
I tutaj przyjdzie starość, i umieranie.


     *     *     *

Jestem Polakiem z krwi i kości,
Znakiem moim jest Orzeł Biały,
Co w sercu mym gości
Dla potomności i narodowej chwały.



Podlasie  oczyma  i  sercem  poety *


Podlasie, to moja kraina
Z pochodzenia, dzieciństwa i ...spoczynku.
Ziemia rodowodna tylko jedyna
Piękna w Przyrodzie i dobra w uczynku.


Podlasie, to kraina mlekiem płynąca.
Modlitewnych ptaków od świtu
  do późnego wieczora.
Pięknych wschodów i zachodów słońca,
Gwieździstych nocy, księżyców
  srebrzystych, nietoperzy sfora.


Podlasie, to kraina rzek meandrem płynące,
Łąk mleczem, jaskierem ukwieconych.
Po nich dusze poetów chodzące -
Co ujmują tysiące słów ze złoconych.


Podlasie, to kraina wysoczyzn garbatych
Po których wiatry zbożami falują.
Ziem płaskich w pszenicach wyzłoconych
  obszarem bogatych,
Co tu i ówdzie się znajdują.


Podlasie, to kraina Zielonych Płuc,
Lasów i puszcz obszarów szerokich.
Po co Polakom po świecie się tłuc,
Kiedy tutaj tyle piękności wszelakich.


Podlasie, to kraina bocianów mnogości
Na słupach elektrycznych i wiejskich stodołach.
Chmary jaskółek pod błękitnym niebem
  we wspólnej jedności.
Na ziemi pełno zwierząt w leśnych ostojach.


Podlasie, to Ziemia Ludzi życzliwych
I gościnnych tak, jak gość w dom - Bóg w dom.
Ludzi pięknych zdrowych i szczęśliwych,
Których poeci ujmują w wierszy swój tom...

  Pisałem, dnia 22-11-2012 roku. Podlasie

  Podlasianin Mietko

   

          BÓG
         HONOR
        OJCZYZNA *


Bóg - Jedyny, którego wyznaję.

Honor - po Bogu jest najważniejszy.

Ojczyzna - Rzeczpospolita, którą jako Polak i patriota miłuję...   

Lepszej miłości nie znajduję do dnia żywota ostatniego.

11.11.16

  Bo tutaj jest jak jest

  Podlasie
  Mieczysław Borys
  Mój E-mail: Mietko_1@wp.pl

  Patriota

  https://photos.google.com/photo/AF1QipOBwUcu8n0Apy3ZOtKHkf0RXJNGuQchHQ0-XMAt?hl=pl
  Chrzest Polski od fanów Jagiellonii z Czarnej Białostockiej - Podlasie

  https://photos.google.com/photo/AF1QipO2HzHeSPPXrW4NlTAjj0A27S-1vSTNitfc8Jfr?hl=pl
  Chrzest Polski od fanów Jagiellonii z Czarnej Białostockiej - Podlasie

  https://photos.google.com/photo/AF1QipMBRXTREZ4LhGUUZ7qP8x3fuA9D1j25_dqm-qaH?hl=pl
  Chrzest Polski oraz herb Czarnej Białostockiej i logo Jagiellonii Białystok
  w Czarnej Białostockiej - Podlasie. Od fanów Jagiellonii z Czarnej Białostockiej



Kwiecień  plecień  czy  anomalie  pogodowe
( Na jedno wychodzi )


Pierwszy dzień Świąt w słońcu był.
W drugi dzień Świąt padał deszcz.
We wtorek padał śnieg.
Dziś miałem wyjść na dwór, przed
obowiązkiem jutrzejszym noszenia maseczek.
Nie wyszedłem, bo padał śnieg i deszcz.
Maseczki już są, kupiła ślubna.
...Jutro wyjdę.
Pogoda słoneczna i ciepłej ma być(?)
Ale gdzie pojadę?
Kiedy wszędzie ograniczenia i nakazy obowiązują!
A ja przecież, mimo żyję w lesie, chcę jechać do lasu.
Koniec świata.
Koronawirus w swoich szponak nas ma!
Tutaj pasuje wiersz: "Czym człowiek jest"?(...)
( Wyróżniony w Konkursie Literackim "Srebro Nie Złoto"
organizowany przez Podlaski Senior Białystok )

  15.04.2020, 16:48, środa


      Czym  człowiek  jest  wobec  siły  atmosferycznej  natury *   
      [ dziesięć przykazań w kolejności przypadkowej autora ]       

https://photos.google.com/photo/AF1QipPpUhde1PeOqAHB_BPcEK6tOiHMR2v4Meo6Ze1b?hl=pl

Czym człowiek jest wobec rzeki, która wartko płynie.
Najwyżej kroplą deszczu, która do rzeki spadnie nic nie znacząc.   

Czym człowiek jest wobec huraganu, który przez otoczenie ludzkie przechodzi.   
Bezradnym liściem, który żadnego oporu nie postawi, a zostanie przez burzę porwany nic nie znacząc.

Czym człowiek jest wobec pioruna, który z nieba w ziemię uderza.
Jedynie świadkiem przyglądającym dla potęgi atmosferycznej nic nie znacząc.

Czym człowiek jest wobec słońca, które świeci na ziemię, dając stworzeniom ziemskim życie.
Jedynie astronomem obserwującym i badającym zachodzące wybuchy i zmiany na słońcu nic nie znacząc.

Czym człowiek jest wobec wybuchającego wulkanu i wylewającej lawy.
Jedynie obserwującym i w razie w miejscu zagrożenia życia opuszczającym miejsce wulkanowi nic nie znacząc.

Czym człowiek jest wobec mających władzę, którzy robią przekręty.
"Śrubkami porozrzucanymi w magazynie" władnym nic nie znacząc.   

Czym człowiek jest wobec dobroci ludzkiej.
Tym, który pomoże materialnie, powie dobre słowo, poda ciepłą rękę co im życiem znaczy.

Czym człowiek jest wobec Miłości.
Radością życia drugiej Osobie i sobie, bo wiemy, że Miłość wszystko przezwycięża i szczęśliwe życie znaczy.

Czym człowiek jest wobec śmierci, która nikogo nie ominie.
Za życia i po życiu pamięcią, która nas odróżnia od zwierząt i naszą ludzką kulturę znaczy.

Czym człowiek jest wobec pięknych, zdrowych i bogatych, kiedy życie z niego lumpa zrobi.
Nie trzeba takiego człowieka się brzydzić i szeroko go omijać, a podać mu rękę i nakarmić,
wtedy prawdziwie ludzkim człowiekiem się staniesz i zrozumiesz czym jest niebo i piekło
na ziemi, co dla tego świata przeżyciem lub śmiercią znaczy.

Amen.

  05.12.2017, 11:26



PODLASKI SENIOR BIAŁYSTOK "Twórczość"

https://podlaskisenior.pl/wypatruje-z-okna-wiersze-mieczyslawa-borysa/

Twórczość
Wypatruję z okna – wiersze Mieczysława Borysa
Redakcja Podlaski Senior Białystok

Wypatruję z okna…
Ostatnie podrygi zimy, której nie było *

Na wieczór niebo odziało się w czerwień –
W nocy jeszcze mrozik złapie!
Za to dzień będzie w promieniach słońca.
Pewny tego, jak świat jutrzejszego dnia.
Niebo w pełni wolne od jakichkolwiek chmur.
Wracając na noc, od czasu do czasy ptaki przelecą.
Drzewa bezwietrznie stoją w bezruchu.
Ludzi nie ma, wokół ani żywej duszy,
Tyle co jakiś czas auto drogą przemknie
W pośpiechu, jakby ludzie uciekali od koronawirusa?!
Aż strach się bać! Więc przed życiem nigdzie nie uciekniemy.
Mimo wszystko trzeba żyć, trzeba żyć, trzeba żyć.
Choć czasami tego i owego trzeba się bać.
Kto się nie boi niczego, jest nierozważnym.



Rozpoczęta na dobre… *

Kos co ranka mi śpiewa…
Inne gatunki też nie próżnują…
Pąki pokrywają drzewa…
Boćki gniazda zajmują
I w klekocie idą w gody…
Słońce coraz wyżej się wznosi…
Krajobraz co dnia ma więcej urody…
Kawka budulec na gniazdo nosi…
Ludzie zarazie się nie poddają
Tak jak żyli, tak dalej żyją…
Sposób na koronawirusa mają
„Ducha Puszczy” po domach piją…

I ja, tak jak pisałem, tak piszę
O tym co widzę i słyszę…
Wiosna…



***     *
Gdy do głowy przychodzą myśli-
Na papier trzeba je przenosić…
A nie zginą, jak giną słowa,
O których ludzie szybko zapominają,
Choć sami je wypowiedzieli.



Z Ziemi Śląskiej
do Ziemi Rodzimej, Podlaskiej *

Kiedy wracałem na Podlasie –
Tak mocno w tęsknocie
Umierałem za tą Ziemią…
A kiedy już na dobre na stałe
Wróciłem na ziemię rodzinną,
Dostałem olśnienia w zachwycie
I w radości, że już nie będę umierał
W tęsknocie za jej widokiem.

Dzisiaj nie tylko mogę patrzyć na tę Ziemię –
Z podziwianiem w zachwycie kolorów –
To jeszcze w wierszu ją upiększam…:
O, jakże piękno tej Ziemi dostrzegam…
Nieprzemierzone lasy drogą przemierzam…
Wzrokiem po majowej ukwieconej łące biegam…
Żytem zielonym z wiatrem, z falą wzrokiem się zderzam…

A kiedy wiosna się stanie i w fakt realny to odmieni.
Już nie zadam sobie pytania, czy to o tym na Śląsku śniłem.

Na lewo i na prawo wioski drewniane spotykam…
Wzgórki i pagórki po drodze odliczam…
I końca nie ma ani krajobrazu, ani drogi.
A kiedy gniazdo bocianie spotkam,
Zatrzymam się i do dzieciństwa czasu wrócę.
Spozierać z takim żalem będę, jakobym zza mórz wrócił,
Z drżeniem serca i rąk sfotografuję, po czy wierszem otoczę…
Z podzięką tak mi dopomóż Bóg, że żyję na tej Ziemi…



Spozieranie na wiosnę… *

Z dziką rozkoszą spozieram na piękno przyrody…
Ptaki szepcą mi do ucha, że to już wiosna!
Dzięcioł z zapałem wiosennym obstukuje sosnę…
Kos śpiewa w moim „trójkącie wierszowym”…
Drzewa upajają mój wzrok rozwijaniem się zieleni…
Niebo śle mi pierzaste anioły w pełni słońca…
A koronawirus zamknął ludzi w domach i powiada –
Jeżeli chcecie przetrwać – siedźcie na d***e w domu.

w otulinie Puszczy Knyszyńskiej na Podlasiu
(do lasu zakaz wstępu pod karą grzywny!
W tym przypadku szczęście moje, że nie chodzę po ziemi)



Ból *

Przez spozieranie żal ścisnął mi serce.
Zaciekawione ptaki wracają z puszczy.
Puszcza sięga po nieboskłon aż do wiosek i miast.
Gdybym nie był stąd zdawałoby mi się, że nie posiada końca.
Moje serce i dusza owiane wrażliwością i natchnieniem
Płaczą bez głosu, jak ptak o zranionych skrzydłach,
Który bez lotny umiera w miejscu i znikąd ratunku.
Obydwa jesteśmy złowieni w sieci przez niedobre duchy!
Nasze drogi, to zerwane mosty na ziemi i w powietrzu,
Którymi już nigdy nie pójdziemy w swoim życiu.
Kazano nam żyć ani na ziemi, ani w powietrzu,
A co w tym najgorsze, że nie jesteśmy duchami,
Choć ciągle żyjemy w natchnieniu jakbyśmy nimi byli.
Kos przestał śpiewać, zapewne odfrunął ze skraju w głąb puszczy.

tego samego dnia

Świtający obudził mnie dzień
Nie pierwszy dzień, a z kolei któryś,
Gdy w „trójkącie wierszowym”
Śpiewa mi od tygodnia kos…
W jego pobliżu inne ptaszęta
Śpiewem dorównać starają mu się,
Ale on… bije je wszystkie na łeb.
Z tej przyczyny napisałem kosowi,
Choć krotki, ale to zawsze wiersz.

Mieczysław „Strzelec Mietko” Borys



W  koronawirusie


  może to śmieszne
   może to nawet i głupie
    ale tak patrząc z auta
     na kolejkę do Biedronki
      w której stoją same kobiety
        zauważyłem że w maseczkach
         są bardziej atrakcyjne i seksowne
          niż przedtem bez maseczek
           a może w moich oczach
             jest tym podyktowane
              że tydzień nie wychodziłem z domu

               17.04.2020, 13:00, przy Biedronce Cz. B.



   Autentyczność  na  sto  procent


Tak jak aktor nie dając z siebie wszystko -
nie może być dobrym aktorem.
Tak samo poeta nie dając z siebie wszystko
nie może być dobrym poetą.


         
          Mówi  się  Polacy  to  mądry  naród     


Przywodzi mi to namyśl. Nie.
Ja tak nie uważam, że Polacy są mądrym narodem.
Z pewnością jakaś część Polaków są głupcami.
I co najgorsze w tym, że to robią świadomie z wyrachowaniem
dla politycznego zysku. Swoim postępowaniem i głupotą idą do celu,
aby tylko dowalić politycznemu przeciwnikowi nie zważając,
a nawet nad tym się nie zastanawiając, czy to niegodne i szkodliwe
wobec własnej Ojczyzny. To obecnie.
A wcześniej z podsłuchanych nagranych taśm wynikało tak:
"A co z tą Polską wschodnią?"
"Ch*j tam z Polską wschodnią." 
A było to w czasie za rządów P(nie)O - PSL.

   17.04.2020, 15:47, piątek



      Pechowe  nasze  położenie  geograficzne


Ruskie i Niemcy nigdy nie byli i nie będą naszymi przyjaciółmi. 
Historia tego dowiodła między tymi państwami.     
Leżymy geograficznie w pierścieniu szczęk tych państw.
A Amerykę mamy przecież tak daleko za Atlantyckim Oceanem.
Gdy chodzi o Rosję chodzi tylko o rządzących.
Gdy chodzi o Niemcy chodzi o rządzących i naród.

  18.04.2020, 22:50, sobota, zainspirowało oglądając w TVP 1 godz. 21:35 Smoleńsk



     Wiersz  z  podjazdu


Mlecz już wystrzelił pod blokiem.
Zauważyłem to swoim poetyckim okiem.
Słońce wyszło zza obłoków,
Grzeje styrany kopalnianym urobkiem mój grzbiet...   
A, że po ziemi nie stawiam kroków -
Siedzę tu jak żywy posąg od wielu lat.
Dziś ptaszyna mi nie śpiewa,
Skoro w tym czasie połudzień.   
Ptak jak ludzie też swoje potrzeby miewa,
Udał się w głąb puszczy odpocząć
Lub posilić się na cały dzień, 
Który nie jest jak człowiekowi podany na stół,
A z trudem, choć bystrym okiem znaleźć musi. 
Słońce idzie w dół - dnia minęło już z pół.
Pusto wszędzie, bo to dzisiaj Wielkanoc
U prawosławnych u nas i w całej Rusi.
Słońce grzeje styrany kopalnianym urobkiem mój grzbiet...
A ślubna woła mnie na obiad:
- Chodź już wnet!

  20.04.2020, 13:21, poniedziałek


     *     *     *

Kiedy jest upał, nie lubię słońca,
Ale w tej porze roku chcę słońca, jak zbawienia.
...Żeby wygrzać strudzony kopalnianym urokiem chory mój grzbiet...
A i po zimie, choć zimy nie było, zasiedziały mój grzbiet.
Motyl przywędrował do mnie - usiadł na mój grzbiet.
Czy to jest jakiś dobry, a może zły znak?
Czy to tylko zwiastun wiosny?
O tak. To jest zwiastun wiosny. Wierzyć trzeba tak.
Słońce wygrzewa strudzony kopalnianym urokiem mój grzbiet...
Żółty motyl jest tego świadkiem i ślubna moja,
Która nie może wołając doprosić się iść jeść! 
Gdy będziesz mieć moje lata i z górnictwa złamany grzbiet,
Wygrzanie grzbietu będzie ważniejsze, niż posiłek. 
Pożyjesz przekonasz się i bez złamanego grzbietu.
Reumatyzm może dopaść cię?!
- Ślubna, już idę jeść. 
Słońce wygrzało mój grzbiet.   
Jutro powtórzę to samo.

  13:57



W  ogródku  przyblokowym


Gołębie spadają z dachu
I znowu się wznoszą na dach,
Czasami z człowieczego strachu,
Czasami z własnej woli.


Ludzie drogą podążają w obie strony -
Im tylko znana dokąd.
Ja siedzę na dupie w miejscu
Nie mając od wielu lat innej obrony
I żadnych zaplanowanych dróg.   
Więc idę, jadę drogą wierszową...
...Kto czyta - przychodzi do mnie...

  tego samego dnia na podjeździe 



               Prawda  bez  wykupienie  się


Człowiek, który żyje w bogactwie i luksusie też umrzeć musi.



               Sen  i  jawa 


Pałętają się moje oczy i myśli po Podlasiu...
A każde miejsce coraz to piękniejsze:
Tu wzgórek brzozowy, tak pagórek sosnowy,
W środku dolina polna, rośnie dobrobyt chłopski.
Tam dalej jeszcze nizina, na niej łąki kwitną.
Za łąkami olchowe krzaki, w środku płynie rzeka leniwie.
Przed wzgórkiem i za pagórkiem wioski drewniane.
Gniazda bocianie na słupach i stodołach.
Takie jest moje Podlasie. Może być i twoje,
Kiedy przyjedziesz tu i zamieszkasz.   
Ludzie tu są życzliwi - "Duchem Puszczy" ugoszczą.
Ptaki co ranka śpiewać będą.
Nietoperze wieczorami nad głową śmigać. 
Noce ciche i zdrowe w dobry sen.

  21.04.2020, wtorek. Podlasie białostockie i sokólskie 



      "Zakup  kontrolowany
      Zawodowi  handlarze
      Wojny  samochodowe"
         

Urodziłem się w chłopskiej biednej rodzinie -
żyję jako były chłoporobotnik w biedzie -
a umrę jako poeta biedny.
Mało tego to jeszcze żyję w kalectwie.
Kto czyta moje wiersze domyśla się tytułu.
A kto czytając nie lubi mnie,
od siebie jeszcze doda: "I głupi?!"

  22.04.2020, 15:16, środa   



Było  to  wtedy  kiedy  byłem  młody


- Kochałem Ciebie jako chłopak jedyny...
A Ty odesłałaś mnie w mój niebyt.
Nie chciałem żadnej dziewczyny,
A tylko z Tobą wiązać byt.


Smutny chodziłem po lesie... 
Ptaki były tylko mi za druh...
Pytały - co cię tak po lesie niesie?
Mówiłem - utraciłem wiary swój duch!


Ciągnęły dalej - przez kogo, dlaczego?
- Odprawiła mnie, choć Ją kochałem...
Śpiewały mi - to przecież nic strasznego.
Jest tego miodu pół świata. - Tak też słyszałem.


- Więc, jeśli tyle jest dziewcząt, ile nas,
To po co twój przez jedną płacz? 
Wyrzuć smutek, bądź twardy jak głaz.
O szumiącym lesie śpiewem z nami się racz... 


- Łatwo wam powiedzieć, żyjąc parą.
A ja przecież chodzę po lesie samotny...
- Znamy ten ludzki problem jak melodię starą,
  Mimo to, żyj, śpiewaj z nami i nie bądź markotny.


- Szumi las, szumi las, szumi las...
Ptaki śpiewają tą samą pieśń... 
Pójdę do dziewczyny jeszcze raz,
Gdy przyjmie mnie, będzie dobra wieść?! 

  1977



          Lęk


Dniami i nocami
Trwoży się serce moje -
Od kiedy z grot podziemnych
Wywieźli mnie na świat Boży...



Okiem  przyrodnika, a wolałbym  poety
( z trójkąta wierszowego )


Słońce z nieba grzeje...   

Drzewa bielą, krzewy żółtym
kwieciem w słońcu się mienią...
Niektóre zieleń rozwijają...
Tylko "siostry bliźniacze" brzozy
nie budzą się jeszcze z letargu zimowego -
stercząc, jakby na pniu wyschnięte.
I ten zimny nieustający jeszcze wiatr,
sennym brzozom zaplata warkocze...
Lasem kołysze... 

Samolot nad głową tyle co dźwięk zostawił!
Spojrzawszy w niebo, prócz dźwięku, 
nawet smugi pary po nim nie było.

Słońce w głowę, kark i grzbiet grzeje,
Kiedy wyjdzie zza chmur...
A kiedy za chmurami, niemiły
przeszywający chłodem wiatr!     
Nieustanny kwietniowy zimnym
wiatr chłodem ramię przeszywa!
I tak już jest od dobrych kilku lat,
nawet w lato. Zimny chłodem wiatr! 

Niebo się chmurzy - nadciąga deszcz!

Zapowiadali na Podlasiu popada deszcz.   

Póki co siedzę na "tronie",
zrobionym przez dobre państwo. 
Na słońcu wygrzewam umęczony
kopalnianym urobkiem, grzbiet...   

Niebo coraz bardziej zachodzi chmurami.

Coraz silniejszy wieje wiatr!
Coraz bardziej szumi las.
Coraz mocniej przeszywa mnie chłodny wiatr!
Ubieram kapotę, póki siedzieć tu mi czas.
Nadciąga deszcz! Potrzebny ugasić pożar
Parku Biebrzańskiego i ziemię nawilżyć rolnikom.

A tu jeszcze koronawirus obecny próbuje uśmiercić nas! 

Chłód ciągnie po ramieniu skąd powieje wiatr!
Raz z lewa - raz z prawa, bo tu przecież między
dwoma blokami, a lasem, nazwany przeze mnie
nie tylko "trójkątem wierszowym", ale i zaburzeń
atmosferyczny to miejsce jest.   

Słońce przestało świecić całkiem już.

Zimny przeszywa mnie wiatr!
Wicher miota las.   
Wracam do domu opisać ten czas. 

  24.04.2020, 13:57, piątek



            Budzik  kos
  [ w "trójkącie wierszowym" ]


Ze wschodem słońca śpiewem budzi mnie kos...     

Na wieczór śpiewem rozwesela mnie kos..
Z "tronu" wypatruję go i ani śladu, gdzie jest,
Choć potrafię odgadnąć na którym z drzew.
To nic, choć chciałbym ujrzeć go.
Wystarczy, że tak cudownie śpiewa mi...

Wczoraj wiatr miotał drzewami.
Ziąb ciało przeszywał na skroś.

Dziś przez cały dzień niebo było w słońcu.
Mogłem wygrzać umęczony kopalnianym urobkiem grzbiet.
I w same południe tak zrobiłem - na słońcu wygrzałem grzbiet.
Temperatura +15 °C ułatwiła to. 

Siedzę na "tronie" - na dobranoc tak jak na dzień dobry śpiewa mi kos...
Słucham z uwagą i radością, jak dziecko oglądając bajkę na dobranoc...

Niebo w pełni bez skazy jakichkolwiek chmur.
Jedynie para po samolotach rozpływa się -
I z czasem zniknie jak w słońcu mgła.   

Park Biebrzański ugaszony już jest - swądu spaleniska nie uczuć już.
Wiatr dawno przegonił już. Dziś wiosną zdrowo i pachnąco jest... 
Wiatr poszedł już na dobre spać. Cisza absolutna nastała -
Przyroda, choć tętni - w bezruchu całkowitym jest.   
Wieczorny ziąb, jak na łące za dzieciństwa, zdrowym chłodem
Ciągnie po plecach, aż wstrząsnąć się zmuszony nie raz nie dwa.
Wracam do domu. Juto też jest wiosenny dzień.
"Ducha Puszczy" cały kielich rąbnę sobie, co mi tam. 
Wolno mi. Żywszym będę zanim pójdę spać. 
A jutro .."a piać" z wierszami będzie brać.
Życie moje, to poezja moja, która za darmo jest i Twoja...   
Wystarczy czytać, nic poza tym.

  27.04.2020, 19:40, poniedziałek



W DZIEŃ FLAGI *

Słońce przysłaniają chmury,
Wiatr targa flagami...
W Biało-Czerwonych barwach
Stoją betonowe mury,
W których jesteśmy Polakami.

2.

* * *     *

Kraino moja - Podlaska rodzicielko,
Ziemio lasów, dolin i pagórków,
Ziemio łąk, rzek i błękitnego nieba,
Ziemio śpiewnych ptaków i świtów wschodzących,
Ziemio Ludzi Wiary i poetów z ludu.

3.

Z ZIEMI SOKÓLSKIEJ *

Śpiewaj mi wietrze szumem drzew...

Faluj mi wietrze łany zbóż...

Śpiewaj mi niebo skowronkiem...

Nieście mi lipy klekot bocianów...

Przynoście mi wiatry zapachy jadła z chłopskich chałup...

Poczęstujcie mnie kobiety jadłem wiejskim...

Mówmy ziomkowie naszą gwarą...

Napiję się z wami chłopi samogonu...

Samogon otworzy nam języki...

Każdy z nas opowie historię swojego życie...

Kac jutro nie ważny do tego co nas łączy...

4.

A nade mną skowronek śpiewa... *

Wyszedłem na wygony, spozieram wkoło,
a nade mną skowronek śpiewa...

Przysiadłem na miedzy z mleczem przy sobie,
a nade mną skowronek śpiewa...

Wszedłem w sam środek łąki - wkoło mlecz majowy,
a nade mną skowronek śpiewa...

Spozieram w błękitne niebo, liczę pierzaste anioły,
a nade mną skowronek śpiewa...

Zaszedłem na pole uprawne, stoję na miedzy,
a nade mną skowronek śpiewa...

Spozieram na łany zbóż zielonych,
a nade mną skowronek śpiewa...

64 lat marzyłem od zera - od tej beczki,
w którą rodzice mnie stawiali,
żebym samowolką nie poszedł w pole,
a nade mną skowronek śpiewa...

Nie zabieraj, skowronku, mnie do nieba,
bo ja śpiewać nie umiem!

Wiosna, Podlasie

Bo tutaj jest jak jest



OJCZYŹNIE W DNIU ŚWIĘTA POLSKIEJ FLAGI *

Zanim mój duch się wzrusza -
Siłę w moim sercu ma dusza.
Na dobry Bóg, jest we mnie natchniony Bóg.

Nie chcę za to, że tylko żyję zasług,
Wolę wierszowy zaliczać się do Bożych sług.
Nie po drodze mi tam, gdzie smutek,
Po drodze mi tam, gdzie radości skutek.

Dzisiaj w Dniu Święta Ojczystej Flagi,
Pamiętać nie problem o Tobie Polsko bez trzeciorzędnej uwagi.
Kiedy pamiętam o Tobie Ojczyzno-Polsko przez cały rok,
To i dziś w te Święto Ojczyste do zadumy i wzruszeń tylko jeden krok.

Jakie to szczęście w dzisiejszej dobie,
Że powiewasz Flago sobie na wietrze spokojnie bez nakazu do zdjęcia.

A i Patriotom służącym Ojczyźnie Polskiej czyli Tobie Flago jest miło,
Kiedy nie jest konieczne zawieszać Ciebie tam,
Gdzie świstały kule i bomb spadało miliony ton
I nie tam, gdzie Tobą szarpały wichry wojen.
A tam, gdzie pachnie majem spokojnych pokoleń.

Dzisiaj wisisz na masztach spokojnie,
A leniwy wiaterek leniwie Tobą powiewa dostojnie.
I lepiej dla życia poznać pokoleniom Twoją historię,
Niż walczyć o Ciebie, jak walczyli nasi ojcowie,
dziadowie i pradziadowie, jak o honor i pamięć na Glorię*.

Tak nam Polakom dopomóż Bóg,
Żeby my Polacy kochali swoją Flagę
I nie schodzili z wyznaczonych przez pokolenia dróg.

Na spokojnym wietrze powiewaj Flago przez wieki -
Wszędzie tam, gdzie płyną polskie rzeki.

I nawet tam, gdzie polski język i polska kultura,
Co nie wzbraniają nam, jak mówi demokracji struktura.

W Dniu Święta Polskiej Flagi wiersz dedykowany Ojczyźnie Polsce

Objaśnienie: na Glorię* - Chwała na wysokości Bogu.

02.05.2020 rok. Podlasie

2.

DO I DLA POLSKI *

Kocham Cię, Polsko
Tak jak kocha dziecko polskie
Szczerze, uczciwie i po polsku.
Nie tylko w Święto Narodowej Flagi,
Ale i w każdy zwykły polski dzień...
Na dowód tego wiersze Tobie piszę,
Nie prosząc i nie żądając żadnej zapłaty.
Polskość moja jest Twoją zapłatą.
Polsko!

Ojczyźnie Patriota Mietko
02,05.2020, Podlasie

3.

TU JEST POLSKA! *

NASZA NAJUKOCHAŃSZA POLSKA

BÓG - HONOR - OJCZYZNA

WARTO BYĆ POLAKIEM...

TRZEBA BYĆ POLAKIEM...

JESTEŚMY POLAKAMI!

ŻYJEMY DLA POLSKI...

KOCHAMY POLSKĘ...

TO NASZA RODZINA I DOM!

Ojczyźnie Patriota Mietko

Czarna Białostocka - Podlasie

02.05.2020

4.

Ja, Podlasianin *

Piszę wiersze o tej Ziemi...

Kocham tą Ziemię, jak Matkę swą...

Stąd pochodzę.

Tutaj jest mój dom.

Ojczyźnie Patriota Mietko
02.05.2020, Podlasie

5.

Ziemia rodzinna *

Tutaj moich przodków ziemia.
I dzisiaj moja.
Tutaj niezatarty ich ślad.
I mój, choć już tymi śladami nie chodzę.
Ale myśli moje torują ścieżki...

Ja, syn Podlaskiej Ziemi
I zarazem Polskiej.
I zarazem "Mietko" poeta
Tej Ziemi, piszę Wam wiersze.

Kiedy Dobry Bóg
Obdarzył mnie Darem -
Wlał we mnie wrażliwość
I natchnienie w mój żywot...

Ojczyźnie Patriota Mietko
02.05.2020, Podlasie

6.

Ja, Polak, kocham mój kraj *

Kocham mój kraj,
Czy jest on bogaty,
Czy jest on biedny.
Ja, Polak, kocham mój kraj.

A, że jestem poetą
Z ludu chłopskiego,
Kocham chłopskie rozłogi,
Ziem bogatych i ubogich,
A nawet próżne ugory,
Kiedy umierają rodzice,
A dzieci ziemi nie przejmują,
Kiedy tam wyrasta las,
Gdzie ptaki mają za dom,
Gdzie grzyby rosną,
Choć, ja nie pójdę tam.
Ja, Polak, kocham mój kraj.

Ojczyźnie Patriota Mietko
02.05.2020, Podlasie

7.

Polska, mój kraj *

Polska, mój kraj,
Chociaż tu żaden raj.
Ale ta ziemia
Na świat mnie wydała.
Serce mam Polaka -
Pełne miłości i szacunku,
Co polskie i moje.
I Twoje, Polaku i Polko.

Ojczyźnie Patriota Mietko
02.05.2020, Podlasie

8.

Ja, Polak, kocham mój kraj *

Polska jest piękna - Biało-Czerwona.
Polska jest najpiękniejszym krajem na kuli ziemskiej
i co najważniejsze kochanym moim krajem.

A kto nie lubi i się wstydzi Polski,
niech wyjedzie z kraju.

Ojczyźnie Patriota Mietko
02.05.2020, Podlasie

POLSKA OJCZYZNA MOJA JAKA JESTEŚ PIĘKNA TEN TYLKO SIĘ DOWIE KTO CIĘ STRACIŁ



Relacje ze wsi Cimanie *

Wsie opustoszałe w ojców i matki,
a jeśli w domach niektórych są,
to jakby wcale ich nie było,
siedząc z podparciem na kiju
podpierając wieku swój stary.

Na wsi tak pięknie kwitną bzy,
lecz tylko pustej głuchocie
i co mchem obrastają kamieniom starym.
Lecz nie dzieciom stąd,
których od dawna tutaj już nie ma.

Tylko ciągle wesołe jaskółki
w powietrzu z niebem gadają
i te od pokoleń niezłomne bociany do spółki,
co do ludzi, których nie ma klekoczą.

Boże mój. Dobrze, że przychodzą na świat poeci
i chcą jakby wierszem to powstrzymać.
Bo ludzie odchodzą świat ten pozostawiając,
a tylko Natura Przyroda z sobą będzie się spotykać.

Tutaj gdzie osiedlił mnie los,
na wieczór ptaki swą śpiewną filharmonię rozpoczynają.
Teraz tak jakobym usłyszał z dzieciństwa swój głos,
skoro one tą samą ciągle melodią grają.

Bo kiedy uciekłem stąd
w świat betonu, żelaza i mrówek ludzi,
było tak pięknie i swojsko
aż świat techniki musiał to zniszczyć.

Teraz tylko duchy przeszłości
w opuszczonych domach z pustkowiem
i samotnością przebywają.
Tylko ja jako poeta czas przeszły
próbuję nawiązać do jedności,
ale już nie ma z kim, skoro cienie
i pajęczyny w tych domach tylko przebywają.

Ludzie pozostali, którzy na śmierć czekają,
może mój wiersz ich odmłodzi?
Niech raz jeszcze radości życia doznają
zanim śmierć ich ugodzi.

Czas - miniony czas jest zabójcą życia.
Jakie szczęście w nieszczęściu,
że wiersze moje mnie znają.

Podlasie, pisałem dnia 21.05.2012 rok.
Bo tutaj jest jak jest

https://photos.google.com/photo/AF1QipNkWiU3zwbPQlhKY_dj0W_nQK6L6rR1MryF6x6t?hl=pl
Pod tym adresem nikt już nie mieszka
https://www.youtube.com/watch?v=wT_ObQMSs3U



  Znikąd  ani  śladu


Już się począł maj.
A was znikąd ani śladu. 
Już rozzielenił się gaj.
I wróciły ptaki do sadu.


Śledzę ze wszystkich stron,
A was znikąd ani śladu.
Co dnia wychodzę na "tron",
Z ptakami wdając się w gadu gadu.


Za to one mi śpiewają...
A was znikąd ani śladu.
Domki na was już czekają.
A tu na nic moje gadu gadu. 


Na niebie ciągle pustka,
Bo was znikąd ani śladu. 
Zadowoli mnie i jednostka,
Choć i to jeszcze bez śladu.


Ubiegłego roku już furgaliście 
Między lasem, a pierzastymi aniołami.
Jerzyki gdzie dziś jesteście,
W jakiej drodze? Chcę być już z wami!


Nie było zimy, ale i nie ma wiosny.     
Stąd was znikąd ani śladu?   
Niemniej leśny ptak już jest radosny -
Od świtu do zachodu śpiewnego daje czadu...
A was w powietrzu znikąd ani śladu.
Czyżby zimne powietrze opóźnia wam drogę?

  03-05-2020, 15:35, niedziela



Droga, której  fizycznie  nie  nam   


Nie jestem w niedzielę urodzony,
A los na zawsze roboty mi poskąpił.   
Więc wziąłem się za pracę syzyfową -
I tak czas schodzi z dnia na dzień.


Od trzech dekad idę wierszową drogą, 
Którą z mozołem sam co dnia buduję...   
Prócz mnie nikt tą drogą nie chodził,
Stąd jest tak świeża jakby dziś zrobiona.   


A gdy w drodze zmęczą się nogi,
Na chwilę przy rozstaju dróg przestanę. 
Pokłon oddam Dobremu Bogu,
Odpocznę i pójdę dalej do przodu...


A gdy po drodze napotkam Ciebie,
Dam namiar na moją drogę*. 
Ona nie zaprowadzi na manowce Ciebie,
Skoro z serca i duszy jest zrobiona.   

  03-05-2020, 22:15, niedziela. Podlasie

  Objaśnienie: Dam namiar na moją drogę* -
  KRZYK W CISZY WIERSZY PRAWDZIWYCH
  ŻYCIE I TWÓRCZOŚĆ... 



                         Samochody  używane   


Być robotnikiem to oznacza, że przez całe życie na nic nie starcza tak jak chciałoby się.
Całe życie trzeba po bogatszych używać to co oni już zbywają.   
Co prawda bogatsi nabywając samochody nowe płacą więcej, ale stać ich na to,
a i w dodatku mają dobry plus, że przez kilka lat nie wydają na części zamienne. 
A biedni robotnicy co prawda kupują od nich taniej używane auta, ale za to muszą 
dodatkowo wydawać sporo na części zamienne podczas użytkowania z racji aut
już przebiegiem wyeksploatowanych. Bogatszym jeszcze jest taki plus, że kiedy nabywają
samochód na przełomie roku dodatkowo dostają upusty w cenie. A kiedy już sprzedają
samochód to według rocznika w danej cenie rynkowo giełdowej nie biorąc pod uwagę
podczas zakupy upustu. A więc jak widzicie tak naprawdę tracą biedny, a oszczędzają bogatsi.   
Kiedyś już o tym pisałem. Nie rozumiem dlaczego robotnikom mniej płacą, niż urzędnikom,
przecież potrzeby i żołądki mają te same.   

  ( tutaj data jest zbędna, kiedy ciągle aktualne )



            O  tak


Lepiej być kowalem swego losu,
niż kowadłem, które bije w los.



Piątek  weekendu  początek 


Ci co pracują piątku oczekują,
bo piątek to weekendu początek.
Dla mnie dzień jak każdy,
nie mam piątków świątków. 


     *     *     *

Wieść się rozniesie, kiedy echem pójdzie o lesie.
A tak swoją drogą tu i ówdzie piękno Natury Przyrody.
W końcu Puszcza Knyszyńska.     



Spozieranie  w  niebo...


Pierzaste anioły wędrują,
Jak wędrowne ptaki
Tylko z tą różnicą, 
Że ptaki mają cel,
Chmury jak wiatr pokieruje. 



          Dziś


Dzień pełny słońca i błękitnego nieba.
Niebo pełne słońca.
Tylko nieprzyjemny wicher
Miotał przyrodą jak jej kat!
Taką tegoroczną mamy wiosnę.
Wicher latem też nie ustąpi?
Taki już będzie rok?

  7-05-2020, czwartek



Tu, gdzie  żyję  ja  i  żyje  przyroda


Ja na tej ziemi wychowany,
Wsłuchuję się jak oddycha przyroda -
Jak tętni bujnym życiem.
Miejski zgiełk budzi mnie.
Ptasi zgiełk budzi mnie.
Leśny zgiełk budzi mnie. 
Żyję tu, gdzie Wrona Podlasia. 



          Wolność 


Za oknem gwiżdże wiatr...
Ciekawe co mi przyniesie?
Wleciał do domu czerwony motyl.
Zorientowawszy się, że wpadł w pułapkę -
Bije się ze ścianą, firanką i oknem
Wrócić tam skąd bez planu trafił.
Od razu ślubna zwróciła mi wolność. 



Relacje  z  "trójkąta  wierszowego"


Ciągle śpiewa kos...
A jerzyków ani śladu.
Wszędzie biel i zieleń,
  nawet już i z brzozami.
A jerzyków ani śladu.
Niebo pogodne
  z pierzastymi aniołami.
A jerzyków ani śladu.
Ty nie wiesz czemu.
Ja wiem - zimne noce,
  chłodny wiatr za dnia,
   brak insektów*, 
    którymi żywią się jerzyki.
Dziś już aż dziewiąty maja.
A jerzyków ani śladu.

  13:46, 2020, Podlasie
  w otulinie Puszczy Knyszyńskiej



   Spozieranie  z  "barłogu"*...         


Słońce wyszło spoza sąsiedniego bloku   
I bije promieniami po oknach...
Późna wiosna tego roku
Wreszcie zawitała i do mego domu!
Tuż za oknem majowe listki głogu
Srebrzą się w słońcu drgając -
Kołysane przez lekki wiatr... 
Miejscami uczepione pajęczyny 
Huśtają się między gałązkami...


Ptaszyna leśna, która dawała 
Śpiewny koncert od świtu
( Słyszałem, a nawet słuchałem,
Gdy raz po raz się budziłem.
Co dnia wiosennego mam tak -
Budzą mnie tłukąc się do okien...! ) 
Już na dobre ucichła -
Wracając w głąb lasu na posiłek.


Tylko ja życiowym pechem nieborak, 
Zawsze w niedzielę leżę dłużej w "barłogu" - 
Póki nie obejrzę porannych programów TV Republika. 


A pogoda na Podlasiu "jak ta lala"!
Tylko jechać w odwiedziny do matuli.
I po drodze i na miejscu fotografować
Lasy, chłopskie pola zielone,
Wsie ciche, senne drewniane,
Gniazda tu i tam bocianie,
Wygony mleczem ukwiecone, 
Piękne jak podlaski maj.
Kwiaty mego dzieciństwa. 
Już żółto mam w oczach...
Ach, Boże, serce drży z wrażenia... 


A tutaj ślubna głos podniosła: 
- Gdzie ty się wybierasz?
Nigdzie nie pojedziesz! Zapomnij!
Koronawirus! Chcesz się zarazić?!
Pojedziesz za dwa tygodnie.


I weź kobiecie nie ustąp, 
Krzykiem rozbudzi cały blok. 
A z tego chłopu jaki wstyd.
Tym razem Korwinowi-Mikke przyznaję rację,   
Że kobiety są mniej inteligentniejsze od mężczyzn. 
Chłopie chcesz mieć spokój w domu,
Musisz postępować tak jak chce kobieta!
I basta!

Objaśnienie: "barłogu"* - "barłóg" - już kiedyś to autor objaśniał.   
A znaleźć to objaśnienie wśród wierszy zajęłoby sporo czasu.
A zatem jeszcze dla nieuświadomionych autor objaśnia -
łóżko nazywając "barłogiem" - w którym spędza większą część
życia z przyczyn inwalidztwa - z urazu rdzenia kręgowego -
i z całkowitym porażeniem kończyn dolnych - to nie oznacza,
że w łóżku autora jest jak w "barłogu" zwierzęcym. 
Wręcz przeciwnie - w łóżku zwanym przez autora "barłogiem" -
jest bardzo czysto, a może nawet i aż za czysto, jak chodzi
o człowieka z wymienionymi konsekwencjami niedogodności
z tym faktem. Nazywając łóżko "barłogiem" - chodzi autorowi
przede wszystkim, by wyrazić więcej emocji z życia wziętych
w jakich autor się znajduje - w których nagromadzone są życiowe
marzenia, które nigdy się nie spełniają lub które, choć częściowo się
spełniły, lub się spełniają, to ciągle za mało, za mało.
Spozieranie z okna na świat, który autor nazywa "w trójkącie
wierszowym" - a myślami sięga aż tam, gdzie treść autora wierszy -
płodzenie ich w tzw. przez autora "barłogu". "Barłóg" w którym rodzi się ból -
cierpienie jednego dnia - by umarło na drugi dzień. A niektóry ból i cierpienie
nie umiera nigdy - a rodząc się przybywa - co trzeba zdzierżyć - by dalej żyć... 
"Barłóg" pożogi życia - żalu - płaczu -  i w przyszłości umierania.
Ale Tobie wiersze pozostaną, kiedy zechcesz je otworzyć. 
Albowiem Tobie poeci nigdy nie umierają, a stale się rodzą...   

  2020-05-10, 07:45, niedziela



                                   19:52, 10-05-2020


Po wieczornym posiłku, wyszedłem na "tron", skoro dzisiaj dzień jak na maj przystało -
ciepły i bezwietrzny. Spozieram w niebo i na Boga, wreszcie ujrzałem jerzyka, po nim
drugiego i trzeciego i czwartego i piątego. Furgają nad blokiem, nad lasem w grupie,
pojedynczo, aż znowu w grupę się zlecą. Radość jak u dziecka w moim poety sercu
zapanowała... Czekałem tyle - aż się doczekałem. Spozieram za nimi wodząc wzrokiem
tak jak furgają... Słyszę dla nich swoiste piskliwe skrzeczenie... A za ulicą na skraju puszczy
niestrudzony śpiewa kos jak pieśniarz, muzykant i tancerz w jednym przed pójściem spać.
Kawki z miasta wędrują w puszczy głąb. Ale gdzie znajdą miejsce na nocleg? Nie wiem.
Może aż w Wasilkowie? Puszczy jest obszerny krąg. Ale wiem, że już są jerzyki moje
wierszowe w furganiu stworzyki. Jak mało jest do radości poecie. Tyle co dziecku zabawka
lub słodycz. Radować się małymi rzeczami umieją tylko dzieci i poeci.

...A jutro na Podlasiu aż +25 °C. To dopiero przybędzie jerzyków, bo i więcej insektów się
pojawi. Furgać po podlaskim błękitnym niebie będą. A ja na to spozierać będę.
Dobry Bóg, to już wiosna i maj, maj jerzyków. Dożyłem, za co Wielkie dzięki Tobie Boże.



                                        Po  tym


To pies z balkonu zaszczeka. To koty wszczęli drakę. To człowiek chodnikiem sam lub
z psem przejdzie w maseczce oczywiście. Tylko las jak ściana zielona muru stoi potężnie
niczym niewzruszony, że zaraz nastanie noc. Nagle jerzyki dotychczas aktywne zniknęły
z nieba. I ja przestałem pisać. Jutro też jest dzień, kiedy przeznaczenie i Bóg pozwoli dożyć.
Zimno się zrobiło - skóra cierpnie prawie w drgawkę się przemienia. Odziać się grubiej.
Albo do domu wracać. W domu tak miło i przyjemnie. I choć baba rządzi.
Jeśli ty powiesz, że u ciebie ty rządzisz. Nie mówisz prawdy. Wstyd tobie się przyznać.
Pamiętaj, że dziś nie ma prawdziwych mężczyzn. Albo świry. Albo pantoflarze.
Dobranoc. 20:30 



      Przyroda  i  koronawirus
     

Maj przystraja kwieciem drzewa, łąkę zielenią.
Niebo słońcem i pierzastymi aniołami.
I czasem ptaki w locie upiększają niebo,
Które i tak już jest w pogodzie piękne.
Ludzie chodzą po ziemi w maseczkach,
Jakoby bawiły się w chowanego, co lubią robić dzieci.
Ale to nie żaden żart, a zaraza, która przyszła z Chin,
żeby jej nie roznosić. 

  2020-05-10


     *     *     *

W tym roku nie widziałem szpaków.
Czyżby w Hiszpanii i Portugalii zostali? 


     
      WSZYSTKO  W  JEDNYM


Patrzę na wskroś i wszerz z zapartym tchem,
Jak rozwija się przyroda i wiosna...
Tu leży obrośnięty kamień zielonym mchem,
Tam trochę dalej siwym u pnia sosna.


Lecz mi najmilszy dla oczu kwitnący mlecz,
Sądy, pola zielone, lasy i słyszalne ptaki...
Wszystkiemu, co mnie gnębi, mówię - precz!
Bo ja jak kiedyś już nie smutas taki.


Serce choć ciche, od dawna już radosne... 
Smutku prócz zamyślenia we mnie nie ma.
Wiek już seniora, a w duszy ciągle mam wiosnę... 
I nie widać na mnie, że nie chodzę dekadami trzema.

Idę tam, gdzie chodzą z krwi chłopskiej poeci... 

  2020-05-13, 16:32, środa, Podlasie



      Moje  miejsce  na  Ziemi
( kolejność przypadkowa autora )


Moje miejsce na Ziemi -
To tu, gdzie Ziemia Podlaska, na której przyszedłem na świat. 
Moje miejsce na Ziemi -
To tu, gdzie jerzyki po błękitnym niebie furgają -
Tu, gdzie mleczem łąki się ubierają -
Tu, gdzie majem sądy kwitną -
Tu, gdzie pola w bujną zieleń wyrastają -
Tu, gdzie lasy ciągną się po horyzont -
Tu, gdzie dzieci po runo leśne do lasu chodzą -
Tu, gdzie dzieci nad rzekę chodzą -
Tu, gdzie wsie między polami, łąkami i lasem stoją -
Tu, gdzie moi Ziomkowie drogami przemierzają -   
Tu, gdzie Ludzie chętnie do Boga chodzą -
Tu, gdzie Ludzie na rozstaju polnych dróg przy Dobrym Bogu stają -
Tu, gdzie bystre strumyki płyną -
Tu, gdzie rzeki meandrem, cicho płynące się snują.
Moje miejsce na Ziemi to tu, gdzie mieszkam -
A jest to Podlasie w otulinie Puszczy Knyszyńskiej -
Tu, gdzie ptaki w każdym miejscu śpiewają -
Tu, gdzie bociany chętnie po wsiach się osiedlają -
Tu, gdzie konie chłopów po wygonach biegają i smalą z zadka przepałem -
Tu, gdzie słońce rano wstaje, a wieczorem kładzie się spać -
Tu, gdzie ptaki ze świtem tłuką się do okien, budząc mnie -
I tu, gdzie ja nie chodzę po ziemi tak pięknej Podlaskiej Ziemi -
Więc żyjąc tu, trzeba być poetą - i tu, gdzie żyję ja chłopski poeta.   

  Pisałem, dnia 15-05-2020, 19:25, piątek, 
  w zimną Zośka i w rzeczy samej dziś tak jest.
  Podlasie w otulinie Puszczy Knyszyńskiej



Wszystko  idzie  ku  gorszemu


Zimą jesień -
wiosna marcowa nawet w maju - 
zimny porywisty wiatr -
już od dobrych kilku lat,
w tym roku nawet oszalał - 
wieje wręcz jak wicher miota drzewami.
Susza - brak dostatecznych opadów.
A jeśli zaciągnie niebo na deszcz -
pokropi zraszając tylko ziemię z kurzu.

Latem wiosna, susza.   

Wszystko do d*pi i schodzi na psy.
Nawet ludzie sfiksowali.
A jeszcze dodatkowo zaraza z Chin! 

Żeby posiedzieć na podjeździe,
trzeba ubrać się w kurtkę i czapkę zimową.
Tak piździ porywisty zimny,
nieprzyjemny targający brzozami wiatr. 
Tylko uciekać do domu.

  17-05-2020, 15:11, niedziela



        Prawdziwym  tekstem


Tak jak upokorzyła liberalna III RP chłopów i robotników,
to znoszącym złotym jajkiem był PRL. 
A przecież nie jestem postkomunistą,
wiem co piszę, żyłem wtedy i żyję dziś.



     Tworzenie  jest  trudniejsze


Żeby dobrze pisać, to raczej trzeba czytać.
Ale czytanie, co do pisania to pestka.

.

          Powiedziała  kiedyś


Żałuję, że ciebie nie wybrałam.
Żałuję, że ciebie na tyle nie poznałam, żeby wybrać.   
Dzisiaj widzę, że serce masz poety - piszesz wiersze...
Dzisiaj widzę, że duszę masz wrażliwca, kobiecie marzenie.


Nie żałuj.
Młody wiek jest głupi - nie myśli sercem i wrażliwością.
Młody wiek wybiera, to co widzi, a nie to co czuje.
Nie żałuj po czasie.
Kto komu przeznaczony, ci się odnajdą.   
Co komu pisane, to nigdzie nie ucieknie.
A to się zejdzie.



          Upał


kiedy przyjdzie zamglone niebo
żar z nieba odejdzie
a będę sobą ja obłudę
na upały nie lubiący słońca

  2015



       Zalew


Lustro wody miedziane
czasami gliniane
nieprzeźroczyste zawsze

Zdaje się że kaczkom to obojętne
kiedy gromadzą się tu

Idą do nas jak w dym
dzikość człowiek im odebrał
dobrze to czy źle kaczka wie

  2015


* * *

Przydrożne drzewa pożółkły już
tylko w polu brzozy uparcie
zieleni się trzymają


Idzie jesień którą tak lubię
słońce niżej upałów brak
krajobraz kolorów nabiera
a mi w dyszy tak cicho jest
jak te powietrze ciche bez wiatru

  2015



      Uwaga  na  koronawirus!!!


Najpierw podawali jeden metr odstępu,
po tym półtora metra odstępu,
a teraz podają już dwa metry odstępu.
Telefon i internet jest poza zasięgiem koronawirusa.

  23-03-2020, 19:55, poniedziałek



          Marcowego  poranka


Koronawirus szaleje w Polsce!
A w moim "trójkącie wierszowym",
kos niewzruszony niczym, podśpiewuje jakby nic.
Kiedy dzień obudził mnie o piątej rano, śpiewał kos.
Chwilę posłuchałem i uderzyłem ponownie w sen...
O 7:30 obudziłem się na dobre i już nie spałem, śpiewał dalej kos.
Teraz godzina 8:27, śpiewa dalej kos...
Ptakowi to dobrze jest.
Zawsze śpiewa bez względu na wszystko nie bacząc na nic.
Chciałoby się powiedzieć, mądry ptak.
Ale prawda jest taka, że ptaszek nic nie wie,
co wiedzą ludzie, co przeżywają i w jakim są zagrożeniu.

  24-03-2020

* * *
A dzień, wreszcie, choć zimny słoneczny i pogodny.
Wirus won z Polski i świata.
Zgiń jak znika np. poranna mgła przez słońce.

Ulubiony mój dziennikarz Rafał Ziemkiewicz, z dwa tygodnie już temu
TVP INFO "W tyle wizji" - powiedział - kiedy przyjdzie słońce - upały,
koronawirus sam zniknie.
Oby.
A ja jutro zapalam swego Mustanga ( stał tydzień ) i jadę do stolicy Podlasia.
Z nadzieją, że koronawirusa nie spotkam.

*
Po rozporządzeniu rządu zostać w domu.
Nigdzie nie byłem. Siedzę w domu...



Wiersz pod tytułem:  Wypatruję  z  okna...
Ostatni  podryg  zimy, której nie było


Na wieczór niebo odziało się w czerwień -
W nocy jeszcze mrozik złapie!
Za to dzień będzie w promieniach słońca.
Pewny tego, jak świat jutrzejszego dnia.
Niebo w pełni wolne od jakichkolwiek chmur.
Wracając na noc od czasu do czasy ptaki przelecą.
Drzewa bezwietrznie stoją w bezruchu.
Ludzi znikąd ani żadnej żywej duszy,
Tyle co jakiś czas auto drogą przemknie
W pośpiechu, jakoby ludzie uciekali od koronawirusa?!
Aż strach się bać! Więc przed życiem nigdzie nie uciekniemy.
Mimo wszystko trzeba żyć, trzeba żyć, trzeba żyć.
Choć czasami tego i owego trzeba się bać.
Kto się nie boi niczego jest nierozważnym.

* * *
Od wczoraj na Podlasiu koło Sokółki bociany już są.
https://www.youtube.com/watch?v=T9BXrusZZIw&feature=emb_rel_err

  24-03-2020, 17:28, wtorek



Witaj Wiosno! Czekam, żeby już było tak:


Z  otuliny  leśnej *

https://photos.google.com/photo/AF1QipMotG3tY1NF6TCvat71XQJPOiJ6kVsygBWO3KmU

Leśne echa słychać stąd,
tu relaksu mój kąt,
tu miejsce wybrane
do wierszowania...
Tu życia mój dom,
tu czuję się,
jak ryba w wodzie.

*
Czujny jak ptak,
płochliwy jak ptak -
to wrażliwości mój znak,
jest tak,
o tak...
Spojrzę tu,
spojrzę tam,
wokół tylko ja.
A czujny jak ptak,
płochliwy jak ptak.
Gdy życie mnie wystraszy,
wrócę do domu,
jak mały chłopiec,
na niewieście kolana położę głowę,
jak syna pogłaska po głowie -
uspokoi mój strach,
tym przywróci mi
aktualny mój życia wiek.

  sob. 21.04.2018, 14:36, Podlasie



    APEL  PROFILAKTYCZNY ! ! !


KORONAWIRUS W POLSCE SZALEJE!
OD MIESIĄCA TO JUŻ SIĘ DZIEJE!
CHOROBA, KTÓRA Z CZŁOWIEKA
PRZECHODZI NA CZŁOWIEKA!
NIE IDŹ TAM, GDZIE LUDZI W KUPIE!
LEPIEJ ZOSTAŃ W DOMU I SIEDŹ NA DUPIE!
TYM SAMYM NIE SPOTKASZ CHOREGO,
KTÓRY PRZYWLÓKŁ WIRUSA Z KRAJU OBCEGO,
KTÓRYM MOŻE ZARAZIĆ I CIEBIE!   
TYM SAMYM UCHRONISZ SIEBIE!
I SWOICH BLISKICH Z KTÓRYMI ŻYJESZ!
JAK NIE MUSISZ, NIE WYCHODŹ Z DOMU,
NABAWIENIE SIĘ WIRUSA NIE POTRZEBNE NIKOMU.
LEPIEJ ZOSTAŃ W DOMU I SIEDŹ NA DUPIE!
BO GDY CHOROBA CIEBIE DOPADNIE
MOŻESZ Z ŻYCIEM SKOŃCZYĆ MARNIE!
A W SUMIE PRZECIEŻ TEGO NIE CHCESZ?!
APELUJĘ RAZ JESZCZE DO CIEBIE
SIEDŹ W DOMU NA DUPIE DLA SIEBIE!



Zwiastun  wiosny  nie  bocian, a  motyl


Na zjeździe do ronda w Świętej Wodzie
Widziałem motyla żółtego.
Bociany już są, ale jeszcze nie widziałem.

W Białymstoku z powodu koronawirusa
Ulice w połowie wyludnione.
Nie zauważyłem żadnych patroli.
A w miejscu zamieszkania aż dwa patrole
I to na jednej ulicy.   
Ale w moim mieście zamieszkania burmistrz jest z PiS-u.
A w Białymstoku prezydent z PO.

  26-03-2020, 11:00, czwartek



  Rozpoczęta  na  dobre...


Kos co ranka mi śpiewa...
Inne gatunki też nie próżnują...
Pąki wydają drzewa...
Boćki gniazda zajmują
I w klekocie idą w gody...
Słońce coraz wyżej się wznosi...
Krajobraz co dnia ma więcej urody...
Kawka budulec na gniazdo nosi...
Ludzie koroniewirusa się nie poddają
Tak jak żyli tak dalej żyją...
Sposób na koronawirusa mają
"Ducha Puszczy" po domach piją...

I ja tak jak pisałem tak piszę
O tym co widzę i słyszę...
Wiosna...

  28-03-2920,,15:02, sobota

*
Gdy do głowy przychodzą słowa -
Na papier trzeba je wnosić...
A nie zginą jak ginie mowa,
O której ludzie szybko zapominają,
Choć sami ją wypowiedzieli.



          Podczas  nocnego  snu...


Śniły mi się wybory prezydenckie.
Zagłosowałem na prezydenta RP Pana Andrzeja Dudę.
We śnie żadnego koronawirusa nie było.   
Ale jak dobrze odtwarzam sen, to prócz Komisji Wyborczej
i mnie nikogo nie było. A jeśli jakieś osoby były to pojedyncze.

  29-03-2020, noc

***

     *     *     *

Moje życie to pasmo rozczarowań dla mnie samego.


     *     *     *

...Z mego  c i e r p i e n i a
są utkane moje wiersze...
...Z mego  i s t n i e n i a
przybywa ich coraz więcej...


     *     *     *

Ciężki mój żywot jest.
Ale wiem, że mam oddychać dalej -
i jutro znów zobaczyć słońce.


     *     *     *

Do kogo mam iść w podziękę,
że tyle bolesnych udręk przeżyłem?   



Lament  kalekiego  poety   


- Cóż ja teraz poczynię,   
Mój Ty dobry Aniele.
Kogo wskażę po winie,
Że tyle ran na mym ciele.

Anioł:
- Sam siebie, poeto.

  Sierpień 2015



   Chłoporobotnik  może  też
   Jest  we  mnie  obiektywizm     


Nie jestem intelektualistą, a piszę wiersze -
Tym samym z nadmiaru wrażliwości
   i emocji duszę oczyszczę,
Choć Tobie może to się wydać śmieszne.
Nie jestem Żydem, a piszę wiersz -
Choć dla mnie samego to jest cudem,
  że piszę wiersze.
Styrałem zdrowie, a pozostało mi tylko życie,
  a kocham Ojczyznę dla której styrałem zdrowie,
   a pozostało mi tylko życie.


     *     *     *

To nieszczęśliwy wypadek, nazwijmy po imieniu:
kalectwo, sprawił mnie wierszowym.



          Losie


Nie skazuj mnie na mękę.   


     *     *     *

Z definicji kalectwa piszę o cierpieniu.



               Piąta  rano


Obudził mnie nie sen, a marcowy dzień.
W "trójkącie wierszowym" tak głośno i ślicznie śpiewał kos...
Aż chciało się wstać - i sfilmować.     
Ale, gdyby w trakcie, kos oddaliłby się?
Co wtedy?
Nici.
Więc z natchnieniem wierszowym uderzyłem w dalszy sen...

  30-03-2020, poniedziałek



                         Anomalia  pogodowa


Na Podlasiu w samym środku Puszczy Knyszyńskiej dziś w nocy spadł śnieg.
Biało było na drzewach i ziemi. Śnieg leżał do południa, gdy wyszło słońce, śnieg zginął.
W taki sposób żegna nas marzec. Ptakom tak to dało się we znaki, że dziś o poranku
nie było słychać śpiewu oznajmiającego wiosnę na niebie i ziemi.   
Jutro może być z gola odmiennie bowiem pierwszego kwietnia.
Lub jeszcze gorze, skoro pierwszego kwietnia.

https://www.youtube.com/watch?v=ckhxB58FGhY
Marek Grechuta - Wiosna, ach to ty [impresja]

  31-03-2020, 12:25, wtorek



W 15. ROCZNICĘ

SEN  O  PAPIEŻU  JANIE  PAWLE II *
W  DNIU  JEGO  OD  NAS  ODEJŚCIA


Jadę furmanką gościńcem w miejscu tym,
Gdzie skrzyżowanie dróg wita słup wysokiego napięcia
I gdzie z kamratem wracając ze szkoły, witaliśmy elektryfikację,
Kiedy chodziliśmy do pierwszej klasy.
I gdzie przydrożny krzyż wita lub żegna przejeżdżających ludzi wsi.
We śnie nie byłem "Bożym dzieckiem",
Siedziałem na furmance i kierowałem nią, jak rolnik prawdziwy.
Koń był czerwony, furmanka szara, która należała do rodziców.
Między gościńcem, a rowem przydrożnym i polem -
Spostrzegłem Papieża Jana Pawła II, kucającego ze zmęczenia!
Wstrzymałem konia, zeskoczyłem z furmanki -
Podbiegłem do Jana Pawła II i powiedziałem:

- Pomogę Ojcu Świętemu?!

Jan Paweł II nic nie mówił do mnie, był bardzo fizycznie wyczerpany!
Zacząłem pomagać wstać, trzymając pod ramię, wzruszony i uniesiony duchowo...
Sen znikł. Ojciec Święty tego samego dnia odchodząc od nas o godzinie 21:37!
Powiedział do młodzieży: - Zawołałem Was, a Wy przyszliście!
A zatem jestem "Bożym dzieckiem", choć nie należę do młodzieży,
Kiedy w dniu odejścia od nas z Papieżem Janem Pawłem II spotkałem się!
Niech skonam, jeśli ze mnie łgarz. Wziąłem to ze snu, nie z głowy.

[ sen z 1-ego na 2-go IV. 2005 roku ]


* * *

Ojcze Święty, wymagam od siebie więcej, niż mogę potrafić.
Wymagam od siebie, choć inni nie wymagają ode mnie.
Moja przez życie droga poezji jest poświęceniem Bogu i Ludziom...
Bogu za to, że żyję. Ludziom za to, że obok ich żyję.



   Z   ZIEMI  ŚLĄSKIEJ 
DO  ZIEMI  RODZIMEJ  PODLASKIEJ


Kiedy wracałem na Podlasie -
Tak mocno w tęsknocie
Umierałem za tą Ziemią...
A kiedy już na dobre na stałe
Wróciłem na ziemię rodzinną,
Dostałem olśnienia w zachwycie
I w radości, że już nie będę umierał
W tęsknocie za krajobrazem tej Ziemi.


Dzisiaj nie tylko mogę patrzyć na tę Ziemię -
Z podziwianiem w zachwycie kolorów -
To jeszcze w wierszu ją upiększam...:
O jakże piękno tej Ziemi dostrzegam...
Nieprzemierzone lasy drogą przemierzam...
Wzrokiem po majowej ukwieconej łące biegam...
Żytem zielonym z wiatrem z falą wzrokiem się zderzam...

A kiedy wiosna się stanie i w fakt realny to odmieni.
I już nie zadam sobie pytanie, że o tym jak na Śląsku śniłem.

Na lewo na prawo wioski drewniane spotykam...
Wzgórków pagórki po drodze odliczam...
I końca nie ma jak krajobrazu i drogi.
A kiedy gniazdo bocianie spotkam,
Zatrzymam się i do dzieciństwa czas przywrócę.
Spozierać z takim żalem będę, jakobym zza mórz wrócił,
Z drżeniem serca i rąk sfotografuję po czy wierszem otoczę...
Z podzięką tak mi dopomóż Bóg, że żyję na tej Ziemi...

  03.04.2020, 13:13, przy Biedronce Cz. B.


     *     *     *

Choć zimy nie było,
Wiosna wyczekiwaniem,
wymarzona,       
Słońce świeci jak w lato.
Pojadę tam gdzie zawsze.

  13:16


     *     *     *

Chciałbym umrzeć jak poeta
W natchnieniu i z wiarą,
Że poeci nie umierają.
A może wszyscy umierają jak poeci?     



  Pewnego  dnia  w  podziemiach
( Powroty, których nigdy nie zapomina się )


Kiedy poszedłem pod ziemię do roboty -
Wiódł mnie pech aż do ostatniego dnia,
Kiedy to beler* spadł na mój grzbiet -
Padłem na urobek, jak puszczony ręcznik
Z wiotkimi nogami w bezwładzie jak powietrze.
Zabił nie mnie, a moje młode życie.
Po tym cierpiałem ja, cierpiała rodzina...
Dni - miesiące - lata mijały i nic i nic...
A że to nie był sen, choć żyję - nie ma mnie.

  Objaśnienie: beler*  - ze śląskiego górniczego na zrozumiały
  oznacza oderwanie się odłamka skały od calizny.   


     
Co  nie  dała  Ziemia  da  Niebo


Spotkamy się w Raju
I spędzimy tam wieczność.
Będziemy mieć synka i córeczkę.



          Spozieranie  na  wiosnę...


Z dziką rozkoszą spozieram na piękno przyrody...
Ptaki szepcą mi do ucha, że to już wiosna!
Dzięcioł z zapałem wiosennym obstukuje sosnę... 
Kos śpiewa w moim "trójkącie wierszowym"...
https://www.youtube.com/watch?v=Xc5LNhrH28w
Drzewa ubierają mój wzrok w rozwijaniu się zieleni...! 
Niebo śle mi pierzaste anioły w pełni słońca... 
A koronawirus zamknął ludzi w domach i powiada -
Jeżeli chcecie przetrwać - siedźcie na dupie w domu. 

  04.04.2020, w otulinie Puszczy Knyszyńskiej na Podlasiu
( do lasu zakaz wstępu pod karą grzywny! 
W tym przypadku szczęście moje, że nie chodzę po ziemi )



                    BÓL... 


Przez spozieranie żal ścisnął mi serce.
Zaciekawione ptaki wracają z puszczy.   
Puszcza sięga po nieba skłon aż do wiosek i miast. 
Gdybym nie był stąd zdawałoby się, że nie posiada końca.
Moje serce i dusza owiane wrażliwością i natchnieniem
Płaczą bez głosu jak ptak o zranionych skrzydłach,   
Który bez lotny umiera w miejscu i znikąd ratunku.   
Obydwa jesteśmy złowieni w sieci przez niedobre duchy!
Nasze drogi to zerwane mosty na ziemi i w powietrzu,
Którymi już nigdy nie pójdziemy w swoim życiu. 
Skazane nam żyć ani na ziemi, ani w powietrzu, 
A co w tym najgorsze, że nie jesteśmy duchami,
Choć ciągle żyjemy w natchnieniu jakbyśmy byli duchami.   
Kos przestał śpiewać, zapewne odfrunął ze skraju i głąb puszczy.

  tego samego dnia 



            4:55


Świtający obudził mnie dzień
Nie pierwszy dzień, a po raz który,
Gdy w "trójkącie wierszowym" 
Śpiewa od tygodnia mi kos...
W pobliżu jego, inne ptaszęta
Śpiewem dorównać starają mu się,
Ale bije je wszystkie na łeb.
Z tego faktu napisałem kosowi,
Choć krotki, ale to zawsze wiersz.

  05.04.2020, niedziela palmowa będzie domowa, koronawirus zmusza nas zostać w domu.
  A przecież tam na wsi tak głośny rozchodzi się klekot bocianów i idą w gody wiosenne
  w każdej wsi po drodze, we wsi rodzinnej Cimanie i u szwagra. Śpiewający za oknem kos,
  wabi mnie wyjść z domu i z tęsknoty naruszając wprowadzone zasady w epidemii
  koronawirusa, jechać tam, gdzie serce moje mnie porywa. A za oknem niestrudzony ciągle
  wyśpiewuje kos... Tak bardzo śpiew kosa polubiłem, że aż przyciszam telewizor.
  A przy otwartym oknie prócz powietrza o zapach sosnowo-świerkowym, śpiewa mi kos
  i wkoło inne ptaszęta... Za oknem mam ogród botaniczny w postaci śpiewu leśnych ptasząt.
  Ty tak samo masz? Przecież w naszym polskim kraju jest tyle puszcz.
  Opis bardziej obszerny, niż wiersz. 9:43 
  Kos przestał śpiewać, zapewne odfrunął w puszczy głąb. Zbliża się obiad - czas mu się
  pożywić. Inne ptaszęta kosa zastąpią... A jest ich więcej, niż w puszczy drzew, tylko mniej
  krzykliwe. Mnie też pora już z barłogu niespełnień wstać. Ciągle idę drogą teorii i syzyfowej
  pracy - tocząc kamienie pod górę, które wracają z powrotem w miejsce z którego 
  rozpocząłem toczenie... Natchnienie, które wrodzone dał mi Bóg, z nawiązką wynagradza to...
  Nie każdemu jest to przypisane. Co daje Bóg jest święte i nieśmiertelne. Po co być sławnym,
  kiedy sława najpierw powoli niszczy człowieka - a po tym powoli zabiera na tamten świat.
  Zapłatą jest wrodzona wrażliwość i natchnienie, to co jest Bożym Darem.
  Tym trzeba się cieszyć i napajać... Nie każdemu od Boga dany ten Dar.



          Witaj  WIOSNO!

W  "trójkącie  wierszowym"  autora, wiosna...

Po zimie, której nie było, ale i słońca nie było,
wyszedłem na "tron" zrobiony przez dobre państwo.
Słońce z nieba parzy jak w lato...
Żółte motyle latają zygzakiem, jeszcze
z urodzenia, a nie z upojenia nektarem.
I ja wypełzłszy z pieleszy zimowych
na łono natury, siedzę pod krzakiem...
Nawet już i motyle czerwone ścigają siebie -
zapewne w zabawie erotycznie godowej.
I w tej erotycznej grze, przez ulicę wędrują
do skraju puszczy sosnowo-świerkowej.
Os, trzmieli przy mnie latających nie brakuje.
Już na dobre wiosna nam się szykuje!
Dziś w pełni słońce na niebie i ziemi zapanowało! 
Znikąd ani żadnego pierzastego anioła nie dopatrzę. 
Ćmy jakby zdane na ruchy powietrza
bez własnej kontroli spadają na ziemię.
Wokół mnie z wiosną ożywionych stworzonek do woli.
Pająki po balustradzie wędrują.
Tym razem z obawy nie ze pstrykuję.     
Wiatr płaczącym siostrom bliźniaczym warkocze zapłata...
Wzrok mój na drzewach pąki znajduje. 
Brak tylko jerzyków podbijających w błękicie niebo.
Przyjdzie czas i na nie z początkiem maja.
Nie przywykszy na słońcu w głowę parzy...   
Mdło się robi! A ja odludkiem na słońce.   
Wracam do domu opisać wiosenny dzień dzisiejszy. 

  07.04.2020, 13:16, wtorek



            W  drodze...


Mój Mustang biegnie faktycznie...
Ja biegnę w myślach i marzeniach...
Ale żyje jedno i drugie, a to ważne i piękne.

  2020.04.08


     *     *     *

W leśnym dukcie można stanąć i posłuchać leśnych ptasząt...     
Nikt w żadną stronie nie śpieszy się.



               Pannie


Jeśli nie było mi dane poślubić Ciebie na Ziemi.     
Bóg da poślubić w Niebie?
A wtedy w Niebie spełni się to,
Co nie spełniło się na Ziemi.

  1977


     *     *     *

Wtopiłem się w noc, nietoperze są jedynymi,
Których co chwilę widzę przelatujących.
Gwiazdy zasłoniło pochmurne niebo.
Smutno mi tymczasem...


     *     *     *

Skąd wiedzieć mogłem,
Że taki los spotka mnie.



        Dobranoc


Słońce zaszło za widnokrąg,
Zgiełk ptasi ustał,
Kos też śpiewać przestał.
Co mi opowiesz dzisiejsza noc?
Sny są takie słodkie. 



      Kopa


Szron na głowie,
już nie w życia połowie,
a mniej, niż więcej.



Po  wyglądzie  człowieka  poznacie


Mówi się w naszym kraju:
"To nie szata zdobi człowieka"
Rozumiemy, że chodzi o duszę człowieka,
że ciało ubierz jak chcesz, to i tak go nie
zmienisz jakie już jest.
Ale z drugiej strony szata na człowieku
świadczy kim on jest - do jakiej należy
grupy społecznej. 



WSPOMNIENIA PO 10. LATACH

PRZED OSTATNIĄ DROGĄ

W I E R S Z E   Ż A Ł O B N E

https://photos.google.com/photo/AF1QipMMikpTgKjXk4eJujJxt_TuLtGz35gA9g_vsQC9?hl=pl

https://photos.google.com/photo/AF1QipOSSfg7O6EtoqgwKL4mNxNjayU_lxSluKwr5l9b?hl=pl

https://photos.google.com/photo/AF1QipOJM5fiVuRUZ7DF_2ZW_a8VRTbQ3-GaNsLB9XZy?hl=pl


I


TRAGEDIA SMOLEŃSKA *

Nie wiem jak myśleć tym bardziej co mówić. Ale już wiem co się stało!
Co do mnie dotarło, choć nie spodziewałbym się nigdy.
Na myśl nie przyszłoby nigdy, że mogło takie coś się wydarzyć.
A jednak to nie sen tylko bolesna prawda.
Polska - Ojczyzna moja - Wasza i nasza dzisiaj w wielkiej tragedii!
Cała Polska płacze, ubolewa, w żalu pogrążona w narodowej żałobie.
Nawet niebo deszczem zapłakane, Bóg to widział, ale nic nie mógł zrobić,
bo sam nie wiedział, że to się wydarzy.

Polsko! Ojczyzno nasza, masz teraz zadanie uporać się z tym nieszczęśliwym
wydarzeniem w obliczu takiej ogromniej tragedii.
Rozpacz się miesza z niedowierzaniem, tragedia nie do zniesienia,
a jednak trzeba nam z tym się zmierzyć i uporać. Dlaczego tak się stało?
Czyżby dlatego, że naszą Ojczyznę kochają Niebiosa i wiedzą o tym, że jesteśmy
właśnie przez Niebiosa wybranym narodem, który musi znosić takie narodowe tragedie?!
Przez tragiczną katastrofę śmierć pochłonęła najdostojniejszych ludzi naszego
ukochanego kraju i Ojczyzny - nasz kwiat inteligencji i zarządzania państwem.

Czy Katynia było za mało - polskiej krwi na tej nieszczęsnej ziemi?!
Najdostojniejsi bracia Polacy naszego polskiego narodu - ...przybyliście do Smoleńska jeszcze
w powietrzu, ...a następnie mieliście drogę wybraną do Katynia złożyć hołd pomordowanym
przez reżim sowieckiego NKWD, naszej przedwojennej inteligencji, a złożyliście w hołdzie samych siebie.
Jak my Polacy mamy to pojąć? Jak mamy z tym nieszczęściem żyć dalej, jak, jak, jak, jak, jak, jak?
Ten las smoleński przed 70-ciu laty już widział naszą polską tragedię i zażądał jeszcze.
Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Czyżby za mało jest w tym lesie zbroczonym polskiej krwi?
W tym lesie jest jakieś fatum widma na polską krew?
Los wszystkiemu wbrew zadał nam tak ogromny cios!

Przedłuża się los tragedii katyńskiej i powiększa ciągłość polskiego losu na tej dla Polaków przeklętej ziemi,
w porażającym czasie w naszych polskich sercach i duszach, przyszło nam żegnać najdostojniejszą osobę
w naszym kraju naszej Ojczyźnie - w najdostojniejszej Rzeczpospolitej oraz wielu, wielu innych osób
służących Panu Prezydentowi.

Z lotniska kondukt żałobny podąża do Pałacu Prezydenckiego przemierzając ulicami stolicy,
a Polacy z Warszawy i całej jej okolicy, a nawet z całej Rzeczpospolitej, żeby dać wyraz hołdu
głowie państwa, których jest tysiące, co mają twarze w żalu i płaczu płonące w tej chwili i na tę bolesną
porę i w sercach naszych. W dodatku pada deszcz - Niebiosa płaczą, Warszawa płacze, cała Polska
w żałobnym bólu. Tylko wiatr jest niewzruszony, tutaj nade mną kołyszący korony sosen.
Zdaje się, że i ptaki także o tym wiedzą, albowiem jakoś, choć w tę wiosenną porę w śpiewie ucichły.

Kondukt żałobny porusza się ulicami Warszawy w ten dzień Ojczyźnie krwawy.
Ludzie biją brawo- głowie państwa oddając szacunek i honor tak czysty, jak jest czysta krew polska.
A tylko los temu wbrew, jakby Polsce nieprzychylny. Czy zawsze musi nasz naród tak cierpieć.
Ulice, którymi kondukt żałobny podążą z Panem Prezydentem, wyglądają jak rzeka,
która po brzegi jest wypełniona Polaków łzami, kolorowymi łzami, jak Polska spływająca krew strugami.
Środkiem ulic podąża nasza rozpacz, żal, ból i cierpienie za trumną naszego umiłowanego Prezydenta.
Kondukt podąża... Polacy oddają hołd głowie państwa...
Muzyka, która dobiega do mnie podczas transmisji telewizyjnej konduktu żałobnego,
ogarnia żalem i bólu, przeraża, aż ciarki przechodzą po plecach...
To nie jest sen, ani film, to jest na jawie jak nigdy nic.
To jest najgorszy z najgorszych scenariuszy jaki mogłyby dotknąć takim szokiem, tragedią nasz kraj -
Ojczyznę umiłowaną i rodziny.

Kondukt żałobny przybywa na Plac Belwederski, ludzie śpiewają narodowy hymn Panu Prezydentowi
oddając hołd za posługę Ojczyźnie. Ostatnia podróż ulicami Warszawy obiegła już końca.
Panie Prezydencie, ulicami Twojego rodzinnego miasta. Cios w serce całemu narodowi po utracie Ciebie,
Panie Prezydencie!

Morze zniczy i kwiatów... Żałoba narodowa potrwa z tydzień po Tobie i Twojej małżonce, Panie Prezydencie.
Nasz ból trwać będzie dalej... My Polacy jesteśmy miłowanym narodem przez Boga, kiedy pozwala
nam znosić taki ciężar wydarzeń, cierpień i poświęceń. W naszej słowiańskiej wrażliwej duszy - jakie
mamy odnaleźć słowa, żeby coś napisać, powiedzieć, bo przecież samo milczenie to za mało.
Ogromne uczucie pustki, bo zginęli ludzie, którzy w sercach nosili Polskę. Czyżby musieli zginąć,
żeby świat dowiedział się lepiej o Katyniu? To nigdy nie powinno się wydarzyć, kiedy już i tak z historii
mamy za dużo Katynia.

Ale może Bóg tak chciał, żeby zginęli w miejscu polskiej kaźni pomordowanych polskich oficerów,
najmilszy Panie Prezydencie. Bo przecież Ty najwyraźniej, jak nikt przed Tobą podkreślałeś tragedię
naszego losu, niewinne przeznaczenie; i sam poległeś blisko tego miejsca kaźni, Panie Prezydencie!

Słowa otuchy, cobyśmy nie zrobili niczym nie można powetować tych strat.
Minie dużo lat zanim ból będzie nam łagodniejszy, ale to nigdy nie wyjdzie z tragiczniej naszej pamięci.
Chwała Wam, bo zginęliście służąc Ojczyźnie! Cześć Waszej pamięci...
Trauma żalu, bólu i smutku trwa - ludzie pogrążeni w rozpaczy...

Dywan płonących zniczy w kształcie jeziora łez, w kształcie krzyży bólu i cierpienia,
które spadło jak grom z jasnego nieba na naszą Ojczyznę.
Kondolencje napływają z serc całego świata.
Dzisiaj cały świat ma Polskę za brata.
Za łańcuch cierpień Polaków na ziemi Smoleńskiej-Katyńskiej.
Ludzie stoją w szpalerze na ulicy, nikt nie obliczy zniczy, tym bardziej kwiatów.
Wielka trauma Polski i najbliższych z rodzin utraty bliskich.
Momenty zatrzymane w życia kadrze już nie wrócą.
A jeśli coś się dzieje to już inaczej.

Kilometrowe kolejki narodu polskiego - stojących rzeka ludzi, rzeka nieprzebrana,
aby jedni za drugimi mogli dotrzeć do miejsca, gdzie mogą Parze Prezydenckiej
oddać ostatni hołd i innym osobom, które razem zginęli w katastrofie Smoleńskiej.

Pisałem, dnia 11.04 - 15.04.2010


II


UBOLEWANIE... *

Do oczu napływają łzy, a żal i ból w sercu tkwi...
Do tego tak bardzo smutno mi jest,
Że tylko oddychać niejako mogę, żeby dalej żyć.

Bo nie możemy wszyscy naraz umrzeć,
Albowiem wtedy Polski już nie będzie,
Choć ja wolałbym razem z Nimi umrzeć,
Aby Polska mniej cierpiała, gdyby to było możliwe.


III


NA PODLASIU NAWET PTAKI SĄ W ŻAŁOBIE *

W tej dobie cała Polska w żałobie.
Jest tak smutno i cicho, że nawet leśne ptaki pomilkły.
A przecież jest wiosna, że tylko im śpiewać w pełni po struny głosy.
A one są w żałobie, choć las wiosną oddycha...
Wiatr także w ciszy milczy, flagi z kirem żałobnie spoczywają,
Tak jakoby żyjąc z bólu i cierpienia powiędły,
Jak umęczone na słońcu za dnia rośliny.

Bo nasz Prezydent, który rozmiłowany był w swojej Ojczyźnie Polsce,
Odszedł do Niebios za swoje dobroci czyny. Po co i dla czego?
Skoro tyle było jeszcze do zrobienia.
No chyba, że w Niebiosach także jest Polska?
Wtedy, choć z bólem i żalem, ale można zrozumieć.

Pisałem, dnia 14.04.2010


IV


POŻEGNANIE PREZYDENTA NA UCHODŹSTWIE *
PANA RYSZARDA KACZOROWSKIEGO

Panie Prezydencie!
Swego czasu będąc na uchodźstwie,
Na pewno kochałeś ojczyzny dwie.
Ale ta Ci najbliższa z pewnością miała na imię: Polska.

Ja, choć skromny i prosty poeta, ale wyniosły w emocjach,
Tym bardziej, że pochodziłeś z ziemi podlaskiej,
Co i mnie było przeznaczeniem urodzić się i zamieszkać
Na tej ziemi pókim życia.

Zatem z ubolewaniem i żalem jestem pogrążony w smutku,
Że traci Cię Polska i Twoja rodzinna ziemia Podlasie.

Bądź na zawsze w naszej pamięci - oddając Ci hołd.
Niechaj lekką Ci będzie ziemia polska, tak jak ją kochałeś.

Cześć i chwała Tobie Panie Prezydencie. Spoczywaj w Ojczystej Polsce...
W wolnej Polsce na którą na uchodźstwie całe życie tak bardzo czekałeś.

Pisałem, dnia 15.04.2010


V


Z DNIA 15.04.2010 *

Cześć i chwała Wam, którzy wróciliście z ostatniej
Drogi w służbie Narodowi Polskiemu.
34 osoby jest Was, które kochaliście tak nas,
Jak kochaliście Ojczyznę.

Czy musieliście odejść?
A niebo dzisiaj takie złote w ostatniej Waszej drodze,
Jakoby Niebiosa Was ozłociły za służbę Ojczyźnie.

Cześć i chwała Wam!
Spoczywajcie w pokoju na wieki...


VI


PO POŁUDNIU *

Pada deszcz, pada...
Niebo nad Polską płacze!
Każdy Polak stoi, siada,
Skoro żal i boleść go przytłacza...

Panie Prezydencie Kaczyński! Wstań, unieś głowę -
Spójrz! jak cała Polska po Tobie płacze! Od Odry po Bug.
A nawet świata połowa, przysyłają kondolencje
W wyrażonej trosce współczując Polsce...

A Ty nie wstajesz, Panie Prezydencie!
Nie zrywasz się spod ciężaru Katynia.
Jak to? Sami mamy żyć w te dni
W które los tragedią nad Polską wyczynia!


VII

* * *     *

Panie Prezydencie Kaczyński!
Na Boga, Panie Prezydencie, larum grają...
Tragedia! Polacy po Tobie w domach i na ulicach płaczą...
A Ty się nie zrywasz, pióra nie chwytasz,
Ustaw Ojczyźnie nie podpisujesz.
Do samochodu nie wsiadasz w teren nie jedziesz,
Ludziom nie doradzasz.
Co się stało z Tobą, Panie Prezydencie?!
Polaków zostawiasz w żalu i tragedii!

Pisałem, dnia 16.04.2010


VIII


Z DNIA 16.04.2010 DO POZOSTAŁYCH, KTÓRZY WRÓCILI *
Z OSTATNIEJ DROGI W POSŁUDZE OJCZYŹNIE

Witajcie we własnej Ojczyźnie
I zarazem żegnajcie.

Dołączyliście do pary prezydenckiej,
Do Pana Prezydenta na uchodźstwie
I do tych z 34 osób, którzy przybyli jeden dzień wcześniej.

Następny dzień pełen goryczy,
Bólu, żalu i niczym niepowetowanych strat.
Ale myślę, że nie odeszliście od nas na darmo.
Odeszliście w służbie Ojczyźnie.

Cześć i chwała Wam...
Spoczywajcie w pokoju na wieki...


IX


ŻAŁOBNE POŻEGNANIE *

Panie prezydenckie Kaczyński!
Nie żegnaj się z nami,
Nie odchodź od nas,
Nie zostawiaj nas samych,
Nie rób nam tego,
Bo jak nam bez Ciebie będzie żyło się?
Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych.
Może i tak jest, ale nie ma takich ludzi, jakim byłeś Ty.
Panie Prezydencie!

Dzisiaj, kiedy zostawiasz nas, odchodzisz,
Dzwony biją w całej Ojczyźnie!
A ludzie nie żyją, skoro płaczą po Tobie...
Nasz umiłowany Panie Prezydencie!

Panie Prezydencie Rzeczypospolitej Czwartej!
Orzeł, który na Twojej trumnie spoczywa,
Nie jest Tobie ciężarem, a uskrzydleniem Rzeczypospolitej,
Która jest wolna, prawa i z Bogiem, co Tobie się spełniło,
Bo takową Ona jest między innymi i dzięki Tobie.
Ty jutro spoczniesz wraz z małżonką w krypcie na Wawelu,
Zostawiając nas i Rzeczpospolitą. Jak to?
Czyżby Bóg tak chciał, że już na ziemi wypełniłeś
Swoją posługę Narodowi i Ojczyźnie.
I teraz z małżonką chcesz nas opuścić, odejść do Niebios Boskich.
Czyżby po to, że tam w Niebiosach są potrzebni prezydenci tacy,
Jak Ty: prawi, sumienni, rzetelni, żarliwi w oddaniu i posłudze Ojczyźnie
I w dodatku uczciwi Polsce, jak to czyniłeś Ty.
Nie znając nikogo co by tak kochał Polskę, jak Ty,
Nieodżałowany Panie Prezydencie!

Cała Polska roni łzy, rozpacz ściska nam gardło...
Smutne wszędzie tło, wszędzie ludzi szpalery szły -
Nieprzebrany tłum: duży, mały Polak - On, ja
Dzisiaj wzdłuż i wszerz Polski za Tobą i do Ciebie ludzi szlak.
Czy Ty o tym wiesz, Panie Prezydencie?
A Ciebie już wśród nas żywych brak!
Mało między Polakami słów, za to dużo emocji...
Na ulicach potok ludzi idą za Tobą i dla Ciebie,
Żeby dać Tobie wyraz hołdu i zarazem pożegnania.
Potok łez ze smutkiem żałobnym - niesie w sobie stres,
Wszyscy Polacy w żalu po Tobie i z osobna...

Pisałem, dnia 17.04.2010


X


PRZED OSTATNIĄ DROGĄ *

Panie Prezydencie!
Coś tutaj nie tak, jak zwykle,
Zamiast wstać, zjeść śniadanie i iść do biura.
A Ty opuszczasz Warszawę,
Odlatujesz w ostatnią drogę do Krakowa
Tak sobie z samego rana masz inny grafik zajęć.
Nie rób nam Polakom tego,
Zamień ten żałobny plan -
Idź do biura podpisywać ustawy,
Dzwoń do sojuszników, jedź do nich,
Zapraszaj do siebie - powiększaj z nimi przyjaźń i sojusz.

Nie zabieraj się z małżonką
W ostatnią drogę do Krakowa z samego rana.
Spójrz! Jaka dzisiaj wiosna jest piękna
I radosna w śpiewie ptaków!
A Ty zamiast tu pozostać jak zwykle,
Zrywasz się do ostatniego lotu, jak polski ptak.
To miało być nie tak jak jest, a tak jak powinno być.
My Polacy chcemy z Tobą żyć,
A nie żegnać Ciebie w ostatnią drogę.
Już nie mogę tej zmiany znieść porannego grafiku.
Chcę wiadomość nieść, że żyjesz i poranną kawę pijesz przy stoliku.
To, że się wybierasz do lotu w ostatnią drogę do Krakowa,
Niechaj to będzie mój sen, nasz sen, bo nie wsiadłeś do samolotu,
Aby dopełnić ostatniej drogi, jesteś w kancelarii prezydenckiej,
Służysz Polsce, jak co dzień.
Niech tak będzie w każdy dzień...
Panie Prezydencie Lechu Kaczyński.

Pisałem, dnia 18.04.2010 [ godz. 7:45 ]


XI


W CZAS NARODOWEJ ŻAŁOBY I POGRZEBU *

Umieliśmy się zachować na czas żałoby i pogrzebu,
Jak wielkie mocarstwo, z którego tylko brać innym narodom
Wzór i przykład z nas Polaków.

Polsko! W dniu narodowej żałoby oczy całego świata
Zwrócone były na Ciebie.
A Ty z całym serca wysiłkiem spisałaś się jak należy.


XII


OSTATNIM *

Jakiś nieprzejednany dzisiaj bierze mnie smutek,
Choć mam przed kim się pożalić.
Jeszcze ciągle pamiętam, jaki Ojczyznę ogarnął pokutek
Od którego do dzisiaj myślami nie w sposób oddalić.

Już żadna krew i nasze ciała
Od dzisiaj w ziemi obcej nie pozostaną.
A tylko tam pozostanie na wieki chwała,
Która w pomniku symbolem w tym miejscu ...się stanie...

W kraju naszym kochanym,
Wszystkie słowa podniosłe Was powitają
Z żałobną muzyką przy pełni księżyca,
Aby zawsze pamiętać o tym samym...


XIII


PO NARODOWEJ ŻAŁOBIE... *

Kwiaty więdną, świece się dopalają,
A ciężar tragedii pozostaje.
Jutro, pojutrze dowiemy się kto kim zostaje,
A kto kim na nowo się narodził?

Pisałem, dnia 19.04.2010

----------------------------------------------------


                    TO  BOŻY  DAR


Jakim cudem napisałem tyle wierszy ile napisałem?
Urodziłem i wychowałem się w rodzinie chłopskiej z gwarą białoruską. 
Wykształcenie posiadam po wieczorowym OHP czyli podstawowe.
Całe życie przebywałem i przebywam w środowisku robotniczo-chłopskim. 
Książek nie czytam. Jedynie co na okrągło telewizję oglądam,
a tyle wierszy napisałem. To Boży dar. 
Wielkie Tobie dzięki, mój Boże.

  10.04.2020, Wielki Piątek, 17:13



                              Koronawirus


KORONAWIRUS. JAK PORADZIĆ SOBIE W KORONAWIRUSIE? 

Zainspirowało oglądając w TV WPOLSCEPL "Gorące pytania" - prowadzący program     *
Marcin Wolny powiedział do gości na wizji - że już po kilku dniach małżeństwa
w kwarantannie domowej będąc razem nie wytrzymują ze sobą - kłócą się.

* * *

A co ja mam powiedzieć, kiedy przez 34 lata dzień w dzień z kobietą w domu z mego
inwalidztwa, a nie z koronawirusa i wytrzymuję.   

  13:04, 2020, 9:27, Poniedziałek w Drugi Dzień Wielkanocny 



                                   Koronawirus


Koronawirus wymiótł wszystkich ludzi z ulic, puste kościoły, puste urzędy, puste
teatry, puste parki, puste miejsca zgromadzeń, puste place zabaw dla dzieci itp...

* * *

Mój "trójkąt wierszowy" też pusty na placu zabaw w dzieci.
Ale nie jest mi smutno.
Ptaki śpiewają...
A najwybitniejszy wśród ptasząt leśnych jest kos.

  13.04.2020, 9:34, Poniedziałek Wielkanocny 


     *     *     *

Mi smutno tylko z racji tej, że nie mogę pojechać i odwiedzić matkę.

A wiosna tak piękna w oczach się rozwija...
I bociany czekają na mnie.

  9:36



                         Śmingus-dyngus


[Po]kropi[ł] deszcz, z lasu dochodzi wilgoć o zapachu zgnilizny.
Świeci słońce i kropi deszcz...

  9:39


     *     *     *

Drzewa z dnia na dzień coraz zieleńsze i bielsze.
Wiosna!
   
  9:40


     *     *     *

Słońce świeci...
przestał kropić deszcz.

  9:44


     *     *     *

Wielkanoc w ludzi tak wyludniony, jakby było to w lesie.

  9:45


     *     *     *

Cisza... Bez wiatru, jak wczoraj było z wiatrem.
I przed wczoraj. I przed przed wczoraj.
Ale nie padał deszcz. Słoneczne były dni.
Jutro wychodzę na dwór. Podjazd to za mało.

  9:47


     *     *     *     

Mży...
Wzmógł się wiatr!
Szumią drzewa...
Nieduży pada deszcz...

  15:30

.

      Wawrzynek  Wilczełyko
  ( Wspomnienia z dzieciństwa )


Choć sucho, lecz jeszcze wszędzie szaro,
Krzewy, krzaczki, drzewa bez pączkowania.
Zimą nawiany jeszcze leży zwał śniegu,
Chodzę po śniegu, nie zapadają się stopy,
Jest twardy z nocnych przymrozków,
Zostawiam ślady, co roku to powtarzam
I zawsze jest tak samo lub podobnie.   
Trawa szara, brudna, sucha,
Tuż nad rzeką, obok zwału śniegu,   
Kwitnie wawrzynek wilczełyko -
Roznosi zapach na kilkadziesiąt metrów...
Zapach przyciąga - podchodzę - wącham...
Kiedy będę wracał do domu, ułamię dwie gałązki.
Idąc brzegiem koryta rzeki,
Śledzę miętusa, suma, szczupaka...   
Serce przyspieszonym rytmem zaczęło bić!
Może już lub za chwilę spotkam rybę?
Ościenie trzymając w ręku jak Aborygen.
Lubię takie życie chłopca myśliwego...
Słońce przeźroczyste, ani obłoczka na niebie -
Przygrzewa głowę, kark i plecy...
Woda w rzece mieni się w promieniach srebra.
Sprzyja wyjścia ryby spod korzeni nadrzecznych
I z wodorostów na światło dzienne.   
Już dostrzegłem miętusa!
Śledząc nie spuszczając ze wzroku...
Z emocji serce wali jak dzwon -
Czuję pod żebrami jak łomocze...
Ryba zatrzymała się na samym dnie koryta,
I w dodatku wygodnie po mojej stronie.
Brzeg jeszcze nocnym przymrozkiem zmrożony -     
Idealnie służy podejść jak najbliżej -
W dodatku słonce idealnie sprzyja -
Mój cień pada wzdłuż brzegu koryta -
Powoli, delikatnie zanurzam ościenie -
Miętus stoi jak wryty bez ruchu,
Jedynie wykonuje ruchy oporom prądom wodnym.
Ościenie zanurzyłem tuż nad grzbietem suma -
I jak przyfanzolę, aż muł z dna wody uniósł się -
Unoszę ościenie do góry z sumem nabitym
Wykładając na brzeg koryta rzeki.
Jestem podniecony, szczęśliwy i spełniony.
Ułamując dwie gałązki wawrzynka wilczełyko
Wracam do domu z łupem po jaki przyszedłem.
To była opowieść chłopca znad rzeki dzieciństwa, Sidra.   

WZIĘTE Z BIOGRAFII WŁASNEJ:
DZIECI WIEJSKIE NIE BAWIĄ SIĘ W PIASKOWNICY

  24.02.2020, 21:57, poniedziałek



          W  drodze...


Ciesz się każdym dniem życia,
Bo w drodze możesz zatrzymać się, odpocząć,
Lecz czas nigdy nie zatrzymasz.   
I to co już jest za nami nigdy nie wraca.
A ciągle czas idzie do przodu,
Choć my w drodze stoimy - odpoczywając...

  25.02.2020, 9:07, wtorek



                    Nigdy  więcej  Tusków


Życie jest krótkie, żeby tracić czas na rządy P[nie]O.

  25.02.2020, wtorek, zainspirowało słuchając przemowę Prezydenta RP
  Pana Andrzeja Dudy w Skierniewicach, a wcześniej podpisanie przez Pana
  Prezydenta trzynastej emerytury dla emerytów i rencistów na 2020 rok.

  Rządy Prawa i Sprawiedliwości dobrem stoją...

W marcu podczas waloryzacji emerytur i rent podwyżki otrzymam kilkaset złotych.
A nie jak za rządów P[nie]O 12 zł i 8 zł. To ja górnik dołowy rencista tyle miałem podwyżki.
A ci emeryci i renciści z powierzchni po 3 zł, 5 zł. To były rządy, które tak o nas dbały.

Wczoraj wielmożny Tusk był w Białymstoku i słowami napluł na rząd Prawa i Sprawiedliwości.
https://wpolityce.pl/polityka/488350-tusk-w-bialymstoku-straszy-polexitem-i-atakuje-rzad



                              ...Upokorzona
                              Pogardliwe  2x


Posłanka Mucha (P(nie)O) powiedziała:  - Ja czułabym się upokorzenia pobierając trzynastą
emeryturę.

Według Mietka - proponowałbym posłance wypłacać przez rok po 900 zł. miesięcznie
i z zakazem sądowym zamrozić oszczędności jakie posiada bez możliwości czerpania
do tych nie wystarczających 900 zł. do przeżycia na miesiąc oraz bez prawa możliwości
jakichkolwiek spieniężania przedmiotów jakie posiada w ewentualnym dokładaniu na życie.
Po miesiącu przyjdzie do Pana prezesa Kaczyńskiego i do Pana prezydenta RP Andrzeja
Dudy z pocałowaniem ręki, żeby wypłacano jej trzynastą emeryturę. [ To tylko mój monolog,
bo z racji wieku posłance trzynasta emerytura się nie należy. ] 

To samo proponowałbym posłance Piterze (P(nie)O).
Powiedziała: - Program 500+ jest pogardliwy.
Z posłanką Piterą tak samo postąpić, jak z posłanką Muchą.   

Poseł Nitras (P(nie)O) też nie był dłużny swoim koleżankom - m. in. powiedział:
- Robi się dzieci dla 500+.
Jemu też jest to pogardliwe.
Z Nitrasem tak samo postąpić, jak z wcześniejszymi posłankami.
Wtedy szybko dotrze do nich rozsądek.

Jest takie polskie przysłowie: syty nie zrozumie głodnego. A głupi rozumnego.   
Na Podlasiu też jest i takie przysłowie - lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
Do tych antypolityków pasuje jak ulał.

  25.02.2020, 20:21, wtorek



                    Wilki  w  lesie  pozdychają


Włączyłem o 19:00 TVN Fakty, jak nigdy dziś - i co zobaczyłem
i usłyszałem - przez 15 min. o koronawirusie, nawet pochwalając rząd.     
A po tym wszystko na rządzących w świetle negatywnym - i tak dobrnąłem
do końca Faktów - i co usłyszałem w zapowiedzi Pochanke - Fakty po faktach -
gościem marszałek Senatu Grocki - słucham co powie... Ale nie napiszę,
bo jeszcze pozwie mnie do Sądu. Wysłuchałem całość.
Wracam na polską telewizję TVP INFO...

  26.02.2020, 19:22, środa



Listopadowa  jesień  w  lutym


Wyszedłem jechać w podróż -
nagle zaczął padać śnieg -
pionowo jak w jesień deszcz -
gęsty tak, że nie widać świata -
szybko na ubraniu topnieje -
istna plucha.
W drodze na Wschód przejaśnia się -
i opad śniegu coraz słabszy.
Zanim zajechaliśmy na miejsce -
wypogodziło się -
i stał się wiosenny dzień...
Na Podlasiu.

  27.02.2020, 9:15, czwartek, Sokółka



              Kto  tak  powiedział?


"Idę swoją drogą, a ludzie niech mówią co chcą."

Idę swoją drogą, ale nie chcę, żeby ludzie mówili co chcą,
bo ja serce mam wrażliwe.



                  Ze  źródeł  medialnych


"Nic tak nie wychodzi politykom jak umycie rąk."

  Wzięty like-hate z mycie rąk zademonstrowanego przez marszałka
  Senatu Grockiego (P(nieO) i wicemarszałka Senatu Karczewskiego (PiS).
  Oba byli lekarzami, a teraz politykami.
Ten drugi dobrze pobrał z dozownika środek dezynfekujący do mycia rąk.
  A związane to było z panującym koronawirusem.     

  27.02.2020



                          "Pyrlandia"  gości  na  Podlasiu
                   JAGIELLONIA  BIAŁYSTOK - LECH  POZNAŃ
                                       ( 24 kolejka )
                                  [ literatura piłkarska ]


No to zaczynamy - nowy trener, kilka nowych piłkarzy, a Jaga w trzech ostatnich meczach
słabo przędziła. Dziś na szczycie mecz musi być całkiem odmienny. Musi wyglądać tak,
jak gra się o życie. Czas Jagiellończykom obudzić się z letargu zimowego snu - i zagrać
na miarę, jak kiedy grało się o mistrza. Czas drużynie wznieść się ponad swoje możliwości
na wyżyny ponad ludzkie i zaprezentować i pokazać swoim wiernym kibicom po co i na co
przyszli na stadion Areny Marzeń. Dać z siebie wszystko od A do Z. Gryźć trawę przysłowiową,
żeby pokazać, że dało się z siebie wszystko co się ma w sobie jako piłkarze.
Kibice u piłkarzy nic tak nie lubią, jak przegrany mecz bez walki. Mecz można wygrać,
zremisować nawet przegrać, ale po ambitnej walce. Zwłaszcza w dzisiejszym meczu tego
od naszych piłkarzy my wierni kibice gorąco z całego serca tego oczekujemy.
My będziemy wspierać naszych piłkarzy gardłem... Piłkarze muszą nam odwzajemniać się
dobrą i skuteczną grą na boisku. Innej opcji nie ma. Mecz to mecz - przelewek nie ma,
nigdy nie było i nigdy nie będzie. Gdy piłkarze obu drużyn wyszli na boisko i rozpoczęli mecz.
Kibice Jagi w kilku ostatnich meczy za słabą grę drużyny, zaczęli głośno skandować:
"Jaga grać k* rwa mać. Jaga grać k*rwa mać. Jaga grać k* rwa mać..."
Tym samym chcą pobudzić w drużynie złość, żeby wyłonił się w nich duch ambicji i walki
do gry! Tym samym, żeby zaczęli grać tak jak chcą kibice. Tak jak żądają kibice.
A żeby piłkarze nie zapominali, że grają nie tylko sobie, a grają przede wszystkim kibicom.
Bo gdy kibice nie przyjdą na stadion, bez widowni nie byłoby po co gra. To tak jak pisanie
wierszy do szuflady nie ma żadnego sensu skoro leżąc w szufladzie nie są czytane.
A gdy nie są czytane nie żyją. Jaga dziś musi dać z siebie wszystko co ma najlepszego.
A wiem, że ma. Nie raz nie dwa, a wiele razy to pokazała i udowodniła, że potrafi
grać i to cudownie. Tylko dziś musi wznieść się na szczyty swoich możliwości i to nam
kibicom pokazać. Od dobrych wielu lat w Jadze drzemie spory zasób wielkich możliwości
dobrej drużyny, że potrafi wygrać z każdym u siebie i na wyjazdach. Tylko gdy nie zawodzi
psychika, potrafi być drużyną, że imponuje nawet komentatorom i całemu środowisku
piłkarskiemu. I wreszcie niech dziś to się stanie. Czas udowodnić. Minął czas kibiców na to
oczekiwać. Dziś i od dziś w każdym meczu aż po ostatni w sezonie.
Cdn



              MŚ  ROSJA  2018


Dlaczego Niemcy nie wyszli z grupy?

Dlatego, ze Polacy powiedzieli: Chcemy dojść tak daleko jak Niemcy.



  Nacieszyłem  się, nacieszyłem  się


Jakie przeznaczenie niektórym jest okrutne

Z tych niektórych przydarzyło się i mnie

Żonę miałem jak młoda wiosna

Jak wschód słońca w pogodny letni poranek

Jak zachód słońca z purpurowym niebem

Jak róży rozwijający pąk w ciepły maj

Jak gołębica, która przynosi dobrą wieść

Jak ptak, który z budzącym się dniem śpiewał

Jak ciepło, które daje - będąc u boku siebie

Jak rzeczywistość, która po stokroć lepsza jest, niż sen

Jak Miłość, która spełnia się co dnia

Jak szczęście, które nie odchodzi.

-------------------------------------

Czemu to tak krótko trwało?

Czemuż to z dnia na dzień tak się stało?

Że to tylko ponad dwa lata potrwało?

A po tym wszystko los odebrał

I dziś przez 34 lata mam to tylko we wspomnieniach...

Żadna rekompensata tej utraty nie zastąpi

Co się straciło to się straciło na zawsze

A Miłość przecież jest taka słodka

Wyobrażam prawie co dnia...

  01-03-2020, 23:15, niedziela



        Bez  przechowałki


Jestem jedyny w swoim rodzaju.



       Istnienie...


Wschodnie rubieże kraju,
to moje miejsce urodzenia -
wychowania i zamieszkania,
prócz pobytu na Górnym Śląsku
między 1974 - 1998 rokiem.



W  "trójkącie  wierszowym"  autora     


Ptaki śpiewacie w lesie,
a tylko posłuchem was
jestem ja...



              Zwierzę  żyć  też  chce     


Człowiek tylko wtedy może polować na dzikie zwierzęta,
kiedy chodzi o przetrwanie.
Polowanie dla rozrywki jest bestialstwem.


     *     *     *

Gdy wiatr powieje,
liście wszystkich drzew
promieniują w odcieniach
wszystkich zieleni.


     *     *     *

Las spowity ciemnością,
tylko nad nim nietoperze krążą.
Nad nim niebo w gwiazdach
i księżyc srebrem w świetle
muska sosen i świerków.



   Pogoda  jest  zmienna


Wczoraj była złota piękna jesień.
Dziś zaśnieżony pejzaż.
Co się dziwić, przecież to nie wrzesień
A kalendarzowy listopad,
Który jak marzec plecień.



                         Wkoło


Puszcza Knyszyńska zielenią zdobi nasz podlaski krajobraz.



        Pisać  wiersze...


Z pewnością życie krótsze mi pisane.
A zatem spieszę się.


     
                              Koronawirus


"Być idiotą nie hańba. Ale powtarzać, że jest się idiotą to już hańba."

  Słowa profesora u Rachonia w "JEDZIEMY"
  https://www.tvp.info/46939611/wirusolog-z-humorem-bylem-zawiedziony-wirusem-sars-nie-przyszedl



                  JUŻ  DZIŚ !


Jeszcze nie dokończyłem opisu meczu Jagiellonia - Lech.
A dziś piłkarze Jagi już są w Szczecinie.
Pogoń - Jagiellonia dziś o 20:30. Oglądam...

  02-03-2020, 8:59, wtorek piłkarski



               POGOŃ  SZCZECIN - JAGIELLONIA  BIAŁYSTOK
                                     ( 25 kolejka )
                               ( literatura piłkarska)

https://www.youtube.com/watch?v=iAELGQclVWA

Ach, co za ulga, jak upragnione zwycięstwo i trzy punkty na Pogoni zdobyte i przywiezione
przez naszych piłkarzy do Białegostoku na Podlasie. Jesteśmy wielce rad. Jaga wychodzi
z dołka niedokładności, braku skuteczności zdobywania bramek. Z Pogonią wreszcie były
bramki i to dwie, a utracona tylko jedna, co dało Jadze z takim utęsknieniem oczekiwana,
tak potrzebne jak powietrze do życia zwycięstwo i dopisania do posiadanych 31 trzy punkty,
co równa się 34 punkty dotychczasowych zdobytych w 25 rozegranych kolejkach.
Droga była bardzo daleka do Szczecina, droga męcząca, ale jak ogromnie wartościowa -
wracają z tarczą, a nie na tarczy, jak to było kolejkę wcześniej wracając z Łazienkowskiej.
Mamy wreszcie zwycięstwo okupione twardą walką, chyba aż z sześcioma żółtymi kartkami,
wielkim wysiłkiem, poświęceniem, zaangażowaniem w grze - co dało pozytyw nie tylko
piłkarzom Jagi, ale i Jej kibicom, tak długo czekających na taki rezultat. Nie było łatwo
pokonać "Stoczniowców", ale Jadze to się udało, co najważniejsze jest w piłce.
Jaga musiała na boisku to wybiegać i wywalczyć. Nikt tanio skóry nie sprzedaje, tym bardziej
nikt się nie podkładka. Wreszcie smutny, zamyślony trener Jagi miał powód do radości.
Nie inaczej i my kibice naszej Jagi. Wreszcie, jak piłkarzom tak i szkoleniowcom, jak i nam
kibicom stresogenne napięcie z duszy i ciała z ulgą pękło. I teraz pójdzie już gładko.
Teraz czekamy u siebie na Śląsk Wrocław, żeby zagrać jak na najwyższym poziomie i dać
sobie i kibicom radość w sensie zwycięstwa i trzech zainkasowanych punktów do całej puli,
jaką do tej pory walką się zdobyło. I w następnych meczach piąć się zwycięstwami do góry
w pierwszą ósemkę. Na mistrza na 100-lecie klubu już nie ma prawie żadnych szans, bo
Legia uciekła aż na 14 punkty. Ale na puchary zawsze szanse są jak najrealniejsze.
A zatem, Jaga, walcz jak żubr i pnij się w górę pierwszej ósemki. Mistrza już nie będzie,
ale miejsce pucharowe też nas kibiców zadowoli. Jago do boju! Jago do boju! Jago do boju!

  04-03-2020, 15:29, środa, pisałem w zeszycie na brudno w domu.
  Przepisałem na tablet przy Auchan Białystok, 15:11, czwartek



  JAGIELLONIA - ŚLĄSK


Jagienko, Śląsk w naszym zasięgu!
Celem naszym są tylko trzy punkty!

Jutro jedziemy na mecz!
Jaga jest naszym życiem...
Bez Jagi życie do d*upy.

  06-03-2020, 23:04



Dzień  Kobiet  w  poezji

http://podlaskisenior.pl/dzien-kobiet-w-poezji/


Na Dzień Kobiet *

Obdarujcie nas tym
czego nam zabraknie

Obdarujcie nas słońcem,
Kiedy będzie nam zimno.

Obdarujcie nas cieniem,
Kiedy będzie upał.

Obdarujcie nas miłością,
Kiedy będziemy jej pragnęli.

A my obdarujemy Was,
Kiedy jej Wam zabraknie.

Obdarujcie nas snem,
Kiedy nie będziemy mogli spać.

Obdarujcie nas spokojem,
Kiedy będziemy podenerwowani.

Obdarujcie nas wstrzemięźliwością,
Kiedy będziemy niecierpliwi.

Obdarujcie nas tęsknotą,
Jeśli zapomnijmy tęsknić.

Obdarujcie nas zdrowiem,
Kiedy zdrowie zacznie nam szwankować.

Obdarujcie nas radością,
Kiedy radości nam zabraknie.

Obdarujcie nas życzliwością,
Gdyby z dnia na dzień zabrakłoby nam jej.

Obdarujcie nas natchnieniem,
Jeśli natchnienie z nas ujdzie.

***
Do zapamiętania *

Tyle pięknych rzeczy nam dałyście,
Tyle dla nas prozy radości napisałyście –
Nie piórem, lecz sobą,
Nie mową, a swoją ozdobą…
Resztę my dokonamy…

***

Tak mało do szczęścia nam trzeba *

Tak mało do szczęścia nam trzeba,
Wystarczy spojrzeć na siebie.
Spojrzeć – Waszymi oczyma – zobaczyć to,
Czego nasze oczy w Was nie dostrzegły.

Nie tylko człowieka pokochać,
Ale i drzewo polubić,
Psa zrozumieć, kota nie wyganiać,
Ptaka usłyszeć, dróg nie pogubić.

Wiersz napisać, nie być sobą, tylko człowiekiem,
Na księżyc nie lecieć, z innych nie szydzić,
Kolumba pochwalić? Rozumnym być z wiekiem
I czasem niemym być – nie ględzić.

***
Bądźcie nam dzisiaj latem *

Bądźcie nam cieniem
W ten dzień upalny.
Bądźcie nam dobrym imieniem
Na ten czas realny…

Jesteście nam natchnieniem
W naszych sercach tkliwych…
Jesteście nam uniesieniem…
A my Wam życzliwi…

My nie jesteśmy leniami,
Więc Wam wiersze piszemy –
W ręku z pióra drżeniem,
Bicie swego serca słysząc…

Wy miłosnym naszym upojeniem –
Wszystko widzimy, słyszymy, czujemy;
Że Wy nam jesteście podnieceniem…
Za to serdecznie Wam dziękuję…

Wszystkiego, co dobre dla naszych cudownych Kobiet…

Mieczysław „Mietko” Borys

------------------------------------------------------------------------------------------------


     Dzień  Kobiet  w  poezji


       ŚLUBNEJ BASI


     *     *     * /*/   
       
Złożywszy głowę na sercu Twoim,
czuję się jak dziecko szczęśliwe.


     *      *     * /*/

Moja przyszłość jest ciężka,
ale w więzi nierozerwalna.
Jesteś ze mną na dobre i na złe,
to moje szczęście jest.
Ja, poeta zrodzony
z  b ó l u  i  c i e r p i e n i a
mam tą radość, że nie wiem
co to takiego samotność.
Jestem szczęściarzem w nieszczęściu.
W zamian wielkie Ci dzięki, ślubna,
że Ty ze mną i przy mnie,
obok mnie, koło mnie...
Dzięki Ci, Boże, że ja miłuję życie,
za oknem śpiewającego ptaka,
wiosnę, lato, jesień, a nawet i zimę...

  2015.11.06, przy Biedronce Cz. B.



     Wybitnie  dzielni *   


W powietrzu jerzyki formują krąg,
Na horyzoncie las sięga nieba.
A my w tym czasie dotykamy swoich rąk -
Albowiem to jest nam w miłosnej potrzebie.

  Lato 2015



  O  Tobie *   
           

śniłaś mi się
biegłaś z wiatrem we włosach
kwiaty łąkowe które wcześniej
powtykałem w je
fruwały za Tobą

biegłem i je łapałem


  *     *     * /*/
                   
Czego ja chcę,
TY to masz.
Czy ja śnię,
Że to mi dasz?!



Malowana  porami  roku *   

                 
Jesteś cudownie piękna,
Jak wschód słońca wiosną i latem
Na podlaskim błękitnym niebie.

Jak zachód słońca na czystym,
Lecz z purpurowym przepięknym niebie.   

Jak wiosna w maju,
Co się wyróżnia bielą.

Jak zboża srebrne i złote w lato.

Jak jesień w barwach kolorów,
Tak dobra i przemiła.   

Lecz nigdy nie jesteś zimą.

  Pisałem w grudniu 2016 roku. Podlasie



         Miłouczyńce *   


Och, moja dobroduszna Pani,
Bez Ciebie moje życie byłoby do bani.
Zapewne pijakiem stałbym się,
Wstyd przyniósłbym sobie i rodzinie.
Wierszy nie pisałbym o Tobie,
Może tylko przesiadywałbym na melinie.
A tak z Tobą i przy Tobie nie tylko,
Że zachowałem przyzwoite człowieczeństwo,
A nawet i poetą się stałem.
Kobieta to dar Boży, [ ale i niewola ]

  Mieczysław "Strzelec Mietko" Borys



                              JAGIELLONIA - ŚLĄSK 
                                     ( 26 kolejka )
                               ( literatura piłkarska )

https://www.youtube.com/watch?v=QjpVosuPmew

No to jedziemy - obejrzałem mecz Arka - Wisła P, i po woli wybieram się na stadion Arena
Marzeń na mecz naszej drużyny Jagi ze Śląskiem. "Źróbek" gotowy wcześniej, włożył wózek
do  bagażnika samochodu i czeka, aż przyjdę w drogę na mecz. Zanim przyszedł sąsiad,
usadowiłem się do jazdy, dzień wcześniej umówiłem się jechać razem na mecz.
Droga jak zawsze droga ta sama z wyjątkiem, że od Wasilkowa złapał nas deszcz,
( a jeszcze wcześniej przed wyjściem z domu, kiedy byłem w kuchni napić się herbaty,
ostudzonej, bo już wcześniej zrobioną przez niewiastę, lubię takie pić, kiedy ja zawsze
spragniony pić dużo nawet przed wyjściem z domu, spojrzałem przez około na zachód -
niebo było w pełni wypogodzone, nawet czerwone. Powiedziałem do niewiasty - będzie
wieczór pogodny ) jak na wczesny marzec leje jak z cebra z przerwami na słabszy.
Może i dobrze, bo w telewizji nie będę narzekali, że niski poziom koryta rzek i pola suche.
Powiedziałem - deszcze popadał, nie trzeba będzie zraszać murawy boiska.
Ale, kiedy na przemian, jak powtarzam, leje jak z cebra raz  gwałtowniejszy, raz słabszy.
Zacząłem wątpić, kiedy już pojawimy się na parkingu przed stadionem, zmokniemy,
zanim znajdziemy pod dach na stadion. Złożyło pozytywnie się tak, kiedy już znaleźliśmy się
na parkingu przy stadionie, po mięciu minutach przeczekania w samochodzie, deszcz przestał
padać. Sąsiad poszedł do znajomych od razu. Powiedziałem do mego "źróbka":
- Dawaj szybko z bagażnika wózek! Szybko pójdziemy na stadion, w razie znowu zacznie
padać deszcz!? Po deszczu, choć wczesny marzec, bo siódmy, zrobiło się tak bardzo wiosennie
z wilgocią wiosenną i z wyjściem słońca. Ciepło jak na tę porę roku, bezwietrznie.
Kapitalna pogoda nam kibicom i piłkarzom do biegania na boisku. Przed bramą kontroli,
omijając kolejkę młodzieży i dorosłych kibiców, bez żadnego problemu wchodzimy przez
bramę kontroli na teren stadionu, po czym przez drugą bramę kontroli, tylko już po okazaniu
biletów, czym zawsze już zajmuje się "źróbek". A ja kiedy nie wdaję się w krótką rozmowę,
powoli oddałam się na stadion. Po drodze jeszcze przed wejściem do holu, każdej Pani
Steward napotkanej, jak dżentelmen z ukłonem: 
- Dzień dobry!
W holu nie inaczej.
"Źróbek" nawet zagaduje porywając Panie Steward.   
Wchodząc na sektor, ręce uniosłem do góry na widok i przywitanie się z Panią Małgorzatą
Steward. I już jak zwykle do Pani Małgorzaty Steward:
- Dzień dobry! Witam!
Czapkę z głowy zdejmując.
Pani Małgorzata Steward, jak nigdy zrobiła z dwa kroki w moim kierunku.
Całuję w rękę z gracją dżentelmena, nie cmokając jak chłop, a z zaledwie lekiem dotknięciem
ust do dłoni. Przecież  jestem poetą, szarmanckim powinienem być. Po czym Pani Małgorzata,
z ciekawością zapytuję, czego sam jako pierwszy jeszcze nie zdążyłem powiedzieć.
- Co się stało, że was tak długo nie było na meczach? Nawet już pytałam Wojtka.
- Nie było nas przez sześć meczy z kolei poczynając od meczu z ŁKS Łódź - po z Lechem
Poznań. Leszek nie chciał jechać, to i ja sam się nie wybierałem. Przy pierwszym meczu
trochę było szkoda, żal, że nie byłem na meczu. Ale przy drugim, trzecim meczu nieobecności
na stadionie, mówiłem w domu, że nawet i lepiej, że nie jesteśmy na stadionie, a oglądamy
w domu. Nie trzeba było jechać, wydawać na benzynę. A i nasi Jagiellończycy mieli spadek
formy - słabiej grali. Ale dziś jesteśmy. Dziś wygrają.
Pani Małgorzata:
- Pewnie, że wygrają.   
Z boiska murawy na sektor dochodzi zapach wilgocią i ziemią, doskonale czuć...
Czuję się jakbym był gdzieś po deszczu na łące lub nad rzeką. Fajnie jest. Zdrowo i nastrojowo. 
Wyczekując na piłkarzy, już zdążyłem cyknąć zdjęcie trenera Jagi Petew'a.
Trener Śląska, zanim przygotowałem aparat, zdążył odejść. Ale to nic. Jest mi już znany
od wielu lat. Wyszli na murawę boiska bramkarze Śląska do treningu. Ze strony naszych
kibiców, choć w obecnej chwili jest mało, cisza, jakby nie wyszli. Wyszli na murawę boiska
bramkarze naszej Jagi, rozbiegło się w oklaskach brawo od naszych kibiców, choć jeszcze
po godzinie 19--tej, zatem jeszcze mało na stadionie kibiców. Wybiegli na murawę boiska
piłkarze Jagi, cykam zdjęcia... Głośne, ale to bardzo głośne rozbiegło się oklasków brawa!
W końcu nasza drużyna. Wybiegł na murawę boiska piłkarze Śląska, kilkusekundowe słabe
gwiazdy. Robię zdjęcia jednej drużyny i drugiej, to mnie zajmuje... Od października nie
byłem na meczu, stęskniony i spragniony przyglądam się piłkarzom... A co będzie, kiedy
piłkarze obu drużyn wyjdą do rozegrania meczu. Uwaga będzie jakbym był na meczu
pierwszy raz. I jestem pierwszy raz, ale w tym roku. Przychodzi na stadion braciszek Zenek.
Piątkę przybijamy, witamy się po męska. Przecież nie widzieliśmy się od listopada.
Wdaliśmy się w dyskusję, tymczasem kosztem uwagi spozierania na trening piłkarzy.   
Ale coś za coś. W sumie najważniejszy jest mecz. Spiker wyczytuje składy obu drużyn.
Przy każdym wyczytanym naszym piłkarzu głośne brawa i wykrzyczenie nazwiska.
Wychodzą do hymnu na murawę boiska piłkarze obu drużyn. Z mego sektora puste krzesełka
poniżej, kibice nie zasłaniają, okazja sfilmować - zatem to czynię, przez co nie mogę już
być zajętym czynnością uniesionego szalika barw ukochanej naszej drużyny Jagiellonii
podczas hymnu. Jak jedno to nie drugie. Kibice potraktowali brawami piłkarzy.
Piłkarze obu drużyn przybijają piątki, kapitanowie drużyn wraz z sędziami poza do zdjęć
dla historii. Wszyscy rozbiegli się na swoje pozycje, zaraz zacznie się mecz.
Sędzia na środku boiska spoziera na zegarek, zaraz gwizdkiem da znać rozpoczęcia meczu.
Jeszcze zdążyłem zrobić zdjęcie. Uwaga w napięciu jak u Jagiellończyków tak i na Arenie
Marzen u wiernych swojej drużynie kibiców. A że w rundzie wiosennej nie za bardzo Jadze
szło, tym bardziej emocje u piłkarzy i kibiców sięgają zenitu. Jak piłkarze tak i kibice, w
jednej tylko myśli, kiedy jak nie dziś musimy wygrać sobie i cudownym kibicom.
Nasze boisko i kibice są przemawiającym atutem  naszym. Wreszcie sędzia gwizdkiem i
gestem ręki wskazał rozpoczęcie gry. Już ruszyli - piłka u Jagiellończyków chodzi od nogi
do nogi. Śląsk jest w defensywie - ogranicza się tylko do obrony. To pewne, że będzie tylko
czyhać na przejęcie piłki i zaskoczyć szybkimi kontrami. Czuję, że dziś będzie nasz dzień.
Dziś zaliczymy zwycięstwo. Śląsk jest dobry, ale nasza Jaga, choć niżej w tabeli, jeszcze
lepsza, bo i choćby przemawia atut własnego boiska. Dziś będziemy w euforii radości jak
nasi piłkarze, tak i my Jej kibice, powiadam do Zenka braciszka. Odpowiada - innej opcji
nie ma. Jaga prowadzi grę... Widownia szaleje w euforii radości... Powiadam - będzie
cudownie... Będzie radośnie... Będzie zwycięsko! Będą trzy punkty. Wygrać musimy!
Wygramy! Piłkarze na murawie boiska trawę gryźć będą, zdrowie oddadzą, ale sobie i
kibicom wygrają. Kibice fanatycznie kibicując swojej drużynie gardeł nie pożałujesz,
ochrypną, a z entuzjazmem nad ponad siły ludzkie okrzykami ducha do walki swojej
drużynie dodając wzniosą. Bo to jest naszych piłkarzy i nas kibiców życie nasze na boisku
ma się rozumieć.
Cdn 

     
   
      On


Spragniony kobiety,
jak ziemia po suszy.
To już trwa ponad
trzydzieści lat, niestety,
pragnienie takie,
że nawet słońce się wzruszy.
A tyle ich chodzi
ulicami w różne strony.
Czasami od rozumu
aż się odchodzi,
kiedy posiąść choć jedną
nie sposób, czas zgubiony
i nieodwracalny,
i nic, i nic...   



              Wieżowiec


Patrząc na blok dziesięciopiętrowy,
nie wyobrażam mieszkać powyżej pierwszego piętra.
Przeraża sam widok, a co dopiero mieszkać.
Nigdy nie mieszkałem powyżej parteru w bloku,
a jedynie w domu jednorodzinny na górze.
Mam lęk wysokości.
Pamiętam, jak kiedyś w Mysłowicach,
na dziewiątym piętrze wyszedłem na balkon,
to na czworaka, bo w dodatku byłem napity.

  11-03-2020, 12:20, środa, przy ul. Radzimińskiej   



    Niebo  przykryte  chmurami


Chociaż na chwilę wyjdź, Słońce!
Chociaż przez chwilę chcę zobaczyć
  mały promyk słońca.   
A to temu, że w zimie nie było zimy -
  stąd dodatnie temperatury
   przez to niebo pokryte chmurami
    codziennie przez całą zimę kalendarzową.

Słońce: dziś już nie wyjdę, bo czas już
  obudzić zachodnią półkulę.
A jutro zobaczymy.
Poeto, dochodzą do mnie słuchy,   
  że w twoim kraju są niedobrzy ludzie?!

Poeta: Słońce, jak w każdym kraju.

  12-03-2020, 17:33, czwartek, Podlasie w otulinie Puszczy Knyszyńskiej



                Ciągle  chodzę...


Moja myśl pałęta się po łąkach,
krzakach olchowych, nad rzeką dzieciństwa,
ścieżkami, drogami polnymi, dróżkami między polami,
lesie - aż usiadłem na pieńku - siedzę i odpoczywam...

  14-03-2020, 16:52, sobota, Podlasie w powiecie sokólskim



                    PODLASIE - Sokółka


Ciepło jak wiosną... Tak ciepło aż muchy się pojawili. Sr*li muchy, będzie wiosna.
Niebo pokryte całkowicie chmurami z małymi prześwitami.
TIR z Gdańska Oliwa zaparkował z osiemnastoma kołami. Policzyłem.
Ślubna ze "źróbkiem" w Tesco. Obok Zakład Sokółka Drzwi I Okien.
W 1977 roku pracowałem tutaj. Lepiej nie wspominać.   
Oprócz 1986 roku, kiedy miałem wypadek w kopalni, ten rok był najgorszy
w moim życiu, który zaważył na przyszłości i losie jaki później miał mnie spotkać.
Ale dziś kotów z tego nie drę. Co ma spotkać to spotka.
Co sądzone od tego nie ucieknę. Jedziemy dalej z powrotem do Czarnej. 
Tam jest mój dom i moje miejsce na ziemi. Tam żyje i wiersze piszę...
Zalew zaliczymy, budują pomost na zalewie.   
W puszczy już się pojawiły zawilec. To już wiosna! To pewne!
Wiosna po zimie, której nie było.

  18-03-2020, 13:22, środa, Sokółka przy Tesco



                         Epidemia  koronawirusa 


Wiosna, a tutaj nawet ptaki pochowali się przed epidemią koronawirusa i nie śpiewają. 
Cisza...
Dzisiaj Dzień Świętego Józefa.   
Może zobaczę zwiastuna wiosny bociana.
Gdy byłem chłopcem, akurat w ten dzień przylatywały, mogłem zobaczyć wysoko, wysoko na niebie.
Ale to było we wsi rodzinnej Cimanie wśród rozległych pół, łąk i połaci leśnych.
A tutaj Czarna Białostocka w samym środku otuliny Puszczy Knyszyńskiej. 
Obszary leśne raczej omijają.
Jedynie podczas przelotu mam niewielkie szanse zobaczyć.
Pojadę na wieś, ale nie dzisiaj.
Dzisiaj będę śledzić niebo w miejscu zamieszkania...
Akurat może, może zobaczę bociana. 

  19-03-2020, 8:16, czwartek


     
      Nostradamus


Weź do życia to co czyste,
a od życia to co niezbędne.

  Żona Nostradamusa do Nostradamusa 



  W  "trójkącie  wierszowym"  autora


Przyleciał ptaszek z głębokiego lasu
W mój "trójkąt wierszowy" i śpiewa...
Śpiewem oznajmił mi pierwszy dzień wiosny,
Tym samym wlał w moją duszę i serce radość...
Najpierw zdezorientowany rozważać zacząłem,
Czy być może to czasami nie w telewizji?
A żeby upewnić się wyłączyłem głos -
I tak powtarzając kilka razy z niedowierzaniem,
Czy to na pewno w "trójkącie wierszowym"?
Czy to w telewizji, gdzie zakochana para idzie w lesie? 
Upewniłem się, że to za oknem w moim "trójkącie wierszowym!
Aż zawołałem niewiastę ślubną.
- Przyjdź, zobaczysz, posłuchasz, jak pięknie ptaszek śpiewa!
Przyszła natychmiast bez wahania, podeszła do okna.
- Rzeczywiście, jak ładnie i głośno śpiewa! 
To już wiosna!

  20-03-2020, 16:22, piątek



W  "trójkącie  wierszowym"  autora
       Śpiew  kosa...


Słońce wyszło zza bloku -
Dzień jawi się w pogodzie.
Kos przyleciał z puszczy głębokiej -
Usiadł na samym wierzchołku świerku
I począł śpiewać tak jak śpiewa kos...
Słucham tak, jak słucha poeta...

  22-03-2020, 7:30, niedziela

.

   Widokówka  spod  ziemi     


Wypadek odcisnął na mnie ogromne piętno -
Patrząc na mnie z góry do dołu
Do połowy jestem tylko człowiekiem.
Patrząc na mnie od dołu do góry
Do połowy nie jestem człowiekiem,
A martwym ciałem, jak posąg.
Choć z góry do dołu żywym posągiem.
Takich ludzi, jak ja jest bardzo mało.
A chciałbym, żeby w ogóle nie było.
Żeby chodzili.
Żeby chodzili.
Żeby chodzili.
Rozum pozwala przeżyć.

  24-01-2020, piątek, przy Biedronce Cz. B.   



    Nieszczęścia  chodzą  po  ludziach     


Los ze mnie zachichotał
I z pogardą uczynił kalekim.
To przez miłość, która wyprowadziła mnie w pole.
Za co? Za to, że kochałem z naiwnością dziecka?
Teraz od losu mam taką zapłatę.
Wieczną dozgonną zapłatę...
Za życia i po życiu...
Bo za życia cierpię ja...
Po życiu w wierszach będzie cierpienie moje wspominane...?
Skoro dla miłości - przez miłość poszedłem tam,
Gdzie nigdy nie poszedłbym gdyby nie miłość.   

  24-01-2020, 13:55, piątek, przy Auchan Białystok


     *     *     *

Zimno się zrobiło!
Trzeba usiąść i grzać klimatyzacją...


     *     *     *

Myśli i wspomnienia przelane na papier...



   Na  przeczekanie...     


Zimy nie ma, tylko kalendarzowa,
skoro na polu jak późna jesień.
I choć nie mogę powiedzieć,
że zimy mam już dość,
której przecież i tak nie było.
Tęsknię już za wiosną -
za śpiewem ptaków -
za przylotem bocianów -
za mleczem, kwiatów mego dzieciństwa -
za trawą zieloną -
za łąką ukwieconą -
za zbożem zielonym -
za zbożem złotym...
Za słońcem wiosennym,
którego na dziś ani krzty
uświadczyć nie mogę.
Chcę wiosny i ptaków świergotnych.
Spozierać na niewiasty lekko odzianych,
oczy napoić po ziemie bez zimy.   
Choć czas spory upłynął.
Jechać w las, gdzie miejsce moje -
tam wodzie się zwierzać -
pod wodą pierzastym aniołom się przyglądać,
a nawet je liczyć, choć końca nie będzie,
bo ciągle będą nadpływać.
Z kaczkami rozmawiać i je pokarmić.
Z ręki biorą.
Grobli wiersz przekazać -
Żeby Czapielówką do Supraśli popłynął.
I dalej...
Że tu żyje człowiek, który pisze wiersze...
I kocha swoją Ojczyznę.
Wrócić do domu, żeby istnieć dla sprawy...   
Bo jutro przyjdzie nowy dzień nieznany.

  24-01-2020, 14:23, piątek, przy Auchan Białystok



Co  słychać  u  poety?   

                                                             
Tęskno mi już za wiosną -
za śpiewem ptaków -
za przylotem bocianów -
za mleczem, kwiaty mego dzieciństwa -
za trawą zieloną -
za łąką ukwieconą -
za zbożem zielonym -
za zbożem złotym...
Za słońcem wiosennym,
którego na dziś tak mi brakuje,
kiedy uświadczyć nie mogę.
Chcę wiosny i ptaków świergotnych.
Spozierać na niewiasty lekko odzianych,
oczy napajać po ziemie stęsknione.       
Spory czas upłynął.
Jechać w las, gdzie moje miejsce -
tam wodzie się zwierzyć,
pod wodą pierzastym aniołom się przyglądać,
a nawet je liczyć, choć końca nie będzie,
bo ciągle będą nadpływać.
Z kaczkami rozmawiać i je pokarmić.
Z ręki biorą.
Grobli wiersz przekazać -
Żeby Czapielówką do Supraśli popłynął. 
I dalej...
Że tu żyje człowiek, który wiersze pisze...
I kocha swoją Ojczyznę...
Wrócić do domu, żeby istnieć dla sprawy...   
Bo jutro przyjdzie nowy dzień nieznany.
Podlasie w otulinie Puszczy Knyszyńskiej     

  Foto: grobla - zalew "Czapielówka" w otulinie
  Puszczy Knyszyńskiej - Czarna Białostocka - Podlasie


     *     *     *

Kiedy człowiek podróżą jest zmęczony -
najmilsze jest łóżko - odpoczynek.
A kiedy z podróży nogi pobrzękną -
łóżko jest najlepszym lekiem...
I czas i czas po tym.

  24-01-2020, 16:10



                    Po  piłkarsku


Już za dwa tygodnie po przerwie zimowej ruszy Ekstraklasa.
Jaga do boju po mistrza na stulecie! 25-01-2020



          Ś W I Ą T Y N I A   S K O K Ó W


Zjechał do Zakopanego skoczków cały świat.
Takiego miejsca to nikt nie może odpuścić.
Wszyscy chcą tutaj skakać, żeby pokazać się całemu światu.
Adrenalina u skoczków niesamowita, tym bardziej u Polaków.
Zakopane to magiczne miejsce do skakania.
Husaria Polska dmąc w trąbki niesie w powietrzu skoczków
I tym faktem uzyskują dłuższe odległości, niż na innych skoczniach.
Dodam o takich samych parametrach. To magia Zakopanego.
Brytyjski Eddi "Orzeł" nawet tutaj dalej odlatywał, niż gdzie indziej.
Kiedy konkurs u nas nasi chłopaki stają na podium.
Dziś nie inaczej też musi tak być. Wszystko przemawia za Polakami -
Obeznana do perfekcji skocznia naszym skoczkom. 
Husaria Biało-Czerwona w potędze trzydziestu tysięcznej stoi za naszymi.
Kubackiemu, Stochowi, Żyle tylko siadać na belkę - najechać na próg -
Perfekcyjnie co do centymetra wybić się z progu - ułożyć się dobrze
W powietrzu i lecieć aż za linię kill size. A widownia w postaci husarii polskiej
dmąc w trąbki poniesie skoczków w wymarzony punkt odległości dla satysfakcji
Kibiców, a sławy naszych skoczków.

Kubacki po raz dziewiąty nie schodzi z podium. Dziś na najniższym stopniu podium.
Za to Stoch Winner go zastąpił. A cieszył się, jak chłopiec, który wygrał pierwszy raz.
A to przecież już 35 Victoria w jego karierze. Amazing - niewiarygodne, ale prawdziwe,
dwóch Polaków na podium. I choć to jego drugie zwycięstwo w tym sezonie, ale to
w Polsce w Zakopanem u siebie na własnym podwórku na swojej od dziecka macierzy
ma wielce ogromne mu znaczenie. Dlibóg, klawo jest jak cholera. Stochowi, Kubackiemu,
reszcie skoczkom i nam Polakom. Podwójne podium. Coś niesamowicie niebywałego,
rzadko bywałe, bo przedtem mało razy dwóch Polaków stało na podium.
Nam Polakom radość nie schodzi z serc... Zawrót głowy Stocha ze szczęścia.
Stochowi zwycięstwo było tak potrzebne, jak tlen do życia. Wszystko w nim już pękło,
co dotychczas podłamywało i gnębiło go. Teraz pójdzie jak z górki. Wyjść z progu
i lecieć po rekordy. Kibice szczęśliwi. Polska szczęśliwa. Rozbrzmiewaj Mazurek
Dąbrowskiego jak najdłużej. Niech cały świat usłyszy, że Polska stoi skokami!
Stoch wygranej spragniony był. I dziś to ma. I to u siebie. Trąbek husaria polska tak
dmuchała naszym skoczkom, że inaczej być nie mogło. Żywe barwy Biało-Czerwone
z polskich osad i miast morzem wśród Wielkiej Kroki. Bóg z nami Polakami.
Bo kiedy konkurs u nas - my Polacy stajemy na podium. Stoch 135 i 140m Winner.
Kubacki 140 i 133m 3 miejsce. A są tacy Polacy,  że nie kochają Polski.
( Wolą salony brukselskie. )
Duma rozpiera być Polakiem. Ciarki przeszły po mnie. Dreszczy dostałem...
Kocham mój kraj - kocham Polskę...

Sztab szkoleniowy już zapowiedział, że po zwycięstwie w Zakopanem Stoch formę
złapie i dalej we wszystkich konkursach będzie wygrywał. Oby to było prorocze.
A nie jak u "rysowników" w piłce nożnej. Magia Zakopanego przyciąga kibiców.

  26-01-2020, 17:50, niedziela pod dyktando skoków 



          Z  TVP  INFO


W Warszawie pada śnieg...
Ulice już są białe.

Na Podlasiu w otulinie Puszczy Knyszyńskiej szaro,
pochmurno, bezwietrznie, sennie, cisza...
Ptaki leśne gdzieś w głębi puszczy.
"Trójkąt wierszowy" w całkowitej hibernacji.
Rano nawet niebo trochę było przejaśnione.   

  29-01-2020, 15:00, środa


     *     *     *

W tym roku zimy nie będzie.
Choć w lutym może jeszcze różnie być?!
Czego nie chciałbym.
Kto tęskni za białym puchem i nartami,
niech jedzie do Zakopanego.
Na Podlasiu nie chcę zimy i minusowych temperatur.

  Według Mietka



                              Miłość  bez  seksu   
( to nie są żarty, ani kabaretowa satyra, a z najprawdziwszego życia wzięte )


Kochać kobietę bez seksu, gdy jest się jeszcze w wieku nie impotencji,
to jest nic innego, jak miłość platoniczna. Miłość bez seksu jest niczym innym,
jak miłością uczucia i więzi jednej osoby do drugiej z którą przeżyło się wiele lat. 
A zwłaszcza kobiecie, która żyje z osobą, z którą nie uprawia seksu i nie ma relacji
seksualnych z innym mężczyzną tym bardziej innymi mężczyznami, stosując stałą
wstrzemięźliwość, zasługuje na rekord świata. Prawdopodobnie mężczyzna nie jest
w stanie sprostać tej wstrzemięźliwości, jakiej potrafi kobieta. Jeśli jesteś lub jak się
znajdziesz w takiej sytuacji, doceniaj i szanuj kobietę, choćby za to lub przede
wszystkim za to. Chcieć czegoś, a nie robić tego, boli jak cholera. 


     *     *     *

Nie uważam się ani za pisarza, ani za literata tylko za poetę.   
Albowiem według mnie pisarz i literat piszą rozumem.
Poeta sercem, co u mnie jest żywym dowodem.



        Było  odbiło  Pszoniakowi.  A  teraz  Opani   

Opania o zwolennikach PiS: Durnie albo wyrachowani łajdacy     
   
https://dorzeczy.pl/kraj/128018/opania-o-zwolennikach-pis-durnie-albo-wyrachowani-lajdacy.html     

Dlaczego tacy jak Opania nie lubią Polaków, którzy słuchają Disco Polo?
I lubią PiS?

Otóż takim jak Opania komuna pozwalała na rozpiździel.
Oni za to komunie byli lizusami. 

Natomiast teraz P[nie]O dawała im rozpiździel - stąd kochają liberalnych lewaków.

A PiS-u nienawidzą dlatego, że PiS, nie pozwala im na rozpiździel.
I stąd nie mogą być PiS-u lizusami. 

Było odbiło Pszoniakowi. A teraz Opani. 
Artyści.

  31-01-2020, 22:18, piątek
  Zainspirowało oglądając i słuchając TVP INFO "W tyle wizji"



     CZY  BORYS  BUDKA  WYPROWADZI  SZTANDAR  PLATFORMY?


Według Mietka, nie, tylko zmienią nazwę partii, jak to robili od Unii Wolności.

  31-01-2020, 23:39
  Zainspirowało oglądając i słuchając  TV  WPOLSCEPL



      WORLD  CUP  JUMPING  SAPPORO


Kubacki nie schodzi z podium po raz dziesiąty.
Tym razem na najniższym pudle.
I to dziesiąte podium z rzędu było ostatnim z rzędu.

  01.02.2020, sobota


     *     *     *

Kubacki uplasował się na szóstym miejscu.
Ale i tak w historii nie schodząc z rzędu z podium
jest na trzecim miejscu poza Prevcem 12 podium
i Ahonenem 15 podium. 

  02.02.2020, niedziela



     Najgorsze  co  może  spotkać  mężczyznę  w  życiu


Najgorsze, co może spotkać mężczyznę w życiu, to nie kalectwo.
A to, że chodzi baba po mieszkaniu i nie może podupcyć. 



          8:32, 04.02.2020


Na Podlasiu w samym środku Puszczy Knyszyńskiej
w "trójkącie wierszowym" autora obfity pada śnieg... - 
bez wietrznie - prosto z nieba.
Cisza. Cisza. Cisza.
Słońca ani za grosz, niebo całą zimę skąpi.
Ludzi smutek, a nawet depresja dopada.
Zima ludziom nie przeszkadza, 
której przecież i tak nie ma.
Ale żeby chociaż trochę słońca, trochę słońca.
By iść chociaż myślą w stronę słońca,
które przyświecałoby na niebie. 
...Iść w stronę słońca...
Aż po horyzont jego kres. 



                Prawdziwy  Polak  ma  być  taki


Polak mieszkający i żyjący w polskim kraju w którym urodził się,
choćby nie miał grosza na kromkę chleba, nie powinien donosi
na własny kraj. A żyć - pracować i starać się sumiennie zapracować
nie tylko na ten przysłowiowy chleb, ale i na poprawę dobrobytu
swego i Ojczyzny. A już najgorsze jest w tym, kiedy jest politykiem -
bierze za to grube pieniądze. To jeszcze donosi na własny kraj.
Taki obywatel to gnida. Albowiem swój interes polityczny przedkłada
nad interes polityczny swego kraju w którym urodził się - ma pochodzenie
swego kraju - wychował się - Ojczyzna wykształciła go - ma służyć Jej,
jak wierny i posłuszny pies. 

  04.02.2020, 9:20, wtorek


     *     *     *

Pytają mnie: 
- Ile masz lat?
- 36.
- 36. I tak staro wyglądasz!
- Ale do setki.



          Gdzie  i  kiedy  wszyscy  jesteśmy  równi?


Wszyscy jesteśmy równi tylko po śmierci na cmentarzu.

W życiu tylko na skrzyżowaniu drogowym według znaków drogowych
i sygnalizacji świetlnej, oczywiście nie wliczając w tym czasie w razie
znajdującego się pojazdu uprzywilejowanego na sygnale.

( Ale to już było )
( Było. Nie szkodzi przypomnieć )

  07.02.2020, 11:27, piątek, Białystok przy Radzymińskiej



                         WRACAMY!

Ekstraklasa: 
dziś po przerwie zimowej wraca na stadiony, do naszych domów, kto lubi
piłkę nożną naszą krajową na naszych boiskach w naszych miastach, klubach.
W 21 kolejce na pierwszy ogień Arka Gdynia - Cracovia Kraków 0 : 1.
Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk 2 : 2.  07.02.2020

*
A dzisiaj godz. 15:00  Korona Kielce - Górnik Zabrze
17:30  Lech Poznań - Raków Częstochowa
I wreszcie o godz. 20:30  nam Podlasianom najważniejszy mecz
Wisła Kraków - Jagiellonia Białystok
Będzie gorąco, oj gorąco!
...A gdy przed meczem strzelę Ducha Podlasia, będzie jeszcze gorącej.

Jestem ciekawy, jak nasza Jaga po przerwie zimowej z nowym trenerem,
w Krakowie z Wisełką się zaprezentuje?
Co prawda Wisła jesienią miała doła, mecz za meczem przegrywała.
Ale w ostatnich meczach Wisełka już zaczęła z doła wychodzić
i zdobywać jakieś tam punkty.
A zatem będzie to dobry mecz i zarazem trudny dla obu drużyn.
Będzie walka o punkty. Wisełka, raz że potrzebuje punktów, 
żeby odbić się od doła. Po drugie gra u siebie.
Jaga też nie odpuści, żeby zainkasować komplet punktów i pięć się
w górną część tabeli. Wieczór pod dyktando piłki nożnej.
...Już nie mogę się doczekać, co pokaże nasza Jaga?
Pójdę spać radosny? Czy smutny? Chcę tego drugiego.
Klawo będzie jak cholera? Czy kicha będzie?
Rysownikiem ze studia piłki nożnej nie jestem.
Też znawcą z,skoków narciarskich ze studia nie jestem,
którzy mówili po zwycięstwie Stocha w Zakopanem.
"Teraz Stochowi już pójdzie i będzie wygrywał".
A tu w Sapporo kicha. Ci co najlepiej znają się na rzeczy,
najbardziej się mylą.

  08.02.08.02.20120,  14:59, sobota piłkarska 



     Wisła  Kraków - Jagiellonia  Białystok
                   [ 21 kolejka ] 
             [ literatura piłkarska ]

https://www.youtube.com/watch?v=g7wT5-d8UFM

https://www.youtube.com/watch?v=qB7VkhJmetI

Piłkarze Jagi jeszcze w Turcji są.
Błazenada.
Masakra.

  08.02.2020, 21:47, 89 min. meczu 3 : 0. 

Nie ma drużyny.
Bramkarz Iliev zawalił przy pierwszej i drugiej bramce.
Debiut trenera Petew'a nieudany. 
O mistrzostwie mogą tylko marzyć i śnić.   
Nie ma napastników.
Nie ma obrońców.
Nie ma pomocy.
Bramkarz w debiucie zagrał jak szmaciarz.
Jeden celny strzał Jagi.
Gdyby Camara nie przestrzelił mając setkę.
Gdyby Imaz nie trafił w słupek.
Mecz mógłby się potoczyć całkiem odwrotnie. 
A tak kicha.
Jaga w dołku.
Wisełka wyszła z dołka - i zwyżkuje.   
Jaga zagrała jak łamaga.
Zagrali jak te pipki. 
Trenerowi jest nad czym pracować,
bo jak wyżej już przytoczyłem nie ma drużyny. 
Będzie problem uplasować się w górnej ósemce!
Żaden piłkarz Jagi się nie wyróżnił.
W Jadze nic nie funkcjonuje.
ŁKS przegrywa, ale gra ambitnie.
Jaga jak przegrywa, to przegrywa na całego bez walki i woli ducha. 
Żubr raz pociąg wykoleja.
Innym razem jak owca się zachowuje.
Mówiłem podczas meczu - jak Wisła siądzie z kondycją, to Jaga zremisuje.
Ale Wisła nie siadła z kondycja i pyknęła Jadze trzy do zera.

A co do komentowania, to masakra, jak ten mecz Jagi!
Canal+ Sport, ludzie, Pan Ciszewski w grobie przewraca się,
co teraz się dzieje z komentowaniem. 
Masakra.
Tragedia.
Skandal.
"Komentator" plus były piłkarz pieprzą trzy po trzy, zamiast komentować.
Jak raz na kilka minut wymienią kto do kogo piłkę podaje, to wszystko.
A tylko wdają się w dyskusję, a nie w komentowanie.
I co najgorsze jest w tym, że na ich komentarz nie mamy wpływu. 
Ciuliki, komentujcie, a nie dajecie komentarz.
Komentarz, to w Canal+ Sport w studio po meczu.
I basta!   



....Gdy  wiosna  już  przyjdzie


Gdy wiosna już przyjdzie, pojadę tam,
Gdzie pierwsze kroki stawiałem.
Matkę ucałuję i sercem przytulę.   
Wspomnę kopę lat przeżytych -   
Tu - na Śląsku - i gdzie mieszkam.
Bocianów spytam, czy te same?
Śpiewu ptaków posłucham...
Wzrokiem wieś przemierzę,
Wokół łąk, pól, pagórków i lasów.
Co sercem wzruszy sfotografuję.
Kogo spotkam, dzień dobry powiem -
Porozmawiamy o tym ile lat upłynęło
I co tutaj się zmieniło, co ubyło.
Kto po latach mnie nie rozpozna,
Powiem kim jestem i skąd przybyłem.
Gdy wrócę wiersz napiszę.   

  09.02.2020, 22:20, niedziela   


     *     *     *

10:48, 10.02.2020, poniedziałek

Wiosna idzie!
Skoro ptaszek śpiewa...
Śpiewa tak jak wiosną śpiewał.
Ach, jak miło posłuchać po przerwie zimowej.
Jego śpiew, chęć do serca i duszy wnosi...
Wydawałoby się, że to tylko zwykły ptaszek,
Który tylko śpiewem wiosnę przywołuje...
A jaka radość we mnie wstąpiła...
Żyć się chce - i czekać,
Kiedy wiosnę przyjdzie...   


     *     *     *

...A kiedy wiosna już przyjdzie,
Pojadę w puszczy głęboki las.
Ptakom wiersze będę czytał...
Jakie przez zimę napisałem.
Ptaki z uwagą będą słuchali...
A gdy zaczną swoje wiersze mi śpiewać...
Bardziej, niż one słuchali mnie, ich będę...


O ludziach też nie zapominam -
Z patyków tratwę zbuduję -
Wiersze na niej położę -
Z lądu na wodę spuszczę -
Prądy wodne poniosą -
Spadając z grobli mocy nabiorą -
By popłynąć "Czapielówką"
I dalszymi po drodze rzekami,
Żeby i dotarły do Waszych domów.
Ja ptakom - ptaki mnie, to za mało.
Bez Was wiersze żyć nie będą. 

  16:16, tego samego dnia 



                    Prawdziwym  tekstem  prosto  w  oczy 


Jeśli Kidawa i Budka mówią o nie sianiu nienawiści, to im chodzi, żeby przeciwnicy
P(nie)O nie rzucali wulgarnych epitetów nienawistnych na polityków P(nie)O.
A mogą to robić zwolennicy P(nie)O przeciwko politykom Prawa i Sprawiedliwości. 
Partia Obłudy! P(nie)O, to nieszczęście dla Polski! Pamiętaj o tym prawdziwy Polaku!   

  11.02.2020, 13:28, wtorek, zainspirowało słuchając wypowiedzi Kidawy i Budki o nienawiści.
  A w Pucku w dniu 10.02.2020 r. grupka aktywistów zadymiarzy sympatyzujących z P(nie)O
  rzucała epitety przeciwko obecnemu prezydentowi Andrzejowi Dudzie świadczy wręcz przeciwnie.
  A po co Kidawa tam się pojawiła w tym czasie, co i prezydent Duda?
  Po to, żeby zrobić zadymę! Prezydent Andrzej Duda uczcił 100. rocznicę zaślubin Polski z morzem.
  A Kidawa uczyniła zaślubiny z głupotą. Powtarzam - idiotą być z braku wykształcenia - to mniejszy wstyd.
  Ale być wykształconym - i świadomie rżnąć idiotę - to już zakrawa na chorobę psychiczną. 
  Jednak to prawda, że z polityki niektórzy ludzie głupieją! Ale to z wyrachowania, żeby my rządzili,
  a nie oni! Polityka, która daje łatwy chleb i za nic się nie odpowiada - doprowadza ludzi do zdziczenia!   
  Jeśli prosty człowiek jest chamem - to jeszcze się ujdzie, bo z niewiedzy.
  Ale, kiedy wykształcony człowiek jest chamem - to już źle się dzieje w państwie polskim!
  Z historii - a kiedy źle się działo w państwie polskim - skończyło się to rozbiorem!
  Pamiętaj Polaku, nie bądź mądry po czasie! Jak przysłowie mówi.   
  Władysławowo, Wejherowo - tam też kodziarze zadymiarzy się znaleźli!
  KOD - "Komitet Obrony Dup" tych jeszcze z czasów PRL-u. Zamiast wnuki bawić - robią zadymy!   
  Wreszcie muszą zrozumieć, że komuna już nie wróci! Im nie rozchodzi się o komunę -
  tylko im chodzi, żeby ich dzieci i wnuki mieli tak jak oni mieli. Oto cała prawda ich działalności.
  A Polska? Co z Polską? Polska - to im krowa dojna! Doić ile się da!
  Władysławowo, Wejherowo - tam też kodziarze się znaleźli!
  KOD - "Komitet Obrony Dup" 
  Piszę spontanicznie ze zwykłym odreagowaniem jak Polak na ich polityczną obłudę.
  A oni robią to z wyrachowaniem dla politycznego celu.
  Za mną nikt nie stoi. Nawet nikt nie wie, że piszę.
  Ich cała Polska widzi, co robią i wie kto za tym stoi.


   
                    Wyborca


Jestem synem chłopskim narodu polskiego.   
Stawiam na Pana Andrzeja Dudę prezydenta mojego kraju
i mojej Ojczyzny Polski, którą kocham nad życie...


     *     *     *

Pijaczki z Brukselki nie będą dmuchać nam w kaszę.
My wolimy jeść kaszę ciepłą!

  Patriota Polak nie Europejczyk



                    DLA  RZECZYPOSPOLITEJ


PAN PREZYDENT RP ANDRZEJ DUDA OJCZYŹNIE POLSKIEJ CZYNI CUDA...

  15.02.2020, 13:20, sobota - podczas konwencji Prawa i Sprawiedliwości
rozpoczynającej kampanii prezydenckiej 2020

Zainspirowało ze źródła TVP INFO

*
Kampania prezydencka po amerykańsku.
A i Polska stanie się Ameryką.

*
OFICJALNY START KAMPANII PREZYDENCKIEJ PANA PREZYDENTA ANDRZEJA DUDY.
Dodam na drugą kadencję. 

  14:03

Kiedy Pan Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda przemawia - 
płakać się chce z radości i ze szczęścia, że jest się Polakiem.
KOCHAM CIĘ, POLSKO! I ciebie mój polski domu!

  14:24

Prezydent marzeń. A On już jest...

*
POLSKA JEST PIĘKNA...
A ja dumnym, że jestem POLAKIEM! 

  14:30



Podlaski Senior - "Twórczość" Walentynkowe nastroje w poezji


Miłouczyńce

Porankiem jesteś pogodnym
I miłym słonecznym południem.
Ze słońcem będziesz zgodnym
I wiosną, i zimnym grudniem.

Jaskółką jesteś, którą mi polatujesz
Tam, gdzie ja jestem niezdolnym.
Niczego na złość nie szykujesz,
Bo jesteś czystym kwiatem polnym.

W purpurze zachodem słońca
Jesteś, co ja tak bardzo lubię…
Umiłowaniem mym jesteś bez końca,
Skoro na wieki z tobą się czubię…

Nocą nie pustą jesteś i będziesz,
Bo czas nas nie pogubił –
I nie trzeba pytać, gdzież
Są też chwile w których czas nas polubił,
Bo i lubi dziś, gdy my ze sobą wytrwale…


Sen

Z wykwitłego łona natury, jak sad,
Ujrzałem Cię tak młodą,
Jak piękny, wonny, w pąku kwiat –
W oczy mi błysnęłaś kruchą urodą.

Byłem zachwycony i radosny,
Jak na drzewie wiosenny ptak.
Pachniałaś jabłonią, gruszą, o tak!
Aż we mnie cofnęło się trzydzieści lat.

Byłem młody, jak w zieleni las.
A kiedy otuliłem Cię ramionami –
Uczucie natchnione wypełniło nas,
Zanim się sen prześnił i cofnął się czas.

Dopełnił się sen miłości wyczynami,
Nie idźmy do ludzi, zostańmy sami…

Mieczysław Borys



             LEGIA - JAGIELLONIA
                   ( 23 kolejka )


Jago, gdy pokonasz Legię na jej boisku,
Powstaniesz jak Zenit ze skał, jak Feniks z popiołu.
Wiadomość pójdzie w Polskę, Europę i w pół świata piłkarskiego.
I będą Cię wychować po brzegi ust szczęśliwości,
Prócz Warszawy i w dużej mierze obszaru Mazowsza.
A Białystok i całe Podlasie będzie skakać w górę z euforii,
Że Legia uległa Jagiellonii. Sprawcie to piłkarze Jagi.
Wznieście się na szczyty swoich umiejętności i możliwości.
A gdy nie sprostacie temu. Pomóż Jadze Najwyższy Boże.
Ty wszystko potrafisz. A jeśli, Boże, będziesz neutralny.
Śmierć z kasą, jak w "Kiepskich" - koś legionistów
I sprawiaj to, żeby piłkarze Legii strzelali obok bramki Jagi.
A piłkarze Jagi trafiali do bramki Legii.
Tak dopomóż nam Bóg. Nie wyzywamy Ciebie na darmo.
Mecze to mecze. Życie nasze. A kto nie ogląda meczy, nie żyje.

  18.02.2020, 22:49, wtorek
  Kibic Jagi Mietko Podlasianin



               Jest  lepiej, niż  było 


Prawo i Sprawiedliwości wstrzymało Ziemię, a ruszyło słońce,
żeby w lepszym życiu świeciło dla Polaków...

  20.02.2020, 16:02, czwartek



                         Praca  w  Niemczech


Przez Niemcy, to ja mogę tylko w podróży przejechać, a nie pracować u Niemca.
Wystarczy, że mój ojciec na przymusowych robotach pracował u Niemca przez
cały okres wojny. I nic za życia nie otrzymał z tego tytułu, bo nie miał papierów.

Tym bardziej i ja nic z tego nie mam.
Jedynie tyle, że o tym napisałem.

  20.02.2020, 14:48, czwartek



    Tylko  kalendarzowa 


Zimy nie było i nie będzie.
Szaro wszędzie, szaro wszędzie.
Jesień zimą - jesień długa.
Rano - w południe - po południu szaruga. 


Wczoraj słyszałem w locie gęgawy - 
Leciały w obszar Narwiański.   
Lot był nad wyraz krzykliwie śmiały!
Skoro w miejsce rozrodcze podążały. 


To już znak zbliżającej się wiosny!
Wzrokiem na niebie szukałem gęsi, radosny...   
I choć nie udało się gęsi zobaczyć, 
Nabrałem chęci, by to w wierszu zaznaczyć...   


...A gdy zazieleni i rozkwitnie się wiosna, 
Przylecą wierszowe, w maju moje jerzyki. 
...Pędami złotymi rosnąć będzie sosna. 
...Nad nią podbijać będą niebo cudowne stworzyki.   


...Patrzyć i podziwiać będę co dnia - aż odlecą.   
...Wiersze pisać będę o jerzykach i o wiośnie.
A jeszcze gdy drapieżny ptak usiądzie na sośnie,
Będzie to już nie byle jakąś tam rzeczą? 
...Do wiersza.

  20.02.2020, 20:31, czwartek, Podlasie w otulinie Puszczy Knyszyńskiej



                        CO  SIĘ  STAŁO  Z  JAGĄ?
               Legia Warszawa - Jagiellonia  Białystok
                                 ( 23 kolejka )
                         Lanie przy Łazienkowskiej 

https://www.youtube.com/watch?v=oysEAbKw7e8

Złotek nie musiał sędziować pod Legię. Poradziła z Jagą sama.
Białostockie pszczoły jeszcze z ula nie wyleciały i Legia miażdżyła Jagę jak chciała.
W Jagiellonii nie ma drużyny od meczu z Górnikiem Zabrze w 20 kolejce.
Jeszcze pozostaje w letargu zimowym. Aż żal patrzeć. Z ostatnich czterech meczy
tylko jeden punkt bez strzelonej bramki. 82 min. Żadna formacja w Jadze nie funkcjonuje.
Co się stało z Jagą? Zmiana trenera, a grają jeszcze gorzej. Jest kilku piłkarzy nowych,
a grają jeszcze gorzej. Jaga w kompletnym dołku. Jadze nic nie wychodzi.
Jaga łamaga. Masakra. Katastrofa. Mówiłem na początku meczu, że przegra 4 do 0.
A już przegrywa 3 do 0. Mała różnica. Białystok i Podlasie w smutku.
Wesoła stolica i Mazowsze. A jednak w 90 min. jest 4 do 0. Zgadłem wynik meczu.
Mój "źróbek" świadkiem.   

  22.02.2020, 19:20, smutna sobota

Jedziemy dalej - wszyscy z Jagi daremni. A Imaz nad wyraz. Patałachy.
Z Jagi nie ma żubra, a nawet pszczół. Tylko muchy na lep.
Do k*rwy nędzy, Jaga od Lecha czas wreszcie zacząć wygrywać.
Żeby zejść z tego dziadostwo, co teraz Ciebie trapi. 
Sam żądaniem zwolnienia Mamrota. Teraz wychodzi na to, że jeszcze
będziemy Mamrota przepraszać? Jago, nie przynoś nam kibicom wstydu.
Nie bądź chłopcem do bicia. Ni ch*ja nie gracie. Co k*rwa z wami jest?
Gdzie ta drużyna z meczu z Lechią 3 do 0? Poszła w las?
Trzecia bramka powinna być nie uznana. Ale i tak byłaby przegrana.
Przed sezonem w planie było mistrzostwo na 100-lecie klubu.
Na dziś marzeniem załapać się do ósemki. Wisła się podniosła.
A Jaga ją zastąpiła. Chcieć, to nie oznacza potrafić, Jago.
Jaga wyjeżdża z Łazienkowskiej na tarczy. Nie skandal tylko żenada.
Jaga ani szczypie, ani gryzie, ani żądli, ani żubrem przeciwnika rozwala,
tylko patałachuje. Grają bez pomysłu, bojaźliwie, żadnego zaangażowanie
w grze, bez walki, woli ducha i ambicji. Kompletne dno drużyny.
A przecież grać umieją. Psychika, psychika i raz jeszcze psychika. 

  Tego samego dnia
  Chuligan stadionowy Mietko

.           

     *     *     *

Politycy nie postępują dla dobra społeczeństwa,
tylko dla partyjnych i swoich układów.
Przykład - Grockiego opozycja broni jak niepodległości. 
Też można z pewnością przytoczyć taśmy Neumann'a. 

  03-01-2020, 10:10, piątek



   Ciężki  żywot  po  urazie  rdzenia  kręgowego


Ile w życiu człowiek musi się namęczyć zanim umrze.

Ile to człowiek w łóżku się na kula zanim umrze.

Ile to człowiek przeżyje dni i nocy niespełnionych zanim umrze.

Ile to człowiek straci zanim umrze.

Ile to człowiek musi przeżałować, co już nie wróci zanim umrze.   

  04-01-2020, 0:23, sobota 



Turniej  Czterech  Skoczni  w  Insbruku ( po Japońsku )   


Kubaki złapał formę.
Stocho stracił formę. 
Koto cienko.   
Wolny zniknął. 
Hula spadł z buli.   
Mamy tylko Kubakiego.   
Kubaki na Bergisel wypalił!   

  04-01-2020, 14:46, sobota w skokach narciarskich

*
Kubaki trzeci raz z rzędu na podium.
Kubakiego sędziowie oddali z bonifikaty,
miał gorsze warunki wietrzne, niż Lindvik ( Nor. ),
a obydwa dostali po -1.1.   
Kubaki po trzech konkursach liderem 
o 9.1 punków przed Lindvik'iem.   
Kubaki, odpal petardę w Bischoshofen.
A Polska cała będzie w skowronkach. 

  16:30



CO  MI  ZROBISZ, JAK  MNIE  ZŁAPIESZ? 


TV  WPOLSCEPL  "BEZ SPINY" 

CZY MARSZAŁEK GROCKI LUBI KOPERTY?

Telewidz - lubi, ale tylko z zawartością.

  04-01-2020, 16:55 



                    TVP  INFO  "Wiadomości"


Podały - marszałek Senatu nie zamierza zmieniać swoich planów.
Tomasz Grocki wybiera się do Brukseli, by jak twierdzi rozmawiać o ustawach sądowych.
Wiele ekspertów mówi jednak wprost, chodzi o skargi i donosy na Polskę.
W kwestiach rzekomego braku praworządności.   

Telewidz - praworządności, to nie było, jak rządziła P(nie)O.   

  04-01-2020, 19:50



                 TVP  INFO  "Minęła 20-ta"


Kłótnia w studio między posłanką, a posłem niesamowita. 

*
I po co te życzenia noworoczne, a wcześniej przełamanie się opłatkiem,
kiedy na jutro nikt już o tym nie pamięta, a wracają do walki politycznej
między partyjnymi ugrupowaniami. Polityka, to ludzie bez skrupuł.

  Według Mietka nie polityka, 04-01-2020, 20:50



     "Lemingi"  są  razem - żyją  w  stadzie


Jak posłuchałem czołowych polityków P(nie)O broniących marszałka Grockiego,
uśmiałem się i powiedziałem: - Lemingi są razem. 

  Zainspirowało słuchając TVP INFO "Studio Polska" 

  04-01-2020, 22:00



             Konstruktorzy


Konstruktorzy wymyślili samochody,
Żeby po ziemi pieszo nie chodzić. 
I teraz ludzie korzystają dla swojej wygody,
Żeby potrzeby z braku czasu pogodzić.   
I choć drogę pokonują dziesięciokrotnie szybciej,
To i tak nigdy na nic nie znajdują czasu.



  TURNIEJ  CZTERECH  SKOCZNI 
          [ Tour de Kubacki ]
            ( Bischofshofen )   

https://www.youtube.com/watch?v=XrYRJ6s3stw

Stoch nie jest już polskim ptakiem.
Kubacki jest już polskim ptakiem.
Polak zastąpił Polaka.
Nam kibicom radość jednaka.
Jeden skoczek, który na belce żegna się.
Ruszył, jak dynamit wybił się z progu - 
mając umiejętność i Wiarę w Bogu.
Leciał jak polska rakieta daleko -
aż wylądował za killer size!
Kubacki krok po kroku - trzeci, drugi i dziś pierwszy.   
( Piszę podczas pierwszej serii. ) 18:01
Lindvik nie wytrzymał presji, młokos. 
Kubacki doświadczony wytrzymał do końca. 
Dziś Święto Trzech Króli. 
I czwarty król Kubacki. 18:03     
Po pierwszej serii powiększył przewagę nad Lindvik'iem.   
Dawid leciał i nie było w locie końca.
Przekroczył, a nawet złamał wszystkie progi odległości.   
Panie nasz Drogi.
Polak to zrobił!
Dzięki jemu i Tobie! 

'Milke" Stoch musi oddać Kubackiemu.   
Tylko Kubacki z Polaków ma bombową formę. 18:40 )

Drugi skok Dawida coraz bliżej.
Dopełni tylko formalności.   
Mazurek Dąbrowskiego szykuje się rozbrzmiewać po austriackich 
Alpach z dobiegnięciem aż do każdego zakątka Polski. 18:52 
Nie ma mocnych na Kubackiego. 19:01
Już czas na Dawida - ruszył - wyszedł z progu jak piorun -
leciał jak błyskawica - wylądował jak złoto. 
Z radości nasi skoczkowie wpadli w objęcia Dawida.   
Dawid Lindvik'owi nie pozostawił żadnej nadziei.   
Dawid pokonał europejskich Goliatów.
Szyfr Kubackiego na TCS: trzy, trzy, dwa, jeden. 
Dawid dołączył do Małysza i Stocha.
Trzech króli Polski.
Kubacki dynamitem w nogach - piorunem w locie - 
odległością poza killer size! 
Polska sportowa cała w skowronkach...
Kubacki bogacki zdobył TCS. 

Małysz był polskim Orłem.
Stoch przeze mnie nazwanym Ptakiem. 
Kubacki jest Dynamitem.
Bischofshofen polskie.

Kiedy rozbrzmiewał Mazurek Dąbrowskiego,
ciarki po mnie przeszły... 
Narodził się nowy mistrz Polski Mistrz. 
Dziś rozgrzmiały dwa Mazurki za sprawą zwycięstwa naszego Mistrza.
Mistrz w czwartym konkursie i w całym Turnieju Czterech Skoczni.
Złoty Orzeł w dłoniach naszego Mistrza.
Fajerwerki rozbłyskują nad górami Alp.
Widać to aż w Polsce. 19:38
Turniej Dawida.
Mówiłem, że Lindvik Dawida nie pokona.
Choć Niemcy i Norwegowie wskazywali Lindvik'a na zwycięzcę. 

  06-01-2020, 19:23, poniedziałek 



          Korzenie


Z tego domu wywodzę się   
https://photos.google.com/photo/AF1QipPLF0Mm_Z15MWPCLi3-p3JwIRyiRckpujIP0iJ_?hl=pl
Z chłopskiej krwi zrodzony.   
Żywot dzieciństwa miałem trudny,   
Ale dzisiaj uznaję to za szczęśliwy.

Czytaj: DZIECI WIEJSKIE NIE BAWIĄ SIĘ W PIASKOWNICY

  07-01-2020



                    Powrót  na  Wiejską   


Po dwutygodniowej przerwie nieuki wrócili w ławy sejmowe
i zachowują się jak dzieci w podstawowej szkole na korytarzu. 
Nie pokazali posłanki Jachiry. Nie zabierała głosu w temacie obrad, 
czy w ogóle w ławach poselskich posłanki nie było? 

Na konferencji powiedziała - w czym my ludzie jesteśmy lepsi od dzików? 
Od zwierząt? Tak zareagowała na przedmówcę, który powiedział - dziki nie są
lepsze od ludzi.   

Jachirze, trzeba było jeszcze dodać, że to ludzie są gorsi od zwierząt. 

Wcześniej na wiecu totalnej opozycji, eurodeputowany Halicki [ P[nie]O ] powiedział -
dzik jest dziki. PiS jest zły. Chodziło Halickiemu o to, żeby nie stosować odstrzału
zarażonych chorobą ASF dzików. Ale kiedy rządzili z partii Halickiego, chcieli strzelać
do dzików. A jak obecnie dalej panuje choroba ASF. Afrykański pomór świń (African
Swine Fever - ASF) to szybko szerząca się, zakaźna choroba wirusowa, na którą podatne
są świnie domowe, świniodziki oraz dziki. To teraz, kiedy rządzi PiS, strzelać do dzików
według Halickiego nie wolno. Hipokryzja totalna.

  08-01-2020, 22:19, środa, zainspirowało oglądając TVP INFO "W tyle wizji" -
  pokazane krótkie fragmenty zabierających głos posłów.   



KWALIFIKACJE  OLIMPIJSKIE  TOKIO  2020   
       [ siatkówka kobiet ]

Dziewczyn, kochamy Was! 
Jesteście nie tylko urodziwe, ale i waleczne.
Cudowne jesteście, prześliczne... 
Super nasze bohaterskie dziewczyny Polki! 
Pokonałyście Bułgarki 3 do 1.   
Pokonałyście Niderlandki 3 do 1.   
Półfinał już jest. 
Dziś mały pikuś pokonać Azerbejdżanki.   
W półfinale mamy Niemki odwieczne rywalki. 
To będzie mecz nad wszystkie mecze. 
Dziewczyny nasze i gdy tak zagracie,
Jak zagrałyście z Bułgarkami i Niderlandkami,
Finał będzie Wasz - Polski.   
Nie wiem jeszcze z kim w finale zagracie, nasze dziewczyny? 
Ale wiem, że jak zagracie tak jak z Bułgarkami i Niderlandkami, 
W finale obojętnie kto będzie, pokonacie i Tokio będzie nasze -
Polskie. 

  10-01-2020, 13:02, piątek, pisałem przy PKO BP  CZ. B. 

*
3 do 0 z Azerbejdżankami poszło łatwo lekki i przyjemnie.
Trochę trudniej szło w trzecim secie, kiedy trener dał pograć
rezerwowym zawodniczkom, żeby ogrywały się. 

Jutro nasze dziewczyny w półfinale zagrają o finał
nie z Niemkami, a z Turczynkami. 

  10-01-2920, 21:22   



     FIS  SKI  JUMPING  WORLD  CUP
     VAL  DI  FIEMME  ( ITA )


Nasz Dawid piąty raz z kolei nie schodzi z podium.
Dziś był trzeci.
Czwarty Stoch o 0.1 punktu za Kubackim.
Żyła siódmy.
Polacy liczą się.

  11-01-2020, 17:55, sobota sportowa

*
Wieczorem nasze dziewczyny z Turczynkami będą walczyły 
o finał w eliminacjach do Tokio.
Wieczór emocji sportowych. 



                    Telewizja  zamiast  książki


Już wcześniej pisałem - gdybym nie oglądał telewizji, wierszy napisałbym
dwa razy więcej, niż napisałem[?] 

Ale teraz dodam - gdybym nie oglądał telewizji, nie miałbym w swoim umyśle
taki zasób słów, który mogłem ująć w wierszach dotychczas. 
Albowiem przecież książek nie czytam. 

Jeśli ktoś mnie wyśmieje lub weźmie za prostaka, nazwie nieukiem, nieoczytanym, 
niedouczonym, niech pamięta, że od czytania książek, czasami się głupieje.
Od oglądania telewizji, nie. 

  11-01-2020, 20:36, tuż przed meczem Polska - Turcja w siatkówce kobiet
  w eliminacjach olimpijskich Tokio 2020.



                       "Wspaniałe stulecie"
                                 kontra
                          "Korona królów" 


Ach, co to za mecz. Mecz na poziomie mistrzyń. Wymiana ciosów za ciosem.
Pierwsza część seta dla Turczynek. Druga na szczęście dla Polek.
Turczynki były zaskoczyły Polki. Polki przetrwały nawałnicę Turczynek i role się
odmieniły koncertową grą Polek. 23 do 17 dla Polek. Set już nasz.
Polki grają jak w transie. Wszystko u Polek wychodzi. 25 do 19 dla Polek.
Początek seta tego nie zapowiadał. Ale gra się dalej. Jak tak dalej Polkom
gra pójdzie, to mecz wygrany mamy. Oby tylko Polki z grą nie siadły, to rozbiją
Turczynki. Przewaga Polek nie do podważenia. 

Set 2: Początek Polek gorszy, niż w pierwszym secie, wręcz tragiczny. 2 do 6
dla Turczynek. Trener wziął czas..., i już jest 4 do 6. O, k*rwa, już 4 do 6.
Polki grają jak w transie. Na przemian raz szaleją z punktami Turczynki.
Raz Polki. 6 do 7 przeciwniczkom. 7 do 8. Dalibóg, już po 9 remis. Po 11 do 11.
Przerwa u mnie... Cdn...



   FIS  SKI  JUMPING  WORLD  CUP
   VAL  DI  FIEMME  2  ( ITA)

   
NASZE CHŁOPAKI NA PIĄTKĘ!
Kubacki szósty raz z rzędu na podium.
Stoch i Żyła zaraz na nim na czwartym i piątym miejscu.
Jest dobrze. A może być jeszcze lepiej.
Kubacki ma dynamit w nogach.
Stoch w locie ptaka polskiego.
Żyle pomaga koziołek z przycupem.   
Trzech Polaków w dziesiątce, jak u nikogo.

  12-01-2020, 18:22, poniedziałek



                    POLACY, TO  NIEMĄDRY  NARÓD 


Polacy, to niemądry naród. Dziesięciomilionowa społeczność, która wywodzi się
z klasy robotniczej, dała się nabrać na swego przywódcę Lecha Wałęsę.
Który wraz z liberalnymi lewakami, [ co jeszcze wtedy nie wiedziano ] i komunistami
ten naród wyrolowali. Ci, którzy byli przywódcami solidarnościowymi, po "Okrągłym
Stole" i przemianach politycznym stali się liberalnymi lewakami, wiedzieli o tym,
że Wałęsa wraz z nimi i komunistami społeczność robotniczą wyrolują.
Ale o tym nie mogli powiedzieć, bo naród na nich nie zagłosowałby i niektórzy z nich
po dziś nie byliby przy korycie. Ot i cała prawda przemian na których klasa robotnicza
wyszła, jak "Zabłocki na mydle". Jedynie politycy i dziennikarze ci, którzy nie poszli
w stronę liberalnych lewaków i komunistów nie zdradzili robotniczej społeczności.
Dziś oni są w Prawie i Sprawiedliwości, gdy chodzi o polityków. Gdy chodzi o dziennikarzy
to ci, którzy popierają obecny rząd Prawa i Sprawiedliwości. 

  12-01-2020, 19:20, niedziela



            TV  WPOLSCEPL

KTO  GŁOSOWAŁ  NA  JACHIRĘ? 

Telewidz - ten głosował na Jachirę, kto z polityki lubi robić jaja.

  13-01-2020, 19:13, poniedziałek, zainspirowało oglądając TV  WPOLSCEPL   

*
W drugiej części - CO  JACHIRA  ZROBIŁA  DLA  POLAKÓW?

Telewidz - jaja zrobiła z Polaków. Takiej osobie daje się pracę w spalonym teatrze,
a nie mandat poselski. Ale jacy wyborcy - tacy ich reprezentanci. Stare jak świat.

  19:20



                         Chłodnym  okiem


Politycy z P[nie]O, to są ludzie bez honoru. Za to z chorobliwą ambicją. 
A ich chora ambicja jest niebezpieczna dla prostych ludzi. 

  2020, styczeń


     *     *     *

Dlaczego niektórzy ludzie mając dobrze płatne zawody, idą do polityki?
Między innymi, jak np. marszałek Senatu Grocki.
A i ludziom byłoby lepiej lecząc ich. I sam marszałek nie maiłby tego kłopotu,
jaki obecnie ma.

  2020, styczeń
 

                                   Polityka  z  K(nie)O   


Jak na nich tak się patrzy i ich tak się słucha, to aż wstyd za tych politycznych patałachów. 
I co najgorsze jest w tym, że świadomie to robią, bo przecież rozumem i wykształceniem
nie nie odbiegają od polityków partii rządzącej. Co inne u piłkarzy, którzy czasami spiszą się,
jak patałachy, można im wybaczyć, kiedy w tym dniu lepiej nie potrafili grać lub trafili na
lepszego przeciwnika. Ale politycy, nie, im się nie wybacza.   

  14-01-2020, 22:06, zainspirowało oglądając TVP INFO "W tyle wizji".



                          Co  ja  usłyszałem


Marszałek Senatu powiedział - że jest zwolennikiem "Gwiezdnych Wojen" -
coś mówił o wyrywaniu mlecznego zęba - zapytany przez wścibskiego     
dziennikarza "reżymowej telewizji" o braniu od pacjentów "łapówek".
Może nie wyrwał zęba, a wybił zęba, jako pięcioletni dziewczynce pięcioletniej?   

  15-01-2020, 14:39, środa, że źródła TVP INFO 

*
Zwolennicy P(nie)O ufają stacji komercyjnej.
Ja zwolennik Prawa i Sprawiedliwości ufam TVP. 



          Coś  dla  zmiany  na  sportowo
                    (  z Jagiellonii )
         ( Odkurzanie piłkarzy w klubie )


Klimalę już sprzedali i już go wszyscy pożegnali.

Zainteresowani innych klibów: Taras Romańczuk,
Guilherme Haubert Sitya, Bartosz Bida, Martin Kostal.

Sprzedani: Patryk Klimala, Marco Poletanović, Stefan Śćepović.

Przybyli: Dejan Iliev, Paweł Olszewski, Jakov Puljić, Erik Bjorndahl. 

  15-01-2020, 18:04, środa



Debata  W  Parlamencie  Europejskim  O  Praworządności  W  Polsce...


A co robi totalna opozycja?   

A to, mało że donosi na Polskę!
( Świadomie nie napisałem na własny kraj ze względów zrozumiałych,
kiedy swoim zachowaniem robi wrażenie, jakby to nie był jej kraj,
a tylko w nim mieszka )       
To jeszcze sra na własny kraj z którego wyszła!   
"Piąta kolumna". "Targowica". Wstyd i hańba!
Kiedy porządni obywatele i patrioci umierali za swoją Ojczyznę Polskę!
Świadomie nie napisałem za "ten kraj", bo ci tak nazywali "ten kraj",   
którego najprawdopodobniej nie lubią, ale w nim mieszkają.   
To tak jakby nie lubiło się własnej Matki, a z nią mieszkało się
i jeszcze co gorsze brało się od niej pieniądze. 
Kim trzeba być, że gdy jego ugrupowanie polityczne utraci władzę,
wtedy donosi jak zdrajca zagranicę na swój kraj.     
Już w polskiej historii Polacy to przeżywali rozbiorem. 
A co do polskich komunistów, którzy zasiadają w Parlamencie Europejskim
i donoszą lub skarżą na własny kraj z którego wyszli, to jest śmieszny
i zarazem tragiczny chichot historii! Kiedy w poprzednim systemie jako
państwowi urzędnicy łamali demokrację stosując reżymową dyktaturę, 
by dziś poza granicą krzyczeć, że w ich kraju nie ma praworządności.
Istna hipokryzja, bo przecież nie głupota, która wcześniej z premedytacją
była dobrze przemyślana na swój dzisiejszy użytek.   
Dalibóg, trzymajcie mnie, bo nie zdzierżę!   

  15-01-2020, 19:50, zainspirowało oglądając źródła dostępne



                       TVP


Nie zapraszajcie do programów publicystycznych polityków z opozycji. 
Przede wszystkim na pierwszym miejscu tych "chłopków" z PSL-u.  (v)
Lizusy niesamowite!  PiS nie wziął ich do rządu, to dalej podlizują się P(nie)O! 
Jeszcze marzy się im rządzenie przede wszystkim rolnictwem. 
Są za bardzo krzykliwego. A za mało wiarygodni!
Odbiegają od tematu. Banaś i Banaś tylko im w głowie... 
A o przekrętach z ich partii bronią, jak niepodległości...   
Nie wierzę w jedność Polaków!
Walka o koryto zżera wszystko, co przyzwoite, ludzkie 
i co najważniejsze dla kraju i Ojczyzny!
Kiedyś źle to się skończy, najgorsze, że dla wszystkich!   

*
I po co my się pchali do Unii Europejskiej? 
Po to, żeby dziś była w Polsce "piąta kolumna"! "Targowica"!   
Po to, żeby przez "piątą kolumnę" i "targowicę" Unia Europejska
traktowała Polskę jak jakiś gorszy europejski kraj?!   
Po to, żeby przez "piątą kolumnę" i "targowicę" Polacy byli podzieleni?!
Przecież wszyscy na tym zyskują, a tylko Polska traci! 
Polaku, czemu kochasz Polskę tylko wtedy, kiedy Ją już straciłeś?   
Mieszkać można wszędzie, ale dom masz tylko jeden. 
Ten dom w którym ssałeś pierś matczynym, żeby wyrosnąć.   
Ten dom, który ciebie wykształcił.   
Ten dom, który wybrał ciebie na swego przedstawiciela.   
Więc ty masz służyć Polsce i swoim wybrańcom jak wierny pies. 
Gdy będzie inaczej, zginiemy jak nic nie warci wrogom!
Pamiętaj o tym póki masz na to czas!     

Oto dla przykładu i opamiętania zanim nie będzie za późno wiersz
prawdziwego Polaka, który kocha Polskę swoją Ojczyznę nade wszystko:

POLSKA MOJĄ UKOCHANĄ OJCZYZNĄ:


OJCZYŹNIE, KTÓRA  ZWIE  SIĘ  POLSKA   


Dwóch w jednym:
...Tyle będę Tobie wart, Ojczyzno,
Ile dobrych słów o Tobie
Znajdę pod swoją siwizną.


Poszczycić się za Ciebie blizną, żadna sztuka,
Byle prostak może to uczynić.
Zatem piórem pochwalić Ciebie,
O, to już nie pochwali byle prostak.

Znalazłaś we mnie jedno i drugie, Ojczyzno!

...Cel wyłania się powoli,
Tak jak wiersz po wierszu...
Nic nie robić serce boli
I pustym umrzeć tak z życia marszu;
To nie dla mnie z sercem moim -
Ja bym chciał objąć duszą niebo,
Natchnieniem ziemię udźwignąć swoim
I spocząć wreszcie w Tobie Ziemio.

* * *
Kiedy nie mogę orać ziemi,
Kiedy nie mogę wydobywać węgla,
Tobie Ojczyzno wiersz wydobędę.


A że z chłopską duszą siebie mam za oracza           
I hart niezłomny, jak u "białego murzyna".
Nawet chwila w życiu, która choć jest mi sobacza,
Nie powstrzyma mnie nawet "Mieczem Wawrzyna".   


Kiedy nie czas mi umierać
Lub spocząć na laurach.
Wolę nawet z duszą się poniewierać,
Żeby tylko Tobie przysłużyć się o różnych porach.   


Słowa Tobie będę układał, choć chłopskie i proste,
Jednakże z sercem będę do tego się przykładał,
Tak jak moja wiedza, wiara i sumienie są Tobie czyste.


Kocham Cię, Polsko,
Nie tak jak w wierszu sonet.
I nie tak jak wojsko,
A tak jak kocha kaleki poeta.


Porwę się na śmierć za Tobą!
Umrę nawet dla Ciebie!
Gdyby nie było tak, nie byłbym sobą
I nie byłbym godzien mieć za patriotę siebie.


Nawet duszę wyrwę z siebie,
Jeśli tylko zajdzie takowa potrzeba! 
Zostawię tylko Boga, Honor i Ciebie,
Abym nie umierał na marne, Tobie w potrzebie.

Polsko! Polsko! Polsko!

  Autor: Mieczy' sław, pisałem w maju 2009 roku. Podlasie

  15-01-2020, 20:07, środa



          "Gwiezdne  Wojny"


P(nie)O, to "ciemna strona mocy".
Prawy i Sprawiedliwość, to jasna strona mocy.

  16-01-2020, 14:43, czwartek



        Lista  zdrajców

https://www.dorzeczy.pl/kraj/126544/oto-europoslowie-ktorzy-poparli-rezolucje-ws-polski.html

https://www.google.pl/search?client=opera&q=Lista+poslow+eurodeputowanych%2C+którzy+glosowali+przeciwko+Polsce&sourceid=opera&ie=UTF-8&oe=UTF-8

Na zdjęciu naliczyłem czternastu. 
Głosowało osiemnastu.
A gdzie pozostała czwórka?
Nie mieli odwagi ze wstydu stanąć do zdjęcia?!

Poniżej nazwiska:

Kto głosował za przyjęciem w PE uderzającej w Polskę rezolucji? Oto pełna lista.
Z PL: Adamowicz, Arłukowicz, Frankowski, Halicki, Hetman, Hübner, Jarubas, Kalinowski,
Kopacz, Lewandowski, Łukacijewska, Sikorski, Thun und Hohenstein, Belka, Biedroń,
Cimoszewicz, Spurek, Miller.
A w Polsce jest ich jeszcze więcej!

  16-01-2020, 23:07, czwartek



KUBACKI  SIÓDMY  RAZ  Z  RZĘDU  NA  PODIUM

https://sport.se.pl/sporty-zimowe/dawid-kubacki-wygral-w-titisee-neustadt-zobacz-skok-polaka-po-zwyciestwo-wideo-aa-1F6J-1Fdv-zZMT.html

Usiadł na belce

Przeżegnał się po polsku

Bóg z nim i z Polską 

Poprawił gogle   

Ruszył z belki

Podczas najazdu na próg
ułożył się do wyjścia w powietrze

Leciał jak Polska Duma

Wylądował jak Polski Mistrz

Pięść uniósł w chwale

Wszedł na najwyższy piedestał   

Mazurek z Alp rozbrzmiały popłynął
do Polski i Polaków

Radość w każdym polskim domu... 

Być Polakiem to DUMA POLSKA!

  18-01-2020, 18:01, niedziela stojąca pod znakiem Kubackiego



DAWID  NIE  SCHODZI  Z  PODIUM

https://sport.interia.pl/skoki-narciarskie/news-ps-w-skokach-dawid-kubacki-po-raz-drugi-wygral-w-titisee-neu,nId,4277642

Ósme podium z rzędu szykuje się dla Polski.
Lotnik Kubacki bije wszystkich na łeb!
Nie ma mocnych na Dawida.
Drugi skok będzie tylko formalnością.
Była Małyszomania.
Była Stochomania.
Teraz jest Kubackomania.
Kubacki odpalił petardę!
Kubacki znowu walnie setkę dzisiaj.
Kubacki, niemożliwy, setkę wali za setką.   
Setkę wali i znowu skacze. 
Dynamit Polski Podhalański i Tatrzański.
Śnieg pada, Kubacki na belkę siada
I leci za kill size!
Komentator mówi: Amazing!
Niewiarygodne!
Ryoyu, Kubacki ciebie się nie boju!
Leyhe, Kubacki ciebie zleje!
Odległością.
Kubacki wali 150 w terenie zabudowanym!
Ale spoko!
Leci w powietrzu.
Kubacki rozpędzony jak motocykl.
Coraz więcej ma gazu.
Na podwójnym gazie - 143 skok. 
Dawid nie do pokonania. 
Dawid Kubacki Winner! 
Zwycięzcą!
Kubacki power ma!
Mazurek Dąbrowskiego po Alpach niemieckich nie przestaje rozbrzmiewać... 
...A dopiero w Zakopanem będzie się działo.
Husaria Polska już nadciąga do Zakopanego.
Będzie trąbkowo!     
Będzie Biało-Czerwono!
Będzie po Polsku!
Zakopane będzie nasze. 
Kubacki ciągle pracuje...
Amazing!
Niewiarygodne!

  19-01-2020, 17:11, niedziela pod dyktandem skoków



Arena Marzeń – wiersze Mieczysława Borysa
http://podlaskisenior.pl/arena-marzen-wiersze-mieczyslawa-borysa/

Arena Marzeń *

Tak, jak skrzydła unoszą ptaka.
Tak i Ciebie, Jagienko,
Niechaj donośne okrzyki kibiców
Poderwą i poniosą do boju.
A rezultatem niechaj będzie
Zwycięstwo nad Legią.
Wtedy Podlasie euforia ogarnie.
Mazowsze utonie w smutku.

Jutro wielki mecz.
Stadion będzie wypełniony po brzegi –
ani jednego pustego krzesełka.

***

Jaga (1) *

Żółtoczerwone trykoty
biegają po murawie.
A my kibice patrzymy z ochotą,
jak piłka turla się po trawie,
aż wpadnie do przeciwnej bramki.

***

Jaga (2) *

Jaga w tym sezonie
będzie jak wielki mocarz
który pokona tych wszystkich,
co z Nią się zmierzą
i stanie na najwyższym piedestale.

***

Z Jagą – dla Jagi *

Zrywaj się Jago do boju, jak ptak skrzydłami do lotu.
Ciebie poniesie duch walki i ambicja wygranej.
Ptaka niesie niczym nieokiełzany wiatr.
Ale tak i Jaga jak i ptak, dążą do celu,
którym jest zawsze zwycięstwo.
Ptak z lotu uderzy w ziemi czeluście,
by w rezultacie upolować gryzonia.
Jaga strzelać będzie na bramkę przeciwnika,
by odnieś spektakularne zwycięstwo.
I ja tam będę z moim „źróbkiem”,
nie zabraknie i braciszka Zenka.
Bowiem Arena Marzeń bez nas
w pełni nie będzie szczęśliwa.

Mieczysław Borys, kibic Jagiellonii

.
                    SZKOLNY  WYŚCIG  KOLARSKI


Jak wam jest wiadome, że w dniach 3 i 4 czerwca odbywają się szkolne dni sportowca.       
W naszej szkole w Starowlanach jest nie inaczej. A że nasz nauczyciel od wychowania
fizycznego pan Jan jest zagorzałym zwolennikiem gimnastyki i w ogóle sportu, wpadł
na pomysł zorganizować szkolny wyścig kolarski. Z tego faktu ogromnie ucieszyłem się,
jak żaden uczeń, albo jak mało kto z uczni w naszej szkole. A jak wam już jest wiadomo,
że niedawno kupiłem rower wyścigowy i bardzo chętnie wystąpię w tym szkolnym
kolarskim wyścigu.

( Z racji mojej dokładności przypomnę wam, że w ubiegłym roku na dzień sportowca
również był przez pana Jana organizowany szkolny wyścig kolarski.
Ze smutną przykrością muszę wam powiedzieć, że nie mogłem w tym wyścigu wziąć
udziału. Nie było to spowodowane na przykład moją niechęcią do uprawiania sportu,
tym bardziej do niechęci fizycznej aktywności, a z żalem muszę powiedzieć, że z
prostego zwyczajnego powodu - otóż najzwyczajniej nie miałem roweru. )

W tym roku jest inaczej, mam rower i to nad zwyczajniej wyścigowy i bez żadnych
problemów mogę wziąć udział w szkolnym wyścigu kolarskim. Z tej racji i faktu
niesamowicie jestem zadowolony, a nawet i dumny, że wystartuję z chłopkami i tym
samym mam możliwość i szansę sprawdzić siebie i też okaże się kto w tym szkolnym
wyścigu będzie najlepszym? Z tego realnego faktu prócz radości ogromnie mnie rozpiera
dumą, choć całkiem w myślach i duszy ukrywam to w sobie nie okazując tego chłopakom.
Wszystko okaże się kiedy wystartujemy, kiedy pan Jan da sygnał do startu.
Tymczasem tym faktem przed startem jestem tak mocno podnieconym, aż odczuwam
napięty skurcz mięśni i objaw lekkich drgawek. W końcu przecież jestem wrażliwym
chłopakiem, w dodatku kocham się z klasy w Teresie. Na samą myśl to mnie mobilizuje,
żeby pojechać w wyścigu jak najlepiej sobie samemu dla czystego sportu, bo to przecież
uwielbiam najbardziej i żaden wysiłek nie jest dla mnie żadnym trudem i przeszkodą.
Też nie bez przyczyny chcę powalczyć z chłopakami, żeby pokazać Teresie, jaki to ze
mnie walczak, gdybym wyścig wygrał. Zbliża się już czas do startu, przed szkołą na ulicy
wszyscy kto wystartuje w wyścigu ustawieni jesteśmy na środku ulicy, podobnie tak jak
w telewizji prawdziwi kolarze w Wyścigu Pokoju. W napięciu emocjonalnym i w jakimś
tam dość sporym podenerwowaniu czekamy tylko, kiedy pan Jan już da sygnał do startu.
Cała uczniów szkoła wraz z nauczycielami po obu stronach ulicy siedzą na ławie, stoją lub
siedzą na trawie. Myślę, że też w jakimś stopniu zniecierpliwienia, może nie tak nauczyciele
prócz zawsze aktywnego do sportu pana Jana, ale na pewno są zniecierpliwieni uczniowie,
kiedy wystartujemy. Pan Jan już trzyma stoper czasu w ręku. Wszyscy chłopaki biorący
udział w kolarskim wyścigu w napięciu emocjonalnym, skupieni rozglądamy się na siebie
na prawo i lewo do tyłu. Każdy z nas chce widzieć jeden drugiego jak jesteśmy nabuzowani
emocjonalnie lub podnieceniem podenerwowani przed startem. Pan Jan podniósł ręką do góry,
głośno powiedział - prawie wykrzyknął:   
- Wszyscy gotowi do startu!
- Start!
Ruszyliśmy z miejsca startu z taką ogromną dynamiczną energią aż łańcuchy zatrzeszczały
w niektórych rowerach, jakby wyścig miał mieć dystans stu metrów, a nie dwóch okrążeń
Starowlany - Łowczyki - Starowlany. Trudno mi tak na oko ocenić ile kilometrów ma trasa
wyścigu, ale będzie gdzieś około dziesięciu kilometrów przez jedną i drugą wieś po bruku.
Pozostała większość trasy to droga żwirowa, wręcz polna - twarde kolejny ubite kołami od
chłopskich wozów, w środku kolein piasek miękki jak na skoczni w dal skopany końskimi
kopytami. Od szkoły ze sto metrów do sklepu Samopomoc Chłopska, droga z lekkiej górki,
rozpędzamy się po bruku aż szczęki nam dzwonią i słychać tylko w  rowerach głośny zgrzyt
łańcuchów i szum opon po "kocich łbach"*. Od tego miejsca kilkaset metrów po płaski aż
dotąd gdzie znajduje się domu, do którego chodzimy na religię, to już jest za basenem
strażackim po prawej stronie drugi dom.

( Cofając się pamięcią do basenu strażackiego - wiosną w maju i czerwcu i we wrześniu,
kiedy były dni słoneczne ciepłe, często przychodziliśmy popływać sobie, zwłaszcza wtedy,
gdy dziewczyny mieli gimnastykę, a w tym czasie my wolną godzinę, wtedy do basenu
przybiegaliśmy i kąpaliśmy się na całego. Były też przez pana Jana organizowane zawody
pływackie w którym chłopcy i nawet dziewczęta braliśmy udział. Często też już po szkolnych
lekcjach kąpaliśmy się w tym basenie. A nawet z panem Janem na tzw. szkolnym kole
sportowym. Klawo było jak cholera. )

Od tego miejsca pod lekką górkę, co już widzę niektórych z chłopaków wstają z siodełka.
Ja na swoim wyścigowym rowerze też nie mam najlepiej z racji węższych opon.
Niemniej nam wszystkim jest lepiej, niżby jechać po nieubitym piasku, co na trasie wyścigu
jeszcze nam się przytrafi. W gruncie już pokonaliśmy cały odcinek przez wieś po bruku
i zarazem mamy koniec wsi, gdzie droga żwirowa zwana gościńcem lekko odchodzi w prawo
w kierunku Popławiec. Szkoda, że wyścig nie jest wyznaczony tą żwirową drogą gościńcem
do Popławiec i z powrotem, a nasza trasa wyścigu zbacza lekko w lewo i wiedzie drogą
całkowicie polną w tym miejscu z lekkiej górki. I choć to już jest całkowicie polna droga,
niemniej sprawia wrażenie lepszej drogi, niż po bruku, bo raz, że w tym miejscu z górki,
po drugie, choć drogą polną, ale koleiny ubite wozami chłopskimi, po których jeden za
drugim ścigamy się i już nie odczuwamy tych wrażeń, co drogą przez wieś po "kocich łbach"*.
Znajdujemy się już za wioską, po prawej stronie drogi majowe łąki, bo to przecież jeszcze
początek czerwca, w kolorach pięknie kwitną - zapachy wonne kwiatów dochodzą i do nas.
W głębi jeszcze przed polami ornymi od strony gościńca krajobraz jakby zapadał się w
nieduże bagno. Wracając w miejsce wyścigu bliżej drogi, w samej dolinie znajduje się
sadzawki wykopana przez rolnika służąca do pojenia bydła, owiec i koni, którego ten obszar
jest własnością. Służy też i do kąpieli chłopcom. W tym miejscu drogi, gdzie teren jest
najniższy, woda stoi, którą bez większego trudy przejeżdżamy, z tym tylko, że rozpędzeni
musieli przyhamować, żeby w czasie przejazdu woda za bardzo nas nie zbryzgała, a tym
bardziej, żeby przejechać bezpiecznie i co jest najważniejsze w tym naszym rowerzystów
tłoku nie wywalić się! Od tego miejsca drogi teren lekko idzie po wznosie, co trzeba każdemu
z nas użyć więcej siły, a to nie jest korzystne na dalszą trasę wyścigu, a raczej w jakimś
stopniu wyczerpujące. Ja osobiście czuję świeżość, bo raz że drogi ubyło w pokonaniu
zaledwie może z dwa kilometry, po drugie rower mój, choć w zupełności nie służy zbytnio
dobrze na drogi gruntowe, a tylko na szosy, ale przerzutki łańcucha na zębatki w jakimś
sprzyjającym stopniu dodają lekkości kręcenia pedałami. Kiedy porozglądałem się na
chłopaków, zauważyłem u niektórych już jakieś zmęczenie wyścigiem.
Co w pewnym stopniu dodaje mi to nadziei, że z czasem chłopaki będą tracili siły, i tym
samym będę miał coraz więcej szans na ucieczkę i w rezultacie wygrania tego wyścigu?!
Ale póki co drogi jeszcze oj sporo, oj sporo podczas której jeszcze wszystko może różnie
się wydarzyć? Zbliżyliśmy się do samego wzniosu terenu, gdzie w miejscu polnych rozstajnych
dróg w kształcie "t", prosto do zabudowań kolonii Wołkuszy, gdzie po prawej stronie piękny
młody może 30-letni las, który naturalnie nie urósł, a zasadził chłop lub chłopi, gdy las należy
do kilku właścicieli, skoro równo rzędami rośnie, jakby żołnierze stoją przygotowani do marszu
w defiladzie. Do którego z chęcią poszedłbym, żeby leśnym zapachem powietrza pooddychać.
Dalej nigdy nie byłem, więc i nie mogę wiedzieć jak jest. Z rozstajnych dróg skręcamy w lewo,
po czym ciągła prosta aż po horyzont. Nic nie pozostaje, jak tylko pedałami kręcić aż do mety.
Ale i tutaj, gdzie pola uprawne wcale jest nie gorzej, kiedy zieleń na prawo i lewo bujna,
aż naszym oczom miło. Lecz zatrzymać się, choć na moment nie możemy.
Nie dzisiaj, może przy okazji tutaj obecności innym razem. Dziś jest dla nas ważniejszy dzień,
bo mamy szkolny wyścig kolarski. Ciągle mamy po obu stronach pola uprawne w zieleni zbóż
zimowych i jarych. Ach, jak pachnie świeżością i jak jest pięknie czerwcową zielenią
rozciągających polnych łanów zbóż. W takiej scenerii przyrodniczej tylko kręcić nam pedałami
i chwalić Boga, że podsunął myśl panu Janowi od gimnastyki zorganizować szkolny wyścig
kolarski. A panu Janowi niech Bozia daje dużo zdrówka. Ciągle prowadzi nas prosta droga
aż do skrzyżowania także w kształcenia "t". Choć jeszcze nie widoczne, ale nam chłopcom
mieszkającym po tej stronie jest to miejsce znane. Tam dwie drogi ze sobą się łączą i - ta
do której dojedziemy jest drogą połączenia między dwiema wsiami Wołkusz i Łowczyki,
co w dzisiejszym wyścigu dwa razy do niej zawitamy i przez nią w wyścigu przejedziemy.
Ale póki co, znajdujemy się tu, gdzie znajdujemy, a do wspomnianego skrzyżowania jeszcze
z dobre trzy kilometry drogi tak na oko. Droga polna, od wozów wiejskich odciśnięte ubite
koleiny, ale na szczęście nasze twarde, co korzystne jest dla rowerów.
Zatem ile sił w nogach kręcić pedałami i tylko trzymać się kolein drogi.
Gorzej już w ich środku, gdzie piasek skopany końskimi kopytami, jak na skoczni szkolnej
w dal. Cała grupa wyścigu zwarta jeden za drugim obiema koleinami pędzimy i uwagę
skupiać musimy, żeby nie wpaść rowerem w miękki piasek między koleinami - co może nie
tylko wyhamować prędkość, ale i nawet spowodować wywrotkę, która też może pociągnąć
za sobą kraksę wpadając kolarz jeden po drugim! A przecież drogi innej nie ma i nie ma
lepszej możliwości, żeby ominąć ten problem, który jest ciągle przed nami!
Jaka droga jest taka jest. Nasz wyścig szkolny, to nie Wyścig Pokoju, gdzie Szurkowski,
Szozda, Hanusik, Czechowski, Mytnik, Stec pędzą po szosach polskich, enerdowskich
i czechosłowackich. Zbliżamy się do miejsca kolonii wsi Starowlany - po obu stronach kilka
chłopskich zabudowań. Z tych domów kilkoro chodzi do szkoły razem z nami, ale w wyścigu
nikt nie bierze udziału. Na nasz przejazd, ci mieszkańcy tych domów, którzy są na podwórku,
patrzą, a może i ktoś w oknie i zapewne, myślą: gdzie ci chłopcy na rowerach tak pędzą?
Nawet słychać, jak psy szczekają. To wszystko się dzieje przez nasz przejazd.
A my walczymy, jak lwy - kręcimy pedałami, aż łańcuchy trzeszczą i tylko słychać szum opon
i pęd powietrza pędzonego naszego szkolnego na rowerach peletonu.
Korzystamy z jednej i drugiej koleiny jadąc sznurem jeden za drugim i nie w sposób jeden
wyprzedzić drugiego. Jedynie w razie między rowerami znajdzie się przerwa, nie uwzględniając,
kto jedzie na czele peletonu, wtedy jest szansa zmienić koleinę i przesunąć się do przodu,
ale pod wielkim ryzykiem w środku kolein miękkiego piasku od końskimi kopyt, co nie tylko
wyhamowuje prędkość, ale i może spowodować wywrotkę! Co nie tylko grozi jakimś otarciem
ciała, ale i stratą do grupy lub co nawet gorsze, w razie wywrotki uszkodzenia roweru.
Póki co, tej taktyki nikt z nas nie odważył się zastosować, choć niejeden o tym może już
pomyślał? Gdy chodzi o mnie, takiej taktyki nie biorę pod uwagę, bo raz, że to jest pierwsze
okrążenie z dwóch. Mam jeszcze czas. Po drugie, jest ryzyko wywrotki, jak przytoczyłem,
tym bardziej u mnie, kiedy w moim rowerze nazwijmy półwyścigowym są węższe opony,
niż u chłopaków w zwykłych rowerach. Ale pamiętajcie powtarzam, żebyście nie mieli złudzeń,
że kiedy mój rower jest pół kolarzówką, wcale nie znaczy, że na takiej drodze jest mi łatwiej,
lepiej i mam większą przewagę. Na szosie tak, ale tutaj na polnej drodze z koleinami po
wozach chłopskich zupełnie nie. Jak widzicie nie wiem czy u was w szkołach mieliście już
takie organizowane szkolne sportowe na rowerach wyścigi? Może i wy już ścigaliście się w
wiejskich szkołach po podobnych drogach, może w miasteczkach, czy miastach po drogach
asfaltowych zwanymi szosami? Niemniej jest tak jest jest, ale kiedy my tutaj, jak widzicie
mamy nie tylko walkę sportową, ale i ubaw ścigając się na rowerach i nie ma co narzekać
na drogę. To dzięki naszemu nauczycielowi wychowania fizycznego panu Janowi, który tak
bardzo lubi sport i przez to organizuje nam różną rywalizację sportową.
Dziś akurat w dzień sportowca szkolnego jest wyścig kolarski na rowerach.
Klawo jest jak cholera.

[ Na gimnastyce często gramy w piłkę nożną, choć w szkole pan Jan od wychowania
fizycznego, częściej odchodzi od gry w nogę, a bardziej prowadzi lekcję gimnastyki
z graniem w szczypiorniaka, jeśli nie znacie tego określenia, to nic innego, jak granie
w piłkę ręczną. Może takie są zalecenia z Oświaty Wychowania Fizycznego?
Nie jest nam też obce granie w siatkówkę i w koszykówkę. Do tych gier też mamy
boisko. Choć w te dyscypliny gier nie lubię grać. Najbardziej lubię piłkę nożną.
Po lekcjach szkolnych, raz w tygodniu mamy też tzw. SKS czyli Szkolne Koło
Sportowe, gdzie raz w tygodniu we czwartki, pan Jan prowadzi z nami zajęcia
dwugodzinowe, ale już na boisku LZS Starowlany czyli Ludowego Związku Sportowego.
Gdzie boisko jest trawiaste i o wiele większego rozmiaru. Dla mnie, to wielka uciecha,
gdzie mogę wybiegać się do woli, jak "Miecik szalony". Tak nazywa mnie sąsiadka
Genowefa. Przed tym boiskiem do piłki nożnej, bliżej ulicy jest boisko do siatkówki,
gdzie dorośli w niedziele i w święta zwłaszcza państwowe, ale i nasze katolickie religijne
schodzą się i grają w siatkówkę, co i nie jest nam obce. Z mojej wsi chłopcom przyjść
można tutaj i pograć lub przynajmniej popatrzeć, póki w naszej wsi jeszcze nie ma
do żadnej gry boiska. Ale chodzą po wsi słuchy, że starsi chłopaki mają założyć LZS
Cimanie, pojechać do powiatu Sokółka, złożyć wniosek na boisko do gry w siatkówkę,
wtedy dostanie się siatkę i kilka piłek do siatkówki. A boisko, to już w gestii naszych
chłopaków. To jeszcze w przyszłym czasie. Przypominając też nie mogę zapomnieć
i o biegach narciarskich, które przez szkołę są organizowane podczas zimy.
Pan Jan tym zawsze się zajmował, co już wcześniej zdążyłem wam opisać.
Jak i owszem zawody powiatowe, gdzie brałem udział, ale te zawody to już były
organizowane przez sam powiat Sokółka. A my braliśmy udział, jako zawodnicy z LZS
czyli Ludowy Związek Sportowy. Klawo było jak cholera. )

Zamyśliłem się wspomnieniami, a tutaj przecież mamy nasz szkolny wyścig kolarski.
Kręcimy pedałami ile w nas woli i sił... Słychać już u każdego z nas ciężkie i szybkie
oddychanie. Każdy jest zmęczony równo, choć wydaje mi się, że nie każdy z nas
jednakowo wytrzymały na zmęczenie i odporność fizyczną. O wygranej to nikt z nas
jeszcze nie może nawet pomarzyć, kiedy trasy przejechanej nie zostało jeszcze nawet
połowy. Podczas wyścigu każdy z nas w każdej chwili może nagle wysiąść fizycznie
i może być po wyścigu. Mam nadzieję, że mnie do końca wyścigu to się  nie przydarzy.
Bardzo chcę ten wyścig wygrać. Przyjechaliśmy zabudowania kolonii Starowlany,
z jednej strony drogi pola, z drugiej las. W nas taka ogromna jest wola, żeby kręcić
pedałami w wyścigu na ten czas... Przyroda piękna, zielono wkoło, powietrze zdrowe
czerwcowe, niebo zachmurzone, co służy pozytywnie organizmu na odporność wysiłkowi.
Zając nawet przebiegł drogę dla relaksu. To nic nam dziwnego, kiedy u nas sporo zajęcy.
Przebiegł to przebiegł, normalka, zając to nie czarny kot, pecha nam nie przyniesie.
Po stronie leśnej ptaki śpiewają, słychać je dobrze, ale to też normalka, kiedy wiosna
to i czas i pora przecież na ptasie śpiewy. My zatrzymać się nie możemy, żeby usiąść
przy brzegu drogi, odpocząć i przy okazji posłuchać śpiewu leśnych i polnych ptaków.
Ptaki mamy wszędzie, obojętnie gdzie jesteśmy, skoro żyją - gniazdują wszędzie,
to i śpiewają wszędzie. Widzimy już wyraźnie rozstaje dróg do Wołkuszy i Łowczyków,
zaraz dojedziemy. Dojechaliśmy i skręcamy w lewo na Łowczyki - łapiemy zakręt,
na szczęście nie grozi nam jakąś kraksą, kiedy peleton jest rozciągnięty i swobodnie,
i wygodnie w tym miejscu pokonujemy jeden za drugim zakręt.
Na tym zakręcie dobrze widać, który z nas gdzie się znajduje w peletonie, a nawet
jak kto jest zmęczony. Od tego miejsca w kierunku Łowczyków droga mniej jest
w kolejnych, a bardziej równa zbliżeniem jak żwirowy ubity gościniec.
W dodatku teren z lekkiej górki, co sprzyja i choć minimalnie lżej pedałami kręcić,
i dzięki temu w jakimś minimalnym stopniu, choć na krótki czas odpoczynek,
kiedy pedałami mocniej się pokręci i przy schylonej sylwetce kolarza mknie się przed
siebie. Słychać tylko żwir, jak pstryka spod opon rowerów. W świetle dnia na prawo
w oddali przy lesie z kolonii Łowczyki widać gospodarstwo. Stąd też chodzą do szkoły,
ale akurat nikt nie bierze udziału w dzisiejszym wyścigu. A nawet żaden uczeń z tej
wsi nie jeździ do szkoły rowerem, kiedy chodzą do szkoły nie drogą żwirową tak
zwanym gościńcem, bo byłoby to sporym nadrabianiem drogi, a wprost na skróty
przez łąki, krzaki olchowe, rzekę, która nieopodal wypływa stąd rozpoczynając na
dobre właśnie swój tutaj bieg. Po czym znowu łąki już po drugiej stronie rzeki należące
do chłopów wsi Starowlany, gdzie właśnie chodzimy do szkoły.
Zbliżając się do wsi Łowczyki, będąc rozpędzonymi z lekkiej górki, co sprawia użycia
mniej wysiłku, a choć na krótki czas więcej ulgi z obecnym już zmęczeniem.
Pędzimy zwartą grupą, jak prawdziwi kolarze, choć nie szosą, a żwirówką i tylko smugę
kurzu za sobą pozostawiając. W tym miejscu teraz na lewo też chłopskie gospodarstwo
całe płotem ogrodzone.

[ Zimą, świadomie przez gospodarza przy otwartej furtce, kiedy sianem zbawiony
zając wbiegnie, pociągając za sznurek z okna lub sieni domu zamykając furtkę,
już może być jego do garnka na dobrą smaczną zupę i mięso. Skąd my wiejskie
dzieci to znamy. A znamy, znamy. Znamy i wiemy, bo wielu tak robi.
A kiedy w zagrodzie przyszło się już złapać zająca, jakiż był ubaw.
Robiliśmy to już u siebie. U nas do stodoły przy otwartych drzwiach zwabialiśmy
od furtki płotu po drodze do drzwi stodoły małymi porozrzucanymi ilościami siana
zachęcającym do środka zajęcy. A kiedy już zając wbiegł, była na żywca łapanka.
Ubaw był aż brzuchy pękały ze śmiechu. Lepsze było to, niż kłusownictwo.
Po czym zawracaliśmy wolność, skoro złapany zając ze strachu przeraźliwe głosy
wydawał, jak płaczące małe ludzkie dziecko. Nie szło tego słuchać i na to patrzeć.
Gdzie wzruszyłby się nawet i bezwzględny na zwierzęcia kłusownik.
Bo tam w lesie lub w olszynach, kiedy zając wpada we wnyk i w męczarni ginie.
Kłusownik nie słysząc i nie widząc, słodko śpiąc lub tymczasem obracając swoją babę
płodząc dzieci. ]

Jedziemy dalej, bo nie mamy przystanku, kiedy to prawdziwy nasz szkolny wyścig kolarski;
mijając i opuszczając to miejsce przy tym chłopskim wiejskim gospodarstwie.
Nieopodal stąd po tej samej stronie jest następne kolonijne gospodarstwo, już jako ostatnie
przed wsią Łowczyki. Zanim zbliżymy się do tego gospodarstwa, teraz kawałek drogi lekko
prowadzącej pod górkę i z tejże racji trzeba więcej użyć w nogach siły, żeby pokonać to
miejsce, a to wpływa na większe zużycie energii w naszych młodych organizmach.
Ale nic w życiu nie ma za darmo. Pamiętaj o tym zawsze. Zawsze coś jest za coś.
Nawet i w miłości. Pokonaliśmy przed tym podjazdem sam dołek drogi, gdzie stoi woda,
pokonaliśmy wspominany podjazd i teraz jesteśmy na samym drogi pagórku, naprzeciw
ostatniego wspomnianego gospodarstwa. Te że gospodarstwo, jak te już minione,
nie jest płotem ogrodzone. Z drogi wyraźnie widać na dachu stodoły ogromne gniazdo
bocianie, w nim bocian siedzi, drugi na jednej nodze skulony w głowie stoi.
A że to już początek czerwca, z pewnością pod pierzyną bocianiej mamy są małe boćki,
zapewne jest ich z cztery lub pięć. W środku podwórza jest sadzawka do której z gniazda
zlatują bociany, żeby napić się wody i nałapać żab, których w sadzawce jest sporo,
a raczej pod dostatkiem, zwłaszcza widać to na wieczór, gdy żaby uaktywniają się
w wieczornym kumkaniu, rechocie. Z tego gniazda bociany mają, jak książęta za królów,
wszystko podane na miejscu dosłownie bez żadnego wysiłku. To dopiero życie.
Jestem naocznym świadkiem.

[ Byłem na tym podwórzu; pewnego razu prosto ze szkoły nadrobiliśmy drogi, żeby przyjść
i zobaczyć te ogromnie potężne gniazdo na dachu stodoły. Jak zlatują bociany do sadzawki
na łowy żab, a są oswojone i nie boją się ludzi na podwórzu, jeżeli ich się gwałtownie nie
wystraszy i nie pogoni. A i zrobiliśmy to, nie dlatego, że jesteśmy wiejskimi nicponiami,
bo wcale nimi nie jesteśmy, a po to, by zobaczyć, jak bociany wzlatują z ziemi na stodołę.
I wcale to bocianom nie przeszkadzało i tym ich nie odstraszyliśmy, żeby już w tym samym
dniu czy w następne, czy w ogóle ze stodoły do sadzawki nie zlatywały.
Jak pamięta przychodziliśmy na te podwórze prosto ze szkoły z kolegą z tego domu i z resztą
z tej wsi rówieśnikami, ale w szczególności chodziło nam, żeby pokąpać się w tej na podwórzu
sadzawce. Klawo było jak cholera. Basen miejski chowa się, co do wiejskiej sadzawki i na
wolnym powietrzu. ]

Jedziemy dalej, to miejsce mijamy w kilka sekund, a tyle w zadumie przyszło do opisu.
Teraz będąc już na samym wzniesieniu tejże wspomnianej górki, nie więcej jak sto metrów
do samej wioski. Wśród nas aktywny zmógł się ruch i zaczęliśmy w pozycjach przesuwać się
na czoło peletonu, żeby być na szpicy jadąc przez wieś, każdemu z nas zależy ludziom pokazać
się, którzy ewentualnie przypadkiem są na ulicy, w obrębie podwórka gospodarczego, na łące
zwanej wygonem, skąd też dobrze widać nas przyjeżdżających przez wioskę, pod warunkiem
w razie budynki gospodarcze i drzewa zasłaniając nasz wyścig tego nie utrudniają.
Kto z mieszkańców wsi dobrym trafem widzi przejeżdżających nas, patrzy ze spokojem
nie dowierzając, że jak to, tędy jadą chłopcy rowerzyści w takiej sporej ilości kolarzy,
zapewne ze szkoły jakiś wyścig na rowerach. Choć nikt nie kibicuje w głośnych okrzykach,
jak to będzie, kiedy pojawimy się w Starowlanach przed szkołą mijając obok nią, bo tam
czekają nas wraz z nauczycielami cała szkoła. Póki co, jak na razie musimy kręcić pedałami
po bruku przez wieś Łowczyki. A że bruk jest zbyt wysoki i ze sporym dla rowerów spadem
do poboczy ulicy, każdy z nas stara się zjechać z bruku, w razie uniknąć ewentualnej wywrotki.
A wywrotka na bruku jak może być groźna i bolesna, a nawet zabójcza, nie trzeba nikomu tłumaczyć.
W tym względzie każdy z nas kolarzy ogromną ma na to baczność i jeden za drugim jedzie obok
bruku twardym gruntownym poboczem. A gdy nie ma miękkiego piasku, jedzie się lepiej, niż po tzw.
"kocich łbach". Wioska jest mała nawet i jak na podlaskie, to minuta czasu przejazdu i opuszczamy ją,
ale nie na dobre i nie na długo, i nie na zawsze, bo czeka nas jeszcze jedno okrążenie wyścigu.
Wyjeżdżając z wioski, teraz z dobry kilometr aż do gościńca, gdzie przy skrzyżowaniu w kształcie
skośnego "t", z pół drogi po równym terenie, a reszta z lekkiej górki. Tutaj, choć droga żwirowa,
niemniej dobra, jak na gościńcu utwardzona, więc można może nie uciec od reszty, bo to jeszcze
za wcześnie, skoro nie ukończone nawet pierwsze okrążenie wyścigu z wymaganych dwóch.
Ale dobrze się jedzie i z ochotą kręci się pedałami, lekko z pochyloną sylwetką do przodu,
tym samym zmniejszając opór powietrza... I tylko słychać zgrzyt w rowerach łańcuchów i spod
opon chrupiącego żwiru. Nic dziwnego, kiedy to nie Wyścig Pokoju z Ryszardem Szurkowskim,
jego kolegami z kadry i wraz z całym peletonem pędzącym gdzieś przez polskie, enerdowskie,
czechosłowackie wsie, osady, miasteczka, miasta i wreszcie na koniec na bieżnię stadionu,
gdzie tylko tam jest coś w rodzaju żwiru, a jest to żużel, ale bardzo solidnie utwardzony,
co daje warunki jazdy jak po asfalcie. Natomiast my chłopcy wiejscy gdzieś w zapomnieniu
cichych wiosek na Podlasiu mamy co mamy i nie ma co biadolić tylko kręcić pedałami aż do mety
i cieszyć się życiem, że żyjemy tu, a nie gdzieś indziej. Bóg z nami... My z Bogiem... Do przodu...
Tylko do przodu... Bo kiedy ukończymy wyścig i ten kto z nas wygra, na mecie będzie podziwiany
i chwalony. Gdybym wygrał wyścig ja, będę mógł zaimponować Teresie. Klawo byłoby jak cholera.
Dosyć już tych rozmyślań, rozważań, co było, co będzie, kiedy dalej trzeba pedałami kręcić, kręcić,
kręcić aż do mety... Już dojechaliśmy do gościńca drogi żwirowej, gdzie mamy zakręt w lewo
w kierunku Starowlan do szkoły. Przy drodze po prawej stronie stoi Dobry Bóg Jezus Chrystus.
Koniecznie trzeba się przeżegnać przynajmniej w duchu, bo kiedy akurat w tym miejscu na
skrzyżowaniu dróg, nie w sposób puścić kierownicę. Ale Jezus Chrystus i Jego Ojciec Pan Bóg
to widzą i nas rozumieją, a nawet z przydrożnego krzyża i z Nieba pobłogosławią i tym dodadzą
nam otuchy i siły ducha do jazdy w dzisiejszym wyścigu, przynajmniej tak myślę.
A reszty chłopaków nie jestem w stanie na skrzyżowaniu zajętych, jak i ja sam, braniem zakrętu
w lewo w 90 stopniach, spytać. Ale święcie jestem przekonanym, że oni tak samo myślą i w
duchu to już zrobili.

[ Tą drogą kursuje autobus PeKaeS Sokółka - Siderka i z powrotem. Z tego skrzyżowania na prawo
po kilometrze czteroramienne skrzyżowanie do mojej rodzinnej wsi Cimanie, na pola i do lasów,
gościńcem w kierunku Achrymowiec, a obok rozstajnych dróg stoi Jezus Chrystus jako opaczność
przed wszelkimi chorobami i klęskami naszej wsi, co jest w kamieniu wykryte od stu lat.
Chodząc na pole, do lasu, do szkoły pokłanialiśmy się jako dzieci i dzisiaj się pokłaniamy czcząc
Pana Boga i Jego Syna Jezusa Chrystusa, który umarł na Krzyżu za nasze ludzkie grzechy, a po tym
Zmartwychwstał, żeby dać nam wieczne życie, kiedy po żywocie krótkim na Ziemi - będziemy żyć
wiecznie w Niebie. Obok tutaj za Dobrym Chrystusem, pamiętacie, kiedy byłem małym chłopcem,
rósł łubin, gdzie zapędzałem się - tutaj Pan Bóg błogosławił mnie i namaszczał na chłopskiego poetę.
W natchnieniu od tego dnia nim już się stałem. Kiedy dorosłem w pisaniu nim się stałem...   

A jest i było to tak:

Wierszowy  różaniec 

Ja, służebny laik poezji; ze świtem budzącego dnia -
słucham porannej zmiany śpiewu skrzydlatych,
witam spoza puszczy wynurzające słońce,
nocy mówię: żegnaj, dniu: dzień dobry.
Piszę poranny wiersz - karmię natchnieniem duszę
wrażliwą od tego czasu i miejsca:
     
Gdy  byłem  małym  chłopcem
[ buszowałem w łubinie ]

Gdy byłem małym chłopcem,
  zapędzałem się na chłopskie rozłogi,
   spotykałem podlaskich wyżyn pagórki,
    rósł kwitnący biało-niebieski łubin,     
     wchodziłem w jego gąszcz i woń,
      chrzcił mnie po wyniosłość poetyckich zaślubin,
       czułem się jak mały Boży Anioł w Raju.
Owady spijały nektar, szeptały o cichej poezji
   - natchniony byłem, jak dziecko Mickiewicza
    i za nic nie chciałem wyjść z tego polnego raju.     
Na niebie ukazał się znak w postaci Boga,
  przybył do mnie, pobłogosławił i rzekł:   
   Ty mój Boży synu, jutro będziesz poetą.   
Namaszczony dotykiem Boga, wzruszony
  natchnieniem, wonny zapachem łubinu,
   radosny wracałem ścieżką
    przez pola i łąki do domu.
Kiedy dorosłem zacząłem pisać wiersze.

Rozmyślam o tym o czym myśli kaleki człowiek,
idę nie nogami, a śladami wspomnień i jak dyktuje serce,
oczyma dotykam wiosennych krajobrazów, nieba,
serce me trzepocze, jak w locie skrzydła ptaka,
pierś uciska kamień, choć nie leży na sercu,
ślubnej dziękuję za trwanie, Bogu za życie,
światu za pokój, wiośnie za słonce i odradzania się przyrody,
ptakom za śpiewanie, drzewom za biel i zieleń i za oddychanie,
łąkom za ukwiecenie, polom za zielone i złote łany,   
zwiastunom wiosny za nabierania wrażliwości w dzieciństwie do przyrody,
rodzicom za przyjście na świat, miejscu za przeznaczenie;
po czym wyrosłem na duszę taką jaką jestem dzisiaj.
Piszę wiersze...

Mój Boże, otworzyłeś bramy raju,       
Przepiękną wizją dałeś nadzieję.           
Krainą łubinu przywołałem wspomnienia,     
Nostalgiczną pieśnią o spełnionych marzeniach...   

Czarna Białostocka - Podlasie, 10.04.2015, 11:44
     
Z rozstajnych dróg w lewo po kilkuset metrów obok usytuowana moja wieś rodzinna Cimanie. ]
Ciągle jesteśmy w zwartej grupie. Skrzyżowanie pokonaliśmy bez jakichkolwiek problemów
defektów rowerów, czy zderzeniem się ze sobą. Po stu metrach na prostej gościńca znajduje
się miękki piasek, nawieziony niedawno z racji przygotowywania drogi z czasem do położenia
asfaltu. Takie już chodzą pogłoski. Ale to na przyszłość. A na dzisiaj jest jak jest.
A jest tak, że gdy dojechaliśmy do miejsca drogi miękkiego piasku, od razu rowery nam
prawie stanęły, a zwłaszcza tym bardziej rower mój, który z racji może nie wyścigowego
kolarskiego, ale przynajmniej pół wyścigowego, w którym opony są węższe, niż w rowerach
u chłopaków. Jazda praktycznie w tym miejscu niemożliwa, a zatem wszyscy pośpiesznie
zeskakujemy z rowerów i ten odcinek ze sto metrów biegniemy z rowerami.
Tutaj wyraźnie widać i słychać, jak chłopaki są pomęczeni, nie mniej i ja, pchamy po piasku
rowery, ze zmęczenia sapiemy, jak parowozy, tylko z tą różnicą, że nie widać pary i dymu.
A u każdego z nas widać z wysiłku na czole pot, jak i włosy każdy na mokre. Lecz żaden
z nas nie odpuszcza, każdy stara się wyjść z tego choć krótkiego, ale trudnego odcinka drogi
i kontynuować wyścig jako naczelne. Pokonaliśmy ten kawałek trudnej drogi, wskakujemy
na rowery już na utwardzonej żwirowej drodze zwanej  przez tutejszych ludzi gościńcem.
Jeden za drugim jedziemy dalej... Na lewo drogi łąki, raczej podmokły teren prawie szuwary.
Trawy rożnego rodzaju wyróżniają się ukwiecone i niektóre przekwitłe już, i w tych miejscach,
gdzie bardziej mokro, nieużytki, siedlisko dobre ptakom, z czego w pełni hałaśliwie korzystają.
Ale akurat dziś nie czas nam przyglądać się krajobrazom żywej przyrody, ptakom.
A kręcić pedałami, kręcić pedałami, kręcić pedałami. A gdy z drogi widzimy prawą stronę,
to też widzimy i lewą stronę, gdzie od razu za drogą głęboki drogowy rów w którym często
mieści się po brzegi wody, zwłaszcza po zimowych roztopach na wiosnę.
Kiedy chodziliśmy jeszcze do młodszych klas i nie chodziliśmy jeszcze na skróty do szkoły,
a tędy gościńcem, było dużą atrakcją podziwiać pełne emocji przydrożne rowy wody
lub po zimie lód podzielony z coraz to wyższej temperatury na krę.
Za drogowym rowem od razu olchowe krzaki należące do wsi Łowczyki, głębiej wzrokiem
zapuszczając się, teren podmokły jak szuwary i całkowite nieużytki na wprost wzdłuż
gościńca aż do rzeki, dalej aż po pola uprawne bez łąki. Teraz już znaleźliśmy się na
łagodnym zakręcie w prawo, co nie stanowi żadnej różnicy zwłaszcza dla rowerów.
No chyba, jak jakiś kawaler będzie pędził setką e-MZ-etką enerdowską, to nawet może
i nie wyrobić zakrętu. Nam to nie grozi. Jak porośniemy, to kto wie.
Póki co, dziś musimy się zmagać na rowerach i kręcić pedałami...
Za zakrętem kawałek prostej, po czym most na rzece Siderka, za mostem już pod lekką
górkę ze dwieście metrów po czym lekko w prawo i po tym prosto aż do początku wsi
Starowlany. Ale myślą ja już się zapędzałem szybciej, niż rowerem, a tu jeszcze droga
przecież przed mostem i rzeką. Co nic nie pozostaje nam, jak tylko kręcić pedałami na
rowerze aż do skutku linii mety. Znajdując się już w miejscu mostu i rzeki, prócz mnie,
kiedy ja znam to miejsce od wielu dobrych lat, od wczesnego dzieciństwa, kiedy zacząłem
chodzić z mamą do babki w Poplawcach. Chłopaki zapewne, albo na pewno skoncentrowani
na wyścigu, nie zdążyli zauważyć może nie tak mostu, kiedy jest drewniany i prawie
niewidoczny. No chyba, że z tego powodu, że w jego miejscu o kilka centymetrów poziom
ma poniżej gruntu drogi. Jak i też absolutnie nie idzie przegapić, bo kiedy najeżdża na
drewniany most jest inny odgłos, niż po żwirowej drodze. Głuchy odgłos.
Jeśli i zauważyli, to przy takim zmęczeniu fizycznym podczas wyścigu szybko się zapomina.
Nawet i być może nie zauważyli po obu stronach mostu rzeki mego dzieciństwa.
Co prawda akurat nie w tym miejscu jest moją rzeką dzieciństwa, bo kiedy od drugiej strony
wsi, ale moja świadomość, że niedaleko stąd, bo między Łowczykami, a Starowlanami wypływa
rzeka rozpoczynając swój żywy bieg i prawie praktycznie zaraz za tym mostem po prawej stronie
w kształcie "u" okrąża moją wieś. Akurat w tym miejscu z prawej i lewej strony od mostu
i drogi nie wyróżnia się jak prawdziwa rzeka, bo odkąd łąki są zmelioryzowane, rzeka wygląda
nie inaczej, jak tylko zwykły rów z tą różnicą, że z podwójną szerokością jak zwykły rów.
Nie lubię rzeki w takich miejscach, gdzie już ludzka ręką sięgała zmelioryzowana natury przyrody.
Na szczęście po stronie lewej w kierunku Łowczyk, to tylko kilkadziesiąt metrów, a po tym
już krzaki duże i małe olchowe i rzeka pierwotnie naturalna snująca się meandrem wśród krzaków,
co tak od swego dzieciństwa uwielbiam. Wiadome, że to nie jest przecież rzeką jak Amazonka.
Ale z drugiej strony to i lepiej, bo cóż byłoby mi po Amazonki, kiedy na wskroś jest szeroka,
głęboka, długości już nie wymienię, że bez łodzi na wodę ani rusz. Raczej i dobrze, że rzeka
takiego niedużego rozmiaru. Ale zawsze to rzeka, gdzie są ryby, gdzie można chodzić nad jej
brzeg, posiedzieć, czy wejść do wody, gdzie w miejscach zmelioryzowanych wody jest po kostki
lub kolana. Natomiast z prawej strony w kierunku mojej wsi, rzeki zmelioryzowanej jest nawet
kilkaset metrów aż do olchowych krzaków. I tak od tego miejsca jak już wspominałem rzeka
w kształcie "u" snuje się meandrem wśród krzaków olchowych otaczających moją wieś.
Jak widzicie, w dobrym miejscu przyszedłem na świat i się wychowywałem przez kilkanaście
lat w tak przecudnym przyrodniczym miejscu, co też w jakimś stopniu wpłynęło na moją wrażliwość
i w końcu w dorosłym życiu opisywać te miejsca w swojej biografii. Ale tak naprawdę, to przede
wszystkim chyba decyduje charakter, osobowość kim w życiu się stajemy, ale powiadam i nie
wykluczone środowisko jak przyrodnicze tak i obyczajowe wiejskie piękne żyjąc z matką naturą.
To uwrażliwia na całe życie, czego  nie można zapomnieć. Zanim opuścimy to miejsce, jeszcze
muszę dodać mając w pamięci, że kiedy byliśmy mniejsi i tylko chodziliśmy tym gościńcem
do szkoły, często wchodziliśmy pod ten drogowy most. Co prawda na lekkim schyleniu, choć
byliśmy dziećmi, skoro most jest niski, ale pod mostem po obu stronach brzeg jest dość na tyle
szeroki i suchy, żeby było można tam posiedzieć, przyglądać się na drobne płotki, których w każdym
miejscu rzeki nie brakowało. A kiedy już pykaliśmy papierosy, idąc ze szkoły nie raz wychodziliśmy
pod most, żeby pod osłoną mostu po sztachać się sobie Sportem. Zdarzyło się nieraz i tak, że po
nasztachaniu się papierosami, kiedy poczuliśmy lekkie omdlenie, czy nawet lekkie mroczki w oczach,
w dodatku pod mostem było cieplej i jakby mniej tlenu - szybko w strachu wychodziliśmy na drogę.
Zwłaszcza starsi chłopcy potrafili pod mostem nawet załatwiać się. I po wejściu pod most, kiedy
śmierdziało, natychmiast wracaliśmy na drogę. Jak pamiętam chyba każdemu, a nawet każdej z nas
zdążyło się, kiedy wracając ze szkoły, nagle naparło zwłaszcza przy jakimś rozwolnieniu, pod mostem
załatwić się. A więc, jak widać ten most, a raczej pod mostem służyło nam do wielu okazji i zdarzeń.
Jak to na wsi w polu wśród natury. Przecież dzieci wiejskie nie bawią się w piaskownicy, jak miejskie.
Jeżeli urodziłeś i wychowujesz się w mieście, to nasz pecha, pecha co do nas wiejskich dzieci, bo nic
nie ma lepszego, jak przebywać na łonie natury, czego nam tak jak wam w mieście nie brakuje.
Wspominając ze szkolnego dzieciństwa ten most, nie mogę też zapomnieć, kiedy wracałem ze szkoły
sam, a i kiedy z rówieśnikami, nie tylko wchodziłem pod ten most, ale i raz to od strony Łowczyk,
szedłem brzegiem koryta rzeki dokąd zmelioryzowana i wypatrywałem suma lub miętusa ewentualnie,
gdyby się pojawił, natychmiast zdejmowałem z pleców tekturowy tornister, ale z oczu nie spuszczając
ewentualnej spotkanej ryby, tak żeby nie zniknęła z widoku w wodnych zaroślach lub w obrzeżnych
faszynach koryta rzeki, zdejmowałem z nóg trampki, podwijałem spodnie aż powyżej kolan
i natychmiast wskakiwałem do wody za rybą, łowiąc ją zwykłymi rękoma.
Tym bardziej po stronie drugiej mostu to samo robiłem i jeszcze z lepszym skutkiem, bo raz,
że odległość kilka razy jest dłuższa aż do naturalnego koryta rzeki.
Klawo było jak cholera. Teraz po takich ze wcześniejszych lat wspomnieniach, trzeba wracać
na drogę do wyścigu i zaiwaniać pedałami na rowerze, bo przecież nikt za nas tego nie wcale
zrobi. A tuż za mostem i rzeką droga prowadzi pod lekką górkę i jak to po żwirze jest trzeba
użyć więcej sił, by nadążyć za grupą i koniecznie trzymać się w grupie nie odstając.
Albowiem kiedy już z tyłu grupy się zostanie, może i nie być sposobu, możliwości, okazji,
by dojść do grupy. W moim przypadku zdawałoby się, że mam rower wyścigowy, to nie mogę
mieć żadnych w wyścigu problemów. Bardzo to jest mylne, a nawet złudne, bo jak już
wcześniej wspominałem, rowerem wyścigowym na którym siedzę i pedałuję, miałbym z
chłopcami przewagę na szosie, ale nie tu na żwirowej drodze z racji węższych opon.
Dobrze, że piasek mam(y) już za sobą. Jadąc po żwirze tylko chrobocze pod kołami, a nawet
od czasu do czasu grubszy żwir w postaci kamuszyków wypstrykuje spod opon, co raczej
nie utrudnia jazdy, gdy to słyszy się, a raczej trochę śmieszy i nawet dodaje werwy otuchy
do lepszej mobilizacji. W wyścigu to wszystko nic co mieliśmy utrudniające na trasie, to mamy
już za sobą i nawet to co jeszcze czeka nas w dalszej drodze przed sobą w żaden sposób nie
zaraża nas. My chłopaki wiejskie jesteśmy zahartowanymi twardzielami.
Nie pękamy się przed niczym. Trud dla nas w wysiłku fizycznym to codzienność...
Liczy się tylko sam fakt startu. W tym miejscu z obu stron pola uprawne gospodarzy rolnych
wsi Starowlany z prawej strony pagórkowate, z lewej strony pole równe aż po łąki i olchowe
krzaki w środku ich bagno - szuwary i dużo różnego krzykliwego ptactwa idącego w gody
i wysiadującego w gwiazdach potomstwa. Chodząc ścieżką na wprost obok bagna i szuwarów
z bliska bez żadnych przeszkód można było zobaczyć nawet gniazda na kępach jak kaczek,
a nawet i dzikich gęsi. Na olchach sporo różnych gniazd pustych, zwłaszcza tych ptaków,
które rozpoczynają lęgi wczesną wiosną jak na przykład wrony. Zasiedlonych też nie brakuje,
jak na przykład dzikich gołębi. Ale w tym czasie, kiedy już i jest wyraźne zmęczenie daje
o sobie znać, wspomnienie staje się obojętne, a tylko skupienie i wysiłek fizyczny ważny
jest nad którym trzeba mnie i kolegom zapanować. A i z drugiej strony racji chłopakom w
zupełności to wszystko tutaj nie jest znane, ale przecież o to ich nie będę pytał lub o tym
opowiadał, nie ten czasu. Trzeba pedałować dalej... Nikt za nas tego nie zrobi.
A wsparcie mamy od Dobrego Chrystusa, który stoi przy każdym skrzyżowaniu dróg i od
samego Najwyższego, co patrzy na nas z wysokich Niebios. Jedziemy dalej, już zbliżamy się
do skrzyżowania dróg przed Starowlanami, po stronie prawej gospodarstwo chłopskie pierwsza
stodoła szczytem do drogi, druga obora wzdłuż drogi, za oborą dom wzdłuż też drogi.   

[ We wcześniejszych klasach do tego domu chodziliśmy na religię, co w jakimś stopniu już
opisałem. Pamiętam księdza, który nauczał religii i nie tylko za palenie papierosów rózgą bił
po dłoniach, co mnie wtedy upiekło się, a tylko brata i Rysia nie ominęło.   
Ktoś widział nas w lesie i doniósł księdzu. Opisałem to w: DZIECI WIEJSKIE NIE BAWIĄ SIĘ
W PIASKOWNICY - "Wronie gniazda". Ale i był jak wychowawca w szkole, właśnie na tym
podwórku prowadził z nami grę w dwa ognie. ]

Te gospodarstwo posiada ogromnego obszaru podwórze, z racji tej, że choć już na kolonii,
ale blisko wsi, bo tylko za skrzyżowaniem rozwidlającym w cztery kierunki drogi w lewo
do wsi Starowlany, prosto do wsi Gliniszcze Małe ze trzy kilometry, na prawo do wsi
Zwierżany z ponad dwa kilometry, a cofając się do tyłu do najbliższej wsi Achrymowce
ze trzy kilometry, wcześniej w lewo na uboczu drogi do wsi Cimanie mojej rodzinnej.

[ Na tym obszernym podwórzu, po roztopach zimowych w marcu lub kwietniu, zwłaszcza
tuż przy drodze przy samym skrzyżowaniu nagromadziło się dużo wody.
Wyglądało to jak małe jeziorko. Po nocnych minusowych temperaturach, która jeszcze
bywały, woda zamarzała, co nieraz idąc do szkoły lub wracając do domu ślizgaliśmy się.
Pamiętam. ]

Wracając widokiem na krajobraz po lewej stronie drogi, tutaj nie ma budynków gospodarstwa,
a obszar mniej więcej hektarowy w postaci łąki pastwiska. Właśnie z tej strony z racji jeszcze
niższego ukształtowania terenu, po roztopach śniegu nagromadzonej wody jest jeszcze więcej
od rowów przydrożnych rozległej aż na całą łąkę. I tutaj bardziej wygląda to jakby małe
jeziorko. Znajdując się już przy skrzyżowaniu całą grupą skręcamy w lewo do wsi i od początku
mamy już "kocie łby"* po których źle jechać, tak źle aż szczęki drżą, zęby dzwonią, skąd każdy
z nas jak najszybciej próbuje przemieszczać się ze środka drogi tuż przy krawężniku i stara się
utrzymywać tak przez całą wieś aż na końcu skończy się bruk. Nawet nie biorąc pod uwagę
tego dla renomy, kto będzie na czele wyścigu, kiedy będziemy przyjeżdżali koło szkoły,
gdzie oczekują na nas dziesiątki dzieci i nauczyciele. A już widzą nas i już nawet słyszymy,
jak kibicują wszystkim nam - krzycząc - szybciej dawajcie szybciej...
Tymczasem dreszcze po plecach przeszyły mnie -:w klatce piersiowej poczułem skurcz z tego
faktu. Nic dziwnego dla mnie, skoro jestem przecież wrażliwym chłopakiem, choć tymczasem
nie wiedzą tego obok mnie moi koledzy, tym bardziej o 500 metrów oddaleni stąd dzieci
i nauczyciele przed szkołą czekających na nas. Już przyjechaliśmy kilka domów - jesteśmy
w miejscu, gdzie chłop w szczycie obory hoduje gołębie.   

[ Za każdym razem idąc do szkoły, a tym bardziej, kiedy wracając ze szkoły do domu,
nigdy nie omieszkałem, żeby nie poprzyglądać się na gołębie, które tymczasem przebywały
na dachu lub w szczycie gołębnika tzw. klapy zamykającej wyjście gołębi ze środkowego
gołębnika w razie przybicie się cudzych gołębi lub np. przed sowami, które przy zapadnięciu
dnia w noc, potrafiły wchodzić do gołębnika i żywienia dziobaniem pożerać z gniazda pikieta
jeszcze nieopierzone. A tym czasem, kiedy sowa złodziejka, morderczyni dziobiąc pożera
nieopierzone z gniazda pisklęta, stare gołębie ze strachu zamykamy w kąt gołębnika,
iż gołębie nie mają instynktu wojowniczego zażarcie na śmierć i życie bronić swojej rodziny
swego domostwa. Jedynie samce czasami biją się w zaletach o gołębicę, ale to zawsze
działo się na dachu lub na zewnętrznym gołębniku. Jedynie samce, a nawet i samice wśród
stada, jak to jest wśród różnych gatunków ptaków, czy zwierząt, stosują hierarchię
i przywództwa, co w każdym gatunku to rozumieją i przestrzegają.
A jeśli któryś z ptaków lub zwierząt posiadający za dużo energii lub adrenaliny, co przydarza
się podczas godów lub rój i łamiące nieprzestrzeganiem zasad, przez przywódców dochodzi
do przywrócenia porządku i zasad. A z wymienionych przyczyn jeśli zbuntowani nie chcą
podporządkować się dochodzi do walki i po walce dowodzi stadem zwycięzca.
Też jak i u ludzi, tylko z tą różnicą, że u ludzie nie decyduje siła fizyczną i nie rozum,
a wykształcenie z którego zajmuje kierujące stanowisko. ]

Dzisiaj nie pora i czas podczas wyścigu przyglądać się tutejszym na dachu i na gołębniku
zewnętrznym gołębiom, a tylko przez sekundę spojrzałem i dalej kręcę pedałami...
Za oborą z gołębnikiem, dróżka polna, którą czasami chodzą dzieci do szkoły z tej samej
wsi mieszkający na kolonii. Teraz po tej samej stronie zaraz przy ulicy studnia należąca
do mleczarni i o kilka metrów dalej mleczarnia, z której wyszła pani przyjmująca od chłopów
dostawę mleka, i z wielkim zainteresowaniem przygląda się nam...   
A po lewej stronie stary wielki sad.   

[ Zwłaszcza po szkole, kiedy byliśmy wygłodzeni i burczało w brzuchu, bo gdy szło się do
szkoły na godzinę ósmą, przez co wstać trzeba było co najmniej o godzinie szóstej, żeby
wyjść z domu po siódmej dwadzieścia i w niecałe czterdzieści minut być już w klasie,
zazwyczaj nie jadło się śniadania tylko np. jedynie na szybko poza kubkiem mleka
z pajdą czarnego chleba. A o kanapkach ze sobą do tornistra do szkoły, to już nie było
mowy, chętnie po kryjomu biegliśmy w sad, żeby ukraś jabłko, czy jakąś gruszkę.
W dobroci, tym bardziej w luksusie przelewek nie było, można o tym było tylko pomarzyć.
Kiedy już maiło się złotówkę, było się kimś. Biegło się do Pomoc Chłopska i kupowało się
dużą słodką bułkę za tę złotówkę. Pamiętacie z wcześniejszego opisu:
"PIERWSZE ZAROBIONE 2 ZŁOTE" ]     

Za sadem jeszcze przed szkołą dwa gospodarstwa, to po lewej stronie, po prawej też dwa
gospodarstwa, te drugie już razem ze szkołą. Wracając do prawej strony gospodarstwa,
też posiada sad nawet duży na odległość, jak długość ogrodzenia szkolnego.

[ Ale z tej strony od ulicy nigdy nie zakradaliśmy się w sad ze względu na budynki w pobliżu
gospodarza, a od strony drugiej polnej i łąkowej - stamtąd trudniej nas małych złodziejaszków
gospodarzowi sadu było dostrzec, zatem stamtąd od spodu siatki ogrodzenia szkolnego
lub już dalej na wolnej przestrzeni wbiegaliśmy w sąd i łupiliśmy gruszki, jabłka do woli.
Klawo było jak cholera. Wy w mieście nie mieliście tego. ]

Szkoła już tuż tuż na odległość rzucenia kamieniem. A nikt z nas nie kwapi się, żeby odskoczyć
od grupy, choć na pięć metry na przykład, choćby z tej racji, żeby popisać się przed uczniami
i nauczycielami? Sam zachodzę w głowę, że tego nikt wraz ze mną nie robi, nie ma odwagi
zdecydować się na ucieczkę? Czyżby zmęczenie u chłopaków tak ogromne jest i daje o sobie
mocno już znać? Czy to jest tylko taki taktyczny plan? Czy to może jakiś wstyd ogarnia
wszystkich nas przed całą szkołą i paraliżuje wszystkich nas? Tak czy siak tak jest.
Nie. Powodem są "kocie łby" po których rozszerzoną grupą na całą ulicę źle jest jechać.
Stąd każdy z nas tylko skupia się jechać sznurem jeden za drugim przy krawężniku przy
którym do metra w kierunku środka ulicy znajduje się na bruku mocno ubity piasek, co daje
drogę jakby jechało się nie po bruku, a po drodze gruntowej nawet lepszej, niż na gościńcu.
Jedziemy jak jedziemy, ja w środku rozciągniętego peletonu, jakby ciągle czekający na
dogodne dla mnie miejsce na oderwanie się od grupy i na skuteczną ucieczkę.
To już jest w moim planie, ale spokojnie, mam przecież na to całe pełne okrążenie.
Przejeżdżamy koło szkoły - dzieci, młodzież i nauczyciele wszyscy, co są pod szkołą skupieni
kibicując nam oklasków i gardeł nie żałując zwłaszcza najbardziej zagorzale aktywne dzieci
młodsze ze swoją żywotnością spontaniczną! Klawo jest jak cholera.
Widzimy to i słyszymy i w duchu dziękujemy wszystkim tutaj zebranym szkolnym i po drodze
ludziom przypadkowym, co nas widzą. W sercu - duszy - i umyśle jestem tak emocjonalnie
mocno przewrażliwiony, że nawet nie zauważyłem Teresy w której przecież, choć tajemniczo
i wstydliwie, ale jak najbardziej prawdziwie się kocham... Ale nam nie czas to podziwiać
i serdecznie wszystkim ukłonami  dziękować. Musimy kręcić pedałami dalej...
Nikt tego za nas nie zrobi. Fajnie było przejechać koło szkoły - w sercu - duszy - i pamięci
to pozostanie... Od szkoły rozpoczęło się drugie i zarazem ostatnie okrążenie wyścigu
na którym znaleźliśmy się w trakcie... A że jest to drugie okrążenie wyścigu, to i droga jak
i krajobraz ten sam poza wyjątkiem, jak człowieka obok drogi, czy po drodze spotyka się.
A całkiem już nie wchodząc w to, czy człowiek jest ten sam, czy całkiem odmiennie nowa
osoba. Nie wspominając już przypadkowo napotkanych zwierząt na drodze, czy obok drogi
na polu. Ptaków w powietrzu, a nawet i na ziemi już byłoby to za banalne, żeby przyrodę
opisywać do znudzenia, bo przecież po jednym okrążeniu w niczym się nie zmieniło,
choć zwłaszcza ja przyrodę z natury wrodzonej dostrzegam i z uwielbieniem podziwiam...
Jedziemy dalej, znajdujemy się już na kolonii wsi Starowlany, w tym miejscu postanowiłem
odskoczyć chłopakom. Droga ta sama jak na pierwszym okrążeniu, bo w tak krótkim czasie
w niczym nie mogła się zmienić, bo to ani deszcz nie padał, ani chłopska furmanka pechowo
na drodze przypadkiem się nie rozkraczyła, a tylko z tą różnicą, że widzę!
Chłopaki ogromnie są pomęczeni i kręcąc pedałami sapią, jak parowozy.
Nie zapominam, że i ja nie jestem śpiewającym po nocy obudzonym ptaszkiem, tylko
podobnie zmęczonym. Niemniej w świetle chłopaków, tak jak popatrzyłem na nich, wydaje
mi się, że jestem, jakby mniej zajechanym - słabiej sapiącym po wysiłku, jakim jest wyścig,
czującym jakby bardziej jeszcze świeższym. Pomyślałem - może to teraz nadszedł ten czas,
żeby spróbować chłopakom odskoczyć i może coś z tego dla mnie dobrego wyniknie?
Poczekam tylko na dobry moment na dogodne podłoże drogi, gdzie nie będzie w ogóle lub
przynajmniej w mniejszym stopniu w środku kolein od wozów chłopskich wybitych od kopyt
końskimi sypkim piaskiem. A żeby nie stwarzać chłopakom odgadnięcia, jakie mam zamiary
na dalszą część wyścigu, jadę koleiną w środku grupy. Teraz zauważyłem, że w przodzie
akurat już takie miejsc się nadarzyło, więc kiedy dojechaliśmy, ot tak znienacka z lewej
strony drogi przeskoczyłem na prawą i kręcę ile sił w nogach do przodu.
Chłopaki, po zorientowaniu się, zaczęli mnie gonić. Zatem i ja raz jeszcze przyśpieszyłem
ucieczkę przynajmniej na tyle, żeby utrzymać ten dystans przewagi, jaki udało mi się
stworzyć po  pierwszym żywienia i tak kontrolować uzyskaną przewagę dystansu.
Po pierwszej próbie dojścia mnie, kiedy chłopaki przekonali się, że z braku już sił nie są
w stanie mnie doścignąć, odpuścili nie zmniejszając dystansu, jaki mi się udało wcześniej
nadrobić. W tym układzie sam też odpuszczam, żeby przypadkiem nie przechowywać,
a tylko raz po raz oglądając się do tyłu staram się utrzymywać wyrobienie przewagę dystansu.
Teraz tylko muszę zachować sportowca spokój, żeby tylko nie spalić się psychicznie i fizycznie
na trasie. Kontrolować wyścig i nie dać się, aby chłopaki do mnie doszli, bo wtedy musiałby
ponawiać odskok ucieczki. A gdy już dojadę do skrzyżowania dróg Starowlany - Wołkusz -
Łowczyki i znajdę się za skrzyżowaniem w kierunku Łowczyk, tam jest z górki, to spróbuję
wyczesać z siebie więcej sił pedałując z przygarbioną sylwetką, jak prawdziwy kolarz w
trykocie Biało-Czerwonym w Wyścigu Pokoju przemierzającym przez trzy państwa.
A i kiedy przez Łowczyki będę przejeżdżał, kto mnie zobaczy, popiszę się jaki to ja dobry.
Klawo jest jak cholera. Teraz takiego dostałem powera prowadząc w wyścigu, że nawet
przestałem czuć zmęczenie. Jadę sam i sam ze sobą ścigamy się.
I choć do tyłu nie oglądam się, wiem że choćbym i się obejrzał, nie zobaczyłbym, gdzie są
koledzy, jak daleko znajdują się w tyle. Krajobraz tego nie ułatwia, ale wiem, że zostali
z kilometr z tyłu. Czuję ogromną radość, że utrzymam to prowadzenie lub nawet i poprawię,
choć to już nie jest i konieczne, bo i to przecież nie wyścig przynajmniej dwu etapowy,
gdzie z pierwszego etapu czas zaliczany byłby do drugiego. Kręcę pedałami sam i sam
pomnażam lub dotychczasową utrzymuję przewagę. Jadąc z pochyloną sylwetką, bo i rower
z kierownicą, jak w wyścigówce do pochylenia sylwetki bardzo sprzyja.
Emocje mną targają, bo czuję się jak prawdziwy kolarz, jak w prawdziwym wyścigu.
I to mnie nie zawstydza, a dodaje jeszcze większych sił. Teraz już przejeżdżam przez
Łowczyki i z tej racji, że jestem na drodze sam, nie mam żadnych przeszkód, czy utrudnień
obok siebie uczestniczących w wyścigu kolegów. Stąd bez przeszkadzania sobie, mogę
wybrać drogi stronę tę, którą widzę za najbardziej pożyteczną w utwardzonym gruncie.
A że przez wieś jest po bruku, wybrałem adekwatnie stronę jak najlepszego i najłatwiejszego
przejechania bez jakiegoś nie daj Panie Boże upadku. Co prawda nie mogę się pochwalić
mieszkańcom wsi, jaki to ze mnie dobry kolarz, sportowiec, kiedy przejeżdżając przez wieś,
nie widzę ani jednej duszy mieszkańców. Nie wiem, czy siedzą w domu, czy w polu są?
Ale i w polu nie widać ich. Jedynie prawie już na końcu wsi, Stasio z podwórka przygląda się
mojemu wyczynowi, wiedząc o wyścigu, choćby i z racji tej, że widział nas podczas pierwszego
okrążenia. Macham do niego ręką, bo przecież i znamy się, tylko z tym, że on już nie chodzi
do szkoły, jest o kilka lat starszy. I już teraz gospodarz na roli całą gębą, akurat kiedy jego
ojciec jest listonoszem i ponad pół dnia jest poza domem. A poczta nasza aż w Zalesie,
gdzie i parafia oddalona od Łowczyk z siedem kilometrów. A jego ojciec chodzi przecież pieszo,
zajść na pocztę, wracając w kierunku powrotnym zalicza po drodze Zalesie Mieleszkowskie,
Mieleszkowce, Pawłowicze, [ a może i Litwinki ], Achrymowce, Cimanie moją rodziną wieś
i na koniec kończy dostarczanie przesyłek do swojej wsi.   

[ Ten człowiek to dopiero nachodził się, a i jeszcze często trzymały mu się takie żarty,
kiedy przynosił przekazy pocztowe i to aż z Kanady od jej syna do babci Rysia mego kolegi:
- Babppppppka w domu?   
Śmialiśmy się z tego, po czym odpowiadaliśmy:   
- Babka w domu! ]

Po kilkusekundowym wzrokowym spotkaniu ze Stasiem, mijam jeszcze trzy domy i już jestem
poza wsią. A że droga jest jak w pierwszym okrążeniu, nie ma co się powtarzać, a tylko
pedałować z lekkiej górki, co ułatwia odpoczynek. Gdy rozpędzę się i po tym przygarbię się
sylwetką i tym samym, choć z trzydzieści sekund uzyskuję czasu na odpoczynek.
Już dojechałem do skrzyżowania z gościńcem. A tutaj przecież na rozstaju dróg obok stoi
Dobry Bóg Jezus Chrystus. Zatrzymuję się - stoję - patrzę do tyłu, nie widzę nadjeżdżających
kolegów, zapewne może jeszcze są we wsi? A zatem mam czas, zapewne już koledzy nie
dojdą mnie. A jakieś nagłe załamanie fizyczne, czy nawet z wysiłku jakieś omdlenie mam
nadzieję, że to nie spotka mnie. A po drugie przecież stoję przed Najwyższym Panem Bogiem
w postaci Jego Syna. Żegnam się po czym kłaniam się i mówię:     
- Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus.
[ metafora autora - tak nauczono mnie w domu i na religii ]
- Panie Boże. Jezu Święty, daj mi dużo siły i prowadź mnie do celu, którym jest dzisiejszy
nasz szkolny wyścig kolarski.
Po czy ponownie żegnam się, wskakuję na swoją kolarzówkę, skręcam w lewo na gościniec,
po około stu metrach powtarza się miękki piasek, zeskakuję z roweru - szybkim biegiem,
ale bez paniki pokonuję ten utrudniony odcinek drogi i wskakuję na rower - kręcę pedałami
już nie mając przed sobą żadnych przeszkód, tylko droga żwirowa gościńca i tylko ja jedyny
samotny kolarz na drodze. Nawet nie napotykam żadnej furmanki obojętnie w którym kierunku.
Ptaków, zwierząt, owadów, a nawet krajobrazu już nie wspominam, co jest niezmienne jak w
pierwszym okrążeniu. Tylko szybciej, choć powtarzam sam sobie, ale bez paniki, kiedy mam
taką kolosalną przewagę nad kolegami, że nawet, z całym szacunkiem, nie dogoniłby mnie
sam Mistrz Ryszard Szurkowski. Nie z tej racji, że ja mistrz kolarski, tylko z tej racji, że już
zostało mało dystansu do mety. Już czuję, jak na mecie uniosę ręce do góry, jak prawdziwy
kolarz, który wygrywa etap kolarskiego wyścigu. ...Ale klawo będzie jak cholera.
Ja Miecik tak nazywany w szkole ...jako pierwszy przekroczę linię mety szkolnego wyścigu
kolarskiego. ...Zaimponuję Teresie. Już czuję się niepokonanym zwycięzcą.
Z tego faktu aż pierś rozpiera z wrażliwości i emocji... A moja z natury wrażliwość jeszcze
ku temu dodaje wzruszającej pikantności... Tymczasem przejeżdżam most i rzekę mając po
jednej i drugiej stronie. Ale nie wracam do wspomnień, jak podczas pierwszego okrążenia,
a skupiam się nad podjazdem pod lekką górkę wkładając w pedałowanie więcej sił, żeby ją
pokonać bez większego uszczerbku utraty sił, jakie jeszcze aż do mety we mnie tkwi.
Na mecie po wyścigu wreszcie od zmęczenia fizycznego odetchnę.
Ale z pewnością od wrażeń i natchnień z pewnością nie. Już czuję jak we mnie buzują emocje
i wrażliwość... Teraz po głowie mi chodzi nie już wygrany wyścig, którego i tak jeszcze nie
ukończyłem, a Teresa w której miłośnie bujam się na całego... Już znajduję się na całej
prostej aż do rozjazdów w cztery strony świata w którym są najbliższe wioski.
Dojechałem już do skrzyżowania i po skręcie w lewo pozostała mi tylko jedna prosta przez
wieś szkolną aż do mety przy szkole. "Kocie łby" swobodnie omijam jadąc tuż przy krawężniku.
A od tego miejsca już widać na ulicy dzieci i młodzież szkolną, którzy czekają na nasz przyjazd.
Kiedy ja widzę ich, oni widzą z pewnością też i mnie. Nawet zauważyłem wielki dzieci ruch
i młodzieży przemieszczającej się z jednej na drugą stronę ulicy. To, że wyścig mam już wygrany,
o tym dobrze wiem. Ale kiedy za niedługo przekroczę linię mety, jako pierwszy najlepszy w tym
naszym szkolnym wyścigu kolarskim, muszę z tym skupieniem się uporać i z tym wszystkich
kto na mecie obecny czeka na mnie. Już dochodzą do mnie okrzyki:
"Jedzie! Jedzie! Jedzie! Tylko jednego widać!" Ciarki po mnie przechodzą z tego faktu, który
jest jawą, a nie żadnym przecież snem. Dumą i radość rozpiera mnie...
Trzeba uporać się z tym i pokazać wszystkim, jako to ze mnie twardziel.

[ W startach sportowych, a nawet i w zwycięskich już miałem do czynienia, kiedy brałem udział
w biegach narciarskich w powiecie Sokółka i u siebie w szkolnych zawodach. To i bez problemu
i dzisiaj sobie poradzę. ]

Ostatnie metry wyścigu przede mną. Kręcę pedałami, jak szalony z sylwetką pochyloną na
rowerze, jak prawdziwy kolarz, żeby przypodobać się Teresie. Zapewne mnie widzi.
Od krawężnika odbijam na sam środek ulicy, choć niewygodnie jechać po bruku.
Ale jestem sam, nikt mi nie przeszkadza na drodze, to i wywrotka spada prawie do zera.
A to z tej racji zjechałem na bruk samego środka ulicy, żeby przekraczając linię mety,
podnieść ręce do góry na samym środku ulicy tak, żeby był dla wszystkich tutaj obecnych
najbardziej widocznym do zademonstrowania mego zwycięstwa i żeby to było jak najbardziej
spektakularne dla wszystkich obecnych, a zwłaszcza dla nauczycieli i dla Tereski.
I też, jak to robią kolarze w Wyścigu Pokoju, kiedy przekraczają linie mety jako pierwsi.
Po obu stronach mety rozchodzi się niesamowity krzyk dzieci i młodzieży szkolnej.
Już tuż tuż jestem przed metą - wyciskam ze swoich nóg wszystko co mam jeszcze,
a na dziesięć metrów przed metą podnoszę się sylwetką do góry - puszczam kierownicę -
unoszą ręce do góry, jak prawdziwy kolarz, jak robi to Szurkowski lub Szozda.
I tak przekraczam linię mety jako zwycięzca! Za linią mety wyhamowałem i zwróciłem, patrzę
czy nadjeżdżają chłopaki. Ale na całej długości aż do początku wsi i zarazem skrzyżowania,
chłopaków pojawiających jeszcze nie widać. Spocony, ciężko oddychający i zmęczony,
podpałem rower o szkolny płot, po czym usiadłem na trawnik, czekając na przyjazd
chłopaków, choć ich dalej ani śladu widoczności. A gdy już przyjadą na metę, jak będą się
ścigać na mecie i który z nich jakie miejsce zajmie, to już dla mnie sprawa drugorzędna.
Jak zrobiłem swoje, wygrałem i to tylko liczy się dla mnie. Tymczasem mimo zmęczenia,
szukam wzrokiem Teresy, ale ze wstydu do niej nie podchodzę. To co czuję do niej, przekazuję
jej to myślą i wyobraźnią... Szkoda, bo zapewne o tym nie wie. Też i nie wiem, co tymczasem
ona czuje do mnie?

[ Prócz rzucania kartek z ławki w jej stronę: Kocham Cię! Nigdy w jawny sposób tego jej nie
wypowiedziałem. Wstydliwość zawsze paraliżowała mnie. ]

Nagrody za zwycięstwo w szkolnym wyścigu kolarskim szkoła nie przewidziała poza samym
zorganizowaniem wyścigu. Nagrodą dla mnie stała się sama satysfakcja, że brałem udział
w wyścigu i wygranie go. Klawo jest jak cholera. Ciesz się życiem tam, gdzie mieszkasz.
Kochaj te strony skąd pochodzi.

  Objaśnienie: "kocich łbach - kocie łby"* - autorowi chodziło o bruk uliczny.

16

(1 odpowiedzi, napisanych Ogólnie)

Na tym Forum FAR, który jest specjalnie dla takich osób, jak my po urazie rdzenia kręgowego
czyli kręgosłupa, tylko tacy tutaj m. in. przebywają, a przede wszystkim tu się wpisują. 
Nie wykluczone jest też, że zaglądają na te Forum FAR i osoby, które nic nie mające spólnego
z tym schorzeniem. A choćby i m.in., którzy już o tym wiedzą, że można zajrzeć do moich wierszy. Wnioskuję to po tym, że otwieranie mego tematu wierszy dobija już do 300 tys.
W razie zwracania się do mnie, proszę tylko na ty. Po porostu Mietku. Tutaj wszyscy są równi.

Miło i serdecznie pozdrawiam. Nowy Rok 2020 tuż tuz!  Mój e-mail: Mietko_1@wp.pl

.
        DZISIAJ  38.  ROCZNICA  WPROWADZENIA  STANU  WOJENNEGO 


W tym mamy 30. lat III RP, a postkomuna ciągle dobrze się ma. 
To "Magdalenka" i "Okrągły Stół" tą ciągłość postkomunie zagwarantował i zapewnił.
A teraz na wiecach krzykacze i podżegacze i ich "resortowe dzieci" lamentują,
że nie ma demokracji! Odgadłem skrót PO - partia obłudy.   


                 JEDEN  DZIEŃ  Z  ŻYCIA  GÓRNIKA *

        MARTWA  CISZA  PRZED  BURZĄ  [ 12-13.XII.1981 ]

[ 13  XII  2019  W  38  ROCZNICĘ  WPROWADZENIA  STANU  WOJENNEGO ]


Jeden dzień z życia górnika.

Zima mroźna jak na Podlasiu, choć to jest Górny Śląsk.
Nic nie wisi w powietrzu prócz siarczystego mrozu.
Poza tym spokój i cisza, znikąd wokoło ani żywej ludzkiej duszy, 
jedynie tylko ja idę na "szychtę"*, śnieg skrzypi pod stopami,
taki tylko słyszę wkoło siebie odgłos. Jest późny sobotni wieczór,
pośpiesznie jednym rytmem idę na nocną "szychtę".
W domach osiedlowych migocą w oknach telewizory jakby nigdy nic.
Szklana pogoda. Z kominów ścielą się przy ziemi dywany dymu, czuć swąd.
To mnie wcale nie zraża, przeciwnie nawet lubię zapach ten.
Na przystanku autobusowym żadnej żywej duszy, jedynie po drugiej
stronie ulicy dwóch pijaczków za węgłem restauracji "Pod Kasztanami",
spierają się o coś, ledwie utrzymują się na nogach.
Im "szychtą" będzie łóżkiem? Mnie za godzinę nocka spędzona na poziomie:
-300 = 650 metrów pod ziemią. Przyjechał przewóz na przystanek, wsiadłem,
w nim kilku kamratów jedynie, bo to nie jest przewóz z KWK "Ziemowit",
a mego pracodawcy PRG Mysłowice. W autobusie ciepło i przytulnie,
z Jaworzna przez Niwkę Sosnowiec i Mysłowice zdążył już się rozgrzać.
Taka temperatura zamula i szybko można usnąć, bo przecież jest już późny
wieczór, a podczas dnia śpię jak zając, a przecież organizmu nie da się oszukać.
Autobus, choć stary gruchot, ale z powodzeniem zawlókł się na "grubę"*.

Na "grubie", gdy wchodzi się do szatni, kto pierwszy raz może nieźle przestraszyć się
lub odnieść stresujące psychice odczucie, bo to tak wygląda jakby jacyś wisielce wisieli.
A to wszystko tylko po to, żeby ubranie wraz z gumiakami na łańcuchu kołowrotkiem
zaciągnięte do góry po "szychcie" wyschły. I jeszcze w dodatku każdego górnika
z wyjątkiem ma zamknięty hak na kłódkę przed ewentualną kradzieżą.
Też i jest każdy hak ponumerowany, żeby zwłaszcza na początku górnik z lepszą
łatwością mógł odnaleźć numer swojego haku. Bez wstydu przyznaję się, że kiedy
byłem nowo przyjętym górnikiem kilka razy też mi się zdarzyło szukać swego
numeru haka lub co najmniej przeoczyć i trafić nie do swojego.
Ale to żaden problem, kiedy z czasem oponuje się i do własnego haku trafia się tak,
jak ptak do swojego gniazda.

Przed zjazdem na dół przed lampownią tylko sami górnicy z PRG Mysłowice.
Zanim pobierzemy znaczek z identyfikującym numerem górnika, wypalamy po
jednym, a jeśli jest na to czas przed zjazdem, to nawet i po dwa papierosy,
bo jak może nie wiecie, że na dole nie można palić ze względów na obecność metanu.
A co oznacza wybuch metanu, to każdy z nas zdaje sobie sprawę do czego to może 
doprowadzić?! Co prawda kopalnia na której pracuję nie jest kopalnią, gdzie występuje
metan, ale przepis jest jeden zabraniający palenia papierosów na każdej kopalni.
Pobraliśmy znaczki, lampy i przez lampownię po stromych schodach pod główny szyb.
Z dołu winda przyjechała, sygnalista otworzył bramę, powchodziliśmy do windy,
jak jakieś zwierzaki do klatki w szarych ubraniach i w brązowych kaskach na głowie,
sygnalista zamknął bramę windy i posłał do maszynisty windy sygnał gong gong
i winda ruszyła nabierając coraz to większej prędkości, aż nabierze prędkości
8 metrów na sekundę. Jakiś strach zawsze gości w świadomości zwłaszcza mojej,
żeby lina windy nie zerwała się i nie spadła wraz z nami na sam dół?!
Choć wiem, że są prowadniki, które nie tylko utrzymują stabilność pędzącej windy,
ale i w razie zerwania się liny, prowadnik zaciska się i wyhamowuje windę.
Podczas zjazdu ludzi na dół, nie słyszałem, żeby urwała się lina windy, ale słyszałem, ]
że lina urwała się podczas wywozu węgla lub kamienia z dołu na powierzchnię,
stąd strach zawsze pozostaje w człowieku. Ale kogo to obchodzi, masz chłopie to co
wybrałeś. Nikt tutaj pod przymusem ciebie nie przysłał. I prawda nie zaprzeczam,
sam zdecydowałem, żeby przyjść na dół po to, żeby coś mieć, osiągnąć w życiu.
Tutaj nie mam na myśli statusu rangi społecznej, a dla prostego poprawienia lepszego
funkcjonowania materialnego jako obecnie tak i na przyszłość, kiedy założę rodzinę,
zdobędę mieszkanie do życia rodzinnego. Na dół "szola"* pędzi - opór powietrza
smaga po roboczym ubraniu i raz po raz strugami słonej wody chłosta nas po twarzy
i to wcale nie czystą, a rdzawą, jak za jakąś karę obryzgując, jeszcze gorzej, jak za
jakiś wyrok lub jak za poniżenie gardząc ziemskim człowiekiem, że sięga poza Naturę
i ponad nią w głąb ziemi. Tego z czasem ziemia nie wybacza!   

Wychodząc z windy już na dole:

https://photos.google.com/photo/AF1QipMjLqkpFI0YnneCp7mQ19YFX1AOJgCBoUXDQcmA?hl=pl

zmierzając chodnikiem wentylacyjnym do przodka*, gdzie nasza robota, powietrze
na wylot przewiewa ubranie aż do skóry, a nawet i duszę. Na powierzchni noc tym,
którzy mogą spokojnie spać. Na dole czas tym, którzy muszą harować.
Tam i tu ciemno, a różnica nie do porównania, lecz rozumie tylko ten kto przeświadczył
się na własne oczy i na własnej skórze, tym gorzej kto na własnym grzbiecie.
W miejscu, gdzie strop zacisnął chodnik tak, że trzeba przechodzić na czworaka,
tu najbardziej boję się o życie. Przeciskając się przez ten nazwijmy wąski przesmyk,
zawsze mam strach, że w tym czasie chodnik może całkiem zacisnąć się i będzie
po mnie na zawsze?! Zwłaszcza wtedy większy strach mnie ogarnia, gdy w tym
czasie zdarzają się na innych oddziałach górnicze odstrzały?! A po wielu milleniach
w kamieniu zostanie po mnie tylko odbicie szkieletu człowieka, jak ten listek paproci,
czy skamieniałość jakiegoś zwierzęcia?! Ale przecież oprócz mnie kogo to obchodzi,
gdy w tym miejscu nie ma już Boga. O nie, nie ma Boga:

https://www.youtube.com/watch?v=KkhHF0qUsKE

To któż ciebie chłopie obroni, jeśli sam się nie obronisz?! Najgorsze w tym czasie
pomyśleć jest to, że w tym miejscu, w chwili tej przeciskając się na czworaka przez
ten wąski przesmyk zaciśnięty powykrzywianą obudowę pierścieni strop może nagle
zacisnąć się bardziej lub zawalić się i zasypać nas na dobry amen?!
Tak myśląc, to nawet z samej wyobraźni oszaleć można lub co najmniej dostać
takiego cykora, że już po pierwszym dniu po wyjeździe na powierzchnię świtą,
zrezygnuje się z roboty i ze zjazdu na dół na zawsze. Otóż są i tacy, którym obraz
tego nieludzkiego miejsca jest tak bardzo zastraszającym i nadludzką wytrzymałość
psychiczną straszniejszym od wyobraźni, choć to nic nie ma wspólnego ze śmiercią,
a tylko na dole z robotą. Albowiem, jak to się przyjęło mówić: wypadki chodzą po
ludziach i przytrafiają się wszędzie. Mimo to tacy już nie wracają na dół drugiego dnia,
choć to nic nie ma wspólnego z tym, że: drugi raz nie wchodzi się do te samej rzeki.
Tutaj jest chleb dla klasy chłoporobotniczej. A jak pachnie i smakuje, wiedzą tylko oni.
W miejscu roboty ciemno, straszno, hałas maszyn górniczych, gorąco i brak dobrego
tlenu lub na przewiewnym chodniku zimno i ciężko tak bardzo jest, jak po kacu
alkoholowym i przy tym papierosowym lub jak z niewyspania się słabym i otumanionym
się jest. Tutaj na dole robota jest dla twardzieli, ale nie dla "świrów", tym twardzielem
o dziwo może być nawet z charakteru i mięczak, ale nigdy "świr", wręcz przeciwnie
tutaj tylko może być tym twardzielem mięczak, bo "świr" tutaj nigdy nie przyjdzie.
Kto kim jest prawda pokazuje tutaj, gdzie "ki diabeł" nawet chowa się po wnękach,
gdzie ciężar ziemi czuje się na karku i tutaj, gdzie nawet sam Pan Bóg nie pomoże,
bo Go tutaj wcale już nie ma. A więc jak swego czasu mawiał stary "baca":
"Wierz w Boga, ale Bogu nie wierz!" - doradzając turyście, który szedł w góry.
Tutaj jest jeszcze gorzej, skoro nie ma dokąd uciec; nie ma gór, nieba, nie ma chmur,
tylko ciężar Ojczyzny ziemi nad głową i nad górniczym karkiem i grzbietem.
Nie ma okien, tylko ociosy*, strop i jedynie droga odwrotna, która też może w każdym
miejscu zawalić się?! Zmierzając do miejsca roboty, zawsze napotyka się czoło chodnika,
które przez Naturę 3,5 miliarda lat temu ukształtowało się w skałę i dzisiaj stawia
ludziom twardy opór. Chcesz ziemski mały człowieku mnie uszczypnąć, ugryźć, zdobyć,
to kuj mnie, wierć, wysadzaj przez Alfreda Nobla wynalezionym dynamitem, aż mnie
urwiesz - trochę skały zdobędziesz. Wtedy może staniesz się mniej ludzkim, a więcej
potężniejszym człowiekiem. Dynamit rwie skałę zamieniając na urobek* - w nim miał
i kamieni zwał. Jest co fedrować. To jest siła rozumnego człowieka, którego nie świetlana
przyszłość czeka, a jedynie metr do przodu w skale. W płucach dym, w nosie smród,
w ustach duszność i słodkość po odstrzale dynamitem w "przodku".
Na starość ser na płucach, garb na plecach, jeżeli dożyje się starości?!
A zatem na świecie musi być porządek, tylko nigdy nie mogą być wszyscy równi,
bo wtedy nie będzie komu pracować i walczyć o przetrwanie, kiedy jeden będzie
zwalał na drugiego, że ty to rób, bo ja jestem równy tobie!
A równy jemu będzie mówił, że jest równy jemu i nie będzie wtedy robić komu!
Nie oszukujmy się wcale, bo prawda i sprawiedliwość jest tylko jedna, że wszyscy
umrzeć musimy z taką tylko różnicą, że nie w jednym czasie.
Ale w razie zbrojnego konfliktu - wojny w obronie Ojczyzny pierwsi iść na śmierć
zawsze muszą chłopi i robotnicy w ludzkiej masie. W czasie cyklu roboczego,
pot ze skroni ścieka strumieniami, ciepło i parno jak w saunie, duszno i czuć brak
do woli tlenu, jak w jakimś małym pomieszczeniu z wieloma ludźmi, do tego z
wysiłku fizycznego z potu koszula na plecach mokra na wylot do skóry, jakby zza
węgła kubłem wody niespodziewanie oblał mnie jakiś szatan podstępny.
A kiedy ze stropu w dodatku sypie się piasek na kark i plecy, staje się tak bardzo
nieprzyjemna mieszanka na mokrej koszuli i na spoconej skórze, że tylko zdjąć
koszulę i spłukać się wodą. Ale kogo to obchodzi, kiedy na powierzchni cisza przed
burzą, tylko z tym, że nikt jeszcze o tym nie wie prócz wtajemniczonych wojskowych?!
Tymczasem robota wre, jak niby nic, te sam bóle - te same cierpienie - ten sam
codzienny pot - ta sama męka - ten sam uśmiech i ta sama radość, myśli, czy
pragnienia z taką różnicą, że 650 metrów pod ziemią. Ale złośliwy powie: każdy ma
taki los, na jaki zasługuje. Powiedziałbym, że jest w tym prawda i nieprawda:
wszystko zależy od myślenia i od sytuacji w jakiej dana osoba się znajduje.
Będąc w chodniku -300 = 650 metrów pod ziemią wydrążonym przez człowieka,
który jest panem Przyrody Natury, bynajmniej tak mu się wydaje, może w każdej
chwili zginąć, jak marna glizda przywalona ciężarem Natury, kiedy mały człowiek ją
uparcie drąży!... Jaki to wielki strach tak pomyśleć. A jednak my kamraci tutaj jesteśmy
i jak rozumne krety gwałcimy uśpioną od 3,5 miliarda lat Bożą Ziemię...
A nawet i od 5 miliardów lat, tak słyszałem w swoim czasie zmienioną wersję naukowców
w telewizji. Z biegiem końca "szychty" cyklem wyrwano Ziemi Naturze metr chodnika
drążąc do przodu i zabudowując żelaznymi pierścieniami i obkładając cementowymi
betonikami przed spadaniem na głowę górotworów. Tym samym mając świadomość
wykonania swojej roboty za wzorową i wypełnienia wytycznych z założenia przełożonych.
Z tą dumą, a jeśli nie dumą, to z pewnością świadomości wykonania swego zadania,
wracamy pod szyb na szczęśliwy wyjazd na powierzchnię ku życiu, ku ludziom, ku
Bogu i ku niebu, aby wrócić do domu i pójść do łóżka spać do odpoczynku po ciężkiej
dołowej "szychcie". Wyjeżdżamy windą niepewności, choć zawsze jest więcej pewności
przy wyjeździe, niż przy zjeździe, że dzięki Bogu następny dzień, noc przeżyło się
szczęśliwie i z pełną uciechą w duszy i w sercu, ślubów i śmierci, po prostu tam, gdzie
radością wszystko stworzył Bóg, a nie jak na dole i nawet w windzie człowiek.

Na dole jest ciemno, głucho, głośno, strasznie, śmiertelnie niebezpiecznie i martwo!
Na powierzchni zima - mróz -15 stopni Celsjusza. Na dole +30 stopni Celsjusza, a więc
z różnicą taką aż +45 stopni Celsjusza w porównaniu co do temperatury na dole w
"przodku", to nie byle co. A kiedy z łaźni się wyjdzie na dwór - natychmiast włosy
zamarzają na głowie! Trzeba być niesamowicie zahartowanym, żeby się nie przeziębić.
Masz człowieku tak jak sobie wybrałeś, albo tak, jaki twój los tobą pokierował.
Ale kogo przecież to obchodzi, że tak jest, że tak masz. Każdy pilnuje swego tyłka
i tylko na siebie patrzy.

W powrocie do domu jestem na pół śpiący po nocnej "szychcie", w przewozie starym,
rozklekotanym już gruchocie przeciąg, jak w chodniku z wentylacją obiegową na dole.
Przecież w sumie jest mroźna zima i w dodatku świta porankiem niedzielnym na dzień
dobry 13.XII.1981 roku. Szukam w przewozie miejsca, gdzie przynajmniej czuć trochę
ogrzewania. Tymczasem oczy zamykają się same i nawet rozklekotany przewóz nie
rozprasza do drzemki. Można zasnąć nawet na stojąco, aby tylko odwrócić uwagę skupienia.
Robota w kopalni pod ziemią robi swoje, w dodatku była nocna "szychta".
Nie ma twardzieli, kiedy jest się żywą istotą. Twardziele są tylko w barze pod wpływem
alkoholu i na stadionie piłkarskim. Po "szychcie" w człowieku jest zmęczenie i sen na czas ten.

Wysiadając w miejscu zamieszkania na przystanku autobusowym przy restauracji:
"Pod Kasztanami" jest pusto, cisza, a tylko słychać jak oddycha zima...
I choć widnieje porankiem, osiedle tętni tym samym żywiołem, co przed "szychtą"
z tym tylko, że o poranku mróz jeszcze silniejszy. Jest bezwietrznie - dowodem tego
dym kłębiący z kominów przy lampach ulicznych i przy zmarzniętym śniegu i ziemi.
Prócz tego jak nigdy niesamowita cisza, tylko coś wisi w powietrzu?!

Po wejściu na stancję stało się z zimna na dworze tak ciepło i przytulnie, aż mnie
strzęsło z tej tak miłej na dobre dla organizmu sytuacji. Przed snem co może zjeść
kawaler sam siebie żywiący? A mianowicie kilka pajd chleba, do tego pręt kiełbasy,
która suszyła się między żeberkami centralnego ogrzewania i herbatą popijając zagrzaną
na grzałce elektrycznej w kubku. A teraz z pełnym żołądkiem i z bagażem zmęczenia
po nocnej "szychcie" na barkach i grzbiecie, miłe jest tylko łóżko, jak sen, który zamyka
oczy. A jeszcze do tego gra szpulowy magnetofon z którego tylko do moich uszu dochodzi
muzyka: "AC/DC"

https://www.youtube.com/watch?v=4hhlQU0zDpA

Tłumaczenie po polsku:

" Łatwe życie,
Wolna miłość,
Sezonowy bilet na przejażdżkę w jedną stronę
Nie chce niczego,
Pozwólcie mi być,
Biorąc wszystko bez wysiłku,
Nie potrzebuję powodu,
Nie potrzebuję rymu,
Na nic bym tego nie zamienił,
Idąc na dno,
Czas zabawy,
Moi przyjaciele też tam będą,

Jestem na autostradzie do piekła
Na autostradzie do piekła
Autostradzie do piekła
Jestem na autostradzie do piekła

Żadnych znaków "stop",
Ani limitów prędkości,
Nikt mnie nie zatrzyma
Jak koło,
Rozkręcę to
Nikt mnie nie zdenerwuje,
Hej Szatanie,
Spłaciłem swoje długi
Grając w zespole rockowym
Hej Mamuśka,
Popatrz na mnie
Jestem na mojej drodze do Ziemi Obiecanej.

Jestem na autostradzie do piekła
Autostradzie do piekła
Nie zatrzymuj mnie

(SOLO GITARA)

Jestem na autostradzie do piekła
Na autostradzie do piekła

Autostradzie do piekła
Na autostradzie do piekła
Autostradzie do piekła

I spadam w dół, całą drogę w dół
Jestem na mojej autostradzie do piekła "

[ Pasuje do mojej roboty na dole, jak ulał. ]

- choć tak mocno twarda i dynamiczna, zarazem usypiająca jak narkotyk po nocnej
"szychcie". I tak słuchając muzyki usnąłem - smacznie śpiąc od 7. rano - do samego
południa niedzielnego w dniu 13.XII.1981 roku. Obudziłem się w samo południe -
załączyłem telewizor, który kupiłem za zarobione pieniądze w kopalni. Co się dzieje?
Same szumy na ekranie, żadnego obrazu?! Po jakimś krótkim czasie przychodzi
gospodyni stancji, pyta:
- Czy u pana odbiera telewizor?
- Nie! Byłem załączyłem, ale nie ma obrazu, tylko sam szum i śnieg na ekranie!   
- U mnie to samo! Nie wiem co jest?
- Ja też nie wiem co jest?   
Z tym przeświadczeniem, po tej rozmowie, gospodyni zeszła na dół do swoich
niedzielnych południowych zajęć.   
Po tym w jakiś czas, po nasłuchaniu się piosenek wcześniej nagranych na szpulowym
magnetofonie, załączyłem telewizor i oto co widzę i słyszę na ekranie - ciągle gra
hymn mojej Ojczyzny!... Po pewnym czasie ukazuje się generał Wojciech Jaruzelski -
wygłasza do rodaków przemowę, a raczej nakazy dyktatorskie o stanie wojennym
w naszym kraju! I z tym jakie są tego założenia, regulaminy, konsekwencje i w końcu
zmiany:

http://www.youtube.com/watch?v=IG4SbX26G60

Tak było! Jak dobrze tym, którzy nie pamiętają tego dnia.

Na dzień dzisiejszy niektórym jest jeszcze gorzej, mimo mamy wolność.

  Objaśnienia: "szychtę - szychta"* - z języka górniczego i śląskiego na poprawny
  polski robocza dniówka.
  "grubę - gruba"* - z języka górniczego i śląskiego na poprawny polski kopalnia.   
  "przodka - przodek"* - z języka górniczego i śląskiego na poprawny polski wyrobisko
  czyli chodnik kopalniany.   
  "ociosy - ocios"* - z języka górniczego i śląskiego na poprawny polski ściany, ściana.
  urobek* - zwał piaskowca lub węgla po odstrzale górniczym - potocznie kupa ziemi.
  w "przodku, przodek"* - chodnik, wyrobisko na dole w kopalni.

  Pisałem w grudniu 2009 roku. Podlasie

  13.12.2019, 14:50, piątek polityczny - pamiętamy...



               JAGIELLONIA  BIAŁYSTOK - LECHIA  GDAŃSK
                                     [ 19 kolejka ]
                              [ literatura piłkarska ]

             ODCZAROWAĆ  KLĄTWĘ  PORAŻEK  Z  LECHIĄ

       ZMIENILI  TRENERA  I  OD  RAZU  JEST  TRZY  DO  ZERA 

https://www.youtube.com/watch?v=W9kCj9GFsAE

https://www.mecze24.pl/skroty-meczow/pilka-nozna-58/33252/jagiellonia-bialystok-lechia-gdansk-30

Dziś u Jagi było wszystko, jak sprzed cudownych laty - waleczność - ambicja - pressing,
złość, chęć gry, chęć wygranej, czego nie było u Mamrota przez klika meczy.
Jaga pokazała dobrą grę, ducha walki i co najważniejsze skuteczność na tyle dobrą,
że bez problemy wygrała mecz. Co jest solą piłki nożnej.
Kibice zobaczyli taką Jagę jaką chcieli, na jaką czekali, na jaką zasługują. 
Jaga wróciła na swój dobry tor. Klawo jest jak cholera. Dziś Jaga była sobą.
Dziś Jaga grała jak z nut. Nastąpiła metamorfoza w Jadze. Tym razem sędzia Złotek,
był złoty dla Jagi. Żadnej kontrowersyjnej podjętej sytuacji. Sędziował ja się należy,
poza faulem na Bidzie w polu karnym puścił grę, nie odgwizdując faulu i nie dyktując
rzutu karnego dla Jagi. Po tym atak Lechii aż musiał powstrzymać faulem Kwiecień,
co zarobił żółtą kartkę. Od tego momentu sędzia wrócił do faulu w polu karnym na Bidzie,
biorąc WAR - po czym sprawcę faulu ukarał żółtą kartką i podyktował rzut karny dla Jadzi. 
Egzekutorem stał się Jesus Imaz i dwa gole już było dla nas. Imaz'a ma się rozumieć.   
Pierwszy gol do przerwy z rzutu rożnego Guilherme zacentrował wprost na główkę Imaz'a,
a on posłał piłkę za kołnierz Alomerović'iowi bramkarzowi Lechii do siatki. 
Co prawda podjęta decyzja z opóźnieniem, ale w końcu brawo sędziemu za to.
A gdy sędzia dobrze sędziuje, Jaga w meczu wynikiem bramkowym góruje. 
Wtedy chłopakom gra się nie zniechęca. Jagiellonia wróciła na swój dobry tor.
Jagiellonia była THE BEST. Teraz już pójdzie z górki. Pokonać Lechię Jaga od kilku meczy
miała niesamowitą chęć, wolę i pomysł. Odwet za Puchar Polski. Gdzie na meczu byłem i ja.
Imaz'owi wrócił gaz - i od razu strzelił nie raz, a dwa gole. Prikryl z dystansy jak nie huknął
na bramkę tak aż bramkarzowi Lechii piłka wybiła rękę i Jaga trzeciego gila zdobyła.
Tym samym ostatecznie dobijając Lechię. To było to. Tak długo na to my kibice czekaliśmy.
Jaga była tak dobra na miarę oczekiwania. Jaga wreszcie sympatycznie mnie pocieszyła.
Jaga trzy piękne gole sobie i nam zdobyła. Było nam na co popatrzeć. Cudo. Miodzio.
Jaga spektakularnie meczusia wygrała i do ósemki trzy punkty dopisała. 
I już przez okres przerwy zimowej w ósemce zostanie bez względu jaki wynik osiągnie
w Zabrzu z Górnikiem. "Kot Tosha" Jagi już nie musi powstydzić się.
A może patrzeć i po każdej bramce robić; miał, miał, miał. Dziś każdy Jagiellończyk na
boisku świetnie grał. Oczy, serce i duszę mogłem nacieszyć Jagi grą... 
Dziś było w drużynie dużo odwagi. Dziś był rozumiejący kolektyw. I stąd na Arenie
Marzeń przy Słonecznej w Białymstoku na Podlasiu Lechia na kolanach.
Jaga zaaplikowała Lechii gdańskiej trzy Grzyby. Przy karnym Imaz zrobił "Lewego"
i poszło mu to, jak "Lewemu", strzelił karnego. Na Arenie Marzeń był piękny widok,
szczęśliwy i udany. Prikryl bombą na bramkę złamał rękę Alomerović'iowi i piłka wpadła
do bramki na gola życia. Jagiellonia z nowym trenerem, a z tymi samymi piłkarzami
powstała jak Zenit ze skał, jak Feniks z popiołu. I zespól tak grał aż chciało się to oglądać...
Jaga Lechii zadała nie trzy Zenki, a trzy Grzyby. Tak trzymać do końca 37 kolejki.
Grzyb ma pozostać. ...A będą rosnąć grzybki w postaci bramek.   
W Białymstoku Jaga Energe odcięła prąd. Klawo jak cholera.     

  Chuligan stadionowy Mietko
  15/12/2019, niedziela piłkarska na wieczór   



      Sezonowa  "Wiosna"  R.  Biedronia


Moje przewidywania się sprawdziły, co do R. Biedronia,
że to będzie partia tylko na sezon do jesieni.
I teraz grzeje tyłek w Parlamencie Europejskim
i bluzga na swój kraj z którego wyszedł.
"Wiosna" Biedronia już jest w "Nowej Lewicy".
A miał być przyszłością Polaków w "Wiośnie". 
To tak jak "Nowoczesna" już jest wchłonięta w Platformę Obywatelską.
Choć "Nowoczesna" co do "Wiosny" przetrwała całą kadencję
i dzisiaj już jest starodwaną.
Pamiętajcie posłowie eurodeputowani z totalnej polskiej opozycji,
nie sra się w gniazdo z którego się wyszło! 
Bo do tego gniazda kiedyś się wróci! 

  18.12.2019, 15:39, środa



                         Polityka  jest  chora


Kiedy P[nie]O rządziła, opozycja krzyczała - precz z komuną!
Teraz kiedy rządzi PiS, opozycja krzyczy - precz z komuną!
Polityka jest chora przez nierozliczenie w III RP postkomuny.

  18.12.2019, 21:57, środa, zainspirowało słuchając TVP INFO "W tyle wizji".



     PIERWSZE  CZYTANIE  NOWELIZACJI  USTAW  O  SĄDACH


Wszedł na mównicę Budka K(nie)O i wygarnął PiS-owi to co jego ugrupowanie
wraz z postkomunistami robili przez ostatnich 30 lat.

( Złośliwi mówią - Budka jest wnukiem Gomułki. )
On zaprzecza.
A więc chyba to tylko satyra.

  19.12.2019, 13:25, czwartek

14:10 - tak jak Neumann nie powinien zabierać głosu w sprawie zmian w Sądach.
Ale P(nie)O to same Neumann'y, Nitrasy, Szłapki nie Szłapki - Banaś i tylko Banaś.
A o Grockim nic nie wiedzą.
K(nie)O to nieszczęście dla Polski!
Swoją winę zwalają na rządzących.
Grzeją o przekrętach PiS-u, żeby wyciszyć przektęty swoje.
Co jeden to mądrzejszy od drugiego.
Z mównicy słucham tych politycznych oszołomów i na śmiech zbiera się mi...
Za co im polskie państwo płaci. A i tak narzekają, że za mało.
Piłsudskiego na nich i pogonić do roboty.
Według mnie nadają się tylko na prowincję na hydraulika.
Jeszcze Misiła w Sejmie brakuje.
Jakoś w zachodniopomorskim o nim zapomnieli lub poznali się, żeby go nie wybrać.
Ach bym zapomniał, a gdzie schowała się Jachira?
Jakoś w Sejmie nie zauważyłem.
Może z "obywatelami" protestuje pod Sejmem?
Ale jak przysłowie mówi - jacy wyborcy - tacy i politycy.
Robi się gorąco!
I nie skończy się bez burzy!
Szykuje się powtórki "ciamajdan" z 2016 roku?!
Nie będzie to do śmiechu Tobie Polko i Polaku.
Anarchia szykuje się?!



               Partia  o  kilku  nazwach
                ( niechlubna historia )


P(nie)O = POKO = K(nie)O to partia politycznej obstrukcji. 
A już nie warto wracać do wcześniejszej UW = UD-KLD = .N. 
Na Wiejskiej było GORĄCO! 

  tego samego dnia

*
Parlament obecnej kadencji tym się różni od poprzedniej,
że z opozycji w Parlamencie jest więcej oszołomów. 
W Białymstoku na Podlasiu znam tylko dwa Auchan'y,
pierwszy na ul. Produkcyjnej, drugi na ul. Hetmańskiej. -
( Satyra polityczna. )

  tego samego dnia

*
A jednak zobaczyłem Jachirę w Sejmie - trzymała rozciągnięty transparent
"K O N S T Y T U C J A"

  zaczerpnięte ze źródła TVP INFO "Info wieczór"
  19.12.2019, 23:05



     "SYLWESTER  2019  ZAKOPANE" 


"Sylwester Marzeń z Dwójką w Zakopanem" wystąpi mój Zespół Smokie. 
Jadę do Zakopanego.

https://www.youtube.com/watch?v=WoTLnaI1NEY

Los  chłopaka, który  pokochał  dziewczynę... 

Kiedy miałem 21 lat - każdego dnia umierałem! 
I każdego dnia na nowo rodziłem się... 
Kochałem dziewczynę, która dał mi kosza! 
Mówiła, że to z mojej winy!
Mówiłem, że nie pamiętam nic,
Bo byłem na bank zalany. 
Uparcie stała przy swoim...
Mówiła, dziewczynę, którą się kocha,
Nie mówi się do niej takich rzeczy.     
Jakie podobno ja wypowiedziałem.       
Dla niej porzuciłem Śląsk.   
I przez nią wróciłem na Śląsk.   
Winiłem siebie dniami i nocami...   
Za karę swoją poszedłem pod ziemię sam. 
Lecz spod ziemi już nie wyjechałem sam.   
Ot i co. Zgubiła miłość mnie, czy sumienność?

  23:33, tego samego dnia

*
Piszę to, co do głowy przychodzi
i to, co za stosowne uważam. 
A czy to jest grafomania
nad tym się nie zastanawiam.   
Niech trudzą swoje głowy krytycy.   
Ja robię swoje.   



       Załączyłem  telewizor  na  TVP INFO


OBRADY  NAD  NOWELIZACJĄ  USTAW  O  SĄDACH


Widzę, że bez "ciamajdanu" nie obejdzie się jeszcze
przed Świętami Bożego Narodzenia?!     
"Piąta kolumna" nie odpuszcza!   

  20.12.2019, 13:22, piątek



    Urodziny  "Strzelca"   


Dzisiaj stuknęło mi 64 wiosen.
Kto złoży mi życzenie.
Żyję w takim środowisku i miejscu,
gdzie urodzin nie obchodzi się. 
64 wiosen jak na poetę to nawet i sporo.

   20.12.2019, 13:25, piątek



   34  VICTORIA  STOCHA

https://eurosport.tvn24.pl/skoki-narciarskie,408/skoki-narciarskie-engelberg-2019-skoki-kamila-stocha,995208.html

ANIELSKA GÓRA ZDOBYTA.
STOCH WRÓCIŁ DO GRY.
20. Z ENGEL BERG MAZUREK POPŁYNĄŁ DO POLSKI.
POLSKI PTAK ZATRIUMFOWAŁ.
LECIAŁ JAK ORZEŁ BIAŁY -
USIADŁ NA ZIEMIĘ JAK SKOCZEK ŚMIAŁY.
SKOKI ODDAŁ TAK DALEKIE
JAK NA MISTRZA OLIMPIJSKIEGO PRZYSTAŁO.
JAK NA MISTRZA ŚWIATA PRZYSTAŁO. 
W PIERWSZEJ SERII BYŁ NAJLEPSZY.
W DRUGIEJ SERII TO UDOBITNIŁ.
STOCH JEST WIELKI.
ŚWIAT SPORTOWY GO PODZIWIA. 
WNIÓSŁ RADOŚĆ W POLSKIE DOMY.
POLSKA Z NIEGO DUMA. 
POETA Z NIEGO DUMNY.
KOCHAM CIĘ, POLSKO!
DUMA BYĆ POLAKIEM! 
JESTEM POLAKIEM.
CHCĘ BYĆ POLAKIEM. 

  21.12.2019, 17:20, sportowa sobota



GÓRNIK ZABRZE - JAGIELLONIA  BIAŁYSTOK
                 ( 20 kolejka )


Lech zremisował. Lechia przegrała.
Wisła P. z Piastem po pierwszej połowie remisuje.
Może i z remisowym wynikiem mecz się zakończy.
A wtedy, Jago, wiesz co to oznacza z Górnikiem wygrać.
Wskoczysz na piąte miejsce w tabeli.
I tak będziesz w moich oczach na piątkę
przez czas przerwy na okres zimowy.
Po którym będziesz mogła zacząć
z dobrym startem po mistrza.
Jaga, zagraj tak jak z Lechią.
Użyj wszystkiego, co masz najlepsze.
Pociesz nas na Święta.

A co będzie to boisko zweryfikuje?

  21.12.2019, 18:38, sobota piłkarska



     WRÓCIŁO  TO  CO  BYŁO
             [ 20 kolejka ]
        [ literatura piłkarska ]

https://www.gornikzabrze.pl/aktualnosci/wydarzenia/211219-bramki-oraz-skrot-meczu-z-jagiellonia#cookieAgree

Skuteczności zero.
Jaga dała wygrać Górnikowi, czy nie?
Jaga podłożyła się Górnikowi, czy nie?
Chudy bronił, jak gruby.
Dwa karne Jagi - strzały marne - bramek zero.   
Świadomie to zrobili strzelający Jagi, czy nie? 
"Kot Tosha" powraca. 
https://www.youtube.com/watch?v=qB7VkhJmetI
Górnik strzelał.
Jaga pudłowała. 
Jagiellonia grała.
Górnik wygrał.
Jagiellonia strzelała.
Górnik zdobywał bramki. 
Jaga przegrała na własne życzenie, jak z Rakowem.
Nic nie wyszło, bo nie chciano?   
Czy Chudy zaczarował bramkę?!
Czy to była tylko nieskuteczność Jagi?
Jaga grała tak, żeby przegrać.
Jaga pokazała wyższość gry - wyższą klasę gry.
Ale zrobiła wszystko, żeby wynikiem było odwrotnie. 
Wszyscy grali pod Jagę.
A Jaga na złość tego nie chciała wykorzystać,   
Żeby wskoczyć z ósmego na piąte miejsce. 
Jaga wolała przegrać, żeby spaść na dziewiąte miejsce. 
Co jest podarowane Jadze.   
Jaga tego nie przyjmuje. 
Przecież jest Panienką.   
To mogą zrozumieć tylko sami piłkarze z Jagi. 
Jaga łamaga.
Obrona Jagi do dupy. 
Przy trzeciej bramce widać, jak Jaga w obronie odpuszcza
Górnikowi, żeby strzelił trzecią bramkę. 
Siedmiu z Jagi w obronie na czterech z Górnika czekają
I patrzą jak Górnik zada im szaleja trzeciej bramki. 
Grali jak nigdy.
Przegrali jak zawsze.
Górnik, co miał to wykorzystał.
Jaga wszystko, co miała do wykorzystania nic nie wykorzystała. 
Kwietnia do odstawkę.
Ośmiesza siebie i zespół.
On powinien grać w Rugby, a nie w piłkę nożną. 
Jago, mieczy nie wygrywa się statystyką, a bramkami.   
Chudy powstrzymał Jagę?
Czy Jaga sama powstrzymała siebie? 
Jaga na Święta i zarazem na Nowy Rok
I zarazem na zimową przerwę nie pocieszyła mnie. 
Jestem niepocieszony.
Jestem wk*rwiony na Jagę.   
Do ósmego lutego odpoczniemy od piłki 
I zarazem do tego czasu wszystko Jadze wybaczymy.
A po przerwie zimowej z nowym trenerem
Ruszamy ciągle jeszcze w realu po mistrza. 
Kibic swojej drużyny przestaje wierzyć jako ostatni.
Górnik był bardziej zdecydowany w grze.
I bardziej wiedział, że zależy mu na wygranej.
I z tego wynik zrobił się jaki zrobił.

  21.12.2019, 21:49, [ 90 min. ]
  Chuligan stadionowy Mietko   



WIERSZE NA ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA 2019:   
     

      ...IDĄ  ŚWIĘTA *


…Idą do nas Święta z Nieba,
Północy, południa, wschodu i zachodu.
Nawet i tam robi się weselej, szczęśliwiej,
Gdzie na co dzień jest bieda.


W TV świąteczna pokus zachęca… do zakupów;
„Holy Day” bliższy, aniżeli Baranek Boży.
Prezenty świąteczne „cyfry TV” kupujcie ludzie, kupujcie!
Skórę złupcie, kieszenie opróżnijcie, ale kupcie!
Wszystko kręci się w imię zysku i w imię Świąt Bożych…
Niech tak będzie, żeby wilk był syty
I owca w miarę najedzona.
I aby Bogu wszystko służyło.


Błyszczą i migocą neony na słupach, mieniąc się kolorowo!
Chłopcy już rzucają świąteczne fajerwerki!
Na wsi w oborach zwierzęta mówią ludzkim głosem…

… Idą Święta Bożego Narodzenia!



MAGIA  ŚWIĄT  U  POLITYKÓW *


Wszyscy podają sobie ręce,
wszyscy wszystkim składają życzenia...
Nikt nie chce pamiętać o udręce,
co przedtem jeden drugiemu wytykał ze wspomnienia...


Przełamują się nawet opłatkiem,
mając w jednym dniu więcej serca,
aniżeli byłbyś z całego roku świadkiem -
widzieć tyle dobrych serc, co dzisiaj,
że każda i z osobna była przedtem niechęć,
czy nienawiść, że się dzisiaj dobrocią ją uśmierca.
Czy to tylko pozory?
Czy od serca?



      U B I E R A N I E  CHOINKI... *


Na dworze przestał padać śnieg,
Sikorka do sikorki garnie się jak człowiek do człowieka
I odfruwają na noc w cichy ciemny głęboki las.
Temperatura dodatnia zrzuca śnieg z drzew,
A tylko na ziemi biały puch sygnalizuje zimy bieg
I do Świąt Bożonarodzeniowych dodaje uroku.
Na drzewach szaro, na ziemi biało.
Synoptyk w TV powie, jak w Święta będzie się działo,
Czy będzie biało, czy będzie szaro?
Tak czy siak nie przeszkadza to by ubierać choinkę,   
[ I nastrajać sobie dobrą minkę ] 
Których przybywa w innych domach wszędzie!...
Z kąta piwnicznego i z zapomnienia
Wraca choinka do rąk w łaskę do zaistnienia:
Z samej szarej zieleni, ubiera się do czerwieni,
Bieli, srebra i złota - to są bombki, co zdobią choinkę,
Która rozweseli i zaciekawi wnuczkę, gdy przyjdzie na Wigilię.
Cukierki, nie gorsze lampki, które w kilku kolorach się świecą
I jak gwiazdy na niebie pulsują... 
Gwiazda Davida na wierzchołku choinki króluje -
Ona jest najważniejszą tradycją przez wieki i nam snuje,
Aby pamiętać w tym dniu o bezdomnym i w razie spotkania go,
Mieć pusty talerz, żeby nałożyć mu posiłku daninkę.

Mikołaje wiedzą, co przyniosą wszystkim dzieciom pod choinkę.



…TYLE  ŚWIĄT  W  NASZYM  DOMU  ILE… *


Ja to mam szczęście.
Nie ważne ile mam chleba,
Ile mam karpia, kopytek
I różnych potraw w tym
Tak ważnym wigilijnym dniu.
Lecz czy Wy wiecie,
Że mam tyle wszystkiego
Ile mi potrzeba z daru Bożego.


Ja to mam szczęście.
Cóż więcej można chcieć
Od życia i szczęścia,
Jak mam tyle wszystkiego
Ile mam daru Bożego.


Ja to mam szczęście.
Mam to czego chcę.
Ja mam to szczęście,
Albowiem mam ciszę i spokój.
Tego chcę i to mam,
Zatem ja to mam szczęście.



              WIGILIA *


Choinka wystrojona w blasku elektrycznych:
lampek, bombek, łańcuszków i Gwiazdą Davida wyzłocona.
Obok na półce płyta Anny Marii Jopek.


Na dworze spadł śnieg, mróz ścisnął odwilżą -
pokryło się gołoledzią i szronem w zimy bieg.
Ludzie już na niepogodę w Święta nie narzekają. 


W blasku świecy i przy zapachu choinki
w sposób szczególny jedna wspólnota Betlejemska:
Światło Pokoju, Miłości i Braterstwa przez wieki bez żadnej wzmianki - 
Serdeczność i ciepło Jezusowi tradycją rzymską.


Łamanie się opłatkiem, ciepłe serdeczne życzenia.
Kutia podlaska na stole od zarania obecna.   
Tyle w duszy uniesień, wzruszeń,
Wszystkim wszystkiego dobrego bez przypadku...


Karp - królewska polska ryba,
Radosne Święta, nawet chory uśmiechnięty.
Świąteczny katolik - Wigilia. [ Ktoś puka do drzwi, chyba!? ]
- Wchodzi! Zabłąkana dusza w dzisiejszym dniu gościnnością objęta.       


Radosne Święta, syto zastawiony stół darem Bożym.
Gdyby tak było w domu za dzieciństwa,
fantastyczny świat byłby wtedy dużym światem
i w którym z dobroci rozumielibyśmy posłuszeństwa więcej. 


Magia świątecznego drzewka - choinka
wystrojona w każdym katolickim domu:
tradycja, fascynacja, ozdoba, oku zawiesinka i śpiew: 
"Lulajże Jezusku, lulajże..., mocą jest i siłą,
jak dwa millennium z Biblii. 


Wigilia - Święta Bożego Narodzenia -
Świąteczny nastrój podnosi się na duchu...
Niepozorne drzewko nie zna granic i wypełnienia,
śpiew rozchodzi się po domach miły uchu!...


Dzisiaj świat rozlewa się na lepszy,
ludzie, którzy byli przedtem źli, dziś stają się dobrzy!
Obyczaj trwa, nuta kolęda nucona gra...
I czas niektórym cierpki staje się,
jak z dawien dawna dobrocią milszy...



W  BOŻONARODZENIOWY  DZIEŃ *


Martwa cisza zewsząd,
Ulice spokojne i wyludnione.
Okna domowe świątecznie wystrojone –
W nich nastrój Bożonarodzeniowy trwa…


Śnieżek przystraja ziemię w biel,
W Dionizego i Szczepana ziemia zgubiła czerń.
Dzieci ulicy tulą się do latarni,
Grzeją ręce w cieple świątecznej iluminacji…


Bezlistne drzewa w bezwietrznej ciszy,
Wśród gałęzi kryją kolorowe kłębki sikorek.
Sójka ukradłszy kąsek chleba z balkonu
Na gołym drzewie się pożywi.


Zanim myśli do snu ułożę,
Zanim po oknach lampki rozbłysną
I oczom olśnienie dadzą, dzień zgaśnie,
Narodzi się wieczór w Bożym nastroju.

  Mieczysław Borys

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------


          Moje  Święta


24.12.2019: Nasze Święta, to spokój...
Na wigilię wybraliśmy się do syna. 
A że samochodem żadnego alkoholu.
Odpoczynek od szarej codzienności.   
Odpoczynek od polityków i polityki
w telewizji ma się rozumieć, bo na co 
dzień z politykami nie mam styczności.
W tamtą stronę siąpił nieduży deszcz. 
Z powrotem padał już nieduży deszcz.
Lepsze to, niż siarczysty mróz.
Ostatnie lata w grudniu zimy nie ma.

W domu spokój i absolutna cisza...
Z okazji Świąt, chciałem rąbnąć 
sobie kieliszek "Ducha Puszczy".
Ale, kiedy wlazłem już do łóżka,
nie chciało się wstawać i iść do kuchni. 
A ślubnej nie prosiłem o kielicha do łóżka,
bo nienawidzi alkoholu, a w ogóle już pijaństwa.
Więc darowałem to sobie odkładając na jutro. 
Dopóki poszedłem spać - wieczór w zadumie...
Skoro w telewizji jak co roku powtórka z powtórek. 
Żeby to przeżyć - trzeba tego nie oglądać i już. 
Ach, jak dobrze, że mam te swoje wierszyki. 
Na nudy lek, czymś jestem zajęty...   
W którymś miejscu - gdzie otworzę - poczytam,
kiedy wyłapię jakiś błąd poprawię.   
I tak zlatuje czas, którego ma tyle ile życia. 
Cudzej poezji nie chce się mi czytać. 
Wypaliłem się emocjonalnie - i już nie potrzebuję 
tego czy innego wieszcza, żeby wzorować się na nim.
Choć w swojej literackiej robocie mam braki.
Wiem to, że i tak dozgonnie nie pozbędę się tych braków. 
Nie żyję z tego, a więc i nie ważne jakie ma braki.   
Wolę być niepoprawnym - wtedy jestem prawdziwym.   
Zawsze tym kim byłem i tym kim jestem.   
To tak jak koloru skóry nie zmienisz, jak kameleon.
Czy z krwi chłopskiej na brunatną.
Tak i na siłę rozwijanie swojej twórczości 
nie ma co się wysilać, kiedy ona jest taka jaka jest.
I niech taka będzie jaka jest.
Ważne w tym, żeby ona była prawdziwa, nieobłudna. 

Przywołując poetę z Podlasia:
Jan Leończuk: Niech każdy poeta pisze po swojemu 

Słuchając w swoim czasie Pana Leończuka,
kiedy to był jeszcze dyrektorem Książnicy Podlaskiej
i często występował w TVP3 Białystok "Obiektyw".
Na zawsze pamiętam święte dla mnie jego słowa... 
Pisał o swoich korzeniach i o miejscach skąd pochodzi.
To samo robię i ja. I tutaj nie chodzi mi o styl
i piękno pisania, jak to robił Pan Jan Leończuk,
bo tak nigdy przecież nie potrafię.
A chodzi mi, żeby pisać po swojemu czyli tak jak potrafię, 
tak jak to czuję sercem - duszą - wrażliwością - i natchnieniem...
A styl sam w sobie nie ma znaczenia.   
Krytycy i tak tylko zauważają swoich. 
Głową muru nie przebijesz. 
Zetem lepiej być sobą i nie udawać kogoś innego, 
kim i tak się nie jest, a jest się tym kim się jest.
Ot i cała filozofia i prawda o chłopskim poecie. 

25.12.2019, 11:18: Wczoraj na Wigilii.   
Dziś znowu wybieram się na świąteczny obiad do syna.
Co do wczorajszego dnia pogoda super,
nie pada deszcz, tylko trochę chłodniej
i z lekka zimny wiaterek szczypie za twarz.
A że jak na Wigilię samochodem, tak i dziś w Święta też, 
to i o wypiciu absolutnie nie ma żadnej mowy.
Zasada od piętnastu lat, kiedy wsiadam do samochodu
gwarantowana trzeźwość u mnie musi być.   
A kiedy wrócę do domu, walnę sobie kieliszek
"Ducha Puszczy", a może nawet i kieliszki dwa.     
Ostatnio od 3 do 10 listopada "Ducha Puszczy" 
Sączyłem sobie po kieliszku nadzień.           
A jak któregoś dnia wypić zapomniałem wcale,     
na drugi dzień rąbnąłem sobie kieliszki aż dwa.   
Od tego czasu tak się złożyło, że nie miałem
w ustach "Ducha Puszczy" aż do dziś. 
Kiedy nie mam w ogóle nałogu alkoholowego,   
czasami zapominam, że w ogóle coś takiego, 
jak "Duch Puszczy", gdzieś tam w szafce u mnie jest. 
O papierosach to już na amen zapomniałem 
przez siedemnasty rok niepalenia.   
Ach, jak dobrze z tej dobrej przyczyny jest. 
Żadnego kaca, ani papierosowego, ani alkoholowego. 
Pan Bóg ze mną - jak z Panem Bogiem...   
Kiedy wróciłem do domu, rąbnąłem sobie 
"Ducha Puszczy" aż kieliszki dwa.
Smakowało tak, jak dziecku słodycze.

26.12.2019: Dziś na wieczór chyba znowu rąbnę   
sobie "Ducha Puszczy" aż kieliszki dwa.   
Co mi tam, gdy chcę to chcę.   
Ważne, że to mam co mam. 
Co mi z życia pozostało, tyle co w życiu trwam...   
Wesołych Świąt.



        2020


2020 to piękna data.
A czy będzie szczęśliwa
Dla Polski i świata?
Czy będzie mniej biedy,
Niż było do tej pory oto pytanie:
Doczekamy się tego kiedy?
Czy będzie mniej wojen?
Wyzysku przez bogatych biednych? 
Którzy robią dla nich za półdarmo!
Czy tak będzie dalej,
Jak było i jest od pokoleń?!
Czy to tylko już weszło w pustą tradycję,
Że nic z tego nigdy nie wynika
O czym mówimy w Święta?
Gdy po Świętach jak nic w pustkę znika? 
A może to tylko nasza wada,
A nawet i choroba, żeby obłudnie
Mówić to z czego mamy korzyść?
A może to tylko o to chodzi,
Żeby choć w tym jednym Dniu Bożym
Być dobrym, żeby odkupić grzechy,
Jakie popełnialiśmy we wszystkie dni
Prócz jedynego Świętego tego Dnia Bożego? 
Ludzie nie są zwierzętami,
Które kierują się instynktem.
A rozumnymi ziemskimi stworzeniami,
Które jeśli coś robią, to dla czegoś to robią!
Oby tak było, żeby głodny był najedzony
I darczyńca był z tego usatysfakcjonowany.
Daj Boże, żeby na co dzień tak było,
Żeby biednym nie tylko po nocy dobrocią
Od bogatych się śniło.
A żeby w realu im się spełniło. 
Spraw Panie Boże, żeby tak się ziściło.

*
Jestem poetą, a przynajmniej tak myślę jak poeta,
stąd takie moje (prze)myślenia i odczucia...
Jestem innym od reszty ludzi
i inaczej myślę, niż większość ludzi.

*
Choć moje ciało pozostaje w jednym miejscu,
Ale moja dusza ciągle chodzi po świecie...
Stąd moje słowa tyle znaczą,
Co twoja droga, którą do celu zmierzasz.   
Ty niesiesz swoje dobro lub zło fizyczną obecnością...
Ja niosę swoje dobro lub zło pisanym słowem...
Lecz wiem i rozumiem, że czasami
Bardziej można zabić słowem, niż czynem. 
Kogo skrzywdziłem, proszę o przebaczenie.     

  26.12.2019, 18::00, świąteczny czwartek

*
Dziwna tak moja kobieta.
Jak chcę rąbnąć "Ducha Puszczy",
Nazywa mnie pijakiem i od razu wypomina przeszłość,
Pstrząc na mnie, jakby na najgorszego zbira.
A ja przecież tylko jestem niewinnym poetą.
A kiedy już sobie rąbnę tego kielicha.
Mówi: - To nalej sobie jeszcze jednego. 
Jak mawiają ruscy: żenszcziny ni razbaresz.

  20:45, tego samego dnia



Ojciec  rodzinie


Żono moja,
Kwiecie mój,
Synów dałaś mi
Ze swego łona,
Aż dwóch.


A ja za to
Będę Tobie zuch,
Który zadba o Was.



        Skąd  to  się  wzięło, że  piszę  wiersze? 


Z nadmiaru czasu, żeby być czymś zajęty, żeby coś robić.
To po pierwsze.
Po drugie z nadmiarem czasu współgra moja wrażliwość,
emocje, natchnienie czego we mnie pełno.
Potrzebne jedno i drugie.
Bo nic by nie dało nadmiar czasu, gdybym nie miał wrażliwości, emocji, natchnienia.
A z drugiej strony nic by nie dała wrażliwość, emocje, natchnienie,
gdybym nie miał nadmiary czasu.
Piszę nie dla tego, że muszę.
Tylko dla tego, że chcę. 

  27.12.2010, 19:01, czwartek



     Patriotycznie


Na tej Ziemi Podlaskiej
Żyję ja, i żyją moi Ziomkowie.
Szanuję tę Ziemię, bo kocham ją...
Szanuję tę Ziemię, jak Matkę swą...
Wielbię tę Ziemię, bo o nią dbam...
Nic mi na tej Ziemi nie brakuje,
Prócz zdrowia i zamożności.
Ale to już inna bajka,
Która z życia się wzięła.
Nie słuchałem w dzieciństwie grajka,
Do tej pory, gdy bieda moja się wzięła!
Mówił mi takie ważne rzecz,
Których w młodym wieku nie słuchałem.
Dzisiaj wszystko wbrew mnie przeczy,
Że wówczas głupi rozum miałem
Za który całe życie płacę...

  30.12.2019, 12:29, poniedziałek, pisałem przy PKO BP Cz. B. [ czekając... ] 



          "Miasto  budzi  się"
            ( satyra autora )


Tylko Kukiz jeszcze nie obudził się.
Przystępując do chłopów fest z nimi pochlał.   



     Moja  droga


Kiedyś byłem młody,
Miałem drogę do szczęścia.
Przyszedł taki nieszczęśliwy dzień,
W którym tę drogę zgubiłem -
I po tym już nigdy nie było
Mi dane ją odnaleźć.

   
     *     *     *

Każdy ma swoją drogę.
Moja droga jest poezją...

  01-01-2020, 0:29, środa



   ŻYCZENIA  NOWOROCZNE *

https://www.youtube.com/watch?v=Pqaxe5o2Apo

W cichym domowym zakątku
Nie mając życiowego wątku
I żadnych do nikogo zastrzeżeń.
A zatem z całego serca zwierzeń:

Wszystkim ślę ciepło i dobroć -
Życząc wszystkiego dobrego po stokroć.
W wir wchodząc wierszowego romantyzmu,
Składając wszystkim dobrego optymizmu...   


Bądźcie duchowo lotni, jak ptak mnie objawiony,
Po wsze czasy, jak na wieczność złote ikony.
Trwajcie i żyjcie na tej pięknej Boskiej Ziemi,
Co millennium ukształtowało, nie będąc do siebie niemi.   


Serca otwierajcie jedni drugim,
Przeto siebie i świata nie zagubim.
Żyjmy na Ziemi, jak Aniołowie w Niebie,
Jedni drugim bądźmy w potrzebie...


Wtedy trosk i problemów mniej będzie
Lub w ogóle przestaną istnieć w tym względzie,
Że i na Ziemi Aniołami się staniem,
Kiedy uporamy się z tym zadaniem,
Nie znając cierpienia i bólu.
Spraw, żeby tak się stało, Miłościwy Królu!

  Wszystkim z Forum FAR życzę dużo zdrowia i szczęścia w 2020 roku.

  Mieczysław "Strzelec Mietko" Borys - [ poeta kamień - żywy kamień  ]


     *     *     *

Wszystkie dni są takie same.


     *     *     *

Czasy Gierka przypadły na moje dorastanie i młodość.



  Stacja  Paliw  Orlen  w  Czarnej  Białostockiej


Benzyna 95  4.99
Stale ta sama cena.
Nie mówię, że tanio.
Ale gdyby rządził Tusk, byłoby może powyżej 6, a nawet i do 7 zł. za litr.
No tak, gdybym ja miał pensyjki 130 tyś. zł. miesięcznie   
i wożenie za darmo, to dla mnie wtedy benzyna
mogłaby i kosztować nawet i 100 zł. za litr.     

  02-01-2020, 8:47, czwartek


     
          Człowiek  roku  w  polityce  2019


Jarosław Kaczyński dobrym wujkiem dla Polaków.

  02-01-2020, 13:06, czwartek



        "SYLWESTER  2019  ZAKOPANE"


To nie były SMOKIE, a tylko sam Chris Norman.
W starym składzie Smokie od dawna nie istnieją.
W Zakopanem nie byłem. To była tylko moja metafora.

  02-01-2020, 23:44, czwartek



                              W  Sokółce
                   [ moim powiecie rodzinnym ]


12:55, dzwony kościelne biją, zapewne o tej godzinie nie na Mszę Świętą.
A z pewnością w ostatniej drodze przed Bogiem i ludźmi człowiek żegna
się z ziemskim światem - odchodząc do Wiecznego Raju Niebieskiego.

13:01, dzwony ustały bić, nagle cisza na ziemi zapanowała.
Niebo w pełni jasności światła słonecznego, chłód w granicy zera,
ale bezwietrznie wcale. 

Stojąc na kopercie z uprawnieniem, wzrokiem wodzę: NEONET, stokrotka, TOP SECRET,
PamPam, ODZIEŻ OBUWIE, Smyk cały dla małych!, PEPKO, matres, kik kik kik, hobe CCC
lśniące w słońcu...

Ślubna ze "źróbkiem" obchodzą wszystko, co ich interesuje...

Ludzie przyjeżdżają i odjeżdżają...

Tylko ja stoję w miejscu, poeta kamień - żywy kamień.

  03-01-2020, 13:11, piątek


     *     *     *

Przez krótki czas słuchałem radia, po czym puściłem muzykę z tabletu -
Zenek Martyniuk - "Królowa Nocy"
Nie zdążyłem wysłuchać do końca, a już wrażliwość sparaliżowany mnie -
sentyment wracający do młodych lat, kiedy to miałem dwadzieścia jeden lat,
kochałem dziewczynę spod lasu.
I jak szybko puściłem "Królową Nocy" - tak szybko przestałem słuchać.   
Co jest ze mną? Czemu ja taki wrażliwiec?
Okazuje się, że być wrażliwcem raz jest wspaniałe. 
Innym razem paskudnie.
Nagle powstał szum w prawym uchu...
Już czuję przyspieszony rytm bicia serca!
Piecze w klatce piersiowej...
Skurcz mięśni prawie do drgawek. 
Bliski paniki! 
Natychmiast muszę odejść od tego sposobu w wolnym czasie na nudy.

W dodatku pęcherz piecze, szczypie... - nawracające stany zapalne z zalegania! 
I jak tu żyć? A żyć tak się chce, jak nie umierać. 
   
Wracać do wierszy - tutaj jakoś jestem mniej przewrażliwiony.   

Bo gdybym nie zaprzestał słuchać Zenka, coraz bardziej emocje poczęłyby się nasilać!   
Czemu ja taki nietypowy, wadliwy? 
A może piękny cechą wrodzoną wrażliwości?   
Tak czy siak to boli tylko mnie. 
A satysfakcja radości moja tylko taka, że przez tą cechę wrażliwości sporo napłodziłem wierszy.
Mając nadzieję, że jakiś wiersz spodoba się i innym ludziom, którzy czytają moje wiersze.

Wracajcie już z buszowania po supermarkecie.   
Jazda odwróci moją uwagę. 
Tylko ani mru, mru nikomu, Mietku.  13:28

.
                    A  mnie  tam  nie  będzie


Dziś o godzinie 15:00 na Arenie Marzeń przy Słonecznej w Białymstoku
na Podlasiu nasza Jagiellonia w 16 kolejce stoczy bój piłkarski z Arką Gdynia.
A mnie tam z przyczyn osobistych nie będzie. 
Muszę pocieszyć się obejrzeniem meczu w telewizji. 
Tak jak w tej chwili pocieszam się skokami narciarskimi...

  2019/11/24, 12:21, niedziela piłkarska w domu



                                "DWA  ZENKI"
            JAGIELLONIA  BIAŁYSTOK - ARKA  GDYNIA
                                 [ 16 kolejka ]
                           [ literatura piłkarska ]

https://www.youtube.com/watch?v=fK3YPWRPgjE

https://www.mecze24.pl/skroty-meczow/pilka-nozna-58/32647/jagiellonia-bialystok-arka-gdynia

WOKÓŁ JAGIELLONII: https://www.youtube.com/watch?v=bzOpv0gEtaA

JEDZIEMY: Podlasie zimne jak nigdzie dzisiaj w Polsce. Na boisku temperatura -1 °C.   
Piłkarzom to nic, jak będą biegali po murawie, nawet Hiszpanom Imaz'owi i Camarze,
a nawet i Brazylijczykowi Guilherme, choć go nie ma w składzie na dzisiejszy mecz.
Ale na stadionie jak widać kibicom nie za bardzo ciepło, kiedy poubierani jak na dobrym
minusie podczas zimy. Widząc to leżąc w łóżku w cieple domowym i w spokoju rodzinnym,
dociera do mnie, że i nie żal mi nieobecności mojej ze "źróbkiem" moim na meczu.
I nie mam absolutnie zazdrości, że kibice są na meczu. A ja w domu przed telewizorem.
Ściany głową nie przebiję. A z drugiej strony oglądanie meczu nie ma jak w domu przed
telewizorem. Ani nie trzeba jechać. Ani wracać. Nie musi człowiek marznąć. A w dodatku
jeszcze okazyjnie piwko na stoliku. Co prawda posiadając karnety pieniężnie tracimy,
ale na benzynie zyskuję i przynajmniej mnie wychodzi na zero. Ale w sumie nie w tym rzecz.
Z przyczyn osobistych, to z przyczyn osobistych. [ Na stadionie nigdy nie mogłem napić się
piwka na obecnych <> stu pięćdziesięciu meczach poza wyjątkiem, kiedy w ubiegłym sezonie
na meczu ze Śląskiem, ] [ samego przebiegu meczu lepiej nie wspominać ] [ miałem samochód
u mechanika w warsztacie. Zawiózł nas starszy syn. Akurat w tym jedynym dniu mogłem
walnąć sobie piwko. A jak niesamowicie smakowało. Bo kiedy za każdym razem jako kierowca,
nie mogłem napić się piwa, tym bardziej alkoholu. Natomiast kibice nosili kubkami piwko i
kibicując Jadze chlali. Ja za każdym razem byłem o suchej gębie spragniony piwa na meczu. ]
Dziś bez przeszkód mogę wypić piwko, choć wole, bo bardziej przyzwyczaiłem się zamiast
piwka walnąć sobie kieliszek bimberku. Innym razem zrobię to. Będę sobie pił piwko i kibicował
naszej Jadze...
[ Wczoraj rozmawiałem z Zenkiem braciszkiem kolegą kibicem Jagi jak ja.
Kiedy spytał:
- Jaką różnicą bramek wygramy?
Bez wahania natychmiast odpowiedziałem:
- Wygramy 2 do 0.
Zenek podał swój typ:
- 2 do 1 wygra Jaga.
- Jak ty mówisz, że Jaga wygra 2 do 1.
To ja mówię, że wygramy 3 do 1.
Po czy natychmiast wróciłem do pierwszego wyniku:
- 2 do 0 wygra naszej Jagi.   

Dzisiaj gramy u siebie. Mecz z Piastem już puściliśmy w niepamięć.
Z Piastem nie grali kapitan Romańczuk i pechowo kontuzjowany z boiska zszedł Pospisil.
Dziś z Arką jest w składzie jeden i drugi. A zatem będzie fizycznie, psychicznie i moralnie
wzmocniona i podbudowana drużyna. Ach, aż w tym czasie zatęskniłem za Jagą być na
stadionie. Ale nic. Jestem w łóżku. Stąd też moje mobilizacyjne przesłanie dotrze do naszych
piłkarzy. A ja mam coś w sobie jakby jakiegoś ducha siły, który teleportacją przesyła pewność
siebie dla naszych piłkarzy w dominującej walce o wygraną. Arka niech zatonie, nie na morzu,
bo cóż jak mogę mieć do piłkarzy z Gdyni, ale w przegranej na boisku. Tylko to i nic więcej.   
Każdy kibic chce żeby wygrała swoja drużyna. Każdy kibic oddaje serce swojej drużynie.
A ja w dodatku piszę o swojej drużynie. Klawo jest jak cholera. Żaden stres. Żadne  zmartwienie.
Pewny jestem swojej drużyny, że trzy punkty zostaną w Białymstoku. Inaczej być nie może.
A jak łyknę piwko, jeszcze lepiej się poczuję. Chłopaki z Jagi pewni siebie. Dziś muszą wygrać.
Do bramki wraca Sandomierski nasz wychowanek. Po mojej krytyce bramkarza Węglarza
po meczu z Piastem, jakby trener przeczytał moją krytykę i postawił dziś na Grzesia.
Będzie dobrze bardzo dobrze. Ani przez myśl nie przechodzi mi, żeby dziś Jaga nie wygrała.
Kibiców na meczu niezbyt dużo, ale zrozumiałe zimno i przeciwnik nie jest tak atrakcyjny
i emocjonalny jak Legia i Lechią. Sędzia główny też praktycznie nieznany nam przez co
i nie kontrowersyjny. Jedynie kontrowersyjny siedzi na VAR-ze. A i ta reszta kontrowersyjna
sędziów już pozaliczali mecze w piątek lub sobotę. Dziś już odpoczywają. Będzie dobrze.   
Czas na pierwszą połowę: Jaga przeważa w grze, ale z racji taktyki Arki pressingu już w
środku boiska może nie zyskuje przewagę w posiadaniu piłki, ale raczej stara przeszkadzać
prowadzenia płynnej gry Jadze. Niemniej poza jednym niecelnym strzałem Nalepy na bramkę
Sandomierskiego nie istnieje w grze. Jaga posiada strzały na bramkę, rzuty różne, rzuty z autu,
ale jak do tej pory nie może wstrzelić się w bramkę. Skąd od wielu wielu lat ja już to wiem?
A to wiem, że Jagę pognębia mankament niedokładności i pudłowanie sytuacji podbramkowych
i co najgorsze bramkowych. Ale jak powiada polskie przysłowie: "Co się odwlecze to nie uciecze".
Jak nie padnie bramka w pierwszej połowie to padnie w drugiej. Powiedziałem do swego"źróbka":
- Zobaczysz, w drugiej połowie od 60 minuty, jak Arkowcy siądą fizycznie, Jaga strzeli bramkę.
Oni z Gdyni jechali do nas z 350 kilometrów. A to w jakimś tam stopniu męczy.

Druga połowa: pierwsza połowa za sprawa gospodarzy była bardzo interesująca.
Ale druga połowa, to już było całkowity piłkarzy Jagiellonii piłkarski majstersztyk.
Od samego początku Jaga narzuciła swój ton gry i Arka była w zupełności bezradna.
Pierwsza połowa, a druga w wykonaniu Jagi to zwrot no 180 stopni. Choć i na pierwszą
połowę nie mogliśmy narzekać, która była pod dyktandem Jagiellonii, ale bez bramek.
Jaga miażdżyła przewagą gry w posiadaniu piłki i w zawiązujących ataków na bramkę
gości, że z przebiegu gry było tylko kwestią czasu, kiedy strzeli gola Jagiellonia.
Po podaniu Prikryl'a na główkę Klimali, który piłkę skierował do bramki z tak szybkim
impetem nabitej na główkę, że Steinbors bramkarz Arki nawet nie zorientował się w którą
stronę piłka pójdzie i nic nie miał do powiedzenia w obronie przy utracie bramki.
Drugi gol Bodvarsson'a dla Jagiellonii, to już sam smaczek piłkarski jednego piłkarza -
poszedł po skrzydle pola karnego i lewą nogą skierował piłkę za kołnierz bramkarza do bramki.
I stało się 2 do 0. I Arce było już po meczu. Choć cały mecz z przewagą absolutną Jagi
nie wskazywało, że tutaj na Arenie Marzeń w Białymstoku Arkowcy jakieś punkty wywiozą.
Nic z tego. Jaga dziś była sobą, perfekcją sama w sobie i za żadne skarby i za żadne cuda
tego świata nie do ugryzienia. Dalibóg. Klawo jak cholera. W domu lepiej, niż na stadionie.
Nic nie idzie przegapić, jak to bywa na stadionie. Wystarczy głowę odwrócić i sytuację
nieodwracalnie się traci. A w telewizji przecież są powtórki i emocji po strzelonej bramce
nie można zakończyć przegapieniem. Wszystko jest wykładane jak na doni i to po kilka razy.
Ale ktoś z zagorzałych kibiców na stadionie mógłby powiedzieć - oglądanie meczu w telewizji,
a nie na stadionie, to tak jakby seks przez prezerwatywę. Albo i jeszcze gorzej, jak całowanie
przez szybę. I tak i nie. Nie mogłem być na meczu, to nie mogłem. Przecież to drugi mecz
pod rząd. A więc drugiego meczu mniej żałuję, niż pierwszego, który był opuszczony dziś
po wielu wielu meczy na stadionie. Są negatywy i są pozytywy. Nie liczy się czy jesteśmy
ze "źróbkiem" na meczu, czy oglądamy w domu. Liczy się tylko wygrana naszej Jagi.
Przecież na stulecie klubu w 2020 jedziemy po mistrza. Kiedy to osiągniemy, Białystok
i całe Podlasie oszalejemy ze szczęścia. Daj Bóg, żeby to się spełniło. żeby tak było.
Ale też do tego przyczynić się musimy i my kibice wspieraniem naszej drużyny i sami nasi
piłkarze swoją dobrą grą aż do ostatniej w ósemce kolejki. Tak będzie. Tak się stanie.
Kiedy naszej Jagi granie na to zasługuje i będzie zasługiwało. I aby tak się stało musi być
piłkarska rodzina w postaci zarządu klubu, wielkie zaangażowanie w meczach do końca
piłkarzy i oddanych kibiców klubowi. A będzie mistrzostwo i będzie święto w Białymstoku
i na całym Podlasiu. Klawo będzie jak cholera. Oszalejemy ze szczęścia. Będziemy dumni,
jak Duma Podlasia. Będziemy silni, jak nasze Podlaskie Żubry. Będziemy Wschodzącym
Białymstokiem. Choć już jesteśmy nim. Czego mi trzeba do szczęścia - napisać wiersz,
kromki chleba, żyć po ludzku i zwycięstw naszej Jagi. Boga na pierwszym miejscu.
Ta mało żądam od życia, a tak dużo pragnę. Jagiellonia w meczu z Arką pod każdym
fragmentem gry przeważała masakrując kompletnie zespół z Gdyni. W mecz było mnóstwo
strzałów na bramkę Arki - rzutów rożnych. I tylko Arka może cieszyć się nieskutecznością
Jagi, bo gdyby i to dopisało, to wyjechałaby z Białegostoku z pogromem pięciu bramek.

  24/11/2019, niedziela piłkarska
  Bez chuligana stadionowego Mietka 



               TV  WPOLSCEPL " GORĄCE  PYTANIA"
               CZY  SEJM  ZAMIENIA  SIĘ  W  KABARET?


Zainspirowało oglądając trzecią część: Sejm zamienia się nie tylko w kabaret,
ale przede wszystkim i w cyrk. Oczywiście za sprawą obecnej opozycji.
I to jeszcze początek kabaretu i cyrku. Jeszcze będziemy świadkami
takich w Sejmie jaj ze strony opozycji, że ze śmiechu będziemy boki zrywać.
Obecna opozycja nie potrafi być w opozycji. Nawet kosztem nie zważając
na ośmieszenie, wstyd, idiotyzm, a nawet i hańbę. Będą szukali wszystkich
sposobów, żeby tylko przywalić rządzącej koalicji!
To tylko obecna rządząca koalicja, kiedy była w opozycji umiała godnie po ludzku
znosić bycie w opozycji. 

  25-11-2019, 13:56, polityczny poniedziałek



                         Rzeka  dzieciństwa
                       Ciekawe  jak  tak  jest?


Trzydzieści trzy lata nie byłem nad rzeką dzieciństwa
ani samochodem, ani na wózku, nie ma takiej fizycznej możliwości.
Ciekawe jak tam jest? Wiem, że w niektórych miejscach z rzeki zrobił się rów.
Wie, że w niektórych miejscach brzegi koryta rzeki krzakami zarosły,
a tylko wąskim jak rów koryta rzeka płynie. Zapewne nie ma tam już i ryb.

  25-11-2019, 18:57, poniedziałek



       O  tych  mówią  do  których  przestali 


Z Kukiz '15, ci którzy poszli do PSL-u i utworzyli KP,
już nie wychwalają Kukiza, a Kamysza jaki to dobry
kandydat na prezydenta RP.

  26-11-2019, 10:58, wtorek, zainspirowało słuchając TV WPOLSCEPL
  "Gorące pytania" - słuchając poseł Agnieszki Ścigaj ( PSL- Kukiz '15 )



                    Moje  wiersze


Moje wiersze są tak emocjonalne aż ziemia drży,
aż niebo grzmi, aż pioruny biją, aż niebo płacze.

  26-11-2919



                   "bulu"  i  "nadzieji" 


Osoba po studiach - historyk, z 30-letnim stażem piastowania
najwyższych politycznych stanowisk aż po prezydenta RP,
jak mógł robić takie ortograficzne byki. Ortograficzny dyslektyk?
Czy musiał nigdy, czy prawie nigdy nie pisać tych słów, które
nie utrwaliły się na zawsze w umyśle. Niemniej powinien znać
odmiany słów: ból, boli. 



        Napastliwość  Nitrasa  na  Banasia 


Krawat Banasia Nitrasowi się spodobał, czy co?

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2019-11-27/przepychanka-w-sejmie-nitras-kontra-banas/

I te spojrzenie nienawistne mściwe, jak u zabójcy! 
Aż strach patrzeć.
Wyborcy, kogo w wybieracie do Sejmu.
Nitrasowi "wsio siarawno", kiedy on polityczny zadymiarz. 
I jeszcze za to bierze grubą kasę, pamiętajcie z waszych podatków.
Po to przyszedł do Sejmu.
Ale wy jego wyborcy, przecież mówi się, że Polacy to mądry naród. 
Ja tak nie uważam.
A będzie jeszcze coraz gorzej.   

Na miejscu Banasia, Nitrasowi przywaliłbym w pysk. 

  28-11-2019, 12:39, czwartek



ZMYŚLONA PARODIA AUTORA   

[ Na wzór Gaygi - "Graj nie żałuj strun"   

https://www.youtube.com/watch?v=MY3iPLZ0XMA


Pisz, nie  żałuj  słów...   

Pakujesz tomiki, jutro wyruszasz w drogę.
Przez dzień cały w domu cię nie będzie.
Aaa... Aaa...
Ale ty to lubisz!

Zabierasz stare swoje przyniszczone tomiki,
bo nowych nie masz, na nic cię nie stać więcej!
Aaa... Aaa...
Ale ty to lubisz!

Czasami dzwonisz, że już wracasz.
Wiem, wrócisz znowu z niczym,
nieusatysfakcjonowany, zawiedziony.
Aaa... Aaa...
Ale ty to lubisz!

Jedynie, co masz, to te twoje wiersze
i tomiki stare, co je sam wydrukowałeś.
Aaa... Aaa...
Ale ty to lubisz!

Pisz, nie żałuj słów!
Ach, niech tam na gali dowiedzą się,
jakie piszesz wiersze!
Wysłałeś wiersze gdzie indziej,
bo tutaj cię nie docenili!
Aaa... Aaa...
Ale ty to lubisz!

Pakujesz tomiki,
znowu jedziesz na literackie spotkanie!
I ja przyjdę i cię zobaczę.
Aaa... Aaa...
Ale ty to lubisz!

  10.10. 2017, 11:41

  Mieczysław "Strzelec Mietko" Borys - [ poeta kamień - żywy kamień ]

-------------------------------------------------------------------------------


AUTENTYCZNA PARODIA AUTORA 

[ Na wzór Agnieszki Chylińskiej - "Królowa łez" 

https://www.youtube.com/watch?v=QxaJUj4EKuk


To  ja, poeta  łez...     

Gdzieś zaginął mój własny styl nawet wobec prostych słów -       
Nawet nie pomaga przybicie zmartwieniem do własnych trosk i spraw...     
A przecież kiedyś to było moją napędową siłą budowania słów.     
I choć czas cofa się wciąż do starych ran - bolesnych tak, o mocno tak...
A jednak coraz to trudniej zbudować zgromadzonych z życia zasobnych zdań.     

To cały ja.

To właśnie ja.

Poeta łez...   

Człowiek życiowych strat!
     
Chciałbym wrócić dobry czas, ale nie wiem jak.     
Umierałem już nie raz nie dwa...
Już nie liczę na lepszy czas.
O nie! O nie! O nie!   
Co dnia mam ból i strach...
Oby nie rozpadł się mój cały świat!   
W oczach mam żal...
A żyć chcę tak...
Już wolę tak...
By tylko żyć...   
Niech będzie już tak...
Taki mego życia znak!
Choć nie chciany tak!
Ale jest tak...
I nie poradzę na to już nic!
I nie poradzi na to też już nikt!

Ciągle wracam do własnych spraw...     
Taki mój już świat...   
Nie ważne, że gorszy od innych jest.   
Ważne, że całkiem jest...   
Szkoda utracić mój własny świat...
Kiedy on już taki jest...
Kiedy on złożony już tak jest.
I nie poradzę na to już nic!
I nie poradzi na to też już nikt!

Z rozpaczy piszę za wierszem wiersz...
Skoro chcę ciągle trwać...
I choć cierpienie ciałem zniewala mnie...
Duszą ciągle chcę żyć...
W pełni mam wolny czas,
Każe mi pisać za wierszem wiersz...   

Żyję tylko wtedy, gdy pójdę spać.   
Choć wiem, że jutro znowu muszę wstać!
I od nowa to samo mam...

To cały ja.

To właśnie ja.

Poeta łez.

Poeta życiowych strat.   

  Mieczysław "Strzelec Mietko" Borys - [ poeta kamień - żywy kamień ]

  Pisałem w dniu 22-10-2017, 13:12


     
          Syzyfowa  praca


...Kto pisze ten nie błądzi...
Choć idzie - ciągle jest w miejscu. 
Choć jest wszędzie - w rzeczywistości nigdzie. 

  30-11-2019, 23:59, sobota



                              Pierwszy  śnieg


W moim mieście, gdzie mieszkam, w samym środku otuliny Puszczy Knyszyńskiej
w nocy spadł pierwszy śnieg. Co prawda nie na tyle, że powstały zaspy i transport
drogowy stał się sparaliżowany, a na tyle, że tylko pobielił krajobraz.
Dzieci, które mogą odejść od laptopa i smartphon'a na sanki lub narty,
jeszcze muszą na dobry śnieg jakiś czas poczekać.   

Czarna Białostocka, 01.12.2019, 11:34, sobota 



    RAKÓW  CZĘSTOCHOWA - JAGIELLONIA  BIAŁYSTOK
                             ( 17 kolejka )
                        ( literatura piłkarska )

Na Podlasiu spadł pierwszy śnieg i jest zimno.
Dobrze wypadło, że nasza Jaga dziś gra na wyjeździe.
Mam nadzieję, że w Częstochowie śniegu brak i jest o wiele cieplej.
Bo gdyby wypadł mecz w Białymstoku, z powodu pogody już zimowej,
kibiców przyszłoby w frekwencji nikomu niezadowalającej. 

  01.12.2019, 11:41, piłkarska niedziela

*
https://www.youtube.com/watch?v=H-AtxVOqI_U

https://www.meczenazywo.pl/skroty-meczow/32852,rakow-czestochowa-jagiellonia-bialystok

https://www.youtube.com/watch?v=qB7VkhJmetI

Beniaminki nie leżą Jadze. Po meczu - piłka nożna jak życie - wstajesz następnego dnia i nie
wiesz co ciebie czeka, co ciebie spotka. Jaga na własne życzenie zbłaźniła się w Częstochowie.
Jestem wk*rwony. Jestem niepocieszony. Jak już przegrali, lepiej znieść na wyjeździe, niż u siebie.
Mamrot do odstawki. Prezesie Kulesza, dlaczego jeszcze go trzymasz? On wykończyć Jagę!
I mało, że nie będzie mistrza, to okaże się, że poza ósemką trzeba będzie bronić się przed spadkiem?
Z Mamrotem już lepiej nie będzie?! U Mamrota, ci co powinni grać, siedzą na ławce rezerwowej.
Nie potrafi dobrać składu do przeciwnej drużyny na mecz. Chłop nie ma jaj, jak miał Probierz.
Probierz w Cracovii dalej ma jaja!! Ale do Jagi jak na razie nie wróci, skoro dobrze mu jedzie w Cracovii.
Takie zespoły jak Arka, ŁKS, Raków mimo przegrywają i znajdują się w dolnej części tabeli, ale grają
ambitnie do końca z dużym pilotem napierając zaangażowaniem do gry. U Jagi tego nie widzę poza
zrywami w meczu. A tak często grają bojaźliwie jak te "pipku". Przegrać drużyny na własne życzenie
dla kibica najgorzej boli. Jaga czasem jak super drużyna "tiki Jaga". A czasem jak Jada łamaga. 
W Częstochowie Kwiecień pogrążył Jagę. Imaz zgasł. Camara słabo. Obrona Jagi to już nie ta sprzed
kilka lat. Jaga gra w kratkę. I to jest powód na kogo trafi. Jaga do bólu niedokładna. 
Za sprawą Wójcickiego i Kwietnia nie tylko spieprzyli 3 punkty, a nawet spieprzyli i jeden punkt.
Wracają z niczym. Jaga łamaga. Kwiecień w każdym meczu jest zagrożeniem dla zespołu - albo
złapie żółtą kartkę za faule, albo źle pada piłkę - po czym Jaga traci gola. Mudrinski ma grać cały
mecz, a nie być wchodzącym na kilka minut. Przez to nie czuje piłki i pudłuje sytuacje bramkowe,
które mu się nadarzają. To co teraz Mamrot z Mudrinskim robi, to wyrzucenie w błoto 600 tyś. Euro,
które klub za transfer jego zapłacił. Nic dodać nic ująć. Jak mawiał braciszek Zenek - źle to widzę!

  01.12.2019, 15:15

  Chuligan stadionowy Mietko



                                        Tusk


Inteligenci nieinteligentni, czekaliśmy na Tuska, a Tusk wypiął się na was. 
Już 5 lat temu pisałem, kiedy na posadę Merkel Tusk uciekł do Brukseli.
Pisałem, że wyrolował was! A to, że zostawił Polskę, to bardzo dobrze.
A to, że zostawił was jeszcze lepiej. Dzięki temu PiS wygrał wybory i rządzi dalej...

  02.12.2019, 20:41, poniedziałek



           Przefarbowane  lisy - a  ciągle  w  tej  samej  skórze   


Była Unia Wolności - utraciła poparcie - przefarbowali się w Unię Demokratyczną -
utraciła poparcie - przefarbowali się w Platformę [ nie] Obywatelską - utraciła poparcie -
Tusk szykuje się na nowe zmiany w partii - albo założenie całkiem nowej partii - a ludzie
byli - są - i będą ci sami przefarbowani polityczni lisy. Tak wykorzystuje się ludzi,
którzy nie pamiętają lub nie chcą pamiętać zmian nazw partii. Ci, co żyją z partii
i dzięki jej czerpią materialne korzyści w postaci politycznych ananasów mają dobrze,
bardzo dobrze. A ty zwykły wyborco, który głosowałeś - głosujesz -  będziesz głosował
na przefarbowanych lisów, co z tego masz? Chyba, że na złość PiS-owi.
Ale to za mało i nawet idiotyczne, żebyś żył lepiej.     

  03.12.2019, 10:04, wtorek polityczny u Mietka, jak każdy dzień, albo wiersz,
  albo Jagiellonia, albo coś z polityki.   



                                Duzi  i  mali


Ludzie tym różnią się od zwierząt, że wśród zwierząt dominuje wielkość i siła,
jakie zwierzę pierwsze skorzysta z wodopoju. Wśród ludzi jednego człowieka
nad drugim dominuje wykształcenie, dzięki któremu dana osoba piastuje
zarządzające stanowisko. Nie zapominajmy to tym też, że nie wyjątkowo,
a często jest tak, że grupy społeczne rządzące obsadzają stanowiska
umysłowych posad swoimi ludźmi, a nawet z rodziny, co nazywa się nepotyzmem. 

Zainspirowało oglądając w TVP 1 program przyrodniczy: Afryka Południowa 

  03.12.2019, 14:00, przyrodniczo polityczny wtorek 



Jutro Dzień Górnika.
A OD PONAD DWUDZIESTU LAT NIKT O MNIE NIE PAMIĘTA.
Chłop i robotnik tylko wtedy potrzebny, jak pracuje.

  03.12.2019, 22:47, wtorek



WIERSZE GÓRNIKA O GÓRNIKU:


NIESZCZĘŚCIA  CHODZĄ  PARAMI *   


Droga przez życie zawsze może skończyć się śmiercią.
Mnie to przydarzyło się w połowie.
A zatem jestem szczęściarzem.



TAM  GDZIE  OSTATNIA  KROMKA  CHLEBA *   


W mroku i w cieniu śmierci
nie było nieba jasnobłękitnego
i na nim białego obłoku.
Za to spadła na kark i grzbiet
i piekła w oku niejedna kropla solna,   
zawsze w ciemnym podziemiu i w mroku...



  SEN: "LECĄCE  KAMIENIE  Z  NIEBA" * 
       

Jest w pełni lato Pańskiego Roku 1983-go.
Wspominam Ciebie mamo i tato,
Bo dzisiaj miałem sen; uciekałem od złego!

A było to tak:
Idę sobie w kopalni bez stropu i obudowy,
Pachnę ubraniem, jak po chemicznej pralni,
Na głowie nie mam hełmu dla ochrony.

Niebo wysokie, a tylko gdzieniegdzie białe anioły,   
Niebo niskie i niekończące się ogromy - lecących kamieni!   
Nie jestem na powierzchni przed rodzinnym domem,
Tylko mam odkrytą głowę i przed sobą ogromne doły,   
W które wpadam i tak jakoby już nie był górnikiem,
a czuł, że już Piotrowy.


     *     *     * ( * )

Boże Drogi!
W ten dzień życia srogi,
Daj mi siłę ducha,
Bo człowieka natura,
Nie jest stalowa, a krucha,
Jak skrzydła motyla,
Co po dotyku,
Stają się zranione!

Nie wzywam Boga nadaremno.



   "BARBÓRKA" *

             
Cisza, ale nie samotność,
Spokój, ale nie smutek.
Także nie radość,
Lecz do życia dobry skutek.

Z Tobą wiążę,
Jak to się mówi: dwa końce.
Dzisiaj już do niczego nie dążę,
Wystarczy mi Ty i słońce.
I wiersz...
I spokój...

To jest naszą "Barbórką".

Barbarze



       PÓŹNĄ  NOCĄ *   


W ciemną podziemną mroczną noc
Życie nie owinęło się z męki w koc,
Lecz z ran bolesnych doznań -
Umarło ciało w bezwładzie okiełznań!
Na spągu* czas wróżył kartami,
Czy pora już do Aniołów?
Czy w bierności zostać jeszcze z Wami?
Szarość i ciemność panowała smutna,
A rozum tymczasem pojął,
Że dusza już na zawsze stanie się pokutna!
W podziemiach wyrobisko* okrutne
Już nie będzie pylicą i wypotne!
Istotnie już w świecie ludzkim, co, gdzie, kiedy
I z kim, czy jeszcze zatańczę,
Choć tańczyć nie lubię, i nie potrafię,
Lecz czy jeszcze spróbuję w życiu swym?
Zatańczę czy nie, to pestka do tego co zgubię,
A raczej, co już straciłem w życiu owym!
Przybyłem tutaj w mroczne podziemie, żeby być sobą.
I choć w rozumie nie byłem bity w ciemię,
To i tak już jestem tylko życia ozdobą!
Nie sobą, nie Tobą, tylko roślinką* całą dobą!
"Miejsce ostatniej kromki chleba" miało stworzyć przyszłość,
A stało się na złość  c i e r p i e n i e m  i  m ę k ą
I teraz ciężar pokutnego życia daje w kość!
I taki dzisiaj ze mnie gość, jak jutro szychta*,
Która tylko napisze opowieść nie z podziemi i nie na ziemi,
Lecz z przestrzeni, jak nieszczęśliwy Anioł, który pisze nie z tej ziemi.

Objaśnienia: na spągu*, spąg* -  czyli grunt pod stopami w kopalni.
wyrobisko* - po prostu chodnik górniczy.
roślinką* - czyli leżącym bezwładnym w łóżku.
szychta* - zmiana do pracy w kopalni.



    Górnik rencista *       


Blizny ma na piersiach,
jak medale za zasługę w ozdobie.
Na plecach skalpelem medycznym
rów przeorany i nogi w bezwładzie.

W nim tylko oczy piękne zielone,
jak krajobraz wiosenny
niczym nie przejęte,
chociaż zamyślone...



   Pisane  mi  było *


  Byłem górnikiem
żonę miałem piękną jak sen
młodą jak róży pąk, dobrą jak noc
dwóch synów jak Bolek i Lolek

  Pewnego dnia w podziemnych ciemności
siwa skała piaskowca
spadła na mój grzbiet
zabiła moje ciało
cierpiałem...
cierpię...
ale nie błagam o śmierć
która i tak wcześniej
czy później przyjdzie
bo życie to umysł - a umysł
to świadomość obecności życia

  Nie ma życia nie zaznawszy
bólu i cierpienia
a niektórym i nawet upokorzenia
od osób drugich

Pisane mi było cierpieć i pisać wiersze...



      Kilof  na  pióro *


Chociaż nie kuję w skale,
Jak to robiłem przed bezwładem w kopalni,
A jednak przebiłem się z murów uwięzienia duszy -
I dzisiaj kładę na papier z życia żale,
Bo papier się nie wzruszy,
Tak jak serca konanie.



   DOLA  GÓRNIKA *


Krew, pot i łzy,
to nie jak pachnące bzy,
a karkołomny życia los;
w nim, jak ten zadany cios
nigdy nie jest łaskawy,
a zawsze niewiadomych barw.

..........................................

Tą mękę, której doznałem
w cieniach mroku podziemi
strachu, potu, znoju i krwi,
dzisiaj przekładam na papier...

  Autor wierszy: Mieczysław "Mietko" Borys
  02-12-2016, Czarna Białostocka, Podlasie


      *     *     * ( * )

Gdy fedrowałem na grubie kusiłem los,
a teraz narzekam na życie.

  4.12.2014



  Obłuda  na  "Barbórkę" *


Ci z rządu, którzy w Dniu Barbórki
jadą na Śląsk, to zwykła farsa i ściema,
że oni szanują górników.

Tylko Gierek naprawdę rozumiał
i szanował górników.

  górnik rencista
  04-12-2013



M a r z e n i a  poety  górnika *


Gdyby urosły mi skrzydła,
poleciałbym na te kwieciste łąki,
które znam z dzieciństwa.

Poleciałbym na te pola zielone
wiosną, latem w złote.

Ale gdy los założył na mnie sidła,
które jak fakt są rzeczywiste,
nic się nie spełni, co było w dzieciństwie.
I dzisiaj z żalu oczy mam łzą zeszklone,
skoro w niewoli mnie trzymają
  dozgonne kopalniane wrota.

  06-12-2013 rok. Podlasie
  w otulinie Puszczy Knyszyńskiej



W DNIU BARBÓRKI I NA ZAWSZE WIERSZE ŚLUBNEJ BARBARZE: 

https://photos.google.com/photo/AF1QipP8Z9fpczHTtvbPEgOzBtgputretWOSxE32wHbm?hl=pl

  04.12.2019



PODLASKI SENIOR - Kategoria: Twórczość

Sen, czy jawa – wiersze Mieczysława Borysa
Przedstawiamy wiersze Mieczysława Borysa, pełne bolesnych wspomnień i codziennych marzeń. Przyjemnej lektury.

http://podlaskisenior.pl/sen-czy-jawa-wiersze-mieczyslawa-borysa/


Ja, cierpienie i poeta w jednym *

Nie przyszedłem na świat, by się bawić.
Przyszedłem na świat, by cierpieć – aż z tego stać się poetą.
Gdybym nie cierpiał – orałbym dzisiaj pole, a nie pisałbym wiersze.


Poezja, to wolność… *

W poezji jestem sobą;
nikt mnie do niczego nie zmusza,
nie pogania za czymś lub po coś.
Jestem wolnym jak w locie ptak.
Jestem szczęśliwym poetą;
w wierszach idę, biegnę tam,
gdzie nie mogę zajść,
czego nie mogę dotknąć fizycznie
dotykam natchnieniem…
Czuję to czego nie czuje niepiszący,
widzę to czego nie widzi większość.
Pragnę mniej od reszty.


Gdy los przywróci władzę nóg *

Gdy los przywróci mi władzę nóg –
pójdę na ukwiecone łąki, na zielone pola,
od lat jest taka moja chłopska wola.
Nie omieszkam wstąpić i do lasu,
ach, Boże, czekam na to już tyle czasu….


piękna przybłęda leśna *

dopiero co wyszła z dziupli
gdzie się urodziła i wychowała
od razu odbiła się od rodzeństwa
a że w życiu nieobeznana
zamiast skakać w lesie po drzewach
i szukać rodzinnego gniazda
ona przybłąkała się do zabudowań ludzkich
biega pod samochodami piękna malutka
jak kuleczka skacze na ławkę
wbiega w ganek zabłąkana mała wiewióreczka
żeby kot jej nie dopadł
złapać i zanieść do lasu
tam jest jej dom
taka piękna malutka
wzbudzająca swoim wyglądem zachwyt
szkoda byłaby gdyby zginęła

gdy byłem chłopcem hodowałem wiewiórkę


Sen i jawa *

W natłoku dziennych myśli – w porze nocnej
może coś mi się przyśni?
A wtedy na pewno będę chodził
nieważne, czy w dobrym, czy w złym śnie.

Gdy w złym śnie – będę od tego uciekał.
Jeśli zaś w dobrym śnie – pójdę na łąkę dzieciństwa,
od dziadów pradziadów nazywaną: ślewczyzna –
odkryję na ziemi i w krzakach niejedno ptasie gniazdo,
kijem oznaczę, by mechanizacja nie zabiła życia jeszcze w skorupie!
Potem pójdę nad rzekę dzieciństwa, zwaną: Sidra –
nad nią odetchnę z ulgą za trzy dekady życia w niechodzeniu.
Będę się przyglądał wodzie, co płynie jak życie…


Anegdota kreta *

Gdy padłem krzyżem na kopalniany urobek,
Tej nocy na zawsze zmienił się mój los.
Do dziś jaki osiągnąłem poszedł w niwecz dorobek,
I teraz tylko pozostał krzyku w ciszy głos…


Anegdota kreta 2 *

tyrałem jak azjatycki wół
aby mieć chleb i do chleba
byłem bez żadnych szkół
zatem zwaliła się ma mnie
kopalniana gleba
po tym cierpiałem boleśnie
nosząc na sobie blizny
stało się to tak wcześnie
że nawet nie dożyłem siwizny
dzisiaj już do niczego mi nie śpieszno
i za niczym na zbity łeb nie gonię
tylko jakoś jest mi śmieszno
że od wierszy nie stronię


Namaszczenie Boże *

…Pisanie wierszy potrzebne mi jak tlen,
albo jak oaza na pustyni,
która daje orzeźwienie i cień.
Jak chleb, którym posilam się,
jak woda, której potrzebuję głębszy haust.
Żyć bez niego nie potrafię…
żyję z nim w każdy dany mi przez Boga dzień,
chwaląc za błogosławieństwo namaszczenia
do pisania wierszy…


…Choć nie chodzę – ciągle idę… *

…Idę po kłujących cierniowych krzewach,
Idę po rozgrzanych ogniem kamieniach,
Stąpam po ziemi, jak po lawie wyrzuconej z wulkanu.
Nogi moje płoną żywym ogniem…
Choć nie noszę po świecie swego ciała,
A tylko ciągle posyłam duszę…


*    *     *  *

…Zanim począłem tworzyć wiersze na dobre,
Umierałem i rodziłem się na nowo…
… Każdego dnia ze świtem rodziłem się –
A z nocą każdego dnia umierałem…
By żyć dziś… by żyć i jutro.

…Warto było przyjść na świat,
A nawet warto było być kalekim,
By napisać to, co napisałem…
Bo czy się przyjdzie na świat, czy nie,
Czy przeżyje się szczęśliwe życie, czy nie,
To i tak trzeba umieraniem zejść z tego świata.
A wiersze pozostaną na zawsze… na wieki…


Piękno i niepoprawność *

Moje wiersze są jak makijaż kobiety,
która co dnia poprawia swoją twarz
upiększając ją maseczkami pudrów i szminek.

Tak i ja poprawiam swoje wiersze, wyszukując w nich błędy,
tak stylistyczne, jak i ortograficzne, i językowe.

Wyznam szczerze bez wstydu,
że kobieta w swoim upiększaniu twarzy
bije mnie na łeb pod każdym względem.

Bo nakładając makijaże na twarz staje się piękniejsza.
Ja, choć poprawiam swoje wiersze, ciągle potykam się o błędy.

Kobieta, im częściej koryguje niedoskonałości,
tym bardziej urodziwa jest w oczach świata.

Ja, im częściej poprawiam swoje wiersze,
tym bardziej jestem niepoprawny.

  Mieczysław „Strzelec Mietko” Borys



          "Za  6 tyś. zł  to  pracuje  złodziej  albo  idiota"* - 
          [ autor przytoczył pewnego klasyka ]


Do klasyka, idiotów to wy przez 30 lat z nas robiliście.
Złodziei to nie, bo z ludzi uczciwych złodziei nie można zrobić!

[ Biedny poseł Kulasek [ SLD ] - posłowi Kulaskowi mało 9 tys. zł poborów poselskich ] 
https://wiadomosci.wp.pl/marcin-kulasek-posel-sld-odlecial-narzekal-ze-za-9-tys-miesiecznie-moze-nie-utrzymac-sie-w-warszawie-6453431594195073a

Niektórzy posłowie narzekają, że za mało zarabiają. 
A wcześniej narzekali i sędziowie.   
To skąd posiadają setki tysięcy lub nawet kilka miliony złotych na koncie,
mieszkanie luksusowe, czy nawet kilka mieszkań, a nawet dom, samochód
lub nawet i dwa samochody od 50 tyś. zł wzwyż, też i posiadają w postaci     
nieruchomości własnych. "Przytaczając Jachirę - ja nic nie sugeruję - liczby 
mówią same za siebie."

Ja gdy nie za wysokie pobieram świadczenie rentowe, to jedynie posiadam jedno
mieszkanie o powierzchni 57 m2 i to od 25 lat nieremontowane, samochód 18-letni
o wartości 3 tyś. zł. I jedynie do 5 tyś. zł na plusie na koncie, które trzymam na
wypadek w razie swojej śmierci. I kto tutaj mówi nieprawdę.     
Według klasyka jestem idiotą, bo dochód mój jest grubo poniżej 6 tyś. zł, zaledwie
w 60% tej sumy. I prócz świadczenia rentowego znikąd ani grosza ponadto.   
A złodziejem nie jestem, bo choćbym i chciał nim być, to sytuacja w jakiej się znajduję
na to nie pozwala. Płaczą ci, którzy powinni się cieszyć z poborów i dziękować Bogu, 
układom rodzinnym, partii do której należą, że mają tyle ile mają, a nie mniej. 
Jeśli posłowi Kulaskowi 9 tyś. zł miesięcznie za mało, niech zamieszka nie w Warszawie,
a na Podlasiu. Tutaj dobrze będzie żył za połowę tej sumy. A przywileje jako posłowi
zostaną te same.   

  05.12.2019, 23:59, czwartek, zainspirowało słuchając rozmowę na ten temat w TVP3
  powtórka z TVP INFO "W tyle wizji".   



             Jagiellonia - Zagłębie  L.   
                   [ 18 kolejka ]


Na Podlasiu padał deszcz - teraz pada śnieg... 

A tam w Białymstoku na Arenie Marzeń przy Słonecznej 
zagra nasza Jaga z KGHM Zagłębiem. 
 
A mnie po raz trzeci z kolei nie będzie tam ciągle z przyczyn osobistych.   
Żałować nie mogę. Życie to życie. Też mecz to nie całe życie. 
I poza boiskiem walczymy zawsze o coś, z kimś, z czymś...   
Czasami po uszy mamy jednego i drugiego.   
Na usprawiedliwienie, gdyby Jaga przegrała, oszczędzę nerwów. 
A i przede wszystkim podróży na mecz.
W razie porażki naszego klubu, w domu łatwiej przyzwyczajam się 
i łatwiej znoszę nerwy. 
Gdy Jaga ma wygrać, wygra i beze mnie i bez "źróbka" mego. 

Temperatura w Białymstoku +1 °C bez wietrznie, przestał padać śnieg.

A zatem, Jaga, do boju wygrać mecz!
Zmazać przegraną na własne życzenie w Bełchatowie z Rakowem. 
I tym pocieszyć mnie. 
Dać radość kibicom na Arenie Marzeń.
Dać radość kibicom Jagi przed telewizorami i słuchając w radio.

  07.12.2019, 13:44, sobota piłkarska przed telewizorem 



ZŁA  PASSA  JAGI  TWA!

https://www.youtube.com/watch?v=BVJ75FiRZT0

https://www.zaglebie.com/Aktualnosci/Pierwszy-zespol/skrot-spotkania-z-jagiellonia_n8522

Po meczu z Rakowem, trener Mamrot powiedział: CZUJEMY SPORTOWĄ ZŁOŚĆ

Po meczu z Zagłębiem, Mamrot musi powiedzieć: teraz czujemy mega złość

Ja napiszę - jestem mega wk*rwiony. Dobrze, że nie pojechałem na mecz.
Moje przepowiednie, co do trenera Mamrota coraz bardziej zbliżają się do rzeczywistości
w zastosowanej praktyce. Czym dłużej Mamrot będzie trenerem Jagi, tym bardziej Jaga
będzie na szyję i zbity łeb iść w dół aż do klęski! Za tego trenera drużyna już się nie podniesie.
Czym szybciej prezes Kulesza Mamrota na zbity łeb wywali, tym lepiej będzie to dla Jagi.

  07.12.2019, 17:35 



                         Są  równi  i  równiejsi


Prosty człowiek nie może zniszczyć człowieka na urzędniczym stanowisku.
Natomiast człowiek na urzędniczym stanowisku prostego człowieka
jak najbardziej może zniszczyć.

  07.12.2019, 22:45, sobota, zainspirowało w TVP INFO słuchając
  programu Studio Polska



          Moja  syzyfowa  praca


Od piłki - do polityki - od polityki - do piłki -
od wiersz - do wiersza - od wiersza - do wiersza -
I tak przeminie moje życie. 
Za PRL-u trafiłbym już do więzienia.
Świadomie napisałem za PRL-u, bo komuna dalej funkcjonuje. 
A najgorsze jest w tym to, że w III RP.   
Wszystkiemu złu jaki jest w kraju winien "Okrągły Stół".   
I jeszcze minie pokolenie lub i nawet dwa zanim będzie
w kraju tak, jak chcą Polacy. 

  07.12.2019, 22:53



                        Mamrot  powiedział


Przed meczem z Wisłą Płock, Mamrot powiedział - za dużo mamy remisów.

Po meczu z Zagłębiem, powinien powiedzieć, za dużo mamy porażek. 

Cracovia będzie mistrzem z trenerem Probierzem. 

Mamrot ciągnie Jagę w przepaść!

Probierzu, zdobądź z Cracovią mistrza i wracaj do Jagiellonii.

Chyba, że przyjdzie nowy trener i z Jagą zdobędzie mistrza.
Wtedy pozostanie dalej. W co nie wątpię, a chcę wierzyć...
Takie jest prawo i wolą kibica swojej drużyny.

  08.12.2019, 14:30, niedziela piłkarska



                JAGIELLONIA  NA  GORĄCO  ! 


W tej chwili ze strony Jagiellonii przeczytałem - Mamrot po meczu z Zagłębiem
już nie będzie trenerem Jagiellonii! Do końca roku zastąpi go Rafał Grzyb.

Jak widzicie, moja krytyka stała się faktem.

Będzie psychiczna odnowa drużyny.

...Na mecz z Lechią muszę pojechać.
Zobaczyć nowego ducha gry w Jagiellonii...

  08.12.2019, 17:25, tego samego dnia



Wokół  meczu  po  meczu  Jagiellonia - Zagłębie  L.


Wywiad z Runje po meczu Jagiellonii z Zagłębiem L.

https://www.youtube.com/watch?v=hH0E0BjWYUo...

Runje, gdyby znał te słowo i pamiętał oprócz tego co powiedział - powiedziałby
- zagraliśmy jak te "pipki".

  Publikacja, 10.12.2019, 10:59, wtorek 



        Bez  osaczenia


Już się nie biję z myślami -
Zwłaszcza z tymi, które były złe. 
O dobrych też już zapomniałem.
W sercu i duszy ogromną mam ulgę -
Patrzę przed siebie z podniesioną głową... 
A kiedy nie stąpam po ziemi nogami -
Idę - ciągle idę po ziemi wierszami...
Czasami nawet myślą wzlatam ku niebu - 
Choć ciałem ciągle pozostaję na ziemi...
Czasami spojrzę jeszcze wyżej - 
Tam gdzie kiedyś trafimy wszyscy.
A szkoda, że już jest bliżej -
Coraz bliżej, niż to było kiedyś dalej. 
Czas mijał - lata mijały - życie mijało
I aż dziw bierze, że tyle lat ubyło -
I już u progu stoi Anioł Śmierci!
A może będę żył wiecznie,
Jeśli o mnie nie zapomnisz -   
Będziesz czytać moje wiersze.     
Ale wiem, że ten przywilej 
Jest przeznaczony tylko dla niewielu.   
Jeśli z tych niewielu, wybierzesz mnie,   
Nie zapomnij napisać do mnie.     
Będę w Niebie szczęśliwszym,
Niż byłem za życia na ziemi.   

  11.12.2019, 14:51, środa, przy Auchan Białystok



Ani  to  ptak, ani  to  człowiek  ( - )


Nie chodzę po ziemi,
Ale i nie bujam w obłokach.
Spytasz : - A zatem, gdzie jesteś?
- Ani na ziemi, ani w obłokach.
Żyję pół metra nad ziemią.

  11.12.2019, 17:32, środa



          Awaria  w  Warszawie


P[nie]O - to ludzie niezdolni do rządzenia. 
To są ludzie styropianu. 

  2019



               W  Warszawie


"Trzaskowskiemu znowu pękła rura!"

Tylko z tą różnicą, że nie śmierdzi.
Ale ludzie w domach nie mają ciepłej wody i ciepłych kaloryferów,
co tak ta partia tylko to mogła zapewnić podczas rządzenia Tuska.
Za ucznia Hani Waltz i tego warszawiacy nie mają.   
"Sok z buraka" - bądźcie uczciwi - jak obelżywie krytykujecie pisowców,
to i uczciwie skrytykujcie liberalnych platformiarzy.   
https://www.youtube.com/watch?v=FsdElZjbPXs

  11.12. 2019

.
            Kibic  Jagi


JAGIELLONIA TO DUMA PODLASIA

JAGIELLONIA TO BIAŁYSTOK NA CZASIE

JAGIELLONIA TO ŻUBRY PODLASIE

JAGIELLONIA TO WSCHODZĄCY BIAŁYSTOK

JAGIELLONIA TO PERŁA PODLASIA



     Walory  człowieka


Każdy ma swój dom
I swoje miejsce na ziemi.
Lecz nie każdy napisał wierszy tom.
To przypada tylko nielicznym.
Każdy chodzi do pracy,
Bo bez pracy nie ma kołaczy.
Tylko nie każdemu kołacze płacą,
A zatem i niezadowalająco jednakowo smakuje.
Jeden je szynkę, kawior, ośmiorniczki.
Drugi salceson, boczek i zwyczajną.
Są równi i równiejsi.
Sprawiedliwość jest na cmentarzu.

  Czerwiec 2016



      Tak  myśli  kibic  piłkarski


Niektórym aktorom nie należy wierzyć,
bo mówią cudzym tekstem.
A kiedy zaczną mówić swoim - mówią głupoty.

*
Pani Jando, pani żyje swoim teatrem -
czyli w świecie obłudy.

*
A my kibice polscy żyjemy w świecie piłki - czyli w realu.

  2016



       Do  poety


"Poeto, jesteś tak dobry,
jak twój ostatni wiersz."



                                             Tak  było


Solidarność ta pierwsza wałęsowska wyrolowała 10-cio milionową rzeszę klasy robotniczej.



                         "Ławka  Trzaskowskiego"


Trzaskowski sam sobie strzela w pięty. Niby tacy wykształceni, a tacy durnie.
Ławka to błazenada. Trzeba rozmawiać z setkami, a nawet z tysiącami wyborców -
i odpowiadać na zadane pytania. A nie brać podstawioną jedną osobę na ławkę
i to z Młodej P(nie)O. Tylko ten może popierać P(nie)O kto chce: "Żeby było jak było".
Politycy z P(nie)O są oderwanymi od codziennej rzeczywistości. Żyją jakby w innym
świecie. Nie znają i nie rozumieją zwykłych prostych codziennych potrzeb ludzkich.
A jeszcze gorzej, gdy udają, że tak jest. To partia z kosmosu na ziemi. Tylko Prawo
i Sprawiedliwość uratuje Polskę! A co gorsze, że jego przełożeni w partii są jeszcze
głupsi, że na taki idiotyczny pomysł idą. To co wyrabiała P(nie)O i wyrabia, jest dla
niej normalne. Nie rozumie życia takiego jakie jest. Im jest dobre i mądre to, co jest
dla większości głupie lub bez sensu.

  Czerwiec 2018



               W  życiu


Zegar odlicza sekundy, które już się nie cofną.
Serce, które plusem uderzyło już ilości nie cofnie -
lat, których się uzbierało czas nie odmieni.   
Życie, które przeżyłeś nie cofa się wstecz.
Życie, które od Boga dostałeś masz tylko jeden raz.
Wiek, który posiadasz nie cofa się do młodych lat.
Miłość jaką w młodych latach przeżyłeś,
wiek stary już takiej miłości ci nie da.
Chwile, które dobre i złe przeżyłeś już są inne,
niż były za młodu. Jedynie materialnie, co posiadałeś,
dziś nie posiadasz, nie żałujesz. Lub nie miałeś,
a dziś masz, to cię do końca nie ucieszy, jedynie lżej żyć.

  21-06-2018, 17:27, w trakcie meczu Francja - Peru



Człowiek  z  Podlasia


Silny jak żubr.
Twardy jak stal.
Pracowity jak mrówka.
Szczery jak dziecko.
Wierny jak honor.

I wcale autor nie miał na myśli czasy 50-tych lat XX wieku,
gdzie był surowy komunizm.   

  Czerwiec 2018

*
P[nie]O inteligencja bez inteligencji.   



             TVP INFO - WSPOMNIENIE  O  MARII  I  LECHU  KACZYŃSKICH


Powiedziano w tym programie, że będą największą w historii Polski parą prezydencką.

Według Mietka - tak, to prawda, ale kiedy będzie rządziła koalicja Prawa i Sprawiedliwości.

Ale nie daj Boże, w razie P(nie)O czyli liberałowie dojdą kiedykolwiek do władzy, to wszystko
będą robili, żeby historię pary Kaczyńskich wybielać!

  2018-07-17, godz. po 14



                                        Bohater  wolności


Bohaterem wolności, to jest Nelson Mandela, który przesiedział 27 lat w więzieniu za walkę z aparchajdem.
A nie Wałęsa, który tylko był internowany niecały rok, gdzie żył jak książę - pijąc wódkę, wino.

  Lipiec, 2018


     *     *     *

Słońce schowane za chmurami -
Trochę ochłody w upalny dzień.
Pragną słońca tylko którzy są za murami -
Skoro wieczny mają tam cień.

  Lipiec, 2018



Jak  wczoraj  nie  piłkarz, to  dzisiaj  przynajmniej  kibic


Urodziłem się na wsi daleko od miasta, a nawet od szosy,
przez co nie mogłem wybić się na piłkarza i grać przynajmniej
w Kuźnicy Białostockiej "Pogranicze", a po tym może i w Sokół
Sokółce, a po tym i może nawet w Jagiellonii Białystok.
Piękne marzenie? Skończyło się na możliwości tylko takiej,   
że grałem w sąsiedniej wsi Łowczyki "LZS Łowczyki".
Graliśmy wioska na wioskę. Nawet graliśmy i z Kuźnicą Białostocką "Pogranicze".   
W mojej wsi prócz mnie żaden chłopak nie chciał nawet kopnąć piłki.
Tylko ja szalony Miecio biegałem za piłką jak szalony Miecik.   
Dziś jeżdżę jako kibic na Jagę.

  Pisałem, dnia 23-07-2018, 22:49, Podlasie



                              "Resortowe  dzieci" 


Ten młody rozjuszony agresywnością, który na proteście wykrzykiwał do policjanta: ZOMO...!
Wręcz wtykając wskazujący palec policjantowi do oczu. Nie był on z ludu polskiej soli tej ziemi
ziemi polskiej. A opryszek, który jeszcze nie poznał uczciwej pracy na rzecz Rzeczypospolitej.
Był to agresywny opryszek z resortowych dzieci. Do tartaku z nim przewalać deski, wtedy może
skruszeje i będzie całował - spokojną Polską ziemię, że tutaj wolność i wygoda na raj. 
Ten młodzieniec nigdy nie ubrudził rąk robotą.  28-07-2018, 9:31

Zainspirowało ze źródła "TVP INFO" oglądając przekaz protestów opozycji.
I rozmowę w "TVP INFO" oraz w "Salon dziennikarski". 

*
Chłopskie i robotnicze dzieci umierały za Ojczyznę.
A retortowe dzieci wszczynają budy i anarchię!
Nie godząc się z tym, że to nie ich ojcowie i matki rządzą. 
Rządzić mają ci, których wybiorą wyborcy.



                              Korzenie


Dziś TVP INFO podało, że Polacy są dumni z polskiego pochodzenia aż w 97%.

Dodam, prócz polskiego pochodzenia jeszcze jesteśmy dumni z chłopskiego
pochodzenia. Kiedy przecież jesteśmy solą tej ziemi - Polskiej Ziemi.

Mietko chłopski syn z Ziemi Podlaskiej
16.08.2018, 10:07



               Trzeźwy  poeta


Do dzisiaj żadnego wiersza nie napisałem pod płynem alkoholu.
A szkoda, bo więcej miałbym emocji i dopowiedzenia i do napisania.   
Ale z drugiej strony, kiedy już ponad 10 lat nie upałem się,
to kto wie, czy po uchlaniu się nie wykitowałbym? 
A przecież dziś wieczorem nasza Jaga gra,
z tej racji rąbnę sobie bimberku tylko kieliszki dwa. 
Wystarczy dla spokojności, zdrowotności, humoru, 
bo przecież jeszcze tydzień temu piłem kieliszek jeden.
Ale dziś przed meczem jednak rąbnę sobie kieliszki dwa.
Co mi tam, w piłkę przecież nie gram tylko oglądam.   
Jak dobrze być poetą - nie mając nic - ma się wszystko.

  8-11-2019, 14:05, przy Carrefour Białystok



     Piastowskie  dwa  kluby
          (  w 15  kolejce )


Dziś na wyjeździe z Piastem zagra nasza podlaska Jaga.
Mecz będzie niesamowity. Wrażeń będzie co niemiara.

Nasza Jaga pięknie gra. 
Nie zaprzeczyć, że nie jest tak.
W meczu strzela więcej, niż gole dwa.
Lecz czasami skuteczności Jej brak,
Wtedy dwoi i troi się na boisku -
Aż przełamie nieskuteczność nękającą Ją.
Wtedy chłopaki biegają, jak konie po rżysku
I na miarę Jej potęgi piękne następne gole są. 
Jaga! Jaga! Jaga! BKS!  BKS! BKS!
Jagiellonia! Jagiellonia! Jagiellonia! 

  po tym przy Carrefour



    DO  I  DLA  POLSKI


Kocham Cię, Polsko
Tak jak kocha dziecko polskie
Szczerze, uczciwie i po polsku.
Nie tylko w Święto Narodowe Niepodległości,
Ale i w każdy zwykły polski dzień... 
Na dowód tego wiersze Tobie piszę,
Nie prosząc i nie żądając żadnej zapłaty.
Polskość moja jest Twoją zapłatą.
Polsko!

  8-11-2019, 18:48

----------------------------------------------


07
LIS

Redakcja Senior Białystok | senior.bialystok.pl

Tożsamość – wiersze Mieczysława Borysa

foto: Mieczysław Borys

http://podlaskisenior.pl/tozsamosc-wiersze-mieczyslawa-borysa/borys/



W domu *


W domu jesiennym chłodem przewiewa –
– okno na wylot otwarte –
Z zewnątrz do wewnątrz firankę wyd*ma…
Ludzkie życie o wiele więcej jest warte,
Niż tej ostatniej muchy, która już zasypia na wieki.

Bluszcz uczepiony nad oknem, zwisa,
Z zieleni w czerwień i brąz się przemienia,
Jego owoc dojrzały w granat się zmienia.
Ptaki to dostrzegły i do obżarstwa się szykują –
Śpiewem wydadzą zapłatę, upierzeniem okno upiększą:

Od zewnątrz, skrzydeł kolorami, pokryją chatę –
W domu, przy oknie, cieniem przelot skojarzą.
W moim bagażu, smutek życia ptactwo rozweseli
I choć jeszcze jestem w pościeli,
Już sławię piękno życia tej jesieni…



Przeznaczenie *


Składam się z cierpienia i bólu…
Składam się z kalectwa!
Bo ty, losie, mój żulu, jesteś mi,
Jak wróg z niechcianego sąsiedztwa.
A czas gna i gna, i gna…
A moje życie od płaczu i żalu boli, i boli, i boli…
Cierpieniem wypełnia mnie aż do cna…
I nikt, i nic cierpienia, bólu, żalu, i płaczu ze mnie nie wygna.
A życie z udręki jeszcze do tego wszystkiego dodaje soli;
Och, jak boli wspomnień ślad z życia w niedoli.

Do tego jeszcze zapłata raty za auto,
Do tego jeszcze czynsz podwyżką przysoli
I nie wyjdziesz z człowieka smuto,
Bo dumna syzyfowa praca nikogo nie zadowoli.



Dla równowagi *


Między linią prostą życia, a równią pochyłą,
Jest taka cienka nić, że może ona pęknąć,
Jak pęka cierpliwość i może zacząć życie gnić,
Jeśli ze sobą nie zrobisz nic!
Ruch to życie. Kalectwo to ból nie do zmycia.
A więc ruch odświeża umysł – i żyć się chce…



Rzeczywistość *


Ciemna życia noc dopadła ciebie człowieku
I choćbyś gryzł ziemię,
Nie omuśnie cię już blask słońca
Z nieba wszech wieków.
A tylko cierpienie odczuwać będziesz,
Jak przygrzewa puls ciemię.
Część ciebie umarło, przecież wiesz –
W twej duszy serce z bólu zamarło
I już masz inne imię, na zawsze!



Jesień za pasem *


Jesień za pasem.
Upojne pocałunki ptaków
Zanikły z jej nadejścia czasem.

Nad cichym wzgórzem polnych maków,
Skowronek już umilkł, do wiosny.
W krzakach olchowych słowik
Pogrzebał już śpiew radosny.

A tylko ja tutaj zostałem,
Jak ostatni z ludzkich głuptaków.

Gdybym należał do ptaków,
Nie wabiłbym samiczki do godów miłosnych,
Lecz żyłbym z nią, jak z przyczyn już prostych,
W których zająłbym się nie tylko zalotami,
Lecz i z nabrzmiałymi do życia pytaniami…



W intencji odmiany pogody *


Nie smuć nas swoją pogodą,
Jesieni szara, bura, nadęta i zimna.
Bądź w słońcu złotą jesienną urodą
I sama z siebie szczerze dumna.

Szumna bądź i barwami rządź –
Srebrz i złoć się po polach,
W lesie, na łąkach i zapamiętaj Goniądz,
Który pragnie jesieni złotej, jak w snach.

Ach, jesień, czemuż skąpisz słonecznych promieni,
Czemuż smutek ścielisz w bez pogodnej przestrzeni?
Niechaj już bez pogodzie się nie leni,
Niechaj jedno z drugim się odmieni.

Żeby w końcu twarz ujrzała słońce,
Żeby promienie ogrzały grzbiet
I aby wrażenie, które z negatywu będąc błądzące
Stało się słowem, które powie niepogodzie; „uże niet”!



Tożsamość *


Moja godność z imienia brzmi, jak: Miecz…..,
Chociaż jestem niezdolny walczyć mieczem,
Za to zdolny walczyć piórem.

Moja godność po familii jest jak pseudonim,
Który rozsławił ptaka, którego i ja uwielbiam,
Podziwiając go za jego niezłomny hart ducha
Od świtu do zmroku w panowaniu podniebnym.

A więc, ja się nazywam: Mieczysław Borys

Mieczysław ” Mietko” Borys
Z Otuliny Puszczy Knyszyńskiej

Kategorie: Twórczość przez Redakcja Białystok



           Pożal  się  Boże, bo  kibic  wytrzymać  nie  może 
                            [ 15 kolejka ]
                       ( literatura piłkarska)

https://www.youtube.com/watch?v=qB7VkhJmetI

https://www.youtube.com/watch?v=smFTKEu36mU

https://www.youtube.com/watch?v=qB7VkhJmetI

Jaga do Gliwic na Górny Śląsk pojechała chyba na wycieczkę zwiedzać kopalnie.
Wyszła na boisko i nie istniała. Piast miażdżył Jagę od początku i długo nie trzeba
było czekać na bramkę, bo już w 7 minucie Piast strzelił pierwszą bramkę. 
Sędzia liniowy podniósł chorągiewkę sygnalizując spalonego, a sędzie główny
Musiał bramki nie uznał. Ale, ale jest jeszcze VAR i jak zwykle jeśli nie sędziowie,
to w VAR-ze "leśne dziadki" udupią Jagę, nakazując Musiałowi cofnąć decyzję 
i przywrócić bramkę. I tak przegrywa się mecze. Od początku Jaga źle i słabo weszła
w mecz. A ta bramka uznana ze spalonego przez VAR, jeszcze bardziej podłamała
piłkarzy Jagi i jeszcze bardziej zniechęciło do dalszej gry, a zwłaszcza do walki.
Bo po co walczyć, kiedy i tak z sędziami i z VAR-em, jak w tym przypadku ze spalonego
uznanej bramki nie wygra się meczu. Gra Jagi na Piaście budziła w nas kibicach ogromne
zażenowanie, co z nią jest, co się stało, że tak słabo weszła w mecz. I tutaj już na samym
początku meczu Jaga miała mecz pod górkę, a nawet w plecy. Jaga jeszcze nie zdołała
otrząsnąć się po pierwszej nie uczciwie uznanej Piastowi bramki. A tutaj już w 25 minucie
dostaje drugą bramkę w plecy i jest już na poważnie po meczu już w pierwszej połowie. 

Na drugą połowę jak się spodziewałem i jak na to liczyłem, Jaga wyszła z ogromnie dużym
zaangażowaniem i animuszem, poddenerwowana, a nawet wkurzona za słabą grę i utratę
dwóch bramek w pierwszej połowie. Przystąpiła do gry z dużym pilotem napierając na bramkę
Piastunki i długo nie trzeba było czekać, bo zaledwie pięć minut, gdzie po dobrej składnej
akcji Imaz strzeli kontaktową bramkę. I po tym wydawało się nam kibicom i samym piłkarzom,
że Jaga pójdzie za ciosem i tylko jest kwestią czasu kiedy wyrówna na 2 do 2 lub i nawet
wygra mecz. Ale jak pech to pech, bo gdy po urazie nogi z boiska szedł Pispisil, raptem
gra Jadze znowu siadła. I było na boisku widać, że dalej Jadze do wyrównania na 2 do 2,
a bliżej Piastowi strzelić bramkę na 3 do 1. W rezultacie i tak się stało za sprawą winy bramkarza
Węglarza. Węglarz jak to bramkarz, który nie biega po boisku, nie będąc zmęczony, zamiast wybić
piłkę daleko w pole gry aż na połowę przeciwnej drużyny. On jak nowicjusz, który jakby przyszedł
z czwartej ligi, podaję piłkę zmęczonemu obrońcy, który szybko jest atakowany, w panice na
oślep wybija piłkę niedokładnie, gdzie piłkę przejmuje przeciwnik i po szybkiej kontrze strzela
bramkę na 3 do 1. I po tym Jaga już była ugotowana. I po tym Jadze w zasadzie już było po meczu.
Węglarza do odstawki! To żaden bramkarz. Wrócić do bramki powinien jeśli nie Sandomierski,
to Santini. Mamrot też do zmiany, Panie prezesie Kulesza! Czas na prawdziwego trenera z jajami.
Jestem niepocieszony. Jaga mnie nie pocieszyła. Czyżby przed meczem rąbnięte dwa kieliszki
bimberku na to wpłynęły, że mecz przegrany zniosłem łagodnie bezstresowo. Spytaj Rosjanina,
jak radzić sobie bez stresu. Odpowie - wodka. Jagiellończycy zagrali, jak te pipki. Nic w meczu
im nie szło prócz początku drugiej połowy poza tą jedną bramką. Chyba przeszkodą było grząskie
boisko. Piastunkom jakoś nie, grali jak w trasie, biegali jak konie po asfalcie. A Jagiellończykom
szło bieganie jak po grudzie. Jaga na boisku Piasta w Gliwicach odstawiła kompletną pańszczyznę.
Dobrze, że przed meczem na wstępie nie napisałem, że czas Jadze zrewanżować się Piastowi
za przegraną w maju. Tak jakbym przeczuwał, że i dziś przegrają. Ale wtedy mecz według mnie
to był położony Piastowi. Na bieżąco pisałem. Ale dziś, to kompletnie Jaga mnie zawiodła. 
Można przegrać, ale po walce z hartem i z jajami. A u Jagi z Piastunką nic nie było prócz tej
pierwszej bramki na 2 do 1. Z Jagą jest tak, jak nie sędziowie to VAR udupi. Jagi obrona coraz
gorzej się spisuje. 20 bramek wpuszczonych o tym świadczy. Bida wprowadzony zagrał jak bida.
Klimala przez obronę Piasta całkiem odcięty. Imaz już od kilku meczy bez strzeleckiej formy.
Wahająca gra Jagi raz słaba, raz dobra. Kota

  9/11/2019, 22:42, przegrany piątek

Makabryczny wypadek w Gliwicach na meczu Piast - Jagiellonia (08.11.2019 r.)

https://www.youtube.com/watch?v=zX-3Jg8uIig



JUTRO  101.  ROCZNICA  ODZYSKANIA  NIEPODLEGŁOŚCI  POLSKI


Jestem dumny z Polski!
Polska to mój kraj i Ojczyzna
W której żyję ja Polak.
Kocham mój kraj Polskę
nade wszystko.

  10-11-2919, 22:00, sobota 



101.  ROCZNICA  ODZYSKANIA  NIEPODLEGŁOŚCI  POLSKI

Dla Polski mojej Ukochanej i Umiłowanej Ojczyzny

Wiersze:


        NIEPODLEGŁOŚĆ

       
Nie widzę, lecz emocjonalnie czuję,
Że już harcerze pielęgnują "Piłsudczyka"?
Biało-Czerwone flagi też już znajduję
I tych wiernych tradycjom, co Im życie już umyka,   
iż są z czasów "Piłsudczyka"?   


Powiewają narodowe flagi na Urzędach i słupach,
A historię Niepodległości zaznacza i podkreśla TV!
Seniorzy w sercach noszą dumę i w swoich chałupach
Z każdych, którzy "Piłsudczykiem" się zwał?   


Święto Narodowe Niepodległości Pan Bóg
I Piłsudski Rzeczypospolitej dał.
Wypędzając zaborców z polskich domów i dróg,
Skąd przyszli tam ich z ojczystego kraju gnał!...   


Oczyszczając Ojczyznę z panowania obcego,
Którzy języka ojczystego zabraniali nam!   
"Piłsudczycy" mówili: "Polacy nie gęsi język swój mają!
I nie będą zaborcy mam co mamy robić dyktowali!"   


Marszałku Piłsudski wodzu ukochany,   
Który Polsce Wolność dałeś.
Wielki Polaku przez naród umiłowany
Za niezliczoną mądrość w służbie Ojczyźnie.


Synu Polski zniewolonej i co w niedoli,
Wreszcie popędziłeś "bolszewików" z ojczystego kraju!
Już dosyć mamy przez obcych tej niewoli,
Żeby żyć wolni w swoim kraju, jak w raju.   


Marszałku wielkiej woli, hart ducha i próby,
Wodzu niezłomny i wielce rozumny.
Powiedziałeś: "Dosyć już polskiej zguby,
Nadszedł czas, żeby naród z wolnej Ojczyzny dumny był!"


I tak nam dopomogłeś Ty umiłowany Marszałku,
I tak nam dopomógł sam Bóg,
A żeby Polska była wolna i szczęśliwa
Ze swojego ukochanego kraju.   

  Ojczyźnie Patriota Mietko
  Pisałem w listopadzie 2008 roku. Podlasie



OJCZYŹNIE, KTÓRA  ZWIE  SIĘ  POLSKA


Dwóch w jednym:
...Tyle będę Tobie wart, Ojczyzno,
Ile dobrych słów o Tobie
Znajdę pod swoją siwizną.


Poszczycić się za Ciebie blizną, żadna sztuka,
Byle prostak może to uczynić.
Zatem piórem pochwalić Ciebie,
O, to już nie pochwali byle prostak.

Znalazłaś we mnie jedno i drugie, Ojczyzno!

...Cel wyłania się powoli,
Tak jak wiersz po wierszu...
Nic nie robić serce boli
I pustym umrzeć tak z życia marszu;
To nie dla mnie z sercem moim -
Ja bym chciał objąć duszą niebo,
Natchnieniem ziemię udźwignąć swoim
I spocząć wreszcie w Tobie Ziemio.

* * *
Kiedy nie mogę orać ziemi,
Kiedy nie mogę wydobywać węgla,
Tobie Ojczyzno wiersz wydobędę.


A że duszę mam oracza
I hart niezłomny, jak u "białego murzyna".
Nawet chwila w życiu, która choć jest mi sobacza,
Nie powstrzyma mnie nawet "mieczem wawrzyna".


Kiedy nie czas mi umierać
Lub spocząć na laurach.
Wolę nawet z duszą się poniewierać,
Żeby tylko Tobie przysłużyć się o różnych porach.   

Słowa Ci będę układał, choć chłopskie i proste,
Jednakże z sercem będę do tego się przykładał,
Tak jak moja wiara i sumienie jest Tobie czyste.


Kocham Cię, Polsko,
Nie tak jak w wierszu sonet.
I nie tak jak wojsko,
A tak jak kocha kaleki poeta.


Porwę się na śmierć za Tobą!
Umrę nawet dla Ciebie!
Gdyby nie było tak, nie byłbym sobą
I nie byłbym godzien mieć za patriotę siebie.


Nawet duszę wyrwę z siebie,
Jeżeli tylko zajdzie takowa potrzeba!
Zostawię tylko Boga, Honor i Ciebie,
Abym nie umierał na marne, Tobie w potrzebie.

Polsko! Polsko! Polsko!

  Ojczyźnie Patriota Mietko
  Pisałem w maju 2009 roku. Podlasie



      11  LISTOPADA


Chmury szybko tak płyną,
Jakoby dokądś się śpieszyły.     
Za dalekim horyzontem gdzieś się rozmyją
I dzień w słońcu stanie się miły?


Korony sosen chwieją się, jak zgraja pijaków
Kurczowo trzymając się jednego miejsca.
Niemiły jest czas dla ptaków,
Siadając na bezlistnych gałęziach drzew.


Ale i tak życie mają lepsze, niż pogodę,
Sąsiad dobry człowiek zaczął już je dokarmiać,
Chociaż śniegu jeszcze nie ma, mamy jesienną urodę,
Zatem i my ludzie wcale nie musimy się zmarnieć.


A wznieść się dumą za wodza naszego,
Co z pomocą Boga, dał nam Wolność.
I Państwo Niepodległe przywrócił pamiętnego roku 1918,
Co po dziś jest w nas patriotyczna jedność.


Nagle wypogodniało - słońce wyszło spoza chmur,
Wiatr ustał, sosny się wypionizowały.
Sikorki śpiewają, jak wróble, na wiatr przyszedł pomór -
Cisza, spokój, pogodnie ku Piłsudskiemu Chwały.

I ja to napisałem Polak mały Ojczyźnie

  Ojczyźnie Patriota Mietko
  Pisałem, dnia 11.11.2010 rok. Podlasie



    Chłopski  poeta


Na tym świecie
pod nieba obłokami
żyje chłopskie dziecię,
które się trudzi wierszami.


Kochając Ziemię Podlaską,
która jest miejscem i natchnieniem
i od wszystkich trosk Matką Boską,
nosi w sercu ze wspomnieniem.


Podziwiając każdą okoliczną wioskę
z radością i duchowym wzruszeniem,
żywiąc do wszystkiego ogromną troskę,
nosząc pochodzenie pod chłopskim imieniem.


Chłopski trud nad wyraz wyróżnia,
bo jest solą, potem i krwią Ojczyźnie.
Nic go, co chłopskie nie poróżnia,
nosząc na ciele dar Jej w bliźnie.


Rola pachnie mu czarnoziemem,
wiatr łąką i letnim polem,
co jesienią rodzi się chlebem,
mówiąc: czarny od białego wolę!


W rękę całuje kobiety,
chłopom rękę podaje.
Nie brzydzi się ludzkiej biedy,
skoro ona wierszem się staje...

  Ojczyźnie Patriota Mietko
  Pisałem w czerwcu 2011 roku. Podlasie



  Ziemio  Podlaska


Ziemio Podlaska!
Patrzę na Ciebie z podziwem
nie jak chłop,
nie jak inżynier geodeta,
a jak poeta.


Ziemio Podlaska!
Widzę Cię nie jak chłop,
nie jak inżynier geodeta,
a jak poeta.


Ziemio Podlaska!
Czuję Cię nie jak chłop,
nie jak inżynier geodeta,
a jak poeta.


Ziemio Podlaska!
Noszę Cię w sercu,
obejmuję dalekim wzrokiem,
tym bardziej umysłem -
czekaj, a będziesz po niej stąpał.

  Ojczyźnie Patriota Mietko
  Pisałem w czerwcu 2011 roku. Podlasie



       Ojczyźnie


Wielbić mi Ciebie trzeba.
Jesteś mi ważna tak,
jak głodnemu kromka chleba.

  Ojczyźnie Patriota Mietko
  Pisałem w czerwcu 2011 roku. Podlasie



  Witam  Cię, Polsko!


Dzień dobry, Polsko!
Kocham Cię, Polsko!
Tak jak kogut pieję do Ciebie, Polsko,
Tak kocham z patriotycznym zachwytem
Ciebie, Polsko. 

  Ojczyźnie Patriota Mietko
  Pisałem w lipcu 2011 roku. Podlasie



   OJCZYZNO


Ojczyzno -
nauczyłaś mnie pisać,
nauczyłaś czytać.
Wystarczy.


Ojczyzno -
dałaś mi pracę,
a co za tym idzie chleb.
Wystarczy.


Ojczyzno -
dałaś mi dom,
co w nim mogłem wychowywać potomstwo.
Wystarczy.


Ojczyzno -
wypłacasz mi świadczenie.
Wystarczy.


Ojczyzno -
piszę Tobie wiersze,
lecz nie wiem czy wystarczy?


Ojczyzno -
spocznę w ziemi Twojej na wieki.
Radość niezmierna mi będzie w Niebie.

Lecz Boga w to nie mieszajmy.

Lepszej Ojczyzny nie znalazłbym w całym świecie.

Tyś, Ojczyzno jesteś mi krajem ojców,
bo ja z pochodzenia jestem chłopem.

Tak wiele pragnę, Ojczyzno Tobie dać,
a tam mało chcę żądać.

  Ojczyźnie Patriota Mietko
  Pisałem w lipcu 2011 roku. Podlasie



        POLSKA


Kocham mój kraj.
Tutaj jest dla mnie tylko ziemski raj.

  Ojczyźnie Patriota Mietko
  Pisałem we wrześniu 2011 roku. Podlasie



      Od  poety   


Narodzie! Nie klęcz na kolanach
przed sąsiednimi mocarstwami.   
Powstań z kolan! I idź z godłem
na piersiach przed siebie...


Bądź dumny i wolny,
jak w przestrzeni ptak,   
co jest Twoim symbolem.

  11.11.11



        11.11.11


Słońce wzniosło się nad horyzontem,     
Niebo jest wolne od chmur.   
Liście już opadły z drzew.
Z balkonów powiewają flagi biało-czerwone   
Drażnione przez lekki wiatr...   


Wolność więcej jest warta,     
Niż to czujemy i rozumiemy.   
Nasza duma Polaków uparta -
Świadczy o tym, że kiedy trzeba
Walczyć o Wolność umiemy.   


I pamięć o Wolności przez patriotów     
Jest powtarzana, aby historia Ojczyzny
Nigdy przenigdy nie była zapomniana,   
Jaką to w przeszłości krew nasi przodkowie
Przelewać musieli, żeby Polka i Polak
W swoim kraju nie wstydzili,
A na świecie nie bali się być Polakami.



          11.11.11  [ 2 ]


Flagi nie przez umęczenie życiem,
A z absolutnej atmosferycznej ciszy
Bez ruchu spoczywają osadzone na drzewcach,   
Wcześniej przez wietrzyk na nie owinięte.         


Ulice są puste, cisza absolutna, jakoby umarłe miasto.   
Ale to tylko złudzenie, albowiem Polacy są w domach,
Na pewno są, żyjąc dniem dzisiejszym,
Ale myśląc wczorajszymi Piłsudczykami.

  Ojczyźnie Patriota Mietko
  2011 roku. Podlasie



W  Narodowe  Święto  Niepodległości


Jestem prostym człowiekiem,
Ale nie prostakiem.
Kocham swoją Ojczyznę i Naród.
Zatem z dumą unoszę się nad ptakiem,
Że dzisiaj moja Ojczyzna jest Wolna.


Los ograniczył mnie fizycznie -
Nie chodzę po tej tak
Umiłowanie Ojczystej Ziemi.
Ależ za to serce moje Polaka
Rwie się do wiersza i do chodzenia.


Kiedy na Placu Piłsudskiego
Przy Grobie Nieznanego Żołnierza
Słyszę odegrany Hymn mojej Ojczyzny.
To aż płakać mi się chce ze świadomości,
Że moja Ojczyzna jest Polską,
A ja patrząc i słuchając, Polakiem.

  Ojczyźnie Patriota Mietko
  Pisałem, dnia 11-11-2012 rok. Podlasie



  Polski  mi  trzeba


Nie pragnę chleba,
A Polski mi trzeba...
Nie pragnę schabowego,
Bo nie chcę być syty.


A tylko pragnę
Wolnego Państwa Polskiego,
Co przez moich przodków
Od okupantów zostało wyzwolone.

Nie pragnę słonecznego nieba,
A szczęśliwej Polski mi trzeba...

Pragnę żyć w Ojczyźnie moich przodków,
Tu gdzie moje pochodzenie i korzenie.
Oddałem już za młodu Ojczyźnie zdrowie,
A mi pozostało tylko życie.

  Ojczyźnie Patriota Mietko
  Pisałem, dnia 11-11-2012 rok. Podlasie



               BÓG     
             HONOR
           OJCZYZNA


Bóg - Jedyny, którego wyznaję.

Honor - po Bogu jest najważniejszy.

Ojczyzna - Rzeczpospolita, którą jako Polak i patriota miłuję.   

Większej miłości nie znajdę do dnia żywota ostatniego.   

  Ojczyźnie Patriota Mietko 
  Pisałem, 11.11.16. Podlasie



       11-11-16     


Na niebie zawisła czerń.
Na ziemi leży śnieg.
Z dachu kapie.
Nieprzyjemnie jest.
Zima.
Na wózku nie mam żadnych szans poruszać się.
I jak tu "rusz się człowieku".
Teoria.
W domu będę świętował Rocznicę Niepodległości.
Może napiszę wiersz.

  9:51


                        O  NIEPODLEGŁOŚĆ     

http://www.romek.netrom.pl/files/romek/patriotyzm_1.jpg

O Niepodległość maszerowała szara piechota w szarych mundurach z orzełkiem na czapce,
Z karabinem na ramieniu i z flagą Biało-Czerwoną w ręku, by w walce z odwiecznym wrogiem
stoczyć bój i popędzić zaborców ze Wschodu na Wschód, z Zachodu na Zachodu!
Żeby kraj był Twój i mój - nas Polaków! I to nam się udało, bo mieliśmy najświetniejszego
W naszej historii wodza Józefa Piłsudskiego, którego zesłał nam Bóg, żeby Polska była Polską
i z Bogiem.   

Nie zdążyliśmy się nacieszyć Polską - krajem naszych przodków i naszym,
Nie zdążyliśmy odbudować zrębów naszej umiłowanej Drugiej Rzeczypospolitej,
A już znów z Zachodu i Wschodu przyszedł do nas okupant i zaborca odwieczny wróg!
Ten drugi siedział na naszej ziemi 45 lat! Przepędzić go pomógł nam Bóg!
I teraz Boga mamy wszędzie! I wolny kraj!

Choć ci, którzy stracili władzę, dziś lamentują, że w naszym kochanym kraju nie ma wolności
i demokracji! Na Boga, Boże zmiłuj się nad nimi i racz im przywrócić rozum i pokorę, że władza
nigdy nie jest dana raz na zawsze! Kto chce utrzymać władzę i rządzenie krajem, ten nie powinien
zapominać o swoich rodakach zwłaszcza i przede wszystkim tych na dole czyli o klasie robotniczej,
bo to ona jest tym motorem napędowym rozwoju gospodarczego! Były prezydent RP Lech Wałęsa
w swoim czasie obiecał po 100 miliony wszystkim rodakom, a z byłą premier RP Hanną Suchocką
okradł nas emerytów i rencistów ze świadczeń zabierając 9% strefy bazowej.
Leszek Miller za swoich rządów, zdaje się komunista, a był łaskaw podniósł 2% z 91% strefy bazowej
na 93% i tak pozostaje na dzień dzisiejszy. I jak po tym Lech Wałęsa skończył - 1% poparcia.
Suchocka na tym lepiej wyszła, bo co prawda dostała stanowisko ambasadora w Watykanie,
a obecnie siedzi w Komisji Weneckiej.

Podobnie postępowało PO z przystawką PSL-em podczas dwóch kadencji swoich rządów.
I teraz mamy ich w opozycji totalnej, lamentującej, jaka to krzywda im się dzieje, że wyborcy nie
zagłosowali na nich. Najpierw posługa Ojczyźnie i rodakom, a później dopiero pomyśleć o sobie!

  2016-11-11
  Mietko patriota. Podlasie   



     Ja, Podlasianin     


Piszę wiersze o tej Ziemi...

Kocham tą Ziemię, jak Matkę swą...

Stąd pochodzę.

Tutaj jest mój dom.

  Ojczyźnie Patriota Mietko
  Pisałem we wrześniu 2017 roku. Podlasie



   Ziemia  rodzinna     


Tutaj moich przodków ziemia.
I dzisiaj moja.
Tutaj niezatarty ich ślad.
I mój, choć już tymi śladami nie chodzę.
Ale myśli moje torują ścieżki...


Ja, syn Podlaskiej Ziemi
I zarazem Polskiej.
I zarazem "Mietko" poeta
Tej Ziemi, piszę Wam wiersze.


Kiedy Dobry Bóg
Obdarzył mnie Darem -
Wlał we mnie wrażliwość
I natchnienie w mój żywot...

  Ojczyźnie Patriota Mietko
  Pisałem w październiku 2017. Podlasie



Ja, Polak, kocham  mój  kraj     


Kocham mój kraj,
Czy jest on bogaty,
Czy jest on biedny.
Ja, Polak, kocham mój kraj.


A, że jestem poetą
Z ludu chłopskiego,
Kocham chłopskie rozłogi,
Ziem bogatych i ubogich,
A nawet próżne ugory,
Kiedy umierają rodzice,
A dzieci ziemi nie przejmują,
Kiedy tam wyrasta las,
Gdzie ptaki mają za dom,
Gdzie grzyby rosną,
Choć, ja nie pójdę tam.
Ja, Polak, kocham mój kraj.

  piątek, 18.V.2018, 18:55
  Zainspirowało napisać wiersz, po wysłuchaniu konferencji
  premiera RP Mateusza Morawieckiego w czasie wizyty w Radomiu
  "Ruszamy w Polskę". Ja, Mietko patriota. Podlasie



Polska, mój  kraj     


Polska, mój kraj,
Chociaż tu żaden raj.
Ale ta ziemia
Na świat mnie wydała.
Serce mam Polaka -
Pełne miłości i szacunku,
Co polskie i moje.
I Twoje, Polaku.

  Ojczyźnie Patriota Mietko
  Pisałem, poniedziałek, 21.V.2018. Podlasie 



  Ja, Polak, kocham  mój  kraj


Polska jest piękna - Biało-Czerwona.
Polska jest najpiękniejszym krajem na kuli ziemskiej
i co najważniejsze kochanym moim krajem.

A kto nie lubi i się wstydzi Polski,
niech wyjedzie z kraju.

  Zainspirowało po obejrzeniu meczu siatkarskiego Polska -
  Francja wygranego 3:0 w turnieju: Liga Narodów FIVB -
  faza interkontynentalna mężczyzn

  Ojczyźnie Patriota Mietko
  Pisałem, dnia 02-06-2018, 9:02. Podlasie



100-LECIE  NIEPODLEGŁOŚCI  RZECZYPOSPOLITEJ   
UKOCHANEJ  I  UMIŁOWANEJ  MOJEJ  OJCZYZNY


A w tym czasie hitlerowskie Niemicy napadły na mój kraj.
Ze Wschodu sowieci dokonali reszty i oba oprawcy rozdarły na pół.
Ci pierwsi przez pięć lat gwałcicieli, rabowali, niszczyciel
do guzów i zgliszcz nowe zręby Drugiej Rzeczypospolitej.
Ci drudzy niby wyzwoliciele zniewolili na 45 lat.
Dziś od 29 lat mamy wolny kraj, tylko są dwie Polski w jednym kraju.
Boże spraw, żeby istniała jedna Polska w jednym kraju.

  Ojczyźnie Patriota Mietko
  Pisałem, dnia 30-10-2018, 18:25, Mietko patriota. Podlasie



                      11.11


Nie sztuką czegoś żądać od Ojczyzny.
Sztuką jest wiele dać Ojczyźnie nie żądając nic w zamian.

  Mietko patriota, 10-11-2018, 12:37, sobota



  NIEPODLEGŁA  POLSKA  OJCZYZNA  MOJA
        JEST RZECZĄ  NAJCENNIEJSZĄ
          W  ŻYCIU  MOIM  I  WASZYM


Gdyby nie było Wolnej Polski.
Gdyby nie było Wolności w naszym Polskim Kraju,
Już dawno temu przyszliby po mnie
I nie byłoby wierszy ani dla mnie, ani dla Was.
A zatem ceńmy Wolną Polskę i Wolność naszą.

  Ojczyźnie Patriota Mietko
  Pisałem, dnia 10-11-2018, 13:46. Podlasie



  BIAŁO-CZERWONA  ARENA  MARZEŃ

https://ekstraklasa.tv/skroty/jagiellonia-lech-22-zobacz-skrot-meczu/4fx8thh

Na każdym meczu zawsze było żółto-czerwono,
Bo to przecież barwy naszej Jagiellonii.
Dziś w 100-LECIE ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI
NASZEJ OJCZYZNY RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ   
UMIŁOWANEJ I UKOCHANEJ OD SERCA I DOBROCI DLA NIEJ...   
Na Arenie Marzeń było jezioro biało-czerwonych żywych flag.
Kiedy obie drużyny wyszły na murawę boiska,
Dziś nie odśpiewano hymnu Jagiellonii o małym rycerzu.
A HYMN NASZEJ OJCZYZNY RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ.
Podlasianie przyszli na Arenę Marzeń nie tylko dla swojej drużyny,
Ale i żeby uczcić SETNĄ ROCZNICĘ UZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI -
UNIEŚLI W GÓRĘ BARWY NASZEJ OJCZYZNY I ODŚPIEWAĆ
MAZURKA DĄBROWSKIEGO: JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA,
KIEDY MY ŻYJEMY (...)
W trakcie dreszcz przeszedł po skórze, wzruszenie prawie do łez
Z dumy, z wrażliwości, z radości, ze szczęścia, że nasza UKOCHANA
I UMIŁOWANĄ OJCZYZNA POLSKA JEST WOLNA I MOŻEMY
ŚWIĘTOWAĆ SETNĄ ROCZNICĘ ODZYSKANIA NASZEJ POLSKIEJ
PAŃSTWOWOŚCI... BO JAKO NARÓD ZAWSZE BYLIŚMY...

Piłkarze obu drużyn, choć ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI, na boisku nie
Próżnowali - grali jak z nut MAZURKA DĄBROWSKIEGO...
Ale zwycięzców nie było - podzielili się punktami po przyjacielski,
Jak przyjaźń, choć gra na boisku na to nie wskazywała, by podzielić się
Punktami - widocznie siła wyższa musiała wpłynąć, a może i tak chciał
BÓG I RZECZPOSPOLITA.   
Na zielonej murawie w głębi stadionu odbywała się gra w piłkę nożną,
A na stadionie kibicowało temu spektaklowi jezioro żywych biało-czerwonych flag...   
Było pięknie i uroczyście, podniośle w sercu i duszy u każdego kibica Polaka...

BIAŁYSTOK JEST PIĘKNY BIAŁO-CZERWONY POLSKI

POLSKA JEST PIĘKNA BIAŁO-CZERWONA, WOLNA

A MY POLACY NA ARENIE MARZEŃ SZCZĘŚLIWI...

DLA CIEBIE, POLSKO BIAŁO-CZERWONA...

JEZIORO NIEPRZEBRANYCH ŻYWYCH FLAG BIAŁO-CZERWONYCH

DON CORLEONE ROZBRZMIEWAŁ NA ULTRA...

BIAŁO-CZERWONE BARWY ROZŚWIETLIŁY ARENĘ MARZEŃ...

TU JEST POLSKA!

NASZA NAJUKOCHAŃSZA POLSKA

BÓG - HONOR - OJCZYZNA

WARTO BYĆ POLAKIEM...

TRZEBA BYĆ POLAKIEM...

JESTEŚMY POLAKAMI!

ŻYJEMY DLA POLSKI...

KOCHAMY POLSKĘ...

TO NASZA RODZINA I DOM

  Ojczyźnie Patriota Mietko
  Mietko polski patriota i kibic Jagiellonii
  Białystok na Podlasiu, Stadion Miejski
  Arena Marzeń przy Słonecznej
  2018/11/11
  Pisałem, dnia 11-12-2018
  Czarna Białostocka - Podlasie



    DO  I  DLA  POLSKI


Kocham Cię, Polsko
Tak jak kocha dziecko polskie
Szczerze, uczciwie i po polsku.
Nie tylko w Święto Narodowe Niepodległości,
Ale i w każdy zwykły polski dzień...
Na dowód tego wiersze Tobie piszę,
Nie prosząc i nie żądając żadnej zapłaty.
Polskość moja jest Twoją zapłatą.
Polsko!

  Ojczyźnie Patriota Mietko
  Pisałem, dnia 8-11-2019, 18:48

  11-11-2019, W 101. Rocznicę Odzyskania Niepodległości Polski

  Mieczysław "Strzelec Mietko" Borys - ( poeta kamień - żywy kamień )



   Wśród  żywych 
   ( znajomemu )


Wróciłeś do życia.
Witaj wśród swoich.   
Przeszedłeś trudny czas,   
Ale masz już za sobą. 
Teraz tylko do przodu.
Co było jest już przeszłością.
Liczy się tylko co jest dziś.
Będzie się liczyło tylko
Co czeka nas jutro.
Idziemy razem przed siebie
Życiem... 

  12-12-2019, 13:04, wtorek, przy Auchan Białystok



         Kiedyś  było  tak   


Gdy tliła się jeszcze iskierka nadziei,   
Mocno wierzył w Boga tak, że jeszcze 
Wstanie i pójdzie z Bogiem do ludzi. 
Lecz wcale nigdy tak się nie stało.
A lat przybyło tak wiele aż posiwiała głowa
I twarz wygląda na tyle jak kopa życia. 
Najbardziej boli to co już się nie cofnie.
Co przepadło jak kamień pluśnięty do wody.   
Tylko to co się cofa z czasem zatraca pamięć.   
I gdy zgasł w nim do nadziei ostatni promyk
Optymizmu zaczął żyć tak jakby nie żył wcale,
Choć całkiem w zupełności było to w realu,
Bo wcale nie był to sen, a w najgorszej zła jawie, 
Którą musiał przezwyciężyć jak niebytu fakt.   
I dzisiaj idzie drogą, która nie ma dróg -
Idzie drogą, jaką chadzają Ziemscy Aniołowie...   

  12-11-2019, 13:23, wtorek, przy Auchan Białystok 



          SEJM  IX  KADENCJI  RP


Sejm IX kadencji dopiero co się ukonstytuował,
a już P[nie]O z niego zrobiła stadion piłkarski
i to podczas poselskiej przysięgi.   
A gdy chodzi o posłankę Jachirę, jak na razie cisza,
bo jak zapewne spoważniała fascynacją obecności w Sejmie.
Może to wpłynęło na nią ogromny gmach sejmu.
Ale to tylko jak w pogodzie atmosferycznej.
Jeszcze pokaże na co ją stać?! Oj, pokażę, jeszcze zobaczycie?! 
A i starzy wyjadacze zadymy jeszcze dadzą o sobie znać.
Oj, będzie jeszcze, będzie na Wiejskiej odstawiany cyrk?! 

  13-11-2019, 8:55, środa, zainspirowało słuchając TVP INFO "Minęła 8"   



        W  moim  życiu


Nigdzie nie byłem prócz Polski.
Jedynie na 24 lat o Górny Śląsk zahaczyłem.
Choć i tego będę żałował do śmierci.
W swoich wierszach już tyle razy podkreślała,
choć jestem prostym Mietkiem,
ale nie jestem prostakiem.Taki był mój los.
A los przecież chłopski jest tak trudny,
jak jest trudne uprawianie ziemi.
I teraz nadal w ten trudny los,
jeśli nie mogę uprawiać ziemi,
uprawiam ziemię pisząc wiersze...
A wiersze chłopa są tyle warte,
jak zboże zasiane i plon zebrany...
Ale to zrozumieć może tylko chłop
uprawiających ziemię i chłopski poeta,
który wierszami uprawia ziemię... 

  16-11-2019, 14:03, sobota



                              Już  nierealne


Po wypadku nigdy nie podróżowałem autobusem, pociągiem, tramwajem.
A chciałbym przejechać się Intercity, gdybym podróżował z Podlasia na
Górny Śląsk.

  15-07-2015, 23:08 



          Żałość...


Oczy moje zwrócone na piękno kobiece,
Daje mi ogromną radość życia.
Ale i pogrąża w zmartwieniu,
Smutku, nawet żalu,
Że nie wyszło w życiu tak,
Jak miało być.


  Lato 2015



        Na  wsi


Te tutaj widoki i krajobrazy
I z chałup wiejskich zapachy
Przywołują z dzieciństwa
I młodzieńczych lat wspomnienia.

  Lato 2015



Wspomnienia  z  lat  młodzieńczych  i  dzisiaj


Nasze wiejskie dziewczyny, kiedy wracały z łąki,
Pachniały mleczem, bo wianki nosiły na głowie.
Pachniały jaskierem, bo przebywały na łące.
Pachniały jastrunem właściwym i były stokrotką.
Pachniały konwalią, bo zrywały te kwiaty
I przyniosły do wsi, do utraty zmysłów chłopcom.   


A dzisiaj wieś opustoszała bez młodzieży.
Nawet ptaki z tego smutne i nie śpiewają.
A tylko wiatry świszczą spoza węgłów domostw
Niosąc smutne nuty, których, kto jeszcze ostał
Nikt już do serca nie chce przyjąć i słuchać.
Tak umiera życie, a tylko pamięć u poety pozostaje...

  18-11-2019, 14:25, poniedziałek 



                    Chłopi  mieszać  w  ich  sprawy  nie  pozwolą   


Kiedy z PiS-u zarzucają politykom z PSL-u, co robili, jak postępowali w koalicji rządzącej.
Od razu przerywają zakłócając tak żeby telewidzowie nie zrozumieli.
Oni to są takie cwane chłopki. Do rządu pójdą z każdym, gdy tylko będą mieć dla siebie korzyści. 

  19-11-2019, 8:57, wtorek, zainspirowało słuchając TVP INFO "Minęła 8"



                         Uniewinniony  Najsztub


A czym on tak się zasłużył Ojczyźnie, żeby Sąd tak łagodnie go potraktował.
To, że jest dziennikarzem liberalnym? To za mało. I to, że w swoim czasie
w studio z worka wysypał zboże na buty S. P. Pana Andrzeja Leppera,
żeby go poniżyć jako chłopa. Pamiętajcie: chłopi i robotnicy są solą tej ziemi
Polskiej Ziemi. A nie kasta sędziowska. Bez chłopów i robotników pomożecie 
z głodu, bo sami fizycznie jak chłopi i robotnicy nie zapracujecie na chleb. 

  19-11-2019, 9:03, wtorek, zainspirowało słuchając TVP INFO "Minęła 9"



        PO  EXPOSE  PREMIERA  MATEUSZA  MORAWIECKIEGO 


Cyrk na Wiejskiej rozpoczęty... Każdy poseł nie jest święty.   
W debacie zabrał głos Schetyna i wszystko zwalił na Prawo i Sprawiedliwość,
to co wcześniej robił jego rząd P(nie)O i PSL-u.
Liberalizm to same w całości zło, jakie rozmnaża się w moim kraju Polsce!
Tak w moim kraju. A nie jak liberałowie mówią tym kraju. 
Tym kraju, to znaczy w ich rozumieniu nie czyim. 
A jeśli nie czyim kraj, to hulaj duszo w nim.

Panie Kaczyński, oni szybciej umrę, niż zgodzą się na dobrobyt w Polsce.

Po Schetynie wszedł na mównicę Zandberg i odstawił demagogię.
Zandberg zaczął z pochwałą premierowi - a skończył jak Schetyna.
Na wszystko mają pomysł, kiedy są w opozycji i za nic nie odpowiadają.
Ale co miesiąc kasę będą brali.

Teraz przemawia Kosiniak Kamysz... Chłopa już oszczędzę, choć nie jest chłopem. 
Ale z partii chłopskiej, która mi obojętna, choć i ja chłop, ale ten patriotyczny pisowski.
A poza tym prezes Kosiniak Kamysz powie to, co powiedział Schetyna i Zandberg.
A gdy już zabierze głos z byłej Nowoczesnej. Lepiej wyłączyć telewizor lub zmienić kanał.

Rządzie Prawa i Sprawiedliwości Rzeczpospolitej Polskiej róbcie swoje.

Róbcie swoje, nie miałem na myśli S.P. satyryka Wojciecha Młynarskiego,
który był liberałem, jak większość artystów i nie lubił PiS-u.
Nawet o tym napisał wiersz:
https://www.facebook.com/nie.lubie.PiSu/posts/857564074319631/
Satyryk z Wojciecha był dobry. Ale poeta słaby.   

Róbcie swoje wyszło to z mojej głowy, a dopiero po tym przypomniał się mi Młynarski.

Też przypomina się mi Stefana Niesiołowskiego, każdy kto interesuje się polityką zna go.
On powiedział do opozycji mniej więcej tak, kiedy rządziło PO, a w tym czasie opozycją był PiS.
"Wygrajcie wybory, a po tym uchwalajcie co chcecie." 
No i teraz Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory i ma prawo rządził, jak doradzał Niesiołowski.

Ale dzisiejsza opozycja bez względu jaki stworzycie dobrobyt tym na dole Polakom.   
To i tak oni będą darli swoje koty. Czym dobrobyt będzie lepszy, tym drzeć koty będą bardziej. 

  19-11-2019, 14:15, wtorek, zainspirowało słuchając w TVP INFO debaty zabierających
  głos posłów po wygłoszonym EXPOSE premiera Mateusza Morawieckiego. 

*
Budki już nie mogłem zdzierżyć. Nie wiem kim on jest politykiem, aktorem, poetą, pisarzem?
Ale na pewno słabym politykiem. Demagogia, jak cała opozycja. 

*
A teraz wyszedł G. Braun - Konfederacja Wolność i Niepodległość. Z sympatią odniósł się do premiera.
Recytuje poezję Gałczyńskiego. 

Podróż po Sejmie zakończona. Jachiry już się nie doczekałem.



   Z  praktyki  w  teorię


Kiedy nie mogę orać pola,
Kiedy nie mogę zasiać pola 
I kiedy nie mogę zebrać plonów,
W wierszu muszę to robić...


Pole może leżeć odłogiem -
Po latach zarosnąć mieszanym lasem, 
W nim śpiewać ptaki, rosnąć grzyby,
Mieszkać małe i duże zwierzęta.


Ale ja chłopski poeta nie potrafię bezczynnie
Leżeć, jak nie uprawiana ziemia odłogiem.
Muszę być oraczem ziemi i zasiać wierszem pole,
A po tym zebrać plony w postaci syzyfowej roboty.
To mnie trzyma przy życiu i rajcuje na całe życie...

Częściej jest się tym kim się jest,
A nie tym kim chciałoby się być.

  23-11-2019, 0:25, sobota



                    "Pożyteczni  idioci  w  Sejmie"   


Z opozycji zamiast zająć się pracą dla poprawy życia Polaków i dobra Polki,
zajmują się tym, żeby do Pani Marszałek zwracać się Pani "Marszałkini". 
Albo z Pani poseł na Pani posłanka itp..., itd... A może tak na Pani "poślica". 
Jak nie ma się argumentów na mądre ustawy dla Polski i Polaków,
to wymyśla się idiotyzmy, żeby o "poślicach" było głośno. 
Do roboty. Do roboty, a nie do idiotyzmu.   

23-11-2019, 9:41, sobota, zainspirowało słuchając w TVP INFO "Salon DZIENNIKARSKI"

.
                            24x


Nie żyjemy według swojej woli tylko według wyznaczonego czasu.
[ Autor miał na myśli, co Bóg dał to mamy. ]
Mieczysław Borys - [ poeta kamień - żywy kamień ]
             


               MĘCZENNIK  ZA  WOLNOŚĆ  W  35-tą  ROCZNICĘ

Wolność jest w nas: http://4.bp.blogspot.com/_XN5xmTyTfWI/SaxvK5oyaFI/AAAAAAAAADY/bOTyBw-qsRQ/s320/plakat-popieluszko-1.jpg

https://photos.google.com/photo/AF1QipNP_C-xxyni_Pzb9rJbwvR_Tb3Gka6XfW8v90ew?hl=pl

https://photos.google.com/photo/AF1QipMIiNrBzPFylLlcS_v_gVZTA3HRMJXZkdJn2ub2?hl=pl

https://photos.google.com/photo/AF1QipPM02K3WbBnDFa5CQ2OBD5ltDjpJtTFZ7Hq10xq?hl=pl

https://photos.google.com/photo/AF1QipMqgbFnEIaFoWej3qBmElO1ktOwtYvXMeokmaaK?hl=pl

https://photos.google.com/photo/AF1QipPwyV-4MFVgiLfif-3SklWnn9GA1nCbRx-fPsk1?hl=pl


"Zło dobrem zwyciężaj"
BŁOGOSŁAWIONY KS. JERZY POPIEŁUSZKO
1947 + 1984
Syn tej ziemi

Pomnik Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki
Suchowola na Podlasiu, gdzie Jerzy Popiełuszko uczęszczał
do Liceum z oddalonej 4 km wsi Okopy.
https://photos.google.com/photo/AF1QipNSPi8ttuQdcZ9BkQNZpPsWiGtmetuHBLlh-bby?hl=pl

Wieś Okopy w której urodził się i wychowa Jerzy Popiełuszko:
https://photos.google.com/album/AF1QipPwHmTKR8zLOmcRaGdpxV-_iRH1Vm3L5NXXUo4_/photo/AF1QipMF1u_83Wd6oweI5MZQMOgRV3RJTpF-16erUqxx


PODCZAS  BEATYFIKACJI  JERZEGO  POPIEŁUSZKI

    Jerzemu  Popiełuszce

Głosząc: ZŁO DOBREM ZWYCIĘŻAJ,
Odebrało Tobie życie,
Ale i po tym dało wieczne życie.


Jest w Tobie tyle dobroci,
Ile w oprawcach było zła.
Jest w Tobie piękno stokroci,
Które idzie... po Ziemi i ...szła.   


Jest w Tobie tyle spokoju i niewinności,
Jak w człowieku Bożej Duszy.
Jest w Tobie tyle łagodności,
Co nawet patrząc dziecko się wzruszy.


Otulasz nas tym wszystkim, co Boże,
Dotykasz nas tym wszystkim, co ludzkie.
Wiary walczyć ze złem dałeś nam morze,
I dzisiaj możemy mówić o cudzie:

Z  DUCHOWEJ  WOLNOŚCI  W  POLSCE

Pisałem, dnia 06.06.2010 rok. Podlasie
Zdjęcia o Jerzym Popiełuszko wykonano w czerwcu 2016 roku.
Mieczysław Borys - [ Mietko poeta kamień - żywy kamień ]

Zamieszczone ponownie w 35 rocznicę śmierci Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki
19.10.2019



[ Męczennik roboty w 33 rocznicę ]   
[ Zdjęcia wykonano parę lat wcześniej przed 33 rocznicą ]

https://photos.google.com/photo/AF1QipM4TaPF4qmtalpjdtXwcNaIxD4BQP81kKobvJl6?hl=pl

https://photos.google.com/photo/AF1QipOGOF4Ml1ZzO8tcg3ssX9cue4aGVVEBC0AT-Ib1?hl=pl

Ty znasz mnie, patrząc z Niebios.

Ja znam Ciebie od kiedy począłeś służyć Solidarności.

Jesteśmy bratankami z Podlasia.

Tobie Bóg wyznaczył służyć Ludziom!

Mnie przeznaczył wydobywać węgiel, także Ludziom!

Ciebie zło ścigało, że byłeś DOBREM...

Mnie zbieg okoliczności na urobek krzyżem powalił,
Bo tam już Boga nie było.
Odtąd ja żem fizycznie od kościoła oddalił.
Bo już chodzić po ziemi Boskiej nie mogłem.   

Ty zaś po zamęczeniu przez oprawców,
Tym bardziej do Boga i Ludzi PRZYBLIŻYŁ...
Po Tobie i za Tobą cały Naród łzami się zalał...

Po mnie nikt prócz rodziny nie zapłakał.
I dobrze. Bo gdzie mi do Ciebie przyrównać zasługi.
Nie śmiałbym nawet o tym pomyśleć.

Ty zostaniesz za swe czyny wyniesiony na ...OŁTARZE!

Ja, jako marny poeta, choć dobrym byłem górnikiem,
Mogę tylko sam siebie pochwalić na "folderze".

Lecz wiem, że: "...Kto nie dąży do rzeczy niemożliwych,
nigdy ich nie osiągnie..."

  Wiersz poświęcony w hołdzie Św. Pamięci Księdzu Jerzemu Popiełuszce.
  Okopy - Suchowola - Podlasie

  Pisałem w październiku 2008 roku.



                  Artyści  polityczni  celebryci   


Ci, którzy noszą koszulki z napisem "K O N S T Y T U C J A",
na protestach trzymają w rękach kratki z różnymi napisami.
Mówią różne słowa o braku przestrzegania konstytucji w Polsce itd itp...
Wiedzą dobrze, że to nieprawda. W tych wszelakich różnych ich protestach
chodzi nim tylko o to, że to nie oni rządzą, tylko nielubiany przez nich
wredny PiS. I tutaj właśnie cały pies pogrzebany. Nie ma jak było.
A chcą powrotu jak było.

  Zainspirowało słuchając WPOLSCEPL o Noblu dla Pani Tokarczyk.     
  19.10.2019, 9:01, sobota piłkarska

*
Ze "źróbkiem" jedziemy na mecz. Polityka won. Jaga! Jaga! Jaga! Tak.

  Mietko kibic Jagi



                  JAGIELLONIA  BIAŁYSTOK - CRACOVIA  KRAKÓW
                                         ( 12 kolejka )
                                   ( literatura piłkarska)

https://www.youtube.com/watch?v=ZmvnitJXG_4

Sędzia Przybył wysłany przez "leśnych dziadków" PZPN-u, żeby przybył do Białegostoku
na Podlasie na 12 kolejkę meczu na szczycie Jagiellonia - Cracovia, żeby sędziować
pod "krawatów" tak, żeby Jagiellonia meczu nie wygrała. Sędzia Przybył dwoił i troił się,
żeby wynik niekorzystny wydrukować Jadze, a przez to korzystny wydrukować "krawatom".
Robił co chciał na boisku przeciw Jadze. Przez to Jaga walczyła nie tylko z Cracovią, ale
i w całej rozciągłości z Przybyłem. Od wielu już meczy w Białymstoku, sędziowie postępują 
tak: ( z obserwacji kibica z trybun ) - przez pierwsze 30 min. lub najwyżej przez pierwszą
połowę meczu sędziują uczciwie. I gdy za ten czas gospodarze nie nastrzelają bramek,
by do tego czasu rozstrzygnąć wynik meczu na swoją korzyść zwycięstwa. Po tym czasie
sędziują już przeciw Jadze. Nie wykorzystaliście tego czasu, wasza strata - monolog autora
- i na nic sprzeciw piłkarzy Jagi na boisku, że sędzia podejmuje złe decyzję, co do werdyktów
fauli, autów, rzutów różnych na ich niekorzyść. Też na nic wyzwiska padające z trybun na
boisko w kierunku sędziów, czujących się pokrzywdzonymi jak ze strony ich piłkarzy tak
i ze swojej kibica. Czym gorsze wulgarne rozgoryczenie leci z trybun w kierunku sędziów.
Tym bardziej sędziowie stają się zatrzeciewieni sędziować przeciwko nam, żeby nie wygrali
meczu lub w najlepszym przypadku zremisowali. Kiedy na to się patrzy z trybun stadionu
Areny Marzeń okiem kibica, to aż krew zalewa! I w bez radzie na to, prosi się o pomstę do
Najwyższego Boga, aby zesłał jakiś grom na ziemię, aby sędziowie się opamiętali i sędziowali
uczciwie jak mówi kodeks piłki nożnej - monolog autora w ciągu dalszym. Bo prócz tego
jesteśmy na trybunach bezradni. Cuda. Cuda. Cuda sędziowie na boisku wyprawiają!   
Już nie raz opisywałem, że takie nieuczciwe sędziowanie wypacza sens gry w piłkę nożną!
Ale Jaga przed nieuczciwymi sędziami nie pęka. Kiedy do ostatniej nitki kłębka nerwów,
sędzia złym sędziowaniem naszych piłkarzy z klubu Jagiellonii wkurzy. I kiedy już na to
nic nie można piłkarzom poradzić, bo sędzia na boisku jest bogiem futbolu. Nasi chłopaki
z Jagi wyczesując z siebie resztki sił i dostając nerwowego powera - zaczynają grać tiki
Jagę - przeprowadzając atak na bramkę gości tak, że nie są w stanie piłkarzom odebrać
piłki. Co tam odebrać piłki, nawet nie zdołają dotknąć piłki i tak nasza Jaga pruje na bramkę
gości aż strzeli bramkę i to aż zwycięską w meczu dla uciechy swojej i dla uciech nas kibiców
na prześlicznej Arenie Marzeń. Po takiej akcji czystej akcji bez fala i spalonego, sędziowie
są bezradni, żeby nas ud*pić. Bezapelacyjnie muszą uznać bramkę i wskazać na wapno
środka boiska. Wtedy nasi piłkarze udowodniają "leśnym dziadkom' z PZPN-u, że, wy
krzywdzicie nas! A my gramy i tak swoje. A ja jako kibic napiszę, że jak z tym poetą.
Zabiją jednego. Narodzi się drugi! Prawda jest goła, którą nie tylko kibic na stadionie widzi. 
Ale i w telewizji. Wynik można wydrukować czasami, jak się da. Ale prawdy z oczu kibiców
w żaden sposób nie można zamazać nieprawdą. Piłka nożna, to nie nieuczciwa gra w karty.
A futbol na który idzie tysiące ludzi. W telewizji nawet miliony patrzy z palpitacją serca,
kiedy w razie widzą niesłuszne werdykty sędziów. My chcemy uczciwej walki o mistrzostwo
Polski! Nikt w Ekstraklasie nie gra tak pięknie, jak gra nasza Jaga! Aż mi wstyd za sędziów
i z PZPN-u "leśnych dziadków". I nic z tym fantem nie idzie robić! Skandal! Skandal!
Skandal grubą nitką szyty! I co w tym najgorsze, że znikąd na to nie ma siły i sposobu. 
Znam tylko jeden sposób - gdy Legia nie będzie grała w Ekstraklasie, nie będzie problemu.
Traktują nas po macoszemu! Traktują nas jak jakiś gorszy zaścianek! Jak prowincję,
wszystko podporządkowując pod Legię!... Tak być nie może! To godzi nie tylko w honor
i w uczciwą rywalizację, ale i powoduje to bezsens gry w piłkę nożną! Masakra. Masakra.
Masakra. Jak im nie wstyd przed całą piłkarską Polską? A nawet na Europę i świat?
Ale mówimy i podkreślamy: jeśli w meczu Jaga nie marnuje sytuacji podbramkowych,
które wypracuje sobie z dobrej gry, nie ma drużyny żeby z Jagą wygrała. Wtedy nawet
i sędziowie sędziujący przeciwko Jadze idącej w meczu po zwycięstwo nie wydrukują wyniku.   
Sędziowie robili wszystko, żeby nasza drużyna nie wygrała meczu, jak to już było nie raz
nie dwa, a dużo razy. Ale Bóg był i jest z nami, świetni piłkarze na boisku, wspaniali
sercem dla swojej drużyny Jagi kibice na trybunach Areny Marzen, co dało nam cenną
wygraną 3 do 2. Jaga! Jaga! Jaga! Jagiellonia! Jagiellonia! Jagiellonia! BKS! BKS, BKS!
Ty z nami. My kibice z Tobą! Jedziemy do przodu bez względu na kłody, jakie są rzucane
przez sędziów naszym piłkarzom pod nogi. Murawę mamy najlepszą, stąd rzucane naszym
piłkarzom kłody przeskoczą i popędzą z piłką na bramkę przeciwnika strzelając gole.
A mamy szybkich jak strzała Klimalę i Bidę, skrzydłowych Guilherme i Wójcickiego,
środkowych Romańczuka i Pospisila, obrońców Arsenićia i Runje, bramkarza Węglarza,
który bramek nie puszcza za wiele. Nie wymienieni też są na wagę złota. w 100. lecie
klubu idziemy po mistrza Polski! Hej! 

Jestem dumnym z Jagiellonii. Jestem pocieszonym...   
Jagiellonia swoją cudownie piękną grą tiki Jagą pocieszyła mnie... 
Moja religia to Katolicyzm. Po Nim Jagiellonia...   
Kocham moją Ziemię Podlaski... Kocham Jagiellonię... 
Kocham Białystok... Kocham Podlasie... Piszę o tym wiersze...
Ja, Mietko z urodzenia i pochodzenia Podlasianin.   

  2019/10/19, sobota piłkarska przy Słonecznej w Białymstoku na Podlasiu
  Chuligan stadionowy Mietko 



19 PAŹ
Redakcja Senior Białystok | senior.bialystok.pl


Rozmyślanie nad życiem – wiersze Mieczysława Borysa

http://podlaskisenior.pl/rozmyslanie-nad-zyciem-wiersze-mieczyslawa-borysa/dsc05058/

foto: Mieczysław Borys


Podlasie moją krainą rodzinną *

Przyszło mi przyjść na świat i żyć na ziemi Podlaskiej…

Kocham tę Ziemię, jak kocha poeta stąd.
Ludzie tu są swojaki o dobrym sercu.
Katolicy i prawosławni w zgodzie żyją obok siebie.
Po co za młodu w świat uciekłem stąd?
Po to, by wrócić kaleki?
I to był życiowy mój błąd!
I teraz jak drzewo patrzę na świat z bliska…
A jednak jest on mi tak bardzo daleki.
Kiedy już nie pójdę do tej z dzieciństwa rzeki.
Nie pójdę i na chłopskie pola.
Przeto żal mnie bierze taki…
Aż łza stacza się po licu z powieki.
A zamknąć oczu nie mogę.
Chcę patrzyć tak długo…
Jak długo mnie tu nie było.
By odrobić ten czas nieobecny…
Żyć mi trzeba, by nadrobić to, co utraciłem…
I całe szczęście, że nie na zawsze,
Bo żywy wyjechałem z kopalnianych podziemi.
Kocham tę Ziemię, jak Matkę swą…
Na dowód piszę o niej… dla niej wiersze…



Piosenka kosa *


Rano budził mnie śpiewający kos.
A jego treść piosenki była taka:

– Wstawaj już, Mietku!
Dość już naspałeś się za 30 lat leniuchowania…
Idź w pole orać, siać, plony zbierać…
Jedź w drogę, tam gdzie czekają cię.
A ty leżysz bykiem, przecież kiedyś byłeś wołem.

– Kosie, mój ty druhu, piosenka twoja,
jak z nut mojej historii.
Co prawda, skrzydeł to ja nie mam
i nigdy nie miałem, jak ty.
Cóż ja poradzę na to, gdy nawet
i nogi odmawiają posłuszeństwa.
Gdzie mam iść, kiedy nie chodzę
w ogóle nie chodzę!
Co mam zrobić, kiedy taki mój los?!

Jedynie mogę posłuchać, jak śpiewasz…
i w sumie napisać wiersz.

– Do widzenia, kosie!
Przyleć jutro też.
Ty będziesz śpiewał…
Ja będę oraczem…
Twoja praca to śpiew…
Moja praca to wiersz…



Z ziemi sokólskiej *


Śpiewaj mi wietrze szumem drzew…
Faluj mi wietrze łanem zbóż…
Śpiewaj mi niebo skowronkiem…
Nieście mi lipy klekot bocianów…
Przynoście mi wiatry zapachy jadła z chłopskich chałup…
Poczęstujcie mnie kobiety jadłem wiejskim…
Mówmy ziomkowie naszą gwarą…
Napiję się z wami chłopy samogonu…
Samogon rozwiąże nam języki…
Każdy z nas opowie historię swojego życie…
Kac jutro nieważny wobec tego, co nas łączy…



Krzyk w ciszy człowieka spod ziemi… *


Tyle na Ziemi jest ludzi,
Ile gwiazd na niebie.
A jednak nikt mnie nie słyszy,
Skoro mój krzyk żyje w ciszy…
Gdy pomyślę, nigdzie mnie nie ma,
A jednak co dnia przemawiam do ludzi…
Serce w piersiach skowyczy,
W uszach głuchota dzwoni…
Takie mojego życia jest oblicze
Od kiedy z grot podziemnych wyjechałem
Do świata ludzi o wschodzie słońca.

Pod ziemią byłem kilofem, berchą,
Ociosem, spągiem, kapą, ryngiem,
Stropem, a przodek na mnie się zwalił!
I teraz trwam tu przykuty do barłogu
Bez żadnych nadziei na czasy lepsze.
Historia mego losu z pamięci nie ulata
I choć oczu nie mam zawiązanych,
Od trzech dekad świata nie widzę…
Świadomość niemocy bez odwołania –
Burzy nerwy, które aż pod krtań
Podchodzą i pierś uciskają, jak kamień,
Który trzy dekady temu mnie przywalił –
I do dziś z mego grzbietu niezdjęty jakby
Ciągle przygniatając, na mnie leży…
A jednak chęć życia jest przetrwaniem,
A wszystko czego pragnę jest nadzieją,
Że jutro się spełni, co do dziś się nie spełniło.
Nie myślę i nie tęsknię do tajemniczych światów,
A do tych miejsc, które się śnią po nocach…
I które od dzieciństwa pamiętam…



Do ciepłych źródeł *


Gdyby osłabłe moje nogi
były porywcze tak jak serce
nic nie stanęłoby mi na drodze
nawet skaliste góry
a co dopiero płaskie doliny!
Niepotrzebna mi byłaby iskierka nadziei,
mając jak pragnienie, wiarę w sercu…
Niepotrzebna byłaby mi gorzałka,
wystarczyłaby waleczność,
by pokonać góry.
Lecz za dużo we mnie
chęci do dalszej drogi,
by nie zaznaczyć
na szczycie swojej obecności.
A potem iść dalej do wybranego celu,
by spocząć w ciepłych kobiety ramionach…
I powiedzieć – co Bóg nam dał,
los nie ma prawa odbierać!



Ja i Przyroda *


Tak jak ptak spłoszony wrzaskiem miasta ucieka do lasu.
Tak mnie z lasu nie wypłoszysz do miasta.
Tu jest moje miejsce i dom.
Tu jest moja obecność i życie…
Las i ptaki to mój żywioł, garnę się do nich,
Bo są moją melodią i pieśnią…
Wiatry gwiżdżą po węgłach – grając leśną opowieść –
Przynosząc co będzie dziś i jutro.
Obłoki robią zdjęcia krajobrazu,
Wiatrem niosą w inny region.
Nie ma tutaj żadnej skazy,
Co by się wstydzić było można.
Wszystko stworzone przez Najwyższego
I wszystko podporządkowane, by tego nie utracić.



Rozmyślanie nad życiem… *


Pojadę w puszczy głąb,
Zatrzymam się pod rozłożystą sosną
napiszę wiersz:

Szumi z lekka las,
Ptaszyna nieśpiesznie śpiewa…
Gdybym mógł chodzić –
Usiadłbym na kamiennym głazie.
Mój Boże, od zmysłów nie pozwól odchodzić.

Podążając drogą trudnego życia –
Ciałem jestem żywym kamieniem.
Cóż ja mogę mieć do ukrycia,
Kiedy wszystko jest tylko wspomnieniem…

Szumi z lekka las,
Ptaszyna nieśpiesznie śpiewa…
Na wszystko mam czas –
Skoro stoję w miejscu jak drzewa…

Szumi z lekka las,
Ptaszyna nieśpiesznie śpiewa…
Tyle życia jest w nas –
Na ile serce nas rozgrzewa.

Obrósł mchem wiekowy głaz –
Tyle ma życia, ile trwa czas.
Życie dane nam tylko raz,
Zatem żyć trzeba wśród was.



Wierzbowy poeta *


Gdy widzę wierzby w pniach stare
A wierzchołki w pędach młode
Oczami duszy widzę poetę
Który idzie polną drogą wśród drzew
I opisuje wieś, przyrodę w rozkwicie
Pannę w której się zakochał
Ziemię na której chłopi umęczeni w pocie pracują
Zielone lub złote łany zbóż
Kartofliska kwitnące, pola gryki, pnący groch

Och, gdybym ja mógł
Poszedłbym tą drogą wśród tych wierzb
Aby poczuć się jak poeta z tamtych stron



Srebro nie złoto *


Dopiero włosy na skroniach posiwiały
Dopiero zmarszczki tworzą się na twarzy
Dopiero brzuszka trochę przybyło
Dopiero sylwetka trochę przygarbiona
Dopiero kopa lat stuknęła
Dopiero wnukami zaczęliśmy się cieszyć
A gdy przyjdzie złoto
Wnuki przyprowadzą prawnuki
Wtedy będziemy się cieszyli podwójnie

Mieczysław „Mietko”  Borys



                         Moim  zadaniem  o  500+


500+ powinni pobierać na dzieci tylko te rodziny biedne z niskim dochodem
na osobę np. gdzie nie przekracza 1500 złotych. A nie dla wszystkich rodzin
na dzieci niezależnie od dochodów. Uzasadnienie jest takie: biednie rodziny
nie korzystają z ulg podatkowych. Z jakich korzystają rodziny z dużym dochodem.

  20.10.2019, 20:37, niedziela 



         Według  prostego  ale  nie  prostaka  Mietka     


Krajem rządzić mają politycy najlepiej z Prawa i Sprawiedliwości.
A nie artyści z opozycji. Gdyby do tego doszło, że artyści z opozycji
zaczną rządzić, to będzie narkomania i rozpi*dziel.



           Jesień...


Jesień ogołaca liście z drzew.
Babie lato kolebie się uwięzione tu i tam.
Słońce przygrzewa wyszedłszy zza puszczy.
Nawet ptasi dookoła słyszę śpiew. 
Jesień piękna złota jesień jest.
A gdy to na Podlasiu dzieje się -
To to złota jesień podlaska i cześć.
Muszki w promieniach słońca aktywne stąd.
Lekki wiaterek pajęczynę nadyma,   
Którą trzyma gałązka jedna i druga.
Brakuje tylko motyla, który upiększyłby
dobitnie złotą jesień. Brakuje biedronek też.
Brakuje tylko pasikoników i świerszczy też. 
Samolot smugą pary przestrzelił niebo.
I słońce też, co szybko smuga zniknęła stąd.
Słońce tak mocno parzy w skroń,
Że tylko uciekać do domu w cień.
W domu przepiszę wiersz, bo ja nie len.
Jak ten kocur, co się wygrzewa na słońcu. 
Ja mam bzika do pisania wierszy.
I już nikt od tego nie odciągnie mnie.
Chyba, że sam Pan Bóg.
Ale On przecież do tego połowa mnie.
Amen.

*
Możesz wierzyć w co chcesz.
Ale życie bez Pana Boga wiary.
To do bani, wiesz o tym też.

  21.10.2019, w samo południe 



            Zwierzę, jak  człowiek


Znam kota, który chodzi do lasu na polowanie.
I kiedy dojdzie do drogi, spojrzy w jedną stronę,
druga i jak nie ma nadjeżdżającego, czy nadjeżdżających
samochodów, przebiega drogę do lasu. 
A kiedy samochód, czy samochody nadjeżdżają,
czeka aż przejadą, po czym przebiega ulicę do lasu. 
Kiedy siedziałem na "tronie", widziałem to wiele razy. 
Chciałoby się powiedzieć: "cwana bestia". Chytre zwierzę.
A raczej rozumne zwierzę same od siebie, bo choć to zwierzę
domowe, w domu nikt kota tego nie nauczył.

A proszę wziąć pod uwagę kurę, która znajduje na krawędzi ulicy.   
I gdy nadjeżdża samochód, zamiast pozostać, gdzie jest lub na tę
stronę bardziej oddalać się od ulicy, w popłochu przebiega przez ulicę
wprost pod auto. Nawet raz zdążyło mi się autem przejechać kurę
i to w swojej rodzinnej miejscowości. Kot myśliwy potrafi myśleć
i racjonalnie postępować. 

  Pisałem, dnia 22.10.2019, 10:00, środa
  ( a kot faktycznie szedł do lasu dzień wcześniej tuż po południu )



                       Według  Mietka


Kto przez Boga został obdarzony danym wrodzonym talentem,
z którego zarabia spore pieniądze. Może nie połowę, ale sporą część
z tego powinien dawać biednym ludziom. Nie przekazywać wprost
na różne fundacje, które żyją z tego i które by się mnożyły jak grzyby
po deszczu właśnie choćby z tego powodu. A bezpośrednio biednym
ludziom wprost do ręki na niezbędne codzienne do życia potrzeby.
Ale gdy siedzi się w luksusowych apartamentach w dużym mieście,
to trudno dostrzec, gdzie są biedni ludzie, którym ewentualnie można
byłoby finansowo pomóc. W takim razie, gdy już się zdecyduje pomóc
biednym ludziom, trzeba pojechać za miasto na prowincję lub tym
bardziej na wieś najlepiej po pegerowską. Tam zobaczy się inny świat,
który zostawił samym sobie już prawie 30 lat temu wielki kontynuator
prywatyzacji Balcerowicz. Ale bezinteresownie bogaty nie zrozumie
biednego, a zdrowy chorego.   

  23.10.2019, 21:00, środa



               "Ignoranci"  w  Sejmie 

https://niezalezna.pl/294233-oni-naprawde-tego-nie-wiedza-opozycyjni-poslowie-elekci-dali-popis-elokwencji-wideo

Zapytani w Sejmie posłowie elekci. Ile jest posłów?

O zgrozo, nie wiedzieli, będąc zaskoczonymi aż do wstydu
unikając odpowiedzi i uciekając z wymówkami do poselskich zajęć.

Wyborcy, na Boga, kogo wy wybieracie kompetentnych,
czy idoli i celebrytów, którzy tyle się znają na polityce, co kot napłakał.
Tutaj jak ulał pasuje powiedzenie: jacy politycy tacy wyborcy.


Szkoda, że Jachiry z TVP INFO nie napotkali i jej nie spytali. 
Ciekawy byłbym odpowiedzi. A może świadomie TVP INFO 
omijało Jachirę, żeby nie reklamować jej, pamiętając
co wyrabiała w kampanii przedwyborczej.   

*
Posłowie elekci, prosty chłoporobotnik wam podpowiada: 
posłów jest 460, a senatorów 100.

Według Mietka: posłów powinno być 100, a Senat powinien być zlikwidowany,     
czy łagodniej mówiąc jak kto woli rozwiązany.

Ja przynajmniej wiem ile jest posłów.
Za 4 lata chyba wystartuję na posła, jak do tego czasu dożyję,     
bo już będę mieć bez 3 miesięcy 68 lat.
Przynajmniej kupię sobie samochód z pensji poselskich.
Pod warunkiem, jak mnie wybiorą.
Ale to tylko była moja wierszowa satyra. 

  Zainspirowało słuchając fragmentu puszczonego w TVP INFO
  zapytanych w holu Sejmu posłów efektów w sprawie opisanej.
  24.10.2019, czwartek polityczny 



     W  porę  jesienną


Na skraju lasu podśpiewuje ptaszyna... 
A Ty mi jedyna dziewczyna,
Która ze mną tego słuchasz...   


Już jesień - liście spadają z drzew.
Lecz przy Tobie, to żaden mi gniew,
A radość, kiedy wcale nie znam samotności.


Słońce zanim wejdzie w las,
Nagrzejmy ręce póki na słońce czas...
Na wieczór przyjdzie jesienny chłód.


W domu roztoczmy swoje ciepło...
Tak nam do miłości się rzekło
Póki czas - póki życie w nas.

*
Jakie szczęście, że życie nasze nie poszło w las.
A los ku temu przecież robił wszystkie sposobności,
Żeby tak się stało, żeby tak na zawsze było.
Co Bóg złączył, tylko On może to rozłączyć. 
A nie jakiś tam perfidnie podstępny los. 

  Ślubnej Basi
  24.10.2019, 13:00, czwartek wierszowy



                              Po  tym  ich  poznacie


Kto ma pieniądze, mieszkanie lub dom urządzony pokazuje jak jest bogaty.
I samochód na parkingu lub w garażu. Nikt kto ma pieniądze na żyje świadomie ubogo.
No chyba poza wyjątkiem jeżeli ma zaburzenia psychiczne racjonalnego pojmowania
i postępowania.   

*
BIAŁYSTOK NASZYM MIASTEM JAGIELLONIA NASZYM ŻYCIEM...



                       Od  meczu  do  meczu


...W 14 kolejce sezonu 2019 - 2020 CZEKAMY NA ŁKS ŁÓDŹ
Oby nas nie zwiodło, że to będzie łatwy przeciwnik?!
To co w dzisiejszym meczu pokazuje ŁKS Łódź z Rakowem Częstochowa,
to wreszcie gra na miarę swoich marzeń.
Obyśmy tylko nie nadziali się na ŁKS, jak to nadzialiśmy się na Raków!
Pamiętajmy, że beniaminki sprawiały nam figla!

  W trakcie drugiej połowy meczu ŁKS Łódź - Raków Częstochowa 13 kolejki.
  2019/10.26, 16:24, sobota piłkarska 

*
A jutro tam w Płocku nasza Jaga gra. Strzeli gole dwa i pokona nafciarzy? 
Czy popłynie z Wisłą? Jeśli skuteczność u Jagi nie zawiedzie - nie ma drużyny,
  żeby naszą Jagienkę pokonała. Gramy w Ekstraklasie najładniejszy futbol.
I jeśli tiki Jaga zadziała - mecz bezapelacyjnie będzie wygrany.



                              Spory  powyborcze


Prawo i Sprawiedliwość złożyło wniosek do Najwyższego Sądu o przeliczeniu
raz jeszcze w niektórych okręgach wyborczych głosów, gdzie było dużo głosów
nieważnych i gdzie była mała różnica między kandydatem KO i PiS na korzyść kandydata KO.

Po tym politycy opozycyjni i dziennikarze sprzyjający opozycji krzyczą, że to zamach na demokrację!

Hola, hola. Zamach na demokrację jest wtedy, gdy jest się przeciwnym temu wnioski,
choć samemu się składało.

A tutaj każda partia ma te prawo złożyć wniosek o przeliczenie ponowne głosów wyborczych.

  Zainspirowało oglądając w TVP INFO Studio Polska
  26.10.2019, 23:07, sobota 



                       Nie  wiem  co  to  takiego


Nigdy nie brałem żadnych narkotyków jak tam trawka, dżointy, dopalacze,
marycha, heroina i sam nie wiem co tam jeszcze jest w nazwach. 
Szczęściarz ze mnie. Jedynie paliłem papierosy po kątach już od trzeciej klasy 
szkoły podstawowej. I piłem alkohol, ale ten trunek to już w dorosłości, jak ten
ze sklepu i jak ten ze swojskiego wyrobu. Nawet dzisiaj od czasu do czasu rąbnę
sobie kieliszek samogonki dla zdrowotności i spokojności zwłaszcza, kiedy na
wyjeździe gra nasza Jaga. A kiedy gra u siebie, ze "źróbkiem"jedziemy na mecz.
Wtedy przy kierowaniu mustangiem nigdy tego nie robię. Może zatrzymywać
do kontroli mnie policja. Jedynie, kiedy z meczu wrócę do domu, czasami łyknę
sobie kieliszeczek bez względu, czy mecz przez naszą Jagę był wygrany, czy nie,
pod warunkiem, że nie jest późna noc lub odkładam na drugi dzień pozostając
w domu.

  Zainspirowało oglądając "Pytanie na śniadanie" - w którym była rozmowa o Miami,
  że prócz luksusu są tam i narkotyki.

  27.10.2019, 8:04, "Pytanie na śniadanie" w TVP2 w którym dalsza rozmowa
  o Miami prowadzącej Rogalskiej i Kamela.   

  Rzadko oglądam TVP2, TVP1, a bez przerwy TVP INFO, WPOLSCEPL, TV REPUBLIKA.
  Przestałem już oglądać TV SUPERSTACJA, kiedy pojawiła się TV REPUBLIKA.
  Jestem pisowcem, stąd oglądam te telewizje, a nie inne. A dzisiaj weszłam na
  TVP2 ze względu na ślubną, żeby nie słuchała polityki, której nie lubi tak jak lubię ja. 
  Gdy pójdzie do kuchni, od razu kanał przerzucam na TVP INFO i po tym na wymienione. 
  O 9:05 na TV REPUBLIKA. "Pytanie na śniadanie" prowadząca Rogalska prowadzi 
  program tak, jakby tą swoją z natury dobrocią do tematów i ludzi wnet chciałaby
  zgłaszać gości w studio. Nie mówię, że to złe. Taka jej natura i sposób bycia prowadzącej. 
  Cóż w tym programie można zobaczyć psa, kota, lekarza, kucharza, idola, celebrytę itp...
  Wychodzę z dwójki na swój żywioł polityki. Póki napisałem, co napisałem, w plecach 
  spociłem się. Kiedy odwrócę się na bok, przy uchylonym oknie szybko wystygnę.
  A wiesz, jak jest ciężko odwracać się, gdy są nogi w bezwładzie. Odwracam się w tułowiu,
  a nogi w miejscu zostają. Stąd mam do ściany i sufitu przytwierdzone uchwyty, za które
  łapię się i jak małpka lepiej i lżej odwrócić się na bok. Pamiętaj, że wiek 64 lat bez dwóch
  miesięcy, 33 lat z bezwładem nóg. To np. nie 30 lat życia i z 3 letnim czasem w bezwładzie
  nóg. A już nie wspominam jeszcze i młodszych. Czym młodszy tym lżej. Czym starszy
  tym ciężej. Zmiana pozycji jest nie tylko niezbędna, ale i konieczna, żeby ewentualnych
  unikać odleżyn. Pamiętaj nigdy tego nie bagatelizuj! To przedłuża życie! 

*
Już powoli trzeba zjeść z barłogu na wózek, umyć się, zjeść, bo już o 12:30
w 13 kolejce w Płocku z Wisłą Płock zagra nasza Jaga. 
Gdy wygramy wskakujemy na 3 miejsce. Gdy przegramy w dół.



                       Hipokryzja


Politycy opozycyjni i celebryci popierający opozycję mówią:
"W Polsce nie ma demokracji za rządów PiS"
A lepiej korzystają z wolności, niż ci, którzy tego nie mówią.
I to jest ich hipokryzja. Chodzi im tylko o to:
"Żeby było jak było" Dodam za rządów PO dla zwolenników P[nie]O.   



                       TRZY  DECYZJĘ  DO  JEDNEJ  BRAMKI

                          Wisła  Płock - Jagiellonia  Białystok
                                          ( 13 kolejka )
                                    ( literatura piłkarska )

https://www.youtube.com/watch?v=n96PPcK4Zds&t=4s

https://www.mecze24.pl/skroty-meczow/pilka-nozna-58/31788/wisla-plock-jagiellonia-bialystok

[ Skróty nie odzwierciedlają całego meczu, co naprawdę działo się na boisku złego jednej
drużynie, a dobrego drugiej za sprawa sędziów oczywiście! Jak w życie raz na wozie raz
pod wozem. Jagiellonię to drugie nie omija prawie w każdym meczu! ]

Już pomału przestaję wierzyć w zdobycie mistrza polski przez Jagiellonię na 100-lecie klubu.
To co dzieje się na boisku w meczach, kiedy gra Jagiellonia, to woła o pomstę do Boga,
że nie ma sprawiedliwości na boisku, iż na boisku nie ma Boga, a tylko jest sędzia bogiem!
"Leśne dziadki" z PZPN-u wszystko robią pod "krawatów"! I to nie w"ósemce", a już prawie
od pierwszych meczy całego sezonu. Co wyrabiali w Białymstoku w meczu z Pogonią
przegranym Jagi 2 do 3 przez sędziów! Przegrany Jagi mecz dziś 1 do 3 z Wisłą P.
przez sędziów! Problemu z Jagiellonią nie byłoby, gdyby zaorano Legię i nie byłoby jej
w Ekstraklasie. A tak, kiedy ona jest, stale będzie problem, jak nie Jagiellonii, to innych
drużyn. Pierwszą bramkę, którą straciła Jaga po faulu Poletanović'ia, a był to trzeci
rzut wolny dla Wisły P. prawie z tego samego miejsca, a wykonawcą, jak zwykle był
niezawodny do tego Furman. I właśnie za trzecim razem Furmanowi udało się dokładnie
wrzucić piłkę w pole karne wprost na główkę Urygi, z czego padła pierwsza gospodarzom
bramka. Jaga tym się nie podłamała, bo i przed utratą bramki optycznie przeważała,
a gospodarze tylko ograniczali się do obrony. I kiedy po udanej kontrze, co Jaga potrafi,
jak mało kto z drużyn w Ekstraklasie, Klimala ogrywając obrońcę strzelił piękną bramkę
na 1 do 1. I tutaj zaczęły się sędziów fochy i jaja - za pierwszym razem bramki nie uznał,
dopatrując się spalonego - po czym po proteście naszych piłkarzy bramkę strzeloną
uznając przywrócił  - po czym po konsultacji z sędziami z VAR-u - bramkę ponownie cofnął.
Takie werdykty na boisku i na VAR-rze, to odstawianie foch i jaj! I jak tu można Jadze wygrać
mecz?! Nie da się, choćby nie wiem jak dobrze piłkarze graliby. Nic z tego. Niemniej co prawda
na centymetry samym ramieniem przed ostatnim obrońcą Wisły P. rzeczywiście na spalonym
Klimala był. No dobrze, niech już będzie ten spalony za prawidłowy przez sędziów uznany.
Ale dlaczego aż trzy razy przy jednej bramce podejmowali decyzję raz tak raz nie raz tak.
Tutaj jest pies pogrzebany. Felczerzy sędziowie. Prawda jest taka, że VAR jednych krzywdzi,
a długich wynagradza. Były trener Bielica z Lecha już odszedł, ale on jako pierwszy narzekał
na niesprawiedliwość VAR-u. Mówił: "Jadę tam, gdzie nie ma VAR-u. To niesprawiedliwe."
I pojechał. I już go w polskiej Ekstraklasie dawno nie ma. Za pierwszą utraconą bramkę
obwiniam Poletanovic'ia. Tak to jest, jak piłkarz nie gra - wychodzi z wprawy, piłka nie trzyma
się nogi, piłkę stracił - i ratując swoją utratę piłki - faulował, z czego często traci się gola.
Tak przecież i jak Mudrinski, który siedzi na ławie. A gdy wiedzie do gry sytuacje bramkowe
pudłuje wznoszą piłkę wysoko nad bramkę, jak to było, gdy wszedł jako rezerwowy, dwa
razy spudłował w meczu z Cracovią. Choć ja osobiście ubolewam, że Mudrinski nie gra od
początku do końca. Historyczną sumę w Jagiellonii za niego zapłacono 600 tyś. Euro.
I u Mamrota grzeje ławę. Powinien grać, grać a wtedy wszystko wróci mu, co w nim najlepsze.
Ale ten mecz z Cracovią już i tak był wygrany. A zatem jego przestrzelone sytuacje bramkowe
nie wpływały na wynik. Pamiętam Mudrinski'ego, jak strzelił główka pięknego gola w meczu
sparingowym z Kłajpedą. A zwycięzców nie oskarża się i nie sądzi. Choć przez sędziów nie
zawsze Jaga wygrywa, ale nie pęka i po pięknej akcji już w drugiej połowie Klimala wyrównał
na 1 do 1. Spalonego nie było, ale nawet i tutaj sędziowie spalonego szukali, żeby bramki
nie uznać. Przy tej bramce Klimali sędziowie już nic nie mogli wyciągnąć na niekorzyść Jagi.
Człowiek jako kibic dostaje k*rwicy. A dziwię się i oddaję szacunek naszym piłkarzom na
boisku, że w sumie nie tracą głowy, zarzucając sędziom błędny werdykt i przez to np. nie
rzucają w ich stronę obelg, obawiając się kartek jak żółtych tak i czerwonych, a nawet
w przypadkach surowszych kar grzywny lub nawet w zawieszeniu na kilka meczy przez 
"leśnych dziadków". I weź tu podskocz. Chcesz grać. Nie podskakuj. My jesteśmy bogami
na boisku, czy podejmujemy dobre decyzje, czy się mylimy - nasza racja. Tutaj nie ma
większości, jak w demokracji wybory. A widownia na to tylko może z bólem w bezradności
patrzeć. Przy bramce drugiej Wiśle P., Wójcicki w panice główką źle z pola karnego piłkę
oddalił, która wprost spadła do nogi Szwocha, w postaci prezentu nie z tej ziemi, co nie
w sposób było nie wykorzystać - grzechem byłoby stracić taką podarowaną w prezencie
okazję. Bez namysłu i kombinowania z lewej nogi jak nie huknął lobem w kierunku bramki.
Piłka przeleciała nad głową bramkarza Węglarza w tak zwany za kołnierz i wpadła do siatki.
I nic innego jak gol. Jaga grała. A Wisłą P. strzeliła gola na 2 do 1. Podczas strzału Szwoch
wyraźnie faulował Romańczuka. Nasi piłkarze domagali się faulu i nie uznania bramki!
Ale jak przy innych sytuacjach, co miało miejsce w poprzednich meczach. Tak i w dzisiejszym
meczu, sędzia uznał bramkę - po czy cofnął bramkę - następnie po konsultacji z sędziami
z WAR-u, ponownie bramkę uznał. To już nagminnie normalne, kiedy gra nasza Jaga.
Decyzja pada skądś - gnębić Jagę do skutku, aż wybije się jej myśl grania na 100-lenie klubu
o mistrza polski! I na nic protesty piłkarzy. Bramka uznana gospodarzom pod "krawaty"
i koniec bez dyskusji! A przecież Boga na boisku nie ma, bogiem jest sędzia bezsprzecznie.
Jaga gra. Gospodarz wygrywa. A nawet i komentatorzy już ogłosili i stwierdzili, że Wisła P.
już mecz ma wygrany, chociaż jeszcze sporo czasu do zakończenia meczu. Jak oni wszystko
wiedzą. Tak jakby już wcześniej z sędziami się zmówili, co będzie, co się w meczu stanie, wydarzy.

Ze wspomnień:
W wcześniejszych meczach pisałem, jak gra Runje, Jaga nie runie. Teraz u Runje spadła
forma i jest w moich oczach na boisku nie pewny! Runje grał, a Jaga przegrała. Teraz nadaję
ten przydomek Pospisil'owi. Jak na dłoni było widać, jak go brakowało w dzisiejszym meczu.
W meczu z Cracovią szalał środkiem boiska i dzielił piłki Jadze, robił wśród gości postrach
i spustoszenie!

A dziś, gdy za kartki zabrakło go, Jaga runęła. Nie z samej winy Jagi, bo i z winy sędziów.
Za tydzień u siebie na Arenie Marzeń przy Słonecznej w Białymstoku na Podlasiu, już z ŁKS
Łódź zagra Pospisil i będzie tym piłkarzem, co mówi się rządź i dziel oczywiście piłki.
A ŁKS ostatnio zwyżkował formą i już nie jest chłopcem do bicia. A zatem będzie nam nie łatwy
to mecz. Nie dać się omylić pozorom, że ŁKS słaby i w żaden sposób nie można zlekceważyć
przez naszą drużynę! Jak zwykle Jaga gra - prowadzi mecz. A gospodarz z wynikiem jest górą.
Nasi chłopaki grają - przeważają, ale w meczu nic nie wychodzi, co do strzelania bramek.
Nic innego jak chłopaki są spięci i poddenerwowani. Psychika z faktu, jaki zaistniał, siadła
i piłka do nogi nic się nie klei. Choć Jaga ma przewagę w grze - ale tiki Jagi nie wychodzi jak
tydzień wcześniej u siebie z Cracovią. Nerwy, jakie nieuczciwym sędziowaniem wpędził sędzia
u naszych piłkarzy zrobiło swoje. I choć Jaga prowadzi grę, czasami daje się zaskoczyć Wisłę P.
A ona, choć optycznie jest słabsza - potrafi atakiem zaskoczyć! I długo na to nie trzeba było
czekać. Po akcji gospodarzy, wystraszony Arsenić wybił piłkę na aut, jak nie raz nie dwa w
popłochu to robił. Wtedy do swego "źróbka" powiedziałem:

- Po co on wybił piłkę w aut?!
Piłkę wybija się wzdłuż boiska, a nie w aut.
A zwłaszcza teraz, kiedy miał metr dwa luzu nad piłkarzem Wisły P.
Nawet piłkę wybija się wzdłuż boiska, gdy przeciwnik jest na pół metra,
z tym zamiarem, że piłka odbije się od przeciwnika i wyjdzie w aut dla nas.

I stało się - gospodarzom rzut wolnym z dużej odległości. Ale dla stałego wykonawcy
Furmana większego nie było i nie ma znaczenia. Skosem piłkę wrzucił w pole karne - piłka
poszła przez wszystkich zgromadzonych piłkarzy w polu karnym, do której jako ostatni po
lewej stronie na przebój za samowolną piłką poszedł Rzeźniczak, przez nikogo z piłkarzy
Jagi nie pokryty. A jak widzę to w każdych meczach, skrzydła przez naszych skrzydłowych
obrońców nigdy nie są pokryte. A kiedy już próbują dochodzić jest za późno! Tym razem
wyszło to samo. Rzeźniczak sam na sam z Węglarzem nie mógł spartolić. Z całą siła nabiegł
do spadającej piłki i jak z główki nie walną piłką w ziemię, co zmyliło bramkarza i piłka
poszła  do bramki pod poprzeczkę. Węglarza tutaj nie popisał się, jak i przy drugiej bramce.
Według mnie Węglarza na ławę, a Sandomierski lub Santini powinien z ŁKS Łódź stanąć w
bramce. No i stało się już jest 3 do 1 dla nafciarzy. I tutaj znowu Rzeźniczak był na spalonym.
Może dlatego nasi obrońcy nie poszli za Rzeźniczakiem. A trzeba! Pamiętajcie i uczulcie
się piłkarze Jagi, że takie sytuacje ewentualnych spalonych, zawsze sędziowie będą
kontrowersyjnie  oceniać na naszą nie korzyć! Obojętnie jaki by nie był spalony, trzeba
za piłką iść! Takie sytuacje to widać na młyn dla sędziów!  I zawsze będzie to przeciw wam!
Nasi piłkarze protestowali. Ale jak już wiemy, że u sędziów w meczu z Jagą już jest w
zwyczaju robić wszystko co się da, aby przeciwko Jadze bramkę uznać. No i jak mają w
planie tak zrobili. Spalony czy nie, gol gospodarzom ma być i basta. Na nic protesty, na nic
żale, Jaga przegrać musi przez sędziów stałe. I już Jadze zabrakło czasu, żeby chociaż
doprowadzić do remisu. Jaga przegrała mecz z rzutów wolnych, rzutów autowych i z rzutów
rożnych. Jak kiedyś w Gdyni z Arka 1 do 4. I w Gdańsku z Lechią prowadząc 3 do 1, właśnie
po tych fragmentach gry Jaga dała się zremisować. Zawsze jest tak zwłaszcza na wyjazdach,
kiedy Jaga gospodarzom dopuszcza do rzutów wolnych sprzed pola karnego, do autów, do
rzutów różnych, wtedy meczu nigdy nie wygrywa. Panie Prezesie Kulesza, czas na zmianę
trenera. Słyszałem, że Jurek Dudek jest szykowany? Teraz mamy w 14 kolejce u siebie ŁKS.
Czas te mecz wygrać. I w 15 kolejce mecze na wyjeździe z Piastem przydałoby się wygrać,
co nie jest niemożliwe i zbliżyć się do podium lub na nie wskoczyć. Z Bogiem i z kibicami
Mietkiem, Leszkiem, Zenkiem i z wszystkimi kibicami z naszej Jagi.

( Chuliganem stadionowym wtedy podpisuję się, kiedy gramy u siebie. )
  2019/10/27, po meczu na wieczór 



                     Do  Holendrów


Wy pamiętacie i dziękujecie żołnierzom gen. Stanisława Maczka,
że z hitleryzmu wyzwolili Was. 

My dziękujemy Wam za pamięć o nas Polakach.   

  W 75. rocznicę wyzwolenia Bredy przez 1. Dywizję Pancerną Armii gen. Stanisława Maczka
  Pisałem, dnia 31.10.2019, 18:14, czwartek

*
We Włoszech na Monte Cassino czerwone maki
W Holandii tulipany
Gdzie była wojna tam polskie znaki
O tym świat i my Polacy pamiętamy



       Według  Mietka


Każdy człowiek powinien po sobie coś pozytywnie dobrego pozostawić.

Ja po sobie pozostawię wiersze.

Nie pytaj czy to duże czy to mało.

Nie pytam czy to dużo czy to mało.

Pozostawiamy to co możemy i na co nas stać.

Najważniejsze w tym to żeby coś od siebie dać.

  31.10.2019, 22:54



               Cmentarz   


Ludzie chodzą w obie strony w każdym wieku,
Znicze, kwiaty żywe, sztuczne niosą, stawiają na groby...
Modlą się za swoich zmarłych w duchowym spokoju...
Refleksja - zaduma - modlitwa... 
Wracają w zadumie i duchowym spokoju. 
Pogoda sprzyjająco dopisuje.
Niebo w pełni słońca.
Samoloty krzyżem smugi pary przestrzeliły niebo.
Żywi tu i zmarli tu.
Żywi wśród zmarłych.
Zmarli wśród żywych.
Jesteśmy razem... 
Kwiaty i żywe płomyki obecne na każdym grobie. 

  Sokółka, 1-11-2019, 14:57, piątek


     *     *     *

Szczęście mają ci, którzy umierają nagle.   

Pechowcy ci, którzy umierają całe życie. 

Niestety ja należę do tych drugich.

  20:27, tego samego dnia już w domu

*
Od kiedy powróciłem z Górnego Śląska w rodzinne strony na Podlasie,
a było to już 21 lat temu, od tej pory w dniu WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH
nigdy nie czułem się tak spokojnie bez żadnych emocji, napięć, wzruszeń,
czy np. nawet we własnym duchu wyrzutów sumienia, jak w DZISIEJSZYM DNIU.
Z pewnością przyczyną stało się to, że matka przebywa u siostry Janiny
i przez to nie musiałem odwiedzać jej w domu rodzinnym, który od czasu
pobytu matki u siostry jest pusty i zamknięty na kłódkę.

  22:01, tego samego dnia



                         Bez  spiny  o  ekologach


Prawdziwy ekolog to taki, który gdy szkodnik drukarz kornik zaatakował drzewa,
powinien od razu być eliminowany, żeby się nie rozmnażał na inne drzewa.
A nawet, gdy to jest konieczne, by powstrzymać inwazję na dalsze drzewa
szkodnika kornika drukarza wycinać zainfekowane drzewa. 

  1-11-2019, Według Mietka



                              Bogaci  i  biedni


Bogaty, to co ma prawie jest tak, że tak naprawdę do końca nie wie co ma,
bo ma tego aż tak za dużo, że nie potrafi co ma policzyć się tego wszystkiego co ma.

A biedny cieszy się z tego co ma, bo nie ma problemów doliczyć się tego co ma. 

  Według Mietka



                                   Burmistrz  Włoch


Moje motto nadal się sprawdza: zanim robotnik pomyśli o korupcji, urzędnik już to zrobi.

I choćby robotnik pomyślał o korupcji, to i tak jej nie zrealizuje, bo robotnikowi nikt
nie proponuje łapówki.



                    14  kolejka  Ekstraklasy


Jutro już mecz Jagiellonia Białystok - ŁKS Łódź [ beniaminek ]

Trzeba rano wcześniej wstać, bo mecz o nietypowej godzinie już o 12:30.
W takim razie trzeba wyjechać na mecz już o godzinie 10:30. 
Jak do kościoła. 

  2-11-2019, 11:57, sobota 



                         Coś  w  tym  jest


O, proszę, w meczu 14 kolejki sezonu 2019-2020 Cracovia - Lechia
żadnej pomyłki sędziowskiej ani sędziego głównego ani sędziów liniowych.
A w meczach Jagiellonii z drużynami masa pomyłek sędziowskich
na niekorzyść Jagiellonii. Coś w tym jest. To nie możliwe, żeby sędziowie
w każdym meczu tak się mylili. Coś w tym jest. Zobaczymy co będzie się
działo jutro w meczu Jagiellonia - ŁKS. Jedziemy na mecz. Będziemy świadkami. 

  2-11-2019, 20:23, sobota 



                                   Nieobecny

https://www.youtube.com/watch?v=2Gz-mb6vrRY

Z przyczyn osobistych wyjątkowo nie byłem na dzisiejszym meczu. W domu mecz obejrzałem.
Mecz był niesamowity przede wszystkim za sprawą dobrej gry Jagiellonii jako gospodarza.
Ale i przyjezdnych gra za sprawą ŁKS Łódź nie była dłużna gospodarzom. Wymiana ataków
jednej i drugiej drużyny porywała kibiców jak na Arenie Marzeń. Tak i przed telewizorami
na całym Podlasiu i w Polsce. Meczu u siebie na stadionie nie opuściłem od kilku lat do
dzisiejszego. I co powiem - i nawet to mi się spodobało oglądać mecz w łóżku w telewizji.
W domu oglądać mecz jest lepszym komfortem, niż na stadionie, kiedy w telewizji nic nie
idzie przegapić, kiedy wszystkie faulu, strzały, bramki są z powtórki, Na stadionie wystarczy
głowę odwrócić i już można przegapić nawet i bramkę. A powtórek jak w telewizji nie ma.
Parę lat temu po meczu na Billboardzie były wyświetlane bramki. Obecnie nawet i tego
zaprzestali. Po wykluczeniu na jeden mecz za  żółte kartki wrócił Pospisil bardzo widocznie
wzmacniając drużynę. Runje w obronie był lepszy, niż w dwóch, trzech meczach poprzednich.
Trener Mamrot dokonał kilka zmian - i tutaj poskutkowało w świetnej grze. Bodvarsson wrócił
  już prawie zapomniany przez kibiców i świetnie spisał się. Mecz przypominał grę jak z Górnikiem Z.,
Wisłą Kraków K. i Cracovią K. Tylko w dzisiejszym meczu było jeszcze lepiej, bo nie straciliśmy
bramki. A jak przypominam, ŁKS tanio skóry nie sprzedał - był równorzędnym przeciwnikiem
Jadze i gdyby nie słupek, Węglarz byłby bezradny, goście wyszliby jako piersi na prowadzenie.
Ale czym dłużej mecz trwał tym bardziej Jaga osiągała przewagę, jak w meczu  z Cracovią.
I czym bliżej było do końca meczu tym bardziej ze zmęczenia siadła gra gości. Nawet powiódł
się naciskany pressing Imaz'a na obrońcę, zabierając piłkę - co przyniosło uzyskanie drugiej
bramki. I już przyjezdni mecz mieli z głowy. Po drugiej bramce ŁKS psychika siadła, że już
wiadome było, że nie wywiezie z Podlasia żadnych punktów. Komplet punktów został u nas.
U Jagi, gdyby nie zawodziła skuteczność, co często jest to mankamentem, goli mogłoby być
nawet i 4, 5. Ale zwycięzców nie sądzi się. Nie liczy się ile strzelono bramek, a tylko liczy się
w ogóle wygrana i zainkasowanie do tabeli trzech punktów. Na meczu nie byłem, ale jestem
pocieszony. Jaga mnie pocieszyła bez obecności na mecz. I co jeszcze najważniejsze, co nie
powinno mi ujść uwadze, kiedy to tak w poprzednich meczach było nie do zniesienia.
A mianowicie, gdy zobaczyłem sędziego Gila, powiedziałem - znowu wysłali Gila, to już mamy
po meczu dla Jagi. Ale o dziwo, tutaj muszę sędziego pochwalić za dobre sędziowanie w całym
meczu. Nawet pod koniec pierwszej połowy wskazał na wapno 11 metra po faul na Pospisil'u. 
Ale sędziowie z VAR-u decyzję cofnęli dopatrując się minimalnego spalonego i sędzia główny
na boisku zmienił werdykt wskazując rozpoczęcie gry gości. Świadomie nie napisałem po 
konsultacji z VAR-em, bo ja to tak odbieram - kiedy sędzia główny wskazuje na karny i sędzia
liniowy nie wskazywał innego werdyktu, to decyzja z VAR-u ostateczna jest dla sędziego
głównego na boisku i nie ma odwrotu. Jaga górą. Powtarzam, gdy u Jagi skuteczność nie
zawodzi, nie ma drużyny w Ekstraklasie, żeby z Jagą wygrała. Jaga w Ekstraklasie gra 
najbardziej widowiskowy futbol. Ale to nie przekłada się na punkty, tylko piękne dla oka.
Nawet komentatorzy zachwycali się grą Jagiellonii. Jestem takiego zdania, lepiej brzydko
grać i wygrać, niż ładnie grać i przegrać, co często to Jadze się przydarza. Za piękną grę
punktów nie dają, tylko za remis lub wygraną. Temu moje powiedzenie - lepiej wygrać
i przegrać, niż dwa razy zremisować. 14 kolejka sezonu 2019-2020 Jagiellonia - ŁKS Łódź.   

  3-11-2019, 21:27, niedziela piłkarska w łóżku ( lepiej, niż na meczu )

[ autor często pisze na tablecie, który bez woli autora generuje błędy ]



                    Ślub  księcia


Wolę być chłopem i orać pole, niż być w królestwie księciem
i całe życie sztucznie uśmiechać się do poddanego ludu.

Ale z drugiej strony, co komu w życiu pisane, to nie ominie.
Jednemu pisana krew brunatna. Drugiemu z ludu.   

  sobota, 19 V 2018, 14:48


     *     *     *

W poezji najważniejsza jest proza życia.
A ja właśnie piszę prozę życia.


     *     *     *

Jestem spłoszony jak zając spod miedzy. 
Ale paraliż tak obezwładnia, że nie potrafię uciec.   
Więc muszę tutaj pozostać. 

*
I kto by pomyślał, że ja w dorosłym i średnim wieku
będę pisał wiersze.



       Z  obserwacji


Wiosna - maj się mai w koło...
Słoneczny żar spada z nieba,
Wprost na głowy ludzi
I na bujną kolorową przyrodę...


Ludzie piękni i kolorowi, zdrowi
I zadowoleni bez smutku na twarzy
Chodzą tam - gdzie coś się dzieje...


A ja. Łza w oku się mnoży, 
Że ja nie taki jak ludzie.
Bez zazdrości. Moje życie,
To widzieć to czego nie widzą ludzie.


Dziś Dzień Dziecka - przyjdzie Wnusia.
Jestem - będę szczęśliwy jak dziecko.

  piątek, 2018 ( dzień wiadomy )



                         Miej  baczność


Ślepy los w przeciwieństwie do miłości wszystkiego nie wybacza. 



                  To  prawda


Do władzy ludzie się ścigają nie dla ludzi tylko sobie.
Ten idzie do władzy dla ludzi kto działa społecznie.

*
Kocham mój kraj.
A nim jest Polska Kochana. 



            Satyra  polityczna


Tusk uciekł z Polski do Brukseli samolotem.
A gdy wróci na "białym koniu",
to już będzie po wyborach prezydenckich.
Wszakże z Brukseli do Warszawy jest 1300 km.

  Zainspirowało słuchając WPOLSCEPL powrót Tuska do Polski
  CZY TUSK CHCE WRÓCIĆ DO POLSKI?

*
Wczoraj ogłosił, że nie wystartuje w wyborach prezydenckich 2020.
Nie wierzę Tuskowi. Chce sprawdzić, jak zareagują jego zwolennicy z totalnej opozycji? 
Po Nowym Roku Polacy Tuska będą mieć w Polsce wszędzie. 

  6-11-2019, 9:03, środa


     
                    W  obcym  miejscu 


Jestem wystraszony, jak zając spłoszony spod miedzy.
Wnet gdybym się nie wstydził uciec, to bym uciekł ze strachu.

.                           
               Senior  Stuhr  u  Lisa

https://www.youtube.com/results?search_query=Wypowiedz+Stuhra+o+potomkach+folwarnczych

Panie seniorze Stuhr, jestem potomkiem nie folwarcznym,
tylko z tych chłopów, którzy brali za kosy i szli walczyć
o Niepodległość Rzeczypospolitej, jaką pana przodkowie
z cesarstwa austriackiego wraz z sprzymierzeńcami pruskimi
i rosyjskimi nam odebrali.

To co Stuhr u Lisa powiedział, to z pewnością ktoś mu napisał.
Aktor nie mówi przecież swoimi słowami.
Ale bezwzględnie obciąża to aktora. 

Już nie wspomnę, jak pan przykazywał żonie na lotnisku w Berlinie, 
żeby po polsku za głośno nie rozmawiała.

Ja już dodam, np. Niemiec lub Austriak żeby nie usłyszał.
A przecież ta Ojczyzna, co w jej języku wstydzi się pan mówić
poza granicami, Ona pana wykształciła i dała lekką bobrze płatną
pracę prawie na całe życie prawie aż do śmierci, kiedy artyści i politycy
nigdy nie idą na emeryturę.

  Mieczysław Borys z Podlasia



Wypowiedz  wicemarszałek  Kidawy-Błońskiej  P[nie]O w sprawie "Taśm Neumann'a

Polacy potrzebują obiektywnych dobrze zorganizowanych mediów.

Puszczona wypowiedź w TVP INFO, godz. 10:35, sobota, 05.10.2019

*
A wcześniej, co do S. Neumann'a powiedziała - nie komentuje prywatnych wypowiedzi.

*
Och, gdyby to dotyczyło polityka z Prawa i Sprawiedliwości, od komentarzy P[nie]O
i TVN linia byłaby gorąca, a nawet przegrzana. W "Soku z buraka", sprawdziłem
dziś rano, nic o "Taśmach Neumann'a. To dopiero hipokryzja P[nie]O i "Soku z buraka".

P[nie]O to nieszczęście dla Polski i Polaków tych po prawej stronie.
To jest ciąg dalszy po "okrągłym stole" zła. 
P[nie]O to przefarbowane z czerwonych na pomarańczowo lisy.



                              W  OSTATNIEJ  DRODZE


Pan Marszałek Senior Kornel Morawiecki odszedł od nas przez powołanie Boże do Nieba,
nie dożywając tej satysfakcji wyborów parlamentarnych, które odbędą się za tydzień
z ogromną przewagą wygranej Prawa i Sprawiedliwości nad totalną opozycją.
Ale jestem przekonanym, że patrząc z Nieba na Polskę zobaczy mądrych wyborców,
którzy bezapelacyjnie wybiorą z dużą przewagą Prawo i Sprawiedliwość tak aby
samodzielnie utworzył większościowy rząd, by kontynuować w ciągu dalszym Dobrą Zmianę. 
Życzę tego Ś.P. Panu Marszałkowi Seniorowi Morawieckiemu, Polakom po prawej stronie
i oczywiście sobie.

Będzie nam brakować Ciebie Seniorze Marszałku.
Ale przynajmniej wiec, że nie zapomnimy o Tobie.
Będziesz na zawsze w naszych sercach. 

  05.10.2019, 14:11, sobota 



   PUCHAR  ŚWIATA  W  SIATKÓWCE  MĘŻCZYZN  JAPONIA


Polska - Włochy do 18, 18 i 22. Nie oglądałem, było za wcześnie.   
Ale wiem, że naszym siatkarzom poszło lekko, gładko i przyjemnie.

  2019/10/06, niedziela 

*
Dzień wcześniej z Argentyną przegapiłem ze względu na Ekstraklasę.
Ale wiem, że wynik był na naszą korzyść 3 do 1.
Polska siatkówką stoi. Gdyby tak i w piłce nożnej było.
Co prawda ostatnie lata z eliminacji do ME i MŚ uzyskujemy awans.
Ale gorzej już idzie na samych mistrzostwach, bo trzy mecze w grupie i do domu.



  Konwencja  przedwyborcza  K[nie]O


Wyszła pani Kidawa-Błońska naobiecywała obiecanek... 
Wyszedł Schetyna postraszył Kaczyńskim...
I po konwencji przedwyborczej P[nie]O. 

  06.10.2019, 13:08, niedziela

*
Od Mietka - a Ty Polsko idź swoją drogą na prawo.   



        WIELKA  SZKODA, ALE  TAK  JEST  I  BĘDZIE!


Polska jest podzielona na PO-KO i PRAWO i SPRAWIEDLIWOŚĆ.
I nigdy wśród Polaków nie będzie zgody za sprawą takich, 
jak Neumann, a nie jak Kaczyński. Chłop swoje wie.

  14:18, tego samego dnia



MISTRZOSTWA  ŚWIATA  W  LEKKIEJ  ATLETYCE  DAUSZE  KATAR


Sztafeta 400m kobiet - nasze Aniołki zdobyły srebrny medal.
Tylko Amerykanom uległy, a wyprzedziła nawet Jamajki.

  2019/10/06, 21:39, niedziela

*
A wcześniej Lewandowski zdobył brąz w finałowym biegu mężczyzn na 1500m.
O włos na finiszu zabrakło do srebra.

Na sześć medali zdobytych w sumie czyli jeden złoty, dwa srebrne i trzy brązowe.
Srebrny i brązowy wywalczyli sportowcy z Podlasia. Czyli jak na jedno województwo
niezły bilans. Podlasia młotem stoi.



                                 P[nie]O


Obywatelami są chłopi i robotnicy. A nie jacyś tam Neumann'y. 



                     Joanna  Senyszyn  [ kandydatka Lewicy ]


Wypowiedź w TVP INFO i w TVN 24

"Lokomotywa dziejów odstawiona na boczny tor nie powinna puszczać pary".

Tyczyła się ta wypowiedź o Lechu Wałęsie, który na niedzielnej konwencji K[nie]O
nazwał już po śmierci na drugi dzień Seniora Marszałka Kornela Morawieckiego "zdrajcą".
Choć przez tym określeniem Wałęsy, najpierw skrytykowała PiS.
Tutaj z racji jej lewicowego ugrupowania i jako opozycji, co do rządu normalne. 

  06.10.2019, niedziela wieczorem   



                    Nagrane  taśmy 


Politycy, którzy bronią nagranych polityków, mówiąc:
Nagrywanie jest nieuprawnione i karalne.

Uważam, że ci, którzy nagrają bulwersujące wypowiedzi polityków,
jak Neumann'a, powinny być nie karani, a nagradzani.
Tak samo, jak nagrania dokonały się w restauracji "Sowa i Przyjaciele"
polityków P[nie]O, gdzie autor zostało skazany wyrokiem na więzienie.
A powinien być nagrodzony. Bo dzięki nagraniom polityków P[nie]O,
dowiadujemy się i widzimy jaką naprawdę mają polityczną twarz.
I co myślą o zwykłych wyborcach. Dotyczy to też i polityków PiS-u,
w razie zostaną złapani na nagraniach, gdyby zdarzyło się tak,
jak to nagminnie zdarza się politykom P[nie]O.

  07.10.2019, 11:11, poniedziałek



                         Obsesja  liderów  P[nie]O 


Neumann na spotkaniach samorządowych co drugie słowo mówi "k*rwa". 
Schetyna przemawiając na konwencji P[nie]O co drugie słowo mówi "Kaczyński". 
To ich program wyborczy. Lepszy ubaw, niż na koncercie Hip-Hop-owym. 

  Październik 2019



PUCHAR  ŚWIATA  W  SIATKÓWCE  MĘŻCZYZN  JAPONIA  2019


Polacy zlali Rosjan 3 do 1. W setach - 25:27, 25:21, 25:18, 25:22.
A ja znowu przegapiłem. Zacząłem oglądać, kiedy było w czwartym
secie 12 do 10 Polakom. Zapomniałem na śmierć o dzisiejszym meczu.
Przed pójściem do kuchni na śniadanie - wyłączyłem telewizor akurat dziś,
jak mało kiedy to robię i jak mało kiedy - po powrocie do pokoju, nie załączyłem
telewizora - przez co nie skakałem po kanałach, jak zawsze to robię mimo
siedząc przy komputerze plecami do ekranu telewizora. 

  2019/10/09, 13:15, środa



                           "TOMASZ  LIS."


W programie Tomasza Lisa, Maja Ostaszewska ( aktorka ) powiedziała:
Nie mamy prawa do wolności słowa.

Mietko - tak, proszę pani, nie mamy prawa do wolności słowa,
ale nie przez rządy Prawa i Sprawiedliwości, jak pani uważa i mówiła,
tylko nie mamy prawa do wolności słowa w waszym opozycyjnym "SokzBuraka". 
Na dowód pani, kiedy kilka razy wpisałem się w "SokzBuraka", ganiąc P(nie)O,
a wychwalając Prawo i Sprawiedliwość... I co? A to, że od razu zablokowano
mnie i już tydzień jestem zablokowany. Oto wasza wolność słowa i demokracja. 
Obłuda. Obłuda. Obłuda. I jeszcze raz obłuda. Dla was wtedy jest wolność
i demokracja, kiedy rządzi P(nieO). Wtedy hulaj duszo, prawa, wolności słowa
i Boga nie ma.

  Zainspirowało z WPOLSCEPL GORĄCE PYTANIA "CZY CELEBRYTOM WSZYSTKO WOLNO?"

*
Według Mietka - celebrytom tyle wolno ile każdemu człowiekowi.     

  09.10.2019, 13:39, środa



     POLAK  JANUSZ  WOJCIECHOWSKI  ( PiS ) 
     KOMISARZEM  UNIJNYM  DS  ROLNICTWA


Grzesiu, co nie powiesz wszystko jest nieprawdą.

  Czas już odejść. Oszczędź sobie wstydu i swojej P(nie)O.

  09.10.2019, 19:42, środa

  Zainspirowała wiadomość z TVP INFO "GŁÓWNE WYDANIE WIADOMOŚCI"

*
13-go października idę zagłosować, choćby nie wiem co.



                              To  już  było


Według Mietka o pisarzach i poetach - wykształceni pisarze i poeci piszą
z wyobraźni czyli wydumaną nieprawdę. 

A bez wykształcenia pisarzy nie ma. Jedynie są poeci tacy jak ja, którzy piszą
z życia wziętą prawdę czyli czasownikiem przeszłym - obecnym - i przyszłym. 



LEPSZA  GORZKA  ŚWIADOMOŚĆ, NIŻ  NIEZNANE  JUTRO *


Ja,  k a l e k i  poeta, który siedzi pół metra nad ziemią, 
a o stopę nad nią są moje stopy - mam zawsze czyste buty,
nie mając na nich pyłu wędrowca...


Za to wędruję sercem, myślami i natchnieniem...
Żyję nie jutrem, a wspomnieniami czyli przeszłością.
Z tego dziesięciokrotnie mam mniejszy wydatek na obuwie.
A stokrotnie na żal i na niezapomnienie... 



          MOGIŁA * 


Mogiła dzisiaj mi się przyśniła,
Skromna, smutna i uboga,
Jak mego życia jest trwoga.
Na niej dwa krzyże świeżo wbite -
Jeden z napisem: "Tutaj spoczywa górnik poległy". 
Drugi: "Poeta od świętej boleści". 


A nad mogiłą oczy ujrzały
Białego Anioła z wierszowych treści,
Który zaczął wołać: "Mietku! Gdzieżeś ty?   
Ani krzty kwiatów, nawet zwiędłych! 
Cóżeś ty, nie byłeś człowiekiem?
Nie miałeś krewnych, znajomych swych,
Choćby z twojej poezji spowitej wykwitu lekiem
Na dobro i na całe całe zło...?"


  - Aniele, Ty mój dobroduszny Przyjacielu.
  Spójrz w Nieba tło! Tam ujrzysz poetów wielu,
  Którzy na ziemi opłakiwali: siebie, rodzinę, Ojczyznę...
  A w Niebie ziemianom znajomymi dopiero się stali wtedy,
  Gdyż poeta za życia jest umarłym dla ludzi polszczyzną.
  A kiedy w Niebie żyć zacznie, wtedy na ziemi
  Ludzie będą w nim dostrzegali poetę.

[ Co prawda w tym wierszu nie ma polszczyzny,
ale przecież to tylko był sen. ]



   MIEJSCE  NIELUDZKIE *


Nie byłem na wojnach,
Nie byłem nawet na jednej wojnie,
A styrałem życie, jak w nie snach,
Tylko tam, gdzie było niespokojnie!


Pod stopami ziemskich ludzi, byłem tam,
Gdzie diabła nawet nie ma. 
Tam słońce nigdy się nie budzi,
Zawsze przebywa ciemność nieludzka.   


Tam ciągle o życie rozchodzi się gra,
Tam utopii z życia nie ma,
Bo tam życie, jak struna na włosku gra
I co los człeku da, stamtąd
Człek na świat ludzki wywieźć
Z podziemi może dna?


To co ja wywiozłem, to już każdy wie,
Ten co mnie zna.
"Wot i takaja z żyźni uże maja hra"*
- [ Ot i taka z życia już moja gra. ]



O P I S   N A   W I E L E   S P O S O B Ó W *


Pocieszam się myślą,
Pocieszam się Tobą,
Życiem, wierszem i spojrzeniem...

Śpieszę donieś Tobie, moja Damo:

- Życie rzuciło na mnie urok,
I ciągle Tobą się imponuję...
Mówię Tobie, moja Pani, jesteś urodziwa,
Jak ten młody listek z rodu "iwa".   


- Moja mowa do Ciebie jest niczym,
Jakim moje serce tkliwe... 
Deklaruję Tobie nie tylko wiersz,
Ale i słowo, które jest jak wiersz,
Bo wiersz jest słowem - słowo wierszem.

- Umyka w nas uroda, podnieta - potrzeba,
A pozostanie wiersz - w nim czułe i dobre słowo:

- Moja, ty mowa wierszowa dzisiaj -
Kładziesz na serce twojej Pani Barbarze Annie ukłony,
Za ten żal z życia zrodzony.
Za te dzwony, które biły-dzwoniły
Nie tylko w uszach, ale i w skroń
I w puls tak, że Boże broń!


- W te odchodzące lato,
A zbliżającą się jesień - wrzesień,
Chwila, moment poniesie - dusza uniesie w len,
W cień,
We wrzeń,
W pień,
W dzień,
W sen
I w czerń,
I w bierność,
I w obojętność,
Iż pośniemy z tego wszystkiego.

  Z dedykacji Barbarze



  DOBRA  POGODA  JESIENNA *


Mienisz się pięknem zewnętrznym,
Jak ja wzruszam się duszą wewnętrzną...
Tak tutaj jest cicho w kole bezwietrznym,
Nareszcie jesień stała się miłą, delikatną i grzeczną.


Sypią się liście, jak puch bezwietrznie...
Tak delikatnie i ulotnie jest tutaj iście,
Że słychać szum spadających liści
  i jak las życiem tętni...


Dni, które tutaj są spędzane,
Są jak przebyte z piekła do Nieba.
Przyroda "irdzi"* w blasku słońcem napędzone,
I duszy do obejrzenia nic już nie potrzeba.

  Objaśnienie: "irdzi"*, a konkretniej "irdzić* -
  w języku etnicznym autora oznacza, że tętni.

  *Czytelniku, bądź wyrozumiały dla autora w używaniu słów niezrozumiałych Tobie
  i w dodatku w słownictwie nie polskich. Autor świadomie używa tych słów,
  które mają mu wielkie znaczenie - cofając się do miejsca w którym wychował się
  i posługiwał się językiem etnicznym obecnym do dziś w środowisku z dzieciństwa.



        ELIMINACJE  DO  ME  2020
              ŁOTWA - POLSKA


Do 13 minuty Lewandowski strzelił dwie bramki.
I od tej pory nasi piłkarze pańszczyznę odstawiali.
Jak kolega Zenek mawiał: nie podoba mi się to.

W drugiej połowie brać się do porządnej roboty!

  2019/10/10, 21:35, czwartek piłkarski

*
Druga połowa: siermiężnie to szło od 13 aż do 76 min.,
aż wreszcie Lewy strzelił trzecią bramkę na hat-tricka.
Polacy zagrali tak żeby nie przegrać i nie zbłaźnić się.
Łotwa Polakom nie taka łatwa. Komplet punktów jest.
Ale gra tego nie warta.



                         Moje  marzenie


Moje marzenie, to spotkać się z prezesem Prawa i Sprawiedliwości
Panem Jarosławem Kaczyńskim. Podać mu rękę w imieniu szacunku
i życzyć 100 lat w dobrym zdrowiu. Żeby jak najdłużej prowadził
Polskę naszą Ojczyznę do lepszego dobrobytu.   

  11.10.2019, 20:36, piątek na ponad trzy godziny przed ciszą wyborczą.



                         "Boża  krówka"


Wyszedłem na "tron"*, zrobiony przez dobre państwo, żeby pooddychać
puszczańskim powietrzem... Dopiero co poprawiłem stopy na stopkach
wózka bezwładnych nóg. A tu od razu ni stąd ni zowąd, ale na pewno 
z puszczy przeleciała boża krówka*, usiadła na moim kolanie. 
Od razu pomyślałem, biedroneczko, skąd ty się wzięła?
I zanim zdążyłem do kolana zbliżyć dłoń, żeby podróżująca weszła na dłoń.
Odleciała i jakby z impetem uderzenia usiadła na ścianie ocieplonego budynku.
Wróciłem do domu po tablet - po czym zdążyłem ująć kilka słów.
Już wróciła z powrotem - usiadła na ekran tabletu, jakby wiedząc co robię.
A może chciała sfotografować się? Po chwili według swego wybory zerwała
się do lotu w stronę skąd przeleciała. Choć spędziłaś krótki czas na moim
kolanie i tablecie, leć przyjaciółko biedroneczko do swoich braci i sióstr.
Wiem, co znaczy być wśród swoich.

Znam wasze życie. Od kiedy byłem małym chłopcem, zapędzałem się na
ukwiecone łąki, chłopskie rozłogi, połacie leśne - spotykałem was -
poznawałem przyrodę i uczyłem się wrażliwości... Same słowa "boża krówka"
budziło w nas wiejskich dzieciach nadzwyczajne traktowanie, co do innych
owadów lub zwierzaczków, a także roślin.   

Często bywa tak, że my ludzie posiadawszy rozum i wiedzę, a nie wiemy dokąd iść. 
Obserwujmy owady i zwierzęta i uczmy się od nich.   

Dzień jest piękny w cieple i słońcu. Przyszła złota podlaska jesień!
Tylko od czasu do czasu porywisty wiatr zrywa liście z drzew i zagania w kąt. 
Na drzewach ubywa kolorów. Za to na ziemi przybywa kolorów... 
Z dnia na dzień, gdy drzewa stają się coraz to bardziej nagie, ptaki muszą je
...ubrać w żywe kolory...

  Objaśnienie: "tron" - dla nieuświadomionych - autor często w swojej twórczości
  określa tak podjazd osobie na wózku inwalidzkim do mieszkania.

  12.10.2019, 12:09, sobota 

*
A dziś kilkadziesiąt biedronek zgromadziło się na ścianie budynku.          -
I to nie są nasze pospolite polskie biedronki, a najprawdopodobniej
biedronki azjatyckie, które gromadzą się w dużych grupach w miejscach,
gdzie czują ciepło. Na szczęście jeszcze nie garnę się do okien i drzwi,
a tylko osiadły styropianową ciepłą od słońca ścianę.

Ciepło... Miło... Przyjemnie... Tylko iść i głosować na D♡BRĄ ZMIANĘ.

  na drugi dzień



                              SZCZĘŚLIWY  DZIEŃ


Najpierw Prawo i Sprawiedliwość wygrał wybory parlamentarne na drugą kadencję.
Moim głosem i ja do zwycięstwa się przyczyniłem. DOBRA ZMIANA trwać będzie dalej...
DOBRY CZAS DLA POLSKI przedłużony... Będzie kontynuowany... Prezes górą.
Inaczej być nie mogło. Nareszcie Polska jest Polską. Jan Pietrzak już nie musi śpiewać:
"Żeby Polska była Polską." Polska już jest Polską...

*
Schetyna jeszcze wierzy w zwycięstwo. Zlepki smutasów robią dobrą minę do złej gry. 
Dostali łupnia od Polaków. Obraz ekranu świadczy o wszystkim. Przegrana zbieranina.
Wszyscy na jednego, a i tak ponieśli sromotną klęskę. Łajba P[nie]O powoli tonie!

*
Druga radość to na PGE NARODOWYM nasi piłkarze po dobrym meczu pokonali 2 do 0
Płn. Macedonię i uzyskali awans na Euro 2020. Trener Brzęczek miał nosa wprowadzając
na boisko zmienników, którzy dali Polsce piękne zwycięstwo. Przy pierwszej bramce
Przemek Frankowski z Chicago Fire ( wcześniej Jagiellonia Białystok ) wchodząc na boisko
bramką dał drużynie powera, a Milik za pola karnego efektowną bombą podwyższył wynik
i wybił z głowy nadzieję Macedończykom, że z Warszawy mogą wywieźć jakieś punkty.

*
  Na Łotwie chłopaki grali, a raczej przestali grać, kiedy uzyskali dwie bramki.
Tam chodziło tylko, żeby zdobyć komplet punktów najmniejszym nakładem sił.
A pokazać na Narodowym przed swoimi kibicami na co i na ile piłkarzy stać.
I nie zawiedli. Jedziemy na Euro.

*
Jestem Polakiem i patriotą z Podlasia. Kocham Polskę Ojczyznę moją.
Kocham Prawo i Sprawiedliwość. Chłop kocha raz a na zawsze.
Bóg i Wyborcy z Prawem i Sprawiedliwością. Daj Bóg tak na zawsze. 

  13.10.2019, 23:23



                              Jachira  w  Sejmie [?]


Według danych wyborczych z poniedziałku prawdopodobnie Jachira z ponad 3 tys.
głosów wejdzie do Sejmu.

Myślę, że na Jachirę głosowali licealiści i studenci, żeby przed telewizorami mogli
się śmiać, jak będzie robić jaja z prawa i Sejmu.

  14.10.2019, 10:45, poniedziałek powyborczy według Mietka



                              Jachira  w  Sejmie [?]


Czy teraz Jachira w Sejmie powie, że 7 mln. psychicznie chorych głosowało na PiS?
Bo do tej pory w swoich filmikach mówiła: "prawie 6 mln. psychicznie chorych
głosowało na PiS".

Według Mietka: Ludzi poróżnia polityka.

  tego samego dnia

*

Niech żyje Prawo i Sprawiedliwość.

*

D♡BRA ZMIANA I D♡BRY CZAS DLA P♡LSKI TO PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ



            Razem  Zandberg'a - Wiosna  Biedronia - SLD = Lewica


Lewica cieszy i chwali się, że uzyskała sukces wyborczy osiągając 12.5 % poparcia.
Co to za poparcie. Tylko stare lisy postkomuny wejdą do Sejmu na posłów. 
Wziąć pod uwagę zlepek trzech partii to wychodzi po 4%, co nie dałoby w pojedynkę
przekroczyć próg wyborczy wejścia do Sejmu. Biedroń założył "Wiosnę" wiosną tego roku.
I wtedy pisałem tutaj, że to partia jedno sezonowa. A Biedroń nie jest żaden polityk,
tylko showman. No i proszę, gdyby Biedroń z "Wiosną" nie wszedł w koalicję z SLD
i z "Razem" Zandberg'a. "Wiosny" nie byłoby w Sejmie. Choć kilku polityków od Biedronia
wejdą do Sejmu i tyle "Wiosny" będzie istnienia już bez nazwy. Stąd tak jakby ich nie było.
Tak samo i z Zandberg'iem. ...Narobią trochę krzyku z mównicy sejmowej i to będzie
wszystko z ich strony. Ale immunitet poselski i kasę będą łupili jak za nic.
Kto idzie do polityki wie o tym. I większość dlatego idą do polityki. Proste jak drut.

  Według Mietka nie polityka, ale znającego się na polityce. Chłop swoje wie.

  14.10.2019, 18:10, poniedziałek powyborczy dzień po wyborach 

*
13 października, to pamiętny dzień w moim życiu. W tym dniu wyjechałem, a raczej
uciekłem z chłopskiego domu na Górny Śląsk, a był to dzień 13.10.1974, poniedziałek.
Czego do dziś żałuję i już do śmierci nie będę mógł przeboleć. Jedno, co mnie może
pocieszać, to to, że gdyby nie los, który spotkał mnie na Śląsku, najprawdopodobniej 
nigdy nie pisałbym wierszy, a jako chłop uprawiałbym ziemię czyli byłbym rolnikiem.
Nigdy tak do końca człowiek nie wie co go w życiu spotka i jaki będzie jego los.
Jeśli Ci sądzone, na drodze szaleniec ciebie zabije. Ale idąc przez życie trzeba coś robić.
Mnie było pisane być chłopskim poetą. Zaszczyt, czy nie odpowiedź sobie sam.

  po tym tego samego dnia

A jednak wczoraj tego dnia sobie nie przypomniałem.
Pamiętaj, że czas leczy rany i przez to zapominasz czego wcześniej nie mogłeś przeboleć.
Może to śmieszne, a nawet głupie, ale tylko wtedy życie ma sens, kiedy cierpisz.
Zobacz, moje cierpienie ile dało wierszy.



                              Genetyczne  drzewo  Schetyny


Schetyna ubiegłorocznej jesieni w kampanii wyborczej do samorządów, strząsał pisowską
szarańczę ze zdrowego drzewa. A dziś po roku w wyborach do Parlamentu, sam spadł
z niezdrowego drzewa platformiarskiego z takim hukiem, że rozeszło się nawet po całym
świecie. Za co się nie weźmie wszystko spieprzy. Daleko mu do Kaczyńskiego.
Chłop swoje wie. 

  po tym tego samego dnia wieczorem 



                              "Sok z Buraka"


Sok z Buraka, to dla buraków z opozycji. Tam prawicowców nie wpuszczają!
Wystarczy, że ktoś przeciwny K(nie)O tylko wpisze się negatywnie.
Już go od razu blokują. Więc mają tylko wpisy opinii buraków opozycyjnym
i w takim razie sami sobie będą czytali. A twarze polityków prawicowych
przekrzywione jak w krzywym zwierciadle lub jak w topieli wodnej będą sami
sobie oglądać. Bo kiedy zwolennicy prawicowi za wpisy są od razu blokowani, 
nie będą na Sok z Buraka wchodzili. Ot i cała prosta filozofia chłopska.
Ale antyintelektualiści prowadzący Sok z Buraka i obstający za nimi nie są w
stanie tego zrozumieć. Wykształcenie nie u każdego idzie w parze z rozumem. 

  tego samego dnia wieczorem



  Opozycja  nadal  pozostaje  w  "Gabinecie  cieni" 


Ale pozyskali Jachirę. Będzie jeszcze jazda, oj będzie!
Będzie jeszcze "Szopka Noworoczna", oj będzie!
Posłanka Mucha w byłym Sejmie - "Nie pucz kiedy odjadę...", 
to dziecinada, co jeszcze może pokazać artystka Jachira?!
Dziwny to kraj w części dziwnych ludzi.
Komuna stała się genetyczna z pokolenie na pokolenie.
Kradli Polacy za komuny. Kradną i dzisiaj.
I kto ma czym więcej prokuratorskich zarzutów,
ten w dużej części wyborców jest cool. 
Dziwny to kraj w części dziwnych ludzi.
Poeci patrioci bijcie w dzwoń na alarm!
Taka Polska nie przetrwa drugie millenium! 

  tego samego dnia wieczorem po 23

*
Bóg mnie obdarzył wrażliwością i natchnieniem...
I jak widzicie nie trzeba do tego być intelektualistą. 
Czym człowiek słabiej wykształcony tym mnie kłamie.



   Podlasie  moją  krainą  rodzinną   


Przyszło mi przyjść na świat i żyć na ziemi Podlaskiej…

Kocham tę Ziemię, jak kocha poeta stąd.
Ludzie tu są swojaki o dobrym sercu.
Katolicy i prawosławni w zgodzie żyją obok siebie.
Po co za młodu w świat uciekłem stąd?
Po to, by wrócić kaleki?!
I teraz jak drzewo patrzę na świat z bliska…
A jednak jest on mi tak bardzo daleki.
Kiedy już nie pójdę do tej z dzieciństwa rzeki.
Nie pójdę i na chłopskie pola.
Przeto żal mnie bierze taki…
Aż łza stacza się po licu z powieki.
A zamknąć oczu nie mogę.
Chcę patrzyć tak długo…
Jak długo mnie tu nie było.
By odrobić ten czas nieobecny…
Żyć mi trzeba, by nadrobić to, co utraciłem…
I całe szczęście, że nie na zawsze,
Bo żywy wyjechałem z kopalnianych podziemi.
Kocham tę Ziemię, jak Matkę swą…
Na dowód piszę o niej… dla niej wiersze…

  Mietko Podlasianin, pisałem dnia 15.10.2019, 14:14, wtorek



                         Prawda  czy  fałsz?


Kiedyś ktoś w telewizji powiedział: dlatego nowe samochody są tak drogie,
bo gdyby były tanie, to ludzie masowo kupowali i by się pozabijaliby.
Mądry nie mądry. Tylko zapomniał, że większość ludzi jeździ starymi
i tanimi samochodami i jakoś się nie pozabijali. Przyczyną nie to jest,
że są drogie samochody, tylko tą żeby dobrze zarobić.

  Zainspirowało słuchając dwa trzy lata temu w telewizji. 16.10.2019



        Na  pawietry
       [ po swojemu ]


Wyszł ja na powietra - hłyboko addychaju...
Zdarawo zrabiło so ciełu i dusze...
Słonko pryhrawaja na mnie...
Z życia astudzwaja majo cieło i duszu...
Woczami wadzu pa lesi, niebi
I tak dumaju szto stracił?
Szto zhubił? A szto pazyskał? 
Dusza maja sam musić adhanuć. 
Chałodna pawietra mnie ni skaża,
Słonko i les toża ni skaża. 

  17.10.2019, 10:46, czwartek, przy Biedronce w Cz. B.
  Zainspirowało słuchając Radio Racja z Białegostoku w języku białoruskie.
  Akurat piosenka leciała podobnej treści. A jaką muzykę puszczają.   
  Młodszy się robi człowiek od razu.
  [ Przepisałem z kartki do tabletu przy Auchan Białystok. ]

*
Życie moje. Twoje.
Inni też tak samo mają.
Tylko o tym nie mówią.
Tym bardziej nie piszą. 



         Przy  Auchan  Białystok
      ( rozmowa z Białorusinem)


Jak nigdy wszystkie cztery kopert dla ON zajęte.
Zaparkowałem na kopercie dla ON wąskiej.
Kiedy jedna koperta zwolniła się.
Zaparkowałem jak zawsze na kopercie dla ON szerokiej.
Przede mną samochód z rejestracja białoruską.
Z tyłu auta duża nalepka ON.
Kiedy przyszedł kierowca z resztą osób,
zapewne żona to i nastoletnia córka na wózku.
Kiedy już obrządził się.
Odezwałem się do kierowcy.

- Zdrastwujcie!

Spytałem:
- Skolko ludziej u Hrodni?

Najpierw spojrzał na mnie z lekkim zażenowaniem.
Ale szybko doszedł do wniosku, że pytam bez żartów, a z zainteresowania.
Po tym szybko odpowiedział:
- Trysta tysiaczy.

Odpowiedziałem:
- Ta dakładnia tolko samo szto w Biełymstoku.
- Tak i ja dumał, szto trysta tysiaczy.

Ciągnę dalej rozmowę:
- Naszyje, szto jehdziać da was, każuć szto u was lepszej darohi.

Odpowiedział:
- U was toża dobryje.   

Ja:
- Moj szwagiar jehdzić da was, zaraz za hranicu pa palio, papiarosy, wodku.

Od razu powiedział:
- Maju wodku.

I pokazał ładną piękną buteleczkę.

Tak szybko mu odpowiedziałem, że nawet nie zdążyłem rozpoznać co to za wódka.

- Ja wodki ni piu.

Kiedy to usłyszał, zrozumiał, że ja nie klient.
I wstawił buteleczkę do schowka bagażnika skąd wyjął.

Powiedziałem:
- Ja kuplaju butelaczku i piu pa kiliszku dla zdrawatnaści bimbru. 

Spojrzał, jakby nie zrozumiał. Poprawiłem słowo:
- Samahonki.

Wreszcie pokiwał głową, że rozumie.

Na koniec rozmowy powiedziałem:
- Usiaho dobraho w Biełymstoku i Polszy.

Pokiwał głową dziękując.
I tak odjechał do miasta.

A ja zostałem na parkingu do czasu aż przyjdą ślubna i "źróbek".

  tego samego dnia



          JUTRO  NA  ARENIE  MARZEŃ  PRZY  SŁONECZNEJ 
           W  BIAŁYMSTOKU  NA  PODLASIU  WIELKI  MECZ


Były trener Jagiellonii z Cracovią przyjeżdża do Białegostoku z Jagiellonią rozegrać mecz.
W Białymstoku zapowiadają rewanż za puchary. Będzie to wielki mecz.
A na Arenie Marzeń w sobotni wieczór będzie wesoło, gorąco i emocjonalnie.
Warto jutro na stadionie być i kibicować naszej Jadze!

  2019/10/18, 19:35, piątek piłkarski, bo w tej chwili Zagłębie L. z Pogonią gra.



               Według  Mietka


Demokracja, wolność tak.
Ale w demokracji i wolności rozpi*dziel, o to to nie.



          Organizacje  ekologiczne


Kornik drukarz. Szkodnik broni szkodnika.



   Dlaczego  aktorzy  za  opozycją


Aktorzy ćpają dlatego lubią rozpi*dziel.



                              Jandzie


Janda obliczyła ze 100 mld zł jakie wydał PiS ile wyszło na jednego wyborcę PiS-u.
I jak wyborców nazwała:

https://www.o2.pl/artykul/wybory--krystyna-janda-podala-kontrowersyjny-wpis-wyborcy-pis-porownani-z-prostytutkami-6435366885967489a

Radziłbym jej obliczyć ile z tych pieniędzy, które otrzymywała na swój teatr z budżetu
państwa dołożyła do biletów ewentualnemu widzowi, który przychodził na jej spektakl. 

  Z takimi ludźmi Polski nie zbudujemy. Niedawno w telewizji sam aktor powiedział:
"My aktorzy jesteśmy prostytutkami".

  18 października 2019

.                                                 
                                  Podwyżka  płac


Grzesiu, powiedziałeś - niech gospodarką zajmują się nie z PiS-u cyrkowcy, a fachowcy.

*
Rozumiem, że fachowców miałeś na myśli ekonomistów liberałów takich jak Balcerowicz.
Tak wasi fachowcy ekonomiści rządzili gospodarką prawie przez 30 lat, że położyliście
na łopatki! A robotnicy zarabiali głodowe pensje. Rozwaliliście PGR-y, a ludzi
pozostawiliście sobie samym. Grzesiu, odejdź, oszczędź wstydu liberałom i samemu sobie.
Ale wy wstydu nie znacie, więc będziecie iść po przysłowiowych trupach do liberalnej
władzy bez względu na Polaków koszty. Ważne, aby wam było dobrze. Żeby było jak było,
jak mawiał Rzepliński i Komorowski. Jesteście nieszczęściem dla polskiego narodu!

  14-09-2019, 12:08, sobota



80. ROCZNICA  NAPAŚCI  ROSJI  SOWIECKIEJ  NA  II  RZECZPOSPOLITĄ  POLSKĄ

ZE  WSCHODU  BYŁ  ZADANY  NÓŻ  W  PLECY   

W moim mieście w którym żyję, syrena zawyła upamiętniając napaść Rosji sowieckiej
na II Rzeczpospolitą Polską kraj moich dziadów, ojców, a teraz mój.   

https://www.syrena zawyłayoutube.com/watch?v=5UB1hlbDLuo

  2019.09.17, 12:00, wtorek



              CZWARTY  ROZBIÓR  POLSKI


17 września nastąpił IV rozbiór Polski przez najeźdźców Hitlera i Stalina.
Najpierw rozdarli naszą najmilszą i najukochańszą Rzeczpospolitą na pół.

A po tym sami się wzięli za łby.   

https://www.youtube.com/watch?v=3RUiUwlDONg

Sojusznicy z Zachodu nas zawiedli.

Oto dowód, że trzeba nawiązywać sojusze, podpisywać pakty,
ale najbardziej trzeba liczyć na siebie!

A opozycja krytykuje modernizację polskich sił zbrojnych.

Jeśli sami nie obronimy siebie nikt nas nie obroni!

Jakaż prawdziwa lekcja z historii.

Śmierć jest lepsza od niewoli.

  tego samego dnia



                      Bez  spiny


P[nie]O nie potrafi rządzić, bo nie jest patriotyczna.
Rządzić potrafi Prawo i Sprawiedliwość, który jest patriotyczny -
zatem jest oddany pracy i służbie Ojczyźnie. 

  18-09-2019, 8:15, środa



    Problem  pamięci  Schetyny  z  "szóstką"  Schetyny


Jeżeli sam przewodniczący P[nie]O i niżej stojący w partii jemu
nie potrafią wymienić na pamięć "szóstkę" Schetyny,
jaką mieliby spełnić wyborcom w razie wygrania wyborów.
Jest to dowodem, że to cała wyborcza lipa na czas kampanii wyborczej! 
Nie wierz nigdy P[nie]O! Ta partia, to nieszczęście dla Polski!

  tego samego dnia



                         Szczęśliwe  Podlasie


W Polsce przeszły wichury z uszkodzeniami przez połamane drzewa samochodów.
Na Kasprowym nawet spadł pierwszy śnieg.

A u mnie na Podlasiu jedynie w poniedziałek i wtorek był porywisty wiatr bez
żadnych uszkodzeń i szkód przynajmniej na obszarze mego miejsca zamieszkania.
Wczoraj i dzisiaj jedynie nieduży popadał deszcz tyle co ziemię zrosił.
Podlasie kocha Bóg.

  18-09-2019, 16:18, środa piłkarska - Legia w Płocku przegrała mecz.
  Przypadkowa wpadka czy współpraca między dwoma klubami?
  W Paryżu na Stadionie Paris Saint-Germain FC PSG pokonał Real 3 : 0.
  FC REAL MADRID jako Galacticos nie istniał. 



             Nigdzie  im  nie  będzie  lepiej  jak  w  Polsce


Co ja ciekawego zauważyłem, politycy P[nie]O - PO-KO KO tym razem nie mówią,
że gdy PiS wygra wybory, wyjadą z Polski. 
Może jeszcze zmienią zdanie, kiedy do wyborów dobrych trzy tygodni.

  18-09-2019, 22:55, środa



               "Nie  świruj, idź  na  wybory"
          [ hasło wyborcze P[nie]O PO-KO PO ]

https://www.youtube.com/results?search_query=Nie+%C5%9Bwiruj+idx+na+wybory

Z takimi ludźmi na pewno w Polsce zbudujemy dobrobyt. 

Tylko jak na nich zagłosujemy, to po wyborach oni przestaną być świrami,
a w swoim środowisku będą nazywać nas świrami, że daliśmy się nabrać
głosując na nich. Nic z tego. POLACY nie są świrami.
Zagłosują na Prawo i Sprawiedliwość.

Aktor nie myśli i nie żyje swoim rozumem.
Tylko tym jak ktoś mu napisze.

Na starość każdy głupieje, ale żeby tak.
Tym świrowaniem kpiny robią z siebie i tym samym tracą w oczach
rozsądnych i poważnych ludzi swoją wartość dobrych aktorów,
którymi byli póki nie powstała P[nie]O i ta cała liberalna zbieranina
jako PO-KO jako KO. Tylko przywołać słowa klasyczki. Ale jaja. Ale jaj. 
Z takimi ludźmi na pewno w Polsce zbudujemy dobrobyt. Nigdy.   

A ja nie jestem świrem i pójdę zagłosować na Prawo i Sprawiedliwość.   

Zainspirowało oglądając i słuchając TVP INFO i WPOLSCEPL
19-09-2019, 8:01, czwartek



Według  Klaudii  Jachiry  w  Polsce  jest  6000000  chorych  psychicznie,
bo  prawie  tylu  głosowało  na  PiS 

https://www.youtube.com/results?search_query=Jachira+6000+ty%C5%9B.+psychicznie+chorych

Z taką kandydatką na posła na pewno KO wygra wybory. 
I będziemy mieli w Sejmie wariactwo, iż to, że są oszołomy,
zapewne według Jachiry jest tego za mało.   

  19-09-2019, 11:12, czwartek



               JAGIELLONIA  W  "PYRLANDII"
                           ( 9 kolejka )
                     ( literatura piłkarska )


Dziś w Poznaniu przy Bułgarskiej Lech podejmuje Jagiellonię.
Z racji renomy piłkarskiej Lecha i z ostatnich lat wysokich miejsc
w lidze Jagiellonii, będzie ciekawy mecz. W ubiegłym sezonie,
z autokaru Jagiellonii częstowano Wielkopolan podlaskim sękaczem.
Sękacz tak mieszkańcom Poznania zasmakował, że w miarę
wielkopolskiej gościnności do Podlasian, Lech gładko uległ na boisku
Jagiellonii 0 do 2. Nic nie mam przeciwko temu i żeby w dzisiejszym meczu
to się powtórzyło. Tylko Podlasianie pamiętając ubiegły rok i nie zapomnijcie
Wielkopolan i dziś przed meczem poczęstować podlaskim sękaczem,
a z pewnością na boisku powtórzy się wynik z ubiegłego roku.
...Oglądamy w Canale+ Sport (...) Kibicujemy Jadze! 

  20/09/2019, 13:07, piątek piłkarski przy Auchan Białystok

*
Jak ja lubię Białystok. Co tam lubię. To za mało. Kocham Białystok.



  LECH  POZNAŃ   1   1   JAGIELLONIA  BIAŁYSTOK

https://www.youtube.com/watch?v=CnGsKhb006Q

https://www.mecze24.pl/skroty-meczow/pilka-nozna-54/30810/lech-poznan-jagiellonia-bialystok

Podzielono się punktami. Jaga meczu nie wygrała.
Tym razem nie było sękacza w poczęstunku Wielkopolan.
A zatem i mniej w meczu byli gościnni Jagiellonii.



                         Bez  ograniczeń 


Jeżeli opozycja w Parlamencie Europejskim głosuje przeciwko Polsce, 
to nic innego jak zdrada własnego kraju i Narodu skąd pochodzą.
A ci w kraju, którzy ich popierając i na nich głosują, nie muszą być zdrajcami,
a raczej nie są zdrajcami. W kraju głosują na nich ponieważ w samorządach
mają korzyści. Prywatne korzyści przekładane są nad Polskę.
Sprawa prosta jak drut. Chłop najlepiej to rozumie i o tym wie, 
bo nigdy nie jest w ich skórze. Nie tylko chłop, ale nawet i koń by się uśmiał.

  21-09-2019, sobota, zainspirowało z WPOLSCEPL



    "Nie  świruj, idź  na  wybory"


Pszoniak za małpował i z filmiku podobni jemu.
Ciekawe ile im kosztuje ich honor?   

  21-09-2019, 9:17, sobota, zainspirowało
  z TVP INFO "Salon Dziennikarski" 



                ŚMIERDZĄCA  SPRAWA


Dlaczego Greenpeace i Zieloni nie protestują w sprawie "Czajki"?

Otóż dlatego, że ta sprawa za bardzo im śmierdzi.
A przecież oni uważają siebie za inteligencję.

Natomiast na Rospudzie, włażąc na drzewa, pachniało to im.

Tak samo i w Białowieży, broniąc kornika drukarza, w Puszczy
przebywanie, to przecież nie przy szambie Trzaskowskiego nad Wisłą.
Sprawa prosta jak drut. Chłop najlepiej to rozumie i o tym wie.
Urzędnik do tego nigdy się nie przyzna zwłaszcza liberalny.
Też chłop nigdy nie będzie liberałem.
Nie tylko chłop, ale nawet i koń by się uśmiał.

  21-09-2019, sobota



                       Zauważyłem


Jak obcokrajowiec mówi po polski - to ma głos Polaka.

  Autor miał na myśli Wilfredo León Venero siatkarz polskiej reprezentacji.

*
Polacy idą jak burza do finału po złoty medal.
A León jest najlepszym zawodnikiem.
W kadrze jest tyle wart ile warte złoto.

  21-09-2019



      "Nie  świruj, idź  na  wybory"
                   Skandaliści
https://www.youtube.com/results?search_query=Nie+%C5%9Bwiruj+idx+na+wybory

Jaka to hańba zniżyć się na starość taką głupotą.
I już nie ma usprawiedliwienia czy to zrobili
z pobudek politycznych, czy za pieniądze.
Skandal to skandal. A tym bardziej źle świadczy o nich,
że uważają się za elitę inteligencji. Inteligencja małp. 

  21-09-2019, sobota



     Ode  mnie  do  Ciebie


- Piękna jesteś.
Podobasz mi się.
Mogę od razu zakochać się w Tobie.
Jeśli chcesz?
Co Ty na to?
Uśmiech Twój, mam rozumieć,
że przyjmujesz, moją do Ciebie Miłość.
- Przyjmuję!
Obejmij mnie.
Nie mów już nic.
- O Boże, jestem w raju Miłości.



          ...Jesień
( z "tronu" spozieraniem jak i wyobraźnią... )

Jesień, to cisza w przyrodzie...
Ptaków już nie ma, które odleciały
do ciepłych krajów, nie śpiewają. 
A sikorki na głogu, to za mało,
żeby mnie radością pocieszyć.
Jesień, to cisza w przyrodzie...
Z dnia na dzień drzewa barwy zmieniają...
Od dzieciństwa najbardziej upodobałem brzozy
te z gęstego młodnika i sędziwe.
Na Podlasiu ich nie brakuje.
Zwłaszcza przeważają tam, gdzie
chłopi po umierali, a ziemia
w ugory na zawsze się odmieniła.
Korzyść tylko taka, że grzyby rosną.
Ale ja po grzyby już nigdy nie pójdę.   
Jesień, to cisza w przyrodzie...

  22-09-2019, 15:59, niedziela
  Podlasie z otuliny Puszczy Knyszyńskiej


     *     *     *

W kapitalizmie każdy robi to do czego Pan Bóg stworzył. 

  Rafał Ziemkiewicz TVP INFO "W TYLE WIZJI",
  23-09-2019, 22:06, poniedziałek 

*
A mnie Pan Bóg przeznaczył pisać wiersze.
I nawet mi powiedział, że do tego nie trzeba wykształcenia.   
Wystarczy wrażliwość duszy, natchnienie i porywu serca,
a wtedy wena przyjdzie sama.   
A pisać nauczyłem się w pierwszej klasie szkoły podstawowej.
A gdy chodzi o błędy różnego rodzaju w pisaniu,
to pomijam, bo każdy nie jest od tego wolny. 

  Mieczysław Borys



MISTRZOSTWA  EUROPY  W  SIATKÓWCE  MĘŻCZYZN


POLACY IDĄ JAK HURAGAN Z KOLEI SIÓDMY MECZ WYGRANY.
W ĆWIERĆFINALE ROZBILI NIEMCÓW 3 : O
W SETACH 25 : 19, 25 : 21, 25 : 18
W PÓŁFINALE ZMIERZĄ SIĘ ZE SŁOWENIĄ.

Och, gdyby grali tak piłkarze. 

  2019/09/23:23, poniedziałek siatkarski



            MISTRZOWIE  HEYNENA   


O, to jest polski premier i rząd.
Kiedy z Holandii do Słowenii lot został odwołany,
którym to lotem miała lecieć polska kadra siatkarzy.
Natychmiast polski premier Mateusz Morawiecki,
wysłał rządowy samolot, by jak najszybciej siatkarze
mogli się znaleźć w Słowenii i spokojnie trenować
przed czwartkowym półfinałowym meczem właśnie
ze Słowenią, która sensacyjne w ćwierćfinale
wyeliminowała renomowaną Rosję.
Już widzę i czuję jaki wspaniały będzie półfinał. 
Ciekawe, gdyby rządziła P(nie)O, czy Tusk lub Kopacz
tak po polsku postąpiliby, co do problemu z przelotem siatkarzy.
Tylko chwalić polski rząd i trzymać kciuki za naszą kadrę
siatkarzy w meczu z gospodarzem Słowenią. 
Czy już jesteśmy w finale?

Trener Vital Heynen powiedział - gdy zdobędziemy medal,
oddam Panu premierowi. 

Wielki gest trenera Vital'a Heynen'a.
On już jest Polakiem. 
Podczas odegrania hymnu polski - śpiewa hymn jak Polak.
Odznaczyć trenera Vital'a Heynen'a polskim odznaczeniem   
i nadać mu obywatelstwo polski. To złoty człowiek.

  2019/09/24, 17:22, wtorek ( ze źródła TVP INFO Teleexpress ) 



                         1/16  PUCHARU  POLSKI

CRACOVIA  KRAKÓW   4  -  2   JAGIELLONIA  BIAŁYSTOK
                       [ literatura piłkarska ]

https://www.polsatsport.pl/film/cracovia-jagiellonia-bialystok-42-skrot-meczu_6889293/

Jaga grała. Cracovia bramki strzelała. 
Cracovia Pany. Białostocki klub zlany. Nic dodać nic ująć.
Tylko z tym, że nawet i dobrze, że już w pierwszym meczu pucharu Jaga odpadła.
Teraz przynajmniej tylko skupi się na meczach w lidze.
A pamiętajmy, że w 2020 roku Jagiellonia obchodzi stulecie klubu.
Stąd jak nigdy mierzy w mistrza Polski.

  2019/09/25, 20:17, środa piłkarska

*
W najbliższą niedzielę w 10 kolejce Ekstraklasy Jagiellonia podejmuje Pogoń Szczecin.
To dopiero będzie mecz o punkty. A gra w pucharach tym razem była traktowana przez
Jagę po macoszemu.

  tego samego dnia zaraz po tym



      WYBORY  DO  SEJMU

Program  KO  Klaudia  Jachira

Gdy KO wprowadzi Jachirę do Sejmu,
nie będzie poważnej debaty o Polsce,
a na pewno będzie żałosny cyrk?! 
"Ja wracam do Bułgarii.
Tam nie ma świrów."   
Była niesiołowszczyzna, palikociarnia,
ciamajdan, ntrasowczyzna,
a ...teraz będzie jachiroświrowanie? 
A jednak zostaję w Polsce, bo raz,
że jestem Polakiem, dwa patriotą.   
Wyjechał z Polski nie ten kto mówił - (PO),
tylko ten kto chciał. 



                    Będzie  tak


Klaudia Jachira swoimi wygłupami natrzepie kasy
i po tym wypnie się na KO. 

  Według Mietka,  26-09-2019, 10:13, czwartek

*
Jeśli Jachira zamienia BÓG HONOR OJCZYZNA
na "BÓB HOMUUS WŁOSZCZYZNA"
i mówi, że "to żartobliwa gra słów."
To jak też napiszę, że ona jest wariatka niespełna 
rozumu i to też jest żartobliwa gra moich słów.



        MISTRZOSTWA  EUROPY  W  SIATKÓWCE  MĘŻCZYZN
                    PÓŁFINAŁ   SŁOWENIA -  POLSKA 


Było 20 do 17 dla Polski. Słoweńcy mieli cztery odbicia i byłoby 21 do 17.
Ale sędzia punkt przyznał Słoweńcom i stało się 20 do 18. 
Protesty Polaków na nic się zdały. I wtedy Polacy pękli i przegrali seta 25 do 23.
Polacy są narodem emocjonalnym ( jak na przykład ja ) i po takim błędzie
sędziów stracili swój rytm gry, co zaważyło przegrzaniem seta.
Ale gramy dalej... ( Jagiellonii to przytrafia się prawie w każdym meczu )
Po tym Polacy stali się rozbici psychicznie. Przegraną pierwszego seta
też zadecydowała, kiedy na początku było już 9 do 4 dla Słoweńców.
I po czym ten błąd sędziego zapewne świadomy przy stanie 20 do 19 dla Polski.
Punkt powinien być Polski, a był przyznany Słoweńcom i po tym stało się.

Set drugi: Słoweńcy podbudowani wygranym pierwszym setem grają jakby
szaleju najedli się. Oj, boję się, że Polacy przegrają w półfinale dzisiejszy mecz.
13 do 12 dla Słoweńców. W drugim secie ciągle gonimy Słoweńców stale
ze stratą jednym dwoma punktami. Nie idzie w grze tak dobrze, żeby odskoczyć
o kilka punktów i wygrać seta. Jak Polacy przegrają i drugiego seta to przegrają
i cały mecz. Dogoniliśmy Słoweńców i jest 17 do 17. Ale ciężko będzie, bo Słoweńcy
grają jak z kosmosu wzięci! Niewiarygodne, ale faktycznie prawdziwe. 19 do 19.
Jak wygramy seta na 1 : 1, będziemy w grze. Jak przegramy będzie pozamiatane.
21 do 19, 21 do 20, 22 do 20, 22 do 21, 23 do 21 cały czas dla Polski przewaga.
Wkradły się fatalne błędy Polaków. Dwa miliony ludzi, a głośno, jakby było 20 miliony
ludzi w Słowenii. Głośno oczywiście w hali wypełnionej po brzegi Słoweńcami.
Nasi siatkarze powiedzieli - lepiej grać przy pełnej hali Słoweńców, niżby przy pustej.
Oby to nie przełożyło się na przegraną naszym siatkarzy. A przecież to nie jest
mecz w Pucharze Narodów, gdzie jeden przegrany mecz nie zaważa na całym
turnieju, powiedzmy. Tutaj, gra toczy się o wejście do finału i tym samym
zapewnienie już co najmniej srebrnego medalu. A w razie dzisiejszej przegranej
ze Słoweńcami trzeba jeszcze wygrać mecz o trzecie miejsce, żeby sięgnąć
po brązowy medal. A to jest gorsze, niż w meczu finałowym o złotym medali.
Dlatego, że drużyny przegrane w półfinale stają się psychicznie podłamane.
A tym bardziej może to dotknąć naszą drużynę, choćby z tej racji, bo jako
aktualny podwójny z kolei mistrz świata mierzy w finał i sięgnięcia na starym
Kontynencie mistrza czyli Europy. Po 23 do 23. Zagrywka Kubiak w siatkę.
Niedobrze jest bardzo niedobrze, oj niedobrze, bo 24 do 23 dla Słoweńców.
Gdy zdobędziemy punkt będziemy grać na przewagi. Blok Polaków i 24 do 24.
Bianka zagrywka i punkt. Blok i 26 do 24 dla Polaków. W setach 1 : 1.
Gramy dalej o finał.A było już źle, oj źle.

Set trzeci: teraz zagrać bez błędów jak na mistrza świata przystało, bo i takimi
w rzeczywistości jesteśmy. Wygrać seta na 2 : 1 i Słoweńcy piękną. 
Tak jak my pękli my w pierwszym secie z winy sędziów. Oj, dalibóg, spociłem się
z pisania i emocji. Przerwa, trochę oddechu... León w pierwszym secie był zagubiony.
W drugim już lepiej i m. in. temu wygraliśmy seta. Oby w trzecim secie León zagrał
na miarę stu procent jego umiejętności i możliwości, a set pójdzie gładko jak po maśle.
León tnie że skrzydła jak topór. 5 do 4 dla Polaków. Po 6 do 6. Widownia szaleje...
Słoweńców trzy punkty pod rząd i 7 do 6, już 8 do 6. Stoimy. Gramy dobrze w kratkę.
Już 10 do 7. Polacy gubią się! Nic nie wychodzi. Nawet blok Słoweńców wpada
w nasze boisko. 12 do 8. Stoimy w grze. Chyba nas zlej?! Najgorszy Polaków mecz
na mistrzostwach. Słoweńcom wszystko wychodzi. 14 do 10, 14 do 11.
Jak najszybciej dogonić Słoweńców.  Ale oni nas atakują jak w pustą dziurę.
15 do 11, 16 do 11. Set trzeci idzie Polakom jak pierwszy. Źle, bardzo źle.
Nawet sędzia Słoweńcom błędy puszcza. 16 do 13, 17 do 13. Žle! Źle! Źle!
17 do 14, trochę lepiej. 18 do 14, nie, nie idzie. Słoweńcy wszystko biorą.
Śliwka dwa punkty i 18 do 16. Już lepiej. Słoweńcy mają lepszy atak i przyjęcie.
Set ucieka 21 do 17. Aut - 22 do 17, 22 do 18. As Bieńka, ale to ciągle za mało
22 do 19, 22 do 20, już jest lepiej. Aut Bieńka i 23 do 20. Aut z zagrywki i 23 do 21.
Aut León'a i 24 do 21, 24 do 22,. Już chyba po secie. 25 do 22 wygraną Słoweńców.
Dziś Słoweńcy nie do pokonania. Grają u siebie. Na widowni Polaków tylko mała grupka.
A w Holandii Polaków było więcej, niż Holendrów. 

Set czwarty: dla Polaków o wszystko być albo nie być dalej w grze. León, gdy atakuje
punkty są. A gdy kiwki robi, punkty tracimy. Czemu León dziś robi kiwki? Po 5 do 5,
9 do 7 dla nas. Zaczyna gra się wiązać. Już po 11 do 11. León w aut. 12 do 11 dla nas.
León bezpośrednio z zagrywki i 13 do 11 dla nas. 13 do 12, 14 do 12. Już po 14 do 14.
16 do 14 dla nas. Po 16 do 16, 17 do 16 dla Polski. 18 do 17, po 18 do 18, 19 do 18,
po 19 do 19. Aut i 20 do 19 dla nas. 21 do 20, po 21 do 21 , 22 do 21 dla Słowenii.
Będzie piąty set czy koniec meczu zaraz? Po 22 do 22, 23 do 22 dla przeciwników.
24 do 22, to już po meczu. A jedna nie podajemy się, walczymy do końca. 24 do 23.
Ostatnia szansa na przewagi. O, nie. Koniec. 25 do 23 i po meczu dla Polaków.
Nie będzie finału. Kopciuszek pokonał potęgę. Po raz który syndrom Słoweński
przytrafia się Polakom! Słoweńcy w dzisiejszym meczu sprawiali wrażenie silniejszych
i bardziej zdecydowanych. Polacy dziś nie byli sobą, jak na mistrzów przystało.
A jednak złotych chłopaków i złotego HEYNENA nie będzie.
Gamy o brąz z Serbią lub z Francją.

  2019/09/26, 22:50, czwartek siatkarski



                  Zauważyłem


P(nie)O za co się nie weźmie wszystko spieprzył.
Tak samo media i pijarowcy, którzy jej sprzyjają.

  27-09-2019, 21:12, piątek

*
Jeśli ktoś zajmuje się działalnością charytatywną
na rzecz dobra ludzi pokrzywdzonych przez los,
biednych, chorych, głodnych, kalekich.
A po tym idzie do polityki na posła, to już nie jest
takim człowiekiem jakim był przed polityką.

  Według Mietka prostego człowieka ale nie prostaka



        Kandydatka  na  premiera  w  "gabinecie  cieni"


Politycy Prawa i Sprawiedliwości i dziennikarze redakcji prawicowych.
Mówiliśmy o Pani wicemarszałek Małgorzacie Kidawie-Błońskuej, 
że to jest osobą zrównoważoną, wymarzoną w swoich wypowiedziach   
i postępowaniu, że nie jest Grzegorzem Schetyną itp, itd...

A co się okazało na konwencji KO w Krakowie - poniżyła rząd Prawa
i Sprawiedliwości. Dostało się PiS-owi na różne sposoby.
I co teraz powiecie.

A co do wygłoszonego programu wyborczego Pani wicemarszałek,
to tutaj w żadne słowo nie wierzę. Cicha woda brzegi rwie.
I kółka też ma różni. 

  28.09-2019, 10:34,



               MISTRZOSTWA  EUROPY  W  SIATKÓWCE  MĘŻCZYZN
                              FRANCJA - POLSKA  O  BRĄZ


Set pierwszy: goniliśmy Francuzów goniliśmy i dopiero dogoniliśmy przy stanie 19 do 19,
by w końcu wygrać na przewagi 26 do 24.

Set drugi: mało piszę więcej oglądam... Dogoniliśmy Francuzów dopiero przy stanie
10 do 10, ale już lepiej, niż w pierwszym secie, bo tam było nawet 9 do 4 Francuzom.
A w drugim secie ciągle było dwa, czy jeden punkt straty. W tej chwili jest 12 do 10
Francuzom. Ciągle gonimy w punktach. Oby tak było jak w pierwszym secie.
Jest wyrównanie po 14 do 14. As Kubiaka i po 15 do 14. Ale Francuzi na 15 do 15,
16 do 15, 17 do 16, atak Leóna i 18 do 16, 18 do 17, 19 do 18, siatka Leóna i po
19 do 19. Oglądam... Po 20 do 20. Skupiony... Co będzie? 23 do 21 dla nas - blisko,
blisko, blok Kubiaka i po 24 do 21, już już tak blisko wygrać drugiego seta.
Muzaj zablokowany i 24 do 22, atak Bieńka błyskawiczny i 25 do 22 i w sumie w setach
2 do 0 dla Polski. Brąz blisko tuż tuż.   

Set trzeci: oglądam... 5 do 3 dla Polski. Tak trzymać. León atak i 7 do 5. Nie piszę,
bo pot mnie bierze. Emocje... 14 do 11 dla Polski. Ja jako Polak bardzo chcę, żeby
Polacy wygrali. Szkoda byłoby mi Heynen'a, gdyby nasi chłopaki przegrali.
Heynen jest super trener. Lubię go i traktuję jak Polaka. On nawet polski hymn śpiewa.
Przy stanie w setach 2 do 0 dla Polski, nie ma co się obawiać, że sądzie gra naszym
chłopakom. León i 15 do do 11. Tylko spoko, Mietku, bo już 15 do 13. Oj, oj, bo już
15 do 14, niezawodny León i już 16 do 14, blok nasz i już 17 do 14, wraca przewaga,
atak Leóna  i 19 do 16, na 20 oczko spieprzyliśmy akcję, ale spokojnie... 19 do 17,
już 20 do 17, 20 do 18, 21 do 18, Kubiak błąd i 21 do 19, Bieniek petardę ataku i 22
do 19, blisko medal, siatka Kubiaka, ale spokojnie, aut Francuzów 23 do 20, 23 do 21, niezawodny León atak i 24 do 21, Muzaj zaserwował po brązowy medal i jest 25 do 21
dla Polski. MAMY BRĄZ. Jestem Polakiem i kocham Polskę...

  2019/09/28, 19:35, sobota

*
A jutro tam na Arenie Marzeń nasza Jaga gra.



        Słowa  Rafała  Ziemkiewicza


- P[nie]O, [ w nawiasie "nie" od siebie dodałem ]
kiedy są na górze, pogarda.
Kiedy są na dole, nienawidzą.

  Zainspirowało z TVP INFO "W tyle wizji", 30-09-2019, 22:17



MISTRZOSTWA  ŚWIATA  W  LEKKIEJ  ATLETYCE  2019  DOHE  KATAR


Konkurencja rzut młotem kobiet - nasza z Podlasia Asia Fiodorow,   
weszła w koło wymyślone przez Greków, wykonała kilka obrotów -
rzuciła młot przed siebie, poleciał na odległość aż 76.35, która jest
rekordem życiowym i dała srebrny medal i to już w pierwszym rzucie. 
Po tym cieszyła się, jak wcześniej Anita Włodarczyk ze złota,
nasza wesoła i sympatyczna Podlasianka.   
Do Amerykanki po złoto zabrakło 52 cm.   

*
Widziałem tylko sam rzut z powtórki w poniedziałek,
gdyż w czasie zawodów byłem na meczu Jagiellonia - Pogoń.

  2019/10/01, 16:34, wtorek lekkoatletyczny



Jesienne wiersze zostały zamieszczone na stronie podlaskiego seniora:
http://podlaskisenior.pl/juz-jesien-wiersze-mieczyslawa-borysa/

Już jesień – wiersze Mieczysława Borysa   


Tam, gdzie nie ma mnie *

Po polach podśpiewuje zboże –
Z zieleni przemienia się w złoto.
A ja siedzę w domu, przeto,
Jakże mi smutno, mój Boże.

Lasy pieśni śpiewają chłopom,
Grzyby i jagody rosną dzieciom.
Tylko wiersze oddadzą tęsknotę stuleciom,
Gdy nie dane tam iść moim stopom…



Podlasie moje *

Podlasie, moja kołyska
dorastania,
wieku dorosłego
i emerytalnego,

pierzastych aniołów
zdumiewająco różnokształtnych
wędrujących po niebie,

łąk kolorowych,
zagajników olchowych,
koryt rzek mechanicznie
niepogwałconych,
pól ornych czarnych,
zielonych,
srebrnych i złotych,
lasów brzezinowych,
sosnowych,
świerkowych,
a nawet osinowych.

Tu mój dom i ludzi, swojaków.
Tylko mi żyć, nie umierać.



złoty październik *

pierzaste anioły wśród błękitnego nieba
promienie słoneczne opasają ziemię
krajobraz w barwach jesieni
wiatr odziera liście z drzew
ziemia przybiera kolory
złotej jesieni

szpaki wyśpiewują jak wiosną
dzieciństwo mi zwracając
na tę chwilę jesieni radosną
takiej pięknej melodii doznając

jesień a pogoda letnia
że nawet ptakom miło
bardziej niż za upalnego kwietnia
tak w tym roku na Podlasiu się zdarzyło



wracanie i powroty *

myśl moja ma skrzydła –
leci aż do krajobrazów dzieciństwa –
odtąd do dziś choć niejedna
chwila w życiu była przebrzydła
warto było żyć i uściskać
rękę Państwa wierszem…



Już jesień *

Pożółkłe liście na drzewach
Wskazują pierwsze oznaki jesieni.
Ptaki odleciały, te które miały odlecieć.
Dni krótsze, poranki chłodniejsze.
Lubię jesień bardziej niż lato.
Jesień jest taka krucha i miła.



Jesienna brzoza *

Brzoza śpiewa wiatrem,
Wiatr zaplata jej warkocze,
Tańczy jesiennymi kolorami,
W słońcu zmienia odblaski odcieni,
Po czym jak słup soli na chwilę stoi bez ruchu.
Piękna jest, bo przypomina matkę lasu,
w pniu szarobiała, górą jak włosy kolorowa.
Liście łopoczą osikowo, wirując w miejscu.



Ptaki lękiem na całe zło *

Gdy o poranku ptaki śpiewają,
wierszem odpowiadam na ten zew,
bo wtedy o cierpieniu myśli moje zapominają
i z radości życia w las odchodzi gniew.

Mieczysław „Strzelec Mietko” Borys

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------


    PUCHAR  ŚWIATA  W  SIATKÓWCE  MĘŻCZYZN  JAPONIA


W poniedziałek rezerwowym składem rozgromiliśmy Tunezję 3 do 0.
Poszło lekko, łatwo i przyjemnie.

*
Dzisiaj po pięknej grze pokonaliśmy gospodarzy Japonię 3 do 1.
Japończycy zdołali postawić się grą Polakom tylko w trzecim secie,
który wygrali 25 do 19. Za to w czwartym secie Polacy nie pozostawili
Japończyków złudzeń kto jest lepszy i w sumie rozgromiły siatkarzy
kwitnącej wiśni 25 do 17. Pierwszy set w wykonaniu naszych siatkarzy 25 do 23.
Trzeci set dla Polaków 25 do 17.

  2019/10/02, 14:51, środa siatkarska



MISTRZOSTWO  ŚWIATA  W  LEKKIEJ  ATLETYCE  2019  DOHE  KATAR


PAWEŁ FAJDEK PO RAZ CZWARTY MISTRZEM ŚWIATA.
Rzut młotem mężczyzn: Fajdek młot "fajdnął" po złoty medal 80.50m
Nowicki pechowo dziś dopiero czwarty 77. 69m 
50 cm zabrakło do brązu, a 51cm do srebra. 

  2019/10/02, 22:05, środa lekkoatletyczna

* !
Dobra informacja - po złożonym proteście przyznano brązowy medal i Nowickiemu. 
A więc w rzucie młotem do złota Fajdka dopisujemy i brąz Nowickiego.
Przywiezie medal do Białegostoku na Podlasie. A Joasia srebro do Augustowa.
Polska młotem stoi. I gdyby startowała w MŚ Anita Włodarczyk, zapewne
dołożylibyśmy i złoto. Serce rośnie... polskie serce, kiedy to widzę i słyszę.

  2019/10/03, 8:26



          Różnica  kultury, a  nawet  inteligencji


KO - Nie świruj, idź na wybory

I co gorsze prócz słów zademonstrowanie.

Prawo i Sprawiedliwość - Nikt nie wygrał wyborów siedząc na kanapie
13 października idziemy głosować

  03.10.2019, 8:49, czwartek



                         NAGRANY  S.  NEUMANN   

https://www.youtube.com/results?search_query=Ta%C5%9Bmy+Neumanna

Zawsze podkreślałem bez wstydu, że jestem z pochodzenia chłopskiego, wykształcenia
robotnik, a poeta jako samozwańczy. Mimo to zawsze miałem przeczucia pisząc,
że P(nie)O, to nieszczęście dla Polski! Jak widzicie, na nieszczęście Polski i Polaków
co do joty moje powiedzenie sprawdza się.

  04.10.2019, 16:00, piątek

*
O 16:30 oglądam Puchar Świata w siatkówce mężczyzn USA - Polska.
Transmisja na żywo odbyła się rano. Mam tylko możliwość obejrzeć
z powtórki. Wyniku nie znam na szczęście. 

*
Polacy przegrali 3 do 1. A jak nie mądrze z powtórki pokazał Polsat.
Pierwszy i drugi set przegrany Polaków, pokazał.
Trzeci set wygrany przez Polaków, nie pokazał.
A czwarty set już nie oglądałem, gdyż spytałem swego "źróbka",
który już słyszał końcowy wynik, że Polacy przegrali 3 do 1.

*
A o 20:30 Śląsk Wrocław - Jagiellonia Białystok w 11 kolejce.
Na samą myśl już mi gorąco. Nudów nie ma. Polityka przynosi co dzień
sensacje, a sport dodaje radości. Ach, zapomniałbym o MŚ W LEKKIEJ ATLETYCE.
Gdy w jednym czasie nadchodzą na siebie transmisję, trzeba wybrać to co
najbardziej lubimy. 

  tego samego dnia   

*
https://www.youtube.com/watch?v=6kLp97cNXOM

[ literatura piłkarska ]   
Zagrali na remis. Pierwsza połowa meczu choć bez bramek z przewagą optyczną Śląska.
Druga połowa meczu z wynikiem 1 do 1 z przewagą optyczną Jagiellonii.
W sumie mecz zakończył się wynikiem remisować 1 do 1. Bliżej zwycięstwa była Jaga.
Po wyrównaniu na 1 do 1 Jaga przejęła inicjatywę gry i miło co nie wywiozła zwycięstwa.
Zwycięstwo było blisko na wyciągnięcie ręki. Ale też można powiedzieć - dobrze,
że nie przegraliśmy. Ostatnio od paru meczy ani Śląskowi, ani Jagiellonii nie idzie.
Podzielenie się punktami, choć z przewagą na Jagę można uznać za sprawiedliwe.
Jak nie możesz wygrać, zremisuj, słowa nie obce wśród trenerów i piłkarzy. 

  2019/10/04, 23:45, piątek piłkarski

.                             
                              Uczciwość  czystych  rąk


Czym bardziej osoba jest wykształcona, tym bardziej zajmuje wyższe urzędowe stanowisko
i przez to tym bardziej jest nie skłonna, a narażona na uwikłanie się w korupcję lub nawet
w malwersację publicznych pieniędzy. A zachować zasadę czystych rąk jest tak trudno,
jak dorosłej pannie dziewictwo. Dlaczego jest takie ryzyko. Otóż dlatego, że zawsze
i wszędzie znajdzie się ktoś kto dla swoich prywatnych zysków za wszelką cenę będzie
próbował przekupić urzędnika, który w tym celu będzie mu potrzebny.   

Nie mają z tym problemów chłopi i robotnicy skoro nie zajmują urzedniczych stanowisk,
a raczej są tylko podwładnymi.   

Zainspirowało słuchając w telewizji afer ludzi związanych właśnie z urzędniczym stanowiskiem. 

  22.08.2019, 14:30, czwartek

*
Dziś o godz. 20:00 gra Legia w IV Rundzie Eliminacyjnej Ligi Europejskiej
u siebie z Glasgow Rangers [ Szkocja ].
Ze "źróbkiem" oglądamy...

A jutro gra nasza Jaga z Wisłą Kraków u siebie. Mamy karnety.
Jedziemy na mecz zobaczyć Kubę Błaszczykowskiego.
Kuba oby zagrał chociaż jako wchodzący rezerwowy.
Kuby na żywo jeszcze nie widzieliśmy.

  tego samego dnia



               Niesprawiedliwość


Robotnik i rolnik zawsze jest za sprawiedliwością.
Dlaczego? Otóż dla tego, że z racji nie zajmowanych
różnych urzędowo prawnych funkcji, nie jest wmieszany
w żadną nieuczciwość czy korupcję.

Zainspirowało słuchając w TVP INFO ludzi pokrzywdzonych
przez urzędników administracyjnych lub Sądy.     

  23.08.2019, 13:50, piątek

*
A o 20:30, tam przecież na Arenie Marzeń przy Słonecznej rozegra mecz z Wisła K. nasza Jaga.
Już o 18:00 jedziemy na mecz. Będzie głośno. Będzie wesoło. I oby radośnie, gdy po zwycięstwo
będzie w meczu dążyła nasza żółto-czerwona drużyna Jagiellonia. Pięknie brzmi, co?

tego samego dnia piłkarskiego polityka schodzi na bok



    JAGIELLONIA  BIAŁYSTOK - WISŁA  KRAKÓW
                       [ szósta kolejka ]
                    [ literatura piłkarska ]

https://www.youtube.com/watch?v=-jx7rZrTgRE

https://www.mecze24.pl/skroty-meczow/pilka-nozna-46/30396/korona-kielce-jagiellonia-bialystok

Jazda na potrójnym gazie czyli hat-trick Jesusa Balleste Imaz'a.   
Mecz przepełniony gazem. Mecz pełen gazu. Bóg był z nami.
Jesus Imaz uderzył trzy pioruny i Wisła była sparaliżowana.   
Był cud, miód i gaz. Było cudnie, miodnie i na gazie.
Nie było nudnie. Gazu w tym meczu nie brakowało.
Imaz znowu strzelił dla nas i wskoczył na króla strzelców na ten czas.
Akcja Jagi przy trzeciej bramce to akcja świata palce lizać.
Rozklepała Wisłę. "Biała Gwiazda" walczyła jak lewica, ale to
Jagiellonia na boisku rządziła. Jesus Imaz pogrążył były swój klub,
ale ze strzelonych bramek nie cieszył się. Do przerwy: Wisła grała.
Jaga bramki strzeliła. A ta bramka Brożka dla "Białej Gwiazdy"
nie powinna być uznana, przedtem była ręka Wiślaka.
Jaga wymamrotała Wisłę. Raz, dwa, trzy - Imaz, Imaz, Imaz.
Zaciągi z Wisły w pełni już działają, co Wiślakom stało się pogromem.   
Imaz perełką w Jadze, jak sprzed pięciu laty był Dani Quintana.   
Imaz to Jagi na bramkę gaz. Kiedy w meczu był już dołożony gry czas,
a Wiślacy za wszelką cenę starali się wyrównać na 3 : 3 i wywieźć
z Białegostoku przynajmniej punkt. Nasi wspaniali kibice Jagiellonii,
jak nigdy tak głośno kibicowali swojej drużynie, że w tym tumulcie
szumu można było oszaleć, a co dopiero znosić musieli deprymującego
piłkarze Wisły, a piłkarze Jagiellonii dostawali ogromnego powera.
Błaszczykowski na boisku dwoi i troił się, rozdzielał piłki swoim kolegom,
ale Wiślacy i tak wyjechali z Podlasia bez punktów. Arena Marzeń w meczu
z Górnikiem i teraz z Wisłą, to była istna twierdza nie do zdobycia.
Jestem pocieszony. Jaga mnie pocieszyła.

  2019/08/23, wieczorem, stadion piłkarski Arena Marzeń przy Słonecznej
  w Białymstoku na Podlasiu
  Chuligan stadionowy Mietko



                    D♡BRY  CZAS  DLA  P♡LSKI     


Premier Mateusz Morawiecki powiedział - chcemy z opozycją dyskutować na programy.

Mietko - jak opozycja może dyskutować na programy z Prawem i Sprawiedliwością,
kiedy ona tylko ma uśmiech [ dodam fałszywy uśmiech ] i LGBT.
Nie da rady. Nie możliwe. Z czym do rozmowy.

  24.08.2019, 10:49, sobota, zainspirowało słuchając TVP INFO



                         Klaudia  Jachira   


Wbijanie igły w gumową kaczuszkę - przypominającą prezesa
lub lanie po głowie w kukiełkę z podobieństwem prezesa.
Co głupie, młodzież to lubi - 60 tyś. laików. I bez różnicy czy to
odnosiłoby się do Tuska, Schetyny, czy Kaczyńskiego, jak to ma miejsce.
Ale tylko z taką różnicą, że u sympatyzujących z PiS-em nie ma wariatów,
którzy idiotyzmem chcą zasłynąć popularnością, a po tym załapać się
do Sejmu i tam z mównicy sejmowej małpować.

P.S. nie każdy mądry kto posiada wykształcenie. W swoim czasie już to odkrył
S. P. Lepper - [ założyciel i za życia lider Samoobrony ] - "wykształcenie nie zawsze
idzie w parze z rozumiem."

Mietko: są pożyteczni idioci i wariaty, co już nie raz mogliśmy w polityce liberalnej
to zobaczyć. A kiedy na dobre rozkręci się kampania wyborcza, wariatów zapewne
pojawi się więcej. Będzie ubaw przed telewizorem prawie jak na stadionie piłkarskim
po wygranym meczu swojej drużyny. Powołując się na śląski serial filmowy:
"Święta Wojna z Bercikiem" - co powiedział obecny z filmowymi osobami gość -
wracam do Bułgarii, tam nie ma świrów." Wykształcona osoba powinna świecić
przykładem przed społeczeństwem rozsądkiem i rozumem, a nie strugać z siebie głupka.
Młodzieży zawsze to się podoba. Ale osoba, która odstawia jaja, śmieszna i niepoważna
w ich pamięci pozostanie na zawsze. Rozumie to chłoporobotnik niewykształcony,
a nie rozumie osoba wykształcona i inteligentna. Nie może być. A jednak tak jest.
Bo jeśli nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że o pieniądze chodzi.
Działalność społeczna z osobami pokrzywdzonymi na różny sposób przez los, najbardziej
przemawia do sumienia ludzkiego i wzbogaca wrażliwość na zawsze być człowiekiem
z sercem do ludzi, a nie komikiem wykpiwającym na różne sposoby ludzi.   

  23-25.08.2019, zainspirowało oglądając TVP INFO i WPOLSCEPL

*
Gdy dziennikarz zapytał młodego Kropiwnickiego P(nie)O o Jachirę,
powiedział - to jest głos młodego pokolenia.

Mietko - to jest głos młodego pokolenie. Aj ja jaj. Aj ja jaj. Ale jaja. Ale jaja.
Co za obłudnik, jak całe jego ugrupowanie. Bo gdyby znalazła się taka
wariatka zwolenniczka PiS-u i tak jechałaby na P(nie)O. Boże, co by było.
Krzykiem obudziliby całą Polskę, a nawet Unię Europejską, jak to bez
uzasadnienia krzywda im się dzieje, jak to ich się poniża.

Jachira, niech sobie i P(nie)O dalej małpuje. A PiS przekroczy w wyborach 50%.
A kiedy wejdzie do Sejmu, zastąpi "myszkę", PiS będzie miał ubaw.

  26.08.2019, 20:35, poniedziałek, zainspirowało oglądając WPOLSCEPL
  PO CO SCHETYNIE JACHIRA?

Mietko - po to żeby Schetyna przegrał wybory.

Jachira ...w Sejmie, czyżby za mało jeszcze wariatów.



                              Satyra  piłkarska


- Kulesza nasz, Mioduskiemu [ Legia ], Novikovas'em położył świnię.   
Cha, cha, cha.
- Dlaczego?
- Dlatego, że w Jadze Novikovas był podstawowym zawodnikiem w składzie.
A w Legii tak się zatracił, że nie ma go nawet w składzie rezerwowym na mecz.
Mioduski kupił kota w worku.

  25.08.2019, 18:01, niedziela



                              OBWIESZCZENIE !


UWAGA!! ŚMIERDZĄCA SPRAWA P[nie]O I TRZASKOWSKIEGO Z LEWOBRZEŻNEJ
WARSZAWY PŁYNIE WISŁĄ OBOK LEGIONOWA, PRZEZ NOWY DWÓR MAZOWIECKI,
PRZEZ WYSZOGRÓD, PRZEZ PŁOCK, PRZEZ WŁOCŁAWEK, OBOK CIECHOCINKA,
PRZEZ TORUŃ, PRZEZ GRUDZIĄDZ, PRZEZ TCZEW I WPROST WPADA DO ZATOKI GDAŃSKIEJ.

A przed chwilą w wywiadzie Schetyna powiedział dotyczące rządu i PiS:
Nie przeszkadzajcie. [ Źródło TVP INFO ]

  29.08.2019, 12:34, czwartek

A teraz przed chwilą wyszedł do wywiadu prezydent Warszawy Trzaskowski,
mówiący, że: rząd i PiS z nimi nie współpracują. [ Źródło TVP INFO ]

  29.08.2019, 12:36

A jeszcze wczoraj słyszałem na TVP INFO czy WPOLSCEPL, że nie chcą
pomocy rządu i PiS-u. Istny cyrk. Politykę przekładają nad Polskę.
To chore. Słowa Otto von Bismarck'a nadal w Polsce są aktualne:
„Dajcie Polakom rządzić, a sami się wykończą.”
I po co było komunizm obalać. Wtedy przynajmniej trzymano takich ludzi,
jak liberałowie za modry.

Trzaskowski powiedział: nie ma powodu do paniki, nie ma żadnego powodu
do katastrofy.   

*
Zobaczymy, co będzie dalej z tą śmierdzącą sprawą?

A kijem rzeki nie zawrócisz, jak mawiał filmowy Kazimierz Pawlak.
Szambo płynie dalej!...

*
Szczęśliwa moja Kraina Podlasie, choć ma rzeki: Sidra mego dzieciństwa,
obok Biebrza i Sokołda, Supraśl, Narew, Bug.



                    EKSTRAKLASA
                      [ 7 kolejka ]


Wieczorem futbol - Korona Kielce - Jagiellonia Białystok.
Gramy o wygraną, żeby nie spaść z pudła.

  2019/08/30, 11:22, piątek piłkarski



                   PRZEKAZ  Z  KIELC  DO  WARSZAWY
                                  [ 7 kolejka ]
                            [ literatura piłkarska]

https://www.youtube.com/watch?v=PyV4oF0eBjY

Jaga triumfuje w Kielcach i wróciła na pozycję lidera przynajmniej do soboty
lub niedzieli. Imaz strzelił bramkę Koronie na 0 : 2, po czym zrobił gest
dotyczący Legii "krawaty bójcie się!", kiedy w ósmej kolejce przyjedziecie
na Podlasie do jaskini lwa. W Kielcach po wygranym meczu z Koroną 2 do 0,
Jaga założyła koronę. Imaz na siedem. Kto dogoni naszego z Jagi Imaz'a?
Korona grała. Jaga gole strzelała. Jaga nie runie, bo w składzie mamy Runje.
Tajna broń Jagi wypaliła, bo znowu Imaz dał Jadze gaz. Tajna broń Jagi wypalił
z rzutu rożnego na główkę Runje i Jaga miała 0 :1. Po pierwszej kolejce Jaga
liderowała do drugiej kolejki. Dziś wróciła na lidera w pięknym stylu pakując
Koronie 0 : 2. Imaz siedem kolejek siedem bramek. Nikt nie dogoni Imaz'a.
Korona nie miała celnego strzału na bramkę Jagi. Natomiast Jaga dwa strzały
na bramkę Korony i dwa gole. To dopiero skuteczność. Gdy u Jagi nie zawodzi
skuteczność, nikt z Jagą nie wygra. Trzy punkty Jaga z Kielc przywozi na Podlasie
do Białegostoku. Jaga z Koroną wygrała pewnie na stojąco. Przy drugiej bramce
dla Jagi zawalił z Korony Sokół. Bo Zenek powiedział zrób prezent dla Podlasia.
Imaz znowu poszedł w gaz. Jaga gra tak - czyha na błędy przeciwnika i po tym
strzela bramki Imaz. Pokonaliśmy Koronę i mamy podwójnego lidera w tabeli
i króla strzelców Imaz'a. Jedziemy na podwójnym gazie - Jaga raz Imaz dwa.
Jaga nie zawodzi. Pomaleńku, pomaleńku w 100. Rocznicę Klubu jedziemy po mistrza.
Kibice Jagi znów uradowani, bo przeciwnicy z rzędu trzy razy bramkami zagazowani.
A kto do tego się przyczyna Jaga i jej snajper bramek Imaz. Smutku już nie mamy,
poszedł w las, bo gole naszej Jadze strzela Imaz. Jaga nie spuszcza z gazu.
Jaga jedzie na podwójnym gazie Panie Imaz'ie. Dzisiaj ani przez chwilę nie drętwiałem.
Nie miałem co się bać. Jaga w meczu z Koroną ani na chwilę nie była w zagrożeniu.
Jaga mnie pocieszyła. Imaz Jadze daje gaz! Jagiellonia Białystok Koronę Kielce wzięła
na widelce dwiema bramkami. Kolejny naszej Jagi meczyk wygrany. Teraz czekamy
na Legię.   

  2019/08/30, 22:24, piątek piłkarski

*
Po dwutygodniowej przerwie na kadrę, na widelce bierzemy Legię.
Na Arenie Marzeń przy Słonecznej w Białymstoku na Podlasiu
to będzie święto piłkarskie.

  2019/08/31, 12:34 sobota



            Na  polityczną  nutę


Liberalizm to nieszczęście dla Polski,
ale taki jaki prezentowała i prezentuje P[nie]O.

A nie taki jaki prezentuje Prawo i Sprawiedliwość.

  Zainspirowało słuchając wypowiedź marszałka Senatu Karczewskiego,
  zaraz po konferencji prezydenta Polski i Ukrainy
  Źródło TVP INFO, 31.08.2019, 13:38, sobota



W  80. ROCZNICĘ  WYBUCHU  II  WOJNY  ŚWIATOWEJ
NAPAŚCI  HITLEROWSKICH  NIEMIEC  NA  POLSKĘ


   OBY  NIGDY  JUŻ  TAK  SIĘ  NIE  POWTÓRZYŁO   


        W całej Rzeczypospolitej zawyły syreny!
        Odwieczny wróg z Zachodu
        Połakomił się na polską ziemię,
        Która należy do nas Polaków!
        Na miły Bóg, atakuje Ojczyznę   
        Z całego mu dostępnego obwodu!


        Nad ranem - prawie o świcie
        "Stukasy" szybują z nieba, -
        [ z Luftwaffe - "Legion Condor" ]
        Zrzucają bomby śmierci na Wieluń!
        A więc wojna! - bomby świszczą, spadają -   
        Płonie polska ziemia!... Polacy giną!...     


        A ileż to w tym czasie dzieci matczynych utuleń,
        Albowiem idzie tyrana pięść, przerażenie i strach
        I w rezultacie śmierć polskiemu narodowi,   
        Gdy płonie prawie każdy dom Wielunia!   


        Dzień pod znakiem wojny totalnej -   
        Wojna na wyniszczenie - oto "gra szatana".
        A świat, choć tak hojny, milczy, kiedy to Polacy
        Od spadających bomb giną od samego rana!


        Bolesna lekcja - nie do zapomnienia,   
        Tyrana pierwsze bomby świszczące spadły na Wieluń!   
        Na wybrzeżu pancernik Schleswing-Holstein   
        Ostrzelał Wsterplatte dla Polski upodlenia.       
        Następnie Łódź, Warszawa, Białystok, Grodno -   
        I śmierć naraz wielu pokoleń!


        "Blitzkrieg" - błyskawiczna wojna, taka idzie pięść tyrana!
        Nawet naszym sojusznikom oddech utkwił pod grdyką.
        A wolność, która od Piłsudskiego była nam dana,
        Od dzisiaj umiera, bo "Mein Kampf"
        Szatanowi spełnia się pod żywą rubryką!

        Pisałem, dnia 01.09.2009 roku.
        W 70. Rocznicę Wybuchu II Wojny Światowej.

*
Za 17 dni sowieci od Wschodu Rzeczypospolitej wbiją nóż w plecy.



1  WRZEŚNIA  W  80.  ROCZNICĘ  WYBUCHU  II  WOJNY  ŚWIATOWEJ


Gdy słucham przemówienia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
Pana Andrzeja Dudy przy Grobie Nieznanego Żołnierza,
łzy w oczach mam i płakać mi się chce.

  2019 r.



                              Polityczny  poranek


Zainspirowało oglądając w TVP INFO program redaktora Rachonia #JEDZIEMY

Marian Kowalski powiedział - PO jak rządziła krajem: korupcja, propaganda, terror.   

  02-09-2019, 7:48, poniedziałek

*
Ten chłop mi się podoba. Tylko w poniedziałkowe #JEDZIEMY jest u Rachonia.
Stąd specjalnie wstaję przed siódmą, żeby Kowalskiego posłuchać.



RZECZYWISTOŚCIĄ  DO  SIEBIE, NA  ODLEGŁOŚĆ  TOBIE


Tyle dorodnych łań chodzi po tym ziemskim świecie.
A ja przecież tylko Ciebie jedną umiłował...
I tak ciężar smutku życia noszę na swoim grzbiecie -
I tak swoje młode szczęście w tym pochował.     


Brak mi Ciebie dniem i nocą wschodem dnia i zachodem...
Serce boli, dusza płacze, smutek gnębi, żal noszę...
Zawołaj lub napisz. Wyruszę szybkim chodem!
Nie wytrzymam już czekania. Nie zwlekaj, proszę!


Tyś mi jedna na tym świecie dla której serce bije...     
Tyś mi wszystkim, co żem widział w Tobie...
Wiedz, że uczucie moje ciągle Tobie żyje...
Boś Ty mi Miłością, którą podarować pragnę sobie.

  Podlasie, 1977 rok.     



        Lubię  takie  dni


Ja, odludek od większości ludzi na upały -
niecierpiący wysokich temperatur,
lubię takie dni jaki dziś.   


Kiedy ślubna otworzyła na oścież drzwi -
wszedł do mieszkania życzliwy chłód.
Dobrze i zdrowo z łóżka wstać do życia
bez jakiegokolwiek zgrzania się.   


A jeszcze wczoraj, wychodząc,
na oścież otworzyłem drzwi -
buchnęło upałem prosto w twarz,
aż nagle zrobiło się mdło.


Dziś jest Boska sprawiedliwość.
Lubiący upały zostaną w domu.
A tacy jak ja w drogę póki czas.

Szczęśliwe Podlasie, 03-09-2019, 9:00, wtorek



Przedstawiamy kolejne wiersze Mieczysława „Mietka” Borysa,
pełne zadumy i melancholii. Miłej lektury.
Podlaski Senior - Kategoria: Twórczość


Każdy ma swoją drogę – wiersze Mieczysława Borysa

https://photos.google.com/photo/AF1QipPtCWcNbxO-CDUzRY9JHGXdxCzO5Ev7CKXNmC5U?hl=pl


   A nade mną skowronek śpiewa…


Wyszedłem na wygony, spozieram wkoło,
a nade mną skowronek śpiewa…

Przysiadłem na miedzy z mleczem przy sobie,
a nade mną skowronek śpiewa…

Wszedłem w sam środek łąki – wkoło mlecz majowy,
a nade mną skowronek śpiewa…

Spozieram w błękitne niebo, liczę pierzaste anioły,
a nade mną skowronek śpiewa…

Zaszedłem na pole uprawne, stoję na miedzy,
a nade mną skowronek śpiewa…

Spozieram na łany zbóż zielonych,
a nade mną skowronek śpiewa…

61 lat marzyłem od zera… od tej beczki,
w którą rodzice mnie stawiali,
żebym samowolką nie poszedł w pole,
a nade mną skowronek śpiewa…

Nie zabieraj, skowronku, mnie do nieba,
bo ja śpiewać nie umiem!



Każdy ma swoją drogę


Pomimo wielu przeciwieństw,
jakie w życiu mnie dotykają
– idę drogą, którą nie chodzą ludzie.
Ta droga to wiersze,
które pomnażam piórem,
jak oni kilometry nogami.



            Podlaskie wsie


Domy szare, smutne, wiele opustoszałych,
dawno stąd wyszło życie.
Dachy budynków obrastają mchem lub rdzą.
Domy pochylone, puste, okna bez pelargonii
kwiatów domowych kobiet wiejskich.
Na ławkach przydomowych nikt już nie siedzi,
z biegiem czasu trawą zarastają i próchnieją.
Nawet kocie łby przy krawężnikach zarosły mchem.
Nawet drzewa zestarzały się.
Tylko ptaki zawsze są takie same.



  Moje miejsce na Ziemi


Pochodzę z krańców Podlasia,
Gdzie ludzie rozmawiają po swojemu
Gdzie wsie pobudowane w drewnie
Dachy w słońcu się srebrzą
Ulice kocimi łbami utwardzone
Gdzie łąki majem ubrane
Rzeki cicho płyną meandrem
Pola odziane w zboża zielone
Wiosną, latem w srebro i złoto

Lasy mieszane szumią z wiatrem
Niebo błękitne ubrane w pierzaste anioły
W niskim zawisie nad ziemią
I słońce bez skazy dziury ozonowej
Takie jest moje Podlasie
Może być i Wasze
Gdy przyjedziecie i tu zamieszkacie.



Wierszem uśmierzyć ból


Co na sercu – na papier…
Co w duszy – na papier…
Co w ciele – na papier…
A na sercu lżej…
I w duszy lżej…
I z ciała uszedł ból.



            Dziś


Głóg z pąków – w listki się ubiera…
Po deszczyku wiosennym wyszło słońce.
A mnie niemoc i tęsknota zżera,
Kiedy nogi moje w letargu sennym…
A jednak pieką i mocno kłują,
Jak krzewu ciernistego kolce…

Raptem oczy żalem się zeszkliły,
Kark w mrugnięciu powiek zesztywniał.
Boże Kochany, mój Miły,
Czemu to ja ciągle siebie obwiniam,
Że nie byłem tam i tam,
A ciągle piszę o tym, jakbym żył sam.

To tęsknota, to tęsknota, to tęsknota
W bezradności, to jak nie ruszana cnota.
A przecież taka wielka jest we mnie ochota,
Iść tam, gdzie żywi, a nawet zmarli
Z tęsknotą na mnie czekają…

Bociany, ptaki, które od dzieciństwa
Wrażliwość na mnie wywarły
I łąki majowe, zboża lipcowe,
Które z wiatrem się pokłaniają…
Nie mnie, a Tobie, mój Boże.
Teraz ku pamięci wiersz swój złożę,
By świat tu żył po mnie
Tak jak żył przede mną.

  Mieczysław „Mietko” Borys

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                              Smutne  odwiedziny


Po drodze: krajobraz już prawie jesienny, choć jeszcze drzewa w zieleni.
Po żniwach pola już puste, a tylko gdzieniegdzie jeszcze ścierniska się złocą.
Gdzieniegdzie już poorane i zboża zimowe zasiane i jak stół czarnoziem wygładzony.   
Co prawda, mustangowi gazu tylko tyle dodaję, aby nie przekraczać 50 mil/h,
choć droga jak stół, bo tędy TIR-y nie jeżdżą, a żeby dłużej jechać i jak najdłużej
napatrzyć się na te podlaskie krajobrazy. Choć dzisiaj jak nigdy tak jak zawsze
sercu i duszy nie cieszy, bo droga nie po to, a do najmilszej matki chorej.

Matka z wiekiem leciwie sędziwym już ze zdrowiem niedomaga. Choć tydzień była
w szpitalu, poprawy nie ma. Smutno mi z tej racji, bo ja syn jej. W dodatku poeta
chłopski o sercu wrażliwym... Ból, smutek i żal w sercu mym się mieści, że matkę
z wieku ku ziemi życie przygniata.   

Po grodze gniazda bocianie puste, bo to przecież już wrzesień, a co tylko mam w świadomości,
że tu były, a teraz już ich nie ma. Odleciały do Afryki. Ale dziś nie w tym mi rzecz, kiedy jadę
do matki chorej. Dziś przyroda mi nie w głowie, a matka, która z dnia na dzień coraz gorzej
się czuje i ubożeje. I po drodze prócz pól złotych i pooranych, nawet kukurydza na dwa metry
wyrośnięta zielona, dziś mnie nie zadziwia. I mi nawet nie w głowie, żeby stanąć i dużą połać
sfotografować. Po drodze wioski drewniane podlaskie też dziś nie podziwiam, a tylko w
czystym szczerym duchu i w spokoju do serca je wkładam. Świadomość chorej matki
powoduje skurcz mięśni, kark sztywnieje, pod żebrami uciska, serce boli, smutek w duszy,
oczy zeszklone i ten niepokój że że matula. Boże, a wydawałoby się, że jeszcze wczoraj matka
była młoda. A ja biegałem jako chłopiec po "ślewczyźnie". A dzisiaj matka z wiekiem leciwym
sędziwym grubo po osiemdziesiątce zbliżając się do dziewięćdziesiątki. A ja jako jej syn po
sześćdziesiątce. Boże, jak szybko czas przemijał, tak jakby przekroczył próg domu wchodząc
i od razu wychodząc z domu. Boli ta świadomość mocno. Ale przecież cóż na to poradzić.
Czasu nie można cofnąć, jak zegar ścienny. A w życiu możemy być tylko jednego pewni
podatków i śmierci. Reszta nigdy nie jest znana co nas czeka, spotka. A może to i dobrze,
że to wrzesień, a nie maj czy lipiec. Nie ma bocianów, pól zielonych i srebrno-złotych, mniej
fascynacji pomieszanej z dzisiejszym smutkiem, co by gorzej zabolałoby w sercu i w duszy.
W domu: Matko, tyś mnie pod sercem nosiła. Tyś mnie urodziła. Tyś mnie matczyną piersią
karmiła. Tyś mnie w kołysce chłopskiej kołysała i do snu uspokajała. Tyś mnie hodowała,
aż wyrosłem na człowieka i poetę chłopskiego.

- Matko, co z Tobą?
Wstawaj, do domu twojego jedziemy!
Domu doglądać.
Smutny sam stoi, czekając na twój powrót.
Swoje kury karmić.
Matko, wstawaj!
Jedziemy!

To było podbudowanie matki, żeby zdrowiała.
A ona:
- Synoczku, ni daju rady!
( - Synu, nie daję rady! )

Wiem o tym, ale chciałem matkę duchowo podbudować.

  05-09-2019 rok. Podlasie sokólskie po drodze i w domu siostry Janiny
  w Zubrzycy Wielkiej, gmina Szudziałowo



                         Sport, sport, sport


Siatkarki w półfinale Mistrzostw Europy zagrają w Turcji z Turczynkami w sobotę.

Koszykarze na Mistrzostwach Świata w Chinach wygrali z Rosją i to był czwarty
wygrany mecz z rzędu na mistrzostwach. Awans do ćwierćfinału!

Wieczorem piłkarze rozegrają eliminacyjny mecz do ME 2020 na wyjeździe
ze Słowenią. I też wygrają.

A za tydzień w Białymstoku na Arenie Marzeń przy Słonecznej w 8 kolejce
nasza Jagiellonia zagra ze stołeczną Legią. Mecz będzie pełen emocji.
Stadion pełen Podlasian.

Warto być Polakiem. Trzeba być Polakiem. Jestem Polakiem z Podlasia.
A kto lubi Podlasie niech idzie ze mną. Ubrani w barwy żółto-czerwone,
szalik Jagiellonii w dłoń. I Come on! Let's go! Na Arenę Marzeń!   

  06-09-2019, 19:00, piątek

*
A jednak piąty mecz w eliminacjach do Euro 2012 oblany.

Lublana przez Polaków nielubiana.   

Przed meczem napisałem, że wygramy ze Słoweńcami.
A tu kicha! Blamaż Polaków w Lublanie.   
Nic dziwnego, ( bo choć pisałem, że wygramy )
bo przypomnę, że po przerwie letniej nasza kadra od Fornalika,
Nawałki i teraz za Brzęczka zawsze w pierwszym meczu słabo grali.
Tak i wyszło dziś. Porażka czy wpadka Polaków ze Słowenią?
Jest nauczką piłkarzom, że nie jesteśmy tak dobrzy jak w tabeli miejsce.
Lublana przez Polaków będzie źle wspominała, bo tam w eliminacjach
do Euro 2020 ze Słowenią była pierwsza przegraną.   

  86 min., 22:32, tego samego dnia



MISTRZOSTWA  EUROPY  W  SIATKÓWCE  KOBIET
            PÓŁFINAŁ  TURCJA - POLSKA


W pierwszym secie Turczynki rozbiły Polki 25 do 17.
Aż żal było patrzeć. Polki albo się podniosą.
Albo nasze Panie pobielą wczorajszych naszych patałachów w piłce nożnej?!

  2019/09/07, 18:58, niedziela

Drugi set jak pierwszy na korzyść Turczynek 25 do 16.
To już po meczu i finale dla Polek!
Najgorszy mecz na mistrzostwach Polek.

  19:21

Ach ta kobieca siatkówka przewrotna.
Ale co najważniejsze, że na korzyść naszych dziewczyn.
Tak jak Turczynki rozbiły Polki w pierwszym i drugim secie.

Tak teraz w trzecim secie szale na korzyść Polek się odwróciły.
Polki rozgromiły Turczynki 25 do 14.
No no. Oby tak wyszło i w secie czwartym.
Wtedy Turczynki stracą głowy.
A w tie-breaku różnie może być.
A zatem Polki do boju!

  19:49

A jednak finał nie dla Polek.
Polki stanęły przy punkcie 13 i po tym nic nie szło.
A Turczynkom szło jak po przysłowiowym maśle.
I kiedy już było 20 do 13 dla Turczynek,
przestałem wierzyć w zwycięstwo Polek.
25 do 18 dla Turczynek.
Polki był tylko sobą w trzecim secie.
Polek na dziś jeszcze nie stać na mistrzynie.

Jutro z Włoszkami powalczą o brąz.
Obawiam się, że Polki wrócą z niczym(?)

Ale przynajmniej walczyły.
Tego nie można było Polkom zarzucić.

Nie tak jak ci patałachy z piłki nożnej.

Na siatkarki nie liczyłem, że pokonają Turczynki,
więc nic im nie zarzucam.

Jak tym niedojdom patałachów piłki nożnej.

  20:15

Jak na razie tylko koszykarze niepokonani.
Jutro mecz w ćwierćfinale z Argentyną.

*
Wracam do polityki. A dziś były konwencje tych dobrych i nie dobrych.
Wieczór pełen wrażeń. Nawet przed meczem siatkówki,
kieliszek samogonki rąbnąłem sobie. Dla spokojności.
I byłem spokojny.



                     Do  meczu  Słowenia - Polska


Chciałbym usłyszeć eksperta Macieja Rowińskiego z WPOLSCEPL
w rozmowie o polskiej piłce nożnej. Co on na to po meczu Słowenia - Polska?
W programie właśnie ten ekspert jak to wychwalał naszą piłkarską kadrę,
jacy to jesteśmy dobrzy. W czterech dotychczasowych meczach w eliminacjach
do Euro 2020 zdobyliśmy komplet 12 punktów bez straconej nawet bramki.
Też powiedział - nie mówmy, bo to Izrael, bo to Austria. Jesteśmy dobrzy
i wygramy ze Słowenią.

- I co Panie ekspercie? Rąbnął się Pan na całość!
Zapomniał Pan, że nasi patałachy po przerwie letniej w pierwszym meczu słabo
wypadają w grze! I tak było w meczu ze Słowenią! Wcześniej tak samo było
poczynając od trenera Fornalika po Nawałkę i dziś kończąc na Brzęczku
mniej więcej z tym samym składem starych patałachów. Trzeba wprowadzać
do drużyny młodych piłkarzy z polskiej ligi jak m. in. Niezgodę z Legii,
Buksę z Pogoni itp itd... Starzy patałachy, gdy wrócą z długiego letniego urlopu
odstawiają fuszerkę. A kasę tak i tak łoją. Jeżeli w poniedziałek na Narodowym
w meczu z Austrią wrócą do gry jak w czterech meczach do Słowenii i ją pokonają.
Przegraną w Lublanie ze Słowenią uznam za wpadkę, co najlepszym przydarza się.

*
Co do dziewczyn siatkarek, co też Pan ekspert w samych superlatywach wychwalał
nie tylko dobrą ich grę, ale i urodę. Tutaj nie poruszę przegranej, bo zakładałem,
że nasze Panie, choć dobrze grają i ambitnie walczą, z Turczynkami i to na ich
terenie nie sprostają. I tak się stało.

*
Ale wracają do naszych piłkarzy patałachów w meczu ze Słowenią w Lublanie,
kiedy Pan ekspert będzie następnym razem w WPOLSCEPL, musi tych naszych
piłkarzy patałachów ostro skrytykować - pojechać po nich jak po osłach.
Chyba, zanim Pan ekspert pojawi się ponownie WPOLSCEPL, nasi piłkarze
pokonają Austrię. I po tym przegraną ze Słowenią potraktujemy jako wpadkę.
Amen.

  2019/09/08, 9:58, niedziela



                  Niedziela  polskich  porażek  w  sporcie


Ani koszykarze nie sprostali Argentynie doznając sromotnej porażki.
Choć chłopaki grają dalej.
I ani siatkarki nie sprostały Włoszkom przegrywając 3 do 0 o brązowy medal.

  2019/09/08, 17:56, niedziela



CZY  W  SPRAWIE  "CZAJKI"  EKOLODZY  SIĘ  SKOMPROMITOWALI?
ŹRÓDŁO WPOLSCEPL


Jak najbardziej! Uzasadnienie - ponad tydzień z Warszawy
płynie szambo do Wisły i Greenpeace i ekolodzy, zieloni milczą,
jakby nie było sprawy.A kiedy miano przez Rospudę przeprowadzić
obwodówkę, bronili żabek, owadów, włazili na drzewa, jak zwierzaki,
a nawet przywiązywali się łańcuchami do drzew w proteście.
A w sprawie płynącego szamba nabrali szamba do ust i milczą.
Oznacza to, że działają tylko wtedy, kiedy są nasyłani z im korzyścią.

  08.09.2019, 19:21, niedziela



                              Bez  spiny


Jak tak patrzę na polityków z pierwszej półki P(nie)O i na tych, co są z nią
w KO, widzę, że oni są oderwani od rzeczywistości, a nawet od Polski.

  08.09.2019, 20:00, niedziela



           Pamiętaj!


Jeśli ty ugodzisz mnie w twarz?!

Ja ugodzę ciebie piórem?!

I pamiętaj, że ugodzenie w twarz,
ból szybciej mija, niż z ugodzenia piórem.

*
Artyści wyróżniają się strojem.
Poeci wyróżnią się pisanym słowem.



DZISIAJ  MIJA  80  ROCZNICA  OBRONY  ODCINKA  WIZNY

https://www.youtube.com/watch?v=ivgCD31iKyg

  10.09.2019, Podlasie



           Przy  Auchan
          ( na parkingu )


Niebo pokryło się pierzastymi aniołami.
I dobrze. Bo kiedy wyjdzie słońce,
w mustangu parno jak w saunie.
Całym lekiem na to zło, poryczy wiatr.
Kiedy słońce przygrzeje mnie, otwieram drzwi.
Porywczy wiatr targa "12 zawodnikiem" i przywiewa mnie...
Zamykam drzwi, bo gdy porwie "12-ego zawodnika",
utracę na zawsze, gdy nie mogę dogonić go.   
A wtedy zawsze nie ma nikogo, kiedy potrzeby jest.
A i żeby uszy, boczki nie przywiało,
czas zamknąć drzwi i tak wieloma razy odnowa...

  10.09.209, 13:33, Białystok

*
Wczoraj był mecz. Nasi nie skompromitowali się.
Remis można przyjąć za dobry wynik, co do meczu w Lublanie.
Były ataki z obu stron. Wygrać mógł każdy. A w sumie nie wygrał nikt.
Podzielono się punktami. Mecz mi się podobał. W Lublanie nie.
Tam nasi kopacze odstawili fuszerkę. To już za nami.

*
Dużymi krokami zbliża się piątek. Jeszcze tylko trzy noce.
I? Gramy z Legią. Ach, co to będzie za mecz.
Arena Marzeń w całości zapełni się barwami żółto-czerwonymi.
Taki mecz, na który czekamy jest tylko raz albo dwa razy w roku.

Jaga do boju! Kibice nie żałować gardeł nieść naszą Jagę do zwycięstwa!
W piłce nożnej na Podlasiu nie na lepszej uciechy, jak wygrać z Legią.
Gorzej o Legii nie napiszę. Nie mam 20-stu lat i kręconych włosów.

A przecież życia przeżyłem szmat,
które sporo zadało bolących ciosów -
które po dziś wychodzą mi bokiem...
Jutro też będzie wychodzić -
do usranej mojej śmierci...

...A po niej będę w Niebieskim Raju
wśród Aniołów, którym będę
czytał swoje ziemskie wiersze.

Nudów nie będzie, jeśli Aniołowie
nie będą naśmiewać się ze mnie.

  zaraz po tym



             Kto  tak  mówił?


"Dojna zmiana. Chytra zmiana. Cwana zmiana."

A z tego wyszło jemu co?   
Śmierdząca sprawa, która jeszcze w toku.
"Farma trolli" w Inowrocławiu.



      Przekaz  do  Matki 


Syn:
- Matko, nie odchodź z ziemskiego padołu.
Świat jest taki piękny. Choć życie zawsze trudne.
I ja syn Twój, poeta. Smutno mi będzie... 

Matka:
- Synu, wszystko, co żyje
i tak kiedyś odejść musi.
Nie ma na to żadnej rady.
Wiersz napiszesz do Nieba. 

Syn:
- Wiem o tym, Matko.
Pamięć po Tobie, to zawsze będzie za mało.
Życie Twoje, to dopiero dla mnie radość...

  11-09-2010, 17:28, środa



                Hipokryzja  ekologów


Z lewobrzeżnej Warszawy szambo wpada do Wisły
i płynie do Bałtyku! A ekologom to nie przeszkadza.
Natomiast węgiel sprowadzany do Polski jak najbardziej przeszkadza.
I właśnie to jest niezbity dowód, że działają tam, gdzie są nasyłani.

  12-09-2019, 8:17, czwartek   



      ZAPOWIEDZIAŁ  RZĄD  WZROST  PŁAC


A totalna opozycja już niecierpliwie tupie i drze koty,
jaka to będzie szkodliwość pracodawcom!
I to jest niezbity dowód, że totalna opozycja nigdy nie dbała
o pracowników tych fizycznych. A zawsze stała za pracodawcą.
Pracodawca wraz z obecną opozycją przez 30 lat w tak zwanej
III RP doili klasę robotniczy na różne sposoby na ile się dało!
5 zł. na godzinę. Przytaczam polskie przysłowie: bogaty biednego
nie zrozumie. Jak i syty głodnego. 



Wicemarszałek  Sejmu  Pani  Małgorzata  Kidawa-Błońska ( PO-KO )

Powiedziała - wiek 60 lat, to za młody wiek iść na emeryturę.

*
Pani marszałek jako całe życie urzędnik, może, a nawet
powinna pracować do 70-tego roku życia.
Tylko z taką ważną dla społeczeństwa różnicą,
że po 60-tym roku życia społecznie za darmo.

  12-09-2019, 15:00, czwartek
  Zainspirowało słuchając wypowiedź Pani marszałek
  w sprawie opisanej. Źródło TVP INFO

*
Tutaj wykształcenie nie świadczy, że ludzie potrafią to zrozumieć,
w razie na swoim grzbiecie nie przekonają się trudu fizycznej pracy.

Fizyczna robota najbardziej uszlachetnia człowieka.
A jeszcze tym bardziej na kaca - wtedy wyjdą siódme poty z człowieka
i oczyścić się z dotychczasowego zła - ewentualnie jakie by siedziało
w danym człowieku.



                Wyborcy  Prawa  i  Sprawiedliwości


Wicemarszałek Sejmu, Pani Małgorzata Kidawa-Błońska ( PO-KO ), napisała:

"Wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, pana Kaczyńskiego nie rozumieją.

*
Pani marszałek, Pana prezesa Kaczyńskiego, ja doskonale rozumiem.
To nasz człowiek. Polityk, który nas rozumie. Odwrotnie, niż PO-KO. 
Wy nas nie rozumiecie. A my was nie rozumiemy. 

  12-09-2019, 18:18, źródło TVP INFO Panorama

  Wyborca PiS Mietko 



             "Gabinet  Cieni"


P(nie)O rządzi, ale w gabinecie cieni.
I tak zostanie po 13 października 2019 roku.

  12-09-2019, 19:44, czwartek



               Hasło  wyborcze  PO-KO

             JUTRO  MOŻE  BYĆ  LEPSZE

*
Jeśli zawiera "może", trzeba postawić znak zapytania.

Zainspirowało słuchając wypowiedź Zimocha kandydata na posła PO-KO.
Źródło WPOLSCEPL 

  13-09-2019, 10:06, piątek piłkarski

*
Co tam jałowa polityka. Machamy na nią ręką.
Dziś Jagiellonia podejmuje Legię. Jedziemy na mecz.
Bez względu na wynik, wieczór będzie pełen emocji i wrażeń.

  zaraz po tym



              JAGIELLONIA BIAŁYSTOK - LEGIA  WARSZAWA
                             ( 8 kolejka 13.09.2019 )
                               ( literatura piłkarska )

http://legia.com/aktualnosci/skrot-z-meczu-jagiellonia-bialystok-legia-warszawa-62432

Mecz o 20:30. A ja wychodzę z domu już o 17:30.
Sąsiad z bloku, którego spotkałem pod blokiem, gdy usłyszał ode mnie,
że mecz o 20:30, mocno zdziwił się, że tak wcześnie jedziemy ze"źróbkiem"na mecz.
A kiedy spytał:
- O której wracacie?
Odpowiedziałem:
- O 23:30.
Wtedy mocno się zdziwił, że tak późno wrócimy do domu. Ale trudno mu się dziwić,
skoro jego piłka nożna wcale nie interesuje ani kadrowa, ani ligowa.
On ma pasję wędkowania. Ja mam pasję piłki nożnej i do tego jeszcze opisywanie (...)
Moja zasada lepiej wyjść z domu godzinę wcześniej, niż pięć minut za późno.
A po drugie, gdy z racji inwalidztwa-wózkowicza, codziennie nie wychodzę
z domu, to wyjście za wczesne jest jak najbardziej uzasadnione. Zasada moja nie
śpieszyć się, a gdy ma się na wszystko czas lepiej wyjść z domu wcześniej z racji
dłuższego pobytu na wolnym powietrzu. A na Podlasiu, gdzie wkoło lasy, przebywanie 
na wolnym powietrzu jest bardzo uzasadnione i pożyteczne dla dotleniania i zdrowia.
A i co najważniejsze, bo i po to się jedzie, że zobaczy na stadionie wszystko od początku.
Pogoda dla mnie, pochmurno, powietrze zdrowe, nie parno, nawet w zanadrzu szykuje
się deszcz. Może i dobrze, że przed meczem spadnie deszcz, organizatorzy nie będą
musieli zraszacz murawy. Jedziemy kierunek Białystok w barwach klubu jak auto tak i my.
A że czasu jest nadto do meczu, w Wasilkowie zboczyłem z głównej drogi, zadzwoniłem
do siostry z zapytaniem, jak się czuje nasza seniorka matka? Otrzymałem dobrą wiadomość,
że czuje się lepiej, o wiele wiele lepiej, niż czuła się w szpitali i przez tydzień po wyjściu
ze szpitala. O dziwo pobyt w szpitalu nie polepszył poprawy zdrowia, a po szpitalu polepszył
poprawę zdrowia dom. Na całe szczęście uzyskałem wiadomość dobrą, co przez to ulga
w stresie i spadł ból i niepokój z serca. Z radością poinformowałem - w sobotę lub niedzielę
przyjadę odwiedzić matkę. A teraz bez niepokoju możemy podążać w dalszą drogę na mecz.
Ludzie, których po drodze spotykamy, jak w Wasilkowie tak i w Białymstoku, widząc nas,
z racji sympatii do swego klubu, jakim jest Jagiellonia, z miłym uśmiechem nie z przypadku,
a z chęcią patrząc na nas, wskazując w naszym kierunku gesty trzymania za Jagiellonię
kciuków! Bo to przecież dziś nie gramy z byle kim, a z odwieczne nielubianą stołeczną Legią.
Droga jak za każdym razem na mecz ta sama prostą dwupasmówką obwodówką aż do skrętu
w lewo na 11 Listopada i przez piękny jeszcze w zieleni park, po nim Słoneczna i w całym
świetle okazałości Stadion Arena Marzeń przeze mnie tak nazwany, bo w istocie Stadion
Miejski. W obrębie stadionu ze wszystkich dróg dostępnych stron nadciągają na parking
samochody w barwach naszego umiłowanego i ukochanego klubu Jagiellonia Białystok. 
Chodnikami jeśli nie tysiące, to z pewnością setki, bo to jeszcze dwie godziny czasu do
meczu idących kibiców w barwach swego klubu w kierunku Areny Marzeń. Wjeżdżając
na parking, widząc to, wzruszenie w duszy wyłania się niesamowite... Obojętnie czy uprawia
się seks z orgazmem, czy wygrało się w totolotka, czy bierze się ślub, czy w lesie zbiera
się grzyby wrażenie i uczucie wywołanej radości jest podobna, bo są emocje...
Tego nie idzie powstrzymać. To jest jak adrenalina, która z faktu w jakim się znajdujemy
sama w organizmie się produkuje... Ach, dalibóg, klawo jest jak cholera.
Życie bez emocji nie ma sensu. A kto, jak jak, gdy jestem emocjonalny - życie mam
nad wyraz cudownie piękne, piękniejsze od reszty ludzi, którzy tych cech, jakie natura
wrodzona nadała mi, nie tylko są to nie odczuwać, ale nawet tego nie zrozumieją, bo bez
tych cech jest to im obce. Możecie ze mnie się śmiać. Ale jak już w innych miejscach
mojej literatury podkreślałem, że żeby nie wrodzony mój charakter, wrażliwość, Dar Boży,
nie byłoby tego, co przez moją wrażliwość napisałem. I jak widzicie, że nawet jako prosty
bez wykształcenia chłoporobotnik może dać tyle piękna jako literat. Wykształcenie tutaj
nie odgrywa żadnej roli, a jak wspomniałem Dar Boży, który nie każdemu jest pisany.
Wielkie dzięki Ci za to, mój Boże, że namaściłeś mnie paraniem się piórem.
Gdy wjechaliśmy na parking, zaraz po tym, który już był nadciągający w zanadrzu zaczął,
jak jeszcze na okres letni nieduży deszcz. Zatem wyjście z samochodu trzeba było odczekać,
co wykorzystałem na rozmowę telefoniczną. A po piętnastu minutach niebo wypogodniało
jak tam lala, co już można było siadać na wózek i podążać w stronę Areny Marzeń na mecz.
Tymczasem kibice, którzy już idąc ze wszystkich stron w dużych grupach pod bramę wejścia
na stadion, skanując tak głośno: "Jaga! Jaga! Jaga! Jagiellonia! Jagiellonia! Jagiellonia!
BKS! BKS! BKS! Aż tylko uszy zatykać. Ale nie dla mnie, bo jak kibic Jagi i to mi bardzo
się podoba... 

- Pchaj mnie, synu, pod górkę, aż wyjadę na prostą poziomą! 

A syna mam lepszego, niż jest to ogólnie możliwe. Także wielkie dzięki, Ci i za to, mój Boże.
Jedziemy, idziemy pod bramę na mecz. Jaga to nasz klub. Kochamy nasz klub.
Cdn

.
       Pisanie  leczy * 


Wczoraj pisania trud mnie zabijał -
cały byłem skołatany i przejęty.
Ale dzień po dniu czas przemijał -
i dzisiaj na wszystko stałem się obojętny.


Nawet przestałem się bać, 
że ktoś źle coś o mnie powie
lub nawet paskudne drwiny napisze[?]   
Bo skoro prosty ja chłop w mowie,
to i proste słowa o sobie usłyszę[?]


Nie martwi mnie życie - i już nie smuci,
życiem serce nie boli - i w duszy nic nie gnębi.
I chociaż nic już się nie odwróci,
i tak w sercu mam - jak w locie ptak gołębi. 


Nawet śmierci bać się przestałem,
chociaż o umieraniu nie raz rozmyślam... 
Bo diabłu duszy nie sprzedałem,
wiernym sobie i zasadom,
co o zgorszeniu nawet nie pomyślę.   



Życie  bez  dróg - a  prowadzi  do  celu *


Już nie szukam żadnych dróg,
ani tej polnej, gościńca, smolistej.
Bo chodzić drogami już nie mam nóg, 
a tylko w mustangu siedzieć przy wodzie czystej.   

Wszystkie ciężary jakimi obarczało mnie życie -
spływają ze mnie tą miedzianą wodą...

https://photos.google.com/photo/AF1QipNMjrwFaIrHjZaD9swjeQdW66PmkUW00yRUHrlZ?hl=pl

A potem ku swoim włościom wracam w życia wykwicie -
i raduję się życiem w duszy ze swoją zgodą...

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

             
               GODZINA  "W" *

W  75.  ROCZNICĘ  WYBUCHU  POWSTANIA  WARSZAWSKIEGO


Najgorsze co ludzkość może uczynić drugiej ludzkości,
to wojna - zabijanie jedni drugich.
To uczynili nam Polakom niemieccy naziści.   
My Polacy tylko broniliśmy własnej Ojczyzny i siebie. 
Oby już nigdy to się nie powtórzyło.

  1.08.2019, 17:00 GODZINA "W" 



   W A R S Z A W O   W A L C Z ! ! ! *

http://www.youtube.com/watch?v=ovlvjOoTi7s

BÓG,  HONOR,  OJCZYZNA  I  WOLNOŚĆ


Gdy z oddali słychać już było salwy sowieckich dział!   
W ukochanej stolicy w chwili emocjonalnej żyło się,
Aby wznieść się nad siły wroga dla naszej Wolności i Chwał.


Wybiła godzina "W" zaatakować wroga,
Który panosząc zagnieździł się w naszej stolicy.
Wiara i siła przyszła nam od Boga,
Nie modląc się przy każdej kaplicy,
Choć wierzący my naród, ale czas nie ten.   


A walczyć z nazistowskim wrogiem,
Żeby nie wpuścić "bezbożnego wroga",
Który "na bagnetach niesie nam wolności",
Która stanie się dla nas wielce sroga,
Co upodli od wieków dumę polską i godność!


Walczymy z nazizmem, jak lwy duże i małe,
Choć siła wroga w przewadze do stu śmiertelnie rozgrzmiała!   
Chłopcy, którzy od hełmu mało co więksi, do walki są śmiałe,
Znosząc cierpienie, sił dodało, aby już pięść nazisty nas nie upokarzała.


Zło z którym walczymy, jeśli pokonamy, odejdzie,
I utworzymy nowe państwo - nową Polskę?!     
Jeśli nie, po stronie drugiej Wisły stoi drugie zło,
Które nie pomoże nam, czekając aż wróg do zimy wykończy nas.
Później wejdzie do stolicy jako wyzwoliciel,
Który nie przyniesie wolność nam!


Walcząc z nazistami nie ocalał nawet kamień na kamieniu,
Bo wściekłością Niemców za opór w powstaniu
Obrócili miasto w ruinę i do zgliszcz w popiół
W każdym miasta Warszawy promieniu
I zostało tylko widmo zniszczenia i obecna śmierć.   


Tutaj tylko Bóg i Wiara jest z nami,
A sens tego to Honor nad życie.
Aż staniemy się symbolem Wolności
Ceniąc ją przez wieki nad życie.


Miasto dumy i nieujarzmienia,
Nazistom zgotowaliśmy trumnę
Za pięć lat pogardy i niewoli.
Za nasz kraj - Ojczyznę dumną.


Przyjdą sowieci i z nimi komunizm -
Wtedy z przegranej płakać będziemy ja dzieci,
Ale nie żałować, że walczyliśmy o Wolność i realizm,
Co pokolenia po nas zapamiętają na wiele stuleci.

  W 75. ROCZNICĘ WYBUCHU POWSTANIA WARSZAWSKIEGO
  POWSTANIE WARSZAWSKIE 1944

P. S. Szwecka grupa metalowa Sabaton - nie przypadkowo wybrała
Polaków bohatersko walecznych do swoich muzycznych kawałków
i tym samych w swojej muzyce rozsławiają na cały świat...


  II

          PO  POWSTANIU *


Miasto śmierci, miasto ruin, pustynia zgliszcz!
Odwet barbarzyński Niemców za powstanie.   
Wściekłość Hitlera, rozkaz padł: "Żołnierzu niemiecki,
Warszawę z ziemią zrównaj, w popiół obróć, zniszcz!"
Ruskich po stronie wschodniej Wisły jest czekanie,
Aż Niemcy wymordują powstańców,
Z ziemią zrównają miasto!


Wtedy ruskie wejdą jak bohaterowie,
Choć już nie ma co wyzwalać.
Nie ujdzie Polsce to na zdrowie,
A tylko nad taką wolnością się użalać...


Zawiedli nas po raz drugi sojusznicy
Tak jak na początku wojny, tak i na koniec.
Nie ma Warszawy, nawet jednej dzielnicy,
A tylko gruzy na których zdrajcy składają wieniec.

  1.08.2019, 17:00 GODZINA "W"


               
     DO  POWSTAŃCÓW  WARSZAWSKICH *


Powstańcu, Polaku, chwyć za broń, zabij Niemca!   
Bo jak ty nie zabijesz go. On zabije ciebie! 
Walcz! Walcz! Walcz! Za Warszawę. Za Polskę wolną!

  "Strzelec Mietko"



                    Mały  chłopiec *


W 75. Rocznicę Wybuchu Powstania Warszawskiego

Gdyby przyszło mi się żyć w tamtych wojennych czasach - powiedziałbym:
- Dajcie mi karabin, a pójdę na barykady walczyć z hitlerowskim okupantem!
Za Wolność. Za Ojczyznę. Za to, że żyję. I za to przede wszystkim, że jestem Polakiem.

  2019-08-01   



        Godzina  "W" *


Chwała poległym i żyjącym.

  2019.08.01. 75. Rocznica Wybuchu Powstania Warszawskiego


*
A że dziś mamy Wolną Polskę i żyjemy w rodzinnym Podlasiu,
w najbliższy piątek kibicujemy naszej Jagiellonii
w meczu wyjazdowym z Zagłębiem Lubin.  
Wygrać trzeba, żeby zmazać porażkę u siebie z Rakowem
i wrócić na lidera. Jaga! Jaga! Jaga! Jagiellonia! Jagiellonia!
Jagiellonia! BKS! BKS! BKS! 
Dumni z wygranej. Wierni po przegranej.

  2019.08.01, Kibic Jagi Mietko



                             Eliminacje  Ligi  Europejskiej


Prawie zgadłem - pisałem i mówiłem, że drugiej rundy żadna z polskich drużyn nie przebranie.
A w rzeczywistości tylko udało się Legii, choć najgorszy rozegrała mecz.

  2019/08/01, 22:56, piłkarski czwartek 

*
Mam nadzieję, że jutro Jagiellonia wygraną z Zagłębiem Lubin pocieszy nas.
Ale w piłce, jak w życiu nigdy nic nie wiadomo.



                            WYGRANY  MECZ  ZREMISOWANYM   
                                       ( literatura piłkarska)
                                              ( 3 kolejka )

http://ekstraklasa.org/aktualnosci/skrot-kghm-zaglebie-2-2-jagiellonia-mlodzi-ratuja-wynik-13978

Zagłębie Lubin - Jagiellonia Białystok  2 : 2  ( 0 : 1 ) Dla kibica prowadzącej drużyny 2 : 0,   
nie może być lepszą uciechą. I w końcu uciecha przy 0 : 2 dla Jagi, raptem stała się smutkiem,
kiedy to Zagłębie potrafiło doprowadzić do remisu na 2 : 2. Bo póki mecz trwa, wszystko jest możliwe.
Nie pocieszyła mnie Jaga. A i sama siebie zawiodła. Już kiedyś pisałem sprzed laty słowa Bońka:
"Inteligenta drużyna prowadząc 2 : 0, nie powinna przegrać meczu." I co prawda, Jaga meczu   
nie przegrała, ale prowadząc 0 : 2, dopuściła do wyrównania. Dzisiaj podczas meczu nie pisałem,
a podziwiałem piękną grę Jagi. Kiedy strzelił gola Klimala, drugiego Imaz, tyle dobrych słów po
meczu miałem napisać, jak: "pośpiesznie przykryciem" - słowa "żróbka", wyjaśniając: Pospisil
pięknym podaniem, jak z bajki, co do niego przystało, zagrał do Prikryl'a - on poszedł po
skrzydle - wykonał wrzutkę w pole karne na metr przed linią bramkową wprost do Klimali -
on wślizgiem wpakował piłkę do bramki prawie wpadając sam wraz z nią. I choć w pierwszej
ocenie sędzia liniowy wskazywał spalony, a główny nie uznał bramki, choć nie było spalonego,
co po konsultacji z sędziami z VAR, przywrócił gola. Jaga grała "tiki Jagę" i bez problemu
zaaplikowała Zagłębiu drugą bramkę, i to jaką bramkę, bramkę pełną gazu w wykonaniu
Jezusa Imaz'a. Zrobił to tak pięknie i cudownie, jak to on potrafi. Ale po tym czasie cudownej
gry, naszym chłopakom z Jagi coś się stało, że zaczęli panikować i stosować grę obronną -
cofając się pod własną bramkę, oddając inicjatywę gospodarzom, co w rezultacie stało się Jadze
niewybaczalnym błędem! Przy prowadzeniu 0 : 2, cofać się do obrony, to przecież był ogromny
błąd, kiedy nie było Runje. A jak pisałem po meczu z Rakowem, kiedy na obronie nie ma Runje, 
Jaga runie! I tak się stało z Zagłębiem. Miedziowi nabrali pewności i zaczęli atakować na bramkę
naszego Węglarza, co na nie szczęście długo nie trzeba było czekać, kiedy gospodarze walnęli
pod poprzeczkę pięknego gola na bramkę kontaktową. A piłka dla nas tak niefortunnie od
poprzeczki się odbiła, że wprost wpadła za linię bramkową. W podobnej sytuacji nasz Prikryl
wcześniej też zaliczył poprzeczkę, po której tyle nie mieliśmy szczęście, bo piłka wyszła
kilkanaście centymetrów przed linią bramkową, co nie stało się trzecią bramką. Och, gdyby po
tym strzale Prikryl'a, piłka wpadła do bramki, byłoby zero do trzech dla Jagi i Zagłębie miałoby
już po meczu. Nie podniosłoby się. A i gdyby, to trzech bramek nie odrobiłoby, m.in. lub np.
z braku czasu. A tak d*pa zimna, kiedy z 0 : 2 stał się remis. Choć przy tym wyniku, świeżo
wprowadzony do gry Mudrinski przy pierwszej styczności z piłką, mógłby rozstrzygnąć wynik
meczu na korzyść Jagi na 2 : 3, gdyby wpakował piłkę pod poprzeczkę do bramki, a nie
kilkanaście centymetrów nad poprzeczkę. Wielka szkoda. Jestem niepocieszony, jak wszyscy
kibice mego klubu Jagiellonii. Mieć mecz wygrany i zremisować, to porażka, bo przecież w takim
położeniu dwa punktu uciekły z rąk, jak ucieka wypuszczony motyl lub powietrze. Jak przy 0 : 2
dla Jagi, Jaga nagle zmieniła taktykę gry z ofensywnej na obronną. Powiedziałem do swego
"źróbka", który siedział w fotelu, jak zamurowany z wlepionymi oczami w ekran telewizora: 
- Zobaczysz, jak zaraz walną nam bramkę! ( bo teraz nie mówi się gola ) I niedługo trzeba było
na to czekać. Po tym miedziowi nabrali jeszcze większej werwy, zuchwałości i pewności siebie,
że tutaj dziś mogą z Jagą przynajmniej doprowadzić do remisu. Atakowali atakowali na bramkę
Jagi, a u Jagi szybko siadła obrona z czego uzyskali i drugą bramkę. I tak z przegranego meczu
miedziowych, doprowadzili do remisu. A Jaga z wygranego meczu uzyskała zaledwie końcowy
remis. Gdy Klimala i Imaz strzelali gole, gęba mi się śmiała i biłem naszej Jadze brawo, aż ślubna
mnie uspokajała. A kiedy po tym Jaga traciła gole, mina mi zrzedła i na sobie drętwiałem...
Przy pierwszej bramce zawalił Arsenić, przy drugiej Mitrović. Za bierni byli! Mudrinski jak na
razie niewypał, miał piłką meczu za trzy punkty i spieprzył. Stara w piłce prawda, jak nie ogra
się przeciwnika techniką, żeby mecz wygrać trzeba go wybiegać. Inaczej nie uda się za nic.
Święta prawda. Miedziowi grali do końca i zasłużyli na remis. Amen.     

  2019/08/02, 23:32, piłkarski piątek z Mietkiem.

*
Jaga zaliderowała po pierwszym meczu, a po drugim i trzecim w dół. 
Mamrot time zgasł. W razie pokona w Gdańsku Lechię, u siebie Górnika Z.
i Wisłę Kraków. Mamrot time wróci na rozpoczęty swój tor.

  2019/08/03, 20:30, sobota

*
Z taką grą jaką zaprezentowała Jaga po Arce, nie ma czego szukać. 
Jak załapie się do ósemki to wszystko. U siebie jest niedokładna - pudłuje
wypracowane sytuacje bramkowe. Na wyjazdach źle gra końcówki meczy
lub nie wytrzymuje kondycyjnie. Ot co, trenerze Mamrot!   
Więcej na boisku cwaniactwa, kiedy prowadzi się 2 : 0, a mniej paniki,
żeby dowieść wynik do końca.

  Według kibica Jagi Mietka



                    KWALIFIKACJE  OLIMPIJSKIE  KOBIET 

                                 Polska - Serbia  1 : 3


Polki walczyły jak lewicę i skutecznie zaskoczyły Serbki wygrywając bez problemu
pierwszego seta. W drugim secie przy stanie 7 : 4 dla Polek, gra nie układała się
i Serbki rozkręciły się na dobre doprowadzając do 1 : 1. W trzecim secie Polkom
całkowicie gra nie szła, co Serbki skutecznie to wykorzystały bez litości praktycznie
rozbijając Polki. W czwartym secie Polki podniosły się i grały jak z nut - odskakując
od Serbek już na sześć punkty i wydawało się, że doprowadzą do piątego seta.
Ale pod koniec Polkom znów siadła gra i Serbki wygrały seta kończąc mecz zwycięsko
3 : 1. Tym samym to Serbki uzyskały awans do Igrzysk Olimpijskich w Tokio.
Niemniej Polki całkowicie nie straciły szans, gdyż w styczniu zagrają jeszcze raz
w eliminacjach, gdzie wyjść zwycięsko będzie łatwiej. Polki przegrały, ale dały z siebie
w meczu serducho, co docenili to kibice w hali dopingując naszym dziewczynom
i przy tym świetnie bawiąc się. Jak i przed telewizorami Polacy nie nudzili się. 
Takiego dobrego meczu Polek z tym zespołem jeszcze nie widziałem. Brawo trenerowi. 
Brawo dziewczynom. W następnych kwalifikacjach wyjdziecie zwycięskie.     

  2019/08/04, 22:53, niedziela siatkarska kobiet z Mietkiem



      Tutaj, gdzie  mieszkam


Na mojej rodzinnej ziemi Podlaskiej -
Tutaj wzgórek - tam pagórek -
Ta tam jeszcze dalej sporo ziemi płaskiej.
A za tą ziemią obszerne lasy -
Po nich wszystko tak samo 
Tylko już w innym miejscu.
Wśród gdzieś mała istota, jak kruszynka ja.

  Podlasie sokólskie, sierpień 2019 rok

*
Wiersz za wierszem dzień po dniu -
Tu trochę snu - tam drogi -
A tam dalej jeszcze odpoczynku -
I tak życie biegnie rok po roku -
W syzyfowej pracy aż do spoczynku. 

  tego samego dnia



        Politycy  kłamią, albo  nie  mówią  prawdy


Najsztub na pasach przejechał kobietę już dawno temu.   
Niczego, co obowiązujące do prowadzenia samochodu nie posiadał.
Nawalony Durczok z Gdańska do Katowic zaiwaniał, aż zatrzymał 
go pachołek drogowy w pobliżu Piotrkowa Trybunalskiego.
Owsiak na koniec festiwalu dostał wścieklizny!   
Jeszcze wcześniej prezydent Komorowski, gdyby na pasach
przejechać zakonnicę w ciąży, to do dziś byłby prezydentem.
Bo podczas kampanii prezydenckiej Michnik powiedział: 
"Szybciej prezydent Komorowski na pasach przejedzie zakonnicę
w ciąży, niż przegra z Dudą."
Pycha Michnika i pewność siebie, że liberalna polska jest najlepsza
zawiodła i oby na zawsze, bo to nieszczęście dla Polski i Polaków
tych z ludu, którego prawdopodobnie liberałowie nie lubią, żeby nie
powiedzieć nienawidzą.   
 
Ja jestem z ludu i to nawet z chłopskiego i piszę wiersze... 
Nie zapominajcie liberałowie, że to lud robotniczy i chłopski was żywi. 

  Sierpień 2019 rok



             Przyloty  i  odlotu  jerzyków
( w samym środku otuliny Puszczy Knyszyńskiej )


Jerzyki przylatują do nas tylko na gniazdowanie.
Zaczynam ich widywać na początku maja -
a przestaję widzieć na początku sierpnia. 
W moim miejscu zamieszkania od paru dni jerzyków już nie ma.
Od kiedy zostały ocieplone budynki, ilość jerzyków zmalała z trzykrotnie,
mimo są na budynkach poumieszczane domki do gniazdowania.
Z pewnością domków na budynkach jest o wiele za mało,
stąd i jerzyków jest mniej. Dla ścisłości na szczęście w tym roku
u nas plagi komarów nie było, które łowią jerzyki, roku był suchy. 

  07.08.2019, środa, Podlasie



                     "DZIEŃ  PO  DNIU"


Nie oglądam TVN-u już przez dłuższy czas może i od dwóch lat.
Dzisiaj po godzinie 23 włączyłem na TVN24 i jak posłucham,
co w tej telewizji się wyprawia, to aż za głowę się złapałem.   
Ci dziennikarze liberalni i prowadzący TVN oraz politycy Koalicji 
(nie) Obywatelskiej postradali chyba już rozumy i co gorsze,
że chyba już na dobre czyli na zawsze. Mogą sobie biadolić, 
bo tylko to im pozostało. Ale nie daj Boże, gdyby doszli do władzy,
bieda nam prawdziwym Polakom! Tak jadą na Prawo i Sprawiedliwość
całym rynsztokiem i pomyjami, że jestem przekonany, że sami w to
już nie wierzą, co mówią. Patrząc na ich "Fakty", to są tak prawdziwe,
jak nie prawdziwe. Do czego może doprowadzić nieuzasadniony gniew
na przeciwne polityczne ugrupowanie, gdy przegrało się wybory i utraciło
się władzę w telewizji publicznej i w rządzie. To co o nich mówi telewizja
publiczna i choć z uzasadnieniem, to pestka, co oni potrafią wymyślić na
telewizję publiczną i na obecny rząd. Masakra. A przecież nie są to jacyś
prymitywni chłopi z 19 wieku, którzy kłócą się o przeoranie jeden drugiemu
miedzy, a ludzie po szkołach wykształceni. Nie do wiary. Tym im gorzej.
Jak może nienawiść zaślepić rozum, wykształcenie i przez nie przecież
jakby nie było i posiadanie wiedzy. Armagedon. Masakra. Jak silne jest
pragnienie do powrotu władzy, "żeby było tak jak było". Po trupach, aby
tylko do celu. A ten cel, gdyby im się ziścił, Polska ginąć będzie po woli!
To jest pewne! Nic nie pamiętają, co wyrabiali, kiedy rządzili, jak upodlali
kraj i w nim ludzi obietnicami. A najgorszy chyba w tym pyskowaniu jest
młody Brejza. Przydałoby się tak jemu i jemu podobnym porobić tak z rok
w tartaku lub na budowie za 2000 zł miesięcznie. Wtedy poznając na własnym
grzbiecie te wykorzystywanie przez prywatnych pracodawców robotnika jakby
w wyzysku 19-sto wiecznym, może nabraliby rozumu do głowy i docenialiby
rządy prawicy Prawa i Sprawiedliwości. Mogę już w jakimś stopniu zrozumieć
prowadzących programy [t]e[v]au-[n]owskich dziennikarzy, którzy za duże
pieniądze mówią to co przełożeni im każą. I tych światłych mądrali, którzy
w studio wymądrzają się swoją wiedzą. Ale politycy powinni służyć narodowi,
a nie politycznym i prywatnym układom. Hipokryzja nie zna granic.
PiS-owi dowalić, to u nich jest to już na porządku codziennym. Nigdy więcej
w rządzie P(nie)O! A i z czasem w samorządach, jak naród przejrzy na oczy,
że polityka liberalna prowadzi do podziałów między grupami społecznymi.
Bogaci będą coraz bardziej się bogacić, a biedni będą coraz bardziej biedniejsi.
Do tego sprowadziły i ciągle sprowadzają rządy liberalne! Chcesz Polko i Polaku,
żeby Polska była Polską, jeśli Tobie mniej są warte układy, a bardziej Tobie
zależy na Ojczyźnie Polsce, głosuj tylko i zawsze na Prawo i Sprawiedliwość!
Ta prawica zapewni nam istnienie i trwanie... A te "chłopki z przylepki i przystawki",
to już jeden przerósł drugiego, wymądrzając się na kanałach telewizyjnych
i zwalając winy na przeciwników. O .Nowoczesnej, to już wcale nie wspominam.
Ta partia, która już została połknięta przez P[nie]O, praktycznie przestała istnieć.
Ale zapytałbym, gdzie się zapodziała "Myszka"? Była taka aktywna, impulsywna -
waliła pięścią w mównicę sejmową. A dzisiaj, gdzie ona jest? Schowała się przed
tłustymi kotami z P[nie]O? Czy już została pożarta przez koty. Koty syte.
Cyrk dopiero się rozkręca. Przed progiem wybory parlamentarne, a w kampanii
wyborczej zobaczymy jeszcze tyle brudnych, podłych chwytów, że aż za głowę
będziemy się łapali nie raz nie dwa, a ze sto razy! A po wyborach, które z kretesem
przegrają, zaczną znów wojny wszczynać! Oj będzie gorąco, oj będzie strasznie!
A bata na nich nie mam znikąd. Społeczeństwo przeciwne im, będzie tylko się
przyglądało i śmiało się... ...A karuzela będzie się kręciła dalej. Ich karuzela.
Ja nie wsiadam do tej karuzeli.   

P.S. - moje poglądy są szczere, bo prawdziwe, nie mają żadnych profitów,
tylko czyste z prawym sumieniem. 

  Mieczysław "Strzelec Mietko" Borys - ( poeta kamień - żywy kamień )
  07.08.2019, 23:50, środa ( nie piłkarska, a o dobro mojej Ojczyzny Polski.
  Piłkarski czwartek będzie jutro. Legii nie kibicuję w Ekstraklasie, bo przecież
  wiadome, że tylko jako Podlasianin Jagiellonii. Ale w Lidze Europejskiej dla
  dobra punktów, życzę jutro zwycięstwa, bo to może się przydać i Jagiellonii.
...Oglądam.



       paraplegik


  los postąpił mi życia
jak żyć Pan Bóg przykazał
nic nie mam do ukrycia
zawsze i wszędzie to powtarzał   


  chodzić po ziemi nie było mi dane
jak chodzą co dnia ludzie 
w wierszach moich to napisane
żeby nie wpaść w wir obłudzie 


  ptakiem jestem na ziemi
jak nie ptak w powietrzu mam ląd
a stało się to już w grotach podziemi 
gdzie choć bez winy był człowieka błąd

teraz idę nie nogami a wierszem... 



      Z  wrażenia... 


  Gdy spojrzę na kobietę,
Raptem serce mi staje.
Taką dostaję ogromną podnietę,
Że nawet dusza mi się kraje.

*
Przerypałem życie, na wskroś przerypałem.
Ci, którzy przerypali życie dobrze o tym widzą.
A ci, którzy nie przerypali życia tylko patrzą na siebie.
Ja patrząc na siebie, widzę i kobietę. 
Tym bardziej boli przerypane życie.   



                            TOKIO  UZYSKANE


Szaleństwo kibiców siatkówki w Gdańsku. Polacy rozbili renomowanych
francuskich kogutów trzy do zera w setach do 25:21, 25:19 i 25:20.
Pokazaliśmy Francuzom lekcję gry. Wszyscy nasi chłopaki grali jak w transie
i ani na chwilę nie stwarzając Francuzom nadziei na wygranie choć jednego seta.
Naszą polską perłą teraz jest Leon. Widownia Biało-Czerwona w euforii radości...

  2019/08/11, 10:46, niedziela ( oglądałem z powtórki)

*

Mistrzowie świata Polacy pojadą do Tokio po medal. A dziś Słowenia będzie
tylko na deser. Wystarczy Polakom wygrać jednego seta, żeby już w stu
procentach zaklepać awans do Tokio na Letnie Igrzyska Olimpijskie 2020. 

  2019/08/11, 10:54



                              MAMY  AWANS  DO  TOKIO


W pierwszym secie niespodziewanie Słoweńcy naszą drużynę zaskoczyli wygrywając
seta 25:21 i tym samym o dziwo dali nam lekcję gry w siatkówkę. Tym rezultatem
i przebiegiem gry, Słoweńcy tylko naszych polskich chłopaków rozłościli do gry jak
na mistrzów świata przystało. Drugi set był wyrównany od początku do końca.
Ale w samym końcu seta Słoweńcy tracili nerwy nie zdołając utrzymać na wodzy,   
gdzie popełniali błędy w zagrywce i set zakończył się 25:23 na naszą korzyść.
Tym samym przy stanie meczu 1:1 w setach, już uzyskaliśmy awans do Tokio.
I teraz gdy Słoweńcy utracili jakiekolwiek szanse na awans do Tokio, zaczęli grać
nerwowo i popełniać nagminne błędy, co Polacy skrupulatnie to zaczęli wykorzystywać
w grze na swoją korzyść i poczuli pewność, że można wygrać nie tylko seta, ale i cały mecz.
A było już strachliwie, gdy Słoweńcy po pięknej grze w pierwszym secie bez żadnego
problemu pokonali naszych mistrzów. W duchu pomyślałem i powiedziałem:
ich jest dwa miliony, a nas czterdzieści miliony, co będzie jak nas pokonają, nie daj Boże.
Ale to tylko były chwilowe niepokoje, kiedy szybko przywróciłem myśl, przecież jesteśmy
mistrzami świata. Nie możliwe, żeby Słoweńcy nas pokonali. Musi gra się ułożyć naszym
chłopakom i pójść jak po maśle gładko, lekko i przyjemnie, i w istocie musi tak być. 
Nie ma innej opcji. Nie ma innego wyjścia, bo przecież to mecz o awans gry na Letnich
Igrzyskach Olimpijskich w Tokio 2020! A Polska przecież to my. I awans na Igrzyska nie
się śni, a ma być faktem, jak jutro wschód słońca. My jedziemy do Tokio. Mamy to co trzeba.
A zatem przy wyniku 10:10 w trzecim secie, przechodzę na mecz ŁKS - Piast.
W meczu 0 : 0 w  63 min. Wróciłem na siatkówkę w dobrą porę przy 23:23 i dwa punkty
pod rząd dla naszych chłopaków i stało się 25:23 i jest już 2:1 w setach. Cudownie.
Pięknie. Wspaniale. Teraz już pójdzie jak z płatka. Słoweńcy na dobre już są rozbici.
Nie sądzę, że jeszcze w tym meczu podniosą się. Z niebytu wyszliśmy po pierwszym secie
i teraz jesteśmy w euforii. Kibice w hali jeszcze bardziej - widownia Biało-Czerwona szaleje
z radości... Wracam na mecz - przed chwila był samobój Bogusza (ŁKS) i Piast prowadzi
1 : 0. A jeszcze wcześniej ŁKS nie wykorzystał karnego. W sporcie jak w życiu nigdy nie
wiadomo co czeka jutro. Wracam na siatkówkę - w czwartym secie po drugiej przerwie
technicznej Słoweńcy całkiem gra siadła i Polacy wygrali seta 25:21. Już to napisałem
przy 20:15, że wygramy czwartego seta i cały mecz. 2019/08/11, 11:17
Przy stanie w setach 1:1, ( kiedy już było wiadome, że jest już uzyskany awans do występu
w Igrzyskach Olimpijskich, Vital Heynen zaczął wprowadzać rezerwowych dając mi pograć -
żeby się odgrywali, tak jak to było w Turnieju Six, skąd skład rezerwowy przywiózł z USA
brązowy medal, a i tak wygrali ) wygrali wszystkie sety. Ale wcześniej to było tak - po
pierwszym secie przegranym siatkarzom i kibicom miny zrzedły i aż żal było patrzeć, kiedy
to było widać u sympatycznych panien i kobiet. Ale po tym naszym chłopakom poszło jak
się należy, jak przystało na mistrzów świata i siatkarze wywalczyli awans do Tokio.
A kibice w hali radowali się po brzegi uczuć i radości... Po meczu Marek Grechuta wiecznie
żywy zaśpiewał: "Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy" Na które czekamy.
I doczekaliśmy się. Nasi chłopaki najlepiej grają na świecie. Pięknie jest. Świetnie jest.
Cudownie jest. Po zwycięskim meczu trener Vital Heynen przemówił do kibiców po polski,
siatkarze z kibicami przybili piątki. Wspaniały Vital Heynen. Wspaniali siatkarze.
Wspaniali kibice. Wspaniała Polska. Jedziemy do Tokio po złoto. Vital Heynen Polak śpiewa
hymn... Ja Polak dumny z Polski. Polska stoi siatkówki. Dziękujemy.   

  2019/08/11, 19:19, niedziela siatkarska piłkarska

*
Jutro na wyjeździe w Gdańsku z Lechią zagra nasza podlaska Jaga.
Będzie wesoło, czy smutno? W końcu po czterech przegranych z rzędu
i z tym meczem najważniejszym w finale puchary polski, już czas żeby
przełamać niemoc Jagi, co do Lechii i wrócić na Podlasie z kompletem punktów.
Jutro mecz między Lechią a Jagiellonią oglądamy.

------------------------------------------------------ NA DÓŁ CZYTAĆ I EWENTUALNIE POPRAWIAĆ

                              PODZIELONO  SIĘ  PUNKTAMI

                         Lechia Gdańsk - Jagiellonia Białystok
                                      ( czwarta kolejka )
                                   ( literatura piłkarska )

https://ekstraklasa.org/aktualnosci/skrot-lechia-1-1-jagiellonia-trzeci-remis-14016

Tak jak od 2013 roku Jagiellonii przez dziesięć spotkań nie udało się z Lechią wygrać.
Tak i po dzisiejszym jedenastym z kolei meczu ta niefortunna passa u Jagiellonii trwa. 
Można piłkarskim językiem powiedzieć, że Lechia Jadze nie leży. Ale to nie oznacza,
że Jaga nie chce z Lechią wygrać. Chce i to jak mocno tak. Po prostu zespoły sobie
są równe poziomem gry, jak to i dziś zweryfikowało boisko. A że Lechia ma bardziej
bilans dodatni, bardziej wpłynęło na to, że więcej miała szczęścia, a nie w przewadze gry.
W dzisiejszym spotkaniu w pierwszej połowie Lechia przeważała i nawet strzeliła bramkę.
Arsenić znowu, jak z Zagłębiem Lubin na całej linii kompletnie zawiódł. Tą utratę bramki
w całości przypisuję jemu. A już wyglądało, że Lechia po raz który Jagiellonię pogrąży. 

Drugą połowę z powodzeniem można przypisać Jagiellonii, bo to ona dyktowała grę
i bez żadnego problemu ( choć z wysiłkiem, bo nikt na boisku nie położy się ) strzeliła   
wyrównującą bramkę i po tym szła za ciosem, żeby podwyższyć wynik i wyjść na prowadzenie
i to utrzymać do końca meczu, żeby przede wszystkim zainkasować na wyjeździe całą pulę
punktów i przywieźć nam kibicom na Podlasie. Ale wyszło jak wyszło, wynik remisować 1 : 1. 
Choć oczekiwaliśmy przynajmniej już dziś przełamać ten niebyt w Gdańsku, co do wygranych
z Lechią, ale nie udało się. Niemniej trzeba remis przyjąć za dobry wynik zwłaszcza na
wyjeździe i to z Lechią z którą od paru dobrych lat za nic nie idzie nam. Trzeba racjonalnie
spojrzeć na to i powiedzieć, dobrze, że nie przegraliśmy meczu i dzisiaj, co w ostatnich 
latach z Lechią było to jakby nam już jakąś klątwą, która ciągła się jedną przegraną za drugą
i co gorsze za każdym razem jedną bramką. Myślę, a nawet nie tylko myślę, a nawet uważam,
że sędzie Złotek, jakby na to nie patrzeć, mówiąc, skrzywdził Jagiellonię nie uznając Jagiellonii
strzelonej pierwszej bramki. Obrońca Jagiellonii Runje, co prawda był na spalonym, ale nie
brał udziału w grze i bramka powinna być uznana. Ale w polskiej Ekstraklasie już tak jest,
że z czołowymi drużynami kilku sędziów jest kontrowersyjnych, co do uznania czy nie uznania   
gola Jagiellonii. Właśnie ci sędziowie zawsze znajdą jakąś nie do końca klarowną sytuację,
żeby na niekorzyść podjąć decyzję nieuznania bramki Jagiellonii lub nieuczciwie nieprawidłowo
uznać strzeloną bramkę dla przeciwnej drużyny. Podobnie jest i z podyktowaniem karnych,
które nie raz są ewidentne do podyktowana, sędziowie idą w zaparte w odmiennej decyzji.
Ileż to było już meczy z podobnymi niejasnymi sytuacjami na niekorzyść Jagiellonii.   
Gdyby nie to, Jaga byłaby już mistrzem Polski za trenera Probierza. Co do karnych w
dzisiejszym meczu jeden należał się Lechii, a Jagiellonii aż dwa karne. Sędzia nie podyktował
żadnego z czego i tak Jaga na tym straciła z racji, że ewidentne miała do podyktowana
aż dwa karne. Głową muru nie przebijesz. W sumie jest VAR, ale i tak sędzia w końcowym
rezultacie decyduje. Bogiem jest na boisku. Jaga z Lechią choć zremisowała, tym razem nie
popełniła takiego błędu, jak w meczu z Zagłębiem Lubin, kiedy tu wynik musiała gonić, 
tam korzystny wynik utraciła. Z to można Jagę pochwalić.

  2019/08/12, 20:55, poniedziałek piłkarski
  Chuligan stadionowy Mietko

*
Piątą i szóstą kolejkę mamy u siebie na własnym boisku z Górnikiem Zabrze i Wisłą Kraków.
Choć ostatnio gorzej nam idzie na własnym boisku i przy swoich kibicach, niż na wyjazdach,
mamy nadzieję, że nasza Jaga wreszcie sobie poradzi wygrywając te dwa mecze i tym samym
uplasować się na miejscu w górnej tabeli. W najbliższą sobotę piłkarze Jagi i jej kibice do boju!
Ja, mój "źróbek" i braciszek Zenek też będziemy. Jaga! Jaga! Jaga!



        Z  PODLASIA  SOKÓLSKIEGO 


Jeszcze są bociany na Podlasiu.
W ubiegłym roku już o tej porze nie było bocianów.

https://www.youtube.com/watch?v=7Uk70Xf45Jk

  13-08-2019 rok, 17:52, wtorek



                       Zabłąkane  jerzyki


15:38, 13-08-2019, wtorek - wyszedłem na "tron"*, - ( kto jeszcze
nie wie z czytających, autorowi chodzi o podjazd do mieszkania
"zrobiony przez dobre państwo w 80%" ) żeby po spozierać na łono
natury i pooddychać leśnym powietrzem... I otóż co ja zobaczyłem -
trzy jerzyki, których już nie powinno być, krążących nad dwoma
blokami i siostrzanymi bliźniaczkami brzozami.
Zanim napisałem to, podniósłszy wzrok do góry, jerzyków już nie
zobaczyłem. Za to jak wlepionymi oczami patrzę otóż na te dorodne
brzozy, jeszcze nie jak stare damy, i nie jak pierwiastkowe nastolatki,
a już jak na wydaniu panny, w których jest ukryta w gąszczu liści 
drobna krzątająca się ptaszyna i podśpiewuje, tylko dla mnie, nie temu,
że ja ważny w tym "wierszowym trójkącie" pan, a temu, że tylko ja 
słucham tutaj.

Podniósłszy wzrok do góry - w niebo pochmurne z prześwitami na lepsze,
kiedy chmury wiatr przepędza z północnego zachodu na południowy wschód. 

Wróciwszy wzrok na ziemię - w godzinie szczytowej po południowej, auta
przemykają jedno po drugim, gdzie od leśnej ściany warkot przybiega aż tu.
Posiedzę... Popatrzę... Pooddycham... świeżym powietrzem z leśną wilgocią
po deszczu, dokąd ślubna nie zawoła jeść. Jak widzisz, ja to mam szczęście
w nieszczęściu człowieka. Z kobietą źle. Ale bez kobiety jeszcze gorzej.
Bo przynajmniej poda jeść. A przyroda, jak syzyfowa praca pisania, tego nie da.
Pamiętam o tym ja. Pamiętaj i ty. Co roku zdarzają się zabłąkane jerzyki,
jak i bociany. Niemniej wcześniej czy później odnajdą drogę.
Gdy człowiek zabłąka się, z pewnością trudniej od ptaka ma.

  Mietko wasz koleżka



           B I T W A  WARSZAWSKA

    [ CUD  NAD  WISŁĄ - 14-15.08.1920 ] 

https://www.youtube.com/watch?v=Nrd1FH6no_s

https://www.youtube.com/watch?v=tT0KajXvj1E

Ojczyzno moja - Ostoja Wolności,
Dopiero co zasmakowałaś dwóch wiosen Niepodległości,
A już szła zaraza bolszewickiej nawały,
Nie jak sen, a jak potężnej nawałnicy siła!
I to nie była senna zjawa, a prawdziwa, najprawdziwsza jawa!


Z kilkakrotną siłą i przewagą pędziła przez Polskę na Zachód
Machina bolszewickiej potęgi w zarazie do zniewolenia!
Polska nowo narodzona miała to na względzie pod wielką
O Naród i Państwo uwagą stawiać tej machinie zarazy zbrojny opór,
Aby przetrwał nasz polski naród, musiała na polu bitwy zatrzymać
Bolszewicki pęd, bo to nie była siła dobrobytu, a jak zło najgorsze,
Które chciało wymazać naszą Polskę z mapy Europy!
Więc chwytali za broń szlachta, mieszczanie, robotnicy, chłopi!


I Wy Zachodni sąsiedzi wspomóc Polskę skorsi być musieli!
Bo kiedy ten brud, smród przeszedłby naszą Polską Ojczystą Ziemię,
A i wtedy już i Wam nie starczyłoby sił, mimo nie brakowałoby Wam ochoty,
Żeby zatrzymać tę bolszewicką nawałnicę, aby nie stracić Waszej i naszej
Narodowo krajowej w obyczajach i tradycjach szlachetnej cnoty!


Wy sąsiedzi z Zachodu